Dodaj do ulubionych

Na co pozwolić dziecku?

20.04.10, 10:42
Przed weekendem córka przyszła do mnie z płaczem "Moje wszystkie
koleżanki mają piórniki i bluzki z Hannah Montana, a ja nie kup mi
proszę".Zosia nie ma jeszcze 7lat.Ja i mąż uważamy,że jest za mała
by mieć tego typu "idolki".Jej koleżanki w zerówce rzeczywiście mają
mnóstwo gadżetów a Montaną.Nie chcę,by moje dziecko było pod
przymusem"bo wszyscy mają".Tłumaczyłam,że musi mieć swoje zdanie i
że dostanie piórnik,ale na pewno nie z Montaną.Wybrała piórnik z
kotemwinkWiem,że jest jej przykro,że nie ma tego co inne
koleżanki.Jakiś czas temu byłam po córkę w szkole i gdy weszłam na
sale dziewczynki chodziły z powypychanymi piersiami(pod bluzki
wsadziły sobie piłeczki).A ostatnio moje dziecko stwierdziło,że musi
jeść activię żeby się odchudzić(nie ma nadwagi).Oczywiście zaczęły
się też wymagania co do ubrań,bo: "Julka ma taką bluzkę,a ja nie".
Macie jakieś doświadczenia tego typu?
Obserwuj wątek
    • magdalaena1977 Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 11:11
      anik801 napisała:
      > Nie chcę,by moje dziecko było pod przymusem"bo wszyscy mają".
      Uważasz, że przymus "nie wolno mi, bo mama zabrania" jest lepszy ?
      Jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko miało własne zdanie, to powinnaś dać jej
      możliwość dokonywania własnych wyborów, a nie narzucać swoje. I jak dla mnie
      swoboda w wyborze piórnika jest w sam raz na możliwości siedmiolatki.
    • atama Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 11:14
      Tak. Z autopsji smile
      U nas nosiło się watę, nie piłeczki smile))) No ale nie w zerówce. To
      było już na pewno po 2 klasie, ale nie pamiętam dokładnie.
      Byłam taką dziewczynką, która również chciała mieć to samo, co
      pozostałe. A moi rodzice uparcie tych moich zachcianek nie
      spełniali. Nie wiem, na ile sytuacja materialna nie pozwalała, a na
      ile była to programowa odrębność.
      Za to pamiętam do dziś, jak mama uległa i kupiła mi taką dżinsową
      kamizelkę (hit mody do dostania w spożywczym smile)))
      Cieszyłam się wtedy z tej kamizelki 10 razy bardziej i naprawdę
      doceniałam, że mama złamała swoje "zasady". Potem łatwiej było mi
      znosić kolejne wyciąganie mnie za rogi z owczego pędu wink
      Dobrze to wspominam, chociaż wtedy łatwo mi nie było.
      Może czasem warto odpuścić? Tak odrobinę raz na jakiś czas.
    • paszczakowna1 Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 11:16
      > Tłumaczyłam,że musi mieć swoje zdanie i
      > że dostanie piórnik,ale na pewno nie z Montaną.

      Powiem szczerze, że "musi mieć swoje zdanie" brzmi absurdalnie. Jeżeli musi, to
      już nie jest jej zdanie, prawda? Faktycznie uważasz, że wychowasz człowieka,
      który ma swoje zdanie, ucząc, że jej zdanie (co z tego, że urobione przez grupę
      rówieśniczą - jej) się nie liczy? Bo ma być takie, jak rodziców?

      Normalne jest, że waga zdania rodziców w pewnym wieku słabnie, szuka się innych
      autorytetów. W ten sposób człowiek dojrzewa. Ten proces trwa do dorosłości i
      później, i w pewnym wieku (niektórzy po trzydziestce) dochodzi się do etapu, gdy
      ma się faktycznie swoje zdanie. Może i dzieci, które mają 'swoje zdanie'
      istnieją, ale ja się nie spotkałam - niektóre tylko opierają się na mniej
      oczywistych autorytetach.

      > A ostatnio moje dziecko stwierdziło,że musi
      > jeść activię żeby się odchudzić(nie ma nadwagi).

      To bym wykorzystała na pogadankę o sile reklamy, ekonomicznych zakupach tudzież
      czytaniu składu produktów, a także roli bakterii w procesie trawienia i
      zawartości mikroflory w rozmaitych kefirach i jogurtach. Kwestię odchudzania bym
      zbyła, żeby dziecka nie nakręcać.

      > Jakiś czas temu byłam po córkę w szkole i gdy weszłam na
      > sale dziewczynki chodziły z powypychanymi piersiami(pod bluzki
      > wsadziły sobie piłeczki).

      Normalka. Nie próbowałaś w tym wieku używać mamy kosmetyków? Przymierzać szpilek
      i biżuterii?

      > Oczywiście zaczęły
      > się też wymagania co do ubrań,bo: "Julka ma taką bluzkę,a ja nie".

      Ja mam młodsze dziecko (4 lata), i też to mam (tylko chodzi o zabawki). Na ogól
      działa - jeśli bardzo chcesz i będziesz nadal chciała za miesiąc czy dwa, możesz
      to dostać na imieniny/urodziny/Boże Narodzenie. Bywa, że dziecku faktycznie na
      czymś bardzo zależy (i wtedy, jeśli to nie jest w oczywisty sposób szkodliwe
      albo poza naszym zasięgiem cenowym chyba warto kupić, nawet jak nam się głupie
      wydaje), a bywa, że jest to przelotna zachcianka. Trzeba odróżnić.
    • sulla Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 11:17
      Z własnym dzieckiem nie mam na razie takich doświadczeń (2 lata ma wink), ale
      pamiętam, że ja w wieku Twojej córki zawzięcie słuchałam New Kids on the Block -
      jak wszyscy, żułam gumę Turbo - jak wszyscy, kochałam się w Robin Hoodzie - jak
      wszyscy. Jakoś źle na tym nie wyszłam wink
      Jak byłam starsza, to chciałam chodzić na religię - jak wszyscy, i moi
      niewierzący rodzice mi na to pozwolili. Dziś jestem tu, gdzie jestem.

      Oczywiście nie pozwalali mi rodzice na rzeczy, które były dla mnie ewidentnie
      szkodliwe - żadnego picia, palenia, imprez nocnych, tylko dlatego, ze "wszyscy
      tak robią". (oczywiście w swoim czasie buntu swoje robiłam po kryjomu, ale
      wiedziałam, że jak się rodzice dowiedzą, to źle ze mną będzie wink.

      Myślę, że to nie o ot chodzi, żeby dziecko nie postępowało "jak wszyscy", tylko
      żeby postępowało po prostu dobrze. A z tego co pamiętam ze swojego dzieciństwa,
      to każde dziecko i każdy nastolatek potem ma taki okres, że jest "jak wszyscy",
      i to jest normalny etap w rozwoju.
      • aszlan Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 12:00
        roga autorko myślę, że mogłaś jej ten piórnik kupić.
        Moim zdaniem teraz jest dla Was idealny czas na danie córce pewnej swobody
        wyboru. Wciąż jednak jesteś dla niej autorytetem możesz zatem wytłumaczyć
        dlaczego nie podoba Ci się postać H.Montanna, serial czy piórnik, ale decyzję
        pozostaw jej. Mało ryzykując (powściągnij wyobraźnię) dasz odczuć córce, że jej
        zdanie jest ważne. Jeśli pozwolisz jej decydować w pewnych sprawach(np. ubioru,
        jedzenia)* wzmocni się jej pewność siebie i umiejętność obrony swego zdania. To
        właśnie w relacjach z rodzicami 7-9 latków, które chcą dobrze czuć się zw
        grupie, kształtuje się się przyszły pyskaty nastolatek, kontestujący styl życia
        rodziców.To jaki będzie ten przysłowiowy nastoletni bunt (który może być dopiero
        na studiach) zależy w dużej mierze od tego jaką więź z córką wypracujesz teraz.

        * oczywiście wybór musi być ograniczony, tzn. np. nie możesz pozwolić żeby na
        obiad była pizza, ale możecie znaleźć dania obiadowe które dziecko lubi.
        Piszę z autopsji, z moją córką przeżyłam fascynację Witch, Barbie, HSM,różowym
        we wszelkiej postaci. Teraz ma 11 lat, H. Montanny nie lubi (zdaje się że jest
        na to za stara), różowy kolor to jedynie w nielicznych dodatkach. Na dziś idoli
        brak.
        Myślę jednak, że kolejne fascynacje (już to zakochania) piosenkarzami, aktorami
        dopiero przed nią smile.
        • verdana Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 12:19
          Powinnaś raczej napisać "uważam,że dziecko nie może mieć własnego
          zdania, tylko akceptować opinie rodziców".
          Umiejetność dokonywania wyborów jest bardzo wazna - Ty na to dziecku
          nie pozwalasz, albo pozwalasz w bardzo małym zakresie - doby jest
          tylko ten wybór, ktory akceptujesz w 100%. Wbrew pozorom takie
          wychowanie o wiele bardziej wpływa na uzaleznienie dziecka od opinii
          grupy, bo Twoje dziecko jest wychowywane na konformistę - musi
          zgadzać się z cudzą opinia, nic to, ze to Twoja opinia. Chcesz mieć
          kogoś, kto będzie umiał kolegom powiedzieć "nie"? Naucz dziecko
          najpierw, ze można powiedzieć "nie" rodzicom i przeforsować swoje
          zdania - oczywiście nie zawsze, ale w sprawach takich jak głupi
          piórnik - na pewno. Ty zaś uczysz dziecko uleglości, poleganiu na
          opinni innych i ono będzie uległe i akceptujące cudze zdanie. Ale to
          w nieco późniejszym wieku nie musi być wcale Twoje zdanie...
          Pamietaj też , ze nonkonformizm to nie uleganie opinni innych osób i
          musi wypływać z wewnetrznego przekonania, a nie rodzicielskiego
          nakazu.
          Poaz tym dziecko, ktoremu nie pozwala się na wiele rzeczy, które
          maja jego rówieśnicy, będzie znacznie bardziej chciało je mieć. Chęć
          upodobnienie się może być znacznie silniejsza, niż u tych dzieci,
          ktorym rodzice pozwalają na uleganie modzie. Swoje stanowcze "nie"
          nalezy zachować na wazne okazje, a nie na drobiazgi.
          • anndelumester Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 12:55
            W pełni zgadzam się z Verdaną.
            Moim zdaniem nie nalezy koncentrowac się na rzeczach niewaznych, i
            votum separatum zostawić sobie na powazniejsze okazje, których na
            pewno nie zabraknie.
    • anik801 Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 12:31
      Moja córka miała za dużo swobody i miała praktycznie wszystko co
      tylko chciała(efekt-brak poszanowania tego co ma).W wieku 6 lat nie
      wypychałam sobie piersi,nie używałam perfum ani nie malowałam
      paznokci.Gdy chce mieć coś sama z siebie-bo się tym interesuje to
      nie stajemy jej na drodze.Natomiast tu jest ewidentnie "chcę,bo mają
      inni".Dziś chce bluzkę z Montaną jutro będzie chciała samochódwinkI
      nie chodzi o to,że nas nie stać.Chodzi o to,że w życiu nie da się
      mieć wszystkiego co mają inni.Poza tym widzę negatywny wpływ tego
      typu postaci telewizyjnych na moje dziecko.Nie można zagonić jej do
      lekcji,ale za to wygina się przed lustrem,chce się malować i
      przebąkuje coś o randkachwink Dla mnie za wczesnie na to-może jestem
      zbyt staroświecka.Też były Barbie,winx,kolor różowy jest nadal
      hitemwinkI akurat to,że lubi różowy jakoś mi nie przeszkadza.Wiem,że
      dziewczynki lubią się przebierać to normalne,ale do tej pory były to
      przebrania księżniczek.Teraz jest opuszczanie ramiączek i robienie
      mini ze spódnicy.To co będzie w wieku 15lat?
      • sunday przeraża mnie... 20.04.10, 12:47
        > W wieku 6 lat nie wypychałam sobie piersi,nie używałam perfum
        > ani nie malowałam paznokci. [...] Wiem, że dziewczynki lubią
        > się przebierać to normalne,ale do tej pory były to przebrania
        > księżniczek. Teraz jest opuszczanie ramiączek i robienie
        > mini ze spódnicy.To co będzie w wieku 15lat?

        No właśnie. Przeraża mnie, że teraz tak dużo dziesięciolatek wygląda jak... no,
        panienki lekkich obyczajów. Przeraża mnie kontrast między (jeszcze) niewinnym
        spojrzeniem a prowokacyjnym strojem i makijażem tak małych dzieci. Przeraża
        mnie, że już się przyzwyczailiśmy, że w trzech czwartych reklam występują gołe
        baby (co etatowym feministkom oczywiście nie przeszkadza). Że w zwykłym sklepie
        z zabawkami dla dziewczynek dwie trzecie powierzchni zajmują nienaturalnie
        długonogie wydekoltowane Barbie zamiast lalek-księżniczek czy lalek-dzidziusiów.

        Ostatnio w kolejce słyszałem rozmowę dwojga, na oko, licealistów. Zadbanych,
        porządnie ubranych, kulturalnych. Kolega opowiadał koleżance o swoich problemach
        i podbojach miłosnych. Zupełnie się nie przejmując tym, że jest tłok i
        paręnaście osób w pobliżu go słyszy. Pewnie nie widzieli w tym nic dziwnego:
        przecież w telewizji nie o takich rzeczach rozmawiają otwarcie, więc to chyba
        normalne?
      • verdana Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 12:51
        Oczywiscie, ze "chcę bo mają inni" - poczytaj sobie coś z
        psychologii rozwojowej. Tak jest w tym wieku i tyle - nie ma w tym
        winy Twojej córki. Może tego nie dostać, oczywiscie, ale chcieć ma
        prawo. Rozumiem, ze Ty nigdy nie masz ochoty kupić sobie modnego
        ciucha, jest Ci wszystko jedno, czy buty są modne, czy tez sprzed 5
        lat, których już nikt nie nosi?
        W życiu oczywiscie nie da się mieć wszystkiego i nalezy tego dziecko
        uczyć. Można zatem np. nie kupić piórnika w ogóle. Natomiast
        kupienie piornika innego, niz chce dziecko nie uczy córki niczego -
        oprócz tego, ze MOGŁABY miec taki, jaki chce, ale Ty nie pozwalasz.
        Nie ma tu rzeczowych argumentóqw - niepotrzebny Ci kolejny piornik,
        masz nosić zniszczony, skoro go nie szanowałaś itd.
        Mam wrazenie, jakbyś miała do córki wiele pretensji -że nie szanuje
        rzeczy, ze nie mozna jej zagonić do lekcji, tylko sie bawi, ze mówi
        o randkach (jakby większość bajek dla dzieci nie opowiadała o
        wielkiej milosci królewicza i królewny), ze wplyw maja na nia
        postacie telewizyjne - jakbys nie miała kontroli nad tym, co oglada.
        Masz też pretensje, ze żyje w innych czasach - nie lubię malowania
        paznokci przez dzieci, ale obiektywnie nie jest to coś, co sprowadzi
        potem 15-latke na złą drogę. Ty nie wypychałaś sobie piersi - moje
        koleżanki to robiły - bo chciały być dorosłe. Chcesz mieć
        jednoczesnie małe dziecko, niezainteresowane życiem dorosłych i
        dorosłą, odpowiedzialną kobietę, która mając parę lat, ma mentalność
        i rozsądek 30-latki. I bardzo sie obawiam, ze widzisz w
        typowym "udawaniu dorosłej", ktore jest w tym wieku jak najbardziej
        normalne, jedynie seksualny podtekst, o ktorym Twoja córka nawet nie
        ma pojecia. I to, przyznam szczerze, wydaje mi się niepokojace.
      • magdalaena1977 Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 12:51
        Wiesz Anik, nas nie zniechęciło przekonanie, że Hannah Montana jest
        nieodpowiednia dla 7 letnich dziewczynek (chociaż ja akurat miałam wrażenie, że
        to jest właśnie film dla tej grupy wiekowej).

        Chodziło o Twoje przekonanie względem "własnego zdanie". Przemyśl, dlaczego
        odebrałyśmy Twoją pierwszą wypowiedź tak a nie inaczej.
        Zastanów się, czy rozróżniasz własne zdanie córki od słuchania rodziców.
        • anik801 Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 13:12
          Jeśli moja córka ma robić to chce i "być wolna"(bo niby ja jej tej
          wolności zabraniam)to od czego jesteśmy my-rodzice?Od utrzymywania
          jej i spełniania jej zachcianek?Nie mam do córki żalu i nie oczekuje
          że będzie zachowywała się jak dojrzały człowiek,ani też nie oczekuję
          że będzie ciągle dzieckiem.Po prostu pewne zachowania mi się nie
          podobają i tyle.I akurat jest w tym dużo mojej winy.Nie rozumiem
          dlaczego miałabym kupić jej coś co uważam za nieodpowiednie?A jeśli
          Wasz syn w wieku 7lat powie,że chce piórnik z gołą babką to powiecie
          ok-to twój wybór.A jeśli chodzi o królewny w bajkach to nie
          widziałam ich z tyłkami na wierzchuwinkOczywiste jest,że nie będę obić
          z córki zakonnicy,ale za wcześnie jest jeszcze na pewne rzeczy.Ona
          nie potrafi dobrze poskładać liter.A jeśli chodzi o ogladanie tv to
          ostatnio nie do końca miałam nad tym kontrolę,bo ciągle byłam w
          szpitalu a dziadkowie włączali jej co chciała.Czy Wasi rodzice
          zawsze zgadzali się z Waszym zdaniem?I ciekawi mnie jak daleko wasze
          zdanie szanowali?
      • sulla Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 13:06
        Mnie tu jeszcze jedna rzecz zastanawia... no no jeśli mówi się dziecku, że
        "musi mieć własne zdanie", to potem łatwo jest wpaść w dołek, który się samemu
        pod sobą kopie. Bo może zaraz powiesz córce, że idziecie razem do babci, do
        kościoła, albo razem sprzątacie, a ona Ci powie "O nie, nic z tego, sama
        mówiłaś, ze muszę mieć własne zdanie".

        Tu chyba nie chodzi o własne zdanie, tylko o "zły wpływ", tak? Nie o to, ze ona
        chce "jak wszyscy", tylko o to, że "wszyscy chcą źle"?
        • anik801 własne zdanie 20.04.10, 13:17
          Chodzi mi o własne zdanie w grupie rówieśniczej(może niezbyt jasno
          napisałam w pierwszej wypowiedzi).Ja zawsze miałam swoje zdanie i
          jakoś nie byłam z tego powodu prześladowana przez innych.Chciałam
          jej dać do zrozumienia,że nie musi robić tak jak wszyscy,ubierać się
          tak jak wszyscy itd.Powiedziałam,że świat byłby nudny gdyby wszyscy
          mieli to samo i tak samo wyglądali.Jeśli jesteśmy na zakupach i
          córka wybiera sobie sukienkę to jest ok-nawet jeśli dla mnie jest
          landrynkowa i zbiera mi się na wymiotywinkAle jeśli ona coś chce tylko
          dlatego,że ma to ktoś inny(gdyby koleżanka tego nie miała nawet
          uwagi by na to nie zwróciła)to już nie jest jej własny wybór.
          • magdalaena1977 Re: własne zdanie 20.04.10, 13:27
            anik801 napisała:

            > Chodzi mi o własne zdanie w grupie rówieśniczej(może niezbyt jasno
            > napisałam w pierwszej wypowiedzi).
            Ale to było adekwatne, gdyby okazało się, że córka dała się zmusić do czegoś,
            czego ona nie chce, a koleżanki chciały.

            Cały problem w tym, że Ty ją wcale nie zachęcasz do posiadania własnego zdania,
            tylko do słuchania mamy zamiast koleżanek.
          • sulla Re: własne zdanie 20.04.10, 13:28
            No tak, rozumiem. Ale jeśli nie wybierze czegoś tylko dlatego, że rodzice jej
            nie pozwalają, to też nie jest to jej własny wybór, prawda?

            Ja myślę, że tu są dwie rzeczy. Jedna to jest to, jak oceniasz wpływ np. Hannah
            Montana na Twoją córkę. Jeśli uważasz, że to jest zdecydowanie zły wpływ, to
            jasne, ze jako rodzic masz prawo ten wpływ eliminować.

            Druga sprawa, to jest to własne zdanie - naprawdę, do prawdziwie własnego zdania
            trzeba wielkiej dojrzałości, często uczymy się jej przez całe życie. Wydaje mi
            się, że Twoja córka przechodzi zupełnie normalny etap rozwojowy - od
            identyfikowania się ze zdaniem rodziców, przez identyfikowanie się ze daniem
            rówieśników, i potem to będzie powoli zmierzać ku własnemu zdaniu. Ale ona ma
            dopiero 6 lat - tak? Daj jej trochę czasu smile


            Swoją drogą - własne zdanie. Czy my sami jesteśmy pewni, że nasze zdanie jest
            zawsze naszym własnym, w pełni przemyślanym zdaniem? Czy nigdy nie ulegamy
            żadnym wpływom?

            Sama sobie temat do rozmyślań zadałam.
        • atama Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 13:26
          > Mnie tu jeszcze jedna rzecz zastanawia... no no jeśli mówi się
          dziecku, że
          > "musi mieć własne zdanie", to potem łatwo jest wpaść w dołek,
          który się samemu
          > pod sobą kopie. Bo może zaraz powiesz córce, że idziecie razem do
          babci, do
          > kościoła, albo razem sprzątacie, a ona Ci powie "O nie, nic z
          tego, sama
          > mówiłaś, ze muszę mieć własne zdanie".

          Su, uważam, że niestety TAK.
          Własne zdanie, to własne zdanie. W wieku nastoletnim dziecko może
          zbuntować się po linii wartości dla nas najważniejszych. I niestety
          taka jest cena separacji. I uważam, że należy mu na to pozwolić.
          Zaznaczyć swoje zdanie, ale pozwolić.
          Dopóki nie chodzi o bezpieczeństwo dziecka, a wymienione przez
          Ciebie przykłady są z kategorii właśnie wartości a nie
          bezpieczeństwa.
          • verdana Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 13:36
            Mam wrazenie,z emylisz tu dwie zasadniczo różne rzeczy.
            Rodzic ma prawo, a wręcz obiowiązek powiedzieć "Nie kupie ci tego ,
            bo uwazam, ze to szkodliwe". Koniec. Dyskusji nie ma (oczywiscie,
            póki dziecko ma 6 lat, a nie 16).
            Natomiast zdanie "Nie kupie ci tego, bo jest modne" - a to wlasciwie
            znaczy "bo wszyscy mają" - to zupełnie co innego. Owszem, ja w
            takich wypadkach pytałam "co to znaczy "wszyscy" - zwykle wszyscy
            oznaczało parę osób. Ale gdy cos było rzeczywiście powszechne,
            dzieci nie tylko to mialy, ale służylo im do wspólnej zabawy czy
            rozmowy - to jednak podchodziłam do tego inaczej. Nie kupowanie
            czegoś dla zasady - aby dziecko różnilo się od innych, to nie jest
            dobra metoda na wychowanie kogoś, kto ma własne zdanie.
            • atama Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 13:44
              Ale kto myli?
              Chyba my, odpowiadający na pytanie Anik?
              • verdana Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 13:47
                Usciślenie zatem - Anik myli te dwie rzeczy - zabranianie czegos
                szkodliwego z zabranianiem dziecku chcenia czegoś "bo inni mają"smile
              • magdalaena1977 Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 13:49
                atama napisała:

                > Ale kto myli?
                > Chyba my, odpowiadający na pytanie Anik?
                no właśnie Anik myli, bo czym innym jest ograniczanie dziecka dla jego dobra, a
                czym innym kwestia podejmowania przez to dziecko decyzji.

                Ja ciągle uważam, że postawa "masz mieć własne zdanie, tylko musi być takie samo
                jak zdanie mamy" jest absurdalna.
                • anik801 magdalaena! 20.04.10, 14:04
                  Nigdy nie powiedziałam,że córka ma mieć takie zdanie jak ja!Wiele
                  razy podczas zakupów wybiera rzeczy,których ja bym nie wybrała i
                  jest ok.Ma mieć własne zdanie w szkole,nie musi "małpować"
                  wszystkiego po koleżankach.Mam prawo stwierdzić,że Montana nie jest
                  odpowiednia bohaterką dla mojego dziecka.Córka obejrzała ok.30
                  piórników i wybrała z kotem.Nie ja jej narzuciłam jaki ma
                  wybrać.Teraz nie może się doczekać na ten piórnik(kupiłyśmy przez
                  allegro).I jakoś dziś już nie mówi o Montanie-co tylko utwierdza
                  mnie w przekonaniu,że Montana była zachcianką,bo mają koleżanki.
                  • sulla Re: magdalaena! 20.04.10, 14:16
                    A ja myślę, że tu jest nieporozumienie wynikające ze złego zdefiniowania problemu.

                    Anik, jakby córka się chciała np. zapisać do zuchów albo pomagać chorym
                    zwierzętom, bo inne dzieci z klasy też to robią, to - zakładam - nie
                    zabroniłabyś jej tylko dlatego, że to nie jest "jej własne zdanie", prawda?

                    Czy nie jest tak, że tu chodzi o naśladowanie ZŁYCH wzorców, a nie o
                    naśladowanie samo w sobie?
                    • anik801 sulla 20.04.10, 14:30
                      Pewnie że bym pozwoliła,bo uważam to za pożyteczne i
                      rozwijające.Poza tym są pewne rzeczy,które robią "wszyscy" ale
                      wynika to z czegoś zupełnie innego.Moja córka ma wiele
                      zainteresowań,które trwają dość długo i chyba będą trwały oraz
                      chwilowe pod wpływem koleżanek.Nie mogę co tydzień kupować jej
                      nowego piórnika-bo dziś Julka ma piórnik z księżniczką,za tydzień z
                      winx,a za tydzień z Montaną.Rozmawiałam niedawno z mamą Julki.Za
                      każdym razem,gdy jadą do miasta(1-2 razy w tyg.)kupują Julce nowe
                      zabawki i gadżety.Potem ona przynosi to do szkoły,a potem moje
                      dziecko ma nową "pasję".I nie są to zainteresowania,które wychodzą
                      od mojej córki.Zainteresowania córki zawsze biorę pod uwagę.Jeśli
                      moje dziecko chce jeździć konno-jeździ,chce żeby jej kupić gitarę-
                      ok,chce oglądać niebo przez lunetę-nie ma sprawy.Chce żeby jej kupić
                      atlas zwierząt(kocha wszystkie zwierzaki)kupuję.Natomiast nie kupię
                      czegoś,co moim zdaniem tak naprawdę nie jest jej inicjatywą,a co
                      uważam za nieodpowiednie dla niej.
                      • sulla Re: sulla 20.04.10, 14:38
                        No i ja sądzę,że tu jest odpowiedź - uważasz za nieodpowiednie więc się nie
                        zgadzasz. I masz do tego prawo jako rodzic. To jasne. Nawet jakby od niej samej
                        to wyszło, to przecież też byś nie zgodziła, jeśli to nieodpowiednie, prawda?

                        Tylko jakoś tak z tym "musi mieć własne zdanie" wyszło nie za bardzo od frontu
                        sprawy, że tak powiem wink

                        A czy Hannah Montana jest odpowiednia czy nie, to ja nie mam zielonego pojęcia -
                        raz włączyłam na youtubie i nie zdzierżyłam ani sekundy wink
                        • anik801 Re: sulla 20.04.10, 14:50
                          Jakby sama na to wpadła(choć nie sądzę)to też bym się nie zgodziła.
                          Chciałam jej tylko przekazać,że nie musi być taka jak koleżanki,że
                          nie musi być tak samo ubrana i mieć tego samego.Może "własne zdanie"
                          zabrzmiało zbyt poważniewinkMowię,jej że skro wybrała pórnik z kotem i
                          uwielbia zwierzęta to niech podzieli się swoimi upodobaniami z
                          koleżankami-to jest to "własne zdanie".Pokazanie,że ja lubię coś
                          innego i mam do tego prawo.
                      • marzek2 Re: sulla 20.04.10, 14:48
                        Hmmm myślę, że pomieszały się tutaj faktycznie 2 sprawy. Jedna - chęć posiadania
                        tego co koleżanki, zbierania różnych serii, gadżetów, co jest etapem rozwojowym
                        po prostu. Ale jest też druga sprawa - to z czym się nasze dzieci identyfikują.

                        Skoro Verdana pisze, że można powiedzieć dziecku "nie pozwolę Ci tego robić bo
                        jest to szkodliwe" to dlaczego Anik nie może uważać, że wzorowanie się akurat na
                        Hannah MOntana jest szkodliwe dla dziecka?

                        Mnie się np nie podoba, że film, którego targetem są 9-10 latki jest kręcony
                        przez nastolatki, opowiada o problemach nastolatków, takich "dużych-małych".

                        Moja znajoma ma córkę w wieku 11 lat, która strasznie chciała oglądać serial
                        Hannah Montana. I choć do tej pory zabraniała, postanowiła pozwolić. Dziecko
                        zaczęło oglądać. Po pewnym czasie mama zauważyła, że dziecko zaczyna się do niej
                        niegrzecznie oddzywać, po prostu zaczęła się inaczej, lekceważąco oddzywać do
                        mamy. Nie mogła dojść do tego, skąd ta zmiana? Wreszcie kiedyś przez przypadek
                        obejrzała jakiś odcinek tego serialu z córką. I bingo! Okazało się, że brak
                        szacunku córki do rodziców był wierną kopią tego, co obserwowała w filmie.

                        Myślę, że nie do wszystkiego można mieć podejście "eee to przejdzie". Trzeba
                        podejść rozsądnie, nie zabraniać "nie bo nie" ale rozmawiać, tłumaczyć dlaczego
                        itp. Czy dzieci to przyjmą - inna sprawa.

                        Moje dzieci zbierają np pet shopy, kupują gazetki o nich i nie mam z tym
                        problemu. Natomiast gazetek "Witch" promujących magię im nie kupuję i tłumaczę
                        dlaczego. Wiem, że jeśli będą chciały, kupią sobie po kryjomu, ale nie
                        zamierzam ukrywać przed nimi mojego stosunku do tych gazet.
                        • anik801 marzek trafna wypowiedź! 20.04.10, 14:58
                          No własnie!Tak jak ja nie zamierzam ukrywać swojego stosunku do
                          filmów typu Montana.I nie obchodzi mnie,że inne mamy kupują i że
                          inne dzieci mają.Moja córka też zbiera różne rzeczy np.chi chi love,
                          miniaturki pony, samochodziki i wiele innych.I ja jej tego nie
                          zabraniam.Choć myślę,że ma wszystkiego nieco za dużo i czas trochę
                          przystopować.Może rzeczywiście w pierwszym poście niezbyt jasno
                          ujęłam o co mi chodzi.
                          • verdana Re: marzek trafna wypowiedź! 20.04.10, 14:59
                            Też mi się tak wydaje. Bo przecież nie chodzi ci własciwie o "własne
                            zdanie", tylko o to, ze dziecko nie musi mieć wszystkiego tego, co
                            zapragnie. A to całkiem inny problem.
                        • verdana Re: sulla 20.04.10, 14:58
                          Ależ moze i powinna.
                          Tylko pod hasłem "Nie kupie ci tego, bo to jest
                          szkodliwe/złe/niepotrzebne", ale nie pod hasłem "Nie kupie ci tego,
                          bo masz nie naśladować innych". Owszem, można i trzeba uczyć
                          dziecko, aby miało własne poglady, aby nie "musiało" mieć
                          wszystkiego tego, co inni, ale nie uczy się tego nie kupujac z
                          zasady rzeczy tylko dlatego, ze są modne.
                          I prawdę mówiąć nie bardzo wierzę w jakikolwiek trwały wplyw jednego
                          głupiego serialu na zachowanie dziecka. Owszem, w jedną czy dwie
                          odzywki skopiowane z filmu - tak, ale w przypadku sympatycznego
                          domu, gdzie rozmawia się z dziećmi na wszystkie tematy, gdzie
                          rodzina nie boi się tak bardzo zagrozeń płynących zewsząd, a rodzice
                          mają zaufanie do siebie - mysle, ze to da się łatwo wyrugować.
                          Nie jestem w stanie uwierzyć, ze corka zmieniła się pod wplywem
                          serialu - podejrzewam tu raczej znalezienie najprostszego
                          wyjasnienia, jakie się nasuwało. na marginesie - jeśli pozwalałam
                          ogladac coś watpliwego, to nie czekałam na złe skutki, najpierw
                          oglądałam razem z dzieckiem i rozmawiałam na ten temat.
                          • anik801 wpływ innych na dzieci 20.04.10, 15:18
                            No niestety ale dzieci zmieniają swoje zachowanie pod wpływem tv
                            oraz rówieśników.Moja córka zaczęła mieć głupie odzywki pod wpływem
                            przebywania ze starszym o rok kolegą.Dzieci szybko łapią różne
                            głupie teksty.Naśladują też zachowania bohaterów telewizyjnych i
                            niestety są to często zachowania głupie.Moja córka to kochane dobre
                            dziecko,które niestety jest bardzo podatne na wpływy innych.Dlatego
                            muszą kontrolować pewne rzeczy i tyle.
          • sulla Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 13:52
            > Własne zdanie, to własne zdanie. W wieku nastoletnim dziecko może
            > zbuntować się po linii wartości dla nas najważniejszych.

            A to ja wiem, wiem, ja się odnoszę do sytuacji Anik - jej córka ma zdaje się 6
            lat. Więc jeśli sześciolatkowi się mówi - musisz mieć własne zdanie, to moim
            zdaniem trzeba się liczyć z tym, że ten sześciolatek się zachowa właśnie jak
            szesnastolatek i się jeszcze przy tym powoła na wyraźny rodzicielski nakaz wink

            Nastolatkowi to się raczej nie da zabronić kupowania sobie piórnika jakiego chce wink
    • maadzik3 Re: Na co pozwolić dziecku? 20.04.10, 14:03
      Przeczytalam. Zgadzam sie z dziewczynami (szczegolnie z postami Magdaleny i
      Verday, ale wlasciwie wszystkie pisza o tym samym). To ze Ty mialas inne zdanie
      niz rowiesnicy (ja zreszta tez - notorycznie) to nie znaczy ani ze Twoja corka
      tez musi byc tak skrajna (bo w tym wieku zawsze odrebne od grupy zdanie to
      skrajnosc) - nie jest wszak Twoim klonem ani tym bardziej ze da sie kogos do
      "swojego zdania" zmusic. Przeciez ona wlasnie wyrazila swoje zdanie: chce miec
      piornik z Hannah Montana. Tylko ze Tobie nie podoba sie postac (nie znam filmu,
      ale przeciez to film dla dzieci) ani motywacja zdania corki. Czy Tobie rodzice
      tez nie pozwalali miec/ wyrazac zdania bo pokrywalo sie z opinia rowiesnikow i
      bylo nieoryginalne? Corka zapewne w pewnych sprawach ma zdanie bardzo odlegle od
      grupy rowiesnikow, w pewnych pokrywajace sie z przewazajaca opinia wsrod
      rowiesnikow a w pewnych posrednie. Jak dokladnie kazdy z nas - rozne sa tylko
      proporcje! A cora jest w wieku kiedy opinia rowiesnikow przypominajaca czasem
      owczy ped jest silna. To dobrze - uczy sie zachowan spolecznych i jest to bardzo
      wazna nauka, choc doroslym wydaje sie bezsensownym owczym pedem. Czlowiek ktory
      nie przejawia zadnych ciagot w kierunku bycia jak inni jako dziecko to dziecko
      skrajnie niedostosowane spolecznie, z cechami autystycznymi (nie siedzi w
      klasie, nie spelnia polecen, nie integruje sie z grupa), chyba nie chcialabys
      zeby corka miala takie problemy? Dziecko ktore w tym wieku jest zmuszane do
      rezygnacji z identyfikacja z grupa moze sprobowac nadrobic to pozniej w duzo
      gorszy sposob i w okresie kiedy wplyw rodzicow jest juz niewielki.
      A co piornika dla syna z naga modelka - nie, nie kupilabym, co prawda takich
      jeszcze nie widzialam. Natomiast nie znoszac spidermana, nie wiedzac nic o Ben10
      (jakas kreskowka ktora ogladaja jego koledzy) itd. kupilabym mu dowolny piornik
      jaki by sobie wybral. Po pierwsze dobra nauka podejmowania wyboru, po drugie
      kruszenie kopii o piornik wydaje mi sie kompletnie nie warte zachodu, po trzecie
      ja mam oryginalne dziecko i czasem bardzo bym chciala zeby sie integrowal z
      grupa bardziejsmile, to ulatwia zycie. Nie zmusze go do tego, a na szczescie
      troszke sie integruje, ale gdy weszly filmy o Ben10 i wszyscy koledzy nosili
      gadzety z Ben10 sama zaproponowalam ze mu kupie film na DVD o tej postaci
      zebysmy wiedzieli kto zacz. Przemyslal i nie chcialsmile. A ja nie wiem czy to
      dobrze czy zle, ale to jego zdanie, ktore akceptujesmile
      • anik801 maadzik 20.04.10, 14:15
        Dziękuje za wykłady z pedagogikiwinkTrochę mam już akurat dość tego
        kierunku,bo przez 5 lat trochę mnie znudziłwink Nie zmienie zdania co
        do Montany.Uważam,że to film dla dzieci 9-10lat.Co do mnie
        samej.Mogłam robić co chciałam i miałam co chciałam jako dziecko.Nie
        jestem jakoś specjalnie za to wdzięczna rodzicom.Zresztą moja mama
        sama po latach stwierdza,że był to błąd(nie chodzi akurat o mnie,bo
        ze mną jakiś większych problemów nie było).Integracja z grupą o
        wspólne zanbawy,gry i rozmowy.Nie chciałabym aby moje koleżanki
        integrowały się ze mną nosząc te same ciuchywinkMoja córka nie ma
        najmniejszych problemów jeśli chodzi o kontaty z innymi dziećmi i
        brak piórnika z Montaną nie sprawi,że zostanie odrzucona.Jeśli
        chodzi o Ben10 moja córka też się w to bawi,bo ma kolegów,którzy
        ją "wprowadzili".I nie przeszkadza mi to.Nie mówię,że dziewczynki
        nie mogą bawić się jak chłopcy.Moja córka zbiera też autka hot
        wheels i jest ok.Nie mogę jednak ulec jej w czymś co uważam za
        nieodpowiednie,tylko dlatego,że mają to jej koleżanki.
        • arwena_11 Anik 21.04.10, 13:10
          Piszesz, ze "Córka obejrzała ok.30 piórników i wybrała z kotem.Nie ja
          jej narzuciłam jaki ma wybrać."

          A czy w tych 30 był jakiś z Hanna Montaną?

          jeśli tak, to rzeczywiście był wybór córki i jej zdanie. Ale jezeli
          nie, to chyba jednak ograniczyłaś jej wybór. Wybrała nie to co chciała
          naprawde tylko to co jej pozostało.

          ja mam 8 latkę w domu. Zafascynowaną HM. Ale nie w jakiś głupi sposób.
          Też słucha tej muzyki, ma piórnik i plecak. Ale tłumaczę jej, jak nie
          chce odrabiać lekcji że HM zarabia w ten sposób pieniążki, a jak ona
          nie bedzie sie uczyć, to nie będzie żadnych profitów.
          Córka to rozumie i zawsze najpierw lekcje, potem przyjemnosci. Nie
          abraniam lubić HM, ale staram się ograniczyć jej wpływ na córkę.
          Tłumaczę, rozmawiam i efekty widać.
          • tolka11 Re: Anik 24.04.10, 11:30
            Gdy moja pierwsza będąc w wieku twojej córki poprosiła o jakis
            bzdurny piórnik, bo wszyscy mają taki, kupiłam go jej z radością.
            Absurdalne prawda? Hane Monatne tez pozwoliłam oglądać w necie jakiś
            czas temu. I co? Nic.
            Moja pierwsza jest nastolatką, nie słucha muzyki takiej jak jej
            koleżanki, nie ogląda filmów głupawych, nie ubira się tak jak
            wszyscy. A przeciez tego powinna chcieć? Prawda? Taka specyfika
            kolejnych etapów rozwoju. A tu lipa. Żyje po swojemu, ubiera się po
            swojemu, słucha tego, co my, czyta jak oszlała, zyje w swiecie
            sztuki.
            Oczywiście cieszę się, że nie chodzi z gołym brzuchem,
            megamakijażem, itepe.
            Ale czasem mi troche smutno, bo widzę też, ze z tą innością bywa jej
            trudno.
            Wychowywalismy i wychowujemy ją dając jej prawo wyboru, zakazując
            tych rzeczy, które są niebezpieczne/niezdrowe.
            Popełniliśmy też straszliwy błąd za który płacimy do dziś.
            Patrzę na nią i na nasze młodsze dzieci i widzę, ze też idą w jej
            stronę, wyróżniają się. A ja tak po matczynemu marzę sobie, żeby
            były takie zwyczajne, z Haną Montaną, Ben 10 i Polly.
            I widzisz, ani tak ani tak.
            powodzenia.
            • wiesia140 Re: Tolka 24.04.10, 12:45
              Tolka to wyróżnianie jest niekoniecznie złe , tak też się kształtuje
              u nich własna tożsamość
              • wiesia140 Re: Tolka 24.04.10, 12:46
                są takie sytuacje ,że czasem trzeba się wyróżnić i iść pod prąd.
                • biza7 Re: Tolka 24.04.10, 22:32
                  wiesia140 napisała:

                  > są takie sytuacje ,że czasem trzeba się wyróżnić i iść
                  pod prąd.

                  Może i trzebawink Ja akurat byłam wychowywana "krótko", o moim ubiorze
                  itd. moja mama decydowała.... chyba do osiemnastki (nie pamiętam
                  kiedy kupiłam sobie SAMA pierwszy ciuch, ale jakoś pod koniec
                  ogólniaka najszybciej to było). Gdzieś w głębi chciałam być jak
                  rówieśnicy, ale mi nie było wolno.
                  I co? - Ano wyrosłam na normalną kobietę, która nawet znalazła męża
                  i już od prawie 12 lat sobie razem żyją...wink A był taki czas, kiedy
                  wydawało się, że nie potrafię się intergować z grupą, zawsze pod
                  prąd (cała klasa na wagary tylko ja nie, wszyscy jadą na biwak tylko
                  ja nie bo mama nie pozwala itd.)....

                  Z perspektywy czasu uważam, że wyszło mi to tylko na zdrowie. Nie
                  zawierałam wielu znajomości, ale moje nieliczne przyjaźnie uważam za
                  bardzo wartościowe.

                  Więc faktycznie czasami takie "pod prąd" nie jest wcale złewink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka