27.06.10, 14:52

Powiedzcie mi proszę, jak głęboko powinna być zachowana tajemnica
spowiedzi? Dzisiaj po raz kolejny młody, butny i - niestety-
niemiłosierny ksiądz powołał się na rozmowę w konfesjonale. "Wczoraj
była u mnie kobieta u spowiedzi, która 10 lat nie czuła potrzeby
spowiedzi..." Moim zdaniem, trafiła źle i z jego relacji wynikało,
że miłosierdzia i radości z nawrócenia nie okazał. Ale czy to, poza
wszystkimi innymi kwestiami, nie jest to jednak pogwałcenie
tajemnicy konfesjonału? Anna
Obserwuj wątek
    • wiesia140 Re: Pytanie 27.06.10, 15:03
      kobieta u spowiedzi, która 10 lat nie czuła potrzeby
      spowiedzi..."

      raczej ie przecież nie wymienił jej grzechów i publicznie nie omawiał jej
      sumienia, według mnie raczej to było odniesienie do tematu samej spowiedzi,
      tendencji zagłuszania ludzkiego sumienia niż do niej samej
      o złamaniu tajemnicy spowiedzi możemy mówić wtedy,powie ta pani w
      pierwszym w rzędzie zrobiła to czy tamto. to tak samo jak lekarz
      wypowiadający się w telewizji : miałem pacjenta z takim i z takim
      przypadkiem , potoczyło się tak i tak, przecież tego pacjenta o ile
      lekarz nie podoba nazwiska nikt nie zidentyfikuje ze 100% pewnością.
      • aniaz-w Re: Pytanie 27.06.10, 15:21

        A jeżeli była wśród wiernych?
        Oczywiście, mój cytat nie był doskonały, relacja księdza - o ile
        była wierna - wskazywała na konkretną spowiedź i konkretne
        wypowiedzi...Może to brak doświadczenia życiowego u młodego
        człowieka powoduje, zarówno bezwzględność, jak i powoływanie się na
        przypadki, pomimo, że anonimowe, to jednak bardzo
        zindywidualizowane, zwłaszcza dla bohaterów wskazanych w tych
        kazaniach jako ilustracja grzeszników.
        Może ksiądz nie naruszył literalnie przepisu, ale czy postąpił
        etycznie/moralnie/po chrześcijańsku? Anna
        • wiesia140 Re: Pytanie 27.06.10, 15:28
          jeśli nawet była to nie wiadomo , czy odniosła to do siebie, przecież takich
          kobiet mogło w tym czasie spowiadać się więcej , ,żeby osądzić , czy to
          było moralne , czy nie tego ci tu nikt nie powie , musiałabyś przytoczyć
          dokładnie całe kazanie , a nie jedno zdanie wyrwane za pewne z szerszego
          kontekstu, poza tym musiałaby się wypowiedzieć zainteresowana ( penitentka)
          i zainteresowany ( ksiądz), wtedy dopiero można uzyskać cały ogląd
          sytuacji i wydawać osąd .
          • aniaz-w Re: Pytanie 27.06.10, 16:00
            Pewnie masz rację, ale ciągle czuje niesmak. Anna
          • wiesia140 Re: Pytanie 27.06.10, 16:00
            Oczywiście, mój cytat nie był doskonały, relacja księdza - o ile
            była wierna - wskazywała na konkretną spowiedź i konkretne
            wypowiedzi...Może to brak doświadczenia życiowego u młodego
            człowieka powoduje, zarówno bezwzględność, jak i powoływanie się na
            przypadki, pomimo, że anonimowe, to jednak bardzo
            zindywidualizowane, zwłaszcza dla bohaterów wskazanych w tych
            kazaniach jako ilustracja grzeszników.

            niekoniecznie zwłaszcza jak wskazywała typowe grzechy ludzkie , mogła to być
            kompilacją wszystkich spostrzeżeń księdza na temat takich spowiedzi, po
            prostu ta kobieta mogła się stać nośnikiem wszystkich spowiedzi .
            • verdana Re: Pytanie 27.06.10, 16:33
              A jesteś pewna, ze ksiądz "od zawsze" nie opowiada takiej samej
              historyjki dla pouczenia wiernych? Że taka spowiedż rzeczywiście
              miała miejsce, a nie jest tylko przykladem, ubarwiającym kazanie?
              • wiesia140 Re: Pytanie 27.06.10, 19:42
                verdano też tak może być i często się zdarza,że tak jest
              • andrzej585858 Re: Pytanie 27.06.10, 19:46
                Polecam wypowiedź o. Salija na temat tajemnicy spowiedzi:

                mateusz.pl/czytelnia/js-tspowiedzi.htm
                • aniaz-w Re: Pytanie 27.06.10, 20:04
                  "(...) To, co grzesznik przystępujący do sakramentu pokuty mówi
                  spowiednikowi, przeznaczone jest dla Boga i tylko dla Boga, i takim
                  ma pozostać. Katechizm Kościoła Katolickiego wpisuje się tylko w
                  starodawną i nie podlegającą wahaniom tradycję 2, kiedy
                  przypomina: „Biorąc pod uwagę delikatny charakter i wielkość tej
                  posługi oraz szacunek należny osobom, Kościół oświadcza, że każdy
                  kapłan, który spowiada, zobowiązany jest pod bardzo surowymi karami
                  do zachowania absolutnej tajemnicy odnośnie do grzechów wyznanych
                  przez penitentów. Nie może on również wykorzystywać wiadomości o
                  życiu penitentów, jakie uzyskał w czasie spowiedzi. Tajemnica ta,
                  która nie dopuszcza żadnych wyjątków, nazywa się <pieczęcią
                  sakramentalną>, ponieważ to, co penitent wyznał kapłanowi, zostaje
                  <zapieczętowane> przez sakrament” (KKK 1467).(...)"

                  Dziękuję za link(ę).Myślę, że to jednak było nadużycie. Anna


              • aniaz-w Re: Pytanie 27.06.10, 19:49

                Sądząc z żaru potępienia tej kobiety taka sytuacja miała miejsce,ale
                wszystko jest możliwe. Nawet jeśli to tylko celowy zabieg
                retoryczny - wywołuje u mnie opór. Spowiedź to wynik indywidualnej
                relacji z Bogiem, za pośrednictwem księdza. Nie chciałabym, aby moje
                potknięcia miały być egzemplifikacją grzechu. Wg mnie to nadużycie -
                nawet, jeśli zastosowane dla uwiarygodnienia tezy kazania. Anna
                • wiesia140 Re: Pytanie 27.06.10, 19:59
                  potępił kobietę , czy fakt nie spowiadania się przez 10 lat, bo to dwie różne
                  sprawy
                • wiesia140 Re: Pytanie 27.06.10, 20:09
                  jeśli stwierdzasz ,że tak było to porozmawiaj z tym księdzem i powiedz mu o tym
                  , będzie miał szansę ustosunkowania się do tego i wyciągnięcia konstruktywnych
                  wniosków, skorygowania swojego błędu na przyszłość.
      • malwa200 Re: Pytanie 28.06.10, 12:55
        żeby tajemnica spowiedzi została złamana trzeba spełnic jednocześnie
        warunki:
        1. zdradzis imię i nazwisko osoby spowiadającej się
        2. zdradzić jej grzechy

        W innym przyapdku złamanie tajemnicy nie ma miejsca, przeciwnie,
        księża często powołuja sie na przykłady spowiedników i ich grzechy,
        nie zdradzając danych. Powiedzenie o kimś "staruszka" nie swiadczy o
        zadnym uchybieniu ze strony ksiedza
        • dominikjandomin Re: Pytanie 28.06.10, 14:28
          malwa200 napisała:

          > żeby tajemnica spowiedzi została złamana trzeba spełnic
          jednocześnie
          > warunki:
          > 1. zdradzis imię i nazwisko osoby spowiadającej się
          > 2. zdradzić jej grzechy
          >
          > W innym przyapdku złamanie tajemnicy nie ma miejsca, przeciwnie,
          > księża często powołuja sie na przykłady spowiedników i ich grzechy,
          > nie zdradzając danych. Powiedzenie o kimś "staruszka" nie swiadczy
          o
          > zadnym uchybieniu ze strony ksiedza

          Niekoniecznie.

          Do złamania tajemnicy wystarczy, ze tą osobę będzie można
          zidentyfikować, nie jest potrzebne imię i nazwisko - zwłaszcza, że
          tego kapłani często nie znają.

          Jeśli ksiądz np. ruszył do spowiedzi na mszy, wyspowiadał kilka osób,
          w tym jedna staruszkę, a potem na kazaniu zaraz powiedział, że
          "staruszka, która dzisiaj u mnie się spowiadała, 10 lat nie była u
          spowiedzi" - to złamał tajemnicę.

          Dlatego też bezpieczniejsze są zwroty typu "kiedyś" niż "wczoraj". I
          pozbawione szczegółów identyfikacyjnych - choćby takich jak "wdowa z
          5 synami".
    • dominikjandomin Re: Pytanie 27.06.10, 23:33
      Jeśli ten ksiądz spowiadał dnia wcześniejszego wiele osób, wiele
      kobiet, w tym wiele niezbyt-publicznie-znanych-z-regularnych-
      spowiedzi, to teoretycznie mógł tak powiedzieć.

      Jeśli zaś była to tylko jedna kobieta w konfesjonale, albo pozostałe
      byłyby często spowiadającymi się np. zakonnicami, czy np.
      dziewczynkami z gimnazjum, to jest to istotne naruszenie spowiedzi -
      zwłaszcza, jeśli ktoś mógł mieć wgląd w to, kto przystępuje do
      spowiedzi (np. jedna msza w dzień powszedni, spowiedź 15 minut przed
      mszą i osoby będące w kościele mogły widzieć, kto podchodzi do
      konfesjonału).

      Dalej w swych odpowiedziach pisałaś, że poruszał inne tematy, nie
      tylko "10 lat niespowiadania się", które znał z tej spowiedzi. Każde
      takie zdanie stwarza warunki, że naruszył istotnie tajemnicę
      spowiedzi i pozwolił na identyfikację osoby i jej grzechów (bo 10 lat
      bez spowiedzi to jest co najmniej 9 grzechów śmiertelnych "z
      automatu").

      W sytuacjach Twoich wątpliwości sugerowałbym rozmowę z biskupem
      przełożonym owego kapłana.
      • stukotek Re: Pytanie 28.06.10, 14:07

        też pomyślałm o tym, o czym pisze dominikjandomin, że istnieje
        potencjalna możliwość rozpoznania przez kogoś osoby, którą ksiądz
        podawal jako przykład.
        • malwa200 Re: Pytanie 28.06.10, 14:46
          mój Boze, jakze cieżkie jest życie ksiedza! wystarczy nie tak
          spojrzeć...i już afera. napradę serdecznie współczuję klerowi!a moze
          lepiej, gdyby wierni częściej modlili sie za nich, rozmawiali
          zamiast wnosić skargi z byle drobiazgu. Paradoksalnie:
          Jak ksiądz przejdzie w kosciele obok dziecka i nie pogłaska po
          główce-to wredny typ.jak pogłaska-pedofil. powie cos na spowiedzi-
          cham, jak śmiał mnie pouczać!nic nie powie-byle jaki
          spowiednik.jeśli siedzi w swoim pokoju na plebanii np. czytajac czy
          przygotowujac kazanie na kolejny dzień-leń-nie chce mu sie ludżmi
          zajmować ani ich sprawami a przecież od tego jest. ma spotkania
          oazaowe lub z ministrantami-pewnie pedał bo dlaczego z chłopcami sie
          spotyka. wiem jak to wyglada w odczuciach większości księży. mój
          brat był ksiedzem-zmarł niedawno. często wręcz płakał mówiac, jak
          bardzo Wierni są niesprawiedliwi i złośliwi. nie mówię tu o Was ani
          nie chcę generalizować ale coś w tym jest. proponuję lekturę pt. "To
          nie takie proste mój drogi", nie pamiętam autora
          • dominikjandomin Re: Pytanie 28.06.10, 15:30
            Kobieto, o czym ty mówisz? Jaki to ma związek z wątkiem?
            • malwa200 Re: Pytanie 28.06.10, 15:44
              naprawdę nie widzisz związku???chodzi o to, ze stan kleru jest stale
              piętnowany. często za naprawdę drobiazgi (nie myślę tu absolutnie o
              aferze z biskupem)
          • 11.jula Re: Pytanie 28.06.10, 18:25
            Malwa, podpisuję sie pod każdym twoim słowem. I wiesz co, brat
            mojego męża też był księdzem i zmarł miesiąc temu. I nie raz
            rozmawialismy na te i inne tematy. Masz rację, ciężkie jest życie
            księdza, co by nie zrobił zawsze będzie coś nie tak. Ale ok, każdy
            ma inny punkt widzenia i może mieć swoje zdanie, a ciekawa jestem
            ilu z nich się modli o dobrych kapłanów.
            • wiesia140 Re: Pytanie 28.06.10, 18:37
              Ja mam fajnego księdza i ostatnio też jak nie jestem u siebie trafiam
              również na mądrych spowiedników jakoś tak to Bóg to układa i dobrze
              niech dalej, a księży trzeba otoczyć modlitwą , pomódlcie się więc za
              moich spowiednika i wszytkich księży.
              • verdana Re: Pytanie 28.06.10, 18:47
                Cóż, rozumiem, ze zycie księdza, ktory jest osobą stale oceniana -
                nie tylko w pracy, ale i w życiu prywatnym - jest trudne. Ale jest
                to przeciez jakiś wybor.
                Porownujac ten wątek z watkiem Andrzeja o jawnosci, widzę, że
                trudności sa spore - bo rzeczywiscie, samo wysuwanie zarzutow pod
                adresem jednego księdza, jak widać, budzi w wielu osobach
                konieczność obrony wszystkich księży. Więcej nawet - czuję tu
                niechęć do osób krytykujących.
                A to, jak widać, nie konczy sie dobrze - i to własnie dla księży,
                jako "całosci".
                • andrzej585858 Re: Pytanie 28.06.10, 19:40
                  Wydaje mi się że jest to czasem jakże często występujący odruch uogólniania.
                  Przypomina mi się książka Torańskiej "Oni" - jakże przecież często słyszymy
                  zdanie o tych mitycznych "onych" - to przecież oni nakradli, to oni są żli, to
                  oni ( tutaj wstawiamy powiedzmy lekarzy) są łapówkarzami, aż dochodzimy do:
                  Kościół to przestępcza sekta.
                  Z drugiej zaś strony pojawia się odruch obronny - naszych atakują, trzeba ich
                  obronić.Przestają liczyć się argumenty, liczą się emocje - a to prowadzi do
                  twardego okopania się w okopach przez część oponentów. No i wtedy nie ma już
                  miejsca na jakąkolwiek dyskusję.
                  Całe szczęście że tak skrajnie myślące osoby należą do mniejszości, ale z
                  drugiej strony są one niezwykle aktywne

                  Wydaje mi się że na tym polega właśnie problem z Abp Paetzem - w imię że tak
                  powiem pewnej solidarności zawodowej ucieka się od jednoznacznej oceny problemu,
                  czego efektem jest bardzo często występujące atakowanie wspaniałych jakże często
                  kapłanów za nie swoje winy - bo przecież oni reprezentują Kościół, Kościół
                  którego przedstawicielem, i to wysoko postawionym jest abp Paetz. Wszelkie
                  niejasności związane z tą sprawą na pewno nie pomagają zwykłym kapłanom tym
                  którzy są na tzw. pierwszej linii frontu czyli szeregowym duszpasterzom.

                  Z drugiej zaś strony bardzo często mamy kapłanów którym często brakuje zwykłej
                  wrażliwości, kapłanów o jurydycznym podejściu do człowieka. Kapłanów którzy
                  chcąc piętnować grzech zapominają o miłosierdziu. Także i w tym przypadku,uważam
                  że nie nalezy udawać że nie ma problemu, gdyż on jest i z biegiem czasu może
                  prowadzić do wyalienowania kapłana ze wspólnoty wiernych.

                  Nie można pozostawać obojętnym, ale z drugiej strony nie oznacza to przyzwolenia
                  na bezmyślne atakowanie księży. Tak jak w omawianym przypadku. Za mało mamy
                  danych aby oceniać księdza. Można powiedzieć że instynktownie czuję że coś jest
                  nie tak, ale to nie jest żaden powód aby negatywnie oceniać konkretnego kapłana.
                  Wydaje mi się że najlepszym rozwiązaniem jest po prostu rozmowa, przedstawienie
                  swoich wątpliwości, rozmowa z przełożonym - ale nie deprecjonowanie.
                  Czym innym jest jednak sytuacja gdy dany czyn został stwierdzony, pewnego
                  rodzaju kara nałożona i ... no właśnie i co dalej? W tym konkretnym przypadku
                  domaganie się przez wiernych jawności i wyraźnego zajęcia stanowiska przez
                  hierarchię jest jak najbardziej uzasadnione.

                  Uff, pozwoliłem sobie na , pewnie dość naiwną analizę, ale tak po prostu czuję.
                • wiesia140 Re: Pytanie 28.06.10, 19:54
                  jak widać, budzi w wielu osobach
                  > konieczność obrony wszystkich księży. Więcej nawet - czuję tu
                  > niechęć do osób krytykujących
                  • dominikjandomin Re: Pytanie 28.06.10, 23:02
                    Wybacz, ale porównujesz tutaj rozważania na temat niebezpieczeństwa
                    zdradzenia tajemnicy spowiedzi - prowadzone IMHO w sposób kulturalny
                    - z "komętami" pod artykułami w stylu onetu.

                    I mam wrażenie, że przez takie porównanie obrażasz osoby dyskutujące
                    w tym wątku.

                    Osobiście w żadnym calu nie widzę w tym wątku u nikogo chęci
                    przenoszenia rozważania niebezpieczeństwa naruszenia tajemnicy
                    spowiedzi na jakiś "ogół księży".

                    Uważam, że takie stwierdzenia, jakoby ktoś tu uogólniał, za wysoce
                    krzywdzące.

                    A jeśli uważasz, że jakaś wredota (czyli ja) dopuściła się tutaj
                    krzywdzącego ogół księży uogólnienia, to proszę o cytat, które moje
                    zdanie zostało tak zrozumiane.
                    • wiesia140 Re: Pytanie 29.06.10, 17:42
                      Dominiku odpowiadałam na post verdany, przepraszam nie sprecyzowałam tego
                      dokładnie , chodziło mi o pewną grupę krytykujących ( nie miałam nikogo na
                      myśli z forum), jeśli kogoś obraziłam to przepraszam.
                      • dominikjandomin Re: Pytanie 29.06.10, 19:44
                        Acha, rozumiem.

                        Przepraszam, że się uniosłem.

                        Stoję przed podjęciem bardzo ważnej decyzji życiowej (nawiasem mówiąc
                        związanej z tematem forum i tego wątku) i chyba jestem zbyt nerwowy.
                        • wiesia140 Re: A może coś doradzimy Dominiku 29.06.10, 21:27

                          Stoję przed podjęciem bardzo ważnej decyzji życiowej (nawiasem mówiąc
                          związanej z tematem forum i tego wątku) i chyba jestem zbyt nerwowy.

                          Jeśli chcesz to możesz opisać o co chodzi,forumowicze wspomogą i dojdziemy
                          tu do jakiś wniosków
                          • dominikjandomin Re: A może coś doradzimy Dominiku 29.06.10, 23:35
                            To jest taka decyzja, którą trzeba podjąć samemu... Za i przeciw są mi
                            znane...

                            Jeśli ktoś chciałby wesprzeć, to proszę o modlitwę.

                            W sumie... ze wszystkich postaci biblijnych widzę siebie w tym
                            młodzieńcu, co odszedł zasmucony, bo miał za wiele majętności...
                            • wiesia140 Re: A może coś doradzimy Dominiku 29.06.10, 23:47
                              jasne o światło i mądrość Ducha , niech ci rozświetli wszystko.
                • mary_ann Re: Pytanie 28.06.10, 23:46
                  erdana napisała:

                  > Cóż, rozumiem, ze zycie księdza, ktory jest osobą stale oceniana -
                  > nie tylko w pracy, ale i w życiu prywatnym - jest trudne. Ale jest
                  > to przeciez jakiś wybor.

                  Dokładnie tak. Co więcej, stawiane sobie wysokie wymagania kler paradoksalnie
                  zawdzięcza sobie. Im większe nadaje sobie prerogatywy (na tle świeckich), z tym
                  większymi oczekiwaniami jest konfrontowany. Coś za coś.
              • aniaz-w Re: Pytanie 28.06.10, 19:42
                A ja właśnie na tej mszy pomodliłam się o tego księdza, żeby
                znalazł w sobie pokorę w służbie, nie był sędzią. Ale problemem jest
                to, że w swych kazaniach nie pierwszy raz wykorzystał wiedzę zdobytą
                w konfesjonale. I macie rację - przekażę te uwagi temu księdzu. Jest
                młody - może zmieni zarówno optykę, jak i sposób przekazywania
                swoich przekonań.Tak w ogóle - to taka sytuacja powoduje, że czas
                przeznaczony na refleksję i modlitwę nie jest wykorzystany
                optymalnie. Anna
                • dominikjandomin Re: Pytanie 28.06.10, 23:07
                  U nas ksiądz wykorzystywał wiedzę zdobytą w konfesjonale. Np. ucząc o
                  sakramencie pokuty podał przykład - z konfesjonału, kiedy nie
                  udzielił rozgrzeszenia (brak było jakiejkolwiek chęci poprawy). Ale
                  bez nazwisk, dat. A w życiu wyspowiadał tyle osób, że nikt nie mógł
                  do nikogo tej informacji przypisać.

                  I o to chodzi - aby nie można było powiązać osoby z grzechami. I o
                  to, aby ksiądz tej wiedzy nie wykorzystywał w inny sposób (np. gdy
                  złodziej się wyspowiada, gdzie ukrył monstrancję ukradzioną z
                  kościoła, ksiądz nie może się udać i jej odzyskać).

                  Czasem to jest trudne - tu wspominam stary już film pt. Ksiądz...
                  • stukotek Re: Pytanie 30.06.10, 13:07

                    dominikujaniedominie - modlę się o odwagę podjęcia przez Ciebie
                    decyzji.
                    smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka