Dodaj do ulubionych

Duchowa adopcja

31.01.11, 16:43
Bardzo ciekawy artykuł i bardzo dobra inicjatywa. Muszę więcej o tym poczytać gdyż wydaje mi się że jest to bardzo na czasie.

wyborcza.pl/1,75480,9001957,Adoptuje_na_9_miesiecy.html?as=1&startsz=x
Niedawno słyszałem taką dyskusję - rozmawiają dwie młode dziewczyny o swojej koleżance. Koleżanka poznała chłopaka na dyskotece, ciąg dalszy banalny aż do bólu - efekt - ciąża. No i teraz konkluzja rozmowy - żebyśmy nie żyli w tym zapyziałym kraju to nie byłoby żadnego problemu żeby TO usunąć zanim nie będzie za późno.

Usunąć TO - nie wytrzymałem i wtrąciłem się do rozmowy. No i niech reszta pozostanie milczeniem.
I cały czas myślę - jak można określić dziecko jako TO - jako coś obcego. I nie czuć z tego powodu skrupułów? Pewnie zbyt mocno osądzam , zwłaszcza że jestem już starym zgredem - to tylko jedno z delikatniejszych określeń.

Bardzo ucieszył mnie ten artykuł - może w ten sposób uda się uratować choćby jedno więcej niechciane TO?
Obserwuj wątek
    • sylwia0405 Re: Duchowa adopcja 31.01.11, 17:37
      Zostanę taką "duchową" mamą w kwietniu, składając obietnicę codziennej modlitwy nawet nie pomyślałam - że dzieciątko będzie w moje urodziny smile Mogę tylko powiedzieć, że najważniejsze w tej formie obrony życia jest systematyczna codzienna modlitwa; i że jest ktoś - kto potrafi nieźle się zakręcić wkoło mnie, żebym tylko tej modlitwy nie odmówiła. Czasem odczuwam to niemal jak walkę. Wierzę w skuteczność tej modlitwy i z pewnością podejmę się adopcji duchowej kolejnego dzieciątka.
    • 11.jula Re: Duchowa adopcja 01.02.11, 18:05
      Duchowa adopcja to bolesny dla mnie temat. Bardzo. Kiedyś podjęłam się tego, ale niestety po pewnym czasie przerwałam. Ot, raz nie odmówiłam, potem drugi i tak poszlo. Możecie wierzyć lub nie, ale potem śniło mi się malutkie smutne dziecko, dziewczynka, długo płakała, a potem zasnęła. Wiem, że przez swoje zaniedbanie niejako przyłożyłam się do śmierci jakiegoś dziecka. Teraz już staram się do tego nie wracac, ale wtedy....
      Wiem, że się już tego nie podejmę, walczę o dzieci zagrożone aborcja w inny sposób, modlitwą doraźną oczywiście też. Ale po raz drugi takiego zobowiązania boję się podjąć.
    • luccio1 Re: Duchowa adopcja 01.02.11, 21:44
      Rzecz ma jedną wielką wadę:
      rozgrywa się we wnętrzu człowieka podejmującego zobowiązanie - jest niewidoczna, więc także nieuchwytna dla świata zewnętrznego, ze wszystkimi tego konsekwencjami, zaczynając od posądzenia, że idzie o wielką "ściemę".

      Proszę, nie miejcie mi tego za złe. Napisałem, wciąż mając w pamięci moje wątki, w których pytałem, czy człowiek już dojrzały może mieć drugą (i trzecią) Matkę, uzupełniającą bądź zastępującą Tę Prawdziwą - gdzie Respondentki odpowiedziały mi kategorycznie, że to niemożliwe.
      • sylwia0405 Re: Duchowa adopcja 02.02.11, 08:46
        Luccio - mam wrażenie, że mylisz pojęcia. W duchowej adopcji nie chcodzi o to, żeby ktoś mówił do nas "mamusiu" "tatusiu", cel jest taki, żeby uratować życie jakiegoś dziecka i modlić się za nie. Ani my nie znamy tych dzieci, ani te dzieci nie znają nas - i dobrze, bo nikt od nikogo nie oczekuje nic w zamian. smile
        • 51pdeta Re: Duchowa adopcja 02.02.11, 22:41
          W "Duchowj adopcji" modlimy się nie tylko za zagrożone aborcją dziecko , ale też za jego biologicznych rodziców by pokochali poczęte dziecko. Ja z mężem od 12 lat przeprowadzamy w naszej parafii w Święto Zwiastowania uroczyste ślubowanie dla chętnych podjąć Duchową Adopcję. Za pierwszym razem było nas ok. 30 osób , a teraz chętnych jest blisko 60-70 osób.Jeśli się zapomni jeden lub kilka razy pomodlić to można kontynuować dalej modlitwę przedłużająć 9 mies o tę ilość "zapomnianych "dni. Jest to po prostu jak gdyby ciąża przenoszona.Jeśli macie jakieś pytania to chętnie odpowiem.Zachęcam wszystkich !To jest naprawdę potrzebne !
          • luna15 Re: Duchowa adopcja 08.02.11, 21:39
            Duchowa adopcja jest potrzebna, niemniej może przypadki opisywane czy tez znane nam z życia są dla wielu osób kontrowersyjne, za bardzo dziwne dla niektórych, pachnące dewocja itp; bóle porodowe u mężczyzny...sami rozumiecie jak to brzmi.Mnie to mocno "zaskoczyło" mimo iż sama wielu rzeczy spoza granic rozumu doświadczyłam- co więcej ja nawet wierze że on tak mógł czuć tylko że....no właśnie.
            Rok temu na hasło "duchowa adopcja" w mojej głowie przesuwały się obrazy; szarych, smutnych, niezrealizowanych życiowo ludzi, którzy na siłę próbują "zmistycyzować" swoje życie, nawet nie wiem czy byłabym skłonna uwierzyć że wiedzą o co się modlą, cześć być może naprawdę nie wie...
            Dziś.........mój synek kończy 4 msc, przed porodem spędziłam 3 tygodnie ciąży na patologii...Nawet nie macie pojęcia jak te kobiety tam walczyły o każdy dodatkowy dzień dla swojego dziecka; zagrożenia były różne; nadciśnienie, cukrzyca, przedwczesne skurcze, odpływ wód, choroby przewlekłe matki...Te wszystkie dzieci w brzuchach były za małe by się już rodzić....Co kilka godzin ktg, najgorsze było to w nocy...cisza...i nas kilka w sali; pielęgniarka podchodziła z takim specjalnym detektorem i przykładała do brzucha po kolei...I ta cisza...wszystkie zamierałyśmy, udawałyśmy że śpimy ale każda słuchała, czy już znalazła tętno malucha...jeszcze chwila i jest, ulga i następna.Czemu się tak denerwowałyśmy, pewnie żadna z nas - a jeśli już to nieliczne praktykowały duchową adopcję- ale uwierzcie że w tych momentach kiedy pielęgniarka długo szukała tętna wszystkie modliłyśmy się jak szalone żeby znalazła...
            Teraz duchowa adopcja nie wydaje mi się "śmieszna", wiem że można bardzo chcieć by czyjeś dziecko żyło i by urodziło się zdrowe, chciane, jeżeli ktoś jest w stanie modlić się tak gorąco jak my w tej sali , wtedy - ale nie znając dziecka, nie znając jego matki jestem pełna podziwu i chyba tylko wtedy ma to sens.
            • wiesia140 Re: Duchowa adopcja 08.02.11, 22:11
              gratuluję syna luno , co do duchowej adopcji , mam poczucie,że czyjaś modlitwa mnie uratowała od popełnienia aborcji, a tym samym moje dziecko,miałam po prostu poczucie bliżej nie sprecyzowanego wsparcia.
              • wiesia140 Re: Duchowa adopcja 08.02.11, 22:13
                o twoją ciążę też modliliśmy całkiem spora grupa osób z tego forum i poza forum.
                • luna15 Re: Duchowa adopcja 09.02.11, 08:56
                  Wiem,pamiętam ...smile chociaż oczywiście u mnie sytuacja była jakby odwrotna bo ja bardzo chciałam.
    • wakacyjna_iguana Re: Duchowa adopcja 13.02.11, 11:45
      Wiecie co - a ja mam duże kłopoty z wiarą w takie rzeczy. Duchowa adopcja - ja po prostu nie potrafię uwierzyć, że to komukolwiek pomaga. Jestem typowym niewiernym Tomaszem - tzn. gdyby po tych 9 miesiącach modlitw jakieś dziecko no nie wiem - pokazało mi się, przyśniło i powiedziało że dzięki moi modlitwom się narodziło, to bym uwierzyła. Podobnie mam z podejściem do mszy gregoriańskich - że niby dusz potem wchodzi do nieba? A skąd to wiadomo? Traktuję to jak ot takie tam ludowe wierzenia. Za dusze moich bliskich zmarłych były odprawiane takie msze - fajnie jakby chociaż dali znać, że cokolwiek im to pomogło...Podobnie z duchową adopcją, ja w to nie wierzę - i podziwiam Waszą wiarę.
      • wiesia140 Re: Duchowa adopcja 13.02.11, 11:49
        gdyby tak było jak mówisz to już by była wiedza , a nie wiara.
        • wakacyjna_iguana Re: Duchowa adopcja 13.02.11, 11:53
          Ale ja zawsze tak miałam, jestem sceptykiem, muszę widzieć jakiś cel i efekt końcowy - nie tylko mglistą ideę.
        • wiesia140 Re: Duchowa adopcja 13.02.11, 12:21
          to podobnie jak u mnie , to właśnie między innymi czyni nas ludźmi w połączeniu z wiarą
          --
          " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
    • luccio1 Re: Duchowa adopcja 13.02.11, 12:57
      To muszę się Wam przyznać, że i w kwestii samej aborcji miewam wątpliwości - mianowicie gdy widzę szczęśliwą przyszłą mamusię - i zarazem słyszę ją mówiącą: co drugie słowo "k..." albo "ja p...".
      Bo wtedy się zastanawiam - z czym dziecko wejdzie w życie, jeśli miałoby od małego słyszeć w domu rodziców stawiających takie "przecinki" w każdej rozmowie na dowolny temat?
      Przecież tego później nie wyrówna nikt - szkoła już najmniej... (z własnej pamięci: nawyk czytania, i w ogóle przekonanie o celowości pracy umysłowej, wyniosłem z domu; czegokolwiek się uczyłem, działo się to w dużej mierze "mimo" szkoły, ba - "mimo" programu studiów i poza nim!).
      Czy to nie będzie jeden więcej plątający się bez celu po osiedlu, żyjący z dnia na dzień?
      • wiesia140 Re: Duchowa adopcja 13.02.11, 14:04
        A tego jak będzie nikt do końca nie wie , to zależy od wychowania, ale dać szansę należy. Zdarzało się ,że z patologicznych rodzin wyrastali mądrzy i dobrzy ludzie, a z tak zwanych dobrych domów , gdzie dziecko wszystko miało postawione pod nos wyrastali przestępcy , tak więc dużo zależy od charakteru samego dziecka,od tego jakich na swojej drodze ludzi spotka , mówisz ,że w szkole nie można , a ja twierdzę ,że można , o szkoła to nie tylko system , ale też i ludzie , jeśli trafi na nauczyciela , który potrafi go czymś zainspirować i przekazać tego bakcyla pędu do wiedzy, to myślę ,że sobie poradzi. A co do kwestii rodziców, to nikt nie wie jakim będzie do póki się sam nie przekona, nawet przeklinająca kobieta może przekształcić w odpowiedzialną i mądrą matkę.
        • 51pdeta Re: Duchowa adopcja 13.02.11, 21:19
          To prawda . Ja paliłam papierosy jak byłam młoda i jak miałam małe dzieci ( nigdy nie przy dzieciach), ale w końcu zadałam sobie pytanie jak mam powiedzieć dzieciom ,że palenie jest niezdrowe i że to nic dobrego. Z dnia na dzień zerwałam z nałogiem . Byłam też bardzo wybuchowa , a z każdym porodem ( 3 )stawałam się bardziej opanowana . Teraz trzeba bardzo dużo żeby mnie wyprowadzić z równowagi. A co do duchowej adopcji to ja wierzę w jej potęgę. Dzisiaj już nie mam bardzo czasu , ale może jutro Wam trochę więcej opiszę .
          • wakacyjna_iguana Re: Duchowa adopcja 14.02.11, 07:14
            51pdeta - napisz proszę więcej jak Ci się udało z tą wybuchowością, jak opanowujesz się - proszę. Ja jestem totalnym cholerykiem, jednak czuję, że z każdym dzieckiem (mam 2) dojrzewam i jestem lepszą matką z biegiem czasu i też do macierzyństwa ciągle dojrzewam (u mnie to macierzyństwo baaaardzo opornie szło pomimo 30-tki na karku). jednak wybucham nadal i siebie za to nienawidzę!!
        • wickedwoman Re: Duchowa adopcja 16.02.11, 18:47
          popieram to co napisałaś, macierzyństwo bardzo zmienia!smile
          na lepsze
          każdy może mieć szansę być dobrym rodzicem
          • capriglione Re: Duchowa adopcja 16.02.11, 20:46
            wickedwoman napisała:

            > popieram to co napisałaś, macierzyństwo bardzo zmienia!smile
            > na lepsze
            > każdy może mieć szansę być dobrym rodzicem

            Niestety nie zawsze na lepsze. Mnie na gorsze. I to przy jednym dziecku! Wolę nawet nie myśleć, jaką sekutnicę stałabym się, mając jeszcze drugie! smile))
    • kotkowa Re: Duchowa adopcja 15.02.11, 11:34
      Ja się podjęłam takiej duchowej adopcji, gdy sama byłam w ciąży. To znaczy nie do końca się podjęłam oficjalnie, bo nie składałam przyrzeczenia, ale przez 9 miesięcy razem z mężem odmawialiśmy codziennie dziesiątkę różańca w intencji dzieciątka zagrożonego aborcją. To jest piękna, wzruszająca inicjatywa. Zwłaszcza będąc w ciąży, na początku zagrożonej, poczułam potrzebę takiej adopcji, było to dla mnie jakieś oczywiste, że muszę to zrobić. Odmawiałam różaniec gdzie tylko mogłam - nawet w tramwaju, jak tylko miałam akurat tą wolną chwilę. Był czas, że było to dla mnie trudne, po narodzinach mojego synka trudno było znaleźć nawet tą chwilę na odmówienie różańca, więc odmawiałam go karmiąc dziecko w nocy smile Powiem szczerze, że to tak wciąga, że gdy skończyliśmy tamtą adopcję, nie potrafiliśmy zrezygnować z następnej i nadal odmawiamy ten różaniec. Z tym, że nadal nieoficjalnie, bez procedury. Tak sami z siebie. Ale ja wierzę, że Bóg jest dobry i tej nieoficjalnej adopcji też wysłuchuje.
      • andrzej585858 Re: Duchowa adopcja 15.02.11, 11:48
        kotkowa napisała:

        y
        > smile Powiem szczerze, że to tak wciąga, że gdy skończyliśmy tamtą adopcję, nie p
        > otrafiliśmy zrezygnować z następnej i nadal odmawiamy ten różaniec. Z tym, że n
        > adal nieoficjalnie, bez procedury. Tak sami z siebie. Ale ja wierzę, że Bóg jes
        > t dobry i tej nieoficjalnej adopcji też wysłuchuje.

        Piękne świadectwo wiary. Nieoficjalnej a jakże prawdziwej. Bardzo dziękuję za ten wpis.
        • wiesia140 Re: Duchowa adopcja 15.02.11, 14:19
          Ja też ci dziękuję , nam wszystkim są tu bardzo potrzebne takie świadectwa smile
          • wiesia140 Re:kotkowa 15.02.11, 16:34
            piszesz ,że masz wątpliwości , spróbuj je na nam przybliżyć.
            • kotkowa Re:kotkowa 17.02.11, 08:44
              Ale o które wątpliwości chodzi? Bo się pogubiłam. W tym wątku o adopcji duchowej nie mam wątpliwości akurat smile
              • wiesia140 Re:kotkowa 17.02.11, 08:52
                pisałaś na skrzynkę admina forum ,że masz wątpliwości , chcielibyśmy je poznać , może ci jakoś pomożemy.
                • kotkowa Re:kotkowa 17.02.11, 09:12
                  Oj, tego się nie da w jednym wątku zawrzeć. Na pewno systematycznie będę je zgłaszała. Ostatnio rozmawiałam z jednym ateistą na temat sensu modlitwy za kogoś i zabrakło mi argumentów. Ech - oni opierają się na logice, a my na wierze, więc czasem ciężko sprostać zadaniu. Chodziło o to, czy ma sens modlitwa o to, żeby ktoś postępował dobrze, żeby dokonywał dobrych wyborów. Bo skoro Bóg dał nam wolną wolę, to wybieramy swobodnie zło albo dobro. A jeśli modlimy się do Boga, żeby ktoś wybrał dobro - to jakby ograniczamy mu tą wolną wolę. Nie wiem cyz się dobrze wyrażam, ale o to chodziło temu ateiście. Że jeśli Bóg nas wysłucha i sprawi, że ten ktoś wybierze dobro, to jest to ingerencja w jego wolną wolę.
                  I druga sprawa - że modlitwy o jakieś konkrety (np. czyjeś zdrowie, życie) są bez sensu, bo wszystko powinniśmy przyjmować z taką samą wdzięcznością - nie wiemy jaki Bóg ma plan wobec nas i co będzie dobre. Jesteśmy wdzięczni, że ktoś wyzdrowiał, a jeśliby umarł to co? Bóg byłby już niedobry, nie wysłuchał nas? Czy nie powinniśmy się raczej modlić o siłę, pokorę i zaufanie Bogu wobec wszystkich jego decyzji? Sama nie wiem - tak tylko głośno myślę, czasem się w tym wszystkim gubię i faktycznie w rozmowie z kimś nie mam argumentów.
                  • bratyska Re:kotkowa 18.02.11, 16:08
                    hmm, zawsze to jednak człowiek sam wybiera. Czy św Paweł mógł się nie nawrócić? ano mógł. A to że po takim doświadczeniu byłoby głupotą trwać przy swoim, to inna sprawa. I może właśnie o to chodzi, że Pan może różnie przemawiać do kogoś, nie odbiera wolnej woli ale może "ułatwić" podjęcie dobrej decyzji?

                    Nie ma modlitw niewysłuchanych, są tylko niespełnione prośby. A w kwestii próśb nie wolno zapominać o "bądź wola Twoja".

                    Chyba trudno oczekiwać, że śmierć bliskiej osoby ucieszy i pobudzi do wdzięczności. Ale wierzę że modlitwa o zdrowie czy życie, nawet jak Bóg sprawił inaczej, zaowocuje, np. łatwiejszym pogodzeniem się z wolą Bożą.
                    >Czy nie powinniśmy się raczej modlić o siłę, pokorę i zaufanie Bogu wobec wszystk
                    > ich jego decyzji?
                    Tak, owszem, ale nie jesteśmy kukiełkami w teatrzyku, żyjemy, działamy, mamy plany i te konkrety w naszym życiu też możemy powierzać Boga.
    • przyjacielaanna Re: Duchowa adopcja 08.03.11, 23:09
      a ja mam pytanie. Na przyrzeczeniu Duchowej adopcji jest zobowiązanie do różańca i postanowienie. Jakie? co dzień inne, czy jedno na cały czas adopcji?
      • wiesia140 Re: Duchowa adopcja 08.03.11, 23:27
        jedno na cały okres adopcji
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka