andrzej585858
30.04.11, 09:53
Jutro wielkie dzień - wielki dzień nie tylko dla Kościoła ale też i dla świata. Papież - symbol gdyż można chyba w ten sposób określić postać Jana Pawła II zostanie ogłoszony beatyfikowanym. W sposób formalny zostanie uznana świętość jego życia.
Wydawać by się mogło że trudno wątpić w to że postępował zarówno jako człowiek jak i jako papież w sposób godny i zgodny z wiarą.
A jednak czym bliżej tej daty tym coraz częściej pojawiają sie głosy dyskredytujące beatyfikację. Chyba najbardziej nagłośnionym tekstem jest komentarz zamieszczony w "New York Timesie" - postulujący wstrzymanie beatyfikacji.
Nie wdając się w omawianie tekstu chciałbym zwrócić uwagę na fragment który jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem:
"W felietonie zatytułowanym "Poczekajcie z tą aureolą" w niedzielnym numerze nowojorskiego dziennika autorka wypomina polskiemu papieżowi także jego konserwatywne stanowisko w kwestiach społeczno-obyczajowych, jak przerywanie ciąży, antykoncepcja, kapłaństwo kobiet, celibat i rozwody."
Czy wrzucenie do jednego worka tak diametralnie odmiennych kwestii jak chociażby celibat i przerywanie ciąży jest w ogóle zasadne?
Szafuje się takimi słowami-wytrychami dodatkowo obarczając je komentarzem iż jest to "konserwatywne stanowisko" w domyśle nienowoczesne.
Papież byłby więc nowoczesny gdyby zgodził się na aborcję - muszę przyznać że ten sposób myślenia jest jak dla mnie przerażający.
Chyba pod tym względem żaden papież nie będzie nowoczesny.
Zastanawia tylko jedna kwestia, dlaczego w ten sposób pisze się? Po prostu nie mogę uwierzyć aby dziennikarz piszący w tak poważnym dzienniku nie miał świadomości że przerywanie ciąży to nie jest kwestia społeczno-obyczajowa, lecz jest to kwestia związana z przestrzeganiem Dekalogu - dlaczego więc w ten sposób próbuje się podważyć autorytet papieża?