Dodaj do ulubionych

Chcielibyście

20.05.11, 19:48
udać się np; na miesiąc do tzw samotni, żyć w otoczeniu tylko mnichów, mniszek, jeść to co oni; czyli głównie gotowana warzywa i chleb, uczestniczyć w modlitwach.Oczywiście zero komórek,tv, książek, jakiegokolwiek kontaktu z rodzina, światem zewnętrznym....Dalibyście radę?
Obserwuj wątek
    • dorotkak Re: Chcielibyście 20.05.11, 20:55
      Wierz mi, ze chcialabym. Czy dalabym rade - nie wiem.
      Znajac sama siebie - najtrudniejsze bylyby dla mnie pierwsze dni i godziny - szalone mysli czy daja rade beze mnie.

      Brak tv, czy tez szeroko pojatej cywilizacji nie stanowi dla mnie problemu - bo to klucz do owocnego przezycia takiego pobytu.
      moze to zabrzmi komicznie ale najtrudniejsze dla mnie byloby wczesnoranne wstawanie i te gotowane warzywa.
      • luna15 Re: Chcielibyście 21.05.11, 06:36
        U mnie z dietą chyba by nie było kłopotu, z wstawaniem też nie.
        Natomiast bałabym się odwyku komputerowego, tego że nie wiem co gdzie , kiedy....
        • skrzynka-3 Re: Chcielibyście 21.05.11, 11:04
          Nie wiem czy chcialabym, bo dla mnie perspektywa jeszcze dlugie lata nierealna. Nie da sie odstawic dzieci -nawet tych juz troche podrosnietych na tak dlugo. Na razie jak dla mnie kuszaco brzmi oferta nie bycia przez nikogo zaczepianym nieustatnnym -Maaaamooo wink bycia w ciaglej gotowosci zeby temu odpowiedziec,tamtego wysluchac, temu pomoc, temu poprawic, tego pogonic, tamtych rozdzielic, tego znowu przytulic a tamtego chocby tylko przejechac dlonia po wlosach dluzej niz przez np. jeden dzien. Ale nie wiem czy umialabym po tylu latach sie wylaczyc az na tyle.
          • sylwia0405 Re: Chcielibyście 21.05.11, 16:32
            Doskonale rozumiem o czym piszesz skrzynko smile Jak już była taka sytuacja, że musiałam wyjechać z domu sama na trzy dni, to ciągle łapałam się na tym, że idąc chodnikiem - odruchowo wyciągam ręce, żeby wziąć dzieci "za ręce", nasłuchiwałam - czy któreś mnie nie woła, a rano zrywałam się przerażona - co się stało, że dzieci nie słychać wink w rezultacie wróciłam bardziej zmęczona niż jestem w domu big_grin
            • luna15 Re: Chcielibyście 21.05.11, 21:34
              Ale................załóżmy że jest ktoś kto Was odciąży, zaufany.........
              Myślałybyście o dzieciach...co u nich, czy już zjadły, czy właśnie zasypiają....
              Cisza dookoła....Umiemy się wyłączyć........czy Matka to nieustanny "odbiornik"?...a tatusiowie..?smile
              • sylwia0405 Re: Chcielibyście 21.05.11, 22:48
                Z całym szacunkiem do tatusiów - nasz tatuś już wykazał się, że potrafi o dzieci zadbać. Staje na wysokości zadania jak trzeba. Ale ja martwienie się mam chyba "we krwi" wink
              • skrzynka-3 Re: Chcielibyście 22.05.11, 19:57
                Tatus sprawdzony w bojach wink dal sobie rade z dwojka w wieku 6 i 4 lat kiedy miesiac lezalam na patologii ciazy. Ale..."sanki sa w zimie, rower jest w lato, mama to nie jest to samo co tato" wink
                Jak mnie nie ma to jasne, ze przezyja ale jest miliony drobiazgow, ktorych tato nie ogarnie (np czyje skarpetki sa czyje smile, ja mam w glowie komputer, ktory pamieta o dietach, lekach, zaleglym wypracowaniu z polskiego i cwiczeniach z ortografii, 5 zl na basen i cwiczeniach z rehabilitacji. Za to Tata duzo lepiej poradzi sobie z kielkujaca wsrod dzieci awantura, rozwiaze niejeden problem, na ktorym ja polegne (ach te zawile kumpelskie uklady w gimnazjum).

                Nie potrafie wylaczyc myslenia, chyba dobrze to ujelas Luno jestem jak nieustanny odbiornik nastawiony na dzieciaki. Moze to zle????

                Ostatnio mialam fajne szkolenie w pracy- caly weekend i niedzieciata czesc zepolu wymyslila-to robimy impezke w sobote po szkoleniu, najpierw zawahanie - no jak to, nie bedzie mnie i tak cala sobote i pol niedzieli, musze pedzic do domu, zeby chociaz pogotowac jedzenie na caly tydzien (dzieciaki uczulone miedzy innymi na soje - czytaj odpada wszelka kupna wedlina na przyklad).

                Ale maz powiedzial -idz, potrzebujesz troche zaszalec, damy rade.
                No i zrobili mi niespodzianke - dom wysprzatany, pelna lodowka, upieczone miesko, zupa na kilka dni, lekcje odrobione. Po tym weekendzie czulam sie jak po tygodniowych wakacjach smile

                No ale to byl weekend a przez miesiac w zyciu moich dzieci potrafi sie nadziac ze ho ho smile

    • godiva1 Re: Chcielibyście 22.05.11, 16:30
      Ja bym sobie nie dala rady bez ksiazek.
      • luna15 Re: Chcielibyście 23.05.11, 21:11
        Podobno bardzo trudno jest zostać TYLKO ze swoimi myślami...Boicie się ich?
        • luccio1 Re: Chcielibyście 23.05.11, 23:43
          Bardzo.

          Pamiętam dobrze dzień, kiedy Mama umarła. Stało się to w szpitalu, do którego trzeba było Ją przewieźć dwa dni wcześniej.
          Właściwie wiedziałem, co się stało, już podchodząc pod dom - kiedy zobaczyłem, że okno pokoju Mamy jest otwarte na oba skrzydła, tak jak dawno nie bywało.
          W domu Siostra powiedziała mi, co i jak - poczym wyszła dokądś, chyba do przyjaciół, zostawiając mnie z tym: "chyba teraz się prześpisz". Oczywiście o śnie nie było mowy. Siedziałem w moim pokoju, obserwując przedzachodnią wędrówkę słońca po ścianach - i w miarę jak robiło się coraz ciemniej, zaczynałem się coraz bardziej bać - że ciemność wyjdzie z kąta i mnie zadusi. Potrzeba było kilku godzin, abym przypomniał sobie, że wystarczy ruch wyłącznikiem, abym miał światło...
          Do tego nagle nie trzeba było już nasłuchiwać, czy Mama mnie nie woła, czy coś się nie dzieje; nagle nie trzeba było zrywać się i iść do Mamy i wciąż od nowa sprawdzać, czy wszystko jest w porządku...

          Lata później Żona wytłumaczyła mi, że tak naprawdę to wówczas bałem się nie czego innego, jak własnych myśli.
    • aka21 Re: Chcielibyście 24.05.11, 10:05
      Miesiącsmile?... Bardzo długo....., może za długo dla dzieci, może jeszcze nie teraz (najmłodszy ma 15 miesięcy), ale kiedyś może?. Jedno wiem bardzo marzę o takim wyciszeniu, właśnie zmierzeniu się z własnymi myślami, zajrzeniu do siebie, tak głębiej. Na to, wydaje mi się weekend czy nawet tydzień, nie wystarczą, może dwa to już coś (a dla męża o połowę krócej borykania się z dzieciakamiwink). Myślę, ze jakoś dałabym radęsmile, dieta ok, brak TV komputera itp też spoko. Wiem, ze tak od razu od myśli o dzieciach i domu bym się nie oderwała, ale z czasem może jakoś bym się skupiła na tym po co przyjechałam. Wiem jednosmile wróciłabym baaaardzo stęsknionasmile i za mężem i za dziećmi i chyba wszyscy na tym by skorzystalismile.
      No i ta komórkawink.... czy jakby swiat się walił też miałaby milczećsmile? Tego chyba bałabym się najbardziej.... jakiejś choroby w domu, ale jesli wiedziałabym, ze dostanę wiadomość jeśli będzie to naprawdę konieczne, chyba potrafiłabym spaćsmile.
      • luna15 Re: Chcielibyście 24.05.11, 16:38
        Zobaczcie, a mówimy TYLKO o miesiącu............a są tacy dla których to decyzja na życie......
        • fiamma75 Re: Chcielibyście 24.05.11, 18:42
          zauważ, że my mamy inne powołanie
          skąd wiesz czy osoby, które wybrały życie w ciszy i kontemplacji wytrzymałyby choć jeden tydzień "naszego" życia?
          • luna15 Re: Chcielibyście 24.05.11, 19:47
            Masz rację, oczywiście tak może być.Jednak nie mówię tu dla nas o wyborze życia tylko o bardzo małym skrawku..1 miesiącu..a mimo to ciężko...Mi byłoby ciężko /tak teraz myślę / bo miałabym odczucie że coś mnie omija............no właśnie ale niby co?
            • aka21 Re: Chcielibyście 25.05.11, 13:03
              Ja na to spojrzałam jeszcze inaczej. Ja nie chciałabym, żeby mój mąż wyjechał na miesiąc (jeśli nie jest to konieczne tak naprawdę) i zostawił mnie samą z trójką dzieci i pracą zawodową od 7 rano. Dla mnie jest to logistycznie trudne. Właśnie ten miesiąc, w moim przypadku, jest za długi ze względu na innych (wobec których mam pierwotne zobowiązania z racji wyboru powołania do takiego, a nie innego życia), a nie na moje odosobnienie i własny komfort.
            • skrzynka-3 Re: Chcielibyście 25.05.11, 20:34
              Luna ale to nie tak, ze tylko miesiac a ciezko bo cos tracimy.

              Ja po prostu nie moge sobie pozwolic na komfort miesiaca tylko dla siebie i swojego rozwoju duchowego.

              I dlatego, ze nieuczciwie byloby zostawic meza z calym domem, praca i dziecmi na miesiac, i dlatego, ze w ciagu roku nikt mi w pracy takiego urlopu nie da, a w czasie wakacji to bylby czas ukradziony, wyrwany dzieciom (ktore na to czekaja), rodzinie.

              Powolanie do zycia w rodzinie to tez powolanie do sluzby najblizszym. Nie tylko do wykarmienia, ubrania itp. ale tez do wysluchania meza jaki beznadziejny jest szef, dzieci jak fatalnie bylo dzis w szkole, zaopiekowania sie chorymi, pocieszenia i poradowania z tymi, ktorzy sie akurat ciesza. Sa wreszcie jedni i drudzy rodzice jeszcze sprawni fizycznie i samoobslugowi ale coraz czesciej wymagajacy wsparcia logistyczno-duchowo-poradniczego. Zycie w rodzinie -zwlaszcza gdy jest wiecej dzieci - to sila rzeczy nauka odsuwania siebie na dalszy plan.

              Pamietam jak chlopcy byli mali i mialam poczucie, ze moje zycie duchowe usycha bo zasypiam czesto w trakcie wieczornej modlitwy, rano przerywam ja 3 razy biegajac za dziecmi, Msza(zawsze wazna dla nas z mezem byla wspolna, rodzinna Eucharystia) to oczy dookola glowy i bolacy kregoslup od dzwigania mlodszego-bo tylko wtedy byl spokojny i nie latal po Kosciele. Swieta to tradycyjnie, ktorys chory wiec zarwane noce i dyzury na zmiane z mezem zeby wyrwac sie do Kosciola.

              I wtedy moj madry proboszcz powiedzial mniej wiecej cos takiego - ale to jest twoja droga, ty nie masz kontemplowac na tym etapie zycia godzinami, ani wysiadywac w Kosciele na nabozenstwach, ty sie masz modlic pochylajac sie z synkiem nad dzdzownica w parku i wycierajac nos drugiemu. Nie mozesz zyc przeczekujac ten okres bo moga sie pojawic kolejne dzieci, zyjesz tu i teraz, bo to jest Twoje miejsce i sposob na doracie do Nieba.

              Wiec mysle, ze miejsce zakonnikow jest w pustelni nad Wigrami (do ktorej z checia bym zwlaszcza teraz pod koniec roku zwialawink) a moje tu gdzie trzeba dzis jeszcze zgarnac najmlodsza zeby poszla o normalnej porze spac (wlasnie konczy kleic mozaike, o ktorej zapomniala przed wyjsciem na bialy tydziensmile, dopiescic sredniego, ktoremu swietnie poszedl test jezykowy do gimnazjum, znalezc chwilke dla najstarszego, ktory lubi jak przysiasc przy nim wieczorem jak mlodsze juz spia, wyczarowac kompatybilna z cala trojka moich alergikow kolacje, pozmywac po niej i pasc kolo 22 smile
              • luccio1 Re: Chcielibyście 25.05.11, 23:02
                Wiesz,
                Twoje zdanie o oglądaniu dżdżownicy wraz z Synkiem przywołało mi mimowolnie obraz mojej Mamy - już od 13 lat nie na tym świecie...

                Wakacje. Jesteśmy na spacerze; piękny słoneczny dzień, idziemy drogą biegnącą głębokim wąwozem. Droga właśnie wyszła z cienia lasy na światło - Mama na oświetlonej słońcem ścianie wąwozu odgarnia jakieś trawy, jakieś liście - i oto uśmiechają się do mnie swoją soczystą czerwienią latarenki, czyli poziomki (już nie pamiętam, czy to Mama pierwsza wymyśliła tę nazwę, czy też ja). Teraz tylko wyciągnąć łapę...

                No i kultowa piosenka:
                Zjadły Misie placków sześć
                i wołają: "Dajcie jeść!"
                -

                używana wówczas, gdy od obiadu upłynęło już trochę - a na kolację było jeszcze stanowczo za wcześnie (tą piosenką posługiwaliśmy się nawet jako dorośli, już po studiach - do ostatniego momentu, gdy Mama była sprawna i gdy to Ona głównie prowadziła Dom [pod sam koniec role się odwróciły]).

                A tak na koniec pytanie z czystej ciekawości:
                czy wdrażasz już Twoje Dzieci, aby robiły śniadanie, obiad, kolację - jeśli jeszcze nie same, to wspólnie z Tobą?
                Czy już współuczestniczą w zmywaniu naczyń?
                • skrzynka-3 Off top do Lucio :) 26.05.11, 08:36
                  Nie moge narzekac na moje dzieciaki bo sporo pomagaja w domu. Sniadania robia sobie same - jakies platki, owsianka na kefirze (tak im zostalo z czasow kiedy nie tolerowali slodkiego mleka).
                  Ze sredniego rosnie kucharz z pasja i zaangazowaniem umie i lubi, jest w stanie pelny obiad ugotowac, specjalizuje sie w nalesnikach i spagetti bolognese -co nie zmienia faktu, za na co dzien ja gotuje.
                  Starszy nie czuje powolania kuchennego wiec ustalilismy, ze wiecej sie udziela na froncie sprzatania.
                  Najmlodsza odpowiada za odcinek-smieci i oczywiscie swoj pokoj + drobne zakupy w sklepiku na rogu smile
                  Wiesz przy dosc absorbujacej pracy zawodowej, 5-cio osobowej rodzinie, sporym domu i specyfice zycia alergikow sama bym z zyciu tego nie obrobila. A maz orze jak moze, ale wraca zwykle pozno. Wszyscy goscie byli pod wrazeniam ile chlopcy pomagali w czasie obiadu komunijnego i to nie tylko w roli przynies-wynies- pozamiataj.

                  Teraz tylko jest dla nas ciezki okres wiosny - pyli trwawa i wszyscy razem ze mna mamy zaostrzenie objawow alergii i musimy byc na specjalnej diecie z wykluczeniem wszelkich zboz (nie tylko tych glutenowych). No i to przerasta moich chlopcow, a takze meza, skomponowanie posilkow sniadaniowo-kolacyjnych bez zboza.

                  A zmywaniem sie dzielimy - starszy zmywal w ciagu dnia, wieczorem byl moj dyzur na zmywaku smile

                  Sniadania do szkoly im szykuje, choc tez dawno mogliby sami i lubie to. Takie mam poczucie, ze ta sniadaniowka idzie z nimi na caly dzien, a wraz z nia moje cieple mysli, zeby pamietac co kto lubi, wsunac jakis ulubiony smakolyk (chocby to byla kalarepka, za ktora nastarszy dal by sie posiekac).

                  Dobrego dnia, pedzimy do szkoly z najmlodsza a potem do pracy smile
                  • luccio1 Re: Off top do Lucio :) 26.05.11, 13:00
                    Dziękuję!
                    Wieczorem odpowiem Ci obszerniej.
                    pozdrawiam
                    Łukasz.
                    • luccio1 Re: Off top do Lucio :) 26.05.11, 14:55
                      I proszę, napisz do mnie na priv., abym mógł Ci odpowiedzieć.
                      Nie wszystko trzeba przecież koniecznie wynosić na forum.
                      Ł.
                      • luccio1 Re: Off top do Lucio :) 26.05.11, 17:39
                        Tak dla przypomnienia:
                        jestem tym kimś, któremu replikowałaś w wątku "Jedność małżonków"
                        (pamiętasz: "miłość nie przyszła do mnie wraz z wynikiem testu..."?).

                        Jeszcze raz pozdrawiam
                        Łukasz.
                        • skrzynka-3 Re: Off top do Lucio :) 26.05.11, 22:41
                          Lucio jasne, ze Cie pamietam nie tylko z tamtego watku ale i z wielu innych i takich w ktorych rozmawialismy ze soba i takich kiedy tylko czytalam (jak ten o JPII) smile
                          A na priv mozesz pisac na gazetowego -sciaga mi sie automatycznie, masz racje nie wszystko trzeba na forum. Pozdrawiam i zycze dobrej nocy.
                          • luccio1 Re: Off top do Lucio :) 26.05.11, 22:46
                            Wchodzę - i wyświetla mi się: "Użytkownik nie aktywował profilu".
                            No i jestem w kropce, nie wiedząc, co dalej.
                            • skrzynka-3 Re: Off top do Lucio :) 26.05.11, 23:54
                              eee... nie wiem o jaki profil chodzi, mnie chodzilo po prostu o gazetowy adres mailowy czyli skrzynka-3@gazeta.pl
                              • luna15 Re: Off top do Lucio :) 27.05.11, 16:34
                                Oj nie bądźcie tacy! Wyszły Wam ładne historie jako alternatywa "pustelni"...Opowiadajcie o sobie, swoich przemyśleniach , chociaż trochę!
                                Dla mnie pustelnia to był czas dla Boga a teraz widzę że kontakt z nim można też realizować w większym "zamieszaniu" smile
                                • skrzynka-3 Re: Off top do Lucio :) 27.05.11, 20:41
                                  No dobra nie bedziemy tacy smile

                                  Ja skonczylam wlasnie bialy tydzien najmlodszej i jak zwykle okazalo sie, ze z roznych wzgledow czas okolokomunijny to ciezki czas i trzeba sie solidnie napracowac zeby mimo wszystko spotkac w nim Boga.

                                  Ale chyba udalo sie najwazniejsze czyli moje dziecko naprawde sie z NIM spotkalo wiec to, ze my padamy na pysie mniej wazne. Nie moge jednak powstrzymac westchnienia ulgi, ze od przyszlego tygodnia nie trzeba bedzie gnac na zbity leb z pracy, podgrzewac w pedzie ugotowanego w weekend obiadu i galopem pedzic do Kosciola. No i ze bedzie mozna troche bardziej dopiescic pozostala dwojke oraz malzonka wink
    • luccio1 Re: Chcielibyście 28.05.11, 21:34
      Co do mnie:
      brak telewizji nie byłby problemem - z telewizorem pożegnałem się ponad 10 lat temu. Radia słucham niezmiernie mało i rzadko, gazet również zaprzestałem czytać - w imię własnej higieny psychicznej (jest tam zbyt dużo propagandy klęski).
      Nie byłaby problemem dieta chlebowo-warzywna, bowiem już od mniej więcej 10 lat rozstałem się na zawsze z kotletem schabowym, sznyclem mielonym, pieczenią czy gulaszem... po wcześniejszych 20 latach stołówki żołądek powiedział: dość! - a teraz wątroba powtarza to samo, jeszcze dobitniej.
      Odpoczynek od komputera, od książek - w porządku, byłby to dla mnie po prostu odpoczynek od pracy, angażującej przede wszystkim umysł (niezależnie od zmęczenia oczu);
      odcięcie od wiadomości nawet z domu - jak najbardziej, tyle że miesiąc byłby jednak za długi - połowa z tego, czyli dwa tygodnie, byłyby w sam raz
      (dawniej, wyjeżdżając na wakacje - w pojedynkę - byłem pośród nowych, nie znanych przedtem ludzi właściwie sam - życie toczyło się obok, a ja w charakterze wyspy pośród morza... w domu była jeszcze Mama, no więc nic "nie miało prawa" tam się stać;
      teraz, choć w naszym domu też zawsze ktoś jest, to jednak poczucie obowiązku mnie jako kogoś, kto stał się głową rodziny [nie zabiegając zresztą o to specjalnie], jest jednak inne).
    • andrzej585858 Re: Chcielibyście 01.06.11, 12:58
      luna15 napisała:

      > udać się np; na miesiąc do tzw samotni, żyć w otoczeniu tylko mnichów, mniszek,
      > jeść to co oni; czyli głównie gotowana warzywa i chleb, uczestniczyć w modlitw
      > ach.Oczywiście zero komórek,tv, książek, jakiegokolwiek kontaktu z rodzina, świ
      > atem zewnętrznym....Dalibyście radę?

      Jedną z wielu rzeczy których w życiu nie zrobiłem, a mogłem zrobić - była mozliwość spędzenia co najmniej kilku dni u kamedułów. A miałem nawet - pieczołowicie do dzisiaj przechowywane - zaproszenie od niezyjącego juz o. Piotra Rostworowskiego przeora kamedułów
      A był to wyjątkowy człowiek - no i miałem już uzgodniony termin, czekano na mnie a ja nie pojechałem i to z jak przyziemnego powodu. Po prostu palilem wtedy jak smok a wstydziłem się zapytac czy bedę mogł palić, podejrzewałem że pewnie nie - no i papierosy okazały się wtedy ważniejsze.
      A może po prostu przestraszyłem sie? - nie pamietam już to tyle lat temu było - 1979 rok, ale żałuję do dzisiaj, byc może inaczej moje zycie potoczyłoby się.

      Pozostał mi sentyment do mnichów i do wszelkich form życia mniszego. To naprawdę są niezwykli ludzie.
      Aha - papierosów nie palę już od 10 lat i moglem rzucić, chociaż paliłem ponad dwie paczki dziennie.
      • luna15 Re: Chcielibyście 01.06.11, 16:21
        Co stoi na przeszkodzie by zrobić to teraz? Może TERAZ jest na to czas...
    • wakacyjna_iguana Re: Chcielibyście 21.06.11, 12:59
      Chciałabym, marzę o tym nawet smile
    • kotkowa Re: Chcielibyście 21.06.11, 15:49
      Nie dałabym chyba rady. Moje życie w tej chwili to jedna wielka bieganina, fakt, za dużo tego zabiegania, ale takiego totalnego spokoju i kontemplacji chyba bym nie wytrzymała. Mam małe dziecko, zupełnie inne życie, tęskniłabym do niego mimo zmęczenia i braku czasu dla siebie i na myślenie itd.
    • bratyska Re: Chcielibyście 05.07.11, 14:21
      ja bym chciała móc odetchnąć od codzienności, pożyć innym życiem, spokojniejszym, cichszym... na pewno dałabym radę, o ile bym wiedziała, że nikt nie ucierpi na mojej nieobecności. Jedyny wymóg: w nagłym wypadku mam informację z domu natychmiast.
      ale...
      Na razie mogę sobie pomarzyć bo obecnie nawet na weekend nie mogę się wyrwać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka