Dodaj do ulubionych

Rozdawanie prezerwatyw

27.05.04, 14:51
Co o tym sądzicie? Dostałem dziś jedną, gdy przechodziłem koło Akademii Medycznej. Czy takie akcje są potrzebne, bo cos młodym ludziom uświadomią czy tylko zepchną ich na złą drogę rozpusty i rozwiązłości?

Dla ustalenia uwagi NIE WIEDZIAŁEM, że dostałem erosa, bo panienki rozdawały siatki z jakimś pisemkiem i różnymi drobiazgami w środku (m.in. odżywka do włosów). Wśród nich była też prezerwatywa z instrukcją obsługi i jakimś tam tekstem, że chroni, zapobiega itp... nie czytałem, bo i tak już to wiem.
Tak więc nie była to akcja typu: uwaga uwaga rozdajemy prezerwatywy, ale coś zakamuflowanego.
Popieracie czy nie?
Obserwuj wątek
    • mika74 Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 14:56
      kubus_2004 napisał:

      > Co o tym sądzicie? Dostałem dziś jedną, gdy przechodziłem koło Akademii
      Medyczn
      > ej. Czy takie akcje są potrzebne, bo cos młodym ludziom uświadomią czy tylko
      ze
      > pchną ich na złą drogę rozpusty i rozwiązłości?
      >
      > Dla ustalenia uwagi NIE WIEDZIAŁEM, że dostałem erosa, bo panienki rozdawały
      si
      > atki z jakimś pisemkiem i różnymi drobiazgami w środku (m.in. odżywka do
      włosów
      > ). Wśród nich była też prezerwatywa z instrukcją obsługi i jakimś tam
      tekstem,
      > że chroni, zapobiega itp... nie czytałem, bo i tak już to wiem.
      > Tak więc nie była to akcja typu: uwaga uwaga rozdajemy prezerwatywy, ale coś
      za
      > kamuflowanego.
      > Popieracie czy nie?

      A jak myslisz? Pomysl...
      • kubus_2004 Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 15:01
        Ja swoje zdanie mam, czekam Wasze JASNE opinie.
        • mumin_ek Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 15:04
          Nie widze w tym nic zlego. Pytanie, co kto zrobi z prezerwatywa, ale to juz nie
          bardzo moja sprawa, bo jak pisalam troska o pilnowanie sciezek moich to
          calodobowa praca i nie mam czasu bliznim do duszy zagladac.

          Podobnie mozna podciagnac, sprzedawanie pistoletow dla dzieci. A reklamowki
          pigulek anty?
          • philosophus Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 23:41
            Jestem za reklama pigulek anty smile. A co! Piwo mozna reklamowac to i piguly.
        • mika74 Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 15:12
          kubus_2004 napisał:

          > Ja swoje zdanie mam, czekam Wasze JASNE opinie.

          To chyba jasne. Ci ,ktorzy sa przeciwko antykoncepcji będa przeciw, ci, którzy
          sa za bedą raczej za.
          Pomysl dwa razy zanim zapytasz.
          • kubus_2004 Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 16:03
            Taaaa

            A Twoje zdanie jest jakie?
          • philosophus Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 23:40
            Czyzbys sugerowala, ze kubus nie mysli? Nieladnie.... oj nieladnie...
    • mamalgosia Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 15:17
      ja poproszę ekwiwalent pieniężny
      • philosophus Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 23:39
        a dla mnie podwojny zestaw...
    • grrrrw Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 15:37
      A u nas u ginekologa na drzwiach napisano: "na USG dopochwowe proszę się
      zgłaszac z własna prezerwatywą". Wiec moze warto wziac ?
      Co do tabletek : przeciwana jestem jakiejkolwiek ich reklamie (jak i reklamie
      wszelkich leków).
      • isma Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 15:59
        grrrrw napisała:

        > A u nas u ginekologa na drzwiach napisano: "na USG dopochwowe proszę się
        > zgłaszac z własna prezerwatywą". Wiec moze warto wziac ?


        wink))))
      • mader1 :)))))))) b/t 27.05.04, 21:51
      • philosophus Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 23:46
        trudno mi sie usmiechnac sad
    • addria Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 18:42
      Cóz, bez względu na to czy ktoś jest za środkami anty, czy nie, to i tak jest
      masa młodych ludzi, którzy czasem nawet za cichą aprobatą rodziców współzyją
      seksualnie i nic w tym złego nie widza. Dopóty, dopóki nie "przytrafi" się
      ciąża, czy choroba weneryczna, a nawet HIV. Dlatego więc uważam, że takie
      rozdawanie prezerwatyw zaopatrzonych stosowną ulotką pouczającą o tych
      sprawach, może być nawet korzystne dla tych ludzi. Przynajmniej da im jakąś
      szansę na to, że nie wpadną w większe kłopoty przez swoją lekkomyślność. A
      szansę na zroumienie swoich błędów będa jeszcze mieli nie raz w zyciu.
      Zaś Ci, którzy posiadają pewne zasady wpojone im przez rodziców, zgodnie z ich
      światopoglądem czy wyznawaną wiarą, po prostu nie użyją tej prezerwatywy, lub
      uzyja kiedyś u ginekologa w badaniu USG wink
      To tak na szybko.
      • philosophus Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 23:45
        O tak! Prezerwatywa jest ble... bo nie chroni przed hifem i osteoporoza... lol
        • addria Re: Rozdawanie prezerwatyw 28.05.04, 19:46
          > O tak! Prezerwatywa jest ble... bo nie chroni przed hifem i osteoporoza... lol

          O przepraszam! Czy to było do mnie, bo nie napisałam chyba, że jest be? No, ale
          przed osteoporozą nie chroni, fakt.
          wink
    • adzia_a Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 20:42
      Ja myślę, że to ogólnoświatowy spisek mający na celu zachęcenie młodziezy do
      czynow niecnych, takich jak np. naciąganie prezerwatyw profesorom na rury
      wydechowe od samochodów (moja osobista rodzicielka padła ostatnio ofiarą
      takiego spisku wink))

      Serio - akcja, jak akcja, nie ma się co podniecać.
      • philosophus Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 23:44
        Tak... to spisek: zydow, masonow, komunistow i protestantow i wszystkich,
        ktorzy nie pasuja do norm uznawanych przez wiekszosc. Podobnie z innymi typami
        antykoncepcji, aborcja, eutanazja, kara smierci, klonowaniem itd...
        • adzia_a Re: Rozdawanie prezerwatyw 28.05.04, 08:38
          Wiesz co Phil. a ja myślałam, że czego, jak czego, ale poczucia humoru to Ci
          nie brakuje wink))) Cóż, czasem jak kogoś ogarnie święty szał, to się o tym
          zapomina, no wiem...
    • philosophus Re: Rozdawanie prezerwatyw 27.05.04, 23:43
      Jestem za! Patrzac na statystyki jak najbardziej! W kraju, w ktorym promuje sie
      NPR i to nie wychodzi chyba lepiej rozdawac gumki - zawsze moga sobie nalozyc
      na te swoje puste glowy...
      • mumin_ek Re: Rozdawanie prezerwatyw 28.05.04, 11:01
        Dziwne, ale chyba pierwszy raz sie z Toba zgadzam. Jedna rzecz rozdawac a inna
        robic z nich uzytek (zgodny lub nie z instrukcja). Nie mi zagladac ludziom w
        sumienia.
        • mika74 Re: Rozdawanie prezerwatyw 28.05.04, 13:58
          mumin_ek napisała:

          > Dziwne, ale chyba pierwszy raz sie z Toba zgadzam. Jedna rzecz rozdawac a
          inna
          > robic z nich uzytek (zgodny lub nie z instrukcja). Nie mi zagladac ludziom w
          > sumienia.
          Zagladac ludziom w sumienia nie. Ale przyczyniac sie do grzechu?(jesli dla
          kogoś antykoncepcja jest grzechem rzecz jasna)
          Roznie dobrze może dac swemu dziecku narkotyki albo pól litra na 18-tke(no bo
          przeciez nie Tobie zagladać mu do sumienia)...
          • mumin_ek Re: Rozdawanie prezerwatyw 28.05.04, 14:52
            Ale ja nie rozdaje prezerwatyw, narkotykow ani alkoholu i nie zamierzam.
            Pilnuje mojego ogrodka i tyle. I licze, ze jak ktos da Muminkowi cos
            zakazanego, to on sam bedzie umial odmowic.

            A co mam zrobic z moja siostra, ktora oczekuje, ze pomoge jej sie zabezpieczyc
            przec niechciana ciaza i chorobami przenoszonymi droga plciowa? Powiedziec nie,
            radz sobie, a potem wspierac ubrankami po Grudniowej Niespodziance? To jest
            problem. Mowie jej poczekaj, ale jak juz nie bedzie chciala to co?

            To nie sa latwe rzeczy.

            Ciekawe, dlaczego bulwersuja nam prezerwatywy, a to ze w Korei gina ludzie
            (dzieci tez) w komorach gazowych nas nie rusza na tyle, zeby protestowac?
            • mika74 Re: Rozdawanie prezerwatyw 28.05.04, 15:07
              mumin_ek napisała:

              > Ale ja nie rozdaje prezerwatyw, narkotykow ani alkoholu i nie zamierzam.
              > Pilnuje mojego ogrodka i tyle. I licze, ze jak ktos da Muminkowi cos
              > zakazanego, to on sam bedzie umial odmowic.
              >
              > A co mam zrobic z moja siostra, ktora oczekuje, ze pomoge jej sie
              zabezpieczyc
              > przec niechciana ciaza i chorobami przenoszonymi droga plciowa? Powiedziec
              nie,
              >
              > radz sobie, a potem wspierac ubrankami po Grudniowej Niespodziance? To jest
              > problem. Mowie jej poczekaj, ale jak juz nie bedzie chciala to co?
              >
              > To nie sa latwe rzeczy.
              >
              > Ciekawe, dlaczego bulwersuja nam prezerwatywy, a to ze w Korei gina ludzie
              > (dzieci tez) w komorach gazowych nas nie rusza na tyle, zeby protestowac?

              Dlatego, że czy małe zło, czy duże-zło pozostaje złem.
              Z jednej strony piszemy,że "pilnujemy swego ogródka",a z drugiej ,że nikt nie
              protestuje przeciwko złu w Korei!
              W Korei nie ma za bardzo kto protestować, bo tam za posiadanie Biblii laduje
              sie w obozie pracy,a za mówienie o wierze-kulke w łeb.
              Musimy się zdecydowac czy protestowac przeciwko złu czy nie.Bo rozdawanie
              prezerwatyw to dla katolika nie tylko nie protestowanie przeciwko złu ale
              współuczestnictwo w nim.
              Mysle ,że wielu ludzi protestuje przeciwko złu w Korei ,ale na tym świecie
              rzadzi polityka i pieniądz więc za duzo zrobic nie mozna. Możesz zadzwonic do
              rzadu w Korei i powiedziec co o tym myslisz ,ale obawiam sie ,że w odpowiedzi w
              Twoim ogóródku wyladuje mam bombka atomowa. Możemy więc robić tyle ile MY
              możemy. A zawsze możemy się modlic i na to zło wskazywać, nazywac go po
              imieniu, a to wcale nie jest takie oczywiste w dzisiejszym świeciesad

              Pozdrowienia i udanego weekendu muminkuwink

              • kubus_2004 Re: Rozdawanie prezerwatyw 29.05.04, 00:00
                Czy postulujesz zamknięcie fabryk prezerwatyw, jako że są źródłem zła na świecie???
    • anek.anek Re: Rozdawanie prezerwatyw 28.05.04, 12:00
      Czy kościół zabrania używania prezerwatywy? Naprawdę? Przecież pomijając AIDS,
      chroni przed tysiącem innych chorób (i to wcale nie myślę o wenerycznych), w
      tym przed o wiele groźniejszą (bo więcje ludzi choruje i więcej ludzi umiera)
      żółtaczką typu X (bo nigdy nie wiem, który typ jest jaki, wybaczcie ignorancję).
      Mam taką znajomą parę (małżęnstwo, prostestanci): on jest chory na taką właśnie
      żółtaczkę. Wiadomo było, że "naturalne" współżycie niesie za sobą ogromne
      ryzyko zarażenia jej. Zaryzykowli, poczęli i szczęsliwie urodzili pięknego
      malucha. Ale czy nadal mają ryzykować jej zdrowiem? czy po prostu mają odpuścić
      sobie współżycie? Nie przyszło mi do głowy nigdy ich o szczegóły wypytywać, bo
      to zbyt intymne żeby rozprawiać publicznie.
      • nulleczka Re: Rozdawanie prezerwatyw 29.05.04, 11:45
        Generalnie prezerwatywa nie chroni przed zakażeniami wirusowymi, przed ciążą
        też w niewielkim stopniu, więc daje złudne poczucie bezpieczeństwa. Tak myślę,
        ale może się mylę.
        A co do rozdawania w.w., to słyszałam kiedyś o stowarzyszeniu TADY, promującym
        bezpieczny seks wśród prostytuującej się młodzieży. Chcą ponoć zapobiegać
        chorobom przenoszonym droga płciową, więc wybierac mniejsze zło. Mają nawet
        swoją stronę www.tada.pl, ale chwilowo niedostępna, więc na razie nie
        wypowiadam się szerzej.
        • kubus_2004 Re: Rozdawanie prezerwatyw 29.05.04, 12:18
          W ogóle nie chroni???

          Nawet na katolickich stronach piszą, że chroni przed HIV w 40%. A nie chce mi się szperać w sieci, by zobaczyć co na ten temat mówi WHO.
          • grrrrw Re: Rozdawanie prezerwatyw 29.05.04, 17:43
            A ja uważam, że rozdawanie prezerwatyw młodzieży, to jakby powiedzenie "i tak
            to robicie".
            A to jest wychowaczy bład.

            Co do mnie najkomiczniej sie poczułam, gdy mnie ktoś z nienacka na ulicy
            zapytał: "czy uzywa Pan/Pani prezerwatywy przy przygodnych stosunkach" ? Ja na
            to dumnie: "nie".
          • nulleczka Re: Rozdawanie prezerwatyw 29.05.04, 20:59
            kubus_2004 napisał:

            > W ogóle nie chroni???
            >
            > Nawet na katolickich stronach piszą, że chroni przed HIV w 40%. A nie chce mi
            >się szperać w sieci, by zobaczyć co na ten temat mówi WHO.

            A kto daje tę gwarancję 40%? Medycyna? Są to być może jakieś dane statystyczne,
            które jednak nie zmieniają faktu, że wirusy, czyli drobiny białka przenikają
            gumę i wtapiają się w komórkę. Zagrożenie jest tym większe, że prezerwatywa
            może uszkadzać śluzówkę i białko automatycznie wnika do uszkodzonej śluzówki.

            • kubus_2004 Re: Rozdawanie prezerwatyw 29.05.04, 21:08
              O ile mi wiadomo, wirusy faktycznie są znacznie mniejsze niż pory w gumie, niemniej wirusy "podróżują" na cząsteczkach białek, które są znacznie, znacznie większe od owych porów.
              Prezerwatywa jest najlepszą wynalezioną metodą zapobiegania AIDS i innym chorobom wenerycznym poza wstrzemięźliwością (i wiernością).
              • nulleczka Re: Rozdawanie prezerwatyw 30.05.04, 07:24
                Wirusy nie muszą „podróżować” na cząsteczkach białek, gdyż białko oprócz kwasu
                nukleinowego jest ich częścią składową. I nie są mniejsze, tylko większe od
                największych pojedynczych cząstek białek i kwasów nukleinowych. Białko wzmaga
                ich skuteczność i przenikalność.Zajrzyj sobie do książki C.A.Villee „Biologia”,
                rozdział o wirusach i będziesz miał jasną sytuację.
                • addria Re: Rozdawanie prezerwatyw 30.05.04, 09:49
                  Krajowe Centrum ds. AIDS
                  www.aids.gov.pl/arch/911

                  Internetowa poradnia ds. HIV/AIDS:
                  "Prezerwatywy dobrej jakości, właściwie używane, zmniejszają ryzyko
                  przeniesienia zakażenia. Udowodniono to w badaniach stałych par, w których
                  jedna z osób była zakażona HIV, druga nie. Konsekwentne używanie prezerwatyw
                  powodowało, iż osoba wcześniej nie zakażona pozostawała wolna od infekcji.
                  Przypadki przeniesienia zakażenia obserwowano jedynie wśród par, które nie
                  zawsze używały tego środka ochronnego. Od kilku lat dostępna jest na świecie
                  (ale nie w Polsce) także prezerwatywa dla kobiet. Stworzono ją, by dać
                  możliwość decydowania o swoim bezpieczeństwie kobietom. Tak jak prezerwatywa
                  męska zmniejsza ona ryzyko zakażenia HIV, a także zapobiega zajściu w
                  nieplanowaną ciążę".
                  Więcej:
                  www.poradnia-ds-hiv-aids.kki.pl/pytania.html#33.%20Przenoszenie%20zakażenia%20HIV%20w%20kontaktach%20seksualnych
                  • nulleczka Re: Rozdawanie prezerwatyw 30.05.04, 19:14
                    Addria, przepraszam, nie chcę juz truć, ale nie przekonuje mnie to mimo
                    wszystko. Może dlatego, że mąż był swego czasu na szkoleniu prowdzonym przez
                    Wołochowiczów i mądrych, uczciwych lekarzy(min. przez państwo Joueux) którzy tę
                    właśnie teorię podważali - że nie ma stuprocentowego zabezpieczenia przed AIDS,
                    jeśli chodzi o prezerwatywę. Ona może zmniejszać ryzyko zarażenia przy
                    pojedynczym współżyciu, alejednocześnie dając złudne poczucie bezpieczeństwa,
                    prowadzić może do większego zaangażowania w doraźne kontakty seksualne.
                    Zresztą w krajach Trzeciego Świata, gdzie różne organizacje prowadziły
                    profilaktykę przeciw HIV propagując używanie prezerwatyw, zachorowalność była
                    kilka procent wieksza. Mnie to osobiście przekonuje.
                    • nulleczka Re: Rozdawanie prezerwatyw 30.05.04, 19:25
                      Przepraszam,z rozpędu nie poprawiłam literówki.Chodziło mi o państwo Joyeux.
                    • addria Re: Rozdawanie prezerwatyw 30.05.04, 21:06
                      Oczywiście, że nie ma 100% zabezpieczenia przed HIV, aczkolwiek pewne
                      zabezpieczenie jest i to są bądź co bądź fakty. I mnie to przekonuje. Tak samo
                      jak to, że prezerwatywa to jeden z najskuteczniejszych środków
                      antykoncepcyjnych. A że niekoniecznie Ciebie przekonuje - takie Twoje prawo,
                      rzecz jasna smile
                      Pozdrawiam,
        • addria Re: Rozdawanie prezerwatyw 29.05.04, 20:15
          www.mediweb.pl/htm/wyswietl/168
          • kubus_2004 Re: Rozdawanie prezerwatyw 29.05.04, 20:59
            Czyli przy prawidłowym użyciu prezerwatywy w ciążę zachodzą średnio 2 kobiety na 100 w ciągu roku. Inaczej rzecz ujmując, w ciągu 100 lat współżycia z prawidłowo używaną prezerwatywą (tzn. współżycia z użyciem prezerwatywy hihi) kobieta statystycznie zajdzie w ciążę 2 razy. W związku z tym, że czas współżycia, jak sądzę, można oszacować na nie więcej niż 50 lat (chyba dałem tu spory margines bezpieczeństwa), w tym czasie prezerwatywa nie powinna zawieść więcej niż raz.

            Dla mnie bomba.
            • nulleczka Re: Rozdawanie prezerwatyw 29.05.04, 21:00
              kubuś, odpisałam Ci wyżej, ale tak jakos dziwnie sie wkleiło.
              • mabrulki Re: Rozdawanie prezerwatyw 30.05.04, 13:19
                A ja nie rozumiem,dlaczego wg KK naturalne metody są cacy,a sztuczne - be.Tu i
                tu chodzi przecież o to,żeby świadomie uniknąć poczęcia i jednocześnie czerpać
                radość z seksu (nie prowadzącego do zajścia w ciążę).Tak czy nie? Tak. To o co
                chodzi?Mówię tu oczywiście o stosowaniu sztucznej antykoncepcji w
                małżeństwie,nie o "przygodnych kontaktach".

                ---

                "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
                Woody Allen
                • kubus_2004 Teoria spiskowa 30.05.04, 14:32
                  >A ja nie rozumiem,dlaczego wg KK naturalne metody są cacy,a sztuczne - be.

                  Może tu chodzi, z jakiegoś powodu, o skuteczność sztucznych metod zapobiegania ciąży? (prezerwatywa jest bezsprzecznie skuteczniejsza od npr - porównajcie sobie wskaźniki Pearla - w razie czego służę odnośnikiem).

                  Kiedyś, gdy śmiertelność ludzi (w tym niemowląt) była wysoka, a państwu potrzebni byli obywatele do pracy dla możnych, do wojny, do rozrywki itd itp, duża liczba dzieci oznaczała dużą liczbę rąk do pracy czy też dużo mięsa armatniego. Może dlatego wymyślono te różne zakazy, wiedząc że metody naturalne są kiepskie, i siłą rzeczy urodzi się sporo dzieci, które będzie potem można na różne sposoby wykorzystać???


                  • mamalgosia Re: Teoria spiskowa 30.05.04, 14:35
                    O, widzę, ze tradycyjnie dochodzimy do momentu, kiedy na temat NPRu wypowiadają
                    się osoby, które nie mają o tym zielonego pojęcia
                    • mabrulki Re: Teoria spiskowa 30.05.04, 16:13
                      Dlatego proszę,wyjaśnij,mamałgosiu smile

                      ---

                      "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
                      Woody Allen
                    • kubus_2004 Re: Teoria spiskowa 30.05.04, 17:00
                      Cytat z serwisu "Zdrowie" GW:

                      Metody naturalne

                      Przy metodach naturalnych ryzyko niechcianej ciąży jest bardzo zmienne. Jeśli prawidłowo stosujemy metodę wykorzystującą co najmniej dwa parametry fizjologiczne - np. metodę Billingsów lub metodę kombinowaną - nie jest duże: 2-3 proc. Wystarczy jednak mała niedokładność w ocenie śluzu, błąd pomiaru albo np. lekkie przeziębienie, żeby wzrosło nawet pięciokrotnie. Kalendarzyk małżeński i stosunek przerywany to metody w Polsce najpopularniejsze. I najmniej skuteczne. Przy ich stosowaniu ryzyko zajścia w ciążę jest prawie takie jak bez żadnej antykoncepcji.
                      • grrrrw Re: Teoria spiskowa 30.05.04, 17:36
                        Szkoda, ze nie napisali, ze w przypadku współzycia w dni płodne metoda staje
                        się zupełnie zawodna, totez nie polecamy.

                        NPR trzeba po prostu umieć stosować. Równie dobrze mozna niespodziewanie
                        urzadzić zajęcia ze strzelania urzędniczkom magistratu,a następnie ogłosic
                        wyniki. I czarno na białym wyjdzie, ze bron okazała się bardzo mało "celna",
                        tylko 0, 5 % strzelajacych uzyskało odpowiednia ilosc punktów.

                        Gazeta "Zdrowie" słynie ze słownej ekwilibrystyki typu: "niektórzy uwazaja
                        miesiaczkę za najlepsza antykoncepcję" czy rewelacji o wielokrotnym
                        jajeczkowaniu.
                        A jak słysze o "ryzyku" zajscia w ciążę, to mi się wszystko przewraca.
                        • kubus_2004 Re: Teoria spiskowa 30.05.04, 21:07
                          > A jak słysze o "ryzyku" zajscia w ciążę, to mi się wszystko przewraca.

                          A co jest "nie tak" z ryzykiem zajścia w ciążę np. podczas stosunku przerywanego? Samo słowo Ci nie pasuje? No bo chyba pewne ryzyko wtedy występuje?
                          • nulleczka Re: 30.05.04, 22:35
                            Przy stosunku przerywanym nawet duże, bo wskaźnik zawodności wynosi 10 - 38.
                            Ale stosunek przerywany to nie metoda naturalna.
                            • kubus_2004 Re: 30.05.04, 23:34
                              > Ale stosunek przerywany to nie metoda naturalna.

                              A jaka?????? Sztuczna?????????????? I pewnie jeszcze "grzeszna"??????
                              • nulleczka Re: 31.05.04, 00:04
                                nie wiem, czy grzeszna, ale na pewno głupia i nerwicujaca
                                • kubus_2004 Re: 31.05.04, 18:34
                                  Ale naturalna
                                  • adzia_a Re: 01.06.04, 09:00
                                    No tak, oczywiście naturalna i polecana w dodatku przez kościół -
                                    encyklika "Coitus interruptus" z 1657 roku (sprawdź w wyszukiwarce).

                                    Kuba, ja się z Twoimi poniższymi wywodami praktycznie zgadzam - ale tutaj to
                                    sobie chyba jaja robisz wink
                                    • kubus_2004 Re: 01.06.04, 14:10
                                      > Kuba, ja się z Twoimi poniższymi wywodami praktycznie zgadzam - ale tutaj to
                                      > sobie chyba jaja robisz wink

                                      Poniższymi czy powyższymi, bo się zgubiłem. Z którymi. Zresztą ja wszystko tu na poważnie wink
                          • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: Teoria spiskowa 31.05.04, 23:39
                            Pytanie co prawda nie do mnie, ale odpowiem, o mnie się też przewraca...

                            Chodzi o samo słowo "ryzyko". Odnosi się ono do zdarzeń nieprzyjemnych,
                            zagrożeń. Czy pojawienie się nowego człowieka powinno być tak postrzegane?

                            Uwaga zagrożenie - może urodzić się nowy człowiek.

                            Nie chciałabym aby ktoś tak myślał o moim pojawiniu się na świecie. O mnie.
                            Jeśli ktoś tak postrzega pojawienie się dziecka, to będzie większe ryzyko, że
                            dokona aborcji jeśli "środek zawiedzie".
                            • kubus_2004 Re: Teoria spiskowa 31.05.04, 23:50
                              Nieplanowana ciąża często jest odbierana jako zdarzenie nieprzyjemne. Delikatnie mówiąc. I może być zagrożeniem. Dla zdrowia matki, dziecka, dla kariery, dla związku itp. itd.
                              Mnie słowo "ryzyko" nie razi. Byle nie słowo "rydzyko", ale to inna historia.
                              • grrrrw Re: Teoria spiskowa 01.06.04, 08:20
                                Zagrożeniem jest brak miłości.

                                Czy jestem dobrze zabiezpieczona ?
                                • kubus_2004 Re: Teoria spiskowa 01.06.04, 08:27
                                  Brak wielu rzeczy jest zagrożeniem.

                                  Ale, będę się upierał przy swoim, ciąża jest ryzykiem np. dla płodu, jeśli matka przechodzi akurat chemioterapię. Chyba się ze mną zgodzisz?
                                  • grrrrw Re: Teoria spiskowa 01.06.04, 11:44
                                    Zycie, zycie jest ryzykiem...
                                  • sion2 Re: Teoria spiskowa 01.06.04, 13:32
                                    fajnie to zabrzmiało: ciąża jest ryzykiem dla płodu
                                    czyli moje życie jest zagrozeniem dla mnie samej inaczej mówiąc smile

                                    a życie to najbardziej smiertelna choroba - każdy kto sie urodził na pewno
                                    umrzewink
                                  • mamalgosia Re: Teoria spiskowa 01.06.04, 13:35
                                    Ciekawe, ile kobiet - załóżmy z 1000 stosujących antykoncepcję - przechodzi
                                    akurat chemioterapię. Jedna? Wątpię, czy jest aż tak wysoki wskaźnik.
                                    A jeśli nawet, to możesz śmiało ze mną porozmawiać, bo jestem po radioterapii.
                                    • kubus_2004 Re: Teoria spiskowa 01.06.04, 14:07
                                      Chodziło mi tylko o wykazanie słuszności użycia słowa "ryzyko" w stosunku do ciąży. Wy, wierzący macie tendencję do widzenia świata w dwóch kolorach: czarnym i białym. Nie dopuszczacie, często, możliwości pośrednich.
                                      Zgadzam się, że zwykle ciąża jest szczęściem, radością itd itp, ale czasem, dla wielu ludzi, jest RYZYKIEM. I nie ma co się oburzać. Tak to ludzie widzą.
                                      • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: Teoria spiskowa 01.06.04, 20:05
                                        Ciąża to NOWE ŻYCIE, to życie człowieka. Życiu człowieka można "przeciwstawić"
                                        tylko drugie życie (życie dziecka życie mamy tego dziecka).
                                        Nie można na równi z życiem stawiać kariery, dobrobytu itp.
                                        Poza tym nikt nikogo pod pistoletem nie trzymawink i zawsze jak człowiek nie
                                        czuje się na siłach być rodzicem (bo kariera, majątek itp) może zaniechać
                                        seksuwink.
                                        Życie to sztuka wyborów. W każdej dziedzienie:
                                        jem czekoladę - mogę utyć
                                        wyjeżdzam na wczasy zagraniczne - może mi braknąć forsy na co innego (np budowę
                                        wymarzonego domu
                                        jak się upiję - mogę mieć kaca
                                        jak współżyję - mogę zostać rodzicem
                                        i tak dalej
                                        To ja wybieram. Ja decyduję.
                                        A jak wola za słaba to ćwiczyć wink, do skutkuwink. Jakby tak wszystkim wszystko
                                        szło gładko, to można by się znżyć w pewnym momenciewink.
                                        • kubus_2004 Re: Teoria spiskowa 04.06.04, 00:56
                                          >Poza tym nikt nikogo pod pistoletem nie trzymawink i zawsze jak człowiek nie
                                          czuje się na siłach być rodzicem (bo kariera, majątek itp) może zaniechać
                                          seksuwink.

                                          Wiesz co? Takie rady są świetne, tylko kto z nich skorzysta? Równie dobrze możesz mówić grubasowi, żeby po prostu przez miesiąc nic nie jadł - to schudnie. Proste, nie? Tylko, że NIEREALNE!
                            • anek.anek Re: Teoria spiskowa 01.06.04, 22:51
                              goska_mama_kasi_i_gabrysi napisała:

                              > Chodzi o samo słowo "ryzyko". Odnosi się ono do zdarzeń nieprzyjemnych,
                              > zagrożeń. Czy pojawienie się nowego człowieka powinno być tak postrzegane?

                              Przecież stosująć jakąkolwiek metodę antykoncepcji chcemy właśnie ciąży
                              UNIKNĄĆ - stąd to "ryzyko".
                              • kubus_2004 Re: Teoria spiskowa 01.06.04, 23:13
                                Wierzący powiedzą, że to nie ryzyko tylko błogosławieństwo wink
                              • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: Teoria spiskowa 02.06.04, 16:57
                                anek.anek napisała:

                                > Przecież stosująć jakąkolwiek metodę antykoncepcji chcemy właśnie ciąży
                                > UNIKNĄĆ - stąd to "ryzyko".

                                Dlatego właśnie KK nie popiera stosowania środków anty.
                                Nawet NPR można stosować jako środek anty - czyli niezgodnie z nauką KK.

                                Wiadomo, że czasami człowiek nie decyduje się z jakichś względów na dziecko w
                                konkretnym momencie. Ale JEŚLI okazałoby się, że jednak się jest w ciąży, to
                                trzeba umieć powiedzieć "Trudno, przecież to CZŁOWIEK", zamiast "Trudno, moja
                                kariera". I wiem, że mówienie tego pierwszego TRUDNO nie jest łatwe.
                                • kubus_2004 Re: Teoria spiskowa 02.06.04, 20:56
                                  Mnie się wydawało, że prezerwatywy i npr stosuje się w tym samym celu - w celu zminimalizowania ryzyka ciąży. Pomijam fakt, że prezerwatywa ma szersze zastosowanie.

                                  > Nawet NPR można stosować jako środek anty - czyli niezgodnie z nauką KK.

                                  Do czego jeszcze, poza zapobieganiem ciąży można stosować npr?
                                  • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: Teoria spiskowa 02.06.04, 21:45
                                    kubus_2004 napisał:

                                    > Do czego jeszcze, poza zapobieganiem ciąży można stosować npr?

                                    Niestety nie wyjaśnię Ci tego bo sama ledwo "czuję" tę różnicę.
                                    Cała sprawa sprowadza się do intencji.
                                    To:
                                    1. "O matko, a jeśli zajdę w ciążę, o ludzie"
                                    Różni się od tego:
                                    2. "Wolałabym nie zajść w ciążę, ale co ma być to będzie"
                                    Chodzi o nastawienie. To nastawienie (zawarte w zdaniu 2.) nazywam otwartością
                                    na życie.
                                    • kubus_2004 Re: Teoria spiskowa 02.06.04, 23:21
                                      > Cała sprawa sprowadza się do intencji.
                                      > To:
                                      > 1. "O matko, a jeśli zajdę w ciążę, o ludzie"
                                      > Różni się od tego:
                                      > 2. "Wolałabym nie zajść w ciążę, ale co ma być to będzie"

                                      A jak te zdania mają się do npr albo prezerwatywy, bo jakoś nie widzę związku?
                                      • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: Teoria spiskowa 03.06.04, 22:05
                                        Te zdania pokazują z jaką "intencją" stosować można NPR. Dwa zdania -
                                        dwie "intencje".
                            • anek.anek prezerwatywy 01.06.04, 23:01
                              polecam artykuł w ostatniej (z ubiegłej środy) Polityki: "500 lat prezerwatywy".
                              Jest krótki i raczej właśnie o historii niż dokładnych danych statystycznych,
                              ale zainteresowło mnie np. to, że wynika z niego, że wśród kościołów jedynie
                              katolicki nie chce uznać prezerwatyw jako dopuszczalnego środka
                              antykoncepcyjnego - i nie przemawia do niego nawet kwestia bezpieczeństwa!
                              Z tego artykułu wynika, że protestanci dokonali już tego milowego kroku!
                              I powtórzę swoje pytanie, co się dzieje w przypadku gdy jedno z małżonków jest
                              nosicielem HIV??? Mają ze sobą nie współżyć? Bo wbrew temu, co tutaj wcześniej
                              napisano, dane statystyczne są nieubłagane: prezerwatywy są aktualnie jedynym
                              środkiem skutecznie wspomagającym walkę z HIV!!!!
                              • kubus_2004 Re: prezerwatywy 01.06.04, 23:14
                                Jedno ze współmałżonków z HIVem to margines, a KK nie zajmuje sie takimi sprawami - tak wywnioskowałem z wypowiedzi niektórych osób na tym forum.
                                • adzia_a I tu się (chyba) mylicie... 02.06.04, 21:56
                                  ...ktoś na tym forum pisał kiedyś o warrunkowym dopuszczeniu do stosowania
                                  antykoncepcji. Wydaje mi się ,że takie pzypadki (jedno z partnerów zarażone
                                  HIV) mogą spokojnie pod dyspensę podpadać.
                                • sion2 Re: prezerwatywy 03.06.04, 11:27
                                  kubus_2004 napisał:

                                  > Jedno ze współmałżonków z HIVem to margines, a KK nie zajmuje sie takimi
                                  sprawa
                                  > mi - tak wywnioskowałem z wypowiedzi niektórych osób na tym forum.


                                  Bardzo źle wywnioskowałeś Kubusiu sad(
                                  Kościół zajmuje oficjalne stanowiska w ogólnych sprawach np. antykoncepcja
                                  ale każdy człowiek ma prawao do tego, zeby jego sytuacja życiowa była
                                  rozpatrywana indywidualnie i tak się dzieje
                                  jest wiele wyjątków od zakazu stosowania antykoncepcji a najprostszym jest
                                  taki, ze kobieta cierpi na bardzo obfite i bolesne miesiączki, tak że trafia do
                                  szpitala w czsie okresu - i co?
                                  ten głupi, zakłamany i diableski KK POZWALA na uzywanie hormonalnych środków
                                  antykoncepcyjnych w takim wypadku, bo oprócz właściwości zapobiegająych
                                  poczęciu mają one właściwości lecznicze
                                  tak samo np. aborcja jest grzechem bo zabójstwem człowieka
                                  ale gdy jest ciąża pozamaciczna to wtedy wiadomo na 100%, ze albo w przypadku
                                  braku ingerencji umrze i kobieta i dziecko albo mozna uratować życie matki
                                  zabijąc dziecko
                                  i wyobraź sobie, ze w takim wypadku ten zacofany i szarlatański KK działający
                                  na zgube całej ludzkości także pozwala zabić to maleństwo bo trzeba uratować
                                  choć jedno życie
                                  • anek.anek Re: prezerwatywy 03.06.04, 11:34
                                    No, w przypadku ciązy pozamacicznej to faktycznie głupotą byłoby jej nie
                                    usunięcie, bo i tak płód nie ma szans na rozwój
                                    W kwestii aborcji nie zrozumiałe jest jednak dla mnie to, dlaczego kościół nie
                                    zgadza się na aborcję kiedy ciąża zagraża życiu matki. Jest wiele chorób, dla
                                    których ciąża jest po prostu zagrozeniem. I oczywiście zdarzają się cuda i nie
                                    dzieje się nic, ale są sytuacje kiedy nawet jeśli nie dochodzi do śmierci od
                                    razu, to ciąża i poród powodują takie pogorszenie zdrowia, że życie matki
                                    skraca się automatycznie o połowę. W takich przypadkach nie potrafię zrozumieć
                                    postawy kościoła.
                                    • sion2 Re: prezerwatywy 03.06.04, 15:40
                                      anek.anek napisała:

                                      > No, w przypadku ciązy pozamacicznej to faktycznie głupotą byłoby jej nie
                                      > usunięcie, bo i tak płód nie ma szans na rozwój
                                      > W kwestii aborcji nie zrozumiałe jest jednak dla mnie to, dlaczego kościół
                                      nie
                                      > zgadza się na aborcję kiedy ciąża zagraża życiu matki. Jest wiele chorób, dla
                                      > których ciąża jest po prostu zagrozeniem. I oczywiście zdarzają się cuda i
                                      nie
                                      > dzieje się nic, ale są sytuacje kiedy nawet jeśli nie dochodzi do śmierci od
                                      > razu, to ciąża i poród powodują takie pogorszenie zdrowia, że życie matki
                                      > skraca się automatycznie o połowę. W takich przypadkach nie potrafię
                                      zrozumieć
                                      > postawy kościoła.

                                      rozumiem że nie rozumiesz wink ale chodziło mi tez o to, że stosuje się pewne
                                      skróty myslowie które mają za zadanie ukazanie wszem i wobec działania KK na
                                      zgubę całej ludzkosci wink
                                      zobacz piszesz "nie rozumiem postawy KK w tym przypadku" - czy możesz zacytować
                                      mi jakis dokumnet, w którym jest mowa o tym, ze w przyapdku zagrożenia życia
                                      matki nie można tego a tego?
                                      napisałam: każdy przypadek JEST ROZPATRYWANY INDYWIDAULANIE , nie mozna wrzucać
                                      wszytskich do jednego worka
                                      w naszej rzeczywistości nie ma spraw czarno-białych np. kradzież jest grzechem
                                      i łamaniem prawa, ale jak ktoś z głodu cos ukradł to już nie

                                      nie wyciągaj pochopnego wniosku z mojej wypowiedzi, ale według mnie mówienie ,
                                      że KK to i tamto w pewnych szczególnych sprawach może tylko zrodzić w kimś
                                      uprzedzenia i niechęć

                                      pozdr. Kasia.
                                      • anek.anek Re: prezerwatywy 03.06.04, 22:20
                                        Wydawało mi sie, że kościół po prostu oficjalnie potępia aborcję. Podobnie jak
                                        uważa za niedozwolone używanie prezerwatyw. Jeśli jest tak jak mówisz, że każdy
                                        przypadek jest rozpatrywany indywidualnie, to czy to oznacza w praktyce, że
                                        albo dostaniesz rozgrzeszenie od księdza, albo nie - podczas spowiedzi? Czy
                                        musisz przed podjęciem decyzji z księdzem porozmawiać - czego nie uważam
                                        absolutnie za złe, bo w końcu to dla wierzących jest ktoś w rodzaju "duchowego
                                        przewodnika".
                                        • isma Re: wybor heroiczny 04.06.04, 08:49
                                          Anek,

                                          jak mawia jeden z moich przyjaciol w sutannie, nikt nie jest zobowiazany do
                                          wyborow heroicznych. Nie masz obowiazku oddac zycia za swoje dziecko, podobnie,
                                          jak nie masz obowiazku oddac mu wlasnej nerki do przeszczepu. Co nie znaczy, ze
                                          nie bylaby to decyzja godna szacunku wink)).

                                          To niezupelnie chodzi o to, ze KK jest przeciw aborcji. KK jest za zyciem,
                                          jesli moge tak malo subtelnie te roznice ujac. Rzecz jest tylko w tym, zeby
                                          zdac sobie sprawe, ze kladziemy na szali dwa zycia - matki i dziecka. A nie
                                          zycie matki i jakas blizej niesprecyzowana wegetacje kilkutygodniowego zlepka
                                          komorek - tylko tyle.

                                          Jesli jest wybor podobny, jak przy obronie koniecznej, to w pewnych
                                          okolicznosciach on moze byc usprawiedliwiony.

                                          A co do rozgrzeszenia, to kazdy grzech moze byc odpuszczony, pod okreslonymi
                                          warunkami. Takze aborcja, takze stosowanie antykoncepcji. Tylko, ze w tym
                                          drugim przypadku trudniej o postanowienie poprawy wink)).

                                          No i wreszcie, sa przypadki szczegolne. Adzia juz cos niecos dywagowala, jakie
                                          sytuacje moglyby sie do nich zaliczac.
                                          • grrrrw Re: wybor heroiczny 04.06.04, 19:09
                                            Wszystko dobrze, ale nie >pozwala na zabicie dziecka<. W przyapdku ciazy
                                            pozamacicznej czy byc moze i innej sytuacji, gdy na pewno wiadomo, ze dziecko
                                            pozostajac dalej w łonie matki umrze i co gorsza spowoduje jej smierc, mozna
                                            dokonać >ewakuacji<, tj. wydobyc dziecko z macicy, czy tez jajowodu, ale tak,
                                            by nie zadać mu smierci. Wydobyć i niestety nic dalej nie da się zrobić. Ale
                                            gdyby mozna było ratowac dziecko wydobyte z jajowodu w którym przez pomyłkę
                                            sie zaczeło rozwijać, nalezałoby to robić.

                                            Mozna doprowadzic do >terminacji< ciązy, czyli spowodowac wczesniejszy poród
                                            dziecka, które ma wyrazna wade budowy, taką, której nie da się nie tylko
                                            wyleczyc, ale nie daje szans na zycie poza macica (np. brak płuc)oczywiscie
                                            tylko wtedy, jezeli dalsze kontynuoanie ciazy byłoby zagrozeniem dla zdrowia
                                            i zycia matki.
                                            Ale ta terminacja, to nie to samo co zadanie dziecku smierci jeszcze w łonie
                                            matki, to po prostu zaniechanie uporczywej i nic nie wnoszacej do sytuacji
                                            terapii.

                                            To sa, jak słusznie pisze Isma indywidualne przypadki, a postep medycyny zmusza
                                            nas do nieustannej weryfikacji ustaleń.

                                            Przykład z Polski - opisywał około rok temu Newsweek; dziecko miało niedrożną
                                            cewkę moczowa, USG wykazało, ze pęcherz sie powieksza, dziecku grozi smierc,
                                            matce powazne komplikacje jesli nie zgodzi sie na wczesniejszy poród, który
                                            równałby się oczywiscie smierci dziecka.
                                            Poniewaz matka nie godziła się na ostateczne rozwiazanie,okazało się, ze
                                            mozliwe jest jednak odciaganie moczu z pecherza poprzez powłoki brzucha i
                                            miesień macicy, robiono to chyba dwa razy, za dziecko osiagnęło taki stopien
                                            rozwoju, ze byl mozliwy poród i natychmiastowe udrożnienie dróg moczowych.
                                            Jeszcze 2o lat temu, gdy nie było USG, ani stwierdzenie podłoza zaburzeń w
                                            ciazy, ani jakakolwiek terapia nie byłaby możliwa.
                                            • isma Re: wybor heroiczny 04.06.04, 19:23
                                              Dopowiadajac, pomylki sie zdarzaja. Malo smieszne, ze tak to ujme.

                                              Dzisiejsza GW donosi o rewelacyjnych ginekologach z naszej krakowskiej kliniki
                                              uniwersyteckiej, ktorzy dwukrotnie na usg zdiagnozowali brak nerek u plodu.

                                              A matka poszla do innego szpitala - i nerki sie znalazly, nie tylko w badaniu,
                                              ale i w rzeczywistosci. Dziecko urodzilo sie wprawdzie przedwczesnie, ale zyje
                                              i ma sie dobrze wink))
                                            • anek.anek Re: wybor heroiczny 04.06.04, 22:48
                                              Co do omylności lekarzy i diagnoz oczywiście się zgadzam, zresztą mojego
                                              dziecka też o mały włoś nie wysłano na operaję, ale znalazł się lekarz, który
                                              mu tego zaoszczędził, ze skutkiem pozytywnym.
                                              Ale w przypadkach kiedy ryzyko zagrożenia życia jednego bądź drugiego jest
                                              naprawdę duże, po prostu trzeba dokonywać wyborów. co to znaczy duże
                                              zagrożenie - zawsze zdarzają się "cudy", ale zapewne statystyka pewnych
                                              schorzeń i zagrożen związanych w ich przypadku z ciążą jest zapewne
                                              nieubłagana. "Cudu" nikt nie jest w stanie przewidzieć.
                                              Nie zrozumiałam chyba tego co napisałaś. Czy to znaczy, że kościół dpuszcza
                                              sztuczne poronienie = wywołanie porodu zamiast klasycznej aborcjcji =
                                              łyżeczkowanie??? W jednym i drugim przypadku doprowadzamy do śmierci. Ten
                                              pierwszy wydaje mi się jeszcze wbrew pozorom okrutniejszy, bo nie dość, że
                                              umiera dziecko, to jeszcze matka jest zmuszana do czynności, która powinna
                                              cieszyć... Łyżeczkowania dokonuje się wyłacznie do pewnego wieku / wielkości
                                              płodu - ze względów medycznych tak jest chyba po prostu lepiej. wywołanie
                                              porodu stosuje się w późniejszym etapie ciąży, np. jeśli płód umiera, bądź są
                                              inne wskazania. Dla mnie świadomość, że rodzisz po to żeby dziecko umarło, jest
                                              chyba gorsza niż aborcja z konkretnych powodów.
                                              ale poza tym miałaś rację w poprzednim poście, że to temat rzeka...
                                              • sion2 Re: wybor heroiczny 05.06.04, 12:18
                                                droga anek
                                                chyba troszeczkę źle zrozumiałaś isme i mnie smile
                                                nie chodzi o to, że Kościół dopuszcza łyzeczkowanie czy nie, wczesny poród czy
                                                nie itp. Kościól jest za zyciem tzn. ze życie ludzkie 1) zaczyna się w chwili
                                                poczecia 2) jest najwyższą wartością dlatego należy ze wszystkich sił je chronić

                                                ale...

                                                życie pisze różne scenariusze, zdarzają się przeróżne cięzkie sytuacje np.
                                                ciąża pozamaciczna kiedy dla ratowania jednego zycia trzeba poswięcić drugie -
                                                inaczej obydwoje zginą
                                                nie jestem kompetentna żeby wypowiadać się o jakichkolwiek szczegółach -
                                                chciałam jedynie zebyś zrozumiała, że krzywdzące dla KK a przede wszytkim dla
                                                ludzi (bo mogą sie uprzedzić) jest mówienie "Kościół zabrania" "Kościół dyktuje"
                                                Kościół broni życia ludzkiego, broni wartości, które są ważne dla kondycji
                                                moralnej całych społeczeństw a nie tylko dla wierzących
                                                zauważ, ze unika się od strony KK stawiania sprawy tak "oczekujuemy, że prawo
                                                polskie zabroni aborcji, bo Bóg powiedział <nie zabijaj> " - bo jak ktos nie
                                                wierzy w Boga to nie jest zobowiązany do przestrzegania Jego przykazań
                                                a Kościół mówi "jesteśmy przeciw aborcji, bo człowiek jest człowiekeim do
                                                poczatku istnienia"
                                                a to jest fakt naukowy i ci, którzy go odrzucają są "ciemnogrodem" a nie ci,
                                                którzy wlaczą o zakaz aborcji
                                                to była taka dygresja, ale miej taką świadomośc, ze nikt nie jest przez Boag
                                                albo Kościół osądzany według jednej miary
                                                życzę ci żebys nigdy nie musiała dokonywać takich wyborów
                                                pozdr. Kasia
                                              • grrrrw Re: wybor heroiczny 06.06.04, 10:19
                                                Oczywiscie liczenie nad cud w sytuacji, gdy rozum i wiedza lekarska mówią, ze
                                                szans nie ma byłoby upierwaniem się przy intensywnej terapii, która tylko
                                                opóźnia smierc, która jest nieunikniona.Kosciól odróznia pojecie >eutanazja< i
                                                >uporczywa terapia<.
                                                Co do konkretów, to na szczęscie nie jestem lekarzem i nie musze na codzień
                                                dokonywac tak trudnych i zawikłanych wyborów. Ale słuchałam kiedys audycji w
                                                radio, dyskusji własnie o ciazy pozamacicznej. I uzyto tam porównania do
                                                sytuacji, gdy w topiącej się łodzi przebywa dwoje ludzi. Mozna ich uratować,
                                                ale wyciagając pojedynczo, tylko jednego. Po prostu nie ma innychsrodków .
                                                Przeciez nikt nie powie, ze ratowanie jedej z tych osób jest zadaniem smierci
                                                drugiej, poniewaz intencją ratowników było uratować dwoje, ale sie nie dało.
                                                W przypadku ciazy pozamacicznej - jak tam się wypowiedział ekspert - ma powodu
                                                zadawc dziecku smierci, nalezy wydobyc je wraz z fragmentem jajowodu, w którym
                                                sie rozwija. Wydobywa się je najczesciej zywe, ale nie zawsze. I to wszystko co
                                                mozna dla niego zrobic. Gdyby szpital dysponował technikami ratowania zycia tak
                                                małemu dziecku, nalezałoby tych technik uzyc.

                                                Jesli kobieta wie, ze dziecko które rozwija sie w jej łonie ma powazne wady
                                                budowy i na pewno nie da sie uratować mu zycia po porodzie, do lekarzy nalezy
                                                ustalenie czy utrzymywac ciaze do konca czy wywoływac wczesniejszy poród.
                                                Chodzi tutaj o ewentualne komplikacje dla zdrowia matki. Wczesniejszy poród
                                                moze byc wskazany z uwagi na jej stan zdrowia, na zdrowie przyszłych dzieci.
                                                Chodzi tutaj jednak o taka technike wywołania porodu, która nie bedzie
                                                bezposrednim zadaniem smierci dziecku (skrobanka czy zatrucie ) ale po prostu
                                                spowoduje przejscie dziecka z fazy zycia macicznego do pozamacicznego.
                                                Dla rodziców chrzescijanskich nie bez znaczenia bedzie mozliwosc ochrzczenia
                                                zywego byc moze dziecka, pozegnainie się z nim i pochowanie go.

                                                Dla mnie swiadomość, ze rodzisz po to, by umarło....

                                                Równie dobrze moze byc odwrotnie: upieranie się przy przedłuzaniu ciazy moze
                                                własnie sprawic, ze dziecko umiera w łonie matki, a tak urodzi się zywe. Jest
                                                jakas (czasami) niewielka szansa podjecia interwencji medycznych, prób
                                                ratowania zycia, mozna się tez spodziewać, ze USG nie dało rzetelnego obrazu
                                                wady...
                                                Ale dla mnie wierzacej chrzescijanki najistotniejsza jest swiadomosc, ze rodze
                                                każde dziecko dla zycia wiecznego, a do niego nie ma innej drogi jak smierc (i
                                                chrzest). >umierac musi co ma zyc<.
                                                • kubus_2004 Re: wybor heroiczny 06.06.04, 20:17
                                                  A co zrobić w przypadku, jeśli wiadomo, że dziecko będzie żyło krótko po porodzie. Ale nie 5 minut. Nie dobę. Bo chyba wtedy nawet kościół pozwala na jego usunięcie. Ale co zrobić, gdy wiadomo, że dziecko będzie wegetowało przez np. 10 lat. Albo kilkanaście. Są takie schorzenia, w których ludzie żyją przeciętnie po kilkanaście lat. I te najpiękniejsze lata życia są pasmem nieszczęść i udręk, wyrzeczeń i złożeczeń. Należy takie dziecko usunąć czy pozwolić mu się męczyć ku chwale Pana?
                                                  • grrrrw Re: wybor heroiczny 06.06.04, 20:28
                                                    W z\adnym wypadku nie wolno zabijac, nawet wtedy, gdy dziecko nie ba płuc,
                                                    czy mózgu. Spowodowanie wczesniejszego porodu ze wzgledu na stan zdrowia matki,
                                                    a aborcja to nie to samo.
                                                    Mozna mówic o zaniechaniu uporczywej i nic nie wnoszacej terapi Takie
                                                    zaniechanie nie jest grzechem zabójstwa, w ogóle nie jest grzechem.
                                                  • kubus_2004 Re: wybor heroiczny 11.06.04, 00:48
                                                    A zaniechanie nic niewnoszącej terapii śmiertelnie chorego na raka jest grzechem czy nie?
                                                  • grrrrw Re: wybor heroiczny 11.06.04, 09:08
                                                    Oczywiście, ze nie ! Kościół nie uczy, zeby na siłę utrzymywac przy zyciu.
                                                    Jesli zaniechanie nic nie wnoszącej terapii prowadzi do śmierci nie jest to
                                                    eutanazja. Taki chory ma prawo do normalnych działań pielęgnacyjnych, srodków
                                                    przeciwbólowych itd.
    • anek.anek prezerwatywy dane 02.06.04, 00:05
      Badania laboratoryjne wykazały, że nie uszkodzona prezerwatywa z lateksu
      stanowi skuteczna barierę dla mikroorganizmów, w tym również dla HIV.
      Przekonujących dowodów dostarczają, dane zgromadzone na podstawie obserwacji
      par, w których zakażona była tylko jedna osoba. Okazało się, że używanie
      prezerwatywy regularne, tj. przy każdym stosunku, i prawidłowe, tj. zgodne z
      instrukcja, w większości przypadków eliminuje zakażenie; odnotowano mniej niż
      2% przypadków zakażenia zdrowego partnera. Przy nieregularnym stosowaniu
      prezerwatywy do zakażenia dochodzi w 10% -15% przypadków.
      Najsukteczniejsze są prezerwatywy lateksowe!
      Nie jest prawdą, że pory w lateksie są przepuszczalne dla HIV. Prezerwatywy
      poddaje się testom na przenikalność cząsteczek nawet dziesięciokrotnie
      mniejszych od tego wirusa. Skuteczność prezerwatyw w przypadku HIV określana
      jest na poziomie 95 %!
      • kubus_2004 Re: prezerwatywy dane 02.06.04, 00:27
        W sprawie prezerwatywy polecam stronkę, a w zasadzie jej fragment, którą poddałem Państwa uwadze w oddzielnym wątku. A tu (wolyniec.republika.pl/okiem.html#antykoncepcja) tylko o antykoncepcji i m.in. o skuteczności prezerwatywy. Zamieszczone jest tam też oświadczenie producenta prezerwatyw - firmy Unimil. Warto przeczytać, by poznać opinię "czystą światopoglądowo".
        • nulleczka Re: prezerwatywy dane 03.06.04, 00:58
          KK z pewnością występuje przeciw prezerwatywie, bo ma własną fabrykę tychże,
          a poza tym zależy mu na możliwie satysfakcjonującym go finansowo rozroście
          naturalnym. Tak twierdzą moi przyjaciele – wierni czytelnicy p. Deschnera. wink
          Zaciekawiła mnie natomiast sprawa ochrony przed HIV. No ciągle jakaś
          sceptyczna jestem. Na pewno nie ma niczego poza prezerwatywą (w sensie
          technicznym), ale na ile te wszystkie dane są prawdziwe? Nie wiem. Znalazłam
          wypowiedź o. J. Salija, który poleca dwie książki „AIDS: zmowa milczenia.”cryingwyd
          Exter, Gdańsk 1993) i „Chrześcijanie wobec AIDS” (wydawnictwo „W drodze”1994).
          Może uda mi się do nich dotrzeć, to napiszę więcej. W tej wypowiedzi o. J Salij
          pisze jeszcze, że „głęboki podziw budzi postawa Marka Kotańskiego, który – z
          chwilą, kiedy zrozumiał, że propagowana przez niego prezerwatywa chroni raczej
          tylko symbolicznie przed zarażeniem się – publicznie przyznał się do swojej
          pomyłki.” Podaje też dane opublikowane przez „najpoważniejsze amerykańskie
          pismo medyczne, że 30 % partnerów zarażonych AIDS po roku używania prezerwatywy
          zostało zainfekowanych wirusem.” Mi to daje złudne poczucie bezpieczeństwa, bo
          skąd wiadomo, że znajdę się w tej grupie 70%? Czyli technicznie rzecz ujmując,
          jest to jakieś zabezpieczenie, ale na ile skuteczne, nikt tak naprawde nie wie.
          Pisałam o krajach Trzeciego Świata i pomyliłam się – chodziło mi o
          kilkadziesiąt, nie kilka procent. Przy dzisiejszym propagowaniu prezerwatywy,
          AIDS zbiera przerażające plony i to mnie właśnie zastanawia. Czy gdyby jej nie
          produkowano problem byłby mniejszy? Nie wiem. Może ludzie praktykowaliby
          wstrzemięźliwość z obawy przed zarażeniem? Myślę też, że jeśli partner jest
          nosicielem wirusa (chodzi mi o małżeństwo), to robi wszystko, żeby najbliższej
          sobie osoby nie zarazić i nie decyduje się wtedy na półsrodki, jeżeli przy
          prezerwatywie takie ryzyko istnieje. Pozdrawiam
          P.S. Artykuł przeczytałam na razie pobieżnie, ale jutro się wgłębię.
          • anek.anek Re: prezerwatywy dane 03.06.04, 11:04
            Wstrzemięźliwość jest najlepszym środkiem - to się zgadza, ale niestety w wielu
            krajach takie pojęcie nie istnieje, bo chociaż może nam się to nie mieścić w
            głowie, po prostu są to inne normy kulturowe!
            Naprawdę uważacie, że cały świat nauki i również świat polityczny (bo
            poszczególne państwa wydają miliardy dolarów na propagowanie i wdrażanie
            programów przeciw AIDS, którego nieodłącznym elementem jest prezerwatywa)
            ciągnie takie zyski z produkcji "gumek", że kłamią???
            Oczywiste jest to, że zwiększa się prawdopodobieństwo zakażenia jeśli często
            uprawiasz seks. Tak samo jak zwiększa się prawdopodobieństwo zajścia w ciążę.
            Jednak wybacz, chociaż mam wielki szacunek dla Kotańskiego, nie przeciwstawisz
            jego słów nie popartych żadnym dowodem, badaniom WHO. Zajrzyjcie na stronę WHO,
            albo UNAIDS - to są dwie organizacje, które w największym stopniu zajmują się
            tym problemem od strony naukowej i prowadzą różne badania. Niestety mój
            angielski nie jest na tyle dobry żeby robić tutaj przekłady.Ale dane są tam
            bezwzględne i nie pozastawiające wątpliwości. Wybaczcie, ale akurat WHO uważam
            za najbardziej profesjonalny zbór naukowców jeśli chodzi o zdrowie człowieka i
            w żaden sposób nie śmiem ich nawet porównywać do "naukowców" pracujących dla
            kościoła....No, przesadzam, na pewno w w pzemyśle związanym z wojskiem są lepsi.
            Pieniądz zarobione na prezerwatywach w żaden sposób nie pokryją strat
            finansowych państw związanych z rosnącą zachorowalnością. Każdy nowy zakażony
            to ogrom pieniędzy wydany z budżetu państwa. I naprawdę wątpię żeby komuś
            chciało się wydawać miliardy na coś co nie przynosi skutków!
            Bardzo proszę, nie mówcie swoim dzieciom, że pod żadnym pozorem nie mają prawa
            używać prezerwatyw. Bądźcie przynajmnie obiektywni: możecie
            przedstawić "dowody" katolickich "naukowców", ale jednocześnie pokażcie badania
            WHO, bądź jakiekolwiek inne, które bezwzględnie obalają teorię o
            przepuszczalności przez prezeratywy wirusa HIV.
            Albo inaczej: niech Wasze dzieci przynajmniej raz w roku robią sobie testy i
            niech takich testów żądają od swoich partnerów seksualnych.
            Przerażające były też dla mnie inne dane: WHO przeprowadziło w karajach
            europejskich (niestety badania nie obejmowały Polski) badanie świadomości bycia
            nosicielem: wybrano grubo ponad 5000
            przypadkowych osób, którym do głowy wcześniej nie przyszło żeby zrobić testy,
            bo teoretycznie spełniały normy właściwego zachowania - nie należały do grupy
            wysokiego ryzyka, czyli nie homoseksualiści, nie narkomani, nie osoby
            prowadząće "rozwiązły " tryb życia - a więc uzpełnie przeciętni ludzie. Wśród
            tych osób aż 440 było nosicielami wirusa HIV!!! I nie mieli tego świadomosći.
            Pytanie ile osób zdążyli zarazić. Ten wynik jest również kolejną
            odpowiedzią na pytanie dlaczego tak szybko rośnie wskaźnik zarażenia. Ludzie,
            którym się wydaje, że nie mają potrzeby nie robią testów! i zarażają inne
            osoby. Jeśli nie jesteś homoseksualistą czy dożylnym narkomanem, największe
            prawdopodobieństwo, że się zrazisz właśnie poprzez stosunek. To trzeba sobie i
            swoim dzieciom mówić. To jest dla mnie obowiązk nie tylko jako rodzica, ale
            jako człowieka. Bardzo przepraszam, łatwo się w takich przypadkach unoszę, ale
            temat jest dla mnie bardzo ważny. i wkurza mnie kiedy ktoś po prostu oszkuje
            ludzi i podważa 20 lat (!) badań największych głów na świecie! A oszustwo tych
            rewelacji polega na podaniu tylko wycinka informacji. To jest nieuczciwe,
            przerażające i grożące katastrofą. Och, od razu zmienilibyście zdanie gdyby
            ktoś z Waszych bliskich był nosicielem! Czego nie życzę, ale też zachęcam do
            przeprowadzania testów i stosowania prezerwatyw.
            Wkurza mnie też obłuda i zakłamanie kościoła w tej sprawie. Tysiąć razy
            bardziej uczciwe byłoby po prostu powiedzenie, że kościół pop rostu nie
            toleruje prezerwatyw, bo to sztuczna antykoncepcja, i najlepszym lekarstwem
            jest wstrzemięźliwość. I koniec kropka. Ale niech nie okłamuje ludzi podając
            fałszywe dane. Dla kogoś kto jest wierzący i związany z kośćiołem powinna
            wystarczyć taka odpowiedź tylko. Nie ma potrzeby żeby dodatkowo ten "autorytet"
            musiał opierać się na kłamstwie.
            Przepraszam za swoje nerwy (i literówki, które są ich wynikiem)
            • kubus_2004 Re: prezerwatywy dane 03.06.04, 11:14
              Zaprawdę, prawdę anek.anek powiada.
              • anek.anek do kubus_2004 03.06.04, 11:36
                Ja to Cię podejrzewam, że niezłe JAJKA sobie czyniszsmile)) Mylę się?
                • kubus_2004 Re: do kubus_2004 03.06.04, 17:59
                  > Ja to Cię podejrzewam, że niezłe JAJKA sobie czyniszsmile)) Mylę się?

                  Jajka czy nie jajka wink, ale dyskusje z moim udziałem są burzliwe i fascynujace, nieprawdaż?
                  • isma Re: dr Jekyll & mr Hyde 04.06.04, 09:21
                    A jakiez kulturalne sie zrobily wink))
                    Dr Jekyll i mister Hyde, nieprawdaz...
                    • kubus_2004 Re: dr Jekyll & mr Hyde 04.06.04, 10:38
                      Moim zdaniem, główna różnca polega na tym, że nie kłuje Was w oczy napis "ogolone_jajka". Ów napis jest jak etykietka i nieważne co pod nią. Ona sam jest tak ohydna (?), że w często Was zaślepiała i nie widzieliście prawdy pod spodem. Zaprawdę powiadam Wam, zaślepieni jesteście. Wystarczy zmienić etykietkę i już jest ok.
                      • nulleczka Re: Do anek.anek 04.06.04, 21:39
                        Rozumiem Twoje wzburzenie, tym bardziej że sama należę do osób, którą
                        przerażają statystyki. Też się boję o swoje dzieci o ich przyszłość min. w
                        dyskutowanym przez nas kontekście. Pisząc o swoich wątpliwościach na temat
                        skuteczności prezerwatywy nie zamierzałam nikogo urazić i zarzucać mu kłamstwa.
                        Jeśli wypowiadałam się tonem skazującym na stosy, to wybacz . Nie chcę narzucać
                        nikomu swojego zdania czy przekonywać do swoich przemyśleń . I nie jest to tak
                        że mając wszystkie powyższe wahania, należę do osób, które dzielą ludzi na
                        zbawionych i potępieńców w zależności od tego, czy ci stosują antykoncepcję
                        czy nie. Wierzę, że Pan Bóg przychodzi do nas w takim miejscu naszego życia, w
                        jakim jesteśmy, tzn. nie osądza nas na podstawie prawa jak jakiś bezwzględny
                        sędzia, tylko bierze pod uwagę naszą indywidualną sytuację, nasze małe i duże
                        strachy, wątpliwości, całą historię życia i nie stosuje do wszystkich tej samej
                        miary. Jeśli masz takie przekonanie, jak piszesz, to On je szanuje, bo zna
                        nasze serca i nasze szukanie prawdy. I w kościele wielu księży potrafi tez
                        indywidualnie podejść do każdego, zrozumieć, dlaczego tak myśli, tak
                        postępuje. Wierzę w to, bo sama nie mam prostej drogi i wiem, że życie bywa
                        czasem bardziej skomplikowane niż równanie matematyczne, gdzie podstawisz
                        odpowiednie wartości w miejsce x i y i wyjdzie Ci z. Pozdrawiam serdecznie
                        • anek.anek Re: Do anek.anek 04.06.04, 22:51
                          Nulleczka, z tymi prezerwatywami to jest dla mnie trochę tak jak np. ze
                          szczepieniami: do niektórych nie jestem przekonana (bo mutacje wirusów itd),
                          ale jak na razie są zalecane, więc swoje przekonania chowam głęboko w kieszeń i
                          szczepię swoje dziecko, bo wolę wierzyć naukowcom i statystykom i mieć chociaż
                          promyk pewności, że uchronięswojego malucha przed czymś złym.
                          Co do prezerwatyw, to nie mam moralnego dylematu, ale może po prostu należałoby
                          na nie spojrzeć właśnie w taki sposób. Czasem trzeba ugiąć karku.
                          • kubus_2004 Re: Do anek.anek 04.06.04, 23:59
                            Innymi słowy należy wiedzieć kogo i kiedy słuchać. A nie tylko ambona i ambona.
                      • adzia_a Re: dr Jekyll & mr Hyde 05.06.04, 10:14
                        > Moim zdaniem, główna różnca polega na tym, że nie kłuje Was w oczy
                        napis "ogolo
                        > ne_jajka".

                        Nieprawda, i dobrze o tym wiesz wink)))))))))
                        • kubus_2004 Re: dr Jekyll & mr Hyde 05.06.04, 10:56
                          No, może jeszcze brak zaporoszenia na forum niezgodne z nauką kościoła.
    • anulina Re: Rozdawanie prezerwatyw 09.06.04, 17:40
      kubus napisał:
      >w
      środku (m.in. odżywka do włosów). Wśród nich była też prezerwatywa z instrukcją
      obsługi i jakimś tam tekstem, że chroni, zapobiega
      itp... nie czytałem, bo i tak już to wiem.

      no właśnie, Ty wiesz. a inni może nie wiedzą. i może tym sposobem sie dowiedzą.
      oby! bo edukacja seksualna w szkołach to porażka. jestem ZA takimi akcjami, za
      uświadomieniem młodych ludzi. skoro w szkole nikt tego nie robi, to dziękować
      tym, którzy robią to chociaż na ulicy
      • kubus_2004 Bogu dziękować 09.06.04, 18:26
        > jestem ZA takimi akcjami, za
        > uświadomieniem młodych ludzi. skoro w szkole nikt tego nie robi, to dziękować
        > tym, którzy robią to chociaż na ulicy

        Bogu dziękować, hihi.
      • kubus_2004 Re: Rozdawanie prezerwatyw 11.06.04, 00:46
        Cieszy mnie (młody?) głos rozsądku. Trudno tu o takie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka