isma
16.07.04, 18:19
Nooo, nie myslalam, ze bede sie musiala uciekac do takich sposobow
wychowawczych ;-(((
Wiec tak. Miniatura musi ciagle pojadac kupe lekarstw. Niektore sa faktycznie
niezjadliwe, bo istnieja w postaci tabletek dla doroslych, a ona jeszcze nie
potrafi ich polknac w calosci, wiec scieram, a wtedy niestety smak tego
obrzydlistwa jest az nadto jawny.
Protestuje jak Lepper na drodze ;-(((. Co gorsza, pluje ;-(((
Wypracowalismy z malzonkiem dwa podejscia:
Ja: wlewam do paszczeki sila, metoda zaobserwowana u pielegniarek, sporo przy
tym krzyku, ale rzecz jest podana w calosci i w miere sprawnie.
Tata: przekupstwem - wlacza telewizor. Dziecie, ktore do tej pory nigdy
telewizji nie ogladalo, siedzi jak zahipnotyzowane i machinalnie paszcze
rozwiera z zapasem.
Co nie zmienia faktu, ze stosujac obie metody czujemy sie rownie
dyskomfortowo ;-(((. Macie jakies sprawdzone rozwiazania?
A rozszerzajac - nie tylko w kwestii lekarstw - ktore zlo konieczne wolicie w
wychowaniu? Przekupstwo czy przymus?