Dodaj do ulubionych

Przekupstwo i przymus ;-(((

16.07.04, 18:19
Nooo, nie myslalam, ze bede sie musiala uciekac do takich sposobow
wychowawczych ;-(((
Wiec tak. Miniatura musi ciagle pojadac kupe lekarstw. Niektore sa faktycznie
niezjadliwe, bo istnieja w postaci tabletek dla doroslych, a ona jeszcze nie
potrafi ich polknac w calosci, wiec scieram, a wtedy niestety smak tego
obrzydlistwa jest az nadto jawny.
Protestuje jak Lepper na drodze ;-(((. Co gorsza, pluje ;-(((

Wypracowalismy z malzonkiem dwa podejscia:
Ja: wlewam do paszczeki sila, metoda zaobserwowana u pielegniarek, sporo przy
tym krzyku, ale rzecz jest podana w calosci i w miere sprawnie.
Tata: przekupstwem - wlacza telewizor. Dziecie, ktore do tej pory nigdy
telewizji nie ogladalo, siedzi jak zahipnotyzowane i machinalnie paszcze
rozwiera z zapasem.

Co nie zmienia faktu, ze stosujac obie metody czujemy sie rownie
dyskomfortowo ;-(((. Macie jakies sprawdzone rozwiazania?
A rozszerzajac - nie tylko w kwestii lekarstw - ktore zlo konieczne wolicie w
wychowaniu? Przekupstwo czy przymus?
Obserwuj wątek
    • torma Re: Przekupstwo i przymus ;-((( 16.07.04, 19:41
      To zależy, jak na razie staramy się przekonać o konieczności i po mniejszych
      lub większych trudach skutkuje smile Przekupstwo działa u nas na krótko, a przymus
      przynosi wręcz odwrotne sutki.
      A co do lekarstw, nasza córka też opierała się przed spożyciem wielu leków (bo
      nie smakowały). Zaobserwowaliśmy, że zdarza jej się od czasu do czasu
      połknięcie nie do końca rozdrobnionego pokarmu, więc postanowiliśmy zawijać
      tabletkę (dużą też) w kruszynę chleba robiąc z tego tzw. "chlebową kuleczkę" i
      zaznaczamy, że nie wolno gryźć, ale połknąć. Mała sobie to rozmocza śliną w
      buzi i... połyka. Teraz ma 2,5 roku, ale tabletki zażywa od grubo ponad pół
      roku.
    • marzek2 Re: Przekupstwo i przymus ;-((( 16.07.04, 20:32
      Och isma, przerabialiśmy to kiedyś... Zuzia miała okres w życiu, gdy poszłam
      urodzić Mikę, tata miał rozpiskę lekarstw, co, kiedy, jaka dawka, z czym....
      U nas nie było źle, raczej działała sugestia w postaci terapii ciumakowej, który
      z uporem maniaka powtarzał dziecku to jest DOBRE. I poczciwa Zuzia wierzyła,
      skoro tata tak mówi... Zdarzyło się oczywiście parę "wypadków" zwymiotowania
      lekarstwa... My mówimy, jakie sa dzielne, klaszczemy, odstawiamy show, po prostu
      wink) Jakoś działa. Czasem to nawet Mika jest zazdrosna, że Zuza miała lekarstwo,
      a ona nie... A może ktoś z Was zażywałby jakieś placebo dla przykładu i zachęty?
      • sion2 Re: Przekupstwo i przymus ;-((( 16.07.04, 20:53
        Jak bylam opiekunką to miałam do opieki m.in. prawie rocznego Antka chorego na
        astmę. Oprócz stosu leków tzreba było robic inhalacje kilka razy dziennie.
        Leki dawałam przeważnie z jedzeniem - większośc leków mozna rozdrobinć i
        zmieszać z lubianym przez dziecko jedzonkiem - zapytaj się lekarza o swoje leki.
        Drugi sposób to był "na całusy". Antek był wyjatkową "przylepą" i ciągle chiał
        być przytulany i całowany. Więc całowałam główkę i szybko lek do buźki i znów
        całus i chwalenie pod niebiosa. Mały sam nie wiedział czy się wściec za lek,
        czy tez poddac sie całusom i przewanie wybierał do drugie...
        a w inhalacji to spiewąłam ba cały głos wszystkie piosenki tzrymając go na
        kolaanach - jakoś szło...

        zdrówka dla Mini życzę!
        Kasia
    • isma Re: Migajace pudelko 17.07.04, 10:47
      Heee...
      Dawalismy z papkowatym a ulubionym jedzeniem, bo to polykala bez miamlania -
      ale zorientowala sie za trzecim czy czwartym razem. Teraz, inteligentna bestia,
      nie zje niczego, co nie jest do gryzienia. Chleb odpada, bo uczulona na gluten,
      a na chrupkim nie wchodzi. Zawiniete w szynke tez nie ;-(((
      Ale nic, kiedys to sie skonczy wink)). O inhalacjach tez myslimy z lekka trema ;-
      (((

      Natomiast rzecz sklonila nas do przemyslen, mnie glownie w zwiazku z tym
      telewizorem. Bo tak: przekupstwo jeszcze by uszlo, gdyby "marchewka" bylo cos,
      co uwazam za dobre. No, nie wiem: owoc, spacer, zabawa, bo ja wiem co jeszcze.
      Ale my ja przekupujemy - prawda, ze skutecznie - tym, czego w zasadzie nie
      akceptujemy, zwlaszcza u dzieci. Moj maz nie oglada telewizji w ogole, mnie sie
      czasem zdarzy obejrzec wiadomosci, i tyle. Obiecywalismy sobie, ze przynajmniej
      do wieku przedszkolnego migajace pudelko bedzie dziecku obce. I fiasco ;-(((.

      Podobnie jest zreszta z tym wlewaniem sila. Jak moze pamietacie z watku o biciu
      dzieci, to ja zasadniczo bylam napakowana teoriami w rodzaju poszanowania
      cielesnej integralnosci kazdego, nawet malego, czleka. A tu musze rozwierac
      szczeke jak chirurg ;-(((. No, nie bede sie upierac, ze to obligatoryjnie
      spowoduje jakies nieodwracalne szkody w psychice, ale na pewno w porzedku to to
      nie jest ;-(((
      • mader1 Re: Migajace pudelko 17.07.04, 16:33
        Nie cierpimy tego pudelka. Maz czasem bierze telewizyjna z "Rzepy" i mowi "
        Przeczytam sobie teraz, czego nie obejrze". Uczymy dzieci zyc, a nie ogladac,
        jak zyja inni. I sami tez zyjemy, zamiast ogladac. Ale zycie nie jest proste,
        jezeli cie to pocieszy. Nigdy w wiekszej rodzinie nie da sie zastosowac czytych
        teorii. Trudno powiedziec 14 czy 8- latce, ze nie moga pobejrzec w ciagu dnia
        jednego wybranego programu na Discovery. I wtedy czasem ( bo przeciez nie
        zawsze mam czas w tym czasie na zabawe z najmlodszym), najmlodszy tez sie gapi :
        ( Mimo, iz nie chcemy, zeby ogladal telewizje. Oglada tez dobranocke ze
        srednia, choc mam szczescie, bo po tacie i mamie niezbyt lubi te telewizje smile
      • sion2 Re: o poszanowaniu godności dziecka 19.07.04, 11:28
        wiesz isma, zgadzam się z Tobą ,że trzeba szanować godnośc fizyczną dziecka i
        nie wolno bić, znęcać się i stosować fizyczne środki przymusu

        ale przeciez w tej sprawie chodzi o zupełnie cos innego
        jeżeli mała nie weźmie leków to zachoruje jeszcze bardziej - nie mozna do tego
        dopuścić, gdyz będzie to mialo o wiele gorsze skutki niz ze poczuje się
        nieszczęśliwa w chwili otwierania na siłe paszczęki smile)

        Antek musiał wziąć leki i bez odwolania i zmiluj się
        jak sam nie otwierał buzi, to się mu otwierało na siłę i już
        są jeszcze takie specjalne strzykawki do dawania leków dzieciom, mozna je kupic
        w sklepach z akcesoriami dla niemowląt i chyba w aptekach
        może być też zwykła strzykawka
        wtedy cały lęk ląduje w buzi i po sprawie (chyba ze będa wymioty)

        zaprzestanie leczenia miałoby o wiele groźniejsze skutki niż chwila rozpaczy
        lub obejrzenie bajki

        pozdr,kasia
        • isma Re: o poszanowaniu godności dziecka 19.07.04, 13:14
          Nie, no, Kasiu, jasna sprawa, od lekarstw odwolania nie ma. I wlasnie w tym
          jest sek, bo ja zasadniczo uwazam - mnie tak zreszta wychowano - ze dziecko nic
          nie musi, z wyjatkiem tego, co jest zwiazane z jego zdrowiem i zyciem. Jakos
          tak sie zawsze ukladalo, ze do tej pory do wszystkiego tego, czego dziecko nie
          musialo, a co by przez nas, rodzicow, bylo mile widziane (np. isc spac o
          okreslonej porze), to samo w koncu do tego dojrzewalo. Ale tu moglismy sobie
          pozwolic na luksus dania czasu do zastanowienia wink))

          Ogolnie, to mnie by sie marzyl niedoscigly ideal Ciumaka, tzn. przekonanie
          dzieciecia, ze cala sprawa moze opierac sie na dobrowolnym poddaniu sie
          nieuchronnej koniecznosci wink)). Chwilowo jednakze musimy stosowac metody
          dajace skutek natychmiastowy ;-(((.

          I to nie o to chodzi, ze ona ryczy. Chodzi na przyklad o to, jak ja jej
          wytlumacze - kiedy skonczymy z tym pompowaniem medykamentow - ze telewizje
          przestalo sie ogladac? Przez miesiac telewizja byla OK, a potem nagle przestaje
          byc OK? To mnie wlasnie najbardziej uwiera...
    • adzia_a Re: Przekupstwo i przymus ;-((( 19.07.04, 09:17
      Wiesz, Isma, ja się wymądrzałam swego czasu na temat rodziców, którzy zabawiają
      dzieci przy karmieniu wink)) Aż urodził się kuzyn mojej Dominiki i zobaczyłam na
      własne oczy, co to niejadek. Matko, oni w rozpaczy czepiali się nawet tego, że
      nagrywali mu reklamy na wideo, zeby choć parę łyżek połknął. Pare razy
      próbowali wziąć gościa głodem, potrafił przed półtora dnia nic nie zjeść sad

      I żadna krzywda mu się nie stała, teraz jest energicznym trzylatkiem, apetyt ma
      o wiele lepszy a na TV nie patrzy, bo ma napięty harmonogram, jak kazdy
      trzylatek wink)))

      Przymus, czy przekupstwo? Ja nie potrafię wychowywać korzystając WYŁACZNIE z
      nauki płynącej z odczuwalnych, naturalnych konsekwencji. Inna sprawa, że im
      dziecko starsze, tym lepiej rozumie te konsekwencje i tym rzadziej udaje się
      unikać kija i marchewki, z czego się cieszę, bo też nie lubię. Z tych dwóch
      metod częścjei zdarza mi się jednak "kij" czyli przymus - wyszłam z założenia,
      że to model bliższy realnemu światu... chociaż w zasadzie moje starsze dziecko
      już bardzo logicznie myśli i nie trzeba już zbyt często używać podchodów, z
      kolei młodsze jeszcze jest za malutkie...
      • adzia_a Re: Przekupstwo i przymus ;-((( 19.07.04, 09:31
        adzia_a napisała:
        Inna sprawa, że im
        > dziecko starsze, tym lepiej rozumie te konsekwencje i tym rzadziej udaje się
        > unikać kija i marchewki, z czego się cieszę, bo też nie lubię

        Tym częściej of kors wink
      • alex05012000 Re: Przekupstwo i przymus ;-((( 19.07.04, 09:39
        nie wiem co lepsze czyt. mniej gorsze... ale jeśli chodzi o leki to moje
        dziecko (4,5 roku) musi być zdrowe gdyż nie da się jej leczyć! ani prośbą ani
        groźbą, w szczególnej niełasce są antybiotyki i inne białe zawiesiny. Albo
        pluje albo wymiotuje dalej niż widzi, zresztą jak ma kaszel to w ogóle
        wymiotuje często, nic nie skutkują ani prośby ani groźby, siłą wlać się nie da,
        bo się krzyczy, płacze i płyn sie wylewa bokiem i zaraz i tak resztę
        zwymiotuje, po dobroci też nie weźmie... żaden telewizor nie podziała ani
        obietnica czegokolwiek, jak była mała straszyliśmy, bardzo niepedagogicznie,
        szpitalem, teraz i to nie działa... znajomej astmatyczno-alergiczne dzieci
        grzecznie połykają leki, biorą inhalatory itd. a ten mój diabełek oporny jak
        nie wiem - po prostu ten typ tak ma i tyle, moze dlatego, ze do wieku 3 lat
        praktycznie nie chorowała i nie brała żadnych leków; a co do TV to Olka ogląda
        bajki od wieku 3 lat mniej więcej, czasem filmy przyrodnicze czy tzw. familijne
        o zwierzętach i dzieciach... myślę, ze w dzisiejszych czasach całkowiete
        odseparowanie straszych dzieci od TV nie jest najlepsze, we wszystkim zdrowy
        umiar... pozdrawiam
    • mamalgosia Re: Przekupstwo i przymus ;-((( 19.07.04, 14:11
      Mój synek na szczęście rzadko choruje, ale jak już, to podanie mu lekarstwa
      graniczy z cudem. Przekupstwo może bym i tolerowała, gdyby działało, ale nie ma
      szans. Zostaje przemoc (nie wiem, kto bardziej cierpi, bo rozewrzeć szczęki
      dwulatka wcale nie jest proste nawet dla dwóch dorosłych osób, a potem jeszcze
      spowodować, żeby wlane lekarstwo nie zostało wyplute...).
      Pogniecione tabletki idą jakoś lepiej. Mieszam z czymś i da się. Ale producenci
      wielu leków uznają, ze dziecku łatwiej podać w płynie neistety. I jeszcze
      dokładają intensywny kolorek, zapaszek i smak (nazwa: malinowy; smak
      rzeczywisty: cierpko-słodko-wymiotny).
      A co do telewizji, to chyba temat na osobny wątek, ale nie uważam TV za
      potwora, którego się nie włącza. Lubię niektóre programy, mąż niektóre lubi i
      synek niektóre lubi (Miś Uszatek jest naprawdę fajny). Oczywiście decyduję (na
      razie), co syn ogląda. TAk jakoś wydaje mi się, ze lepiej nauczyć dobrego
      korzystania, niż zabraniać. I nie uważam, ze żyję przez to cudzym życiem, że
      się zagapiam w pudełko , itp.
    • mamalgosia nawiasem mówiąc 19.07.04, 14:14
      Bóg chyba też czasem przymusem wlewa nam w gardło lekarstwo, którego nie
      chcemy, które nam nie smakuje, ale które w późniejszym czasie pomaga i leczy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka