Dodaj do ulubionych

Szkatułka z perełkami papieża Franciszka

08.04.13, 11:20
Papież Franciszek od początku swoimi krótkimi zdaniami potrząsa moim sumieniem. Tych zdań perełek nazbierało się już całkiem sporo. Może będziemy zbierać te perełki do szkatułki ze skarbami, by nie zaginęły. Proponuję w tytule umieścić to zdanie lub jego część, a wątkach pod spodem ewentualne rozważania czy osobiste refleksje związane z tym zdaniem.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • otryt Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła 08.04.13, 11:22
      Jak widać przestrzeń duchowa podobnie jak przestrzeń znana nam z fizyki nie znosi próżni.
      Jeśli nie Bóg, to co?
      • bratyska Re: Kto nie modli się do Boga, modli się do diabł 08.04.13, 12:11
        To jednak zbyt duże uogólnienie. Jak je rozumieć w kontekście tego, że wiara jest łaską, którą nie każdy otrzymał?
        • twoj_aniol_stroz Re: Kto nie modli się do Boga, modli się do diabł 08.04.13, 12:16
          Hm, ja myślę, że trzeba to zdanie odczytać w kontekście tego do kogo zostało powiedziane. A Franciszek powiedział je do... kardynałów smile I tak mi się widzi, że to było napomnienie skierowane do ludzi wierzących (kardynałów też), którzy otrzymali już dawno info o zbawieniu tylko jakoś im to umknęło w ferworze walki wink
          • bratyska Re: Kto nie modli się do Boga, modli się do diabł 08.04.13, 12:22
            Dzięki za dopowiedzenie, bo tak słowa wyrwane z kontekstu brzmiały dość krzywdząco smile
    • otryt Nie bójmy się dobroci, czułości ani tkliwości. 08.04.13, 11:23
      Skąd w nas ten lęk? Też kiedyś to miałem, teraz może trochę mniej. Myślałem wtedy, że okazywanie dobra, czułości i tkliwości to przejaw słabości. A przecież jest to objaw siły.

    • twoj_aniol_stroz Bóg nigdy nie zmęczy się przebaczaniem... 08.04.13, 12:07
      ... to my jesteśmy zmęczeni proszeniem o przebaczenie.
      Tak, ja w sobie dostrzegam to zmęczenie, a w zasadzie zniechęcenie... No bo ileż razy można upadać na tym samym??? Dla mnie frustrujące bardzo... Ale w sumie to dobre przypomnienie, że sama to sobie mogę... właśnie upaść i boleśnie potłuc kolana... I jedyna nadzieja na jakąkolwiek zmianę na lepsze jest w Bogu właśnie, w Jego uzdrowieniu smile
      • nati1011 Re: Bóg nigdy nie zmęczy się przebaczaniem... 08.04.13, 12:40
        Anioł, piszesz o zmęczeniu upadaniem w tym samym miejscu. Ja ostatnio mam inaczej. Udało mi się pewne rzeczy po latach porządkować. Byłam z tego bardzo dumna. Po czym uświadomiłam sobie, że pokonałam jedną wadę, ..... by rozwinąć inną sad

        Całe życie będziemy walczyć z jakimś grzechem w sobie. To może być frustrujące, męczące, wręcz dołujące. Dlatego warto pamiętać, że jest Ktoś, kto nas zawsze podniesie. Wystarczy tylko wyciągnąć rękę. smile
        • twoj_aniol_stroz Re: Bóg nigdy nie zmęczy się przebaczaniem... 08.04.13, 13:15
          Hehehe... wystarczy wyciągnąć rękę powiadasz smile no... i tego się uczę smile Wiesz... taka zosia-samosia teraz uczy się, że wcale nie wszystko musi sama i to wcale nie dowodzi mądrości, ale wręcz przeciwnie smile
      • otryt Re: Bóg nigdy nie zmęczy się przebaczaniem... 08.04.13, 12:56
        Człowiek dokonuje projekcji swoich cech na Boga. Bardzo szybko męczy się przebaczaniem, czasem nawet jeden raz tylko przebaczyć jest trudno. Dobrze, że papież uświadomił nam tę prawdę o Bogu. Ułatwia mi to decyzję o pójściu do spowiedzi.

        Słyszałem kiedyś takie zdanie:

        Pan Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Za to człowiek odwdzięczył się Panu Bogu tym, ze stworzył obraz Boga na swój obraz i podobieństwo.
        • twoj_aniol_stroz Re: Bóg nigdy nie zmęczy się przebaczaniem... 08.04.13, 13:20
          > Pan Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Za to człowiek odwdzię
          > czył się Panu Bogu tym, ze stworzył obraz Boga na swój obraz i podobieństwo.
          GENIALNE!!! w swej prostocie i myśli odkrywczej kiss dzięki!
          Pierwszy raz coś takiego mi zaświtało przy czytaniu "Chaty". Czytałam i odkrywałam Boga kompletnie nie przystającego do moich wyobrażeń, takiego zupełnie innego od tego, o którym dotychczas słyszałam, jakiego sobie wyobrażałam... I teraz to zdanie o stworzeniu obrazu Boga jest w swej prostocie rewelacyjnym streszczeniem tego kłębowiska myśli, które miałam po przeczytaniu "Chaty".
          • luccio1 Re: Bóg nigdy nie zmęczy się przebaczaniem... 08.04.13, 14:54
            Polecam nieśmiało "Dobrego wojaka Szwejka" - wizję Nieba jako wielkich koszar.
    • twoj_aniol_stroz Nie zamykajmy się na nowość... 10.04.13, 20:41
      ... którą Bóg pragnie wnieść w nasze życie smile
      Hm, no i to wcale nie jest czasem łatwe... I wcale nie dotyczy to o czym piszę doświadczeń trudnych... Ostatnio Bóg wymyślił sobie zadanie dla mnie, które zwyczajnie i po ludzku w moim wykonaniu wydaje się być bez sensu... Ileż ja się z Nim nakłóciłam, jak doskonale rozumiałam wtedy Mojżesza pod krzakiem na pustyni big_grin I co? No i wygląda na to, że jednak On miał rację, bo jestem szczęśliwa big_grin
    • otryt Wiary się nie negocjuje 11.04.13, 09:11
      W historii ludu Bożego zawsze była ta pokusa: aby urwać kawałek wiary”, może nawet nie tak dużo. Ale „wiara – wyjaśnił – jest taka, jaką wyznajemy w Credo”. Tak więc trzeba przezwyciężyć „pokusę zachowywania się po trosze 'tak jak robią wszyscy', nie być tak bardzo, tak sztywnym”, ponieważ właśnie „od tego zaczyna się droga, która prowadzi do apostazji”.

      (przepisałem z wątku Nati, żeby nie zginęło)
    • otryt Chrońcie młodych, by zachowali nadzieję i radość 13.04.13, 12:06
      Nie pozwólmyi ich ograbić z nadziei. Bo człowiek młody z natury jest pełen nadziei. Ale dziś jest inaczej. Bądźcie z młodymi, mówił, i chrońcie ich, by zachowali nadzieję i radość życia.
    • otryt Triumfalizm nie pochodzi od Pana 13.04.13, 12:09
      Triumfalizm jest wielką pokusą życia chrześcijańskiego, na którą nie byli odporni nawet apostołowie - powiedział podczas porannej Mszy św. w kaplicy Domu św. Marty papież Franciszek. Dodał jednak, że „triumfalizm nie pochodzi od Pana”, który żył pokornie.

      Ojciec Święty wskazał, że „czas jest wysłannikiem Boga”, który „zbawia w czasie”, a nie w jednej chwili. Zbawia „w historii, w osobistej historii każdego z nas” i nie działa „jak wróżka ze swą czarodziejską różdżką”.

      - Pan uczy nas, że w życiu nie jest wszystko magiczne, że triumfalizm nie jest chrześcijański - wskazał Franciszek. Przeciwnie łaską jest to, że „musimy prosić”, dlatego konieczna jest wytrwałość na drodze Pańskiej, „aż do końca, dzień po dniu”. Drogą tą idzie się z wysiłkiem, ale i z radością. Niech więc „Pan wybawi nas od triumfalistycznych fantazji” - modlił się papież.
    • otryt Cichość - cnota dziś zapomniana, mająca wrogów 13.04.13, 12:15
      Duch Święty wnosi pokój do wspólnot chrześcijańskich, ucząc ich członków, by byli cisi i nie obmawiali bliźnich.

      W homilii Ojciec Święty nawiązał do opisanej w Dziejach Apostolskich pierwotnej wspólnoty chrześcijańskiej, którą ewangelista Łukasz charakteryzuje słowami „jeden duch i jedno serce”. Jest to, jak zauważył Papież, punkt odniesienia dla Kościoła również dzisiaj. Ludzie, którzy przez Chrzest odrodzili się do nowego życia w miłości, powinni to życie w sobie rozwijać, bo nie jest im ono dane automatycznie – zaznaczył kaznodzieja. Ową harmonijną jedność pierwotnej wspólnoty należy dziś odkryć na nowo. Jako przykład Papież podał ewangeliczną cichość – cnotę, jak zaznaczył, dziś nieco zapomnianą i mającą niemało wrogów. Pierwszym z nich jest obgadywanie innych. „To są rzeczy codzienne, zdarzają się także mnie – mówił Franciszek. – Ale to pokusy złego, który nie chce, by Duch do nas przyszedł i wprowadził pokój i cichość do chrześcijańskich wspólnot”.

      Papież przypomniał też zasady postępowania w tym względzie: nie osądzać nikogo, a jeśli ma się coś do powiedzenia na czyjś temat, powiedzieć to wprost zainteresowanemu, albo komuś, kto może zaradzić danej sytuacji. „Jeśli uda nam się z pomocą Ducha nie obgadywać, będzie to znaczny krok naprzód z pożytkiem dla wszystkich” – zakończył Ojciec Święty.
    • otryt Jeśli się nie uniżysz, nie jesteś chrześcijaninem 13.04.13, 12:21
      Chrześcijański postęp to właśnie zstępowanie drogą pokory, by tym bardziej uwydatnić Bożą miłość.

      W homilii Ojciec Święty nawiązał do dzisiejszej uroczystości liturgicznej Zwiastowania Pańskiego. Tajemnica Wcielenia była dla kaznodziei okazją do refleksji nad drogą chrześcijańskiej doskonałości nakreśloną przez losy Świętej Rodziny. Jest to droga pokory, która wznosi nas ku Bogu. Maryja i Józef, nawet jeśli do końca nie rozumieją wydarzeń będących ich udziałem, poddają się jednak woli Bożej. Jest to droga odwrotna od tej, jaką proponują „idole siły” komenderujące: „tutaj ja rządzę”. Również Jezus wybrał drogę pokory, która zaprowadziła Go na krzyż – przypomniał Franciszek.

      Wyjaśnił, iż w ten sposób została wypracowana złota zasada chrześcijaństwa, że iść do przodu znaczy uniżyć się. „Jeśli się nie uniżysz, nie jesteś chrześcijaninem” – dodał papież. Zaznaczył przy tym, że nie oznacza to „chodzenia ze spuszczoną głową”, lecz ukazywanie całym sobą Bożej miłości.
    • otryt Nie narzekajmy! Szkodzi to naszemu sercu 13.04.13, 12:29
      Ojciec Święty zauważył, że dwaj uczniowie z Emaus opuścili Jerozolimę po śmierci Mistrza lękając się. Dodał, że wszyscy uczniowie się bali. Jednakże po drodze nieustannie rozmawiali o wydarzeniach, które dopiero co miały miejsce i narzekali. Wręcz nieustannie narzekali. „Im bardziej narzekali, tym bardziej zamykali się w sobie: nie dostrzegali przed sobą perspektyw – jedynie mur” - zauważył papież. Po tak wielkiej nadziei, doświadczali, że zawiodło to wszystko, w co wierzyli. Kisili swe życie w kwasie narzekań, narzekając coraz bardziej i bardziej. „Myślę, że bardzo często, kiedy zachodzą trudne sytuacje, także kiedy przychodzi na nas krzyż, grozi nam to zamknięcie się w narzekaniu. Ale Pan także i w tej chwili jest blisko nas, choć Go nie rozpoznajemy. I mimo, że Jezus do nas mówi, a my słyszymy w nas to, co dobre, to jednak w głębi nadal się lękamy: wydaje się, że narzekanie jest bezpieczniejsze. Wydaje się jakby zabezpieczeniem: to moja prawda, klęska. Nadziei już nie ma” – zauważył Ojciec Święty.

      Papież Franciszek wskazał w tym kontekście na cierpliwość Pana Jezusa wobec dwóch uczniów. Najpierw ich wysłuchiwał, a następnie powoli wyjaśniał a wreszcie ukazał się. Tak też Jezus czyni z nami. „Nawet w najciemniejszych momentach: jest zawsze z nami, idzie z nami”- zaznaczył. Dodał, że w końcu Pan Jezus pozwala nam dostrzec swoją obecność. Ojciec Święty podkreślił, iż „narzekanie jest czymś złym, nie tylko wobec innych, ale także kiedy narzekamy na samych siebie, kiedy wszystko wydaje nam się gorzkie. Są złe – bo odbierają nam nadzieję. Nie podejmujmy tej gry, by żyć narzekaniem!” – wezwał papież. Jednocześnie zachęcił, by w chwilach trudności szukać schronienia u Pana, który jest cierpliwy i wie jak nas wyprowadzić z tych sytuacji.

      „Ufajmy Panu. On nam zawsze towarzyszy na naszej drodze, nawet w najciemniejszych godzinach. Bądźmy pewni, że Pan nas nigdy nie opuszcza: jest zawsze z nami, także w trudnej chwili. I nie szukajmy schronienia w narzekaniach: szkodzą nam. Szkodzą naszemu sercu” – powiedział podczas porannej Eucharystii papież Franciszek.
    • otryt Czasami okularami, przez które widać Jezusa są łzy 13.04.13, 12:32
      „Czasami okularami, przez które widać Jezusa, są łzy”. W ten sposób w krótkiej homilii Papież Franciszek nawiązał do sceny z dzisiejszej Ewangelii, gdzie opisane jest spotkanie Zmartwychwstałego z płaczącą Marią Magdaleną. Przypomniał przy tym historię tej grzesznej kobiety, której „wiele przebaczono, bo bardzo umiłowała”. Nad grobem Jezusa jej nadzieje legły w gruzach. I dopiero przez łzy, które okazują się łaską, dostrzega swego Mistrza. „Niech Bóg da nam wszystkim łaskę, by móc jak ona powiedzieć: «Widziałam Pana», nie dlatego, że mi się ukazał, ale we wnętrzu mojego serca” – dodał Ojciec Święty.
    • otryt Papież Franciszek: - Jestem wielkim grzesznikiem 13.04.13, 12:40
      Jestem wielkim grzesznikiem, w ufności w Boże Miłosierdzie i wyrozumiałość przyjmuję w bólu wybór - w ten sposób kard. Jorge Mario Bergoglio miał przyjąć swój wybór na papieża na zakończenie konklawe.

      Opowiedział o tym ks. prałat Dario Edoardo Viganò, dyrektor Watykańskiego Ośrodka Telewizyjnego (CTV), na konferencji prasowej 27 marca w Watykanie.
    • otryt Wyjść na spotkanie tych, o których zapomniano 13.04.13, 12:52
      „Przeżywanie Wielkiego Tygodnia (...), oznacza uczenie się wychodzenia z ograniczeń samego siebie (...) aby wyjść na spotkanie innych, aby wyjść na peryferie ludzkiego życia, wyruszyć my sami jako pierwsi, ku naszym braciom i siostrom, zwłaszcza tym najbardziej oddalonym, tym o których zapomniano, tym którzy najbardziej potrzebują zrozumienia, pocieszenia i pomocy. Tak bardzo trzeba nieść żywą obecność Jezusa miłosiernego i pełnego miłości!”.
      • andrzej585858 Re: Dzisiejsi męczennicy 15.04.13, 22:58
        - Jednak czasy męczenników nie przeminęły - stwierdził Franciszek. - I tak dziś możemy powiedzieć, że rzeczywiście Kościół ma więcej męczenników, niż w pierwszych wiekach. W Kościele jest wielu ludzi, których obrzuca się oszczerstwami, których się prześladuje, których się morduje z nienawiści do Jezusa. Jednego zabito, bo uczył katechizmu, drugiego, bo nosił krzyżyk... Dzisiaj w tak wielu krajach się ich pomawia, prześladuje... A to są nasi bracia i siostry, którzy cierpią w tych czasach męczenników.

    • twoj_aniol_stroz "Wiara jest darem, który rozpoczyna się od ... 18.04.13, 19:43
      ...spotkania z Jezusem, prawdziwą osobą a nie jakimś «bogiem rozproszonym», jakimś «bogiem w sprayu»"
      Sedno! Jak zwykle smile Fakt, Jezus jest bardzo konkretną osobą...
      • otryt Re: "Wiara jest darem, który rozpoczyna się od .. 19.04.13, 10:23
        Słuchałem tego wczoraj. Ostatnio codziennie włączam radio watykańskie, by usłyszeć, co papież powiedział podczas swojej Eucharystii. I zawsze jest jakieś odkrycie! Wiara to konkret nie opar, obłok, spray lub mgiełka, której wdychanie ma poprawić nam samopoczucie. I wczoraj dopadły mnie dwie konkretne sprawy, które muszę po ludzku i w duchu miłości rozwiązać. Coście uczynili jednemu z moich braci najmniejszych, mnieście uczynili. Tak może wyglądać spotkanie z Chrystusem.
    • otryt Nie można znaleźć Jezusa poza Kościołem 29.04.13, 10:19
      "Jednakże tożsamość chrześcijańska nie jest dowodem osobistym: to przynależność do Kościoła...Gdyż nie można znaleźć Jezusa poza Kościołem" - stwierdził papież. Zaznaczył, że nie można żyć z Jezusem, iść za Nim, miłować Go bez Kościoła. Podkreślił, że przynależność do Kościoła nie jest tylko pieczęcią - jest przynależnością do Kościoła.

      23.04.2013

      ***

      Słyszę czasem: Jezus tak, Kościół nie.
      Dziś papież mówi, ze jeśli Kościół nie, to i Jezus nie.
      • maadzik3 Re: Nie można znaleźć Jezusa poza Kościołem 29.04.13, 10:32
        a jak się to ma do wszystkich chrześcijan z kościoła innego niż katolicki (prawosławnych i protestantów)? Czy papież Twoim zdaniem (bo ja nie śledzę toku wypowiedzi i własnego na chwilę obecną nie mam) odnosił się do wszystkich kościołów i wspólnot chrześcijańskich czy też uważa że Jezus jest zarezerwowany dla katolików?
        I pytanie nie jest złośliwe, żeby nie było, za to jest bardzo poważne, od odpowiedzi na nie sporo zależy w postrzeganiu kościoła katolickiego i obecnego papieża przez chrześcijan niebędących katolikami.
        • otryt Re: Nie można znaleźć Jezusa poza Kościołem 29.04.13, 11:32
          maadzik3 napisała:

          >Czy papież Twoim zdaniem (bo ja nie śledzę toku wypowiedzi i własnego na chwilę
          >obecną nie mam) odnosił się do wszystkich kościołów i wspólnot chrześcijańskich
          >czy też uważa że Jezus jest zarezerwowany dla katolików?

          Ciekawe pytanie. Odnalazłem całą homilię na stronie Watykanu. Moim zdaniem papież mówi o Kościele pierwotnym w czasie gdy Ewangelię zaczęto głosić Grekom. Potem Kościół uległ dramatycznemu rozłamowi i to pęknięcie trwa do dziś. Ja osobiście nie miałbym odwagi nawet pomyśleć, że kościoły prawosławne i protestanckie nie są częścią Kościoła. A praktycznie trwam przy swoim Kościele katolickim, bo to kościół moich przodków i mój kościół, który świadomie wybrałem i wciąż wybieram, pomimo różnych zawirowań.

          Wyobraź sobie rodzinę, która się kiedyś skłóciła i żyje osobno, nie spotyka się. Czy można o którymś z braci lub sióstr powiedzieć, że nie należą do rodziny? Ja uważam, że nie można tak powiedzieć, co w niczym nie umniejsza dramatu pęknięcia.

          Słowa papieża rozumiem, że wiary nie można praktykować indywidualnie poza jakąkolwiek wspólnotą.

          www.vatican.va/holy_father/francesco/homilies/2013/documents/papa-francesco_20130423_omelia-san-giorgio_pl.html
          www.vatican.va/holy_father/francesco/homilies/2013/index_en.htm
          Powyżej link do całej homilii oraz link do innych homilii Franciszka. Poniżej fragment homilii papieża dotyczący omawianej kwestii:

          "Lecz kiedy w Jerozolimie ktoś o tym usłyszał, trochę się zdenerwował i zarządził wizytację apostolską, został wysłany Barnaba (por. Dz 11, 22). Być może z odrobiną humoru możemy powiedzieć, że ta wizytacja apostolska Barnaby była teologicznym początkiem Kongregacji Nauki Wiary. On przyjrzał się sytuacji i zobaczył, że wszystko idzie dobrze (por. Dz 11, 23). Taki Kościół jest bardziej Matką, Matką większej liczby dzieci, wielu dzieci: staje się Matką, Matką, coraz bardziej Matką, Matką, która daje nam wiarę, Matką, która daje nam tożsamość. Tożsamość chrześcijańska to nie dowód osobisty. Tożsamość chrześcijańska to przynależność do Kościoła, ponieważ wszyscy oni należeli do Kościoła, do Kościoła Matki, ponieważ poza Kościołem nie można znaleźć Chrystusa. Wielki Paweł VI mówił: cóż to za niedorzeczny rozdział, kiedy chce się żyć z Jezusem bez Kościoła, iść za Jezusem poza Kościołem, kochać Jezusa bez Kościoła (por. adhortacja apostolska Evangelii nuntiandi, 16). A ten Kościół Matka, który daje nam Jezus, daje nam tożsamość, która nie jest tylko znakiem: jest przynależnością. Tożsamość oznacza przynależność. Przynależność do Kościoła: to jest piękne!"
          • andrzej585858 Re: Tak - Nie 03.05.13, 12:50
            Papież zwrócił też uwagę, że przestrzeganie przykazań wynika z miłości.: - „Tak” powiedziane Jezusowi powoduje, że wierzący mówi „nie” temu, co się tej miłości sprzeciwia. "

            Mówimy: TAK - życiu, a tym samym mówimy - NIE - jego zabijaniu.
            • andrzej585858 "Droga chrześcijan jest drogą Jezusa". 04.05.13, 20:16

              "Droga chrześcijan jest drogą Jezusa. Jeżeli chcemy być uczniami Jezusa, to nie ma innej drogi, jak ta, którą On wyznaczył. Jedną z tego konsekwencji jest nienawiść świata, a także księcia tego świata. "

              Bardzo mocne słowa papieża wypowiedziane podczas dzisiejszej mszy porannej. Słowa będące prostą i jedynie możliwą interpretacją Ewangelii. Papież zauważył, że tak oto nienawiść i prześladowanie ciągną się od początków Kościoła aż do dzisiaj. Przypomniał, że jest wiele prześladowanych wspólnot chrześcijańskich na całym świecie. Dzisiaj nawet bardziej niż w pierwszych dniach Kościoła, bo "duch tego świata nienawidzi". Stąd wypływa nieustannie aktualne ostrzeżenie.:

              Z księciem tego świata nie można dialogować: niech to będzie jasne!
              • andrzej585858 Re: "Droga chrześcijan jest drogą Jezusa". 13.05.13, 08:48
                "Ja po prostu uważam, że obecnie sprawą najważniejszą dla Kościoła nie jest łagodzenie czy znoszenie jakichś norm, ułatwianie tego czy tamtego, ale wychodzenie na ulice w poszukiwaniu ludzi, poznawanie ich po imieniu. I to nie tylko dlatego, że na tym polega misja Kościoła - na głoszeniu ewangelii - ale też ze względu na szkodę, jaką przynosi Kościołowi zaniedbywanie tego aspektu (...) Jeśli jakiś Kościół lokalny ograniczy się do zarządzania różnorodnymi zadaniami parafii i żyje zamknięty w swojej społeczności, dzieje się z nim to samo, co z pozostającym w zamknięciu człowiekiem; ulega fizycznej i umysłowej atrofii albo zaczyna niszczeć, jak zaryglowany pokój, w którym rozprzestrzenia się pleśń i wilgoć” - powyższa wypowiedź pochodzi jeszcze z okresu kardynalskiego, ale obserwując poczynania papieża Franciszka widzimy jak bardzo jest konsekwentny w realizowaniu tego co było celem jego posługi biskupiej.
                Bycie wraz z ludźmi, z wiernymi. Nie uleganie iluzji że zmiany norm przyciągną wiernych, lecz głoszenie Ewangelii nie tylko w kościele lecz także dosłownie na ulicy.
                • andrzej585858 Re: "Droga chrześcijan jest drogą Jezusa". 15.05.13, 08:05
                  "To dramat sumienia wyizolowanego: gdy chrześcijanin zaczyna się izolować, wyizolowuje również swoje sumienie z poczucia wspólnotowego, ze zmysłu Kościoła, z tej miłości, którą daje nam Jezus." - bardzo ważne słowa papieża Franciszka.
                  Jestem wierzący, jestem katolikiem - ale nie jestem w wspólnocie, - jakże często spotykane dzisiaj słowa. Powstają więc jakieś dziwolągi jak : niewierzący chrzescijanon, katolik poza kościołem instytucjonalnym, katolik liberalny itp.
                  Nic więc dziwnego że swoją homilię papież zakończył wezwaniem do Ducha Świętego:

                  "W tych dniach oczekiwania na Zesłanie Ducha Świętego prosimy: Przyjdź, Duchu Święty, przyjdź i daj mi się to serce szerokie, zdolne do miłowania z pokorą, łagodnością, zawsze to serce szerokie zdolne do miłowania. Prośmy Ducha Świętego o tę łaskę, oraz aby uwolnił nas zawsze od innej drogi, drogi egoizmu, który ostatecznie kończy się źle. Prosimy o tę łaskę" - zakończył Ojciec Święty.
                  • andrzej585858 Re: Nie dla "salonowego chrześcijaństwa" 17.05.13, 13:46
                    "Kościół bardzo potrzebuje apostolskiego zapału w głoszeniu Jezusowego orędzia, a nie "salonowego chrześcijaństwa" miłującego święty spokój. " - muszę z radością stwierdzić że wypowiedzi obecnego papieża bardzo przypominają Ojców Koscioła. Słowa nieraz twarde, ale bardzo prawdziwe i płynące z głebi Ewangelii.
                    Papiez przywołuje w dalszej części homilii postać św. Pawła:

                    " I tak Paweł, głosząc Pana, stawał się niewygodny. Ale on szedł naprzód, bo miał w sobie tę tak bardzo chrześcijańską postawę, jaką jest apostolska gorliwość. Miał ten apostolski zapał. Nie był człowiekiem kompromisu, o nie! Z prawdą - naprzód! Z głoszeniem Jezusa Chrystusa - naprzód! - przypomniał papież."

                    Takich chrześcijan potrzebuje dzisiaj Kościół, a nie przedstawicieli "salonowego" chrześcijaństwa dla którego najważniejsze jest tzw. "parcie na szkło" i zachwyt mediów wychwytujących z radością wszelkie wypowiedzi podważające nauczanie Kościoła.
                    • andrzej585858 Re: "Czynisz dobro i to nas łączy" 23.05.13, 22:52
                      Słowa papieża Franciszka wypowiedziane podczas dzisiejszej mszy wzbudziły wielkie poruszenie. Tytuły: "Papiez apeluje o dialog z ateistami" i inne utrzymane w podobnym stylu pojawiły się wszędzie, a zwłaszcza w tzw. mainstreamowych mediach. Cóż tak odkrywczego powiedział papiez?:

                      " Papież wskazał, że nakaz czynienia dobra dotyczy wszystkich ludzi i jest "drogą prowadzącą do pokoju". - Niektórzy mówią: "ale ojcze, on nie jest katolikiem, nie może czynić dobra". Ależ może. Musi, nie może, lecz musi - powiedział.
                      Papież mówił o potrzebie dialogu także z ateistami. - Kiedy słyszę: "ale ja nie wierzę, ojcze, jestem ateistą", odpowiadam: "czynisz dobro i to nas łączy" - dodał papież."

                      Tylko że w tym przypadku papież nie powiedział niczego nowego. Jego słowa są konsekwencją decyzji podjętych na Vaticanum II i zapisanych w Konstytucji dogmatycznej o Kościele:

                      " Ci bowiem, którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie. Nie odmawia też Opatrzność Boża koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie. Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez Tego, który każdego człowieka oświeca, aby ostatecznie posiadł życie" - KK 16

                      Cytowane dzisiaj tak chętnie papieskie słowa są więc niczym innym jak przykładem tego jak wygląda nauczanie Kościoła i jak bardzo opiera się na Tradycji, a jej częścią są właśnie dokumenty soborowe. Aż żal że inne słowa papieskie nie są tak chętnie akceptowane jak te wypowiedziane dzisiaj.
    • otryt Sakrament kontroli duszpasterskiej 25.05.13, 22:21
      "Myślimy o dobrych chrześcijanach, ludziach dobrej woli; myślimy o tych, którzy pracują w kancelarii parafialnej. Przychodzi para narzeczonych, którzy pragną się pobrać. Zamiast ucieszyć się wraz z nimi, powiedzieć jak to świetnie! Mówią oni: «Dobrze, siadajcie. Jeśli chcecie Mszę św., to kosztuje tyle a tyle ...». Zamiast być dobrze przyjętymi – to dobrze zawrzeć małżeństwo – słyszą : «Czy macie metryki chrztu, papiery w porządku» … I znajdują drzwi zamknięte, kiedy ci chrześcijanie mogą otworzyć bramę, dziękując Bogu za ten fakt nowego małżeństwa ... Tak często stajemy się kontrolerami wiary, a nie ludźmi ułatwiającymi ludziom wiarę” - stwierdził Ojciec Święty.

      Papież zauważył, że zawsze istnieje pokusa zawłaszczenia sobie po trosze Pana Boga. Opowiedział w związku z tym inną historię:

      „Pomyślcie o samotnej matce, która idzie do kościoła, do parafii i mówi w kancelarii: «Chcę ochrzcić dziecko». I słyszy: «Nie, nie możesz, bo nie jesteś zamężna!». Spójrzcie, co napotyka ta dziewczyna, która miała odwagę przyjąć ciążę, a nie odrzucić swojego dziecka? Spotyka zamknięte drzwi! To nie jest gorliwość! Oddala od Pana! Nie otwiera drzwi! Kiedy przyjmujemy taką postawę nie czynimy ludziom dobra, nie czynimy dobra osobom, Ludowi Bożemu. Pan Jezus ustanowił siedem sakramentów, a my przez tę postawę ustanawiamy ósmy: sakrament kontroli duszpasterskiej!" - ubolewał Ojciec Święty.
      • otryt Re: Sakrament kontroli duszpasterskiej 25.05.13, 22:39
        Choć minęło już 30 lat wciąż tkwi jak cierń w moim sercu sytuacja kontroli duszpasterskiej o której mówi dziś papież.

        Miałem być gościem na ślubie kościelnym i chrzcie dwójki dzieci pary, która chciała uporządkować swoje sprawy z Bogiem i Kościołem. Zazwyczaj w takich sytuacjach, gdy wybieram się na uroczystość tego rodzaju staram się pójść do spowiedzi, by potem móc przyjąć komunię w intencji nowożeńców, bądź chrzczonego dziecka. Tak było i tym razem.
        Pech jednak chciał, że osoba z innego miasta, która miała być świadkiem na ślubie i ojcem chrzestnym nie dojechała na uroczystość. Zostałem poproszony, bym został świadkiem na ślubie i ojcem chrzestnym dziecka. Ksiądz prosi o karteczki do spowiedzi dla świadka i ojca chrzestnego. Ja mówię, że byłem przed chwilą u spowiedzi. Karteczki nie mam, bo zostałem wybrany przed chwilą, bo osoba, która miała być nie dojechała. Ksiądz mi nie wierzy i chce bym jeszcze raz u niego się wyspowiadał. Mówię mu, że byłem dwie godziny temu. On mówi, że nie może inaczej. Do spowiedzi poszedłem i powtórzyłem dokładnie to samo, co przed chwilą. Ksiądz karteczkę wypisał, a ja czuję niesmak aż po dziś dzień.

        Papieżowi Franciszkowi dziękuję za dzisiejsze słowa. Rozumiem bardziej tych wszystkich bardziej krytycznie nastawionych do Kościoła, którzy nie stulili uszu po sobie, tak jak ja to uczyniłem. Myślę, że jest sporo ludzi w ten lub inny sposób poranionych przez księży, którzy odeszli od Kościoła. Patrzmy na nich z większym zrozumieniem.
        • andrzej585858 Re: Sakrament kontroli duszpasterskiej 26.05.13, 08:31
          otryt napisał:

          >
          > Papieżowi Franciszkowi dziękuję za dzisiejsze słowa. Rozumiem bardziej tych wsz
          > ystkich bardziej krytycznie nastawionych do Kościoła, którzy nie stulili uszu p
          > o sobie, tak jak ja to uczyniłem. Myślę, że jest sporo ludzi w ten lub inny spo
          > sób poranionych przez księży, którzy odeszli od Kościoła. Patrzmy na nich z wię
          > kszym zrozumieniem.

          Przeżyłem coś bardzo podobnego do opisanej sytuacji. Tylko, że przez brak karteczki, a właściwie jej zapomnienie, kapłan chciał odmowić udzielenia sakramentu małżeństwa. I w tym przypadku poczucie bycia kontrolerem było ważniejsze od uczynków wiary.
          Biurokracja, upajanie się waznością własnej mocy i słów jest chynba najczęściej spotykanym grzechem ludzi Kościoła.

          Jeden z Ojców pustyni, abba Jakub tak powiedział:

          I to powiedział: "Nie potrzeba samych słów. Bo w naszych czasach słów mają ludzie dużo, ale potrzeba czynów. Ich to się poszukuje, nie zaś słów, które są bezpłodne"

          Nigdy nie dośc przypominania, o tym że czyny są ważniejsze od potoku słów i sterty papierków.
        • twoj_aniol_stroz Re: Sakrament kontroli duszpasterskiej 26.05.13, 09:31
          Jeny! Ale byłeś cierpliwy! Ja niestety taka nie jestem, jestem choleryk, raptus i w takich sytuacjach walę bez zastanowienia sad Jak to dobrze, że ci ludzie mieli Ciebie, bo swoją cierpliwością i łagodnością nie zepsułeś im uroczystości... Mnie by po prostu trafił jasny szlag i na spowiedzi (tej drugiej) w najlepszym razie powiedziałabym tyle: ostatni raz byłam u spowiedzi dwie godziny temu, nadanej pokuty nie odprawiłam, bo nie zdążyłam, a obraziłam Pana Boga grzechem totalnej wściekłości na głupotę księdza, dla którego ważniejsza jest karteczka od danego słowa brata w wierze. No a potem ksiądz pewnie by się wściekł na mnie i finał byłby taki, że nie dałby rozgrzeszenia i świadek i chrzestny w jednej osobie nie mogliby być na ślubie i chrzcie... Dobrze, że to Ty tam byłeś.
      • mmk9 Re: Sakrament kontroli duszpasterskiej 26.05.13, 08:49
        > „Pomyślcie o samotnej matce, która idzie do kościoła, do parafii i mówi w
        > kancelarii: «Chcę ochrzcić dziecko». I słyszy: «Nie, nie możesz
        > , bo nie jesteś zamężna!».

        Załamałam się. Papież tak powiedział? Ileż ja się naklóciłam z antyklerykałami, ze tak nie ma i nie było. Nawet przed wojną. Gdzie są tacy księża? W Argentynie? A może ta dziewczyna przyszła po prostu z konkubentem? Nie rozumiem, nie rozumiem, nie rozumiem.
        • fiamma75 Re: Sakrament kontroli duszpasterskiej 26.05.13, 09:13
          oczywiście, że jest. Ot, choćby córka znajomej mojej mamy tak miała. Samotna mama, nie związała się z ojcm dziecka i zamiast cieszyć się, że dziewczyna urodziła dzicko, chce jepo katolicku chować, to proboszcz sąsiedniej parafii absolutnie się nie zgodził na chrzest, bo nie ma męża, bo ojciec nieobecny. Dziecko udało się ochrzcić w jakiejś innej parafii. Takie przypadki nie są odosobnione.
          • mmk9 Re: Sakrament kontroli duszpasterskiej 26.05.13, 14:31
            Widać mocno nieobyta jestem, a tyle pozamałżeńskich dzieci wkoło...
        • twoj_aniol_stroz Re: Sakrament kontroli duszpasterskiej 26.05.13, 09:26
          Ile ja wojen stoczyłam z byłym proboszczem parafii gdzie jest dom samotnej matki właśnie o to, że nie chciał chrzcić dzieci tych kobiet. Dla mnie to było czynienie siebie ważniejszym od Boga, osąd tych kobiet, ale przede wszystkim ich dzieci... Dlatego słowa papieża Franciszka sa balsamem na moją duszę, są dokładnym odzwierciedleniem tego co czuję...
          To co powiedział papież Franciszek jest dla mnie bardzo ważne, bo zwraca uwagę na krzywdę jaka dzieje się wielu ludziom z rak kapłanów... Tę krzywdę, która bardzo rani i jest genialną pożywką dla demonów... Już kilka osób przychodziło do mnie z problemem lęku przed spowiedzią, z ranami po spowiedzi... Bardzo ciężko jest taką osobę namówić na zaryzykowanie jeszcze raz... Dlatego na takie "okazje" mam kilku sprawdzonych księży, którzy krzywdy nie zrobią, którzy naprawdę z troską pochylą się nad człowiekiem i w takich sytuacjach do nich wysyłam...
    • otryt Musimy zrezygnować z kultury dobrobytu 27.05.13, 12:45
      Aby pójść za Jezusem, musimy zrezygnować z kultury dobrobytu i urzeczenia chwilą przelotną - powiedział papież Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

      ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x67288/musimy-zrezygnowac-z-kultury-dobrobytu/

      Ojciec Święty zachęcił też do podjęcia rachunku sumienia z bogactwa, które uniemożliwia nam zbliżenie się do Pana Jezusa. We Mszy św., którą koncelebrował arcybiskup Lyonu kardynał Philippe Barbarin, wzięła udział grupa pracowników Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, na czele z jej przewodniczącym, abp. Zygmuntem Zimowskim oraz pracownicy służb gospodarczych Gubernatoratu Państwa Watykańskiego.

      Papież Franciszek nawiązał do dzisiejszej Ewangelii (Mk 10,17-27), w której Pan Jezus wzywa młodego człowieka, aby rozdał swój majątek ubogim i poszedł za Nim, ale ten odchodzi zasmucony. Podkreślił, że "bogactwo jest przeszkodą" utrudniającą drogę do Królestwa Bożego. Zauważył ponadto, iż każdy z nas ma swoje bogactwa. Zawsze jest jakieś bogactwo, które przeszkadza nam w podążaniu bezpośrednio za Jezusem, które trzeba określić, wszyscy musimy dokonać rachunku sumienia odnośnie tego, jakie bogactwa posiadamy, ponieważ uniemożliwiają nam one zbliżenie się do Jezusa na drodze życia. Ojciec Święty wskazał następnie na dwa "bogactwa kulturowe": po pierwsze, "kultura dobrobytu, sprawiająca, że stajemy się niezbyt odważni, rozleniwia nas, czyni nas samolubnymi. Dobrobyt nas znieczula, jest znieczuleniem" - zauważył papież.

      "'Nie, nie chcemy więcej dzieci, bo nie moglibyśmy wyjechać na wakacje, nie możemy pojechać tu, czy tam, nie możemy kupić domu'. Gotowi jesteśmy iść za Panem, ale tylko do pewnego momentu. To właśnie sprawia dobrobyt: wszyscy dobrze wiemy co to jest dobrobyt, ale rzuca nas on na kolana, odziera nas z tej odwagi, mocnej odwagi, by iść tuż koło Jezusa. To pierwsze bogactwo naszej współczesnej kultury, kultury dobrobytu" - wskazał Ojciec Święty.

      Następnie papież zauważył, że jest też w naszej kulturze inne bogactwo, stanowiące przeszkodę w naszym podążaniu za Jezusem: to urzeczenie chwilą przelotną. Nie podobają się nam propozycje ostateczne, jaki nam przedstawia Pan Jezus. Natomiast to, co prowizoryczne nam się podoba, gdyż lękamy się czasu Boga, który niesie w sobie to, co ostateczne, definitywne:

      "To On jest Panem czasu, a my panami chwili. Dlaczego? Bo w chwili jesteśmy panami: idę za Panem jedynie do tego punktu, a później zobaczę...Słyszałem o kimś, kto chciał zostać księdzem, ale jedynie na dziesięć lat, i ani chwili dłużej...Jak wiele par zawiera małżeństwo, i choć tego nie mówią, to w swoim sercu powiadają: 'Jak długo trwać będzie miłość, a potem zobaczymy...'. Urzeczenie chwilą przelotną: to jest bogactwo. Musimy stać się panami czasu, ograniczamy czas jedynie do chwili. Te dwa bogactwa przeszkadzają nam obecnie, aby pójść dalej. Myślę o tak wielu, bardzo wielu mężczyznach i kobietach, którzy opuścili swoją ojczyznę, aby udać się jako misjonarze aż do śmierci: to decyzja ostateczna!" - powiedział papież.

      Ojciec Święty dodał, iż myśli także o bardzo wielu mężczyznach i kobietach, którzy opuścili swoje domy, aby tworzyć małżeństwo na całe życie. To właśnie jest bezpośrednie pójście za Jezusem. To podjęcie decyzji ostatecznej. Natomiast tymczasowość nie jest pójściem za Jezusem, to "nasze terytorium". Papież zachęcił do odważnego ogołocenia się z owej kultury dobrobytu, która niczemu już nie służy.
    • otryt Solidarność: słowo o negatywnym znaczeniu 27.05.13, 12:53
      info.wiara.pl/doc/1569225.Papiez-apeluje-o-nowa-solidarnosc
      Papież Franciszek powiedział, że konieczne jest nowe podejście do solidarności społecznej, by nie uważać jej tylko za "zwykłe niesienie pomocy najbiedniejszym". Temu pojęciu niezbyt dobrze widzianemu w świecie ekonomii trzeba nadać właściwe miejsce - dodał.



      Papież zaapelował o reformę całego systemu solidarności społecznej - tak, by był bardziej spójny z prawami człowieka - w sobotnim przemówieniu do delegacji międzynarodowej fundacji Centesimus Annus. Jej nazwa nawiązuje do tytułu społecznej encykliki Jana Pawła II z 1991 roku, a celem jej działalności jest między innymi popularyzacja treści tego dokumentu oraz wspieranie zgodnych z nim inicjatyw socjalnych.

      Mówiąc o konieczności przemyślenia idei solidarności, Franciszek podkreślił: "Temu słowu niezbyt dobrze widzianemu w systemie ekonomicznym, jakby miało negatywne znaczenie, należy przywrócić należyte społeczne uznanie".

      W swym wystąpieniu papież odnotował, że bezrobocie szerzy się szybko na Zachodzie, przesuwając granice ubóstwa.

      "Ta najgorsza forma materialnej biedy - ocenił - pokazuje, że coś nie działa. I nie dotyczy to tylko Południa, ale całej planety".

      Franciszek wyraził przekonanie, że obecny kryzys jest nie tylko kryzysem ekonomicznym i finansowym, ale ma również swe przyczyny etyczne. "Podążanie za bożkami władzy, zysku, pieniądza, ponad wartością osoby ludzkiej, stało się fundamentalną formą działania i decydującym kryterium" - mówił papież.

      "Zapomina się - wskazał - że ponad logiką interesów, logiką parametrów rynku, jest człowiek i coś, co mu się należy z racji jego głębokiej godności; możliwość godnego życia i aktywnego dostępu do dobra wspólnego".
      • andrzej585858 Re: Komunia na rekę 28.05.13, 12:46
        Dyskutuje się wiele nad tym jak papiez Franciszek ma odnowić Kościół. Wszyscy chwalą podkreślanie potrzeby ubóstwa i solidarności społecznej. Ale jest jeszcze jeden aspekt który chyba przechodzi nieco niezauważony. To kontynuacja tego co zapoczątkował Benedykt XVI - powrót do korzeni, do Tradycji. Jednym z symboli tego powrotu jest powrót do tradycji związanej z przyjmowaniem komunii świętej.

        www.youtube.com/watch?v=wrvf12dtPeY
        • otryt Re: Komunia na rekę 04.06.13, 22:22
          Myślałem, że link zawiera teksty z papieża Franciszka. Film budzi we mnie mieszane uczucia.

          Czy mógłbyś, Andrzeju dać link do tekstu Franciszka odnoszącego się do komunii na rękę?
          A może Benedykt XVI coś na ten temat pisał? Wiem tylko tyle, że mówił ogólnie o powrocie do Tradycji, łaciny w liturgii, mszy Trydenckiej.
          • andrzej585858 Re: Komunia na rekę 05.06.13, 00:37
            otryt napisał:

            > Myślałem, że link zawiera teksty z papieża Franciszka. Film budzi we mnie miesz
            > ane uczucia.

            Owszem, można mieć mieszane uczucia. Chodziło mi w tym przypadku o pokazanie że w praktyce mamy do czynienia z róznymi postawami. Osobiście przyznaję sie do tego że bliższa jest mi właśnie postawa tradycyjna w tym przypadku.
            >
            > Czy mógłbyś, Andrzeju dać link do tekstu Franciszka odnoszącego się do komunii
            > na rękę?
            > A może Benedykt XVI coś na ten temat pisał? Wiem tylko tyle, że mówił ogólnie o
            > powrocie do Tradycji, łaciny w liturgii, mszy Trydenckiej.

            Nie wiem czy Franciszek wypowiadał sie na ten temat, ale wydaje mi sie ze jego tok myslenia będzie podobny do mysli jego poprzednika. Natomiast co do wypowiedzi Benedykta XVI tutaj mozna znaleźć kilka przykladów:

            sanctus.pl/index.php?grupa=66&podgrupa=319&doc=259
            Natomiast dla mnie bardzo bliskie jest to co powiedział Benedykt XVI w rozmowie z Peterem Seewaldem. Tekst tej rozmowy został opublikowany w książce będącej zapisem tego wywiadu-rzeki "Światłość świata". Oto ten fragment:

            Nie jestem z zasady przeciwko komunii na rękę, sam tak jej udzielałem i tak ją przyjmowałem. Przez to, że teraz prosze o przyjmowanie komunii na kolanach i udzielam jej do ust, chciałem podkreslić cześć należną realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. Nie bez znaczenia jest to szczególnie przy duzych, masowych zgromadzeniach, z jakimi mamy do czynienia w Bazylice Świętego Piotra i na placu przed Bazyliką, gdzie zachodzi duże niebezpieczeństwo powierzchowności. Słyszałem o ludziach, którzy chowają komunikant do torebki i zabierają go ze sobą jako pamiątkę.
            W tej atmosferze, którą - jak się uważa - tworzy także przyjęcie komunii, łatwo pomyśleć: wszyscy przesuwają się do przodu, to i ja pójdę. Chcę mocno zaakcentować, że powinno być oczywiste. Tu dzieje się coś szczególnego! Tutaj jest obecny Ten, przed którym pada się na kolana. Uważajcie na to! To nie tylko społeczny ryt, w którym moglibyśmy wszyscy uczestniczyć bądź też powstrzymać się od uczestnictwa"
            -
            Benedykt XVI - Światłość świata, wyd. Znak Kraków 2011, s. 166

            Dla mnie te słowa są bardzo ważne i mam nadzieję że w podobny sposob bedzie wypowiadal się także papież Franciszek. Mam także nadzieję, że nastąpi więszke zwrócenie uwagi na coś co właśnie w pewien sposob umyka obecnie - na sacrum, na to że tu dzieje się coś szczegolnego.


            • otryt Re: Komunia na rekę 06.06.13, 11:24
              Benedykt XVI napisał:

              >Nie jestem z zasady przeciwko komunii na rękę, sam tak jej udzielałem
              >i tak ją przyjmowałem. Przez to, że teraz prosze o przyjmowanie komunii
              >na kolanach i udzielam jej do ust, chciałem podkreslić cześć należną realnej
              >obecności Chrystusa w Eucharystii.

              Dziękuję Andrzeju za cytat z papieża Benedykta. W gruncie rzeczy zgadzam się z nim.
              Zgadzam się z tym, że postawa klęcząca wyraża większy szacunek niż stojąca. Ale tu też może być ale. Bo przecież nie gesty decydują, o tym co jest w sercu. Weźmy pocałunek Judasza albo postawa klęcząca Albrechta Hohenzollerna klęczącego przed polskim królem na obrazie Matejki. Te dwa gesty głęboko nieszczere i tragiczne skutki w przyszłości.

              Z kolei zupełnie nie rozumiem, że usta są bardziej święte niż ręce. Dziś usta potrafią bardziej grzeszyć niż ręce, np. słowem plugawym, złym, które zabija. A na rękach matka może trzymać dziecko, tulić je i pieścić, wyrażać najgłębszą miłość. Fakt, że łatwiej włożyć komunikant do torebki, to konkretny argument papieża, wymieniony w dalszej kolejności. Nie jestem przekonany o wyższości jednej formy udzielania sakramentu nad drugą. Nie robię jednak problemu, dostosowuję się do zwyczajów panujących w danym kościele.

              Film jednak wzbudził we mnie niesmak. Film zrobiony przez odłam w kościele, który za jedną z głównych prawd wiary uznał przyjmowanie komunii na kolanach i do ust. W filmie widzę manipulację. Najpierw pokazywany jest papież Franciszek udzielający komunii do ust. A potem komunii udziela zwykły ksiądz i jego świecki pomocnik, który w sposób niezwykle niesympatyczny odmawiają człowiekowi udzielenia sakramentu, pokazując palcem na usta. Potem powtórka w zwolnionym tempie, gdyby ktoś nie zauważył. To zwykły instruktaż dla innych, by postępowali tak samo. Dla mnie niestety ma to posmak tresury i podpada pod ósmy sakrament kontroli duszpasterskiej, o którym mówił niedawno Franciszek. A przecież można zupełnie inaczej. Po prostu osoba, która dba o porządek na uroczystej mszy, mówi przez mikrofon do wszystkich, że komunię przyjmujemy na klęcząco i do ust przy balustradach, które znajdują się po obu stronach ołtarza i w każdym sektorze. Ludzie wiedzą i dostosowują się. Osobiście uważam, że była to samowolka tego księdza, o której papież do dziś nie ma nawet pojęcia. Takich księży rozdających komunię na wielkich mszach papieskich są setki. Szkoda, ze sam papież Franciszek do tej pory nie wypowiedział się w tym temacie. Dla mnie film jest tym bardziej paskudny, bo podszywa się pod autorytet papieża.
    • otryt Idziemy za Jezusem nie dla kariery 28.05.13, 23:01
      ekai.pl/wydarzenia/watykan/x67330/idziemy-za-jezusem-nie-dla-kariery/
      "Przestrzegł, że kiedy chrześcijanin nie napotyka trudności w życiu, kiedy wszystko wydaje się piękne, coś nie gra. Można pomyśleć, że jest on bardzo zaprzyjaźniony z duchem tego świata, światowością. A to jest pokusa właściwa chrześcijanom - stwierdził papież."

      28.05.2013

      Mam serdecznie dość już tych trudności - myślę sobie czasem. Chciałbym trochę odetchnąć, tak jak chociażby oni. Im życie upływa bez żadnych trudności. Dziś papież mówi, że u nich coś nie gra, a ja mam się cieszyć.
      • nati1011 Re: Idziemy za Jezusem nie dla kariery 05.06.13, 07:36
        To istotna nauka - ale chyba też chodzi o proporcje.

        Odpoczynek też jest potrzebny. Chwila wytchnienia. Ja mam wrażenie, że od kilku lat tego wytchnienia mi brakuje. I to też wydaje mi się złe. Nie wiem czy to wina moja, czy ogólnie tempa naszego życia.

        Kiedyś też nie było łatwo, ale jednak nasi rodzice żyli jakby pod mniejsza presją (to ich słowa, nie moje).
    • otryt Nie można głosić Chrystusa z miną pogrzebową 01.06.13, 01:13
      Papież Franciszek odnosząc się do czytań liturgicznych święta Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny zaznaczył, że nie można głosić Jezusa z miną pogrzebową. Mówią o tym słowa pierwszego dzisiejszego czytania z księgi proroka Sofoniasza: "Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem! ... król Izraela, Pan, jest pośród ciebie" (So 3, 14-15). Do radości nawiązuje też fragment Ewangelii, kiedy mowa o tym, że Jan Chrzciciel "poruszył się z radości" w łonie Elżbiety, słysząc słowa Maryi. Papież przypomniał, że Matka Boża z pośpiechem udała się, by nieść pomoc swej kuzynce Elżbiecie. Podkreślił, że w liturgii dzisiejszej wszystko jest radością, która jest świętem. Zauważył, że mimo to my chrześcijanie nie jesteśmy nazbyt przywykli do mówienia o radości, a częściej wolimy narzekać. Natomiast źródłem naszej radości jest Duch Święty:

      "To właśnie Duch Święty nas prowadzi: On jest sprawcą radości, twórcą radości. A ta radość w Duchu Świętym daje nam prawdziwą chrześcijańską wolność. Bez radości, my chrześcijanie nie możemy stawać się wolnymi, stajemy się niewolnikami naszych smutków. Wielki Paweł VI mawiał, że nie nieść Ewangelii z chrześcijanami smutnymi, nieufnymi, zniechęconymi. Nie można. Jest to postawa nieco "pogrzebowa", nieprawdaż? Wiele razy chrześcijanie mają taką minę, jakby mieli pójść w kondukcie pogrzebowym, a nie po to, aby chwalić Boga, nieprawdaż? Z tej radości pochodzi uwielbienie, to uwielbienie Maryi, to uwielbienie, które wyraża Sofoniasz, uwielbienie Symeona i Anny: uwielbienie Boga!" - zauważył papież.

      Ojciec Święty wskazał, że Boga wielbimy porzucając samych siebie, bezinteresownie, tak jak bezinteresowną jest łaska, jaką otrzymujemy od Boga? Pobudza to nas do rachunku sumienia odnośnie do tego, jak się modlimy do Boga. Czy jedynie prosimy i dziękujemy za łaski, czy też uwielbiamy Boga? Dodał, że uwielbianie Boga wymaga "tracenia czasu", aby Go wielbić. Wieczność będzie polegać na uwielbieniu Boga, które nie będzie nudne. "Ta radość nas wyzwala" - podkreślił papież Franciszek. Wskazał na Maryję jako wzór tego uwielbienia, którą Kościół przyzywa jako Matkę Naszej Radości, gdyż niesie Ona największą radość, jaką jest Jezus.

      "Musimy modlić się do Matki Bożej, aby niosąc Jezusa dawał nam łaskę radości, wolności radości. Niech nam da łaskę uwielbianie, bezinteresowną modlitwą uwielbienia, gdyż On jest zawsze godzien uwielbienia. Módlmy się do Matki Bożej i powiedzmy Jej, tak jak mówi do Niej Kościół: Veni, Precelsa Domina, Maria, tu nos visita, - Przyjdź, o niebieska Królowo, I lud swój nawiedź, Maryjo, Ty, coś do domu Elżbiety przyniosła radość bezmierną" - zakończył papież.

      31.05.2013 Święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny
      • twoj_aniol_stroz Re: Nie można głosić Chrystusa z miną pogrzebową 01.06.13, 08:15
        Ale ja go lubię!!!! To taki papież, który zwraca uwagę na drobiazgi. Tyle, że te drobiazgi są bardzo ważne. Nie na darmo jest powiedziane, że diabeł tkwi w szczegółach smile
        • otryt Re: Nie można głosić Chrystusa z miną pogrzebową 04.06.13, 23:04
          twoj_aniol_stroz napisała:

          > Ale ja go lubię!!!! To taki papież, który zwraca uwagę na drobiazgi.
          > Tyle, że te drobiazgi są bardzo ważne. Nie na darmo jest powiedziane,
          > że diabeł tkwi w szczegółach smile

          Ale ja go lubię!!! - powtórzę za Tobą. Z tych drobiazgów może powstać całkiem duże nauczanie.
          Z tych drobnych elementów powstaje dzień po dniu wielka mozaika, jak witrażsmile)

          Pozdrawiam
          • twoj_aniol_stroz Re: Nie można głosić Chrystusa z miną pogrzebową 05.06.13, 08:25
            I właśnie o to chodzi! I wcale nie chodzi o to, że wielka teologia jest be. Nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że w zachwycie nad wspaniałą, głeboką teologią można w łatwy sposób stracić te podstawy, które tę teologię ukształtowały. Przychodzi mi na myśl hymn Św Pawła o miłości:
            Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
            a miłości bym nie miał,
            stałbym się jak miedź brzęcząca
            albo cymbał brzmiący.
            Gdybym też miał dar prorokowania
            i znał wszystkie tajemnice,
            i posiadał wszelką wiedzę,
            i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
            a miłości bym nie miał,
            byłbym niczym.
            I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
            a ciało wystawił na spalenie,
            lecz miłości bym nie miał,
            nic bym nie zyskał.
            Wszystkie te wielkie charyzmaty są niczym kiedy nie ma miłości smile
    • otryt Chcemy, aby o nas dobrze mówiono. To nasza słabość 05.06.13, 12:58
      ekai.pl/wydarzenia/watykan/x67640/chrzescijanin-unika-hipokryzji/
      Ojciec Święty nawiązał do dzisiejszej Ewangelii, w której św. Marek (Mk 12, 13-17) przedstawia pytanie zadane przez uczonych w Piśmie i starszych. "Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?”. Zauważył, że ich zamiarem było zastawienie pułapki na Pana Jezusa. Czynią to posługując się słowami pięknymi, łagodnymi, przesadnie słodkimi. Usiłują przestawiać siebie jako przyjaciół, ale wszystko to jest fałszem. Nie są bowiem ludźmi miłującymi prawdę, ale jedynie samych siebie i dlatego usiłują oszukać, aby zaangażować drugiego w swoje kłamstwa. Mają kłamliwe serca, nie mogą powiedzieć prawdy.

      "Jest to właśnie język przewrotności, hipokryzja. A gdy Jezus mówi do swoich uczniów, powiada: «Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie!». Hipokryzja nie jest językiem prawdy, bo prawda nigdy nie kroczy sama. Nigdy! Zawsze podąża wraz z miłością! Nie ma prawdy bez miłości. Miłość jest pierwszą prawdą. Jeśli nie ma miłości, nie ma prawdy. Ci ludzie chcą prawdy zniewolonej ich interesami. Możemy powiedzieć, że jest tu jakaś miłość, ale jest to miłość samych siebie, umiłowanie siebie. Owe bałwochwalstwo narcystyczne, które prowadzi ich do zdrady innych, prowadzi ich do nadużycia zaufania" - zauważył papież Franciszek.

      Ojciec Święty dodał, że to, co wydaje się językiem perswazji prowadzi w istocie do błędu, do kłamstwa. Z pewną ironią zauważył, że ci, którzy dzisiaj zbliżają się do Jezusa i wydają się tak sympatyczni w swoich słowach to ci sami ludzie, którzy w Wielki Czwartek wieczorem pojmą Go w Ogrodzie Oliwnym, a w Wielki Piątek przywiodą do Piłata. Natomiast Jezus żąda od tych, którzy za nim idą czegoś innego, języka "tak, tak, nie, nie", "słowa prawdy z miłością":

      "Łagodność jakiej chce od nas Jezus nie ma nic wspólnego z tym pochlebianiem, z tym postępowaniem cukierkowatym. Nic wspólnego! Łagodność jest prosta; jest taka jak łagodność dziecka. A dziecko nie jest hipokrytą, ponieważ nie jest przewrotne. Kiedy Jezus nam mówi: «Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie!» z duchem dziecka, mówi o przeciwieństwie języka jakim oni się posługują" - powiedział Ojciec Święty.

      Papież Franciszek zauważył też, że często grozi nam pewna wewnętrzna słabość, pobudzana przez wewnętrzną próżność. Dlatego chcemy, aby o nas dobrze mówiono. Ludzie przewrotni to potrafią i takim swoim językiem usiłują nas osłabić.

      "Dobrze się dziś zastanówmy: Jaki jest nasz język? Czy mówimy w prawdzie, z miłością, czy też może mówimy nieco z tym językiem społecznej grzeczności, nawet wypowiadając rzeczy miłe, których jednak nie odczuwamy? Bracia, niech nasz język będzie ewangeliczny! Ponadto zauważymy, że owi obłudnicy, którzy rozpoczynają od pochlebstw, uwielbienia i tak dalej w ostateczności szukają fałszywych świadków, aby oskarżyć tego, któremu schlebiali. Prośmy dziś Pana, aby nasza mowa była mową ludzi prostych, mową jak dziecko, mówieniem jako dzieci Boże, mówieniem prawdy w miłości" - zakończył swą homilię papież Franciszek.

      4.06.2013
    • otryt Wyrzucane jedzenie jest kradzieżą ze stołu ubogich 05.06.13, 13:06
      ekai.pl/wydarzenia/watykan/x67662/franciszek-o-poszanowaniu-srodowiska-i-miedzyludzkiej-solidarnosci/
      Ojciec Święty przypomniał, że na konieczność odpowiedzialnego podejścia do rzeczywistości stworzonej wskazują pierwsze słowa Biblii z Księgi Rodzaju, gdzie mowa jest o tym, że Bóg umieścił mężczyznę i kobietę na ziemi, aby ją uprawiali i strzegli. Nakaz ten jest stale aktualny, dla każdego pokolenia. Oznacza on odpowiedzialne rozwijanie świata, przekształcanie go, aby był ogrodem, miejscem możliwym do zamieszkania dla wszystkich. Niestety często kieruje nami pycha panowania, posiadania, manipulowania, wyzysku. Dzieje się tak, ponieważ oddaliliśmy się od Boga, nie czytamy Jego znaków zawartych w stworzonym świecie.

      Następnie papież Franciszek zauważył, iż „uprawianie i strzeżenie” dotyczy także relacji międzyludzkich. W tym kontekście wskazał na konieczność poszanowania także wymogów „ekologii ludzkiej”. Zagrożona jest bowiem osoba ludzka, tym bardziej że obecny kryzys wskazuje iż jego źródłem są nie tylko kwestie ekonomii, lecz także etyki i antropologii, dominują dynamizmy gospodarki i finansów bez etyki. „W ten sposób kobiety i mężczyźni są poświęcani bożkom zysku i konsumpcji: jest to «kultura odrzucania». Jeśli psuje się komputer, to mamy do czynienia z tragedią, ale ubóstwo, potrzeby, dramaty wielu osób stają się ostatecznie normalnością. Nie jest wielką wiadomością na pierwszych stronach, że niektórzy bezdomni umierają na ulicy z zimna, że tak wiele dzieci nie ma wykształcenia ani opieki zdrowotnej i znoszą głód. Natomiast spadek na giełdach niektórych miast o 10 punktów stanowi tragedię. W ten sposób osoby zostają «odrzucone», tak jakby były odpadami” - stwierdził Ojciec Święty.

      Papież Franciszek zauważył, że istnieje tendencja upowszechniania się tej mentalności. „Ludzkie życie, osoba, nie są już odczuwane jako wartości podstawowe, które należy respektować i chronić, zwłaszcza jeżeli jest ona słaba lub niepełnosprawna, jeśli nie jest jeszcze potrzebna – jak ten, kto ma się urodzić, albo nie jest już potrzebna - jak starzec” - powiedział. Dodał, że staliśmy się też niewrażliwi na wyrzucanie żywności. „Jednak dobrze zapamiętajmy, że wyrzucane jedzenie jest jakby skradzionym ze stołu ubogich, głodnych! Zachęcam wszystkich do zastanowienia się nad problemem utraty i marnowania żywności, aby znaleźć drogi i sposoby, które podejmując poważnie tę problematykę byłyby nośnikami solidarności i dzielenia się z najbardziej potrzebującymi” - zaapelował Ojciec Święty.

      Wskazał, że kiedy żywność jest dzielona sprawiedliwie, solidarnie, nikt nie jest pozbawiony tego, co niezbędne, każda wspólnota może zaspokoić potrzeby najuboższych. „Ekologia ludzka i ekologia środowiska idą ręka w rękę” - podkreślił papież Franciszek. Na zakończenie swej katechezy Ojciec Święty zaapelował, aby wszyscy podjęli poważny wysiłek, by szanować i chronić rzeczywistość stworzoną, dostrzegać każdą osobę, przeciwstawiać się kulturze marnotrawienia i odrzucania, aby krzewić kulturę solidarności i spotkania.

      5.06.2013
    • otryt Ludzie zdeprawowani zapomnieli o miłości Boga 05.06.13, 13:14
      ekai.pl/wydarzenia/watykan/x67598/ludzie-zdeprawowani-zapomnieli-o-milosci-boga/
      W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do poniedziałkowej Ewangelii, w której Pan Jezus przedstawia przypowieść o przewrotnych najemcach winnicy, którzy pragną ją zawłaszczyć, zabijają najpierw sługi, a w końcu ukochanego syna jej właściciela. Następnie wskazał na trzy wzorce chrześcijan w Kościele: grzeszników, ludzi zdeprawowanych i świętych.

      Zauważył, że o grzesznikach nie trzeba mówić zbyt obszernie, gdyż każdy z nas jest grzesznikiem. Znamy siebie od wewnątrz i wiemy, co to znaczy być grzesznikiem. "A jeśli ktoś się nim nie czuje, niech czym prędzej uda się do lekarza duchowego, bo coś nie gra" - zauważył papież. Wskazał natomiast, że przypowieść mówi o czymś innym, o ludziach, którzy chcą zawłaszczyć winnicę, ale utracili więzy z jej właścicielem. Jest to Właściciel, który nas powołał z miłością, strzeże nas, a wreszcie obdarza nas wolnością. Ludzie ci poczuli się mocni, niezależni względem Boga:

      "To ludzie, którzy w swej relacji z Bogiem powiadają: «nie potrzebujemy Pana. Niech On nam nie zakłóca spokoju!». Z taką postawą idziemy dalej - tacy właśnie to ludzie zdeprawowani! Byli oni grzesznikami, podobnie jak każdy z nas, ale uczynili krok naprzód, jakby umocnili się w grzechu: nie potrzebują Boga! Ale tak się tylko wydaje, bo w ich kod genetyczny wpisana jest owa relacja z Bogiem. A ponieważ nie mogą temu zaprzeczyć, tworzą boga specjalnego: oni sami są bogiem. Są zdeprawowani" - stwierdził papież Franciszek.

      Ojciec Święty zauważył, że jest to groźne także dla nas. We wspólnotach chrześcijańskich ludzie zdeprawowani myślą wyłączenie o własnej grupie. Myślą oni: "Dobry człowiek, bo jest z naszej grupy", ale w istocie są oni sami dla siebie.

      "Zaczął Judasz: jako skąpy grzesznik doszedł ostatecznie do deprawacji. To niebezpieczna droga samowystarczalności: zdeprawowani są wielkimi zapominalskimi, zapomnieli o tej miłości, z którą Pan utworzył winnicę, uczynił ją dla nich! Zerwali relację z tą miłością! I stają się wielbicielami samych siebie. Jak wiele zła wyrządzają zdeprawowani chrześcijanie! Niech Pan nas uchroni od zejścia na tę drogą deprawacji" - powiedział Ojciec Święty.

      Papież mówił następnie o świętych, przypominając, że dzisiaj przypada pięćdziesiąta rocznica śmierci papieża Jana XXIII, "wzoru świętości". Dodał, że w dzisiejszej Ewangelii, świętymi są ci, którzy idą pobrać zapłatę za najem winnicy. Wiedzą, co ich czeka, ale muszą wypełnić i wypełniają swój obowiązek:

      "Święci, to ci, którzy są posłuszni Panu, którzy uwielbiają Pana, ci, którzy nie zapomnieli o miłości, z jaką Pan utworzył winnicę. Święci w Kościele. I tak, jak zdeprawowani wyrządzają Kościołowi wiele zła, tak święci czynią wiele dobra. O zdeprawowanych apostoł Jan mówi, że są Antychrystem, będącym pośród nas, ale nie są z nas. O świętych Słowo Boże mówi nam, jak o świetle, o tych, którzy będą przed tronem Boga uwielbiając Go. Prośmy dziś Boga o łaskę poczucia się grzesznikami, doprawdy, nie w sensie ogólnym, ale grzesznikami z tego czy innego względu, konkretnie, z konkretnością grzechu. Łaskę, byśmy nie stali się zdeprawowanymi: grzesznikami, ale nie zdeprawowanymi! Jest to łaska kroczenia drogą świętości. Niech się tak stanie"- zakończył swą homilię papież Franciszek.

      3.06.2013
      • andrzej585858 Re: :Nie możemy jechać poboczami" 13.06.13, 09:31
        Codzienne homilie wygłaszane podczas papieskich porannych mszy są naprawdę perełkami. Przede wszystkim zaś są drogowskazami. Musze przyznac że od jakiegos czasu jedną z pierwszych porannych czynności jest czytanie relacji z tych mszy. Oto fragment z dzisiejszej homilii:

        "Z kolei pokusa "niedojrzałej postępowości" prowadzić może na manowce zerwania ze starą kulturą. - Bierzemy stąd i stamtąd wartości danej kultury... - kontynuował Papież. - Chcą ustanowić takie prawo? Śmiało! Chcą pójść naprzód z innym? Szerokiej drogi! A w końcu, jak powiadam, nie jest to prawdziwa postępowość, ale taka postępowość niedojrzała: niczym nastolatki, co chcą entuzjastycznie wszystkiego, a potem się potykają. To jak na pokrytej gołoledzią szosie samochód wpada w poślizg i wypada na pobocze... To druga pokusa tej chwili. My w tym momencie dziejów Kościoła nie możemy ani się cofać, ani jechać poboczem!"

        Bardzo mocne i ważne słowa. W pogoni za tzw. "postępowością" nie możemy jechać poboczami. Nie możemy też cofac się do tyłu lecz podążać nieustannie do przodu ufni w to co Jezus mówi: «Zaprawdę powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie»

        www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,468,papiez-o-pokusach-wobec-prawa-wolnosci.html
        • andrzej585858 Nie ulegajmy duchowi świata 22.06.13, 09:00
          To mocne słowa, ale prawdziwe. Uleganie duchowi świata naraża przede wszystkim nas duszpasterzy na śmieszność. Być może zdobędziemy pewien aplauz, ale ci sami, którzy nas popierają, krytykują nas potem za naszymi plecami.

          To rzeczywiście mocne słowa. Słowa wypowiedziane przez papieża Franciszka podczas spotkania z nuncjuszami. Adresowane do kapłanów, ale pośrednio także do nas wszystkich. Nie można bowiem służyć dwóm panom. Nie można być "trochę" chrześcijaninem i wybierać z nauczania to, co w danym momencie jest dla mnie wygodne. Czasem zdobędziemy poklask i uznanie, zwłaszcza wtedy gdy okażemy się wystarczająco postępowi i nowocześni.

          "Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony" - Mt 12,37
    • otryt Nikt nie jest w Kościele bezużyteczny 27.06.13, 18:13
      Papież Franciszek zauważył, że obraz Kościoła jako świątyni przypomina wiernym o znaczeniu jakie w życiu Izraela odgrywała świątynia jerozolimska, będąca miejscem spotkania z Bogiem w modlitwie, znakiem Jego obecności pośród swego ludu. Podkreślił, że to, co było zapowiedziane w starożytnej świątyni, jest wypełnione mocą Ducha Świętego w Kościele. W nim możemy spotkać Boga, możemy wejść z Nim w komunię przez Chrystusa, możemy znaleźć światło Ducha Świętego oświecające życie człowieka.

      Choć starożytna świątynia była zbudowana rękoma ludzi, to jednak w istocie sam Bóg „buduje swój dom”, aby zamieszkać między ludźmi. "Chrystus jest żywą świątynią Ojca i to sam Chrystus buduje swój «duchowy dom» - Kościół, uczyniony nie z kamieni materialnych, ale z «żywych kamieni», którymi my jesteśmy" - zaznaczył Ojciec Święty. Dodał, że tym, który zamierzył różnorodność, bogactwo Kościoła i jednoczy wszystko i wszystkich jest Duch Święty. "Kościół nie jest splotem rzeczy i interesów, ale jest świątynią Ducha Świętego, świątynią w której działa Bóg, świątynią, w której każdy z nas wraz z darem chrztu jest żywym kamieniem. Mówi to nam, że nikt nie jest w Kościele bezużyteczny, nikt nie jest drugorzędny, nikt nie jest anonimowy: wszyscy tworzymy i budujemy Kościół. Zachęca to też nas jednak do refleksji nad tym, że jeśli brakuje cegły naszego życia chrześcijańskiego, to pięknu Kościoła czegoś brakuje" - stwierdził papież Franciszek.

      Ojciec Święty zachęcił wiernych, by zastanowili się nad tym, jak przeżywają swe bycie Kościołem, czy są jego żywymi kamieniami, czy otwierają się na działanie Ducha Świętego, aby być aktywną częścią we wspólnotach chrześcijańskich.

      ekai.pl/papiez/x68354/kosciol-swiatynia-potrzebuje-zywego-uczestnictwa/
      26.06.2013
      • andrzej585858 Re: Wiara to nie jakiś ozdobnik 19.08.13, 08:10
        Wiara to nie jakiś ozdobnik; tu nie chodzi o to, by udekorować sobie życie odrobiną religii, jak ciastko przystraja się z wierzchu kremem!” - mówił papież Franciszek wczoraj podczas modlitwy Anioł Pański.
        Nie wybiera się z wiary, z przykazań tego co uważam za słuszne. Tutaj nie ma miejsca na kompromis, na "poprawnośc polityczną".
        " Nie chodzi o to, że Jezus chciałby poróżnić ludzi między sobą; wręcz przeciwnie. Jezus sam jest pokojem i naszym pojednaniem! Ale ten pokój, to nie pokój cmentarny, neutralność. Jezus nie przynosi neutralności." - mówi papież. Ten pokój nie oznacza zgodny na egoizm, na traktowanie człowieka instrumentalnie.
        Przypominają mi sie w tym momencie słowa mnicha z gory Athos: - "Tutaj jest tylko wiara, to nia nie jest jest herezją". Jakże potrzebny w dzisiejszych czasach radykalizm. Dobrze że papież o tym przypomina - stawiając fundamentalne pytanie: czy chcemy życ dla Boga, czy dla siebie?
        • andrzej585858 Re: Wiara to nie jakiś ozdobnik 29.08.13, 11:02
          Cały czas tzw. postępowe media powolują sie na nauczanie i postawę papieża Franciszka, jako pewnego rodzaju antitodum na dotychczasowe skostnienie Kościoła a zwłaszcza polskiego Kościoła. Nieustannie podkreśla się przy tym reformatorską postawę tych księży którym "podobno" knebluje się usta twierdząc przy tym że ich postawa jest zgodna z nauczaniem papieża.
          A co tak naprawdę mówi papież?

          Wystarczy sięgnąć do książki kard. Bergoglio "Walka duchowa", która jest zapisem rozważań skierowanych do skonfliktowanej, przeżywającej kryzys wspólnoty jezuitów w Kordobie. Przypomina w niej, że "wewnętrzne podziały" w Kościele są tak stare jak Nowy Testament, czyli towarzyszą wspólnotom od początku istnienia chrześcijaństwa:

          Uczestnikiem "wewnętrznych podziałów" jest - za św. Janem - ktoś, kto wybiega przed wspólnotę; ktoś, kto "wynosi się" ponad wspólnotę realizując swój własny plan. A raz uruchomiony proces wewnętrznych tarć i intryg żywi każdego, kto przychodzi do wspólnoty - każdego nowego - pokarmem braku jedności, który już od samego początku niszczy serce

          wskazuje przy tym że za takimi działaniami stoi najczęściej przerost ambicji:

          Już na pierwszy rzut oka widać, że ambicja związana jest z osobistą dumą, z dążeniem do stworzenia otoczki dookoła swojej osobowości religijnej: otrzymywać honory, być uważanym za kogoś ważnego, być szanowanym i życzliwie traktowanym, mieć możliwości i poparcie... Jest to jedna z form ambicji biorąca się nierzadko z niskiego poczucia własnej wartości wewnętrznej (uświadomionego bądź nie)

          oraz dążenie do popularności. Ewidentnie to widać właśnie u nas. Publikowanie swoich wynurzeń na łamach pism które są ewidentnie nastawione antyreligijnie, w sąsiedztwie takich autorytetów jak p. Środa, p. Hartmann jest doprawdy zadziwiające:

          Wiąże się to ze swoistym pragnieniem odegrania głównej roli w dziele ewangelizacji, zapomniawszy, że główny bohater jest tylko jeden: Jezus Chrystus. Zatem wkładam wszystkie moje siły w służbę Królestwu, odpowiadam na jego wołanie, ale pod warunkiem, że ja sam będę mógł dobrać sposoby, drogi i plany prowadzące do realizacji tych założeń. Odkupienie na moją miarę

          Odkupienie na moją miarę wszystko zgodnie z moim zamiarami, moim celem, moim dobrem.
          Nic dziwnego że ci którzy tak naprawdę walczą z Kosciolem utwierdzają tych kapłanów w ich wyborze, stwarzają pozory walki dobra ze złem i pozwalaja na chwile złudnego triumfu. Oto opinia publiczna nas popiera, mamy tak wiele glosów poparcia, to tylko jeden zły i niegodny biskup stoi nam na drodze. A jak taka postawę postrzega papież?:

          Osoby ulegające triumfalizmowi charakteryzuje przede wszystkim przeciętność - wielbią postęp (lub udawanie go), technicyzację ducha, zalewanie życia zakonnego coca-colą. Są to ludzie wewnętrznie uciekający od krzyża, broniący granic swojej duchowej ciasnoty. Jako, że brak im pokoju, są zmuszeni ogłaszać swój triumf, zaliczając do niego drugorzędne fakty i wtórne okoliczności, zawsze porównując się z kimś gorszym od siebie. Nie zdają sobie sprawy, że idąc tą drogą, zatracają wzniosłe powołanie wiary, a bronią własnej małości. Są bohaterami porażki. Taką osobę rozpoznać można - tak jak faryzeusza z przypowieści - po tonie, w jakim się wypowiada.

          I naprawdę nie przynosi im chwały, to że są karani przez biskupa. Promowanie zagubionych, niedojrzałych czy niedowartościowanych duchownych w kryzysie i ogłaszanie ich autorytetami, ma jeden cel - uderzenie w środek Kościoła. To gra obliczona na lata, służąca skutecznemu osłabieniu Wspólnoty. Pogłębianie rzekomych czy wyolbrzymianie rzeczywistych podziałów ma rozproszyć wiernych, poprzez odebranie wiarygodności ich pasterzom. Przykre jest natomiast obserwowanie jak wielu tzw. "postępowych" katolików uczestniczy, mniej lub bardziej świadomie w tych atakach.
          Warto więc siegać do nauczania papieskiego. Tam można znaleźć bardzo wiele trafnych spostrzeżeń dotyczących tego typu zachowań jakie możemy dzisiaj obserwować w Polsce. Trudno czasem jest rozróżnić działania dobre od tych mające tylko "pozór dobra". Wtedy warto zawsze wracać do źródeł: do Pisma i Tradycji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka