02.09.04, 08:50
Wydaje mi się, ze rodzice, którym zalezy na religijnym wychowaniu dziecka
(mówię tu o katolikach, bo tylko ta religia jest w szkole) powinni uwazniej
przyglądać się nauczycielom religii. I protestować, o ile nie nadają się do
zawodu. Nauczyciele są różni, nie tylko tego przedmiotu, ale jakoś mam
wrażenie, ze w tym wypadku niekompetencja przekracza dopuszczalny poziom.
Siostra zakonna w przedszkolu tłumaczyła 5-latkom, ze wieczorem trzeba się
modlić, bo mozna się rano nie obudzić. Świecka katechetka (byłam świadkiem!)
życzyła 3-klasistom udanych wakacji i wzywała by nie martwiły się gdy zdepczą
motylka czy ptaszka, bo zwierzatka służą ludziom.
To naprawdę ważnie. Moja córka (licealistka) zrezygnowała z nauki religii po
doswiadczeniach z księdzem, który mówił jej, ze jeśli nie chce podporzadkować
się woli męża i wychowywać dzieci zamiast pracować zawodowo, to zostanie
starą panną, bo takiej nikt nie zechce. Kolejna katechetka (ta usunięta
dzięki wspólnej akcji rodziców) pokazała 17-latkom "Niemy krzyk", co wprawiło
kilka dziewcząt w taki szok, że wywołało awanturę. A potem przyszła młoda
zakonnica... Wystawiała z klasą Gombrowicza, rozmawiała. W efekcie moja córka
zapisała się na religię z powrotem, mimo ze w tym roku czeka ją matura.
Tak więc wybór nauczyciela religii moze wręcz zaważyć na zyciu religijnym
młodego człowieka.
Obserwuj wątek
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Katecheci 02.09.04, 09:51
      verdana napisała:

      > Wydaje mi się, ze rodzice, którym zalezy na religijnym wychowaniu dziecka
      > (mówię tu o katolikach, bo tylko ta religia jest w szkole) powinni uwazniej
      > przyglądać się nauczycielom religii. I protestować, o ile nie nadają się do
      > zawodu.

      Zgadzam sie z Toba w 100%.

      > Siostra zakonna w przedszkolu tłumaczyła 5-latkom, ze wieczorem trzeba się
      > modlić, bo mozna się rano nie obudzić.

      sad((

      Świecka katechetka (byłam świadkiem!)
      > życzyła 3-klasistom udanych wakacji i wzywała by nie martwiły się gdy zdepczą
      > motylka czy ptaszka, bo zwierzatka służą ludziom.

      brak mi slowsad

      Moja córka (licealistka) zrezygnowała z nauki religii po
      > doswiadczeniach z księdzem, który mówił jej, ze jeśli nie chce podporzadkować
      > się woli męża i wychowywać dzieci zamiast pracować zawodowo, to zostanie
      > starą panną, bo takiej nikt nie zechce.

      Uff, nareszcie wiem dlaczego wyszlam za maz w wieku 28 latwink. A tak w ogole to
      najprawdopodobniej w maju moja Olenka bedzie miala rodzenstwosmile.

      Kolejna katechetka (ta usunięta
      > dzięki wspólnej akcji rodziców) pokazała 17-latkom "Niemy krzyk", co wprawiło
      > kilka dziewcząt w taki szok, że wywołało awanturę.

      Ja ogladalam "Niemy krzyk" tez na lekcji religii tylko, ze mialam 13 albo 14
      lat. Mama mowila mi niedawno, ze po obejrzeniu tego przez tydzien nie mozna
      bylo sie ze mna dogadacsad((.

      A potem przyszła młoda
      > zakonnica... Wystawiała z klasą Gombrowicza, rozmawiała. W efekcie moja córka
      > zapisała się na religię z powrotem, mimo ze w tym roku czeka ją matura.
      > Tak więc wybór nauczyciela religii moze wręcz zaważyć na zyciu religijnym
      > młodego człowieka.

      Oczywiscie, moj maz nie jest katolikiem przez JEDNEGO ksiedza, ktory wg.mnie
      minal sie z powolaniem. Powinien byc politykiem albo kims takimsad.
      pozdrawiam
    • kramla Re: Katecheci 02.09.04, 12:20
      Taaak...Nie jest łatwo być katechetą.Nie jest łatwo być księdzem.I w ogóle
      trudno jest z mądrością głosić naukę Jezusa Chrystusa.Myślę jednak (nie
      usprawiedliwiając katechetów wspomnianych przez Verdanę), że wymagając od
      katechetów nie wymagamy od siebie.Jakoś sobie nie wyobrażam (chociaż wszystko
      jest możliwesad(() żeby moje dzieci straciły zaufanie do Kośioła przez jednego
      nie wydarzonego katechetę czy ksiedza.Rodzic powinien być pierwszym
      przekazicielem wiary i jezeli dziecko potem ma problemy z relacją do Boga i do
      Kościoła (który w większości składa się z wielkich grzeszników, gdyby tak nie
      było, Jezus nie byłby nam potrzebny) to w pierwszej kolejności należy szukać
      źródła w domu rodzinnym.

      A wracając do katechetów.Strasznie wkurza mnie postawa niektórych z nich,
      którzy dają się kupić dzieciom, rodzicom a przede wszystkim młodzieży przez
      uciekanie od przed prawdziwym przekazem wiary.Wiadomo małym dzieciom, które są
      wrażliwe, o kruchej psychice trzeba o Bogu mówić w inny sposób, młodzieży
      winny.Ale nigdy nie kłamać ani nie uciekać od podstawowego posłannictwa.Prawdę
      powiedziawszy nie wiem jak się ma ta zakonnica i Gombrowicz do Jezusa
      Chrystusa.Jeżeli wystawianie Gombrowicza miało zdobyć zaufanie młodzieży i
      potem jest już odważnie głoszona nauka Chrystusa (z miłością a jakże; o
      Miłości nie da się mówić bez Niej)to ok. Jeżeli jednak rozmowy, o których
      piszesz nie koniecznie zahaczają (lub zaledwie zahaczaja )o sprawy Boga to już
      nie jest ok.

      Z tą wrażliwością dzieci i młodzieży też nie można przesadzać.Za niedługo Krzyż
      Jezusa Chrystusa będzie przez rodziców ocenzurowany bo nazbyt gorszącysad.Modlić
      się znakiem krzyza owszem , klękać przed wizerunkiem "Bozi" na krzyżu jak
      najbardziej, ale mówić o śmierci, o cierniowej koronie to już
      gorszące...Oglądać głupawe filmy w telewizji i w kinie gdzie zabijają sie
      tasmowo to ok, ale mówić o aborcji i pokazywać film będący dokumentem przeciwko
      niej (może nie koniecznie "Niemy krzyk" skoro taki drastyczny- sama nie wiem ,
      nie ogladałam, ale katechetka pokazywała nam przeźrocza na podstawie tego filmu
      i jestem jej wdzięczna za to)to już nie ok...Trudno jest byc katechetą...

      Ja moim zerówkowiczom chcę przedewszystkim przekazać Boga kochającego, Jezusa,
      który kocha ich niezaleznie od tego czy się jest grzecznym czy nie, Jezusa
      Przyjaciela, którego nie trzeba się bać, ale warto Go słuchać by być na prawdę
      szczęśliwym...
    • mader1 Re: Katecheci 02.09.04, 12:40
      Tak, to prawda. Nalezy zwracac uwage na to, kto jest katecheta.Zeby jednak
      zwrocic na to uwage, trzeba interesowac sie wychowaniem religijnym dziecka.
      Pytac, pojsc do katechetki. A w czasie zebran nie sa one obleganymi osobami. No
      chyba, ze stanie sie cos zlego.
      W naszej szkole tez trafila sie kiepska katechetka. Nie mowila nic bardzo
      oburzajacego, ale i tak sie nie nadawala. Nie bede pisac szczegolow, bo to nie
      jest wazne. Wobec sprzeciwu wszystkich rodzicow, czesci grona pedagogicznego,
      zostala po roku zmieniona na swietna katechetke. Ale jaki nasuwa mi sie
      wniosek.. I tak latwiej przychodzi wymiana katechety niz innego nauczyciela.
      Pani od geografii tez sie nie nadaje - nie dosc, ze nie " przerabia " programu,
      nie ma cierpliwosci do sprawdzania prac, popelnia bledy metodyczne, to jeszcze
      w rozmowie z rodzicami ( cala grupa) potrafi na temat uczniow powiedziec dwie
      sprzeczne rzeczy za jednym zamachem. Poniewaz jednak nie zrobila nic strasznego
      ( tak jak zreszta katechetka), nie podziekowano jej za wspolprace.
      A szkoda, szkoda. Bo tak, jak wymiany katechetki, zyczylismy sobie tez wymiany
      tej pani.
      • verdana Re: Katecheci 02.09.04, 12:56
        Wydaje mi się, że każdy wychowawca - w tym także, a moze przede wszystkim
        katecheta - powinien rozmawiać z dorastającą młodzieżą na wszystkie tematy. Nie
        widzę, dlaczego siostra zakonna miałaby przerywać wszystkie rozmowy, ucinać
        zwierzenia i wątpliwości i mówić tylko i wyłącznie na tematy sciśle religijne.
        Oczywiście, ze ma obowiązek przedstawiać poglądy i opinie Koscioła - ale
        przecież to nie jest sprzeczne, przeciwnie. Moze dlatego wielu licealistów
        przerywa naukę religii, ze nie moga własnie porozmawiać, poradzić się, a kazda
        dyskusja przeradza się w monolog wyłacznie na tematy religijne.
        I mnie, niewtajemniczonej, wydaje się ze każda rozmowa moze byc prowadzona z
        katolickiego punktu widzenia - i ta o aborcji, i o muzyce, i o wartosciach i o
        wakacjach i o posepowaniu kolezanki. Jeśli zakonnica rozumie młodzież, to takie
        rozmowy bardziej wpłyną na niemal dorosłych wychowanków, niż te, w których
        bezposrednio, a nie tylko "zahaczająć" mówi o Bogu i religii.
        A do Gombrowicza (przedstawienie na zakończenie szkoły) została wyznaczona
        przez dyrektora, jako że jest polonistką. Co w tym złego?
        • mader1 Re: Katecheci 02.09.04, 13:43
          Katecheta szczegolnie powinien rozmawiac o wszystkim. Bo wlasnie postawa
          chrzescijanska wyraza sie w tym " wszystkim", to prawda. Latwo nauczyc sie 10
          przykazan, czy przykazania milosci na pamiec, trudniej idzie realizacja w
          praktyce, nieprawdaz ?
          Pewnie, ze najlepiej byloby, gdyby byl TAKIM AUTORYTETEM, zeby samym soba
          zachecal do wiary, przyblizal do Jezusa.
          Ale nie oszukujmy sie, latwiej byc autorytetem dla przedszkolakow, czy
          mlodszych klas, trudniej jest ze starszymi. Oni sa naprawde super krytyczni. To
          nie chodzi tylko o postawe i poglady. Tu takze role gra i wyglad ( a od
          katechety nie zalezy) i wiek i to, co mowi sie w domu, slowem wszystko. Nie
          mozna dac sie wyprowadzic z rownowagi, ale nie mozna tez byc flegmatycznym.
          Albo sie " to cos" ma , albo nie.
          A katecheta to tez czlowiek. Niektorzy sa glupi czy niekompetentni, ale
          wiekszosc jest " normalnych", a to oznacza, ze nie sa idealni.
    • grrrrw Re: Katecheci 02.09.04, 16:25
      A ja uwazam, ze nieporozumienia z katechetami biora sie z zawyzonych wobc nich
      oczekiwan. Przyklad: dziecko niepraktykujacej niepraktykujacej "ostentacyjnie")
      samotnej matki rezygnuje w gimnazjum z lekcji religii. I ta matka ma do
      katechety dosc agresywnie wyrazane pretensje. Ze to przez niego. Nie chodzilo
      o zaden incydent. Po prostu matka liczyla, ze katecheta przekana, namowi,
      znajdzie argumenty...
      Z moich doswiadczen: z religii rezygnuja dzieci madre i zainteresowane
      zdobywaniem wiedzy religijnej, ktore zniecheca marnowanie czasu na rozmaite
      patyczkowanie sie z dowcipnisiami, zanizona dyscyplina - czyli odbieraja
      religie jako marnowanie czasu. Wola szukac na wlasna reke.Jest to typowe dla
      liceum.
      Druga grupe stanowia uczniowe przezywajacy konflikt wartosci (czesto zwiazany z
      przezyciami osobistymi) i ogolne trudnosci szkolne. To jet typowe dla gimnazjum.

      Inny problem to wyobrazenia rodzicow na temat tego jak lekcja religii powinna
      wygladać. Wyobrazenia czesto naiwne (sami nigdy nie uczyli ani nie
      katechizowali), przeniesione z wlasnych wspomnien z salek katechetycznych
      sprzed lat dwudziestu czy trzydziestu, a wiec zupelnie nie adekwatne do
      szkolnej rzeczywistosci (dzieci siedza w lawkach ze zlozonymi raczkami i
      powtarzaja za katecheta chorem katechizm).
      • kubus_2004 Re: Katecheci 03.09.04, 09:17
        > Z moich doswiadczen: z religii rezygnuja dzieci madre

        Dzięki, grrrw, dzięki smile WIedziałem, że masz o mni dobre zdanie smile)
        • grrrrw Re: Katecheci 03.09.04, 23:35
          Kubusiu, a czy to nie Ty przpadkiem tym dowcipnisiem bywałeś... Bo na mojego
          pedagogicznego noska ....
          • kubus_2004 Re: Katecheci 04.09.04, 11:34
            Jak już wielokrotnie pisałem, na religie wybrałem się z ciekawości kilka razy. Niestety ksiądz był niesamowicie nudny, klepał formułki, żadnej dyskusji nie było, a jak ją sprowokowałem to wyleciałem za drzwi. Więcej na religii się nie pokazałem. Nie było sensu.
            • grrrrw Re: Katecheci 08.09.04, 16:22
              Biedys ty, biedny....
    • anndelumester Bardzo interesująca dyskusja.. 02.09.04, 22:06
      Co prawda mój syn jest malutki, ale z pewnościąw wieku przedszkolnym pojawią
      się pytania w jaki sposób przekazać mu wiedzę na temat religii..I
      prawdopodobnie mój mąż będzie sobie życzył, żeby mały na lekcje religii chodził.
      Mnie jednak najbardziej przeraża kto bedzie go tej religii uczył....bardzo
      zyczyłabym sobie żeby była to osoba po prostu mądra i mająca pojęcie czego uczy
      i dobry pedagog- myslę Kramlo, że to nie są wygórowane oczekiwania. W szkole
      średniej w ostatniej klasie wprowadzono nmi religię. Były to beznadziejne
      lekcje, a nasz katecheta był po prostu głupi, bezdennie głupi i niestety
      nieskłonny do jakiegokolwiek przyswajania wiedzy. Facet bredził, miał problemy
      z najprostrzymi sprawami...zero pojęcia o filozofii, historii koscioła, Biblię
      może kiedyś widział, ale czy czytał ???? Katechizm - ha ha ......o prasie
      katolickiej, literaturze publicystyce nie wspominając bo to chyba za trudne
      było...Z resztą jego wiedza ogólna, oczytanie były smieszne. I co , minęło
      kilkanaście lat pan uczy nadal. I jak dość dobrze wiem poziom jego intelektu
      nie skoczył.
      Boję się że moje dziecko trafi na jakiegoś bardzo nieodpowiedniego osobnika i
      na razie nie możemy się z m. w kwestii ogólnego "wychowania religijnego"
      zgodzić.
      • kramla Re: Bardzo interesująca dyskusja.. 02.09.04, 23:19
        Ja też pod koniec liceum miałam pierwszego "szkolnego" katechetę.Pocił się
        przed nami jak lokomotywawink a ja jako jedna z pierwszych pisałam petycję o
        zniesieniu religii ze szkółwink)).No tak, znam katechetów, którzy zupełnie do tej
        pracy się nie nadają bo tak jak piszesz są bezdennie głupi, chociaż nie lubie
        takiego wartościowania.

        Są też jednak księża- katecheci, którzy jednocześnie są moderatorami różnych
        grup i czasami gromadzą bardziej wokół swojej osoby niż wokół J.Chrystusa.Taki
        ksiądz odchodzi i zaangażowana religijnie grupa znika z kościoła...
        • anndelumester Re: Bardzo interesująca dyskusja.. 03.09.04, 01:19
          Piszesz, że czasami gromadzą bardziej wokól swojej osoby......
          Chyba nie jest to szkodliwe dla kościoła. Z tego co sobie przypominam osoby o
          charyzmatycznej osobowości były zawsze w kościele przydatne i wręcz go
          umacniały. I naprawdę wolę zaangażowanego księdza czy katechetkę od nijakiego
          bałwana, z zerową wiedzą, który ma nawet problemy z poprawnym wyrażaniem się w
          języku polskim... Oczywiście - być może jego wiara jest ogromna, nie mnie o
          niej sadzić , ja jako odbiorca mogę mówić tylko o jego wiedzy religijnej i
          przejawach religijności..
          Z punktu widzenia interesu kościoła (czyli jak by nie było ogółu smile osoby o
          wyraźnych osobowościach sąa po prostu lepsze..
          Piszesz też
          > Taki
          > ksiądz odchodzi i zaangażowana religijnie grupa znika z kościoła...
          Osobiście nie sadze, że gdy zejdzie o. Tadeusz jego Rodzina się rozsypie i
          odejdzie w niebyt. Zbyt duzo szczęścia na raz ;0
          Umiejętne budowanie, może doprowadzić do silnych, spójnych struktur,
          podejrzewam że taki ktoś może też umocnić czy wzniecić czyjąś wiarę .....
          A wracająć do nauki religii - nie jestem w stanie pojąć, dlaczego, mimo tak
          ogromnych starań, naporu, wręcz ofensywy "góry" KK (np. sposób wprowadzennia
          religii do szkół) wiedza religijna wśród katolików jest taka żenująco niska.
          Pani od biologii, która nie bardzo odróznia grzyby od porostów czy prokariota
          od eukariota, czy pan od historii mający kłopoty z ustaleniem, ile i od kiedy
          trwała wojna 30letnia wink w zasadzie już się wykruszyli ze szkół....natomiast
          religii uczą czasami zawodnicy, nie bardzo mający pojęcie w co wierzą i czym
          się ich wiara rózni od np. buddyzmu, szintoizmu, szamanizmu. O odłamach
          chrzecijaństwa nie wspomnę(np. chrześcijańskie kościoły Wschodu), bo to
          prawdziwa klęska, litość i trwoga.....Co gorsza, porażająca jest głeboka
          niechęć do zgłębiania swojej wiedzy religijnej...dlatego ja to bez ogródek
          definiuje jako głupota i zupełnie nie rozumiem czemu nie lubisz takiego
          wartościowania - wszak, jak dowodził pewien katolicki mysliciel i publicysta
          głupota grzechem nie jest, ale coż widać katolickich publicystów czytają
          cześciej ateiści smile
          W każdym razie życzyłabym sobie, aby moje dziecko uczył religii ktoś, kto
          będzie mu w stanie przekazać więcej niż wie z domu. Bedzie w stanie przyblizyć
          owe chrześcijańskie korzenie Europy, o które było tyle krzyku ostatnio, a o
          których rzadko kto ma jakiekolwiek pojęcie.........ktoś komu imię dziecka -
          imię patrona Europy, wielkiego swiętego kośsciołów Wschodniego i Zachodniego
          nie będzie się kojarzyło z cytuje pewnego aktywistę neokate "jakimś
          ruskim"...ktoś dla kogo będzie oczywiste posiadanie w domu i korzystanie z
          czegoś takiego jak katolicka encyklopedia...itd. itd. itd.
          Powiedz, czy to są zbyt duże wymagania?
          pozdrawiam a.
          • mama_kasia Re: Bardzo interesująca dyskusja.. 03.09.04, 10:10
            anndelumester napisała:
            > Piszesz, że czasami gromadzą bardziej wokól swojej osoby......
            > Chyba nie jest to szkodliwe dla kościoła.
            > Piszesz też
            > > Taki
            > > ksiądz odchodzi i zaangażowana religijnie grupa znika z kościoła...
            Właśnie to jest niedobre. Są tacy księża, którzy bardziej gromadzą
            wokół swojej osoby, a mniej wokół Boga. Szczególnie ważne jest dla
            młodych ludzi. Gdy taki ksiądz odchodzi, oni się gubią. Ich związek
            z Kościołem był poprzez księdza, to on ich przyciągał. Często jest
            potem w nich taki argument, a z tamtym to było fajnie. A ten jest inny,
            już nie jest tak dobrze, jak było. Znam to z naszej parafii. Naprawdę
            ludzie odchodzą. Mądry ksiądz potrafi i zaangażować, przyciągnąć i
            jednocześnie od początku tłumaczyć, że on kiedyś odejdzie, potrafi
            uniezależnić grupę od siebie.
    • mamastasia Re: Katecheci 03.09.04, 12:02
      Ja może trochę nie na temat, ale bardzo mnie to zaintrygowało - dlaczego "Niemy
      krzyk" jest nieodpowiedni dla nastolatków?
      To nie jest ładny film o ładnych rzeczach, on ma szokować i prowokować do
      zastanowienia się nad tym co to jest zycie i śmierć - tu aborcja.
      Skoro 13-14- latki ropoczynają współżycie to dlaczego nie mogą zobaczyć tego filmu?
      • anndelumester Re: Katecheci 03.09.04, 13:00
        Bo to nie jest dobry film. To jest prymitywny i nachalny materiał propagandowy,
        który albo straszy - tych wrażliwszych, albo zniechęca do idei. Mnie a)
        zniesmaczył b) spowodował, że uważam zwolenników owego filmu za ignorantów w
        dziedzinie persfazji i podawania informacji... Bo tam nie ma rzetelnych
        informacji...
        Dla mnie bardziej przekomnnywujący antyaborcyjny jest album Cudowny swiat w
        łonie matki - te zdjęcia robione najnowszym sprzętem i obrazy usg z roku 2004 a
        nie sprzed 20 lat. Dla mnie rewelacja!
        Jednymn słowem NK to straszne dziadostwo i nie rozumiem, czemu nawet
        średniointeligentni ludzie mieli by się posuwać do takich srodków perswazji,
        podczas gdy pod reką mają materiały o niebo lepsze....i skuteczniejsze....ale
        co kto woli, ja bym swojemu dziecku tego szajsu nie pokazywała tak jak nie
        pokazuje Pokemonów, Koszmaru z ulicy wiązów czy innych arcydzieł "tfurcuf klasy
        G".......Wolę mu pokazać kasete wideo z nagranymi jego usg od momentu kiedy
        miał 1,5cm i bijace serduszko - ale to może kwestia smaku...
      • verdana Re: Katecheci 03.09.04, 13:04
        "niemy krzyk" jest nieodpowiedni, własnie dlatego, ze jest zbyt szokujacy.
        Pokazując go nastolatkom przyjmujemy założenie, ze te dziewczyny potencjalnie
        chcą usunąć ciążę i trzeba je od tego wszelkimi sposobami odstraszyć. Biorąc
        pod uwagę, ze one tak naprawdę o ciąży niewiele wiedzą, taki film jako pierwszy
        odstarsza - paradoksalnie- nie tylko od usuwania ciąży, ale i od ciąży jako
        takiej. Podobnie nie nalezy zaczynać edukacji seksualnej od ukazywanie zdjęć
        wrzodów syfilitycznych. W klasie mojej córki trzy(!) dziewczyny po obejrzeniu
        filmu oświadczyły, że nigdy już nie chcą mieć dziecka - ciąża kojarzy im się z
        czymś obrzydliwym.
        Nie mam nic przeciw oglądaniu tego filmu przez osoby, które chcą go obejrzeć.
        Ale przymusowe oglądanie jest swoistym gwałtem. Zresztą tego zdania była także
        kuria, odwołując pilnie katechetkę.
        Nie mówiąc już o tym, że film nie jest do konca prawdziwy. Jest montowany,
        ukazuje usuwanie martwej ciąży. A taka rzecz może się przecież przytrafić
        każdej kobiecie. Jak wówczas będzie cię czuła?
      • netus Re: Katecheci 03.09.04, 13:07
        Oglądnęłam ten film w VII klasie- miałam jakieś 14 lat. Wszyscy to ogladali na
        katechezie.
        Nasi synowie nie mają jeszcze katechezy, oswojeni sa w miarę z duchownymi
        osobami, ubolewam nad tym, że duża część osób duchownych nie nadjae sie do
        katechizowania a np. są świetni w spowiedzi. A mimo to biskup daje im (chyba
        biskup) przydział religii w szkołach. To jest porażka, nie każdy umie spiewać,
        nie każdy powinien głosic kazania i nie każdy ma dar do nauczania w szkołach.
        Jakos zapomniano o takich podstawowych różnicach. A nie dziwię sie, że
        katecheci są pod szczególnym obstrzałem. Katolicyzm w katolickiej Polsce jest
        tak mało popularny.... często dzieciaki w domu od rodziców słysza, że ksiąz
        jest głupi, co on wie o życiu, itp. że trzeba tylko zdobyć papier, bo później
        do slubu cię będą gnebić. A na rodzinnych spotkaniach słysza sprośne kawały
        albo o blondynkach albo o księżach...
        Musimy wymagać, i nie można godzic się na bylejakich katechetów. A swoją drogą
        dziecko i tak z domu przede wszystkim wyniesie wiare albo pragnienie
        pogłębiania jej.
        • anndelumester Re: Katecheci 03.09.04, 13:17
          >>>>Katolicyzm w katolickiej Polsce jest
          > tak mało popularny....
          No cóż jacy pasterze taka trzoda. Nie wiem czy czytałaś w TP, dośc zdecydowaną
          wypowiedź księdza Bonieckiego, nt. selekcji duchownych - żeby zawód ksiądz nie
          był sposobem na znalezienie jakiejkolwiek pracy. Mądre słowa, polecam.
          Inna sprawa - kondycja stanu duchownego. Moralna., intelektualna itd. itd.
          Mam szczęście znać wielu bardzo mądrych księzy i zakonników. A;le zdaje sobbie
          sprawę że to a) specyfika mojego zawodu, pracy, znajomości b) mieszkam
          w "kulturalnym" wciąż jeszcze mieście; ale doskonale zdaje sobie sprawę ze w
          wielu parafiach w dużych, średnich czy małych miastach i na wsiach, jest pełno
          prymitywnych proboszczow którzy robią złą robotę (vide cytat z bp Pieronka na
          temat mentalnosci wiejskiego proboszcza).
          Ksiądz też człowiek, tak się zwykło mówić kiedy znacznie ów ksiądz odbiega od
          naszych wyobrażeń, jeździ po pijaku, ma kochankę. Bo tak jest - jest tylko
          człowiekiem. W efekcie trafia do kawałów. A że pojawiają się one przy
          niedzielnym obiedzie - zaraz po sumie. To oznacza jedo - że dusz-pasterz nie
          umie przemówić do swoich owieczek...
    • maika7 Re: Katecheci 04.09.04, 08:22
      >Musimy wymagać, i nie można godzic się na bylejakich katechetów. A swoją drogą
      dziecko i tak z domu przede wszystkim wyniesie wiare albo pragnienie
      pogłębiania jej.

      Są dzieci (takie np. jak moja córka), która z domu nie wyniesie wiary, bo jej
      tam nie znajdzie. Ale poszukuje, poszukuje na własną rękę. I to na jakiego
      katechetę trafi może mieć dla niej duże znaczenie.
      Myślę, że nie można zakładać, że tylko rodzice przekazują wiarę - bo mamy
      trochę przykładów ludzi z domów ateistycznych, którzy uwierzyli (mamy też
      przykłady odwrotne oczywiście).
      Nie oczekuję od katechety, że "załatwi za mnie robotę". Bo nie zależy mi na
      tym, żeby moje dziecko było osobą wierzącą, ale oczekuję, że pomoże jej
      spojrzeć na wiarę innymi niż moje oczami. Że nie zniechęci jej do poszukiwań.
      M.
      • netus Re: Katecheci 05.09.04, 08:07
        Nie chciałam nikogo urazić, myślę jednak, że nie jest łatwo wzbudzić u kogoś
        wiarę tylko na lekcjach katechezy. Tak mi się wydaje, tam moze zacząć pragnąć
        wierzyć, może się nauczyc zasad, katechizmu w niezbędnym zkresie, ale wiary
        chyba nie. Nie jestem za bylejakością księży, ale to jacy oni sa nie jest do
        końca dla nas wytłumaczeniem. Przecież to są tylko ludzie, i naprawde świeccy
        czasem są większym świadectwem dla nich.
        • maika7 Re: Katecheci 05.09.04, 08:50
          Netus, nie uraziłaś smile Zgadzam się z Twoją wypowiedzią w większości. Chciałam
          tylko zwrócić uwagę na fakt, że ci, którzy chodzą na religię są bardzo
          niejednolici. Myślę, że katecheci mogą dorzucić "ziarenko" do rozwoju dzieci i
          młodzieży. I pozytywnie i negatywnie. Według mnie, droga do tego czy znajduje
          się w swoim życiu miejsce dla Boga prowadzi też przez spotkania z ludźmi. Nie
          tylko z rodzicami, czasem wbrew nim. Chciałabym, żeby katacheci brali też to
          pod uwagę, że mogą (nie muszą, ale mogą) pokazać inny cel życia, inne wartośći,
          inne drogi. A wiara? Przyjdzie do mojego dziecka albo nie, ale chciałabym, żeby
          katecheci nie zniechęcili córki do religi, tak jak i ja staram się tego nie
          robić smile
          M.
    • grrrrw katecheta sieje - Bóg daje wzrost 05.09.04, 16:48
      Dokumenty Kosciola wyraźnie podkreslaja ze pierwszym i z prawa naturalnego
      katecheta dziecka jest ojciec i matka, a środowiskiem wspolnota parafialna -
      nie szkola.
      Katecheta ma tylko uporzadkowac wiedze religijna dziecka, uzupełnic ja o
      brakujace istotne elementy, oczyscic z nalecialosci poganskich i magicznych.

      Samo słowo katechizacja mówi o dzialaniach podejmowanych wobec osób
      posiadajacych juz wiarę, a pragnacych ja poglebic.
      Dzialania wobec osób nie znajacych ewangelii lub znajacych ja bardzo pobieznie
      nazywamy ewangelizacja.

      • maika7 Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 05.09.04, 17:32
        Grrrw, powiedz mi w takim razie czy w szkole mamy do czynienia z katechizacją
        czy z ewangelizacją?
        Bo jeśli z katechizacją to moje dziecko nie ma tam czego szukać.
        I jeśli tak, to czy (tzn. gdzie) realizowana jest w jakiś sposób ewangelizacja?

        No i jak Kościół troszczy się o tych, którzy są pozbawieni "pierwszych i z
        prawa naturalnych katechetów". Zostawia ich samych sobie?

        A co z sierotami w domach dziecka ? Czy w dokumentach kościelnych jest coś na
        ten temat też?? Kto jest dla tych dzieci pierwszym i naturalnym katechetą skoro
        rodzice są już w zaświatach (już nie bedę wnikać czy z woli Bożej)
        M.

        • grrrrw Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 05.09.04, 17:52
          Witam po wakacyjnej przerwie. smile)))) !
          Zajecia w szkole sa z zalozenia katechizacja, ale juz pojawiaja sie glosy, ze
          nazwa jest nieutrafiona, nie oddaje istoty poroblemu. Katechizacje mozna bylo
          uskuteczniac w salakach. Zakladalo sie, ze ci co przybyli na nia maja wiare, a
          brakuje im wiedzy i poglebienia. Z tego zalozenia wynikaly rozmaite wnioski
          9np. mozna bylo smialo pytac delikwenta czy na mszy sw. byl w niedziele, jak
          tam panie ze spowiedzia pierwszopiatkowa itd.).

          Ewangelizacji do upadku komuny w Polsce praktycznie nie było. Słyszało się ,
          ze takie cos robia w USA i maja na to juz teorie i wyszkolonych
          ewangelizatorów.

          Dzis sie coraz czesiej mówi o potrzebie ewagelizacji nawet w szkole, nawet
          się ja podejmuj, ale moim zdaniem, ta ewangelizacja pryzpomina troche błądzenie
          po omacku. Brak rozeznania sytuacji, fasadowość praktyk, skolowanie ludzi,
          zmieniajace sie realia zycia...
          W kazdym razie katechizacja szkolna na pewno powoli ewaluuje ku ewangelizacji,
          szczególnie ta w gimnazjum i liceum i w duzych miastach.

          Odnosnnie dziecka: jesli ochrzczone - ma wiarę w zarodku. Jesli nie ochrzczone -
          też ma (paradoksalnie !) ale nie tę nadprzyrodzoną.

          Co do dzieci pozbawionych czasowo czy na stalę opieki rodzicielskiej -
          przypominam boje lat komuny " o umozliwienie praktyk religijnych i zajęc
          katechetycznych" dzieciom na obozach, koloniach, w szpitalach, zakładach
          wychowawczych... Jest na to masa dokumentów watykanskich i listow episkopatu.

          Dzieciom nieochrzczonym ? Trzeba uszanowanc wole rodziców i nie mozna
          ewangelizować (czy katechizowac) bez i wiedzy i zgody. Dopiero co mielismy
          problem dziewczynki ochrzczonej, opóźnionej w rozwoju, z domu dziecka, której
          rodziców nie sposób sie dogrzebac. Chodziło o to, czy mozna ja przygotowac do
          I Komunii. Wyszło na to, ze jednak nie. Chodzila na zajecia (za pozwoleniem
          czasowej opiekunki, która jest kierownik placówki) ale do komunii jednak nie
          poszła.
          Czyli jesli jest zgoda opiekunów, to dziecko uczestniczy w zajeciach jak je
          zwał. Ale katecheta musi sobie zdawac sprawę z tego, ze szkolna lekcja religii
          nie jest czysta katechizacja i metody dostosowac do tego co widzi i ma przed
          sobą. A ze to bardzo delikatna i budzaca tysiace nieporozumien kwestia to juz
          inna sprawa.
          Zaczac nalezałoby od tego, ze katecheta nie jest jasnowidzem i magikiem.


          • grrrrw Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 05.09.04, 17:55
            Oj, zapomniałam. Jak nieochrzczone - to wiare ma lub nie ma, oczywiscie miało
            byc napisane.
            • maika7 Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 05.09.04, 20:56
              smile
              No i widzisz ta założona katechizacja budzi moje wątpliwości też , bo - jak
              pisałaś wyżej - "Dzialania wobec osób nie znających ewangelii lub znających ją
              bardzo pobieżnie nazywamy ewangelizacją". O jakiej znajomości ewangelii możemy
              mówić u małych dzieci (przedszkole, wczesna podstawówka)? To one objęte są
              ewangelizacją czy katechizacją ? Przy takim rozgraniczaniu rodzi się mnóswto
              pytań i problemów.

              A w salkach i "jak tam panie ze spowiedzią" też budziło mój opór bo to moja
              sprawa "jak tam", a nie katechety.... Do spowiedzi nie z obowiązku tylko z
              potrzeby serca....

              O bojach o katechizacje nawet pamietam, ale bardziej interesuje mnie kto
              (według kościoła) miał by być tym pierwszym katechetą (czyli w pewnym sensie
              odpowiedzialnym za przekazanie wiary) czy prawo koscielne dotyczy tylko
              rodziców naturalnych. Pytam dlatego, że wymysliłam sobie, że dzieci w rodzinach
              pełnych z rodzicami wierzącymi mają w pewnym sensie komfort, a interesuje mnie
              los tych, którzy tego komfortu nie mają.

              Dziecko (moje) nieochrzczone - rodzina ateistyczno-agnostyczna smile I nam,
              rodzicom nie zależy, żeby dziecko miało zgodny z nami światopogląd, tylko
              zgodny ze swoim - nazwę to ogólnie - wnętrzem (potrzebami, konstrukcją
              psychiczną, odczuwaniem i odbieraniem świata..). Nie mam pojęcia co się z
              dziecka wykluje pod względem światopoglądowym i czy ma wiarę czy nie.

              No i docieramy do sedna. Uważam, że praca katechety jest strasznie
              odpowiedzialna. Bo "grzebie" we wnętrzach ludzi, w ich światopoglądach,
              sumieniach itd... Stąd zgadzam się jak najbardziej z poglądem, że warto
              przyjrzeć się komu powierzamy swoje dziecko na lekcjach religii. Zgadzam się
              również z tym, że katecheta nie cudotwórca i nie jasnowidz i ważny jest dialog
              i współpraca między rodzicami i katechetą.

              Taaak, właśnie za nami rozmowa z katechetą córki (nowa szkoła, nowy katecheta).
              Pierwsze wrażenie pozytywne - pan otwarty, serdeczny, życzliwy. Mam nadzieję,
              że "będzie dobrze" smile
              M.
              • grrrrw Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 07.09.04, 00:52
                Bo zaczac trzeba od tego, ze mamy na katechizacje skrzywione spojrzenie.
                Katecheza - to działania Koscioła i z załozenia skierowane do dorosłych i
                wierzacych członków Kosciola. Cokolwiek: misje, rekolekcje, procesja,
                nabozenstwo, sakrament) jest katecheza .
                A dzieci ?
                Pan Jezus dzieci błogosławił, a nauczał dorosłych.
                Wiara dzieci wzrasta poprzez wiare rodziców. No i oczywiscie Koscioła, bo
                wierzymy, ze to zywy organizm (zreszta nawet na czysto przyrodzonym gruncie da
                sie to zjawisko sprawnie wyjasnic).
                Katechizacja to strona organizacyjna katechezy.

                Pokreciło sie wszystko, gdy społeczenstwa cywilizowane obdarzyly dzieciaki
                obowiazkiem szkolnym. I oni sie obejrzelismy przez te 150 lat tego obowiazku
                kazdy napotkany człowiek na ulicy na pytanie o katechizacje i katecheze zacznie
                narzekac :"po co to bylo te katechizacje do szkoly przenosic....." i cos o
                jakosci i tresci katechizmów szkolnych dorzuci.
                Dlatego te działania wobec małych dzieci i rozwazania czy to ewangelizacja czy
                katechizacja, to i tak wszystko rozmowa nie bardzo na temat. Cokolwiek wobec
                dzieci - to zawsze w odniesieniu do wiary ich małego domowego KKoscioła i
                Kosciola lokalnego. Do tego sie odwołujesz jako katecheta. Do tego przykrajasz
                metody i srodki (miasto, wiocha zabita dechami, afrykanska wioska...)


                Katecheta nie grzebie w sumieniach, bo mu nie wolno (chyba ze chodzi o
                dogrzebywanie sie rodziców p/w). Katecheta nie jest duszpasterzem (czasem bywa).
                A nawet mówi sie juz, ze katecheta (szkolny) nie jest katechistą parafialnym. I
                ze łaczenie tych funkcji sie nie sprawdza. Konkretnie wypala, wyeksploatowuje
                zbyt szybko.
                Szkolna lekcja religii w takich warunkach jak mamy w Polsce wymaga wiekszego
                dystansu, duzo mniej inwazyjnych metod, (zaru, ale nie ognia)niż katecheza
                parafialna.

                Swiatopoglad zgodny ze swoim - i oto chodzi ! To jest wlasnie wiara dojrzala.



                Wsz
                • mama_kasia Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 07.09.04, 11:41
                  Fragmenty z "Dyrektorium katechetycznego KK w Polsce" z 2001:

                  "Nadrzędnym celem katechezy, któremu podporządkowane są wszystkie
                  pozostałe, jest nie tylko spotkanie z Jezusem, ale zjednoczenie,
                  a nawet głęboka z Nim zażyłość.

                  Wśród rozmaitych form misji głoszenia słowa ważną i niezastąpioną
                  funkcję spełnia katecheza. Jest ona istotnym momentem procesu
                  ewangelizacji1, a zarazem podstawową działalnością ewangelizacyjną
                  każdego Kościoła partykularnego.

                  Jan Paweł II w adhortacji Catechesi tradendae określa katechezę
                  następująco: Katecheza jest wychowaniem w wierze dzieci, młodzieży
                  i dorosłych, a obejmuje przede wszystkim nauczanie doktryny
                  chrześcijańskiej, przekazywane na ogół w sposób systematyczny i
                  całościowy, dla wprowadzenia wierzących w pełnię życia chrześcijańskiego.

                  Zadaniem nauczania religii w szkole publicznej jest wychowanie
                  chrześcijańskie i przekaz nauki wiary, tak by doprowadzić do umiłowania
                  Boga i przylgnięcia do Niego.

                  W ramach nauczania religii w szkole należy podejmować zadania
                  nowej ewangelizacji lub pre-ewangelizacji wobec osób nieochrzczonych
                  lub nie mających kontaktu z Kościołem."

                  Ten dokument mówi o katechezie w pojęciu szerokim, o katechezie w parafii,
                  ale też w szkole. Mówi też o tym, że jest to jednak swoista ewangelizacja.
                • maika7 Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 07.09.04, 15:36
                  Grrrrw, katecheta czasem grzebie w sumieniach, choć mu nie wolno. Wtedy też
                  ważna jest reakcja rodziców smile

                  Uciekam z tematu czy katechizacja czy ewangelizacja, bo to faktycznie wątek o
                  czymś innym smile

                  Dzięki za wszelkie wyjasnienia smile)
                  Mam nadzieje, że niezaleznie od tego jak będziemy nazywali to, na co uczęszcza
                  moje dziecko - pokaże mu cos czego nie ma sie okazji dowiedzieć w domu, a to z
                  kolei może będzie impulsem do poszukiwań - oby szczęśliwych smile
                  M.
                  • praktycznyprzewodnik Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 07.09.04, 17:31
                    I ja witam po wakacyjnej przerwie wielkim usmiechem (głównie do Majki)!

                    Problememe jest nie tylko model katechezy szkolnej zupelnie odmienny od tego
                    jaki mial miejsce w parafii ( z cego wiekszosc rodzicow zupelnie nie zdaje
                    sobie prawy). A wiec brak przezycia "sacrum", nieobecnosc elementu
                    liturgicznego, brak zwiazku ze wspolnota parafialna,ale słabo ugruntowany
                    społeczny stereotyp katechety szkolnego i to w wersji eksta "katechety
                    szkolnego swieckiego".
                    Bo jeszcze katecheta ksiadz albo zakonnica, to da sie jakos zjesc. Sama
                    charyzma mundura zadziała! Szczegolnie siostra zakonna jest postrzegana jako
                    osoba szczerze dajaca swiadectwo swoim zyciem idealom ewangelii, ale katecheta
                    swiecki ?
                    To zupełna nowosc na rynku, przeciez przez Soborem w Polsce katechetow
                    swieckich wlasciwie nie bylo. Liczniej zaczeli sie pojawiac w latach
                    osiemdziesiatych, a masowo w momencie powrotu religii do szkoły.
                    Ludzie nie wiedza czego sie od takiego katechety spodziewac,oczekiwac,
                    zadać, skoro i on sam ma nieraz kłopoty z tym co mu wypada, na co moze sobie
                    pozwolic, zeby nie wyjsc na głupka, swietoszka, hipokryte i cwaniaka (który juz
                    juz mial byc ze szkoly wyrzucony z braku godzin, ale w ostatniej chwili
                    przekwalifikowal sie na katechete i zyje!).
                    Wiekszosc nieporozumien z katechetami wynika moim zdaniem wlasnie z tej
                    przyczyny
                    • maika7 Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 12.09.04, 13:22
                      Witaj PP smile))
                      Dorzuciłabym jeszcze, że nieporozumienia z katechetami (oczywiście nie tylko -
                      z innymi nauczycielami też i nie tylko z nauczycielami ...) wynikają jeszcze z
                      bardzo prostej, ale chyba jednocześnie bardzo ważnej przyczyny - z trudności
                      swobodnego porozumiewania się, braku czasu, nieznajomości własnych dzieci itd..
                      Temat rzeka smile
                      M.
                      • praktycznyprzewodnik Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 12.09.04, 19:35
                        Przeciętny rodzic spodziewa się, ze katecheta swiecki przy normalnej pracy w
                        szkole, bedzie na wszystkich popołudniowych nabożeństwach w kosciele, na mszy
                        swietej w niedzielę dla wszystkich poziomów wiekowych, na próbach do
                        bierzmowania i I komunii, procesjii Bozego Ciała... A w wolnych od tego
                        chwilach prowadził chórek, kółko biblijne, biegał wokół bloków i wyłapywał
                        dzieci głodujące, palące papierosy i bezdomne oczywiscie.

                        Jednoczesnie jakakolwiek próba interwencji wychowawczej katechety w sprawie
                        dziecka przeciętnego rodzica budzi oburzenie jesli nie furie i
                        wyraźne: "prosze sie odstosunkować i nie wtrącywywać, to nie sprawa parafii, co
                        robi moje dziecko w szkole i na podwórzu".
                        • maika7 Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 13.09.04, 11:22
                          smile))
                          A nie mówiłam, że to trudny i odpowiedzialny zawód smile)))
                          Ale nie spodziewałam się, że aż tak smile)
                          M.
          • kubus_2004 Re: katecheta sieje - Bóg daje wzrost 07.09.04, 10:58
            >Odnosnnie dziecka: jesli ochrzczone - ma wiarę w zarodku. Jesli nie ochrzczone -
            >też ma (paradoksalnie !) ale nie tę nadprzyrodzoną.

            Co ma chrzest dziecka wspólnego z jego wiarą??????????????? Przecież dziecko nie jest nawet świadome chrztu. Wierzysz, że w jakiś magiczny sposób pokropienie dziecka woda i wypowiedzenie kilku magicznych słów powoduje, że dziecko wierzy w boga????????????????
    • grrrrw Re: Katecheci 10.09.04, 23:13
      KKK1253 Chrzest jest sakramentem wiary . Wiara jednak potrzebuje wspólnoty
      wierzących. Każdy wierny może wierzyć jedynie w wierze Kościoła. Wiara wymagana
      do chrztu nie jest wiarą doskonałą i dojrzałą, ale zaczątkiem, który ma się
      rozwijać. Gdy katechumeni lub rodzice chrzestni słyszą skierowane do siebie
      pytanie: "O co prosicie Kościół Boży?", odpowiadają: "O wiarę!"

    • praktycznyprzewodnik Re: Katecheci 14.11.04, 18:54
      www.katecheta.pl/index.htm
      • rzasia Re: Katecheci 25.11.04, 22:23
        Oj, szkoda, że mój syn już zasnął, bo on mógłby więcej powiedzieć.
        Tyle "ciekawostek" dzieje się u niego na religii, ale zawsze o nich zapominam
        (czasem lepiej mieć krótką pamięć).
        Ostatnio dostał nowy cyrkiel i nauczył się nim rysować kółka(4 kl.) Był bardzo
        dumny ze swojej okrągłej kuli ziemskiej, na której narysował mnóstwo szczegółów
        dotyczących stworzenia Świata. Dostał jednak czwórkę, bo; "Ziemia jest za
        okrągła".Bardzo był zmartwiony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka