Dodaj do ulubionych

mąż uwierzył

24.09.04, 12:12
Drodzy forumowicze, pisze pierwszy raz

Zdecydowałam się tu napisać bo może są tu osoby z małżeństw w których jedno
jest wierzące a drugie nie. Może będziecie mieli dla mnie jakies rady.

Sytuacja wygląda tak: byliśmy z mężem oboje niewierzący (z niewierzących
domów). Mąż był wręcz wojującym ateistą, wyśmiewał się z ludzi wierzących,
nie umiał zrozumieć że ktoś inteligentny może wierzyc w boga. Teraz mój mąż
odkrył „swoją” religię i chce się przyłączyc do tej wspolnoty, chodzi na
spotkania, nabożenstwa, wykłady. Na moje pytanie twierdzi że uwierzył w Boga.
Ja nie rozumiem jak to się mogło stac, mam podejrzenia że udzielanie się w
tej wspólnocie wypełnia mu jakies braki emocjonalne, towarzyskie, brak ojca
(nie zna go), korzeni rodzinnych. Jako ateistce jest mi trudno zrozumieć jak
można tak nagle uwierzyć, może pod wpływem jakiś niesamowitych zdarzeń w
życiu ale tak ot, po przeczytaniu paru książek na temat tej religii?

Na dodatek ta religia akcentuje mocno rolę rodziny, świętować się powinno
wspólnie itd. Mąż namawia mnie żebym z nim chodziła na spotkania. A ja nie
mam ochoty na przyjmowanie jakiejkolwiek religiii. Nie dosc tego, nie mam
czasu na chodzenie na te spotkania i mam żal do męża że tam chodzi bo zabiera
to dużą część naszego wspolnego czasu którego mamy bardzo mało bo ja mam
długie godziny pracy. Mamy małe dziecko, chciałabym żebysmy spędzali choc
weekendy we troje a tymczasem mąż wychodzi na prawie cały dzien na te
spotkania (nie w każdy weekend ale dość często są te spotkania). Mąż jest
oczarowany ludzmi których tam spotkał, rozumiem to ale boję się że to nas
podzieli. Mamy mało znajomych, nase życie towarzyskie było bardzo skromne ale
dotąd wydawało się to mężowi nie przeszkadzać, nawet ze swoim jedynym
przyjacielem rzadko się widywał.

Jestem zmartwiona tą całą sytuacją i nie wiem co robić. Nie chcę stawac na
przeszkodzie mężowi jeśli odkrył swoje „powołanie” ale też nie chcę się sama
w to angażować i żal mi czasu który spędzamy oddzielnie z tego powodu.
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: mąż uwierzył 24.09.04, 12:27
      A czy wiesz, co to jest za kościół? Bo to równie
      dobrze może być też jakaś sekta i wtedy jest już
      dosyć niebezpiecznie.
      • marzek2 Re: mąż uwierzył 24.09.04, 13:06
        No właśnie, dość tajemniczo brzmią te informacje nt spotkań, na które chodzi
        Twój mąż... Postaraj się najpierw dowiedzieć, co to w ogóle jest za kościół i od
        razu mówię Ci, że jeśli będą problemy w ich identyfikacją, to znak ostrzegawczy.
        Poniewaz jestem protestantką, mam mniej więcej rozeznanie w denominacjach i
        wspólnotach prostestanckich, czy są to "zdrowe" wspólnoty, ale na razie nie
        wiadomo, czy Twój mąż po prostu się nawrócił (co by mnie oczywiście cieszyło,
        jakkolwiek dziwne to może być dla Ciebie smile) czy nawiązał kontakty z jakąś
        sektą... Sprawdź to na tyle, na ile możesz i daj znać.
        • swinka_babe Re: mąż uwierzył 24.09.04, 14:03
          nie, to nie sekta.
          • isma Re: mąż uwierzył 24.09.04, 15:44
            Rzeczywiscie, to chyba jest nielatwe, kiedy sytuacja zmienia sie w trakcie
            malzenstwa. Probowalam sobie wyobrazic, co by bylo, gdyby ktores z nas zostalo
            ateista wink)).

            Mysle tak: to, ze maz uwierzyl i poswieca czas na spotkania wspolnoty, to (o
            ile to rzeczywiscie nie sekta) sprawa jego sumienia. Mysle, ze o ten czas nie
            powinnas miec do niego zalu, nawet gdybys z Twojego punktu widzenia uznawala go
            za stracony, bo mysle, ze jesli dajecie sobie w malzenstwie wzajemnie prawo do
            czasu spedzanego osobno (z rodzicami, hobby, praca itp.), to mozna te sprawe
            tak potraktowac.

            Natomiast sadze, ze nie masz obowiazku godzic sie na udzial w spotkaniach, i ze
            Twoj maz powinien to zrozumiec. Wiekszosc znanych mi sensownych religii wink))
            zaklada, ze czlowiek jest istota autonomiczna i sam odpowiada za swoje
            sumienie, a nie za sumienie i wybory wspolmalzonka.

            Ale z czystej ciekawosci moglabys zobaczyc, co dla waznego w Twoim zyciu
            czlowieka jest wazne wink)).
            • carla7 Re: mąż uwierzył 24.09.04, 17:20
              Tak, ja nie wiem jakbym się znalazła, gdyby mąż np. postanowił zmienić wyznanie.
              Pomimo rozmów i wyjaśniania powodów, pewnie szukałabym "drugiego dna". Ale takie
              jest życie. Można poślubić człowieka wierzącego, który gdzieś potem zagubi swoją
              wiarę, może być i odwrotnie.
              Gdyby, to było coś zupełnie innego (np. religie wschodu), chciałabym tę religię
              dobrze poznać (nie mówię o "przechrzczeniu się" na inną religię). Chyba byłoby
              Ci łatwiej, gdyby to była religia z naszego kręgu kulturowego.
              Nie wiesz, czy mąż naprawdę się zaangażował w wiarę, czy porwała go czyjaś
              (któregoś z wyznawców) osobowość. W jakimś momencie życia, człowiek może zacząć
              odczuwać tęsknotę za czymś ważniejszym od zwykłych przyziemnych spraw, stawia
              sobie pytania o sens życia. Bez wiary, trudno na niektóre odpowiedzieć...
              Może stwierdził, że rozwój życia duchowego zmienia jego życie na lepsze.
              Na pewno ma prawo do poszukiwań, jak będzie szczęśliwy, to przyniesie to
              szczęście do domu.
              Jedno jest pewne, zmiana w jego życiu pociągnie inne za sobą.


              • verdana Re: mąż uwierzył 25.09.04, 15:42
                Co innego jest uwierzyć, a co innego poswiecać wiekszość czasu, ktory powinien
                być spedzany z rodziną na spotkania religijne. Niedziele w wiekszosci powinien
                mąż spędzać w domu, jesli nie ze wzgledu na Ciebie, to na dziecko. Bo tak
                działa niezwykle egoistycznie. Nie jest to tylko kwestia jego sumienia. Musi
                liczyć się z tym, ze zakładając rodzinę ma mieć dla niej czas. Nie mozna mówić,
                ze to jest tylko kwestia jego sumienia, bo gdyby wychdził w wiekszość weekendów
                np. na siatkówkę, to podniosłyby sie głosy, ze zaniedbuje obowiązki
                rodzicielskie (no bo kiedy własciwie jest z dzieckiem?). Nie widzę -
                szczególnie dla dziecka - różnicy, czy taty nie ma, bo jest na zebraniu
                religijnym czy na kartach z kumplami.
                A Ty na pewno nie musisz chodzić na te spotkania.
                • swinka_babe Re: mąż uwierzył 26.09.04, 12:35
                  no własnie tak się składa że prawie cały weekend siedzę sama sad tak się
                  złożyło że wczoraj i dzis różne rzeczy mu wypadły oczywiscie związane z religią.

                  mąż spędza z dzieckiem więcej czasu niż ja bo popołudniu odbiera je ze żłobka.
                  ale chciałabym żebysmy razem we troje też spędzali czas a nie
                  tylko "przerzucali" sobie dzieciaka i jedno z nas wychodzi.

                  oczywiscie tak nie jest cały czas ale bywa. mąż przed tymi wyjściami się mnie
                  pyta po 10 razy czy może isc. nie chcę mu tego zabraniać bo co ma siedzieć w
                  domu i żałować ze nie poszedł? zachęca mnie znów że mogę przyjsc na samo
                  spotkanie z poczęstunkiem (obrządki religijne są wczesniej). nie wiem czy się
                  zgodzic, nie mam na to specjalnej ochoty ale nie mogę izolować się od wielkiej
                  strefy życia męża która jest dla niego ważna?

                  rety jak mi dziś smutno sad
                  • philosophus Re: mąż uwierzył 26.09.04, 18:47
                    Jak dowiemy się co to za wspólnota/kościół/religia to łatwiej bedzie cokolwiek
                    doradzić...
                  • rybka002 Re: mąż uwierzył 26.09.04, 20:29
                    swinka_babe jestem nowa na tym forum, ale moja sytuacja jest dokładnie
                    odwrotna do twojej. To ja uwierzyłam; mamy dwójkę dzieci trzecie w drodze a mój
                    mąż patrzy na mnie jak na "nawiedzoną. Spróbuj poznać krąg jego
                    znajomych,poznaj co to za kościół. Wiem, że Ci smutno, ale spróbuj otworzyć się
                    na niego, porozmawiaj z nim.
                  • addria Re: mąż uwierzył 26.09.04, 20:44
                    Kiedy mąż pyta, to powiedz mu szczerze co czujesz. Nie widzę sensu kłamać, a
                    potem cierpieć. Wystarczy trochę chęci z obydwu stron, a wszystko da się jakoś
                    pogodzić.
                  • neogobbo Re: mąż uwierzył 26.09.04, 21:38
                    Wzmianka o jedzeniu przypomniała mi moje (a włąścicwie nasze z Kramlą) związki
                    z Krisznowcami, kiedyś bardzo intensywne. Tam najpierw był wykład mistrza
                    duchowego, różne pytania i rozmowy, na koniec kirtan (taniec) i prasadam
                    (jedzenie). Do dziś bardzo lubię to krisznowskie żarcie, zresztą poniekąd
                    dzięki nim przez dziesięć lat byłem wegetarianinem a i dziś w domu mięsa nie
                    jemy.
                    A tak na poważnie - coś tu może śmierdzieć na podstawie tego co piszesz, a nie
                    piszesz wiele. W Kościele katolickim są wprawdzie agapy (czyli jedzenie) ale
                    niezbyt często, choć to zależy od wspólnoty. Protestanci też raczej nie przez
                    żołądek trafiają do serc swoich wiernych. Radzę uważać.
    • evee1 Re: mąż uwierzył 27.09.04, 07:20
      Hej, wydaje mi sie, ze dobrze byloby, zebys na te spotkania sama pochodzila.
      Potraktuj to jako spotkanie towarzyskie i przymknij oko na to, ze mozesz
      sie troche niekomfortowo czuc, jak to w gronie obcych Ci ludzi. Zreszta bedzie
      tam przeciez Twoj maz. Uczestnictwo w takim spotkaniu nie wymaga przeciez
      od Ciebie przyjecia wiary meza, ale napewno rzuci swiatlo na to dlaczego
      Twoj maz tak chetnie tam chodzi. Bo ze jest zafascynowany nie tylko nowa wiara,
      ale takze ludzmi, ktorych tam poznal (nic zreszta w tym zlego nie widze),
      to jasne jak slonce, bo inaczej pedzil by do domu po nabozenstwie zamiast
      zostawac tam i jeszcze spedzac tam weekendy. Widocznie dobrze sie tam czuje
      i moze warto poznac dlaczego. Ja w kazdym razie bym chciala...
      • swinka_babe Re: mąż uwierzył 27.09.04, 10:06
        w dzieciństwie bywałam zmuszana do praktyk religijnych (katolickich rzecz
        jasna) na koloniach i bardzo się źle przez to czułam. dlatego mój wielki opór
        budzi uczestniczenie w praktykach jakiejkolwiek religii. poza tym mam naprawdę
        niewiele czasu dla siebie i nawet jak mąż wyjdzie wieczorem to wolę poczytać
        niż gdzies chodzic. ale skoro radzicie... już sama nie wiem. tam są
        organizowane różne imprezy, przychodzą całe rodziny ale jakoś nie widzę mojego
        udziału w tym, czuję po prostu niechęć do tych praktyk mojego męża. na dodatek
        on jak coś robi to się angażuje na 200%, nie umie tak trochę. teraz wciąż o tym
        czyta, uczy się, siedzi w internecie a przecież powinien pracować (jest
        naukowcem). boję się że za bardzo go to wciągnęło.

        ja tak to widzę ale być może problem jest we mnie. Rybka ciekawa jestem jak to
        u Was wygląda, może przedstawisz sytuację z tej drugiej strony. rozumiem że
        pewnie chciałabyć aby mąż też się nawrócił, a on nie chce być nawracany?
        • rybka002 Re: mąż uwierzył 27.09.04, 11:25
          Moja sytuacja trwa od 4 lat. Na początku, byłam tak zafascynowana tym co
          poznałam, że byłam nadgorliwa. Wydawało mi się, że wszyscy powinni czuć to samo
          co ja i poznając Bożą Miłość pójść za Nią bezapelacyjnie. Mój mąż jest
          katolikiem, bardzo tradycyjnym, niedzielno świątecznym. Jest bardzo kochanym
          człowiekiem, dobrym ojcem i wspaniałym mężem. Mieliśmy zawsze dobry kontakt. Na
          początku rozmawialiśmy bardzo, bardzo dużo. Usiłowałam go przekonać , pokazać
          poprzez dyskusję moje racje, ale mój mąż logicznie nie dał się przekonać. Teraz
          wiem po 4 latach, że to tylko Pan Bóg może zmienić serce człowieka. Jak jest
          możliwość to łagodnie staram sie wracać do tematu. Mój mąż, zna moich znajomych
          ze zboru. Nie są to bliskie kontakty. Podobnie jak Ty nie chce być na siłę
          nawracany. Teraz to doskonale rozumiem i jedyne co robię to modlę się gorąco za
          nim. swinka_babe spróbuj otworzyć se na swojego męża, zrób to dla niego,
          przecież wiara, nie wiem religia, kościół, która go tak pochłoneła jest dla
          niego czymś ważnym. Jest to część już waszego wspólnego życia. Życze Ci
          wszystkiegi dobrego, dużo kompromisu, wzajemnego szacunku - jest to ogromie
          ważne. Pozdrowienia Beata
          • verdana Re: mąż uwierzył 27.09.04, 13:28
            A ja jednak mam wątpliwosci, co do tego wszystkiego. Nie chodzi tu przecież
            tylko o to, ze mąż uwierzył, ale - co nie da się ukryć- przez wiarę zaczął
            zaniedbywać rodzinę. Co to za wspólnota, która do tego zachęca? Przy tem jego
            nalegania, aby niewierzaca i niezaangazowana żona chodziła razem z nim na te
            spotkania, faktycznie przerzucają na nia odpowiedzialność i winę za brak
            wspólnie spędzanego czasu. Bo on - mąż - przecież wystepuje z inicjatywą, a
            ona - zona odmawia. Już widać, ze Świnka ma poczucie winy, podczas gdy ona
            takiego poczucia na pewno mieć nie powinna. Mam wrażenie, ze jesteśmy tu
            swiadkami manipulacji.
            A wiara, która dla męża jest ważna nie musi być ważna dla jego zony (chyba, ze
            wiedziała o niej już w dniu slubu).
            • sion2 Re: pytanie chyba ważne 27.09.04, 13:55

              abstarhując na chwile od Twojej sytuacji swinko, mam jednak pytanie co to za
              wspólnota
              jestem katoliczką troszkę obeznaną w różnych naszych wspólnotach i jakoś ni w
              ząb nie mogę sobie przypomniec żeby istniała jakaś odrwająca męża od żony i
              dzieci - na całe weekendy...
              wspólnot w Kk jest mnóstwo,ale nawet jak mają rekolekcje weekendowe to najwyżej
              raz na 3 miesiące a nie co tydzień!
              a agapy tez są ale co tydzień

              bo różnica jest zasadnicza: jeżeli mąż trafił do sekty to trzeba go stamtąd za
              wszelką cenę wyciągnąć gdyż może (nie musi!) doprowadzić to do starsznych
              konsekwencji dla was wszytskich
              a jeżeli jest w jakims kościele to jest szansa, że rzeczywiście się nawróci do
              Boga - także jak jest w KK - co ZAWSZE powoduje wzrost miłosci do bliźnich w
              człowieku

              trzymaj się !
              • swinka_babe Re: pytanie chyba ważne 27.09.04, 15:20
                nie chcę pisać jaka to religia bo świat jest mały a internet nie jest
                anonimowy. ale na 100% to nie sekta.

                tak, ostatnio mąż przegiął z tym czasem i powiedziałam mu to. następny raz
                wybiera się dopiero za 1,5 tygodnia. tam są spotkania w tygodniu, wieczorami.
                ostatnio to było święto i dlatego tyle czasu tam spędził. mam nadzieję że to
                się prędko nie powtórzy.

                a jak Wy sobie radzicie z czasem jeśli wiara i uczestniczenie w praktykach
                religijnych nie dotyczy całej rodziny? co wybieracie jeśli jest konflikt
                religia czy rodzina.
                • mama_kasia Re: pytanie chyba ważne 27.09.04, 15:54
                  U mnie akurat jest tak, że religia dotyczy całej rodziny,
                  więc z własnego doświadczenia nic nie mogę Tobie poradzić.
                  Natomiast nadal niepokoi mnie to, o czym juz pisała Sion.
                  Nie wiem, czy wiesz, ale np. z punktu widzenia KK świadkowie
                  Jehowy to też sekta (upomnijcie mnie dziewczyny, jeśli się
                  mylę, ale u nas tak mówiono...). Jest też np. tzw kościół
                  Moona, który przekonuje do siebie, opowiadając, że jest
                  chrześcijański (mój kolega z byłej pracy jest w tym kościele,
                  a i mój mąż spotkał się z nagabywaniem z ich strony).
                  Piszę to wszystko, bo nadal niepokojące jest to, że religia
                  (a w moim pojęcie wiara w Boga, który jest Miłością) odrywa
                  Twojego męża tak bardzo od rodziny. Zbliżenie się do Boga
                  powinno w moim przekonaniu przynosić dobre owoce. Czy takie
                  widzisz?
              • marzek2 Re: pytanie chyba ważne 27.09.04, 15:47
                Sion, pozwolę się sobie z Tobą nie zgodzić smile Mam kuzyna, który jest nawróconą
                osobą i jest - chyba - w Odnowie albo w innej wspólnocie, ale na pewno
                katolickiej. Co oczywiście mnie cieszy, ale... zawsze smutkiem napawa mnie widok
                jego żony, mają cztery córeczki, a z tego co wiem on często wyjeżdża na jakieś
                rekolekcje, czuwanie itp... To jest troszkę taka obserwacja z boku, bo nie znam
                ich dobrze, ale kiedy kuzyn opowiadał o swoim życiu, o wspólnocie, to jakoś
                brakowało mi u niego troski i nawrócenie żony... mam wrażenie (choć może być
                mylne oczywiście), że jest troszkę pozostawiona sama sobie. Wydaje mi się, że w
                przypadku mojego kuzyna właśnie, czy w przypadku męża świnki nie musi to być
                koniecznie kwestia tego, czy wspólnota odrywa męża od żony itp, być może to
                właśnie jego "neofity" takie decyzje w okresie "pierwszej miłości " (zakładając,
                że to nie sekta). Choć myślę, że zdrowa wspólnota w miarę poznawania swojego
                nowego członka, powinna zainteresować się, co na to jego żona i czy jej właśnie
                nie zaniedbuje.

                Świnko - sytuacja wymaga niewąpliwie szczerej rozmowy w miłości między Wami, tak
                byście oboje mogli wyrazić swoje uczucia, obawy, nadzieje.

                Zastanawiam się, dlaczego nie chcesz napisać, jaka to wspólnota/kościół?
                Ukrywając to, już budujesz w nas podejrzliwość to tych ludzi i uprzedzenia, a
                czy słuszne, czy nie, nie mamy okazji się przekonać...
                • mama_kasia Re: pytanie chyba ważne 27.09.04, 15:57
                  O właśnie Marzek: "zdrowa wspólnota w miarę poznawania
                  swojego nowego członka, powinna zainteresować się, co na
                  to jego żona i czy jej właśnie nie zaniedbuje."
                  Dobrze to ujęłaś.
                  • rybka002 Re: pytanie chyba ważne 27.09.04, 16:26
                    Zgadam s z Wami dziewczyny. Miłość do Boga przybliża do człowieka szczególnie
                    do bliskich osób. Kasia napisała"świadkowie
                    Jehowy to też sekta (upomnijcie mnie dziewczyny, jeśli się
                    mylę, ale u nas tak mówiono...). Jest też np. tzw kościół
                    Moona, który przekonuje do siebie, opowiadając, że jest
                    chrześcijański " niestety to z prawdziwym chrzescijaństwem nie ma nic
                    wspólnego. swinka_babe przyglądnij sie dobrze temu kościołowi!!!
                    A co do wolnego czasu. W naszym przypadku musimy jakoś iść na wzajemny
                    kompromis, który się udaje dzięki dobrej woli dwóch stron. Rozmowa, rozmowa i
                    jeszcze raz rozmowa!!!!
                • sion2 Re: ale się zgadzam z marzek ! 27.09.04, 19:14

                  Bo tak naprawdę mówimy o tym samym tylko z innego punktu widzenia. Tzn. są
                  wspólnoty kościelne chrześcijańskie - nie tylko katolickie - ktore są
                  wspólnotami Bożymi. I jesli się chce, można w nich spotkac Boga. Może być to na
                  poczatku totalne "zachłysnięcie" się Nim i Jego Słowem np. ktos na pół roku
                  przestaje czytać w ogóle cokolwiek poza tym co dotyczy jego pracy i w każdej
                  wolnej chwili studiuje Biblię (przykład z życia pewnego katolika). No i jak
                  wszystko idzie w dobrym kierunku to po pewnym czasie delikwentowi Bóg
                  przypomina, że może tak by o zonie , o dzieciach pomyslał nieco intensywniej,
                  że może by tak do kina itd. - tak się stało u tego człowieka szybko, po
                  pierwszym zauroczeniu. Dalej relacja jego z Bogiem rozwijała się normalnie,
                  owszem angażował się w religie ale jakoś normalnie.
                  Ale przeciez w wolności mógł się zafiksować i świata poza wspólnota nie
                  widziec, to co powie X ważniejsze, ze zona dzwoni i mówi że trzeba z dzieckiem
                  do lekarza - mógł tak falszywie interpretowac "wolę Bożą" - i nie z powodu ze
                  jest w sekcie tylko, bo sobie sam coś ubzdurał. ale dopóki jest w normalnej
                  wspólnocie chrześcijanksiej to problem jest jakby w nim samym.

                  Natomiast inaczej jest gdy ktos trafia do sekty. Wtedy zewnetrznie jest mu
                  narzucane co ma robić. Najpierw subtelnie a potem coraz większe pranie
                  mózgu. "czytaj tylko to" "spotykaj sie tylko z tym" "nie chodź tam i tam" "nie
                  mów tak i tak" "nie słuchaj co mówi zona, bo ona jest naszym wrogiem" itd.
                  I wtedy taki człowiek nie ma wyboru: jezeli chce być z tą grupą to MUSI robić
                  to i to.
                  A jeżeli człowiek jest we wspólnocie chrześcijańskiej to zawsze wybór: może się
                  angażowac albo nie, może być animatorem albo zwykłym członkiem, może być na
                  spotkaniach 1 raz w miesiącu a może 2 razy w tyg. Ale wybranie żadnej z tych
                  opcji nie powoduje, że jest mu wmawiane, ze jest/nie jest prawdziwie wierzącym.

                  Dlatego istotne jest czy ktoś trafił do kościoła chrześcijańskiego czy
                  pseudokościoła czy po prostu sekty.
                  Stwierdzenie , ze ktos jest w Odnowie w Duchu św. i być może (!) zaniedbuje
                  rodzinę jest nieobiektywne w stosunku do oceny całej wspólnoty, gdyz jednak
                  jest to jego decyzja.Nie jest to żadną przesłanka do stwierdzenia że w takim
                  razie ta wspólnota jest nie z Boga.

                  Natomiast jeżeli WSZYSCY w danej wspólnocie zaniedbuja rodzinę, jeżeli pomiedzy
                  nimi powstaje jakis mur, jeżeli widzi się jakiś rozpad u większości członków -
                  to wtedy jest podejrzenie, ze oni z Bogiem nie mają wiele wspólnego.

                  Bo to, ze ktoś indywidulanie sobie dochodzi do wniosku, ze Bóg chce jego
                  wielkiego zaangażowania - to nic dziwnego.
                  Gorzej gdy ktos mu wmawia, ze to postępowanie jest jedynie słuszne.Gdy wmawia
                  mu, ze jak nie będzie zostawiał żony i dzieci to "wyleci" ze wspólnoty. A tego
                  we wszytskich katolickich wspólnotach jakie znam, po prostu nie ma.Co niestety
                  nie broni przed "prywatnym zafiksowaniem" niektórych członków.

                  dlatego pytanie jaka to wspólnota jest istotne. Czy ktoś mężem swinki
                  manipuluje czy sam po prostu ma fazę zachłysniecia tym co Boże smile
                  • swinka_babe Re: ale się zgadzam z marzek ! 28.09.04, 14:51
                    Sion, to w sumie pocieszające co piszesz, moje mojemu mężowi minie ta pierwsza
                    fascynacja. nie sądzę by nim ktoś manipulował, wręcz przeciwnie jego duchowny
                    radził mu by mniej się angażował, bardziej na spokojnie do tego podchodził.

                    to nie prowokacja, naprawdę mam taki problem i nikogo by o tym porozmawiac.
                    dziekuję tym którzy zechcieli odpowiedzieć na mojego posta.
                    • philosophus Re: ale się zgadzam z marzek ! 28.09.04, 23:33
                      To dowiemy sie jaka to wspolnota?

                      W.
    • philosophus Re: mąż uwierzył 27.09.04, 21:26
      A mi sie wydaje, ze to prowokacja smile. w.
      • mader1 Re: mąż uwierzył 27.09.04, 21:29
        smile tak sobie czytam i ... smile
      • mama_kasia Re: mąż uwierzył 28.09.04, 07:53
        Też tak zaczynałam podejrzewać smile
      • piotrsko Re: mąż uwierzył 29.09.04, 08:27
        Ostanio mało sie odzywam na tym formu ... Śledzę jednak to co się tu dzieje i
        niestety moje podejrzenia są podobne ... Piotr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka