marzek2
14.04.05, 14:26
Parę razy z dziewczynkami mijałyśmy różne babuleńki na spacerach. Na początku
tłumaczyłam i dawałam pieniążka, żeby dały pani na jedzenie. Teraz już same
wiedzą i jak tylko zobaczą kogoś siedzącego na ulicy z wyciągniętą ręką proszą
o pieniążka dla pani...
Jak sobie z tym radzicie? Dajecie wszystkim? Nawet tym, którzy od razu
wyglądają Wam na takich, którzy pójdą do najbliższego monopolowego i wydadzą
na "jabola"? Może kupujecie coś do jedzenia? Pozwalacie Duchowi Św prowadzić
się w takich sprawach? Jak?
Jak to wytłumaczyć dzieciom? Dawać zawsze? Nie zawsze? Mam mętlik, dziś nie
dałam jednej pani na spacerze, a moje tłumaczenia były dość mętne...