Może z naszym forum nie ma to zbyt wiele wspólnego, ale już
na tyle różnych tematów rozmawialiśmy, więc myślę, że mogę...
Mam z tym problem. Jak podchodzicie do zajęć dodatkowych dla dzieci?
Nasz syn (9 lat) chodził na judo 2 lata, teraz zrezygnował. Córka
(6 lat) chodziła na zajęcia plastyczne pół roku. Teraz zrezygnowała.
To były ich jedyne zajęcia pozalekcyjne, na które wcześniej chcieli
sami chodzić. Nie jesteśmy specjalnie zwolennikami takich zajęć, ale
te akurat podobały nam się, a im także. Może aż za bardzo nam się
podobały... Czuliśmy, że płynie z nich dobro. Syn miał super trenera,
który w dodatku jest wierzący (no, wiecie, co mam na myśli). Treningi
dawały mu nie tylko sprawność fizyczną, ale też odczuwanie wysiłku,
mądrą rywalizację, takiego ducha "sportowego"

Ja to zaraz myślę,
że jak dzieci coś zaczynają robić to już na całe życie, a one dopiero
próbują, to tego to owego. I trzeba im na to pozwolić, ale na jakich
zasadach?
Takie pytanie: na ile zmuszać dzieci do zachowania konsekwencji w
podejmowanych zajęciach? Czy w ogóle i w jakim wieku? Czy namawiać,
czy od razu odpuszczać (bo w końcu to ich zajęcia)? Na ile zgadzać
się na coś nowego?