Dodaj do ulubionych

Kazia i Madzia

17.03.06, 16:04

"Salwy śmiechu, gongi i oklaski towarzyszyły okrutnemu popisowi Kazimiery
Szczuki, historyka literatury, krytyka literackiego, frontmenki polskiego
feminizmu, gdy przedrzeźniała osobę niepełnosprawną - Madzię Buczek,
założycielkę Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci. Wszystko działo się na
antenie jednego z polsatowskich talk-show. Ani prowadzący, ani widownia nie
protestowali. Przejaw tej swoiście pojmowanej "wrażliwości" pani krytyk
wywołał szeroką falę oburzenia. Na jednym z najbliższych posiedzeń sprawą
zajmie się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji." tyle cytat

Co o tym myslicie? Nie ogladalam programu, tylko slyszalam ten nieszzcesny
cytat w radio, i brzmial okrutnie i zalosnie... Zdaje sie, ze przesadzila,a
moze to swiadoma prowokacja lub chec zostania parodystka w programie
Sz.Majewskiego?
Czasami Kazie Szczuke w programach o ksiazkach lubie posluchac, w koncu jest
swietnie wyksztalcona, ale w tym wypadku mam ochote powiedziec "glupiakazia" -
gdyby nie to, ze obrazilabym sympatyczna uczestniczke tego forumsmile.
Czy znajdujecie cos na usprawiedliwienie K.Szczuki?
Czy to byla glupota czy zlosliwosc?
Obserwuj wątek
    • mader1 Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 16:12
      głupota?... sama piszesz, że jest bardzo inteligentna. Ze złośliwości jest
      znana powszechnie - obejrzałam dwa razy ten jej program, w którym odpytuje
      uczetników na czas. Jest w nim bezlitosna. W świetle tego, co o niej wiesz, na
      co stawiasz ?
      • kamilla14 Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 23:38
        mader1 napisała:

        > głupota?... sama piszesz, że jest bardzo inteligentna.

        nie napisalam, ze jest inteligentna, tylko swietnie wyksztalcona - ma 2
        doktoraty. Ale jak widac, to o niczym nie swiadczy, a chcialoby sie, zeby taka
        osoba miala jakies minimum kultury. Potwierdza sie, wiedza nabyta czesto
        rozmija sie z madroscia zyciowa...
        Juz samo wylansowanie nazwiska Szczuka przez jakis teleturniej, przyjmowanie
        zaproszen od gospodarzy niezbyt madrych programow, czy pseudoironiczne wywiady,
        jak dla mnie skresla ja jako osobe na poziomie...

        Ze złośliwości jest
        > znana powszechnie - obejrzałam dwa razy ten jej program, w którym odpytuje
        > uczetników na czas. Jest w nim bezlitosna. W świetle tego, co o niej wiesz, na
        > co stawiasz ?

        niestety, nie wiem,o niej za duzo. Jest z Krakowa, czytywalam kiedys pismo
        Gender coby sobie poszerzyc horyzonty o feministkach i pewnie jej w jakims
        stopniu zawdzieczam otwarcie oczu na pewne przejawy nietolerancji w stos. do
        kobiet. Szczerze mowiac intrygowaly mnie jej kontrowersyjne poglady, manify no i
        recenzje ksiazek, ale jak zaczela sie bardziej komercyjnie udzielac, i nastapila
        swoista moda na nia (nawet u Pospieszalskiego ubarwiala program), to prawie
        kazda wypowiedzia mnie rozczarowywala...No i teraz gwozdz do trumny z ta
        Madzia...Plus dziwne usprawiedliwianie sie:

        "Kazimiera Szczuka zwróciła uwagę, że jej zachowanie zostało na siłę wpisane w
        kontekst walki ideologicznej. - Podziwiam i szanuję Magdę Buczek, którą uważam
        za osobę wspaniałą i charyzma-tyczrą ale nie wyrzekam się prawa do krytykowania
        Radia Maryja, bo to radio jest także jednym z mediów, które podlega krytyce -
        mówiła ."

        Jak juz kogos przedrzeznia w tak wyrafinowany sposob, to hipokryzja jest
        nazywanie pozniej tej osoby charyzmatyczna, i ze sie ja szanuje i podziwia...

        Oby modlitwy Magdy pomogly na ten beton...smile

        A to, co Madzia robi w RM pozwole sobie przeniesc na inny watek zgodnie z
        niektorymi sugestiami...
        K

        • direta Re: Kazia i Madzia 18.03.06, 20:54
          kamilla14 napisała:

          > nie napisalam, ze jest inteligentna, tylko swietnie wyksztalcona - ma 2
          > doktoraty.

          A co ona właściwie konczyła, kiedy i z czego te doktoraty?
          Bo kiedys usilnie szukałam informacji o jej wykształceniu i żadnych konkretów
          na ten temat nie znalazłam, tylko jakieś ogólniki.
          • agrescik75 Re: Kazia i Madzia 18.03.06, 22:27
            direta napisała:

            > kamilla14 napisała:
            >
            > > nie napisalam, ze jest inteligentna, tylko swietnie wyksztalcona - ma 2
            > > doktoraty.
            >
            > A co ona właściwie konczyła, kiedy i z czego te doktoraty?


            Hmmm... na stronie Instytutu Badań Literackich PAN figuruje jako mgr
            www.ibl.waw.pl/index.php?strona=182
            Chyba że to nieaktualne dane, ale jakoś trudno mi uwierzyć że taka poważna
            instytucja nie uaktualnia swojej strony internetowej.

          • kamilla14 Re: Kazia i Madzia 19.03.06, 23:29
            direta napisała:

            > kamilla14 napisała:
            >
            > > nie napisalam, ze jest inteligentna, tylko swietnie wyksztalcona - ma 2
            > > doktoraty.
            >
            > A co ona właściwie konczyła, kiedy i z czego te doktoraty?
            > Bo kiedys usilnie szukałam informacji o jej wykształceniu i żadnych konkretów
            > na ten temat nie znalazłam, tylko jakieś ogólniki.
            >

            A ja przepraszam, ale nie wiem, powtorzylam oczywiscie za kims...Ale w telewizji
            wystepuje jako krytyk literacki, wiec chyba choc jeden z polonistyki musi miec?
            I jakies ksiazki pisala, wiec pewno przy okazji do doktoratu?
            A ten drugi to moze na gender studies - na UW cos takiego mialo powstac,
            wybaczcie, ale nie chce mi sie szukac, chyba to nie takie wazne?
            • direta Re: Kazia i wykształcenie 21.03.06, 22:53
              kamilla14 napisała:

              > direta napisała:
              >
              > > kamilla14 napisała:
              > >
              > > > nie napisalam, ze jest inteligentna, tylko swietnie wyksztalcona -
              > ma 2
              > > > doktoraty.
              > >
              > > A co ona właściwie konczyła, kiedy i z czego te doktoraty?
              > > Bo kiedys usilnie szukałam informacji o jej wykształceniu i żadnych konkr
              > etów
              > > na ten temat nie znalazłam, tylko jakieś ogólniki.
              > >
              >
              > A ja przepraszam, ale nie wiem, powtorzylam oczywiscie za kims...Ale w
              telewizj
              > i
              > wystepuje jako krytyk literacki, wiec chyba choc jeden z polonistyki musi
              miec?
              > I jakies ksiazki pisala, wiec pewno przy okazji do doktoratu?
              > A ten drugi to moze na gender studies - na UW cos takiego mialo powstac,
              > wybaczcie, ale nie chce mi sie szukac, chyba to nie takie wazne?

              Ważne, nie ważne.. hmm.. po prostu stwierrdzam fakt, że NIGDZIE jak dotąd nie
              znalazłam informacji o tym co p.Kazia ukonczyła i kiedy a czytając od lat
              jakieś frqagmenty na jej temat mam podejrzenia, że nawet tego magistra to
              zdobyła dość późno bo jakoś jej te studia nie za dobrze szły.
              Czy naprawdę trzeba mieć ukończona polonistykę by być przedstawianą jako krytyk
              literacki?
              Ale w tej chwili być może ma już nawet owe dr przed nazwiskiem, bo odkąd
              otwarto gender studies p.Kazia poczuła się wreszcie jak szczuka w wodzie i tam
              to już doktorat zrobić ie jest ciężko. Trzeba tylko pisać "po linii".
              Tak więc nie "piałabym" za bardzo, że jest "świetnie wykształcona"
              Tak ona wykształcona jak "profesor" Środa, która publicznie się
              usprawiedliwiała, ze (mimo zajmowania w owym czasie eksponowanego stanowiska w
              rządzie i tytułu prof przed nazwiskiem) angielski zna słabo, więc mogła coś w
              związku z tym (podczas oficjalnej wypowiedzi!!!) przekręcić (jak się zna słabo
              to albo się siedzi w kącie a nie pcha na afisz, albo chociaż się korzysta z
              tłumacza a nie daje plamę)
              Swego czasu mieliśmy "świetnie wykształconych" działaczy PZPR, którzy robili
              doktoraty i profesury na WUMLu, teraz porównywalnej wartości doktoraty robi się
              na gender studies.
              Nie neguję, że p.Kazia potrafi czytać i ileś tam książek przeczytała w życiu.
              Przez te wszystkie lata jakie minęły od studiów pewne braki w wykształceniu też
              pewnie nadrobiła, ale nigdy nie nazwałabym jej ani wszechstronnie, ani tym
              bardziej świetnie wykształconą, a już na pewno nie określiłabym jej
              jako "bardzo inteligentną" o czym pisałam szerzej w innym liście.
    • glupiakazia Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 16:42
      Dotąd uważałam, że Szczuka jest osobą niebezpieczną, ale po tym incydencie
      widzę, że jest z nią gorzej niż myślałam.

      Myślę, że jej się wydawało, że jako "gwiazda i osobowość" jest nietykalna i ten
      protest chyba ją zdziwił, bo ewidentnie się plącze w zeznaniach:

      "Szczuka w rozmowie z PAP podkreśliła natomiast, że w jej wypowiedzi nie
      było "cienia mowy o niepełnosprawności" Buczek, a jedynie "życzliwa anegdota".

      - Ja mówiłam o jakimś wielkim swoim uznaniu i fascynacji tą osobą. Owszem,
      naśladowałam ten głos, ale była to pewna anegdota. Życzliwa anegdota z lekką
      kpiną. Nie było tam natomiast cienia mowy o tym, że ta osoba jest
      niepełnosprawna, włącznie z tym, że ja na początku programu powiedziałam, że
      nie wiem, kto to jest - dodała."
      • kulinka3 Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 18:18
        Jestem w stanie uwierzyć,że p.Szczuka nie wiedziała, iż Madzia jest
        niepełnosprawna ( co prawda zastanowiłoby mnie dlaczego dorosła osoba mówi w
        taki sposób i nie śmiałabym nie wiedząc tego- dlaczego?, publicznie z tego drwić).
        Ale nie o niepełnosprawność mi tu chodzi.Szczuka publicznie drwiła sobie z
        modlitwy.I tłumaczenie,że była to anegdota z kpiną jest dla śmieszne i tchórzliwe.
        Poza tym nie wiem, czy z jej strony padło publiczne "przepraszam".
        I jeszcze mały cytat:
        "Jednym z paskudnych narzędzi przemocy jest naruszanie ludzkiej godności:
        pogarda, lekceważenie, ośmieszanie lub protekcjonalne traktowanie".
        To tekst manify z 2003 roku podpisany przez panią dr.Szczukę.
        Ośmieszyć feministkę to przemoc, ośmieszyć Madzię to anegdota z ironią!


    • anndelumester Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 16:51
      Nie widziałam programu,
      tu jest link:
      video.google.com/videoplay?docid=-847027218027709750&q=szczuka
      który niestety w moim kompie sie nie otwiera,
      ale jak już obejrze to napisze co o wypowiedzi cytowanej sądze.
      Szczuke lubie, i słuchac i czytac. I mam podejrzenie, ze nie wysmiewała sie z
      czyjejś niepełnosprawnosci, ale ze stylu retorycznego, ale to moje podejrzenia.
      BTW - kiedy sie panowie pewnych orientacji pol-społ o Kazimierze S. wypowiadali
      w tonie mało przyjemnym, wrecz chamskim o seplenieniu i aparacie na zebach, i
      jakoś to było dopuszczalne...
      • mader1 Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 18:02
        no to zobaczyłam. Rzeczywiście od razu zaznaczyła, że nie wie, kto to jest -
        czyli jak się nazywa. Wiedziała, że jest założycielką Kółek Różańcowych.
        Zastanawiające, jak mało dociekliwi są ci inteligentni krytycy - słuchają,
        nawet wiele razy czyjegoś dziwnego głosu.Fascynuje ich. Nie dociekają jednak,
        kto zacz. Zakładają, że osoba używa specjalnie takiego stylu, żeby omamić i
        tak już zindoktynowane i omamione katolickie dzieci.Lub żeby ich prowokować.
        Nie udało się, styl wynika z niepełnosprawności, nie zaś przebiegłości o.
        Rydzyka. Jeżeli inne tematy poznają tak dogłębnie - pogratulować.
        Nie mam zbyt dobrego zdania o Kazimierze. Nie dlatego, że uważam ją za mało
        inteligentną. Dlatego, że wiem, jaka to ciężka praca zacząć używać inteligencji
        tak, by uszczęśliwiać ludzi, zamiast ich ranić. Tej pracy u p. Kazimiery nie
        widzę.
        Kiedyś była taka kobieta - A. Resich- Modlińska. Powiedziała jedną,
        niewybaczalną dla wielu osób rzecz - że nie lubi łysych prezenterów. To był
        czas, gdy dwóch z nich było łysych z powodu przechodzenia chemioterapii. Ja
        osobiście nie wiedziałam o tym, że mają raka. P. Alicji nikt nie pytał , czy
        wiedziała. Za ten okrutny żart została publicznie zlinczowana.
        • glupiakazia Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 21:48
          > Nie mam zbyt dobrego zdania o Kazimierze. Nie dlatego, że uważam ją za mało
          > inteligentną. Dlatego, że wiem, jaka to ciężka praca zacząć używać
          inteligencji
          >
          > tak, by uszczęśliwiać ludzi, zamiast ich ranić. Tej pracy u p. Kazimiery nie
          > widzę.

          Maderku, znowu zachwycasz mnie swoją przenikliwościąsmile
      • bioo Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 20:23
        fakty.interia.pl/news?inf=728974
        tu z interii, Szczuka podobno przeprosiła MAdzię

        sama nie wiem...
    • mary_ann Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 21:13
      Dla mnie to nie jest prosta sprawa.

      O sympatię dla Szczuki proszę mnie nie podejrzewać - jest wprost przeciwnie.
      Ale tu akurat wierzę, że nie miała pojęcia o niepelnosprawności tej
      dziewczynki - myślę, że gdyby o niej wiedziała, to do parodii by nie doszło, i
      nie dlatego, że Szczuka jest wrażliwa jak mimoza, a prędzej dlatego, że to
      byłby z jej strony samobójczy gol.

      Myślę, że Szczuka miała pecha. I nagonka na nią w tej chwili bardzo mi się nie
      podoba. Mam wrażenie, że wiele osób udaje, że nie rozumie, co Szczuka
      sparodiowała - choć przecież wie to doskonale. I nie chodzi o
      niepełnosprawność. Ani o modlitwę. Ani o wiarę.

      Powiem tyle - kiedyś jadąc samochodem i szukając odbierającej w danym miejscu
      stacji złapałam radio Maryja. Kiedy usłyszałam o Podwórkowych Kółkach
      Rózancowych, to naprawdę przez dobrą chwilę zastanawialam się, czy to radio
      Maryja, czy program satyryczny. I bardzo Was przepraszam, jeśli urażam czyjeś
      uczucia, ale mnie niektóre wypowiedzi na falach tego radia nieskończenie
      śmieszą swą kiczowatością. Każda inicjatywa ewangelizacyjna (szczera z ducha)
      jest godna pochwały. Ale.... pamiętacie taki tekst Boga z dowcipu: "Józek, ty
      mnie nie maluj na kolanach, Ty mnie maluj DOBRZE!". Cukierkowo-ckliwe teksty
      nawet nie wołają o parodię, one same w sobie są śmieszne.
      • glupiakazia Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 21:56
        Mam wrażenie, że wiele osób udaje, że nie rozumie, co Szczuka
        > sparodiowała - choć przecież wie to doskonale. I nie chodzi o
        > niepełnosprawność. Ani o modlitwę. Ani o wiarę.


        Mary-ann, nie do końca się tu z Tobą zgodzę, bo wiem, że miałaś na myśli kicz,
        ale sądzę jednak, że gdyby ta dziewczynka takim samym tonem mówiła o osiedlowym
        klubie miłośników sklejanych samolotów, pies z kulawą nogą by się nie
        zainteresował.

        Natomiast poruszasz ciekawy temat: dlaczego tzw. "postawa religijna" musi być
        kiczowata? Bo niestety na ogół jest. To samo dotyczy dużej części sztuki
        sakralnej. Podobny temat wypłynął kiedyś dawno w wątku anndelumester o tym,
        dlaczego chrześcijanin musi być nudny. Wtedy jakoś nam rozmowa nie wyszła, więc
        może terazsmile
        • mary_ann Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 22:09
          glupiakazia napisała:

          > Mary-ann, nie do końca się tu z Tobą zgodzę, bo wiem, że miałaś na myśli
          kicz,
          > ale sądzę jednak, że gdyby ta dziewczynka takim samym tonem mówiła o
          osiedlowym
          >
          > klubie miłośników sklejanych samolotów, pies z kulawą nogą by się nie
          > zainteresował.

          Bo ja wiem? Ten ton, ta modulacja same w sobie są pretensjonalne i śmieszne (i
          nie wynikają z niepełnosprawności, bo dziewczynka jest niepełnosprawna ruchowo,
          a nie intelektualnie).
          Oczywiście zgadzam się, że treść ma tu coś do rzeczy, ale nie potraktowałabym
          jednak wystąpieia Szczuki jako parodii modlitwy czy pobożności en gros,
          raczej ... hmmm... pewnego typu pobozności charakterystycznej np. dla radia
          ojca dyrektorasmile

          >
          > Natomiast poruszasz ciekawy temat: dlaczego tzw. "postawa religijna" musi być
          > kiczowata? Bo niestety na ogół jest.

          Nie wiem, czy "na ogół". Za często, to pewne. Ale na szczeście nie zawsze. Nie
          może tu być mowy o tożsamości.
          Ja naprawdę wierzę, że o Bogu można mówić prosto, jasno, prawdziwie, bez
          barokowego "ubogacania" (wrr...) i zdziecinnienia. Przykładów mogę podać duzo,
          ale to już nie dziśsmile

          To samo dotyczy dużej części sztuki
          > sakralnej. Podobny temat wypłynął kiedyś dawno w wątku anndelumester o tym,
          > dlaczego chrześcijanin musi być nudny.

          Nie musi!!!smile

          Wtedy jakoś nam rozmowa nie wyszła, więc
          >
          > może terazsmile


          O rany, ale jak zdefiniowac dobry gust? Najlepiej widać, o co chodzi, kiedy go
          zabrakniesmile
          • direta Madzia 17.03.06, 22:23
            mary_ann napisała:

            > glupiakazia napisała:
            >
            > > Mary-ann, nie do końca się tu z Tobą zgodzę, bo wiem, że miałaś na myśli
            > kicz,
            > > ale sądzę jednak, że gdyby ta dziewczynka takim samym tonem mówiła o
            > osiedlowym
            > >
            > > klubie miłośników sklejanych samolotów, pies z kulawą nogą by się nie
            > > zainteresował.
            >
            > Bo ja wiem? Ten ton, ta modulacja same w sobie są pretensjonalne i śmieszne
            (i
            > nie wynikają z niepełnosprawności, bo dziewczynka jest niepełnosprawna
            ruchowo,
            >
            > a nie intelektualnie).

            Pierwszy raz usłyszałam Madzię w RM gdy miała ok 5 lat. Zaskoczyło mnie wtedy,
            że spiker usłyszawszy głosik powiedział: "a dzień dobry Madziu!" - to znaczy
            rozpoznał ją od razu.
            Potem sama zaczęłam rozpoznawać jej charakterystyczny głos, nie do pomylenia z
            innym.
            Ten głos przez lata niewiele się zmienił, co może wynikać z choroby -
            nieprawidłowej budowy klatki piersiowej.
            Słucham RM sporadycznie, ale kiedyś, kilka lat temu, przypadkiem włączyłam
            jakieś rozważania o krzyżu, które prowadziła Madzia. To chyba była droga
            krzyżowa, albo jakieś inne nabożenstwo wielkopostne.
            NIe wiem dlaczego byłam i jestem przekonana, ze były to jej własne rozważania.
            Albo było to powiedziane, albo były jakieś inne znaki o tym swiadczące.
            Byłam zbudowana głębia teologiczną tychże, zwłaszcza, ze Madzia była wtedy
            jeszcze dzieckiem (mogła mieć ok 13 lat)
            Nie wiem więc gdzie tu kicz. Jej sposób mówienia mi nie przeszkadza. Jakos nie
            natrafiłam na "ckliwe" teksty. Ale może po prostu za rzadko słucham RM?

            Człowiek w szkole cierpienia dojrzewa szybciej. Mysle, że madzię mozna zaliczyć
            do takich ludzi.

            Ania
            • mary_ann Re: Madzia 17.03.06, 22:32
              Na pewno nie poczuwam się do żadnej fachowosci ani w kwestii RM, ani Madzi
              Buczek (baj de łej, jesli dobrze Cię rozumiem, jest to osoba dorosła, więc
              dlaczego "Madzia"?) Słyszałam ją dziś komentującą przeprosiny Szczuki.
              No, sorry, ja takiego górnolotnego stylu nie trawię.
              • direta Re: Madzia 17.03.06, 22:39
                mary_ann napisała:

                > Na pewno nie poczuwam się do żadnej fachowosci ani w kwestii RM, ani Madzi
                > Buczek (baj de łej, jesli dobrze Cię rozumiem, jest to osoba dorosła, więc
                > dlaczego "Madzia"?) Słyszałam ją dziś komentującą przeprosiny Szczuki.
                > No, sorry, ja takiego górnolotnego stylu nie trawię.

                Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia. Ja się dziś zdziwiłam kiedy dowiedziałąm
                się, że ona ma już 18 lat - jak ten czas leci - wydaje się, że dopiero co miała
                5. Poza tym jest drobniutka (metr wzrostu 15 kg) wiec owo "Madzia" narzuca się
                samo.
                Zresztą mam znajmą po 60-tce o której nadal się mówi "pani Madzia"
                Dlatego nie rozumiem czemu mam pisać "Magdalena"

                A co do stylu - nie wypowiadam się, bo dawno jej nie słyszałam, więc po prostu
                nie wiem.
                Mogę tylko powiedzieć, że to, co słyszałam podobało mi się, uznałam, że jest
                mądre, albo przynajmniej sensowne.
                Jak jednak juz pisałam - nie słucham zbyt czesto.
                Znam natomiast osobę, która zna rodziców Madzi i samą Madzię (jednak będę o
                niej pisać Madzia) Z tego co opowiada to naprawdę niezwykła dziewczyna.
                Pozdrówka

                direta
              • direta Re: Madzia i Kazia 17.03.06, 22:53
                mary_ann napisała:

                > Na pewno nie poczuwam się do żadnej fachowosci ani w kwestii RM, ani Madzi
                > Buczek (baj de łej, jesli dobrze Cię rozumiem, jest to osoba dorosła, więc
                > dlaczego "Madzia"?)

                baj de łej Szczuka tez jest osobą dorosła (czy aby na pewno?) więc
                dlaczego "Kazia"?
          • izzunia1 Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 22:34
            "Bo ja wiem? Ten ton, ta modulacja same w sobie są pretensjonalne i śmieszne (i
            nie wynikają z niepełnosprawności, bo dziewczynka jest niepełnosprawna ruchowo,
            a nie intelektualnie)."
            Tyle, ze Kazia nie parodiowala tonu i modulacji a tempo mowienia Madzi. Madzia
            cierpi na wrodzona lamliwosc kosci, a ta chorobe cechuje " duża różnorodność w
            rozciągliwości więzadeł, uogólnionej dystonii mięśniowej" itp - a wiec takze
            aparatu mowy. Kto wie, moze ton jej wypowiedzi tez jest tym spowodowany?

            A co do inteligencji pani Kazimiery... Pomijajac czy wiedziala, czy nie, ze
            Madzia jest chora, jaki powazny czlowiek (kobieta) bedzie parodiowac z napisem
            na koszulce "Mam okres", ktory ma rzekomo bronic wolnosci wypowiedzi?

          • pawlinka Re: Kazia i Madzia 18.03.06, 02:38
            Jakoś mnie razi mówienie o Panu Bogu w kontekście dobrego gustu i kiczu.
            Przeprasam, ale te kategorie estetyczne w zestawieniu z pobożnością jakoś mi
            nie pasują. To znaczy: że pobożność z wyższej półki, że wiara intelektualnie,
            nie wiem, sprawniejsza, wyższa..., jest lepsza, dojrzalsza? Że o Bogu tylko tak?
            Wiem, chodzi o formę wyrażania tejże wiary, ale "kiczowatość", a także "dobry
            gust" w pobożności mnie osobiście nie przeszkadza. "Przyjdźcie do Mnie wszyscy".

            Nie słucham Radia Maryja. O Madzi wiem od dawna, z "Małego Goscia", z radia eM,
            Mieszka na Śląsku, niedaleko. Podziwiam ją za jej inicjatywę: te dzieci się
            modlą. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że Madzia ma swoje miejsce w radiu ks.
            Rydzyka. I nie spodobało mi się to, bardzo. Ale ona się tylko modli.
      • mader1 Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 22:13
        Tak czy inaczej ma pecha. Kogoś coś znowu przez nią zabolało.
        Nie będę się jednak zastanawiała nad możliwymi scenariuszami - a jest ich
        sporo. Madzia dowiedziawszy się o tym zareagowała w pierwszej chwili
        spontanicznie - "Będę się za nią modlić". Nie słucham RM, więc nie stamtąd się
        tego dowiedziałam. I tak właśnie trzeba przejść nad tym szambem. uchronić się
        tylko przed następnym.
        Dla mnie to nie jest pech. To błąd w sztuce - jej i Polsatu: bo program nie
        szedł na żywo. Za coś bierze się jednak pieniądze. RM jest ogólnie wdzięcznym
        tematem dowcipów i dość bezpiecznym. Ale każdy temat trzeba trochę że tak
        powiem ogarnąć
        Teraz to ewentualnie mogę się dołączyć do tematu o kiczu - może nowy wątek?
      • kulinka3 Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 23:30
        mary_ann napisała:
        Ale.... pamiętacie taki tekst Boga z dowcipu: "Józek, ty
        > mnie nie maluj na kolanach, Ty mnie maluj DOBRZE!". Cukierkowo-ckliwe teksty
        > nawet nie wołają o parodię, one same w sobie są śmieszne.

        Jej podwórkowe kółka istnieją już w 30 krajach świata, modli się w nich 130
        tysięcy dzieci.
    • mamalgosia Re: Kazia i Madzia 17.03.06, 21:23
      Programu nie widziałam. Daleko mi do radia Maryja i daleko do Szczuki (nie wiem,
      do czego dalej). Szczuka jest inteligentna, złośliwa i chamska. Takie jest moje
      zdanie.
      • direta Co Wy z tą inteligencją?! 17.03.06, 22:14
        mamalgosia napisała:

        > Programu nie widziałam. Daleko mi do radia Maryja i daleko do Szczuki (nie
        wiem
        > ,
        > do czego dalej). Szczuka jest inteligentna, złośliwa i chamska. Takie jest
        moje
        > zdanie.

        Moim zdaniem ona jest po prostu głupia. Chodzi mi o to biblijne rozumienie
        głupoty jak z przypowieści o pannach czy z psalmu "mówi głupi w sercu swoim:
        nie ma Boga, zepsuci są, ohydne rzeczy popełniają..."
        Co do inteligencji też miałabym sporo wątpliwości, bo jej wykształcenie jest
        wybiórcze, posiada luki, a nieumiejętnośc logicznego myslenia czasami poraża.
        Szczuka nie potrafi prawidłowo wnioskować. Jeśli fakty nie pasują jej do
        ideologii - tym gorzej dla faktów.
        Obawiam się, ze opinia iż Szczuka jest inteligentna, została wylansowana i
        wmówiona ludziom. Ja w każdym razie tej inteligencji jakoś dostrzec nie
        potrafię, a przyglądam się Szczuce od lat.
        Ma natomiast tupet i jest złośliwa. Czasem też być może uzycza jej nieco
        inteligencji ten, którego o.Józef Augustyn SI nazywa "złośliwą inteligencją"
        Szkoda kobitki.
        • mader1 Re: Co Wy z tą inteligencją?! 17.03.06, 23:17
          K.Szczuka przez wiele lat pracowała na swój wizerunek. Zanim jeszcze ktoś
          wiedział, że będzie parodiowała M.Buczek. Krótko opisała ten wizerunek
          Mamalgosia. Dłużej to mniej więcej tak : bardzo inteligentna, feministka,
          zorientowana świetnie w sprawach społecznych,polityce KK,
          przenikliwa,bezkompromisowa, perfekcjonistka ( tak by wynikało z teleturnieju),
          złośliwa lub posiadająca cięty dowcip, balansująca na granicy chamstwa,
          tolerancyjna,ale bardziej w stosunku do idei, nie zwyklych ludzi. Naprawdę, jej
          pech polega na tym, że w świetle wykreowanego przez nią samą wizerunku trudno
          uwierzyć, że tym razem była mało dociekliwa, niedoinformowana, pełna dobrej
          woli i w gruncie rzeczy podziwu.
          Padła ofiarą swojego własnego wizerunku.
          Ale wybroni się, spokojnie. Okaże się, że modląca się niepełnosprawna to
          zupełnie inna niepełnosprawna niż ta, ktora startuje w paraolimpiadzie.
          Z niej można się ewentualnie, tylko troszkę oczywiście, pośmiać.
          • kamilla14 Re: Co Wy z tą inteligencją?! 17.03.06, 23:45
            Okaże się, że modląca się niepełnosprawna to
            > zupełnie inna niepełnosprawna niż ta, ktora startuje w paraolimpiadzie.
            > Z niej można się ewentualnie, tylko troszkę oczywiście, pośmiać.

            Z drugiej strony - moze brakiem tolerancji jest zabranianie wysmiewania sie z
            niepelnosprawnych, chocby nawet modlacych... Jesli to dla niej zadna swietosc,
            to czemu nie?
            Mnie jednak razi, ze zrobila to publicznie osoba, ktora mieni sie wyksztalcona i
            przy aplauzie wielu osob (a program podobno nie jest na zywo).
    • pawlinka Re: Kazia i Madzia 18.03.06, 02:47
      W ostatnim "Ozonie" jest o Madzi, o jej strasznej chorobie, o jej fantastycznej
      rodzinie i jej wierze. Dziękuję Nulleczce za wskazanie mi tego artykułusmile
      • jol5.po Re: Kazia i Madzia 18.03.06, 08:13
        dla mnie sprawa ma jeszcze jeden aspekt - RM pchajac się do "wielkiego swiata" szczególnie politycznego stało się bardzo głósne medialnie (wczesniej było, ale funkcjonowało w pewnej niszy),
        własną "pracą" oraz przy pomocy zyczliwych polityków RM zostało wprowadzone na salony - przychylne im i nie
        nie sądze, żeby polsat nadawał program tykający RM jeszcze rok temu - teraz to jest mozliwe
        a gdzie drwa rabią i wióry lecą - przy okazji osoby występujące w RM idą na tapetę - program Magdy Buczek jest adresowany do specyficznych słuchaczy i nie musi obchodzić osób niezaiteresowanych, a obchodzi, jest poddawany ocenie w innych kategoriach niż autorce chodziło - estetycznej, czy jest to kicz itd.
        RM prowadzi swoją własną politykę, a "ofiarami" tej polityki są np. takie osoby jak Magda Buczek (wg sa jeszcze inne ofiary - np. KK, ale to juz inna albo tylko iny aspekt historii)

    • mamalgosia kara na polsat 18.03.06, 10:51
      podobno ma być. Ale powiem szczerze, że nutruje mnie pytanie, dlaczego nikt
      kary nie nałoży na RM? Oni tam regularnie kogoś obrażają. NIetykalni
      • pawlinka Re: kara na polsat 18.03.06, 10:52
        O tak, Mamamlgosiu, o tak.
      • kulinka3 Re: kara na polsat 18.03.06, 11:21
        mamalgosia napisała:

        > Ale powiem szczerze, że nutruje mnie pytanie, dlaczego nikt
        > kary nie nałoży na RM? Oni tam regularnie kogoś obrażają. NIetykalni

        A możesz podac jakiś link, konkretną wypowiedź? Chętnie się zapoznam, skoro to
        taka regularność.
        • mamalgosia Re: kara na polsat 18.03.06, 15:22
          nie, nie mogę podać linka, bo nie wiem, gdzie takie rzeczy sa w necie. Wiem, co
          jest w radiu
          • kulinka3 Re: kara na polsat 18.03.06, 15:40
            Ja nie wiem, co jest w radiu natomiast postaram się znaleźć w necie, jak podasz
            konkretne przykłady.
            • bumblebee1 Re: kara na polsat 21.03.06, 01:12
              Ot, chociażby sprawa, gdy Lech Wałęsa został na antenie RM nazwany esbekiem
              (czy też oskarżony o współpracę z SB, nie pamiętam dokładnie). Konkretnego
              linka nie znam, natomiast na stronie RM znajdują się zapisane audycje, myślę,
              że feralna audycja gdzieś tam jest.

              Wracając do tematu: O Madzi Buczek usłyszałam na długo przed aferą ze Szczuką,
              właśnie ściągając audycję ze strony RM. Jej głos, sposób mówienia, tematyka, a
              także to, jak dziwnie przedstawił ją o. prowadzący ("Za chwilę wystąpi pani...
              wystąpi MADZIA, Madzia Buczek" - jak można o dziecku powiedzieć pani...?)
              sprawił, że przez długi czas zastanawiałam się, czy "Madzia" to nie dorosły,
              którego głos jest przyspieszany, by nadać mu dziecięcego brzmienia. A potem
              zobaczyłam Madzię w tv TRWAM... Aż do tamtego momentu nie wiedziałam, że Magda
              jest niepełnosprawna.

              Nie cierpię pani Szczuki, ze wszystkich powodów wymienionych już wcześniej.
              Uważam, że to co powiedziała, było po prostu prostackie i głupie. I nic ponadto.
              Nie doszukiwałabym się w tym ani naśmiewania się z wiary, ani tym bardziej z
              niepełnosprawności (mogła nie wiedzieć). Ja też nie lubię tego
              charakterystycznego sposobu mówienia niektórych księży, tak jakby nagle
              osiągnęłi nirwanę i z obłoków przemawiali do zbłąkanych owieczek, ale nie
              przyszłoby mi do głowy, i nie powinno było przychodzić pani Szczuce, by
              wyśmiewać się z tego publicznie. Tyle.
              • otryt Re: kara na polsat 21.03.06, 09:03
                bumblebee1 napisała:

                >crying"Za chwilę wystąpi pani...
                > wystąpi MADZIA, Madzia Buczek" - jak można o dziecku powiedzieć pani...?)


                Jan Pospieszalski w swoim programie puścił okrutną wypowiedź Szczuki o Madzi
                Buczek. Nie wierzę w to, aby nie wiedziała kogo parodiuje, choćby dlatego że
                TV Trwam regularnie pokazuje dziewczynkę. A nawet gdyby słyszała ją tylko w RM,
                to nie sądzę, aby nie dał jej do myślenia fakt, że głos który słyszała nie był
                ani głosem dziecka ani osoby dorosłej. Gdy po raz pierwszy usłyszałem jej głos,
                od razu domyśliłem się, że należy do osoby bardzo chorej i cierpiącej. Każdy
                rozsądny człowiek zainteresowałby się dlaczego? Madzia zresztą często mówiła
                wprost , że swoje cierpienie łączy z cierpieniem Chrystusa. Po raz pierwszy
                powiedziała mi o niej moja mama, dla stałych słuchaczy RM jest ona kimś
                bliskim, prawie członkiem rodziny, stąd jej imię występuje zawsze w formie
                zdrobnionej. Madzia skończyła w tym miesiącu 18 lat, choruje od urodzenia, w
                swoim życiu przeszła 30 operacji, jest tak bardzo słaba, że nawet siedząc w
                specjalnym foteliku musi podpierać swoją głowę na brodzie, waży tylko 15 kg i
                ma mniej niż 1 metr wzrostu . Słuchałem kilka lat temu dłuższej wypowiedzi
                Madzi połączonej z modlitwą. Zwróciłem uwagę na jej olbrzymią, ponad wiek,
                dojrzałość. Mogłem się od tego, wtedy dziecka, czegoś nauczyć o życiu. Dziś
                Madzia wznosi się ponad nienawiść Szczuki i modli się za nią, tak jak nauczał
                Chrystus.

                Na falach RM o współpracy Wałęsy z SB mówił przed rokiem Krzysztof Wyszkowski.
                Dla mnie istotne jest jedynie kryterium prawdy. Prawda czy fałsz? W tej
                konkretnej sprawie, nie wiem który z uczestników sporu mówi prawdę?
                Głosy "telewizyjnych autorytetów" są dla mnie nieistotne, bo nie są moimi
                autorytetami. Wiele dokumentów spalono w latach 1989-90 - to wiem na pewno. W
                pozostałych sprawach wiem, że nie wiem. Nie przyłapałem jeszcze RM na
                kłamstwie. Śledzę uważnie bardzo rożne media i na kłamstwa jestem bardzo
                wyczulony. Pozdrawiam.
                • mary_ann Re: kara na polsat 21.03.06, 19:45
                  otryt napisał:

                  > Jan Pospieszalski w swoim programie puścił okrutną wypowiedź Szczuki o Madzi
                  > Buczek. Nie wierzę w to, aby nie wiedziała kogo parodiuje, choćby dlatego że
                  > TV Trwam regularnie pokazuje dziewczynkę.

                  Mirku, zapewniam Cie, że dla wielu osób w tym kraju (w tym dla mnie) TV Trwam
                  to absolutna Terra Incognitasmile) Nigdy, nigdy w życiu (sic!), wiedząc, że to
                  telewizja znanego i z RM ojca Rydzyka, nawet jej nie włączyłam! Bardzo bym się
                  zdziwiła, gdyby oglądała ją p. Sczzuka.



                  A nawet gdyby słyszała ją tylko w RM,
                  >
                  > to nie sądzę, aby nie dał jej do myślenia fakt, że głos który słyszała nie
                  był
                  > ani głosem dziecka ani osoby dorosłej. Gdy po raz pierwszy usłyszałem jej
                  głos,
                  >
                  > od razu domyśliłem się, że należy do osoby bardzo chorej i cierpiącej. Każdy
                  > rozsądny człowiek zainteresowałby się dlaczego?

                  No, nie wiem... Ja słyszałam p. Buczek kilka razy, fragmentami (bo w tego typu
                  audycjach zdecydowaie nie gustuje) i zapewniem Cie, że się nie zorientowałam,
                  że mówi osoba z jakimkolwiekm problemem. Dla mnie było pewnikiem, że slyszę
                  dziecko - dziecko mówiące w konwencji dośc powszechnej dla osób dzwoniących do
                  radia Maryja. O niepełnosprawnności M.B. dowiedziałam się po wystapieniu
                  Sczczuki i wierzę tej ostatniej, że nie miała o problemie pojęcia. Upieram się,
                  że byłaby absolutną kretynką (zdecydowaną na społeczne samobójstwo), gdyby
                  swiadoma kalectwa tej osoby posunęła się do jej parodiowania.


                  Dziś
                  > Madzia wznosi się ponad nienawiść Szczuki i modli się za nią, tak jak nauczał
                  > Chrystus.

                  Z całym szacunkiem - wydaje mi się, że jej słowa o "przebaczeniu" były nieco na
                  wyrost. Bo Szczuka - jakkolwiek jej nie lubię - nie jest jednak zbrodniarką,
                  tylko zdarzyla jej się głupia wpadka.


                  Co do radia Maryja zaś - stokroć wazniejsze i poważniejsze od tego, że bywa
                  kiczowate, jest to, że bywa regularnie nikczemne. Sam fakt pojawiania się na
                  jego falach tresci antysemickich dyskredytuje je nieodwołalnie w moich oczach.
                  Jego samookreślanie się mianem "katolickiego głosu w naszych domach" to potężne
                  nadużycie (którego tolerowanie nie wyjdzie na dobre Kościołowi i zdaje się, że
                  już bardzo dobrze zdaje On sobie z tego sprawę).
                  • otryt Radio Maryja 22.03.06, 01:00
                    Witaj Mary_ann!!!

                    Nie cierpię Szczuki, byc może zbyt surowo ją oceniłem. Słuchaczami RM są
                    miliony ludzi wykluczonych, starych, biednych, chorych, bezrobotnych, którzy
                    nie skorzystali na transformacji ustrojowej, ale mocno stracili. Często nie
                    stać ich po prostu na to, aby wymienić stary, moherowy beret na coś nowszego.
                    Staram się tych ludzi zrozumieć. Na tym forum nie widzę ludzi wykluczonych,
                    więc pewno trudno jest większości z nas wczuć się w sytuację. Głosy
                    antysemickie pojawiają się czasem wśród dzwoniących słuchaczy, prowadzący
                    często je wyciszają, choć przyznam , że nie zawsze. Dzwoni wielu ludzi bardzo
                    mocno sfrustrowanych, wyznających uproszczoną wizję świata. Ludzie ci są często
                    śmiertelnie przerażeni i pełni lęku o swój los i swoich dzieci. Ich świat
                    daleki jest od tego, jaki przedstawia TV Polsat lub TVN. Kilka dni temu
                    oglądałem w TVT spotkanie premiera Marcinkiewicza z telewidzami TVT i
                    słuchaczami RM. Spokojnie opowiadał o pracy rządu, zawiłościach prawa unijnego,
                    szczegółach umowy z bankiem UniCredito - istotne sprawy, których nie
                    uświadczysz w innych mediach. Profesor Jerzy Robert Nowak ma raz w miesiącu
                    audycję "Minął miesiąc", w których sypie setkami, często nieznanych faktów,
                    cytatami z róznych gazet krajowych i zagranicznych. Sypie nazwiskami ludzi,
                    którzy w świecie piszą o "polskich obozach koncentracyjnych", ale także tych,
                    którzy uczciwie piszą o Polsce. Wsród przyjaciół Polski podaje często konkretne
                    nazwiska uczciwych Żydów, którzy bronią polskiego interesu np w USA. Fakty,
                    fakty, fakty zawsze z podaniem źródła.

                    Byłem niedawno na spotkaniu z kwiatem dziennikarstwa polskiego. Durczok,
                    Passent, Olejnik, Boniecki, Lis, Wildstein. Temat dyskusji : etyka słowa wśród
                    dziennikarzy. Wszyscy napisali szkolne wypracowania na zadany temat, za to
                    Wildstein wygarnął pozostałym, że w początkowym okresie transformacji
                    ustrojowej świadomie nie informowali społeczeństwa o aferach, złodziejskich
                    prywatyzacjach, celowym doprowadzaniu zakładów państwowych do stanu upadłości,
                    aby później wykupić je za złotówkę. Dziennikarze wszystkich mediów, w imię
                    niezniechęcania ludzi do przemian, zgodnie milczeli o tym wszystkim, choć
                    doskonale te sprawy znali. Mówiło o tym jedynie powstałe w 1991 roku Radio
                    Maryja. Nazywano ich oszołomami opowiadającymi bzdury. Niestety wszystkie te
                    sprawy po latach potwierdziły się. Tłumaczyli, że za tym milczeniem stała
                    wyższa racja, tak wtedy myśleli. Dopiero po 10 latach inne media przerażone
                    skalą afer również zaczęły o tym mówić. Nie, nie jestem fanem RM. Słucham go z
                    rzadka i wyrywkowo tylko niektórych audycji. Kiczu jest tam od groma,
                    katolicyzm przedsoborowy króluje w najlepsze. Staram się jednak oddzielać formę
                    od treści. Amatorszczyzna TV Trwam i RM widoczna jest gołym okiem, ale to
                    całkiem inna sprawa. Pozdrawiam smile
              • isma na marginesie, a'propos "pani" 21.03.06, 09:17
                To, ze czasem mowi sie "pani" do osob, ktore nie maja dowodu osobistego, to
                nic, mysle, szczegolnego, i zadnego naduzycia nie dowodzi.

                Zawsze lubilam obserwowac, egzaminujac uczestnikow olimpiady polonistycznej - w
                ogromniej wiekszosci niepelnoletnich - jak egzaminujacy sie do nich zwracaja:
                nauczyciele przez "ty", niezaleznie od wieku, a pracownicy naukowi uczelni -
                przez "pan/pani" wink)).

                Kwestia zwyczaju jezykowego, tyle wink)).
              • kulinka3 Re: kara na polsat 21.03.06, 15:48
                Dzięki Blumblebee za przykład.
                Nie wiem co miała na myśli Mamalgosia pisząc o regularnych obrażaniach w RM, bo
                żadnego nie wskazała.
                Przykład Lecha Wałęsy jest moim zdaniem dość kontrowersyjny.Różna jest bowiem
                ocena zawartości akt IPN dotycząca Jego osoby. Można mieć różne zdanie na ten
                temat.Jeżeli ktoś czuje się pomówiony przez RM lub inne media o.Rydzyka może i
                powinien dochodzić prawdy na drodze sądowej ( casus Lux Veritatis contra Owsiak)
                lub wysłać swój protest do KRRiT.
                Sprawa Madgy Buczek jest inna.To nie polityk,poddany pod ostrzał opinii
                publicznej, tylko dziewczyna, która został zparodiowana za sposób w jaki się
                modli.I mimo,że styl ten nie wszystkim musi się podobać,publiczna szopka z tegoż
                jest brakiem wrażliwości i kultury.
                • kulinka3 Re: kara na polsat 21.03.06, 15:54
                  "sparodiowana" - rzecz jasna!
        • mary_ann kwiatki z Radyja 21.03.06, 19:59
          Rozumiem tych, którzy do tej pory zadnego nie przytoczyli - bo te "kwaitki"
          bywają tak żenujące, że aż się pisac nie chce. Jak w starym radzieckim
          dowcipie: "Zacziem bykwy? Wied' tut wsjo jasno!". Ale proszę:



          Ekspert RM: - To tylko ateiści szukają wszędzie spisków, że wszędzie jest
          spisek, węszą, że wszystko przez ten spisek. A my, katolicy, wiemy, że to
          nieprawda. Wiemy, że jest tylko jeden spisek, na czele którego stoi szatan. I
          on upodobał sobie atak na Polskę, bo Polska jest monarchią, bo mamy swoją
          królową, bo oddaliśmy się w niewolę Matce Bożej.

          ekspert RM: Masoni są narzędziem szatana, a ich znakiem jest słońce.
          Zwróćcie uwagę, że ten znak starają się umieścić wszędzie. Na przykład w
          Polsacie się ono pojawia i na butelkach wody Bonaqua, i jako logo partii Unia
          Wolności. Żebyśmy mieli kilkuset takich ojców Rydzyków w Polsce, to nie
          musielibyśmy się bać masonerii.

          Ekspert RM:
          - Filmy rysunkowe są narzędziem dewastacji psychiki dziecka. Ich bohaterowie są
          głosicielami satanizmu... na przykład ten kwaczący kaczor Donald... On nie zna
          litości. Jest okrutny i bezwzględny. Jeśli nawet dochodzi do jakiegoś celu, to
          po trupach. Jego prawem jest prawo zemsty.
          -
          Słuchacz:
          - W Oświęcimiu nigdy nie było komór gazowych. Ta propaganda głoszona jest przez
          lobby homoseksualistów amerykańskich.
          o. Piotr:
          - Chyba przez lobby żydowskie.
          Słuchacz:
          - A to nie na jedno wychodzi?

          --------------------------------------------------------------------------------
          ------------------------
          Słuchaczka:
          - Słuchałam pana wypowiedzi i muszę przyznać, że była ona na bardzo niskim
          poziomie, wręcz na poziomie żenującym.
          o. Rydzyk:
          - Widzicie... to telefonował do Radia Maryja szatan, choć o niewieścim głosie.
          A jeśli to nie sam szatan dzwonił, to jego niewolnik o imieniu Urszula.

          o. Rydzyk: – I popatrzcie, jacy zdrajcy dostali się do polskich elit... do
          Sejmu. Chcą zabijać nienarodzone dzieci. Posłanki! U mnie w rodzinnym domu takie
          kobiety określało się słowem zdziry.

          o. Rydzyk: – Pewna matka zapytała mnie, co w takim razie ma czytać jej syn.
          Odpowiedziałem, że lepiej niech już czyta „Main Kampf” Hitlera niż „Harry’ego
          Pottera”



          o. Rydzyk: – Kto pozwolił tym z Platformy Obywatelskiej jeździć do Częstochowy?
          Kto ich tam wpuszcza? I jeszcze puszą się, i stoją koło ołtarza. Ja tam pojadę i
          za uszy ich stamtąd powyrzucam.


          Telefon do RM: - Najdroższy ojcze Rydzyku. Jesteśmy z tobą. Jak by ktoś chciał
          na ciebie rękę podnieść, to ja nie wiem co bym mu zrobiła... najdroższy i
          uwielbiony ojcze. Ty jesteś dla mnie więcej jak Bóg... (płacz). Sto razy więcej
          jak Bóg... ukochany ojcze. Oni wszyscy będą musieli z tego kiedyś zdać
          świadectwo. Przed Bogiem i przed tobą, bo ty będziesz siedział na jego prawicy.

          Ekspert na antenie RM:
          - Weźmy słowo „komputer". Wszystkie litery w tym słowie przy porządkujmy
          kolejnym liczbom w alfabecie, potem dodajmy je
          do siebie i pomnóżmy przez 6. Co otrzymamy? Otrzymamy 666. A więc komputer i
          internet to narzędzia diabła.

          Ekspertka RM: - Telewizja i gry komputerowe mogą być przyczyną masturbacji,
          która będzie później przeszkadzała w tworzeniu więzi rodzinnych. Badania na
          całym świecie wykazują, że masturbacja jest główną przyczyną rozwodów na całym
          świecie.

          Ekspert RM: - Jest taka książka dla dzieci pt. „Doktor Dolitle". To jest
          straszna książka i na dodatek lektura. Ona równa zwierzęta z człowiekiem, czyli
          równa człowieka ze zwierzęciem. To jest doktryna masońska: świnia jest taka
          sama jak i ja.

          Ekspert RM: - Muzyka techno w takim samym, a może nawet większym stopniu co
          narkotyki, uzależnia. Wywołuje bowiem w organizmie podobne reakcje chemiczne.
          Prowadzi też do rozwiązłości seksualnej.

          Telefon do RM:
          - Miałam do usunięcia ząb... i to mądrości. Bardzo się bałam i poszłam do
          kościoła i modliłam się: Panie Jezu, co to będzie,
          co to będzie...? I taka mi wtedy myśl przyszła do głowy: to ja się boję o ból
          zęba, a przecież Jego na tym krzyżu bardziej bolało. No i zaczęłam się modlić i
          ofiarowałam Jezusowi ten ząb. Poszłam do dentystki, a Jezus mi to wynagrodził i
          wcale mnie nie bolało.

          Rozmowa na antenie Radia Maryja:
          Słuchaczka: - Boję się potępienia, boję się diabła, boję się wszystkiego.
          Wszędzie jest diabeł i mówi do mnie. Już mnie nawet księża nie chcą spowiadać...
          Prowadzący: - No nic. Życie jest piękne, ale trzeba się pchać do przodu.
          Kulturalnie, ale pchać! Alleluja!

          O. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych:
          - Ludzie pokazują palcami, jakim ja samochodem jeżdżę. Że mercedesem klasy S. A
          niby czym mam jeździć'? Na krowie mam
          jeździć? Głupoty takie gadają... mogę na krowie, ale gdzie ja bym tę krowę
          trzymał w Radiu Maryja?

          O. Rydzyk: - Jest takie przysłowie: „Jedno jabłko zjedz dziennie, a lekarz
          będzie z daleka od ciebie". Żydzi to jabłko zamienili na czosnek i teraz
          wszyscy porządni ludzie są z daleka od nich.

          O. Rydzyk: - Każdy liberał jest durniem, a każdy dureń - liberałem.


          • anndelumester Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 22:27
            maaaaaryyyy_aaann... to niemozliwe, to co napisałas, to jakiś spisek,
            apage!
            za chwilę Agora dostanie karę, że sie naśmiewasz z przewielebnego ojca.
            A tak powaznie, o mediach, dziennikarzach , RM i ostatnich tryndach..
            bardzo mi sie podobał rysunek w Plusie Minusie chyba sprzed dwóch tygodni.
            Rysunek przedstawiał 3 rysunki Ojca R. z podpisami oto rysownik dobry (ojciec
            ze skrzydłami anielskimi), oto rysownik zły (ojciec z rogami) i rysownik, nad
            którym trzeba popracować by był dobry (ojciec R. bez dodatków) i to jest msz
            najlepszy komentarz do całej sytuacji...
          • katriel Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 22:48
            Mary_ann, sama te kwiatki zebrałaś?
            Czy przytaczasz za jedną z niezliczonych stron z dowcipami?
            A jesli przytaczasz, to masz jakiś dowód autentyczności?

            Znam większość z tych tekstów, widziałam je wiele razy na różnych forach czy
            stronach internetowych. Niektóre są głupie, niektóre oburzające. Niektórymi
            chętnie posłużyłabym się w dyskusji, ale przeszkadza mi w tym uczciwość
            intelektualna: nie wiem, czy są prawdziwe, i nie wiem, jak to sprawdzić.
            Potrafisz mi pomóc?
            • bumblebee1 Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 23:07
              Ponieważ nie mam dowodów na autentyczność żadnego z przytoczonych "kwiatków"
              (większść słyszałam/czytałam, innych nie) zacytuję ten, który słyszał mój
              tata: "W katastrofie promu kosmicznego 'Columbia' zginęło X ludzi i jeden Żyd".
              Nie widzę przyczyn, dla których mój ojciec miałby kłamać.
              • direta Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 23:12
                bumblebee1 napisała:

                > Ponieważ nie mam dowodów na autentyczność żadnego z przytoczonych "kwiatków"
                > (większść słyszałam/czytałam, innych nie) zacytuję ten, który słyszał mój
                > tata: "W katastrofie promu kosmicznego 'Columbia' zginęło X ludzi i jeden
                Żyd".
                > Nie widzę przyczyn, dla których mój ojciec miałby kłamać.

                A w jakim to było kontekscie? Bo i GW pisała, ze zginąl w tejze katastrofie Żyd
                a nawet, że jeden Żyd.
                I inne gazety również o tym Żydzie wspominały.
                I chyba nawet telewizja osmieliła się zamieścić zdjęcie tegoż Żyda i pojawiało
                się ono częściej niż zdjęcia pozostałych osób, które zgineły, a przynajmniej ja
                miałam częściej okazję je zobaczyć.
                • anndelumester Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 23:17
                  Direta - ten astronauta był pierwszym i z r a e l s k i m astronautą. Taka
                  niby subtelna róznica, nie?
                  • direta Żyd i nieżyt 21.03.06, 23:35
                    anndelumester napisała:

                    > Direta - ten astronauta był pierwszym i z r a e l s k i m astronautą. Taka
                    > niby subtelna róznica, nie?
                    >
                    Czy dla Ciebie słowo "Żyd" jest obraźliwe?

                    Swoją drogą od lat mnie zastanawia dlaczego ktoś czuje się dotknięty jeśli ktoś
                    inny zarzuca mu, że jest Żydem, a nie czuje się dotknięty jeśli ktoś mu
                    zarzuca, że jest np Chińczykiem. Dlaczego wielu ludzi traci tyle czasu i
                    energii na tłumaczenie, czy wręcz udowadnianie, że nie są Żydami, natomiast
                    posądzenie o pochodzenie powiedzmy włoskie, arabskie, czy azjatyckie kwitują
                    krótkim "tak, moja babcia była Włoszką" czy "nie, jestem ciemny po dziadku, ale
                    nie mam arabskich korzeni" albo "nic mi nie wiadomo skąd mam te skośne oczy,
                    moze moi przodkowie byli Tatarami?"
                    Czemu na słowo Żyd niektórzy reagują alergicznie?
                    I po drugie - czemu Radio Maryja miałoby uzywać okreslenia "Żyd" jako obelgi,
                    natomiast stwierdzenie "izraelita" byłoby politycznie poprawne?

                    I wracając do "subtelnej różnicy" podejrzewam, że ów astronauta
                    i z r a e l s k i jak to byłaś uprzejma rozstrzelić był jednak Żydem.
                    Bo dla mnie to nie subtelna, a konkretna różnica.
                    Mam znajomego który jest obywatelem izraelskim, a jednak nie jest Żydem. I mam
                    znajomą z Izraela - Żydówkę. I zależnie od tego, co chcę powiedzieć używam
                    takiego, czy innego okreslenia.
                    Dla mnie to nie to samo "w katastrofie Columbi zginął Żyd" a "w katastrofie
                    zginął obywatel Izraela"
                    I nie widzę niczego zdrożnego w takim ukonkretnianiu.
                    Czy nie dałaś się złapać w pułapkę politycznej poprawności?
                    • anndelumester katastrofa i jej retoryka 21.03.06, 23:53
                      > Mam znajomego który jest obywatelem izraelskim, a jednak nie jest Żydem. I
                      mam
                      > znajomą z Izraela - Żydówkę. I zależnie od tego, co chcę powiedzieć używam
                      > takiego, czy innego okreslenia.
                      > Dla mnie to nie to samo "w katastrofie Columbi zginął Żyd" a "w katastrofie
                      > zginął obywatel Izraela"
                      > I nie widzę niczego zdrożnego w takim ukonkretnianiu.
                      > Czy nie dałaś się złapać w pułapkę politycznej poprawności?
                      >
                      Chyba nie zrozumiałaś tego, co napisałam. W katastrofie zginał jeden (1)
                      obywatel Izraela. Nie obchodzi mnie jego wyznanie, kolor skóry, pochodzenie
                      matki, ojca, pradziadków. Tak samo jak nie wnikam w pochodzenie, kolor skóry
                      czy przodków innych astronatów. Nie wiem ilu chrześcijan, żydów, muzułmanów
                      było na pokładzie i mówiąc szczerze nie interesuje mnie to.
                      Natomiast widać innych obchodzi.
                      • direta Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 00:33
                        anndelumester napisała:

                        > Chyba nie zrozumiałaś tego, co napisałam. W katastrofie zginał jeden (1)
                        > obywatel Izraela. Nie obchodzi mnie jego wyznanie, kolor skóry, pochodzenie
                        > matki, ojca, pradziadków. Tak samo jak nie wnikam w pochodzenie, kolor skóry
                        > czy przodków innych astronatów. Nie wiem ilu chrześcijan, żydów, muzułmanów
                        > było na pokładzie i mówiąc szczerze nie interesuje mnie to.
                        > Natomiast widać innych obchodzi.
                        >
                        Dawno to było i już trochę mi się zatarło w pamięci, ale wydaje mi się, że to
                        miało jakieś znaczenie, że właśnie Żyd. Nie pamietam, czy było to związane z
                        przypadającym akurat jakims żydowskim swiętem, czy z czyms innym, ale było to
                        podkreślane i wcale nie na antenie RM tylko w jakimś programie chyba w TVP1
                        albo w gazecie. Teraz już sobie nie przypomnę.
                        Wracając do sedna - nie odpowiedziałaś na pytanie o kontekst, a ja Ci tylko
                        pokazałam, że nie zawsze mówienie "Żyd" oznacza złe intencje. Często te złe
                        intencje się ludziom wmawia.
                        Afroamerykanin Bambo a Afryce mieszka...
                        • franula Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 00:51
                          Ale JEZELI tak dosłownie powiedziano to chyba nie chodziło o identyfikację
                          typu: zginęło "10 Amerykanów i 1 Żyd" tylko raczej wyłączono Żydów z ludzi - w
                          tycm chyba problem???
                          • direta Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 09:54
                            franula napisała:

                            > Ale JEZELI tak dosłownie powiedziano to chyba nie chodziło o identyfikację
                            > typu: zginęło "10 Amerykanów i 1 Żyd" tylko raczej wyłączono Żydów z ludzi -
                            w
                            > tycm chyba problem???
                            >
                            Przeczytal prosze dokładnie wymianę listów na ten temat. Ja zapytałam
                            anndelumester o kontekst wypowiedzi i jak dotąd nie mam informacji i
                            podejrzewam, nie będę miała ponieważ informacja podana jest na zasadzie "mój
                            tata usłyszał i zapamiętał". Nie neguję tego, co usłyszał i zapamietał tata,
                            ale ciągle pytam o kontekst, bo ja również w innych mediach słyszałam podobne
                            wypowiedzi. A jednak tylko radiu Maryja "dorabia się gębę". Zauważ, że i Ty a
                            priori założyłaś, że RM na pewno chciało podkreslić, że Żyd to nie człowiek. A
                            więc i Ty dałaś się złapać na "gębe" a nie na fakty.
                            Ja pytam o fakty (autentyczne, nie medialne) i o faktach chetnie poroznawiam.
                            Natomiast trudno prowadzić dyskusje na temat tego, co się komus wydaje, bo
                            każdemu moze wydawać sie coś innego a prawda będzie leżała zupełnie gdzie
                            indziej.
                            Mnie interesuje prawda.
                            • anndelumester Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 10:31
                              Przepraszam, ale ja nie bardzo rozumiem, co mam Ci wyjasniac?
                              Zdanie , gdzie informuje sie że zginęło X ludzi i jeden
                              zyd/czarny/biały /katolik , ma na celu nie tylko informowanie, ale przede
                              wszystkim wykluczenie ze grupy ludzi owego zyda/obcego - i podkreslenie jego
                              obcosci.
                              Ten rodzaj zdań jest omawiany w chyba wszystkich podrecznikach retoryki, wiec
                              nie ma sensu, tutaj sie nad tym rozwodzic.
                              Sprawa druga: czy słowo "zyd" wystepuje w j.polskim w konotacjach pejoratywnych
                              i służy w mediach okołorydzykowych jako epitet, najczesciej dyskwalifikujacy,
                              oddzielajacy z zycia społecznego, politycznego, patriotycznego, etc. Analiza
                              jezykowa RM i mediów podobnych(pseudopatriotycznych, nazywających sie
                              narodowymi) po 1989 r. ma swoje opracowania polecam pozycje chocby
                              Tuli&Kowalski, ale tez sporo innych artykułow, oddających korzenie takich
                              chwytów retorycznych (lista pozycji długa), w tym analizujące wypowiedzi
                              antysemickie.
                              Trzy: Sprawa promu Columbia - nie wiem czy pojawiło sie słowo zyd w mediach,
                              czy raczej kwestia judaizmu i Izraela, bo z tego co sobie przypominam,
                              izraelski pilot (zresztą dosc znana postać w I.) wziął na pokład Torę , która
                              ocalała z Holocaustu (chyba tak to było opisywane). Stosowanie akurat w tym
                              przypadku okreslen religijnych dla jednego astronauty i kryteriów narodowych
                              (Amerykanie) dla pozostałych (pytanie co z astronautką -Hinduską??????) jest
                              idiotyczne. Spójna byłaby wypowiedz 9 chrzescijan, dwóch prawosławnych i jeden
                              zyd , albo 10 Amerykanów , jeden Polak i dwóch Ukrainców (przykłady of kors). W
                              momencie kiedy nie ma spojnosci wypowiedzi, wypowiedz ta automatyczniE
                              podkresla odrebnosc, (wyróznia) por. punkt 1.
                              I na końcu: Radiu Maryja nie trzeba geby dorabiac, bo sobie samo ją wyhodowało.
                              Koń jaki jest kazdy słyszy i moze przeczytac, archiwum ND jest bezpłatne.
                              pozdrawiam i prosze, byś jednak troszke staranniej czytała wypowiedzi
                              przedmówców, bo odnosze wrazenie, że czasami nadinterpretujesz..

                              BTW wczoraj - a w zasadzie dzisiaj w nocy około 1 , pan Brunon śpiewal ułozony
                              przez się hymn na czesc RM - ale faktem jest, że ojcowie chyba do takiej
                              twórczości nie podchodza zbyt entuzjastycznie , bo prowadzacy go zamiast
                              pochwalić zganił słowami "no przecież móiwłem, MÓWIŁEM; nie spiewamy, nie
                              spiewamy". big_grin
                              • direta Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 11:06
                                anndelumester napisała:

                                > Przepraszam, ale ja nie bardzo rozumiem, co mam Ci wyjasniac?
                                > Zdanie , gdzie informuje sie że zginęło X ludzi i jeden
                                > zyd/czarny/biały /katolik , ma na celu nie tylko informowanie, ale przede
                                > wszystkim wykluczenie ze grupy ludzi owego zyda/obcego - i podkreslenie jego
                                > obcosci.
                                > Ten rodzaj zdań jest omawiany w chyba wszystkich podrecznikach retoryki, wiec
                                > nie ma sensu, tutaj sie nad tym rozwodzic.

                                A ja Ci cały czas tłumaczę, że bardzo podobne wypowiedzi czytałam i słyszałam w
                                innych mediach i jakoś nikt nie zakładał, że miały na celu podkreślenie obcości
                                owego Żyda, czy jak wolisz Izraelity.
                                Dlaczego zatem ine kryterium stosuje się do RM a inne do pozostałych mediów?
                                • franula Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 11:13
                                  ale co to znaczy bardzo podobne? równie wykluczające? bo co innego podkreslanie
                                  że wśród ofiar był Zyd/Izraelczyk a co innego takie zdanie


                                  czy nie oburzyloby Cię zdanie:
                                  zginęło 100 ludzi 2 Polaków?

                                  (podkreślam JEZELI takie zdanie padło)
                                  • direta Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 11:27
                                    franula napisała:

                                    > ale co to znaczy bardzo podobne? równie wykluczające? bo co innego
                                    podkreslanie
                                    >
                                    > że wśród ofiar był Zyd/Izraelczyk a co innego takie zdanie
                                    >
                                    >
                                    > czy nie oburzyloby Cię zdanie:
                                    > zginęło 100 ludzi 2 Polaków?
                                    >
                                    > (podkreślam JEZELI takie zdanie padło)

                                    Wszystko się rozbija o JEŻELI oraz o łacznik.
                                    zginęło 100 ludzi I 2 Polaków - jest po prostu głupie i niesmaczne
                                    zginęło 100 ludzi W TYM 2 Polaków - jest zwykła informacją

                                    Nie chce mi się wierzyć by zdanie z RM brzmiało:
                                    zginęło x ludzi i jeden Żyd

                                    Podejrzewam, że raczej było powiedziane, ze wśród ofiar był jeden Żyd, ale
                                    ponieważ RM jest ciągle pomawiane o antysemityzm to kto chciał, ten usłyszał
                                    owo "jeden Żyd" jako przeciwstawienie zdania podającego ogólną liczbę ofiar.
                                • anndelumester Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 11:21
                                  1. niestety, niczego do tej pory nie wytłumaczyłas..
                                  2. Podobne, tozsame, identyczne, troszke podobne, prawie takie same jak - czy
                                  możesz usciślić? Czy Ci sie wydaje że w "innych mediach" było ..no własnie jak?
                                  3. To znaczy konkretnie jakie te okreslenia?
                                  4. Co to znaczy inne media, które? Cytaty? Konkrety? Kontekst?
                                  5. Jakie kryteria stosuje? W stosunku do Rm? Co to są inni, czy gdzieś
                                  zdefiniowałam inne media? Jakie kryteria rzekomo w stosunku do nich stosuje?
                                  stosuje.
                                  3. Chyba mamy zupełnie inne definicje słow:
                                  - zyd
                                  - Żyd
                                  - Izraelita,
                                  - Izraelczyk.
                                  albo mamy inne słowniki w domach.
                                  I mamy rózne pojecie (i podstawy ) o zabiegach retoryczno - stylistycznych i
                                  języku perswazji.
                                  Konkluzja, moja, autorska: dalsza dyskusja nie ma sensu, zwłaszcza z powodu
                                  pkt. ostatniego.
                                  Pozdrawiam A.
                                  • direta Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 11:37
                                    anndelumester napisała:

                                    > 1. niestety, niczego do tej pory nie wytłumaczyłas..
                                    > 2. Podobne, tozsame, identyczne, troszke podobne, prawie takie same jak - czy
                                    > możesz usciślić? Czy Ci sie wydaje że w "innych mediach" było ..no własnie
                                    jak?

                                    Problem polega na tym, że ŻADNA Z NAS nie jest w stanie dosłownie zacytować
                                    zdania o Żydzie, czy jak wolisz Izraelicie i to z podaniem kontekstu.

                                    > 3. To znaczy konkretnie jakie te okreslenia?

                                    Nie rozumiem pytania.

                                    > 4. Co to znaczy inne media, które? Cytaty? Konkrety? Kontekst?

                                    Patrz pytanie 2. Z mediów prawdopodobnie Wiadomości TVP1 bo te najczęściej
                                    ogladam, może tez panorama? Z gazet - pewnie GW, bo z papierowych czytuję tę,
                                    czasem lokalne, ale niezmiernie rzadko - wolę internet. Osobiscie od lat nie
                                    kupuję, ale kolega przynosi do pracy.

                                    > 5. Jakie kryteria stosuje? W stosunku do Rm? Co to są inni, czy gdzieś
                                    > zdefiniowałam inne media? Jakie kryteria rzekomo w stosunku do nich stosuje?

                                    Nasza dyskusja była w kontekscie "kwiatków Radia Maryja"
                                    Ty jako jedyna podałas konkret usłyszany i zapamiętany przez Twojego tatę.
                                    W kontekscie całej dyskusji miał być to konkret dowodzacy, że RM obraża ludzi.
                                    Ja w odpowiedzi napisałam, że także inne media (patrz pyt4.) podały podobną
                                    informację. Czy zatem uważasz, że i one obrażają ludzi? Bo z kontekstu całości
                                    wynikało, ze tylko RM.
                                    (Moim zdaniem - żeby nie było niedomówień - ani "inne media" ani RM podając
                                    informację o katastrowie Colubmi nikogo nie obraziły, ani nie miały takiego
                                    zamiaru.)

                                    > 3. Chyba mamy zupełnie inne definicje słow:
                                    > - zyd
                                    > - Żyd
                                    > - Izraelita,
                                    > - Izraelczyk.
                                    > albo mamy inne słowniki w domach.

                                    A jaką Ty masz definicję?
                                    Bo ja swoje rozumienie powyzszych słow już szeroko opisałam w poprzednich
                                    postach.

                                    > I mamy rózne pojecie (i podstawy ) o zabiegach retoryczno - stylistycznych i
                                    > języku perswazji.

                                    A tak konkretniej możesz?
                                    Bo rzucasz ogólnikami "różne pojecie" "różne podstawy"
                                    To znaczy na czym według Ciebie ta różnica polega?
                                    • franula Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 11:41
                                      ręce mi opadły, faktycznie dalsza dyskusja nie ma sensu
                                      to po to tyle dyskutowania było nad konotacjami slowa "zyd" żeby dojśc do
                                      stwierdzenia ze po prostu nie wierzysz że takie zdanie padło?
                                      • anndelumester Franulo, :D 22.03.06, 11:52
                                        Franulo,
                                        problem nie polega w tym, że Direta nie wierzy czy padło czy nie.
                                        Problem polega na ogólnym niechlujstwie w dyskusji.
                                        Jezeli ktoś nie wie kto, co , kiedy i jak powiedział, insynuuje innym to, co
                                        powiedzieli jeszcze inni, (przykład konkretnie mój big_grin i mojego rzekomego
                                        postu, na temat rzekomej wypowiedzi mojego ojca rotfl) nie mam zamiaru
                                        absolutnie poszukać sobie rzetelnych informacji, (czy tez ich skonfrontować
                                        chocby, z informacjami podanymi: moje informacje na temat pozycji dotyczacych
                                        jezyka mediów, propagandy, czy też zawartości Słowników Jezyka Polskiego
                                        wydanych przez PWN np.)a na koniec pisze ze nie widzi róznicy, i detali w tym,
                                        o czym tak na prawde chce dyskutowac, to ja niestety, dochodze do pewnej sciany.
                                        I moge sobie tylko napisac, tak dla przykładu zdania, którym trudno zarzucić ,
                                        że są fałszywe:
                                        Na forum Wychowanie w wierze dyskutuje kilkanascie osób i Direta.
                                        Na forum WwW dyskutuje kilkanascie kobiet i Direta.
                                        Na forum WwW dyskutują chrzescijanie, katolicy, niekatolicy i Direta.

                                        A teraz konkluzja: parafrazując pewną reklamę pewnego proszku - jeżeli nie
                                        widać różnicy, to po co dyskutowac wink
                                        • direta Re: Franulo, o czym dyskutujemy? 22.03.06, 12:03
                                          anndelumester napisała:

                                          > Franulo,
                                          > problem nie polega w tym, że Direta nie wierzy czy padło czy nie.
                                          > Problem polega na ogólnym niechlujstwie w dyskusji.
                                          > Jezeli ktoś nie wie kto, co , kiedy i jak powiedział, insynuuje innym to, co
                                          > powiedzieli jeszcze inni, (przykład konkretnie mój big_grin i mojego rzekomego
                                          > postu, na temat rzekomej wypowiedzi mojego ojca rotfl)

                                          Wprawdzie zwracasz się do Franuli, ale się właczę.
                                          Moj bład - z tym ojcem, ale nie insynuacja - wypraszam sobie.
                                          Po prostu bumblebee ktora pisała o ojcu uciekła z dyskusji a my rozmawiamy już
                                          przez kilka postów, wiec soądziłam, ze to Ciebie ta sprawa dotyczy.
                                          Nie zmienia to faktu, ze dyskutujemy nie o tym czyj ojciec co powiedział, tylko
                                          czy zdanie o tym, że w katastrofie zginął Żyd jest obrazliwe.
                                          I po drugie czy to samo zdanie jest "obraźliwe inaczej" jesli padnie na antenie
                                          RM a inaczej jesli w innych mediach.
                                          O to przecież toczy się dyskusja, czyż nie?
                                      • direta Re: franula i jej retoryka 22.03.06, 12:06
                                        franula napisała:

                                        > ręce mi opadły, faktycznie dalsza dyskusja nie ma sensu
                                        > to po to tyle dyskutowania było nad konotacjami slowa "zyd" żeby dojśc do
                                        > stwierdzenia ze po prostu nie wierzysz że takie zdanie padło?

                                        Franulo. Sama w poprzednich listach podkreslasz słowo JEŻELI. Nie rozumiem więc
                                        dlaczego opadają ci ręce, skoro i ja uzyłam owego JEŻELI. No chyba, że Twoje
                                        było tylko chwytem retorycznym.
                            • franula Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 10:51
                              Direto podkreslam JEZELI to zdanie tak brzmiało to niezależnie od kontekstu
                              zabrzmialo obrzydliwie.
                              • bumblebee1 Re: katastrofa i jej retoryka 22.03.06, 14:00
                                Nie uciekłam - poszłam spać, a teraz jestm w szkole smile
                                Usłyszane zdanie brzmiało: "W katastrofie zginęło 10 ludzi i jeden Żyd" (nie
                                pamiętałam liczby ofiar). Nie chodzi mi o to, że "Żyd" jest określeniem
                                pejoratywnym (niby czemu miałabym wyznanie odbierać jako obrazę?), lecz o
                                drobną różnicę między zdaniami:
                                "W katastrofie zginęło 10 ludzi i jeden Żyd"
                                a
                                "W katastrofie zginęło 10 ludzi, w tym jeden Żyd",
                                bo fakt - ten astronauta był Żydem, był pierwszym izraelskim kosmonautą, więc
                                niewykluczone, że wiele rozgłośni zwróciło na ten fakt uwagę.

                                Wracając do różnych radiomaryjnych kwiatków:
                                Polecam uważną lekturę Naszego Dziennika - tam również zdarzają
                                się "ciekawostki", jak na przykład króciutki artyków z działu "Ostatnia strona"
                                sprzed bodajże pół roku, o tym jak to holenderską piłkę nożną przejęła jakaś
                                żydowska organizacja. Po co to napisali? Jakie to ma znaczenie dla Polski? Ten
                                materiał miał jakiś paskudny, niepotrzebnie aferancki wydźwięk... nie rozumiem,
                                po co to pisać?

                                Chciałabym jeszcze zaznaczyć: rozgłośnia, zrzeszająca i jednocząca osoby
                                samotne, dająca im poparcie i szerząca wiarę JEST potrzebna. Smutne tylko, że
                                bardzo często ton wypowiedzi staje się napastliwy i agresywny, a prowadzenie
                                dyskusji politycznych przez księdza uważam za niesmaczne i niestosowne.
            • anndelumester Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 23:07
              Katriel włacz sobie t e r a z rozmowy niedokończone...no odjazd

              • kulinka3 Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 23:23
                A w czym ten odjazd?
                • anndelumester Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 23:35
                  w telefonie słuchacza, o snach...dziecka jeszcze niepoczetego(!!!)..
                  Wiesz, temat jest w sumie bardzo pozytywny, ale same okreslenia dziecko
                  prenatalne, teksty: Jakby Pan Bóg chciał , żebyśmy widzieli co w brzuchu jest,
                  to byśmy mieli brzuchy przezroczyste. dlatego to co tam jest , jest ukryte... i
                  tekst o rózy zaszuszonej, którą mozna dac synowi w dniu slubu, mówiąc synu, tę
                  różę dał twój ojciec........
                  albo tekst jestesmy tak jakby prenatalnymi dziecmi nieba..
                  no jest to lekko odjechane w połaczeniu ze słowotokiem i emfazą i osob
                  prowadzących i słuchaczy...
                  • kulinka3 Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 23:40

                    Anndelumester,
                    takich mamy rodaków ;-((....
                    • kulinka3 Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 23:48
                      A swoją drogą dziewczyny,
                      skoro słuchacie, dzwońcie do radia, mówcie, dzielcie się opiniami, nadawajcie
                      inny ton.
                      Krytykować jest tak łatwo.
                      Dobrej nocy wszystkim!
                  • direta Re: kwiatki z Radyja 22.03.06, 00:27
                    anndelumester napisała:

                    > w telefonie słuchacza, o snach...dziecka jeszcze niepoczetego(!!!)..

                    Nie mam mozliwości, żeby posłuchać, ale przypomina mi się postać św Mikołaja z
                    Flue, który twierdził, że pamięta swoje sny z okresu prenatalnego a przynajniej
                    jeden, który mu się powtarzał i był czymś w rodzaju snu prorockiego.
                    Nie bardzo mu wierzono, ale on do końca życia upierał się, ze pamięta.
                    Znam też osoby, które twierddza, że pamiętają wydarzenia z bardzo wczesnego
                    dzieciństwa, choć wszyscy się upierają, ze nie moga pamiętać, bo byli na to
                    zbyt mali.
                    A jak jest naprawdę? Nigdy się tego nie dowiemy. Ja w każdym razie wielokrotnie
                    się przekonałam, ze to, co się wydaje nieprawdopodobne okazuje się prawdziwe, a
                    to, co wydaje się wiarygodne jest nieprawdą.
                    Tak więc byłabym ostrożna przed ferowaniem wyroków w sprawach, ktore MNIE
                    wydają się dziwaczne, nieprawdopodobne, wręcz niemożliwe. Może mam rację, a
                    może się mylę? Któż to stwierdzi?
                    > albo tekst jestesmy tak jakby prenatalnymi dziecmi nieba..
                    > no jest to lekko odjechane w połaczeniu ze słowotokiem i emfazą i osob
                    > prowadzących i słuchaczy...

                    A komu się tak strasznie podobała hostoryjka o bliźniakach, które zastanawiały
                    się czy istnieje mama i czy istnieje życie poza macicą?
                    • anndelumester Re: kwiatki z Radyja 22.03.06, 00:41
                      Direta, o życiu i odczuciach w fazie prenatalnej ja sie nie wypowiadam smile
                      tak samo o snach proroczych.
                      ale przyznasz, że sny dziecka NIEPOCZĘTEGO - brzmi dziwnie, a a nawet ociera
                      sie o reinkarnacje...
                      • direta Re: kwiatki z Radyja 22.03.06, 09:58
                        anndelumester napisała:

                        > Direta, o życiu i odczuciach w fazie prenatalnej ja sie nie wypowiadam smile
                        > tak samo o snach proroczych.
                        > ale przyznasz, że sny dziecka NIEPOCZĘTEGO - brzmi dziwnie, a a nawet ociera
                        > sie o reinkarnacje...
                        >
                        O przepraszam! Zrozumiałam "poczętego a nie narodzonego" skoro mnie się to
                        narzuciło, choć czarno na białym napisałaś "niepoczętego" to pewnie i
                        słuchaczowi dzwoniącemu do RM i bardzo przejętemu mogło się zdarzyć
                        przejęzyczenie. Errare humanum est, a audycja idzie na zywo, wiec lapsusy będą -
                        jak wszędzie.
                        Można się z tego pośmiać, czemu nie, natomiast nie można tego traktować jako
                        dowodu na to, ze RM głosi..nie wiem, nieprawdę, antysemityzm, odlot, czy Bóg
                        wie co jeszcze
            • mary_ann Re: kwiatki z Radyja 22.03.06, 19:41
              katriel napisała:

              > Mary_ann, sama te kwiatki zebrałaś?
              > Czy przytaczasz za jedną z niezliczonych stron z dowcipami?
              > A jesli przytaczasz, to masz jakiś dowód autentyczności?

              Mniej więcej 1/3 to moje prywatne zbiory - to znaczy słyszałam osobiscie
              (gromadzę takie głupotki w celach poznawczo-rozrywkowych); reszta od znajomych,
              uprawiających podobny "proceder". Nie mam powodów, by nie wierzyć w
              autentyczność cytatów.
              Moje są dosyć leciwe, pochodzą z czasów, gdy leżałam w ciązy z córką, a małe
              radyjko "douszne" najlepiej łapało własnie RM. W RM słuchałam sobie mszy
              porannej,a reszty dorywczo w celach wybitnie rozrywkowychsmile Godzin ani
              tytułów, wybaczcie, nie notowałam, bo doktoratu z tego robic nie zamierzam.

              Mysle, że na wielu stronach, także humorystycznych (czy to dziwne, że tam RM
              trafia?smile) dostepne sa pliki mp3 - ja nie odsłuchiwałam, bo mam, niestety,
              komputer bez głośniczków. Pewnie fachowiec potrafiłby stwierdzić autentyczność
              nagrań.
              • kulinka3 Re: kwiatki z Radyja 22.03.06, 19:53
                Do większości przytoczonych kwiatków w necie nie mogłam zanleźć mp3.
          • direta Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 23:09
            mary_ann napisała:

            > Rozumiem tych, którzy do tej pory zadnego nie przytoczyli - bo te "kwaitki"
            > bywają tak żenujące, że aż się pisac nie chce. Jak w starym radzieckim
            > dowcipie: "Zacziem bykwy? Wied' tut wsjo jasno!". Ale proszę:
            >
            Dziwne... wszystkie te "kwiatki" nawet w tej kolejności widziałam juz
            kilkakrotnie ale zawsze na forach typu humor.pl joemonster czy cos w tym
            rodzaju.
            Prawdę powiedziawszy wierzyć mi się nie chce, żeby były autentyczne.
            jak już powiedziałem - słucham rzadko, ale jeszcze nigdy na żaden taki czy
            podobny "kwiatek" nie trafiłam.
            Owszem czasem dzwoniły, zwłaszcza na początku istnienia radia, mocno przejęte i
            rozegzaltowane starsze panie, które na przykład czytały swoją poezję. Przerwac
            im w pół słowa - znaczyłoby - cięzko je zranić. Ojcowie zwykle delikatnie
            próbowali je wyrwać z "tokowania" co udawało się po trzeciej, czy piątej
            zwrotce i prosili, by całośc przysłały na adres biura. Tego typu twórczość jest
            niestrawna dla przeciętnego człowieka, ale dla starej samotnej osoby, dla
            której radio bywa jedynym oknem na świat, jest to czasem jedyny wyraz
            wdzięćzności jaki potrafi wypowiedzieć. Po prostu inaczej nie umie.
            Czy nikt nie ma w rodzinie jakiejś osoby, która na przykłąd na zjazdy rodzinne
            układa okolicznościowe wierszyki? Zwykle towarzyszy im aplauz (o ile nie za
            długie) nawet jeśli poezja słaba a rymy czestochowskie, bo wiadomo, ze osoba
            włozyła w nie cale swoje serce. Tak i tu - te osoby traktuja radio jak rodzinę.
            Wiec byc moze zdarzyła sie osoba probujaca cos deszyfrowac ("kwiatek" o
            masonerii i 666) czy przestrzegac przed "zgnilym zachodem" (kwiatek o kaczorze
            donaldzie) chociaz podejrzewam, ze to, co wkleiłaś jest raczej stylizowane na
            radio Maryja. Może oparte na jakichs autentycznym stwierdzeniu, ktore
            rzeczywiscie padło, ale zostało dla potrzeb forum humorum podkoloryzowane a
            może a moze wszystko od poczatku do konca jest wysane z palca.
            Gdybys podała zrodlo z jakiego korzystalas i gdyby zrodlo było wiarygodne
            (podawalo np dzien i godzine oraz nazwe audycji, w ktorej padly te, czy inne
            slowa) to inna sprawa. Natomiast to, co wkleiłas bez podania skad masz te
            teksty, ociera się o pomowienia.
          • kulinka3 Re: kwiatki z Radyja 21.03.06, 23:12
            A ja nie rozumiem.
            Jeżeli ktoś twierdzi,że w RM regularnie obraża się innych i sugeruje,że RM jest
            nietykalne, to ja jako że słuchaczem RM nie jestem, chciałabym znać fakty na
            podstawie, których formułuje się takie twierdzenia.
            A faktów jakoś się nie doczekałam.
            Kwiatki, które podesłała Mary Ann są ogólnie dostępne i oburzające.Pozostaje
            pytanie czy prawdziwe? Mary Ann masz taką pewność?


      • direta Re: kara na polsat 18.03.06, 11:35
        mamalgosia napisała:

        > podobno ma być. Ale powiem szczerze, że nutruje mnie pytanie, dlaczego nikt
        > kary nie nałoży na RM? Oni tam regularnie kogoś obrażają. NIetykalni

        Moim zdaniem jest roznica miedzy obrazaniem a naigrawaniem się. Czy RM kogoś
        obraża - nie wiem, bo jak juz napisalam - słucham rzadko. Natomiast poczułam
        się dotknięta zachowaniem p.Szczuki bo było IMHO wyjątkowo niegodziwe. Ona
        naigrawała się z tego, co dla mnie jest święte. Uważam, że są granice pewnych
        zartów i nie wolno nasmiewac się z czyjejś religijności. Co my możemy wiedzieć
        o sercu drugiego człowieka?
        Niby dlaczego ma istnieć tylko jeden "jedynie słuszny" sposób przeżywania
        swojej wiary?
        Bardziej mnie dotknęlo, nie to, że p.Szczuka naśmiewa się z osoby, która jest
        niepełnosprawna, tylko to, że wysmiewa, a przez to ocenia, rzeczywistość bardzo
        intymną, coś o czym nie ma zielonego pojęcia.
        Równie mocno by mnie to dotknęło gdyby Madzia była pełnosprawna.
        Uważam, że nie należy żartować z rzeczy intymnych. Jest niegodziwością
        wysmiewanie się, bo ktoś modli się inaczej niż ja, zwłaszcza gdy p. Szczuka
        chyba raczej się nie modli, więc nie powinno to być dla niej żadnym problemem.
        Samo wyśmiewanie jest już złe, a jeszcze bardziej obrzydliwe jest parodiowanie.
        Tak samo obrzydliwe jest na przykład wyśmiewanie lub parodiowanie czyjegoś aktu
        małżeńskiego. To są sytuacje intymne i jeśli o tym opowiada i wyśmiewa jedna ze
        stron uczestniczących, jest to brak dyskrecji, zdrada i brak kultury. Jeśli
        natomiast robi to ktoś, kto taką sytuację podglądał z zewnątrz, to daje wyraz
        swojego wścibstwa (podglądactwa), obmowy i również braku kultury.
        • mamalgosia Re: kara na polsat 18.03.06, 15:23
          direta, alez ja wszytsko rozumiem. Powiedziałam po prostu o czymś innym.
          • direta Re: kara na polsat 18.03.06, 18:16
            mamalgosia napisała:

            > direta, alez ja wszytsko rozumiem. Powiedziałam po prostu o czymś innym.
            >
            A ja po prostu nie rozumiem jak można taką Szczukę tolerować.
            No i wróciłam do tematu głownego a nie zastępczego. Bo wkurza mnie, że jak ktoś
            sobie chce poużywać, to zaraz najeżdża na RM
    • svistak Re: Kazia i Madzia 21.03.06, 09:22
      Z K.Szczuka mozna rozmawiac i tak: www.magazynrazem.pl/figurski.html
      K.Szczuka pisze doktorat: romantyczny mit kobiety
      www.oska.org.pl/biuletyn/b10/janion.html
      www.ultramaryna.pl/wydarzenie.php3?id=5045
      Zarty ze "Swietej Za Zycia" Madzi...
      ...(tak napisano o osiemnastoletniej Magdalenie w blogu Brata Anzelma)...

      Te zarty...
      sa w rzeczywistosci DOWODEM jej swietosci:
      "(Szczuka u Wojewodzkiego)- Jechalam z moim przyjacielem na wakacje, jechalismy
      w ciemno, jak to sie mowi, w Bory Tucholskie (...) i sluchalismy Radia Maryja.
      On slucha Radia Maryja w samochodzie. I ona (Madzia Buczek) gadala, gadala. No
      i potem mysmy nie wiedzieli, gdzie idziemy, gdzie bedziemy spali w ogole i ja
      zaczelam sobie gadac, gadac, ze "mali pielgrzymi do Borow Tucholskich"
      (...) .Dojechalismy do miejscowosci Tleń. Stajemy przed jakims domem, tak po
      prostu na glupa, i on dzwoni, bo gdzies musimy zadzwonic... (...)Posłuchaj, i
      wychodzi facet i mowi: "Aaa, panstwo z Warszawy? Czekalem na was". (...)no
      chodzi o to, rozumiesz,że mysmy byli pielgrzymami. (Wojewodzki: "Malutkimi
      pielgrzymami", o kurde...) Tak [oklaski]. To byl cud. (...) Tak, bylismy małymi
      pielgrzymami z dzieciecych podworkowych kolek rozancowych.(...) ... i pan
      czekal, rozumiesz. (...) Sluchaj, to byl cud,no."

      skoro Kwasniewski moze byc swiadkiem na procesie beatyfikacyjnym JP2 to i
      Szczuka moze u Madzi smile

      s.
      • isma Re: Kazia i Madzia 21.03.06, 09:30
        svistak napisała:

        > K.Szczuka pisze doktorat: romantyczny mit kobiety

        Aaaaa, pisze, to by wszystko wyjasnialo wink)).

        Swoja droga, chyba by mi palcow u rak i nog zabraklo, gdybym chciala policzyc
        wszystkie doktoraty w moim otoczeniu, ktore sie "pisza", niektore od kilkunastu
        lat. Z moim wlasnym wlacznie wink)).
        • utka Isma 21.03.06, 09:32
          Isma - brawo !
          Moj sie bedzie pisal dlugo ..... bo mi promotora zaaresztowali ... sad(((
          • nulleczka Re: Kazia i Madzia 21.03.06, 10:47
            O Madzi przeczytałam w ostatnim "Ozonie"... Do tego, co napisał Otryt dodam
            jeszcze, że Madzia ma problemy z sercem i płucami, prawie każda infekcja kończy
            sie u niej zapaleniem płuc, a przy kaszlu pękaja jej żebra, w dodatku nie może
            przyjmować żadnych srodków przeciwbólowych, a jej organizm nie przyswaja
            leków...Wzrusza mnie, że tak niewyobrażalnie cierpiąca osoba nie przeklina
            swojego zycia, że potrafiła zgromadzić w PKR prawie 130 tys. osób i przypomina
            nam o najważniejszym.
            Niestety, nie słyszałam jej nigdy, ale zamierzam nadrobic zaległości - szkoda
            tylko, że jej strona sie nie otwiera.
            • kamilla14 Re: Kazia i Madzia oraz Rydzyk i Majewski 22.03.06, 00:48
              A ja widzialam ostanio Kazie i x.Rydzyka u Szymona Majewskiego, sparodiowanych
              oczywiscie i mimo ze sama formula`programu glupia, to parodiowanie majstersztyk
              i z Rydzyka sie usmialam...A potem zrobilo mi sie glupio, ze parodiowanie osob
              "porzadnych" - wg mnie(np. kiedys widzialam tez podrobe Mai Komorowskiej) uwazam
              za zenujace i naganne, a wysmiewanie glupoty ok. Kazia za bodaj nieumyslna
              parodie musi przepraszac, a sama jest parodiowana, i to legalnie i to jest ok? A
              dla niektorych X.Rydzyk tez jest swietoscia i nie sadze, by Majewski mial z tego
              powodu nieprzyjemnosci.
              Zaczynam miec watpliwosci, ze skoro istnieje w naszej kulturze przyzwolenie na
              publiczne wysmiewanie (patrz -Majewski), to rowniez w programie Wojewodzkiego,
              satyrycznym przeciez, mozna sie z kogos legalnie posmiac? (zakladajac, ze
              K.Szzcuka nie iwedziala, ze Madzia jest niepelnosprawna, miala prawo parodiowac
              jej sposob modlitwy?).
              Pytanie brzmi: Gdzie lezy granica??? Dlazcego gorszy nas Kazia, a Majewski
              niekoniecznie?
              • izzunia1 Re: Kazia i Madzia oraz Rydzyk i Majewski 22.03.06, 01:30
                Pewnie dlatego, ze osoby wysmiewane roznia sie znaczaco...
                • direta Re: Kazia i Madzia oraz Rydzyk i Majewski 22.03.06, 10:05
                  izzunia1 napisała:

                  > Pewnie dlatego, ze osoby wysmiewane roznia sie znaczaco...

                  Moim zdaniem mniej jest istotne z kogo sie śmiejesz (przecież są nawet "kwiatki
                  Ojca śwętego" czyli rózne anegdoty z udziałem JPII. Wprawdzie
                  mocno "dosłodzone", ale to juz nie jego wina) dużo istotniejsze jest CO
                  wyśmiewasz i JAK to robisz.
                  Pisałam tu:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=38691330&a=38730814
              • direta Re: Kazia i Madzia oraz Rydzyk i Majewski 22.03.06, 10:02
                kamilla14 napisała:

                > Kazia za bodaj nieumyslna
                > parodie musi przepraszac, a sama jest parodiowana, i to legalnie i to jest
                ok?
                > Zaczynam miec watpliwosci, ze skoro istnieje w naszej kulturze przyzwolenie na
                > publiczne wysmiewanie (patrz -Majewski), to rowniez w programie Wojewodzkiego,
                > satyrycznym przeciez, mozna sie z kogos legalnie posmiac? (zakladajac, ze
                > K.Szzcuka nie iwedziala, ze Madzia jest niepelnosprawna, miala prawo
                parodiowac
                > jej sposob modlitwy?).
                > Pytanie brzmi: Gdzie lezy granica??? Dlazcego gorszy nas Kazia, a Majewski
                > niekoniecznie?

                Moje zdanie w tej kwestii (a zarazem moja odpowiedź na tak postawione pytanie)
                jest tu:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=38691330&a=38730814
    • nordynka1 Re: RM 22.03.06, 09:49
      uuu..wjechaliście na temat który męczy mnie od dawna. Radio Maryja. Nie
      chciałam zaczynać dyskusji, ale jak widać sama wyszła, przy okazji słynnej już
      sprawy K.Szczuka - Magda Buczek.

      no to się włączam.

      jedni uważają że obraza ludzi, inni że nie, że broni słabych, zapomnianych
      przez powstający w naszym państwie ustrój. Jedni pisza o kiczu innym on nie
      przeszkadza. W przedostatnim numerze Gościa Niedzielnego zamieszczono list pani
      która pisała w obronie radia [cyt z pamięci] '..nie spotkałam się nigdzie z tak
      duzym ładunkiem ewangelizacji..'.

      Zaczęłam trochę słuchać RM żeby wiedzieć o czym mówią moi rodzice. Bo odkąd go
      słuchają to nie da się z nimi normalnie porozmawiać. A apogeum - nazwijmy to
      betonu - w rozmowie przypadło na okres przed- i powyborczy. Główny temat -
      polityka. Spisek jaki planowany jest na Polsce, rozkradanie kraju, masoństwo,
      zydostwo i pedalstwo. A - no i smiertelne niebezpieczeństwo - liberalizm.
      Nie ma szans na rozmowę. Nie ma. Jest udowadnianie mi, że mam klapki na oczach
      i że nasz kraj zmierza ku upadkowi. Blisko rok temu, kiedy wybierano nowego
      papieża, jechałam z mamą samochodem. Leciało RM, prosto z Watykanu, z palcu Św.
      Piotra, czekano na dym - czy czarny czy biały. Słucham, widzę oczyma duszy ten
      plac i czekam na ten dym. Z drzeniem w sercu. Pokazał się, jeszcze czarny. No
      dobrze to modlimy się dalej o papieza - pomyślałam. Zaraz potem na antenie
      pojaiwł się któryś z posłów - już nie pamiętam który, telefonował zdając
      relację z tego co działo się na obradach komisji śledczej jaka właśnie śledziła
      kolejną aferę. Zemdliło mnie. Dosłownie. Co ma jedno z drugim wspólnego?
      Niedawno, kilka tygodni temu włączyłam radio. Usłyszałam [cyt. z pamieci] "znów
      nasilają sie ataki na RM i TVT..kolejnym powodem jets relacja z podpisania
      paktu stabilizacyjnego jaką nadało RM i TVT. Czy to jest przestępstwem że to my
      mieliśmy do tego pierwszeństwo a nie ci pseudoprofesjonaliści?...dzięki waszej
      modlitwie, waszej pomocy to nasze dzieło moze trwać i sie rozwijać.' były
      jeszcze podziękowania Jezusowi i Matce Bożej i zapewnienie że Oni w tym
      pomagają.
      Jakis czas temu, gdzieś tak w styczniu w jednym z Dużych Formatów GW był
      reportaż byego studenta Szkoły Miedialnej (nie pamiętam pełnej nazwy) o.
      Rydzyka. Pisał np o takiej sytuacji - dziewczyna, studentka tejże szkoły , stoi
      ze swoim chłopakiem na przystanku, są przytuleni. Przechodzi o. Rydzyk, widzi
      ich i mówi "kupa mięsa i hormony".
      Gdyby się dało to wkleiłabym link do filmików jakie widziałam u kolegi - ekipa
      tvn próbuje porozmaiwać z ludźmi którzy przyjechali na spotkanie RM w
      Częstochowie. Wyzwiska, pięści i popychanki. Bynajmniej nie ze strony tvn. 'Po
      coście tu przyjechali?szpiegować? - chcemy porozmawiać - o czym?won, Żydy!
      Rauss! ". Tyle pamiętam z tego co obejrzałam.
      Jeśli owocem ewangelizacjyjnej misji radia jest wzajemna nienawiść, obrażanie
      innych, brak porozumienia w rodzinie, to niewiele ma to wspólnego z
      ewangelizacją. Wyobraźcie sobie, że mam ciągle nadzieję, że to plewy wsród
      ziarna. No mam. I czepiam się jej jak pijany płotu.
      Powiedzcie mi proszę czy jest jakikolwiek tekst z Ewangelii w którym Jezus mówi
      o polityce? Jest , jeden - "oddajcie Bogu co boskie a cesarzowi co cesarskie".
      Cóż wspólnego ma ze sobą Ewangelia i polityka? Jakie znaczenie dla naszego
      zbawienia ma to czy krajem rządzą liberałowie czy socjaliści czy demokraci czy
      ktokolwiek inny? Dla mojego zbawienia kompletnie niesistotne sa moje poglądy
      plityczne. Istotne jest czy spełniam wolę Bożą.
      Chrystus, Syn Bozy, przyszedł na świat, nauczał, umarł i zmartwychwstał. Oto
      cała Ewangelia.
      Każdy może w dowolny sposób głosić swoje poglądy polityczne. Ale mieszanie ich
      z Ewangelią i wykorzystywanie do tego Pana Boga, Maryi i autorytetu Kościoła
      boli mnie niezmiernie.
      • direta Re: RM 22.03.06, 10:28
        Pierwsze pytanie jakie rasowy a uczciwy dziennikarz powinien sobie zadać
        powinno brzmieć "Czy to jest prawda?"
        Zgodzę się z Toba, ze wielu ludzi, zwłaszcza starszych, w miarę słuchania RM
        stopniowo "betonieje" tez obserwuję to zjawisko. Ale bardzo podobne zjawisko
        obserwuję u wielu starzejących się ludzi, którzy nie słuchają RM. Oni
        tez "betonieją" tylko zastygają w innej nieco formie.
        Jest też sporo staruszków o młodych umysłach, ktorzy mimo lat jeszcze się
        jakoś "ruszają" choć i u nich stopniowo dostrzegam drobne "ogniska kostnienia"
        Innymi słowy - "zastyganie" związane jest z wiekiem, natomiast rzeczywistym
        problemem jest - i tu masz rację - nieco niestrawna forma w jakiej zastygają
        skorelowana ze słuchaniem RM.
        Chociaż powiem szczerze, że wolę radiomaryjnie betonową życzliwą staruszkę z
        która wiele dobrego da sie wspólnie zrobic, a zbyt mocne kostnienia należy po
        prostu ominąć, może przytaknąć, nie dyskutować, nie rozjątrzać, niż dziadka
        zastygłego w nienawiści do "czarnych" zgorzkniałego, albo wzdychającego, że "za
        komuny było lepiej" Niedawno jeden mój sąsiad wdał się w bójkę w której zginął
        (na zawał)bo jakiś człowiek z innej ulicy wyrzucał swoje smieci do kontenera
        przed jego blokiem.
        Sprawa poniekąd słuszna, ale czy jest sens rzucać się z pięściami?
        Starość niestety jest "krzyżowym" czasem i, jak to się mówi, "nie udała się
        Panu Bogu zupełnie"
        Ten aspekt w ocenie RM trzeba brać pod uwagę i nie wolno zapominać, że wiele
        kontrowersyjnych wypowiedzi RM pochodzi nie od radia a od słuchaczy. A dzwonią
        tam naprawdę różni ludzie, czesto z problemami psychicznymi.
        W innych audycjach tego nie ma, bo tam zanim puszczą człowieka na antene,
        najpierw go dokładnie sprawdzają. Formułą RM od początku było puszczanie
        słuchaczy "na zywo", jak leci, nie dokonywanie uprzedniej selekcji. No chyba,
        ze wiadomo że to jakiś "stały zadymiarz" wtedy podejrzewam telefon od takiej
        osoby nie jest odbierany, coś w rodzaju killfila. Ale jak piszę "podejrzewam"
        choć mogę się mylic, może naprawdę kto się dodzwoni, tego odbiorą. Nie wiem.
        To tyle w sprawie "betonu"
        Natomiast w sprawie przedstawiania RM przez media byłabym hiperostrożna.
        Jaką masz pewność, że scena nakręcona przez TVN nie była zafałszowana? Że nei
        podstawili kilku statystów prowokatorów gdzieś na obrzeżach tłumu przybyłego na
        spotkanie RM?
        I ostatnia rzecz - potwornie zmanipulowany artykuł w Duzym Formacie.
        Pisałam na ten temat tu:
        groups.yahoo.com/group/katolicy2/message/51807
        (całośc dyskusji mozna przeczytać idąc według thread lub klikając tu:
        groups.yahoo.com/group/katolicy2/messagesearch?
        query=Mistrzowie+manipulacji&submit=Go&charset=windows-1250 )
        • anndelumester Re: RM 22.03.06, 10:52
          direta napisała:
          > Natomiast w sprawie przedstawiania RM przez media byłabym hiperostrożna.
          > Jaką masz pewność, że scena nakręcona przez TVN nie była zafałszowana? Że nei
          > podstawili kilku statystów prowokatorów gdzieś na obrzeżach tłumu przybyłego
          na
          >
          > spotkanie RM?

          a jaką masz pewność, że media Rydzyka nie pokazują sfałszowanych scen,
          prowokatorów, nie manipulują? Czy mają jakieś niebiańskie certyfikaty, które
          a'priori wykluczają takie metody wink
          strasznie to spiskową teorią pachnie takie założenie, że wszystko co nam sie
          nie podoba, albo odbiega od naszej wizji swiata /porządku społecznego to
          manipulacja&prowokacja.
          Albo używamy takiego samego aparatu krytycznego do wszystkich mediów
          zakładając, że telewizja (czyli całośc od Trwam po tvn kłamie i prowokuje/nie
          kłamie/nie prowokuje/informuje rzetelnie- czasami/zawsze/niekiedy), i wtedy
          możemy mówić o jakimś ujęciu obiektywnym, czy w miare obiektywnej krytyce.. wink
          albo dzielimy sobie według uznania - uwazam że TVN manipuluje, uwazam, ze RM
          nie manipuluje i to jest prywatne przekonanie , z pogranicza wiary w słusznośc
          jednej tezy.
          • direta Re: RM 22.03.06, 11:01
            Rozmawiamy o konkretnym materiale nadanym przez TVN i ja wypowiadam sie na
            temat tego konkretnego materiału i konkretnej stacji.
            Wielokrotnie złapałam TVN na manipulacjach, celuje w tym zwłaszcza program...
            jakze on się nazywa "Na żywo"? Prowadzi taki grubawy brunet stoi na dworze
            prawie po ciemku, dookoła niego barierki a za barierkami tłoczą się ludzie.
            Co do programów w Trwam się nie wypowiadam, bo to co widziałam to albo audycje
            w studiu z udziałem zaproszonych gości albo jakieś programy podróżnicze.
            Podaj kokretny przykład, to się zastanowimy czy Trwam miało możliwość
            zmanipulować ten program, jak to zrobiło i czy to zrobiło.
            • anndelumester Re: RM 22.03.06, 11:12
              > Rozmawiamy o konkretnym materiale nadanym przez TVN i ja wypowiadam sie na
              > temat tego konkretnego materiału i konkretnej stacji.
              nie, teraz to już raczej rozmawiamy o Twojej wizji swiata, mediów, prawa nimi
              rządzocego, społeczeństwa, prawdy...Przynajmniej takie mam wrażenie. A wizjami
              otaczającego swiata ciezko, i moim zdaniem bez sensu, sie dyskutuje.

              Piszesz, że wielokrotnie złapałaś TVN na manipulacji, może podaj konkrety,
              cytaty, kontekst (czyli to co wymagasz od innych w tej dyskusji). Jakieś
              porównania z programami na ten sam temat , które nie manipuluja i ten sam
              problem podały wg Ciebie rzetelnie.
              • direta Re: RM 22.03.06, 11:57
                anndelumester napisała:

                > > Rozmawiamy o konkretnym materiale nadanym przez TVN i ja wypowiadam sie n
                > a
                > > temat tego konkretnego materiału i konkretnej stacji.
                > nie, teraz to już raczej rozmawiamy o Twojej wizji swiata, mediów, prawa nimi
                > rządzocego, społeczeństwa, prawdy...Przynajmniej takie mam wrażenie. A
                wizjami
                > otaczającego swiata ciezko, i moim zdaniem bez sensu, sie dyskutuje.

                To znaczy o jakiej konkretnie wizji? Ja napisałam tylko (FAKT!) ze wielokrotnie
                przyłapałam TVN na manipulacji lub socjotechnice. Czy to wizja, czy fakt Twoim
                zdaniem?
                >
                > Piszesz, że wielokrotnie złapałaś TVN na manipulacji, może podaj konkrety,
                > cytaty, kontekst (czyli to co wymagasz od innych w tej dyskusji). Jakieś
                > porównania z programami na ten sam temat , które nie manipuluja i ten sam
                > problem podały wg Ciebie rzetelnie.
                >
                przecież podałam konkretny program w TVN, nie pamietam jego tytułu, bo
                przestałam ogladac ze względu na manipulację właśnie. Za mocno się denerwuję
                jak widze takie bezczelne manipulacje.
                ostatni jaki ogladałam (ze dwa lata temu) dotyczył sprawy jakiegos nauczyciela.
                Dziennikarz miał gotową teże według ktorej nauczyciel miał być - cholera nie
                pamietam, pedofilem? Stosującym przemoc? Juz mi się kilka ostatnich programów
                nałozyło na siebie.
                Dziennikarz pytał tylko osoby oskarżające nauczyciela, kiedy na przykład ktos
                zaczynał sie wypowiadać pozytywnie natychmiast zabierał mu mikrofon.
                Z tyłu jakaś grupka usiłowała wykrzyczeć swoje zdanie, ale byli momentalnie
                wyciszani, a kamera błyskawicznie uciekała w inne miejsce.
                Gdybym wiedziała, że to kiedyś wypłynie, to bym chociaż notatki zrobiła.
                pamiętam tylko moją wściekłośc kiedy dziennikarz próbował wmówic matce, już nie
                pamietam co niestety ale pamiętam jak matka uparcie broniła swego zdania i to
                bardzo konkretnie argumentami i z przywołaniem faktów. Ale to się nie zgadzało
                z tezą dziennikarza, wiec przerwał jej wyraźnie niezadowolony i zapytał
                sąsiadki. Niestety (dla dziennikarza) sąsiadka potwierdziła wersję matki, więc
                dziennikarz zabrał jej mikrofon i poprosił o materiał filmwy (nie o tej
                konkretnej sprawie tylko ogólnie o problemie jaki usiłował zarysować, materiał
                był robiony na zasadzie budowania napięcia, wiecie cos w rodzaju "nie znasz
                dnia ani godziny, kiedy napadnie cię (nie pamietam - nauczyciel pedofil?
                dziecko z ADHD? koledzy nie tolerujący dziecka z ADHD? no w każdym razie coś na
                poparcie tezy dziennikarza)" a kiedy materiał się skonczył dziennikarz stał już
                przy jakiejś grupce osób wyrażających swoje święte oburzenie i mówiących to, co
                pasowało dziennikarzowi. W tle słychać było jakies stłumione okrzyki.
                Dziennikarz powiedział ostatnie słowo i program się skonczył.

                Nie wiem jak się ten typ nazywa - taki grubawy brunet.
                • anndelumester Re: RM 22.03.06, 12:17
                  > To znaczy o jakiej konkretnie wizji? Ja napisałam tylko (FAKT!) ze
                  wielokrotnie
                  >
                  > przyłapałam TVN na manipulacji lub socjotechnice. Czy to wizja, czy fakt
                  Twoim
                  > zdaniem?
                  Obiecuje, to już ostatni raz, ale nie mogłam sie powstrzymac:
                  "Wielokrotnie przyłapałam w swoje spizarni grasujace krasnale".
                  Czy to jest fakt, czy moja wizja swiata , świata, w ktorym mam spizarnie,
                  świata, w którym istnieją krasnale i na dodatek, grasując robią mi bałagan.
                  Faktem oczywiscie jest , że powyzsze zdanie napisałam ja,
                  (Jarząbek, trener 3.klasy chciałoby sie dodac wink
                • otryt TVN "Pod napięciem" 22.03.06, 12:22
                  direta napisała:

                  >przecież podałam konkretny program w TVN, nie pamietam jego tytułu, bo
                  > przestałam ogladac ze względu na manipulację właśnie. Za mocno się denerwuję
                  > jak widze takie bezczelne manipulacje.

                  To wyjątkowo tendencyjny program, z góry ustaloną tezą. Pamiętam program, w
                  którym pokazywano historię śmierci kilkuletniego chłopca. Chłopiec umarł na
                  zapalenie płuc, bo nie otrzymał na czas właściwej pomocy. Dziennikarz walił w
                  matkę jak w bęben, najostrzejszymi oskarżeniami. Prokurator i policja
                  wypowiadali się znacznie spokojniej, doszukując się okoliczności łagodzących.
                  Matka prosta, zahukana, bezradna kobieta nie podała antybiotyku dziecku, bo nie
                  miała pieniędzy nawet na jedzenie. W swojej bezradności nie potrafiła zawalczyć
                  o pieniądze z pomocy społecznej ani wezwać karetki w nocy. Kobieta pogrążona w
                  rozpaczy po stracie dziecka a do jej mieszkania wdziera się ekipa z kamerą a
                  dziennikarz krzyczy na nią : "Winna!!!"" Nawet zwierzęta dbają o swoje
                  dzieci!!!". Głosy próbujące pokazywać wyjątkowo ciężką sytuację tej rodziny
                  wyciszano. Nie było tam alkoholu, ale bezrobocie i ogólna degradacja.
                  Oczywiście kamera wielokrotnie najeżdżała na krzyż wiszący w mieszkaniu! A ja
                  pytam, czy tym ludziom nie dało się jakoś pomóc zanim doszło do tragredii?
                  • direta Re: TVN "Pod napięciem" (anndelumester!) 22.03.06, 12:31
                    Dzieki Otryt. tak właśnie o te programy mi chodziło. ten i inne z tej serii.

                    Anndelumester - czy Twoim zdaniem to jest FAKT czy moja wizja i krasnoludki?
                    (zerknij na post otryta na ktory odpowiadam)
                    • direta Jeszcze a propos manipulacji w mediach... 10.04.06, 00:31
                      ...to znalazłam taki kwiatek
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22449&w=39409667&v=2&s=0
                      jak widzicie - znowu TVN.
                      jakoś manipulowanie coraz bardziej wchodzi im w krew.
                      • mary_ann Re: Jeszcze a propos manipulacji w mediach... 10.04.06, 08:31
                        Nie bardzo rozumiem.
                        1) TVN kłamie. Być może, nie oglądam.
                        2)RM dopuszcza do mikrofonu ludzi mówiących rzeczy po prostu nikczemne
                        (wstawiłam link do konkretnej wypowiedzi, a nie prasowej relacji).

                        Co ma 1) do 2) ?
                        Myślisz, że nagranie RM jest sfabrykowane? Więc dlaczego p. Michalkiewicz,
                        autor sławetnej wypowiedzi, nie protestuje?
                        • kulinka3 Re: Jeszcze a propos manipulacji w mediach... 10.04.06, 11:49
                          Dziewczyny,
                          o Michalkiewiczu poczytajcie sobie jeszcze tu:
                          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060408/publicystyka/publicystyka_a_5.html?k=on;t=2006040820060408
                          a w dzisiejszym Newsweeku polecam komentarz Dominika Zdorta.
                          • mary_ann Re: Jeszcze a propos manipulacji w mediach... 10.04.06, 12:07
                            Dla mnie felieton Michalkiewicza BYŁ antysemicki. I nie z powodu dwóch
                            cytowanych przez Ziemkiewicza rzeczowników, ani samego tematu.
        • nordynka1 Re: RM 22.03.06, 11:17
          wiesz, moi rodzice wcale nie są starzy. Wiekowo - 58 i 63. Wciąż pracują, są
          bardoz aktywni, wyjeżdżają sobei to tu, to tam, mają wielu znajomych z którymi
          się często spotykają. Moja mama, jak co roku, ostatnio byłą na zjeździe
          Krystyn w Poznaniu. Daleko im do stanu siedzienia w fotelu i słuchania na
          okrągło radia. Oglądają wiele innych audycji publicystycznych, czytają wiele
          gazet.
          I - o ile, moja mama jest podatna na różne chwyty "emocjonalne" i jestem sobie
          w stanie jakoś wytłumaczyć jej zaangażowanie, o tyle nie mam pojęcia jak to
          się stało że mój tata stał się zagorzałym bojownikiem prawdy głoszonej przez
          radio.
          No pewnie że omijam czego drążenie nie przynosi skutku. Zostawiam. Omijam.
          Ufam, że polityka ich do radia przyciagnęła ale Pan Bóg wyprowadzi ich głębiej.
          Naprawde mam na to nadzieję.
          Użyłam określenia "beton" dla zobrazowania niemożności podjęcia z nimi rozmowy.
          Nie mam pewności, że tvn nie zmanipulował filmu. Tak - to co osobiście
          słyszałam na antenie radia to prawda. Ale dla mnie najboleśniejsze jest co
          innego. Uzywanie Pana Boga do polityki. I nazywanie tego ewangelizacją.

          • direta Re: RM 22.03.06, 12:28
            nordynka1 napisała:

            >> Ufam, że polityka ich do radia przyciagnęła ale Pan Bóg wyprowadzi ich
            głębiej.
            Też mam taką nadzieję. Chociaż ja obserwuję sytuację odwrotną - osoby, które do
            RM przyciągnął Bóg, a chwyciła polityka.
            Naprawdę mam mieszane uczucia. Jak już pisałam - sama słucham rzadko i tylko
            niektórych audycji - na przykład w samochodzie czasem jak jedziemy w dłuższa
            podróż ale tylko kiedy jest ciekawa audycja. Opuszczamy wszelkiego typu
            ciumkania, pozdrowienia etc. Tak więc średnio wypada jedna audycja na 2-4
            miesięcy. Czesem tez włączam sobie medytację czy inne modlitwy, jeśli mam taką
            potrzebę.
            Być może więc nie zauważam pewnych rzeczy.

            >
            > Naprawde mam na to nadzieję.
            > Użyłam określenia "beton" dla zobrazowania niemożności podjęcia z nimi
            rozmowy.

            Określenie trafne. Bo oni rzeczywiscie są w niektórych miejscach
            jakby "zestaleni". Mam tylko nadzieję, że pan Bóg jest większy od tego betonu i
            dopóki nie robi to innym krzywdy - mnie to nie przeszkadza (pisze o ludziach
            zbetoniałych a nie o działaniach RM powodujących zbetonienie)
            >
            > Ale dla mnie najboleśniejsze jest co
            > innego. Uzywanie Pana Boga do polityki. I nazywanie tego ewangelizacją.

            Tu znowu mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony masz rację, ale z drugiej to
            właśnie dzieki RM u wielu wytworzyła się postawa obywatelska, dzięki której
            stali się zdolni do podjęcia działań dotąd zarezerwowanych dla "Onych" że się
            posłużę okresleniem Torańskiej.
            Oczywiście i tu zdarza sie nieudolny polityk, ale mi przed oczyma staje radny
            małego miasteczka, który utrzymał się na stanowisku tylko przez jedną kadencję,
            jako rodzynek wśród nazwijmy to umownie "lewicowców". Mysleli, że jest
            nieszkodliwy, a on tymczasem tak zadziałał, że udało mu się doprowadzić do
            uwłaszczenia spóldzielni mieszkaniowej. Spóldzielnia i tak miała byc
            sprywatyzowana ale radni mieli zamiar wykupic na spółkę własnośc spółdzielni za
            niewielkie pieniądze a potem czerpać z tego zyski. On tymczasem doprowadził do
            tego, że po tej samej cenie mogli te mieszkania wykupić ci, którzy w nich
            mieszkali (nie miał z tego żadnych osobistych korzyści a jedynie satysfakcję,
            że biedni ludzie dostali swoje mieszkania na własność)Kiedy "lewicowa" grupa
            zorientowała się, że mieszkania wymknęły się im z rąk byli wściekli, ale
            wszystko zostało przeprowadzone legalnie, więc nic nie mogli mu zrobić.
            Postarali się tylko żeby nie został radnym na kolejną kadencję. Ale jemu to nie
            było potrzebne. Wykonał zadanie dla którego - jak sądził - został na to
            stanowisko powołany.
            Teraz mobilizuje sąsiadów do wspólnych dzialan na rzecz osiedla na którym
            mieszka smile
            A był to zwyczajny szary czlowiek, któremu nie śniło się, że zostanie radnym.
            Nie chcę powiedzieć że to zasługa RM, nie wiem nawet czy i jak dużo słucha. Ale
            to uczestnictwo we wspólnocie ludzi wierzących (nie bedę pisać jakiej, by nie
            robić kryptoreklamy)dało mu umiejętności i odwagę do tego, by zrobić cos dla
            innych.

            I w tym sensie wiara i polityka mogą i powinny iśc w parze.
      • jol5.po Re: RM 22.03.06, 10:57
        Nordynko, mam ten sam problem
        >Bo odkąd go słuchają to nie da się z nimi normalnie porozmawiać. A apogeum - nazwijmy to betonu - w rozmowie przypadło na okres przed- i powyborczy.<
        to o moich rodzicach
        oprócz wszechobecnej polityki traktowanie spraw narodowych (patriotyzm fatalnie pojęty) jak złotego cielca - nie umiem tego inaczej nazwać - dla nich wazne stały się tylko "polskie" gazety, polskie to i tamto - moje poglądy stały się nagle z założenia złe, bo na mnie mają wpływ "polskojęzyczne media".
        Czasami sprawy polityczne posunięte sa do absurdu - tuż przez "przylotem" ptasiej grypy do Polski pojawiła się w RM teza, że to spisek przeciwko Plsce, zeby zniszczyć nasze-polskie rolnictwo.
        Sprawa KK to następny problem, mam wrazenie, ze ja i rodzice jesteśmy w jakiś róznych kosciołach (niestety teza o kościele łagiewnickim i toruńskim w mojej rodzinie przybrałą realne kształty), pojawili się biskupi źli i dobrzy.
        Strasznie mnie te sprawy bolą - między mną i rodzicami pojawiła sie bariera, przestajemy ze sobą rozmawiać, regularnie zaczyna dochodzić do kłótni, szczególnie od wyborów - wystrzegałam się spraw politycznych w rozmowach przez wczesniejsze kilkanaście lat, kiedy oni regularnie słuchali RM - teraz mam wrazenie, ze kiedy rozmowa schodzi na "odpowiednie" tematy mam do czynienia z człownkami jakiejś sekty niestyty - nie ma argumentów argumentów racjonalnych (a mieliśmy kiedys podobne poglądy).

        I postawa kościoła - ta posunięta do granic ostrozność - co z tego, że mówię im o upomnieniu biskupów dla RM, kiedy wiadomośc ta zostałą tylko podana w "polskojęczycznych" gazetach, a moi rodzcie uwierzą ewentualnie, kiedy usłyszą ja w kosciele - nie usłyszeli
        I ta ilość modlitwy, która jest na antenie, a nie ma w ogóle powiązania z niewengielicznym przekazem dotyczącym innych spraw - jak to pogodzić
        okropnie bola mnie te sprawy

        "po owocach ich poznacie", mam wrazenie, ze tych owców jest strasznie dużo - boli mnie, że to ma taki wpływ na moja rodzinę
        • jol5.po Re: RM 22.03.06, 11:06
          > radiomaryjnie betonową życzliwą staruszkę z
          która wiele dobrego da sie wspólnie zrobic<
          sęk w tym, że filozofia przekazywana przez RM polega na byciu w środku oblężonej twierdzy. Obcy, niepolacy - wszędzie czyha wróg. Zaczyna się od polityki i powoli zaczyna być obecne w zyciu codzinnym - kurcze obserwuje to namacalnie. Może to i związane jest z posuwaniem się w latach, ale nawpeno przysopiesza ten procesm i ma na niego wpływ.
          • jol5.po Re: RM 22.03.06, 11:16
            ale odrywając się od rodzinnych doświadczeń mam wrazenie, ze słuchacze (właśnie ci starsi, wierzący we wszyskto co usłyszą) RM to spadek po komunie. Wtedy było ławtiej rozszyfrować świat dookoła. Moi rodzce przeszli na emeryturę w 90. latach, stracili grupę odniesienia z którą dyskutowało sie poglady (koledzy, kolezanki z pracy). Zamknęli się w świecie RM, z jednej strony dlatego, że tam mówiono do nich zrozumiałym jezykiem, ale z drugiej strony nie otrzymali innej oferty - nikt inny nie spróbował się zagospodarować tej grupy.
            Nie wypaliły inne katolickie media - miało powstać zdaje się radio czy tv Niepokalanó i kilka inych - nie udało sie.
            Teraz juz chyba jest dla tych ludzi za późno na otwarcie sie na cos innego niż RM.
            • direta Re: RM 22.03.06, 12:07
              jol5.po napisała:

              > ale odrywając się od rodzinnych doświadczeń mam wrazenie, ze słuchacze
              (właśnie
              > ci starsi, wierzący we wszyskto co usłyszą) RM to spadek po komunie. Wtedy
              był
              > o ławtiej rozszyfrować świat dookoła. Moi rodzce przeszli na emeryturę w 90.
              la
              > tach, stracili grupę odniesienia z którą dyskutowało sie poglady (koledzy,
              kole
              > zanki z pracy). Zamknęli się w świecie RM, z jednej strony dlatego, że tam
              mówi
              > ono do nich zrozumiałym jezykiem, ale z drugiej strony nie otrzymali innej
              ofer
              > ty - nikt inny nie spróbował się zagospodarować tej grupy.
              > Nie wypaliły inne katolickie media - miało powstać zdaje się radio czy tv
              Niepo
              > kalanó i kilka inych - nie udało sie.
              > Teraz juz chyba jest dla tych ludzi za późno na otwarcie sie na cos innego
              niż
              > RM.

              Z tym się zgadzam w 100%
          • direta Re: RM 22.03.06, 11:22
            jol5.po napisała:

            > > radiomaryjnie betonową życzliwą staruszkę z
            > która wiele dobrego da sie wspólnie zrobic<
            > sęk w tym, że filozofia przekazywana przez RM polega na byciu w środku
            oblężone
            > j twierdzy. Obcy, niepolacy - wszędzie czyha wróg. Zaczyna się od polityki i
            po
            > woli zaczyna być obecne w zyciu codzinnym - kurcze obserwuje to namacalnie.
            Moż
            > e to i związane jest z posuwaniem się w latach, ale nawpeno przysopiesza ten
            pr
            > ocesm i ma na niego wpływ.

            Ja się tylko zastanawiam, czy bez RM ten proces też by postępował i w jakim
            kierunku.
            Ja nie wiem co o tym mysleć - to jest pokolenie, ktore przeżyło traumę wojny.
            Oni w ogóle się boją. Indoktrynacja RM trafiła na bardzo podatny grunt i
            wybujała ponad miarę.
            Ale pamiętam moją babcię która zmarła na wiele lat przed powstaniem RM. Też
            miała różne "betonowe" bziki, ktore z wiekiem się pogłebiały.
            Moja mama opowiadała jak zaprowadziła ją do spowiedzi (jak się okazało osttniej
            przed śmiercią) i babcia, już troche niedosłysząc spowiadała się na tyle głośno
            (zresztą ksiadz też był przygłuchy) że mama słyszała chwilami o czym babcia
            mówi, mimo, że bardzo starała się nie słuchać. No i potem jak babcia umarła, to
            się bardzo martwiła czy spowiedź była ważna, bo babcia głownie pomstowała na
            komunę (to były wczesne lata 80-te, ale juz po odwołaniu stanu wojennego).
            Zresztą była zagorzała ekstremistką.
            Nie mówię, że to było źle. Mówię, że niej przybrało to formę monotematycznego
            skostnienia.
            To jak w tym dowcipie "syćko bez te sputniki"
            Zastanawiam się czy RM byłoby w stanie jakoś łagodzić ten zasiew, bo to co
            człowiekowi w pełni władz fizycznych i umysłowych nie zaszkodzi, pojawi się
            jako delikatna patyna, "meszek", nakierowanie na tę czy inną opcję, u osób
            mocno posuniętych w latach wyrasta w baobab.
            Mimo wszystko chyba lepiej jest jak człowiek spędza czas na modlitwie niż
            miałby robić jakieś złe rzeczy. Przynależnośc do rodziny RM daje staruszkom
            chęć do zycia i działania, a młodzież chyba jakoś ustrzeże przed "pułapkami
            tego świata"?
            Innymi słowy - wolę jak ktoś, nawet lekko fanatyzując, spędza czas na modlitwie
            dziełach miłosierdzia i pracy nad charakterem (bo im usilniej będzie pracował
            tym większa szansa, ze odrzuci skorupkę fanatyzmu a otworzy się na świętość)
            niż miałby brnąc w grzech i nałogi, z których nie tak latwo się wyzwolic.
            • jol5.po Re: RM 22.03.06, 11:41
              >pracy nad charakterem<
              własnie tego mi brakuje, brakuje mi tez promowania otwarcia na świat (moze raczej życzliwego spojrzenia ku innym, świat nie musiałaby odgrywać jakiejś znaczącej roli, ale to nie może być czarna, nieprzyjazna, "niepolska" otchłań) - w imię zreszta ewagelicznych chaseł
              Co ciekawe moje dośwadczenia rodzinne cofając się wstecz to także postawa mojej rodzonej babci (czyli mamy mojej mamy) - to osoba goraco wierząca, w latach 90. miała już 80 lat, przeprowadziła się do miasta, do rodziców z podkrakowskiej wioski, żeby nie mieszkac sama. Moja mama nie mogła jej namówić na słuchanie RM - ona wiedziała swoje, wolała się modlić sama lub z mamą, sprawy polityczne i inne poruszane w radiu puszczała mimo uszu. Była bardzo przychylnie nastwiona do swiata. Na pytanie co słychać mojego meża pod koniec zycia odpowiedała - "stare baby nie chca zdychać" własnie taki miała dystans do siebie. Takich owoców brakuje mi w postawie promowanej przez RM
              • jol5.po Re: RM 22.03.06, 13:44
                równolegle toczy się druga dyskusja o RM
                znalazłam tam taki głos:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=38721218&a=38954345
                takie rzeczy na tej antenie tez są, są katechezy - a jednak wydaje mi się, że dominuje przekaz wrogiego nastawienia do swiata czy raczej obrony przed światem.
                O tym, że jest duzo modlitwy juz pisałam - koniec końców ile to warte, kiedy produkt końcowy jest jaki jest i czy to suma sumarum nie jest gorsze niż gdyby było wypłukane z treści religijnych. Takie przedstawienia z jednej strony ideologii promowanej w RM, polityki, dzielenia kościoła a z drugiej strony modlitwy, katechez itd. jest wg najgorsze co mozna zrobić dla kościoła. To "psucie" katolicyzmu i religii
                • verdana A może? 22.03.06, 14:12
                  Zauważyliście, że osoby, ktore są zwolennikami RM to to samo pokolenie, które
                  radośnie budowało socjalizm pod wodzą Umiłowanego Wodza - Józefa Stalina? Może
                  wychowanie w kulcie jedej osoby pozwala łatwiej uwierzyć bez zastrzeżeń
                  drugiej, chocby głosila poglady o 180 stopni odmienne. Ale wróg stale sie
                  czai...
                  No i jeszcze w sprawie głównego watku. Uważam wystapienie pani Szczuki za
                  głeboki nietakt, brak przygotowania Polsatu i ogólnie rzecz biorąc świństwo.
                  Tylko czy świństwo powinno być karane przez prawo? Nałozenie na Polsat kary -
                  prawde mowia na watlej podstawie prawnej - to po prostu cenzura. Nic innego.
                  RM obraża mnie, ile razy słucham tego radia. Zastanawiam się, czy jakikolwiek
                  sąd czy też KRRiT osmieliłoby się ukarać RM za aprobatę antysemickich
                  wypowiedzi na antenie. A to juz niewątpliwie narusza prawo.
                  • izzunia1 Re: A może? 22.03.06, 14:32
                    RM to niewatpliwie powazna sprawa. Przy naszym kosciele dziala kolo milosnikow
                    i co niedziela przy wejsciu do kosciola stal jakis uczestnik i rozdawal ulotki:
                    a to o tym, ze ziemia polska jest sprzedawana, a to, ze Zydzi i masoni sa u
                    wladzy a o tym co dzialo sie przed akcesja Polski do UE nie wspomne.
                    Jakos nie chce mi sie wierzyc, zeby proboszcz o tym nie wiedzial, tak jak nie
                    wierze, ze Zespol Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja nie slyszal gloszonych
                    tam pogladow. W obydwu przypadkach reakcja jest znikoma.
                    Wydaje mi sie, ze rzeczywiscie chodzic moze o pustke w "zagospodarowaniu" tymi
                    ludzmi. Nasz proboszcz nie reaguje bo milosnicy radia to jedyna grupa, ktora
                    zjawia sie na jego comiesiecznej radzie parafialnej. Reszta jest zajeta albo
                    chce inaczej spedzac niedziele.
                    Film, ktory nakrecila TVN widzialam i moim zdaniem wydawal sie autentyczny.
                    Problem polegal na tym, ze moze nie o mistyfikacje a o prowokacje chodzilo.
                    Przeciez ci reporterzy z TVN doskonale wiedza, jakie reakcje wywola ich
                    przebycie miedzy tlum pielgrzymow... Inna sprawa, ze krzyki " To jest nasza
                    Matka Czestochowska - a wy won!" w ustach tych w wiekszosci mocno starszych
                    ludzi sa b.przykre.
                    Media katolickie sa niewatpliwie mi b.potrzebne, ale w Polsce jest jeszcze
                    radio Jozef, tutaj b.dobry kanal telewizyjny EWTN ( polecam!).

                    Ksenofobia jest naturalna. Naprawde. Kazdy z nas boi sie tego co inne, bez
                    wzgledu na to co twierdzi (polecam naprawde dobrego tegorocznego laureata
                    Oskara - Miasto Gniewu), ale troche zal mi tych starszych ludzi, ktorzy na
                    starosc odgraniczaja sie od swiata i gluchna na wszelkie inne nie-Rydzykowe
                    argumenty.
                  • kulinka3 Re: A może? 22.03.06, 19:26
                    verdana napisała:

                    > Zauważyliście, że osoby, ktore są zwolennikami RM to to samo pokolenie, które
                    > radośnie budowało socjalizm pod wodzą Umiłowanego Wodza - Józefa Stalina? Może
                    > wychowanie w kulcie jedej osoby pozwala łatwiej uwierzyć bez zastrzeżeń
                    > drugiej, chocby głosila poglady o 180 stopni odmienne. Ale wróg stale sie
                    > czai...

                    Pokolenie, które nazwałaś pokoleniem budowania socjalizmu to także pokolenie
                    powstańców warszawskich oraz więźniów AK. Uogólnienia bywają krzywdzące.

                    > Tylko czy świństwo powinno być karane przez prawo? Nałozenie na Polsat kary -
                    > prawde mowia na watlej podstawie prawnej - to po prostu cenzura.

                    Nie jestem osobiście za przyznawaniem kar finansowych.Dla mnie wystarczyłoby
                    napomnienie.I tak uczyniła Rada Etyki Mediów.

                    Nic innego.
                    > RM obraża mnie, ile razy słucham tego radia.

                    Jeżeli Cię obraża wystosuj protest.Masz do tego pełne prawo.

                    Zastanawiam się, czy jakikolwiek
                    > sąd czy też KRRiT ośmieliłoby się ukarać RM za aprobatę antysemickich
                    > wypowiedzi na antenie. A to juz niewątpliwie narusza prawo.

                    Jeżeli udowodni się RM aprobatę i przyzwolenie dla postaw antysemickich, mam
                    nadzieję, że tak.Nikt nie może stać ponad prawem.

                    • verdana Re: A może? 22.03.06, 21:16
                      Nie, to nie jest to samo pokolenie co powstańców. Powstańcy byli co najmniej o
                      10 lat starsi - i juz na ogół nie żyją....
                      • kulinka3 Re: A może? 22.03.06, 23:03
                        Jeżeli powstańcy byli co najmniej 10 lat starsi to rozumiem,że chodzi Ci o
                        rocznik 30 i dalsze?
                        Radośni budowniczowie socjalizmu mający 23 lata i mniej?
                        • jol5.po Re: A może? 22.03.06, 23:43
                          Stalin umarł w 53 r. ludzie z pokolenie o którym mowa mieli wtedy po 10 lat. Za proste przełozenie - kult Stalina=nauczenie się odpowiedniej reakcji na jednostke dominującą, zresztą to dotyczyło innego pokolenia.
                          Komuna to system skomplikowany z jednej strony, a z drugiej strony prostszy niż dzisiaj. Ten system miał swoje fazy, bardzo różne od siebie, przechodził przeobrazenia.
                          Moi rodzice na ten przykład dobrze radzili sobie z odróżnieniem i poruszaniem się po swiecie komuny - byli młodsi, mieli wyrobione poglądy na to co pozytywne, co nie. Po 1989 przestało byc tak czarno-biało. Po prostu zrobiło sie na tyle inaczej, ze łatwo było poczuć się nieswojo.
                          Do tego wystarczy dodać koniec aktywności zawodowej - następny przełom.
                          Zresztą nie ma czegos takiego, jak jednolity obraz całego pokolenia - tu raczej mowa powinna byc o grupach w poszczególnych pokoleniach bardziej lub mniej podatnych np. na uproszczony obraz swiata(?).
                          • jol5.po Re: A może? 22.03.06, 23:57
                            ten znak zapytania na końcu - bo ja zastanawiam sie co własciwie oferuje RM. Znajomy język (czarno-biały, uproszczony), wszystko podlane sosem katolicyzmu takiego swoiskiego (modlitwa, ale tez podkreslanie, że to my jestesmy ci prawdziwi, jestesmy katolickim głosem w twoim domu), haryzmę prowadzacego i ten nieszczęsny patriotyzm doprowadzony do absurdu - polskie gazety, polskie media.
                            Swoim słuchaczom oferuje swojskośc
                            • nulleczka Re: A może? 23.03.06, 07:19
                              RM nie lubię, zgadzam się z wami,że nuda, kicz, schematyzm (chociaz zdarza mi
                              się czasem słuchac audycji z udziałem polityków i - jak napisał Otryt -mozna
                              sie dowiedzieć więcej niz w publicznych mediach).Natomiast nie budzi ono we
                              mnie jakiejś szczególnej niechęci i agresji,a poza tym nie podoba mi sie cała
                              ta "nagonka" w mediach na radio o. Rydzyka. Znam osoby, które często tego radia
                              słuchają i nie mozna o nich powiedzieć, żeby były nietolerancyjne, zacofane,
                              agresywne i nie wiem, co tam jeszcze...Wręcz przeciwnie, moja chrzestna jest
                              osoba wyjatkowo zyczliwą ludziom, wyrozumiałą, inteligentna, oczytaną...A
                              bardzo RM lubi.
                              mojej mamie - bynajmniej nie ciemnej kobiecie, to radio pomagało w prawie dwa
                              lata trwajacej chorobie przed smiercią - jest tam po prostu duzo modlitwy,
                              czego gdzie indziej nie znajdziesz.Mimo że lekarze ciągle jej podkreślali, że
                              rak jest bardzo złosliwy (robili to brutalnie i bez żadnych skrupułów), to mama
                              była wyjatkowo pogodna, otwarta, pomagała materialnie i duchowo swoim
                              znajomym "mózgowcom" - jak mówiła(miała raka mózgu). Taką po prostu była osoba
                              i RM nie wpłynęło na nia destrukcyjnie.
                              Myślę, że ma ono do zaoferowania (dla tych, którzy go słuchają)wiele: modlitwę,
                              poczucie wspólnoty, dla niektórych nawet może poczucie sensu...Nie wiem.
                              Słuchaczka nie jestem, przemowy o. Rydzyka sa dla mnie niestrawne (słyszałam
                              chyba ze dwa razy, więc może nie jestem obiektywna), bajki dla dzieci (bo
                              kiedys włączyłam) czytane drętwo, bez polotu...Na szczęście jest Radio Józef.
                              Ale RM zostawiłabym w spokoju - niech sobie jestsmile
                              Co do polityki, to często budzi niezdrowe emocje . Znam osobe, która radia
                              Maryja nie słucha, ale jak zaczyna mówić o polityce, to masz ochote uciekać,
                              gdzie pieprz rośnie...Tyle tam obelg, epitetów - czujesz sie, jak by ktoś na
                              ciebie wiadro pomyj wylewał.
                  • otryt Opinia niesprawiedliwa i krzywdząca 24.03.06, 09:24
                    verdana napisała:

                    >Zauważyliście, że osoby, ktore są zwolennikami RM to to samo pokolenie, które
                    >radośnie budowało socjalizm pod wodzą Umiłowanego Wodza - Józefa Stalina? Może
                    >wychowanie w kulcie jedej osoby pozwala łatwiej uwierzyć bez zastrzeżeń
                    >drugiej, chocby głosila poglady o 180 stopni odmienne. Ale wróg stale sie
                    >czai...

                    Verdano, ten pogląd jest głęboko niesprawiedliwy i krzywdzący dla tych ludzi.
                    Żadna z warstw polskiego społeczeństwa nie wiązała ze Stalinem nadziei,
                    jedynie ludzie bezpieki mogli być niechlubnym wyjątkiem. Znakomita większość
                    widziała w nim nowego okupanta, który narzucił Polakom obcy system. Słuchacze
                    RM to najczęściej ludzi samotni, starzy, chorzy, biedni nie tylko materialnie,
                    wyrzuceni na margines życia, często z problemami psychicznymi, zagubieni,
                    koszmarnie zalęknieni, opuszczeni przez państwo, bezrobotni, żyjący w poczuciu
                    zagrożenia. Jakie poglądy mogą mieć tacy ludzie? Nie mieszałbym do tego
                    Stalina. Módlmy się, aby nasza starość tak nie wyglądała, aby przeróżne koleje
                    życia nie doprowadziły nas do podobnego stanu świadomości, emocji bądź ducha.
                    To niewątpliwie najtrudniejszy okres w życiu człowieka. Pozdrawiam.
                    • marzek2 Jeszcze o RM 24.03.06, 14:25
                      Czytam sobie i czytam - ciekawa dyskusja.

                      1. Osobom, które twierdzą że NIE można wiedzieć, kto to jest Madzia Buczek
                      odpowiadam - owszem można. Żyję sobie w Polsce ponad 30 lat, uważam się za w
                      miarę wykształconą osobę i ... do niedawna nie wiedziałam, kto to jest, na co
                      choruje itp.
                      Szczuki nie lubię, wygłupiła się i skompromitowała i tyle.

                      2. A odnośnie RM - dla mnie jasne jest, że fenomen tej stacji wiąże się z
                      poświęceniem uwagi grupie ludzi, którzy czuli się z boku, niedoceniani,
                      pogardzani itp - czyli ludzi starszych. A tam wreszcie ich doceniono,
                      wysłuchano, pokazano, że są coś warci. Jakie są tego owoce... zapewne baardzo
                      różne. Gdy tam czytam o rodzinie RM i poglądach jakie prezentują w praktyce -
                      czyli nie na antenie - jej członkowie tak się zastanawiam -
                      czy po prostu większoci Polaków nie utrwaliła się jednak postawa bycia przeciw
                      czemuś, a nie postawa inicjatywy "na rzecz czegoś"? Teraz tylko zmienił się
                      wróg, zamiast komunistów mamy Żydów, masonów, liberałów, innowierców itp.
                      Czyli dobrze nam znane z historii rozróżnienie "my-oni". I osobę o silnej
                      osobowości, która wskazuje co jest dobre a co złe, nie zachęcając do
                      samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków, tylko do ślepego posłuszeństwa.
                      Niebezpieczne to.
                    • verdana Re: Opinia niesprawiedliwa i krzywdząca 24.03.06, 14:53
                      Muszę Cię głęboko zmartwić.
                      Wiele osób, w tym część inteligencji i szybko awansujący robotnicy, wywodzacy
                      sie z ubogich wsi, wiązało ogromne nadzieje z komunizmem. Nie należy zapominać,
                      że taki robotnik za tow. Bieruta często miał po raz pierwszy w życiu wakacje,
                      luksusowe, jak na jego przedwojenne warunki wczasy w FWP, wiedział, ze dzieci
                      pójdą za darmo do szkoły, a on po x-latach oczekwania otrzyma mieszkanie. No i
                      będzie miał pracę. Ciekawe, ile osób obecnie zaakceptowałoby każdy ustrój i
                      każdego wodza, gdyby berobocie zmniejszyło sie do zera...
                      Faktów przykrych nie da sie ignorować. Jestem historykiem, wielu moich
                      przyjaciół pracuje w IPN i oni takze potwierdzają, że przed 1956 rokiem
                      społeczeństwo najbardziej władzy się bało, i - paradoksalnie - cieszyła sie
                      wtedy ona największym poparciem w historii PRL. No, ale mit, ze "My Polacy
                      nigdy nie bylismy zarażeni komunizmem" trzyma się mocno.
                      • jol5.po Re: Opinia niesprawiedliwa i krzywdząca 24.03.06, 18:42
                        >gdyby berobocie zmniejszyło sie do zera...<
                        prace komuna dawała, a i owszem, ale aktywności już nie wspieraławink

                        społeczeństwa nie można traktować w sposób jednolity i tu tkwi pułapka tej dyskusji. Za komuny władza narzucona była z góry (szczególnie "namacalnie" zaraz po wojnie), były grupy społeczne, które były eksterminowane i łamane za sprzeciew wobec niej, ale były też grupy, które korzystały na zmianach.
                        Propaganda brzmiała wtedy głośno, głos był jeden - częśc ludzi przyjmowała głoszone chasła jako prawdę - to zgodne z zasadami psychologii społecznej.
                      • otryt Re: Opinia niesprawiedliwa i krzywdząca 25.03.06, 10:21
                        verdana napisała:

                        >Wiele osób, w tym część inteligencji i szybko awansujący robotnicy, wywodzacy
                        >sie z ubogich wsi, wiązało ogromne nadzieje z komunizmem. Nie należy
                        >zapominać, że taki robotnik za tow. Bieruta często miał po raz pierwszy w
                        >życiu wakacje, luksusowe, jak na jego przedwojenne warunki wczasy w FWP,
                        >wiedział, ze dzieci pójdą za darmo do szkoły, a on po x-latach oczekwania
                        >otrzyma mieszkanie. No i będzie miał pracę.

                        Z Twoją ostatnią wypowiedzią całkowicie się zgadzam. Nie zgadzam natomiast ze
                        stawianiem znaku równości pomiędzy zarażeniem komunizmem lub jak to słusznie
                        nazwał ks. Tischner "homo sovieticus" a przypisywaniem Polakom kultu
                        Umiłowanego Wodza Stalina. Stalin dla większości Polaków był zawsze
                        zbrodniarzem i nigdy nie cieszył się osobistą sympatią zwykłego człowieka.
                        Nawet, jeżeli prosty chłopak ze wsi jechał na wielką budowę do miasta, bo
                        towarzysz Bierut obiecywał mu lepszą przyszłość, nawet jeżeli zmuszany chodził
                        na spędy organizowane przez aparatczyków i ubeków, niosąc portrety Stalina,
                        które mu wcisnęli do ręki, to wieczorami w swoim hotelu robotniczym wyciągał
                        różaniec i modlił się do Królowej Polski. Władze komunistyczne zawsze starały
                        się wbić klin pomiędzy starsze i młode pokolenie, stosując przeróżne
                        socjotechniki i częściowo im się to udawało, ale nigdy nie sprawili, żeby ktoś
                        zaczął kochać Stalina. W latach 1956, 1970, 1976 i 1980 gdy dokonywały się
                        kolejne polityczne przełomy, duża część rodaków zrzucała mentalne kajdany,
                        narzucane przez komunistów, oddalając tym samym wizję zbudowania idealnego
                        społeczeństwa, dla którego niedoścignionym wzorem był człowiek radziecki.
                        Słaby, zagubiony człowiek instynktownie poszukuje człowieka silnego, który
                        pokaże sposoby wyjścia z kłopotów. Ta psychologiczna zasada dotyczy ludzi
                        wszystkich krajów i epok historycznych. Być może część rodaków tęskni za silną
                        ręką, jaką miał Piłsudski. Są może nawet tacy, którzy miło wspominają Bieruta,
                        gdy kraj w szybkim tempie podnosił się z ruin, są tacy co dobrze mówią o
                        Gomułce, bo dzięki niemu pozostały indywidualne gospodarstwa rolne albo miło
                        wspominają życie na kredyt za czasów Gierka. Nawet dziś wielu uważa, że
                        Jaruzelski dobrze zrobił wprowadzając stan wojenny. Nie protestowałbym, gdyby
                        ich nazwiska znalazły się w Twoim tekście.

                        Wiem, wiem. Powiesz, że poglądy Stalina były o 180 stopni odmienne od poglądów
                        ojca Rydzyka. Więc niby wszystko się zgadza. Jednak raz rzucone skojarzenie,
                        przyszyte jedwabną niteczką, pozostaje. Wszyscy słuchacze RM są
                        antykomunistyczni, niektórzy siedzieli w łagrach, przeszli Kazachstan i
                        Syberię, inni na Rakowieckiej lub we Wronkach stracili zdrowie, duża część
                        podnosiła kraj z ruin albo budowała Hutę Lenina lub Hutę Katowice, klepiąc
                        przez większą część życia komunistyczną biedę, inni kradli w pegeerach lub
                        spali w swoich biurach albo upadlali się w kolejkach a dziś wegetują za marne
                        500 złotych. Wszyscy oni byli ofiarami systemu. Tymczasem stalinowscy
                        zbrodniarze i aparatczycy partyjni, którzy ich katowali, skazywali bądź
                        ogłupiali lub łamali charaktery, dziś korzystają z uprzywilejowanych emerytur i
                        wiodą, spokojne, dostatnie życie. Ci prawdziwi stalinowcy nie słuchają RM, za
                        to chętnie sięgają po pismo Urbana lub to w którym pisuje Grzegorz Piotrowski.
                        Tego typu zamiana ofiary i kata, jakiej dokonujesz jest moim zdaniem nie na
                        miejscu. Tym bardziej, że jako historyk czynisz to z pełną świadomością. Można
                        bardzo nie lubić RM, ale nie przekraczajmy pewnych granic.
                        • otryt Aneks 25.03.06, 10:40
                          To nie słuchacze Radia Maryja wprowadzali w życie instrukcję KGB z 1947 roku:
                          Link przedstawia bardzo interesujący materiał archiwalny:

                          www.videofact.com/mark/kgb/kgb_warszawa.htm




                          • jol5.po Re: Aneks 25.03.06, 11:47
                            >Jestem historykiem, wielu moich
                            przyjaciół pracuje w IPN i oni takze potwierdzają, że przed 1956 rokiem
                            społeczeństwo najbardziej władzy się bało, i - paradoksalnie - cieszyła sie
                            wtedy ona największym poparciem w historii PRL.<

                            no a ja jeszcze (także jako historyk) mam watpliwości co do tego zdania, a dokładnie do tego, ze władza cieszyła sie przed 56 r. największym poparciem w historii PRL-u.
                            Bo niby na jakiej podstawie wysuwac takie wnioski - badania opini społecznej? cięzko było wtedy robić obiektywne, chociazby dlatego, ze socjologia nie była wtedy lubianą dziedziną nauki. Wiele grup było też wykluczonych z głosnego manifestowania swojego zdania (sporo siedziało więzieniach, przeciez jeszcze część wywiezionych w latach 40. na wschód nie miała możliwości wrócić do Polski, nie mówiąc o tych co zostali na zachodzie).
                            Poparcie władzy owszem było, ale wydaje mi sie, ze o wiele większe i autentyczne to okres małej stabilizacji - lata 60. 70.
                            • verdana Re: Aneks 25.03.06, 20:01
                              Nie, szczególnie po 1968 roku poparcie władzy było raczej oportunistyczne -
                              tzn. władza daje, to dobra władza. Ale zaangażowanie ideologiczne było bliskie
                              zera. Tymczasem sądząc z niektórych dokumentów osobistych, wiele osób za
                              wczesnego komiizmu wierzyło, ze "cóż, że droga wyboista, grunt to że kierunek
                              słuszny".
                              • jol5.po Re: Aneks 25.03.06, 22:34
                                a tak, co do zaangazowałania ideologicznego, to się zgadzam. Jasne, że ten pierwszy moment PRL-u bardziej obfitował w ukąszonych Heglem inteligentów, a także doły społeczne, które korzystały na zmianach i przy okazji wierzyły w nowy system.
                                Ale równolegle nalezy pamiętać, że działo się to w kraju, gdzie własnie co dopiero istniało państwo podziemne o ogromnym zasięgu - ludzie zaangazowani w jego budowę nie wierzyli w nowy system, a nowe władze traktowały jak narzucone.
    • otryt Z innej beczki... 26.03.06, 10:33
      Moje nastoletnie dzieci kopiują pliki dźwiękowe od swoich kolegów, przekazują
      sobie z wypiekami na twarzy jeden drugiemu. Pliki zawierają m.in. krótki
      fragment rozmowy, gdzie młody człowiek dzwoni do RM i tak zaczyna: "Trzy słowa
      do ojca prowadzącego: ch.. ci w d....!". Wideoklip "Moherowe berety" do
      ściągnięcia ze strony "Big Cyca" , do tej pory 200 000 ściągnięć. W końcówce
      filmu jeden z muzyków pokazuje środkowy palec w wulgarnym geście. Czy puszczać
      to wszystko mimo uszu, czy próbować jakoś rozmawiać? Czy to niewinna zabawa czy
      nasiąkanie wulgaryzmem? Może to wszystko jest usprawiedliwione działaniem w
      imię wyższej sprawy? Przecież wszystkie media od paru miesięcy wciąż o Radiu
      Maryja mówią. Klimat w którym wzrastają nasze dzieci. Gazeta Wyborcza
      oczywiście na tak niski poziom nie schodzi, potrafi jednak wydrukować dwie
      pełne strony cytatów z RM lub Naszego Dziennika. Kiedyś zajęty byłem czymś w
      domu, a dzieci znalazły GW i zaczytywały się tym, wybuchając co chwila
      śmiechem. Słuchałem jednym uchem, nic nie mówiąc i oczekując aż pojawi się
      jakiś naprawdę kompromitujący fragment pokazujący np. nienawiść albo
      antysemityzm. Ale nie było czegoś takiego, obśmiewano głównie formę wypowiedzi
      i słownictwo, jakby żywcem przeniesione z okresu międzywojennego. Młodych
      śmieszy niedzisiejszy język i jest dla nich dowodem głupoty. W którymś momencie
      jednak córka zreflektowała się, mówiąc że oni się jednak czepiają. Dobrze, że
      dzieci myślą.

      Nie zamierzam bronić ojca Rydzyka, bo nie wiem kto to jest i jakie są jego
      intencje, ale chcę bronić rzetelności dyskusji a tej rzetelności jest wyjątkowo
      mało w publicznym dyskursie o Radiu Maryja. Jako argument dominuje głównie
      śmiech. Nawet dyskusja w tym miejscu pokazała, że można się posługiwać jako
      faktami materiałem wziętym z Forum Humorum, albo zasłyszanym z drugiej a nawet
      z trzeciej ręki. Kiedyś w programie Tomasza Lisa "Co z tą Polską?" rozmawiano
      o premierze i politykach występujących regularnie w RM. W którymś momencie Lis
      powiedział: "Ale wszyscy przecież wiedzą że w Radiu Maryja się nie występuje!".
      Na to Michał Kamiński zapytał: "Dlaczego?" "Jak to dlaczego, to przecież
      oczywiste!" - odpowiedział mocno zdumiony, że można o to pytać, Lis. "Ale
      dlaczego, niech pan powie" - naciskał Kamiński. "Wszyscy to wiedzą!" -
      powtórzył wyraźnie zakłopotany Lis. Inteligentny, oblatany dziennikarz nie
      potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Kłopot moim zdaniem pojawia się wtedy, gdy
      pewne sprawy stają się zbyt oczywiste, nad którymi nie musimy się już
      zastanawiać, nie musimy sprawdzać prawdziwości faktów, jeśli potwierdzają one
      to w co od dawna wierzymy i do czego jesteśmy przywiązani. To prawda, wyjątkowo
      trudno jest dyskutować, gdy dwie wizje rzeczywistości są tak bardzo odmienne,
      że nie mają żadnej części wspólnej. Trudno znaleźć jakiś środek, trudno
      utworzyć spójny obraz łącząc elementy tych dwóch wizji. Ale uczciwy człowiek
      jest zobowiązany do poszukiwania prawdy i nie powinien zadowalać się tym, co mu
      podają na jednej bądź drugiej tacy.
      • bumblebee1 Re: Z innej beczki... 26.03.06, 16:23
        Nie mogę się nie zgodzić, że nie mam dowodów na większość cytowanych
        tutaj "kwiatków" (poza tym o izraelskim komonaucie). Nie umiem podać daty,
        godziny, kiedy takie czy inne sformuowanie padło.

        Fakt faktem, że z Radia Maryja śmiejemy się nieco odruchowo - bo tak się
        przyjęło. Powtarzamy w kółko te same cytaty, które gdzieś, ktoś, kiedyś...

        Postanowiłam zrobić eksperyment. Przez dobry miesiąc starannie czytałam
        internetowy "Nasz Dziennik", żeby zobaczyć, czy taki diabeł straszny, jak go
        malują. I chwilami byłam przerażona.

        Z jednej strony ND potrafił na pierwszej stronie wywalić wielkie ogłoszenie-
        ulotkę przeciwko aborcji, a kilka stron dalej pojawiał się rozłożysty artykuł,
        jaką fantastyczną metodą wychowawczą jest bicie dziecka - nie mówię "klaps", bo
        w artykule była mowa m.in. o wykorzystaniu witki na dwulatku, który nie chce
        założyć czapeczki (AUTENTYK). Czyli jak to - bronimy życia od poczęcia do
        naturalnej śmierci, ale dwulatkowi przyłożyć można? Takie artykuły pojawiły się
        conajmniej dwa.

        Albo dział listów. Każdy szanujący się dziennik/tygodnik/miesięcznik ma odwagę
        zamieścić krytykujący go list. ND nie. A treść niektórych listów budziła moje,
        delikatnie mówiąc, obrzydzenie. Na przykład napisała kiedyś młoda dziewczyna,
        szesnasto- albo siedemnastoletnia. Bujnie opisała, jaka to ona jest wierząca,
        jaka porządna, że jej koleżanki to takie owakie, ale ona nie. Konkluzja tego
        listu była taka - taka porządna i szanująca się dziewczyna nigdy nie da się
        zgwałcić lub "zmolestować". Te, które się dają, same się proszą...
        Proszę, wytłumaczcie mi, po co zamieszczać taki list???

        Nie czepiam się poglądów polityczych redaktorów ND, to sprawa indywidulna,
        niech sobie chwali pod niebiosa kogo chce, a dyskredytuje kogo innego. Gorzej,
        jeżeli niektóre, jakby na to nie patrzeć, istotne dla kraju fakty (bardzo
        przepraszam, ale nie mogę sobie przypomnieć konkretnego przypadku, RĘCZĘ, że
        było ich kilka) są przemilczane, a zamiast nich pojawia się informacja, że w
        Wólce Mniejszej upada/zostaje sprzedany w "obce" ręce zakład X. No dobrze,
        załóżmy też, że panowie redaktorzy nie znają się na prawach rynku i nie umieją
        uświadomić czytelnikom, że państwu było by ciężko utrzymać wszystkie
        nieopłacalne zakłady...

        Po miesiącu nie mogłam patrzeć na ND. Jest w nim jakaś przedziwna, jadowita
        forma, której nie umiem sprecyzować i nazwać. Jakaś taka wredna dociekliwość do
        granic absurdu "Kto jest winien". Pseudofilozoficzne artykuliki w
        dziale "Ostatnia strona", wszystko pisane tak, aby czytający miał wrażenie, że
        zewsząd czają się nieokreśleni wrogowie - liberałowie, postkomuniści, esbecy,
        niemieccy przedsiębiorcy.

        Po tym eksperymencie środowisko "moherów" zaangażowanych politycznie bardziej
        mnie martwi, niż śmieszy.
        • nordynka1 Re: Z innej beczki... 27.03.06, 10:04
          > Albo dział listów. Każdy szanujący się dziennik/tygodnik/miesięcznik ma
          odwagę
          > zamieścić krytykujący go list. ND nie.
          > Po miesiącu nie mogłam patrzeć na ND. Jest w nim jakaś przedziwna, jadowita
          > forma, której nie umiem sprecyzować i nazwać. Jakaś taka wredna dociekliwość
          do
          >
          > granic absurdu "Kto jest winien". Pseudofilozoficzne artykuliki w
          > dziale "Ostatnia strona", wszystko pisane tak, aby czytający miał wrażenie,
          że
          > zewsząd czają się nieokreśleni wrogowie - liberałowie, postkomuniści, esbecy,
          > niemieccy przedsiębiorcy.

          O to to , dokładnie to.
          Biorę te gazetę do ręki i zaczyna mnie mdlić, nie mogę czytać. A jak sie zmusze
          to jestem tym tak zmęczona, że potrzeba kilku dni żeby wrócić do równowagi.
          Dodałabym jeszcze, że jest w niej przekaz następującej treści " Tylko MY
          piszemy prawdę, inni kłamią".
          Powaznym argumentem "za" jest obecnośc modlitwy w radiu i pomoc jaką ona daje
          wielu słuchaczom.
          Ale - jak już wiele osób wspomniało - to niestety nie jedyny owoc jego
          działania. Pozostałe - dla mnie - są jak zgniłe jabłka w jednym koszu.
          Direta pisała o tym, ze radio może pomóc ruszyć w ludziach poczucie wspólnoty
          obywatelskiej. Wspólnota jest wtedy, kiedy się współdziała. A radio w temacie
          obowiązków obywatelskich nie zachęca do współdziałania, raczej dzieli na "nas,
          prawdziwych Polaków" i resztę, która jest zła i kłamie. Przepraszam że tak
          skrótowo to określam (z braku czasu) , ale mam nadzieję że - czytając
          poprzednie posty - zrozumiecie o co chodzi.
        • otryt Re: Z innej beczki... 27.03.06, 11:53
          Podziwiam Cię za opisany eksperyment z ND. Przykłady, które podałaś
          rzeczywiście szokują. Myślę, że żadne pismo ani medium nie ma monopolu na
          mądrość ani głupotę. Najczęściej jedno jest przemieszane z drugim. Każdy z nas
          jest inny, drażni go co innego. Jednego historyczne kłamstwo, drugiego ponury
          ton, trzeciego histeryczny klimat, czwartego szydzenie ze słabszych, piątego
          manipulacja faktami, szóstego siermiężna forma, siódmego wszechobecny jad.
          Każdy jest uwrażliwiony inaczej. Trudno to wszystko wyważyć. Ale miłość do
          człowieka i umiłowanie prawdy powinny być decydujące. Mnie dłuzsze słuchanie RM
          wpędza w stany depresyjne, więc dla higieny psychicznej robię to niezwykle
          rzadko. Pozdrawiam.

    • mary_ann RM - czy to nie jest antysemityzm?:-((( 04.04.06, 08:43
      "Judejczycy skradający się od tyłu", "Gazeta Wyborcza - żydowska piąta
      kolumna"...

      Jeśli to nie jest antysemityzm, to co nim jest?

      Radio Maryja - katolicki głos w Waszym domu....



      www.radiomaryja.pl/dzwieki/2006/03/2006.03.29.f.mp3

      Przyznaję, że przesłuchałam tylko nieco ponad połowę. Dalej odruch obrzydzenia
      zmusił mnie do zamknięcia plikusad((
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka