Dodaj do ulubionych

Prezenty - rzeczy czy dary?

19.04.06, 15:32
Na MMiS toczy się dyskusja (a może juz kłótnia) do której trochę niechcący
się przyczyniłam. I ciekawa jestem Waszej opinii, bo absolutna jednomyślność
poglądów "odwrotnych" do mojego zaczęła nasuwać mi myśl, że może jestem
faktycznie "zmocherowacona" albo nie z tej epoki.
Chodzi o rzecz banalną - o prezenty. Jestem zdania (bardzo zdecydowanego
zdania), że prezenty na urodziny, imieniny czy Wigilię powinny być mniej-
wiecej niespodziankami. Szczególnie dla dzieci. Natomiast ogólna opinia jest
taka, ze lepiej, gdy prezenty są "zamówione", bo wtedy na pewno będą tym, co
dziecko chce dostać, inaczej może je spotkać rozczarowanie. Zdziwienie
wywołał takze moj sprzeciw wobec dokładania sia małego dziecka (6-7 lat) do
własnego prezentu urodzinowego.
Dla mnie jednak prezent to coś więcej niż "rzecz". To wyraz mojej miłosci i
troski, tego, że mniej-wiecej wiem co dziecko (i nie dziecko)chciałoby
dostać. Wyraz tego, że myślę o kimś, komu prezent daję, że go znam (dotyczy
to najbliższych osób a nie ciotecznego wujka). Taki prezent jest nie tylko
rzeczą, którą ktoś chce mieć, ale czymś więcej - żeby powiedzieć górnolotnie
rzeczą nie tylko materialną.
Tymczasem prezent urodzinowy konkretny, zamówiony z góry, na który dziecko
oddaje dużą część swojej tygodniówki przez parę miesiecy - to tylko rzecz. To
nie dar.
No, ale jestem chyba jedyna, która widzi różnicę. I jakoś mi przykro. Bo
właściwie w ten sposób najlepiej byłoby dawać pieniądze - niech sobie dziecko
kupi co chce. Bo prezent jest wart tyle i tylko tyle, ile sie za niego
zaplaciło. Szkoda.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 15:37
      Zmoherowacona! Chyba moher przez samo h? za dużo dysortograficznych dzieci mam.
      • franula Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 15:57
        a co to jest MMiS?
        • verdana Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 15:58
          Inne forum - Mamy Mądre i Sympatyczne.
    • isma Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 16:11
      No to ja, jako moher, sie z Toba zgodze wink)). Z tym, ze o ile absolutnie nie
      mam watpliwosci w przypadku kilkulatka, to sie jednak zastanawiam, czy bym nie
      doszla do jakiegos porozumienia ("montazu finansowego") z nastolatkiem - ale
      chyba inicjatywa musialaby wyjsc od niego, nie ode mnie. I na pewno nie moglby
      byc to prezent pod choinke, juz z urodzinowym by mi jakos latwiej poszlo.

      Ale ja jestem spaczona - czesc mojej rodziny ma bowiem obrzydliwy obyczaj
      dawania w prezencie gotowki z tekstem "kup sobie co chcesz" ;-(((. Na ogol
      wtedy chciec mi sie odechciewa ;-(((.
      • justyna.ada Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 16:24
        > byc to prezent pod choinke, juz z urodzinowym by mi jakos latwiej poszlo.
        > obrzydliwy obyczaj
        > dawania w prezencie gotowki z tekstem "kup sobie co chcesz" ;-(((. Na ogol
        > wtedy chciec mi sie odechciewa ;-(((.
        >
        Taaaa. A co powiesz na konieczność kupienia sobie tego z "deadlinem"
        wypadającym w Wigilię pod choinką? Ostatnia rzecz jaką się by chciało to ganiać
        przed świętami w poszukiwaniu prezentu... dla siebie uncertain

        Ja uwielbiam prezenty - dary. Niestety czasem trzeba wybadać "rynek" bo znam
        takich którzy są niezadowoleni jeśli prezent okazuje się niepraktyczny albo nie
        do końca trafiony.
        justyna
        • mader1 Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 16:37
          kiedyś staliśmy z męzem w sklepie - ponieważ mamy dały nam gotówkę z
          poleceniami - i odliczaliśmy " - dla Arka od babci Wiesi ? - Jest. - dla Ani od
          Arka? - Jest itd" W koło tłum, zamieszanie a my liczymy... Wreszcie zaczęliśmy
          się tak dziko śmiac, że wszyscy się oglądali sad((((
    • mader1 Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 16:32
      To ja jestem też moher. Czy wiecie, ile mnie to czasem kosztuje ? Mam mało
      czasu, a chcę nastolatce kupić coś z ubrania... Wyciągam ją , niby od
      niechcenia do sklepu, tam sobie przymierza... parę rzeczy... trudno nam pójść
      do sklepów od niechcenia, bo nie lubimy tego smile)))) Wtedy wychodzimy z niczym,
      a potem muszę sama jechać po to smile))))Albo zapamiętuję, by kupić coś w podobnym
      stylu. Wiem, że mojej córce podoba się ten " szum" wokół prezentu. I to, że nie
      wie dokładnie, co to ma być.
      Natomiast czasem babcie czy ciocie dają pieniądze - wtedy jedziemy z pieniędzmi
      ( dokłada sobie z oszczędności) i kupujemy coś konkretnego.
      Jezeli chodzi o małe dzieci to największym darem jest ta właśnie niespodzianka.
      Trzeba tylko pogadać odpowiednio wcześniej o marzeniach...
      Moja 10 latka musi być zdana na naszą spostrzegawczość...
      Wiemy sporo o ich marzeniach, o książkach, które lubią czytać...
      Nawet ja wolę tak naprawdę niespodzianki.

      Ale... stałam się podświadomą mistrzynią w zapamiętywaniu, co kto by chciał.
      Jutro idę na imieniny do koleżanki - Agnieszki i myśląc, co by chciała dostać,
      przypomniało mi się, że jakieś 3 tyg. temu zachwyciła się moją pomadką do ust i
      usiłowała zapamiętać numer smile)) Już mam ją w domu.
      A babcia powiedziała, że w grudniu w ogóle nie będzie mówiła, co jej się
      podoba, bo czuje się winna, jak jej się tak życzenia spełniają smile)))
    • marzek2 Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 16:33
      Jakby Ci to powiedzieć Verdana - trochę się zgadzam i trochę nie smile
      Bo z jednej strony też jestem zdania, że prezent powinien być wyrazem troski i
      najfajniejsze są niespodzianki, które się podobają, bo świadczą o tym, że
      rodzice znają własne dzieci.

      Ale... jakoś z dziećmi czasem trudno bywa. I rozumiem rodziców, którzy po
      wydaniu kupy kasy na jakiś prezent i zobaczeniu, że dziecko bawi się nim dzień i
      potem zostawia w kącie wolą zapytać, co chce na urodziny i kupić to, co się
      dziecko spodoba.

      Odnośnie dokładania się z kiesznkowego do prezentu urodzinowego to mam raczej
      mieszane odczucia. Gdyby mi mąż obiecał, że kupi mi wymarzone perfumy, strasznie
      drogie i zaproponował, żebym się do nich co miesiąc przez pół roku dokładała, to
      bym mu powiedziała, żeby się wypchał smile

      Moje dzieci nie widzą nic strasznego w tym, że się pytam ich co by chciały
      dostać i ja też nie. Podczas ostatnich urodzin, gdy młodsza dostała prezent, o
      którym już wielokrotnie wspominała, była zachwycona "Mamo, popatrz, ja tak o tym
      marzyłam i to dostałam!". Starsza jest obecnie na etapie księżniczek i plan
      urodzinowy mamy mniej więcej do 10 urodzin chyba smile))) Sama sobie zaplanowała,
      na które urodziny chce jaką laleczkę dostać i konsekwentnie pytana o urodziny
      wymienia kolejne lalki z serii. Może moje dzieci nie lubią niespodzianek...
    • samboraga Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 17:07
      jestem za niespodziankami i delikatnym obserwowaniem o czym marzą bliscy, i ci
      mali, i ci duzismile)
      a już dokładania sie do prezentu nie rozumiem

      pieniądze natomiast dają babcie (albo zabierają dziecko do sklepu aby samo
      sobie wybrało prezent) i to uważam za dobre rozwiązanie, bo babcia mniej czasu
      spędza z dzieckiem, mniej się orientuje co to są hot wheelsy, za którymi
      przepada jej wnuczek i czym się różnią od match boxów, za którymi przepadał jej
      syn (swego czasu oczywiście)

      a co do 'zamówień' to dziecko może napisać list do Św. Mikołajasmile


      i tylko nie rozumiem co ma do tego moherwink)
      • verdana Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 18:29
        Moher ma tyle do tego, ze nienowoczesna jestem i nie rozumiem, że prezent to ma
        być ten jeden konkretny przedmiot, a prezent nie do konca trafiony to żadna
        przyjemność i rozczarowanie - bo przecież to RZECZ jest ważna.
        W sprawie nastolatków i starszych nie jestem tak rygorystyczna - tylko, ze
        wtedy nie mówię "Synu, dam ci w prezencie aparat, a Ty zapłacisz połowę"
        tylko "Czy chcesz, aby na urodziny dołozyc Ci się do aparatu" (nie chciał...).
        Natomiast nie uwazalabym, ze dałam aparat, tylko kasę na aparat. To nie to
        samo.
        Od babć, dziadków, stryjów i pociotków nie wymagam już tego, aby dziecko znali.
        Oni na pewno moga zapytac delikwenta lub rodziców, co by chciał, albo dać
        pieniądze.
        • samboraga Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 18:36
          tylko, ze
          > wtedy nie mówię "Synu, dam ci w prezencie aparat, a Ty zapłacisz połowę"
          > tylko "Czy chcesz, aby na urodziny dołozyc Ci się do aparatu" (nie
          chciał...).

          dla mnie to też istotna różnicasmile))
          • dorotkak Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 18:56
            u mnie w pracy ostatnio wywiazala sie podobna dyskusja, tylko, ze na temat
            prezentow komunijnych
            ja uwazam, ze to szczególny prezent, jak ten z okazji chrztu, niestety dla
            innych liczy sie tylko kasa, kasa, kasa. Ja wymawialam sie bynajmniej, ze chce
            kupic tani prezent, lecz cos co bedzie wlasnie DAREM na cale zycie, pamiatka
            waznego przezycia. Niestety moje kolezanki zakrzyczaly mnie, ze każdy rodzic!!!
            chce by jego dziecko dostalo kase, bo wtedy rodzicom wróci sie koszt organizacji
            przyjecia. Ja uwazam, ze skoro sie ma dzieci to tzreba sie liczyc z takimi
            "imprezami", poprawcie mnie jesli sie myle
            • verdana Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 19:20
              Nie poprawię!
              Jestem przekonana, że sie nie mylisz. Mój syn dostał na I Komunię Biblię -
              prezent nie taki drogi, nie jakis specjalnie "piekne wydanie".
              Tę Biblię zabrał jako jedną z pierwszych rzeczy do swojego nowego mieszkania.
              Nawet nie jest wierzący - a jednak...
              • luccio1 Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 22:44
                Kiedy ponad 40 lat temu przystępowałem do I Komunii św., dostałem prezent
                podówczas "tradycyjny": zegarek na rękę. Prawdziwy: "Moskwa - 16 kamniej -
                sdiełano w SSSR". Chodzi do dzisiaj, po kilku naprawach, chociaż już nie na
                mojej ręce, lecz jako zegarek "stacjonarny", wiszący na spinaczu wpiętym w
                kilim nad tapczanem.
                Wymowa zegarka jako prezentu komunijnego była wtenczas prosta i jasna: "Czas
                ucieka - wieczność czeka".
                • luccio1 Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 22:53
                  I jeszcze rzecz bardzo ciekawa: znalazłem zegarek w niemal tej samej roli w
                  tradycji żydowskiej, mianowicie czytając "Głosy w ciemności" Stryjkowskiego.
                  Tam mały Aronek dostał zegarek, kiedy rozpoczynał naukę w chederze i "zaczynał
                  czytać Chumesz od Trzeciego", tj. rozpoczynał czytanie w oryginale hebrajskim
                  wraz z podpowiadanym mu tłumaczeniem na żydowski Księgi Kapłańskiej (trzeciej z
                  kolei w Pięcioksięgu): "I wezwał Pan Mojżesza, i rzekł mu: mów synom
                  Izraela..." (na sam moment czytania nosił na sobie oprócz świeżo otrzymanego
                  także zegarki Taty, Wujków i Cioć, przywieszone do chałatu).
            • mader1 Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 22:38
              Ja jestem za prezentami, nie kasą. Choć przyznam, że obydwie dziewczyny
              dostały też kasę - choć prosiłam o wstrzemięźliwość i prezenty związane z
              sakramentem.Jednak miałam wrażenie, że mniej je cieszyła kasa - przynajmniej
              tego dnia. Ale więcej było prezentów ! Chrzestny Młodszej wymyślił coś
              niesamowitego - wprawdzie złoty pierścionek - ale różaniec. Mała była
              zachwycona.
              • dorotkak Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 20.04.06, 07:01
                Na ostatnią komunię w rodzinie kupiliśmy łańcuszek z krzyżywkiem z białego
                złota, synek mojej kuzynki był zachwycony, teraz plnujemy też coś z biżuterii,
                tym razem dla dziewczynki, może własnie różaniecsmile
                chrześniakowi na chrzest kupiłam piekną srebrną ikonę Matki Boskiej Częstochowskiej
                takie są nasze pomysły,czekam na Wasze, bo u nas w rodzinie co roku albo chrzest
                albo komuniasmile
      • pawlinka Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 21:44
        "i tylko nie rozumiem co ma do tego moherwink)"

        może moher to wersja soft tzw. betonu?
    • mama_kasia Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 19:48
      Jak najbardziej prezent niespodzianka. Właśnie
      dzisiaj pojechaliśmy z synem i kupiliśmy Ani prezent urodzinowy (jutro smile,
      ale to tak na dokładkę. Mamy jeszcze przygotowany domek
      piętrowy z kartonów po mleku, z dywanikami, firankami,
      balkonem, dachówkami z folii samoprzylepnej. Robiliśmy
      (głównie ja), gdy córka była w szkole. Najmłodsza się
      co prawda wygadała, ale i tak nie pokazaliśmy prezentu.

      Ja w ogóle bardzo lubię dawać prezenty robione smile
      Kiedyś dzieci dostały pod choinkę poduszki, które szyła
      moja siostra, a ja wyszyłam do nich obrazki. Wyszywałam na ich
      oczach, a one myślały, że to jedne z kwadracików na kołderki
      dla chorych dzieci. Tylko słyszałam: musisz mi też takiego wyszyć smile
      To była super niespodzianka.

      Mamy jednak też takie prezenty, że już prezentem jest pójście
      do księgarni i wybranie sobie książki w prezencie. Tak zrobiliśmy
      ostatnio. Dzieci z okazji rocznicy chrztu (mają razem w kwietniu)
      mogły wybrać sobie książkę. Ile było wybierania, przebierania.
      To była niespodzianka, choć innego rodzaju smile Podobnie już
      praktykowaliśmy z okazji imienin (też księgarnia).

      Dzieci do własnego prezentu się nie dokładają. Najwyżej ja się
      dokładam do czegoś, co chcą sobie kupić, ale wtedy to jest coś,
      co sobie oni kupili (nawet jeśli z okazji urodzin czy jakiejś innej).

      I mam już dosyć tego, o czym pisała Mader, gdy trzeba kupować
      prezenty za kogoś. Choć rozumiem moją mamę, ze woli, żebym ja coś
      wybrała, bo pewnie trafię. Ale nie lubię tego sad
    • kulinka3 Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 22:00
      Staramy się z mężem dociec co byłoby wymarzonym prezentem dla naszej
      pociechy.Podpytujemy,zapamiętujemy co mówiła,a na święta pomaga nam w tym list
      do św.Mikołaja.Do tej pory ta nasza współpraca przynosiła bardzo udane
      efekty.Dla dzieci znajomych i rodziny- prezenty- są efektem żmudnego
      przesłuchiwania rodziców.
      Mojemu 20 letniemu chrześniakowi daję pieniądze i nawet nie silę się na szukanie
      prezentu.Sama w tym wieku też lubiłam kupić sobie to, co chcę i co mi sprawi
      przyjemność.
      O pomyśle dokładania się do prezentu przez samego zainteresowania pierwszy raz
      słyszę i uważam to za jakieś kuriozum. Rozumiem,że dzieci zbierają pieniądze na
      rzecz, którą by chciały, ale nie nazywajmy tego prezentem.
    • maadzik3 Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 19.04.06, 22:00
      Zgadzam sie Verdano. Niewyobrazalne jest dla mnie dokladanie sie do wlasnego
      prezentu urodzinowego (zwlaszcza przez dziecko), niespodzianki lubie mimo
      przekroczonej 30-tkismile)) wiec lubie je tez robic, zamowione prezenty tez mnie
      nie przekonuja, choc staram sie obserwowac co dziecie lubi i sie dostosowac, a
      np. listy do dzieciatka sa dla mnie pewna wskazowka (do ktorej nie musze sie
      stosowac)
      Magda
    • dorotkak Re: Prezenty - rzeczy czy dary? 20.04.06, 06:54
      u mnie w pracy ostatnio tez wybuchla afera na temat prezentow kumunijnych
      ja uwazam, ze wlasciwym nie sa pieniadze, tylko cos co wlaśnie będzie owym
      DAREM, pamiatką na całe życie. Bynajmniej nie uchylam się od kupienia czegoś
      drogiego, ale chcę by było to coś wyjąkowego, a nie rower albo komputer o którym
      po dwóch latach się zapomina. Zostałam zakrzyczana, że rodzice wolą by dziecko
      dostało kasę, bo dzieki temu wróci się koszt organizacji imprezy... z mojej
      strony odpowiedziałam tylko tyle, że jak kotoś zapraszając mnie liczy na zwrot
      kosztów to może mnie nie zapraszac wogóle
      • barbie-torun chrzciny i komunia 20.04.06, 09:48
        w tym roku mam 2 w/w imprezy
        chrzciny już były i chrzesna miała problem, co dać naszemu dziecku
        i cały czas "molestowała" nas rodziców co ma kupić
        podpowiedziałam jakie akcesoria mogą się przydać
        no i mąż obwoził koleżankę po sklepach dla dzieci...
        chrzesny człowiek wspólnotowy, bogaty duchowo (materianie również) dał biblię
        biskupa Antoniego Długosza z Ziarna

        najlepszy prezent od serca
        kasa nie załatwi sprawy
        nie można iść na łatwiznę
        koperta 100 czy 200 zł i mam z głowy
        dziecko bardziej się cieszy z 3 pudełeczek klocków
        niż z jednego papierka
        który często gęsto mamusia wyda na wiktuały
        • mama_kasia Re: chrzciny i komunia 20.04.06, 09:57
          Któraś z kolei książka religijna też nie będzie dobrym prezentem.
          Tak sobie pomyślałam niedawno. W maju jest Komunia chrześnicy męża.
          Chciał jej kupić coś, z czego będzie się teraz cieszyć, co będzie
          jej teraz przydatne. Myślał o czymś praktycznym (rower czy co).
          Rodzice jej podpowiedzieli nam, że takie prezenty to ona dostanie
          od całej rodziny i z pewnoscią będzie deficyt prezentów religijnych.
          Z tym że mama dziewczynki jest katechetką. Książek religijnych tam nie
          brakuje, Pisma Świętego też nie.
          Po rzuceniu wątku na książkach dla dzieci uznaliśmy, że "Opowieści
          z Narni" będą w sam raz. Do tego mądra, odpowiednia dedykacja, może
          jeszcze jakiś gadżet i mamy prezent smile
          • barbie-torun Re: chrzciny i komunia 20.04.06, 10:19
            mama katechetka i opowieści z narni ?
            troche to dla mnie dziwne
            świat fantazji, latajace lwy, przechodnie szafy itp
            to tak jakby nie przymierzając dać harrego potera
            czy to dobry prezent komunijny?

            nasza córka dostanie encyklopedię młodzieżową
            i srebrny medalik
            • franula Re: chrzciny i komunia 20.04.06, 10:22
              a co w tym złego? chocby i w dawaniu Harrego Pottera wedlog mnie.
              a Lewis to głeboko chrześcijański pisarz były juz o tym dyskusje
            • mama_kasia Re: chrzciny i komunia 20.04.06, 10:23
              Zaskoczyłaś mnie.
              Narnia jest bardzo chrześcijańska smile Czytałaś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka