Zdarzyło Wam się coś takiego? Bo mnie tak. Właśnie dzisiaj.
I było to podwójnie przykre doświadczenie, bo miało miejsce na mszy, na
której Sakramentu Małżeństwa udzielali sobie ludzie mi bliscy. Doszło do
niezręcznej sytuacji: w pierwszej chwili nie zorientowałam się, w czym rzecz,
stałam skonsternowana z wyciągniętymi dłońmi, zahamowałam "kolejkę", itd.
Przypomniałam sobie potem, że tak naprawdę był to drugi raz - kiedyś kapłan
zmierzył mnie morderczym wzrokiem i wcisnął mi komunikant do ręki takim
ruchem, żebym nie miała cienia watpliwości, co o tym mysli. Wtedy tak mnie
nie ubodło, jak dzisiaj. Właściwie sama nie wiem, dlaczego dziś zabolało.
Może dlatego, że zmąciło mi radość przyjmowania Komunii w intencji drogiej
osoby, napełniło "złymi myślami", z którymi przez dobra chwilę musiałam
walczyć