mamaemilii
27.04.06, 12:58
Przy okazji wątku o czekoladowych hostiach, przy okazji omawiania Wielkiego
Postu i zachowania ludzi - pojawił się temat zgorszenia. I tak się właśnie
zastanawiam nad tym pojęciem.
Bo np. nie gorszy mnie katoliczka w stringach. NIe gorszy mnie, gdy je mięso
w piątek, bo zakładam, że może pościć w inny sposób. Ważniejsze jest dla mnie
to, co robi, jaką jest kobietą, czy mogę na nią liczyć. Ale może ja spłycam
temat? A może zgorszenie dotyczy innych sfer życia, niż ubiór, jedzenie? A
jeśli tak, to jakich?
Na czym właściwie polega zgorszenie? Proszę o uświadomienie.