Dodaj do ulubionych

Spluń przez lewe ramię.....

06.06.06, 09:55
jak wracasz do domu to usiądź na chwilę, bo się nie uda, nie przeprowadzaj
się w piątek, " oj nie przez próg, nie przez próg...". W ciąży nie " zapatruj
się" na ludzi kalekich, nie przechodź na sznurami, pod sznurami ( duże
wyzwanie z tym odkurzaczem, jak się człowiek spieszy wink))) Jakie jeszcze
znacie zabobony ? I jak na nie reagujecie ? Traktujecie z przymróżeniem oka,
jako odwieczny zwyczaj, czy uważacie, że jako chrześcijanie jesteście od tego
wolni i manifestujecie to. Co mówicie dzieciakom na ten temat ?
Obserwuj wątek
    • isma Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 10:14
      No my tradycyjnie: nie tyle jako chrzescijanie, ile jako ludzie obdarzeni
      rozumem jestesmy zdania, ze racjonalnych podstaw to-to nie ma, a zatem nie
      praktykujemy wink)).
    • samboraga Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 10:18
      podnoszę wszystkim torebki z podłogi ('bo pieniądze uciekną'), jakoś nie mogę
      się opanowaćwink)
      • franula Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 10:23
        nie lubię przesądów - kłócą się z moją wiarą

        szczególnie jeśli od praktykujących chrześcijan słyszę że matka chrzestna nie
        moze byc w czasie chrztu w ciąży oraz gdy napadają mnie babcie (serio minimum
        trzy razy w tygodniu) ze nie miałasm nic czerwonego przy wózku z Małą grrrrrr
        • aka21 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 10:48
          Z tą ciężarną chrzestną matką to ja rozumiem tak, że nigdy nie wiadomo jak się
          w dniu Chrztu poczuje i czy będzie mogła przyjść, a i śmiertelność matek przy
          porodzie w dawnych czasach była taka, a nie inna, więc bezpieczniej, żeby
          chrzestna przy nadziei nie byławink Dla mnie to nie problem! Wściekam się tylko
          jak słyszę uzasadnienie, że chrzczone dziecko odbiera zdrowie temu
          nienarodzonemu!
        • mader1 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 14:19
          O ! I jeszcze chrzestna smile))) Jeszcze kiedyś koleżanka nie chciała być moim
          swiadkiem, bo to byłby 3 raz i wtedy sama nie wyszłaby za mąż podobno smile))))
          • aka21 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 14:50
            Ja też byłam! Też mnie straszyli, a jakoś wyszłamsmile)
    • justyna.ada Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 10:27
      No, powszechne wiązanie czerwonych tasiemek na wózkach dziecięcych, od uroku...

      I te torby, nie na ziemi. A ja, jak mi wygodnie to stawiam na ziemi bo torby
      noszę duże. Gdyby pieniądze chciały z niej uciekac za każdym razem to już bym
      chyba żebrała na ulicy wink
      Koleżanka w pracy kiedyś mnie przestrzegała, nie pamiętam, chyba przed
      noszeniem pereł podarowanych przez kogoś - bo nieszczęście sprowadzają. To by
      było za proste, mówię jej - kogoś nie lubisz, podarujesz mu perły, i masz,
      niech się skręca wink Normalnie voodoo.

      justyna, w perłowych kolczykach od męża wink
      • isma Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 10:36
        W temacie toreb, to pamietam, ze kiedys, odbywajac praktyke w MSZ, bardzom byla
        ciekawa, co wedlug zasad protokolu dyplomatycznego winna uczynic kobieta z
        torebka podczas zasiadanego przyjecia, szczegolnie w przypadku, jesli krzesla
        maja okragle oparcie, a zatem zawiesic sie na nich jej nie da. Odkladanie
        torebki an podloge wydawalo mi sie nie tyle niebezpieczne, co malo zgodne z
        s.v. wink)).
        No wiec, torebke sie zostawia w szatni wink)).
      • mader1 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 14:24
        a ja miałam perły przy stroiku slubnym smile a jak pierwszy raz przymierzałam
        suknię slubną, to zemdlałam. Takiego złego znaku dawno nie widziano !
    • aka21 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 10:38
      Oj, Mader!, ale zapodałaś tematsmile))
      Jak się tak zastanowiłam, to jest tego więcej niż fura! Niektóre, dla mnie
      śmieszne inne, z perspektywy historii i nie tylko jakoś tam uzasadnione,
      jeszcze inne po prostu smutne.
      Moje przykłady tak na szybkiego to:
      kominiarz i guzikismile
      jak na wiosnę kukułka okukała kogoś bez piniędzy to ich przez cały rok nie miał
      (jak na przednówku ich brakowało to potem nie było czego mnożyć - chyba to stąd
      się wzięło)
      dziecko płacze i źle śpi, bo nie jest ochrzczonesmile,
      dziecka w dniu chrztu się nie kąpie (może to i dla niego bezpieczniej
      po "uroczystej" imprezie),
      spotkana zakonnica z torbą zabiera od nas problemy, jak zakonnica bez torby to
      należy przed nią trzy razy się okręcić wokół własnej osi, żeby pecha nie
      przyniosła, ale nie pamiętam w którą stronęwink (opowiadała mi jedna zakonnica
      jak jakieś panny odtańczyły przed nią na plantach, najpierw się śmiała, a potem
      jej się głupio zrobiło),
      jak przychodzisz w gości to usidź, żeby dzieci nie płakały, a kury jajka nosiły
      (to już chyba mało aktualne),
      "coś" czerwonego w ubraniu małego dziecka - tak na uroki (nasze dla zasady nic
      czerwonego w niemowlęctwie nie miały, bo w rodzinie ktoś miał zapędy do
      czerwonych wstążeczeksmile)
      w piątek zły początek,
      podkowa nad drzwiami końcami do góry, żeby "szczęście łapała"
      a i jeszcze te śluby w miesiącu z "R",
      że o 13-stym w piątek i nie tylko nie wspomnę!

      Ja osobiście to wszystko odrzucam, czasem się pośmieję, ale nigdy nie
      przestrzegam. Dla mnie to nie po chrześcijańsku, albo wierzę w Boga, albo
      w "coś tam". Zasady Bogu świeczkę, a diabłu ogarek (na wszelki wypadek, bo
      przecież nie zaszkodzi) nie uznaję!
      Dzieci jeszcze do tego poziomu nie dorosływink
      serdecznie pozdrawiam
      Agnieszka
    • mama_kasia Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:06
      Traktujecie z przymróżeniem oka,
      > jako odwieczny zwyczaj, czy uważacie, że jako chrześcijanie jesteście od tego
      > wolni i manifestujecie to. Co mówicie dzieciakom na ten temat ?

      Wolni i manifestujemy wink) Dzieciom mówimy, że to bez sensu. Gorzej jak
      babcia przekazuje inną wiadomość. Z synem nie ma problemu - racjonalista,
      ale z córką mogą być. Zwraca baczną uwagę na to, co babcia mówi. Na razie
      w sprawach czystosći i schludności stroju, więc jest dobrze, ale co będzie
      potem? wink))
    • samboraga Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:08
      w sumie nie mówiłam dziecku, że łapanie się za guzik jak idzie kominiarz to
      przesąd, traktuję to jako zabawę, a nie czynność przymusową, jak przychodzi raz
      do roku sprawdzać instalację to sama żartuję żeby syn trzymał się za guzik
      ja wyrosłam z takich zabaw to i on wyrośniesmile)

      a swoją drogą jak traktujecie 'trzymanie kciuków za kogoś'?
      czy mówicie, że 'wolicie się pomodlić'? czy są specjalne kciukowe okazje?

      ps. oj, widzę, że te torebki niepokoją, niepokojąwink))
      • addria Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:11
        Kominiarz i guzik - tylko śmieszna zabawa.
        Kciuki - jako zwyczajowe powiedzonko, zamiennik: życzę Ci powodzenia.
        • isma Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:14
          "Kciuki" rezerwuje na sytuacje kiedy zadeklarowanie modlitwy moze byc odebrane
          jako prozelityzm. A swoje i tak robie wink)).
          • aka21 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:18
            Dokładnie tak! Tylko ja dla zasady wolę powiedzieć, że będę pamiętała! (a jak
            to już moja sprawasmile).
      • mader1 Re: torebki :)))) 06.06.06, 14:27
        bo pewnie na przednówku kasy nie ma smile))))
    • addria Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:09
      Nie cierrrpię zabobonów! Nie znoszę po prostu. Nie wierzę w żadne pechowe 13,
      przebiegające koty, torebki na podłodze i tym podobne. Ludzie chyba lubią
      stwarzać sobie problemy uncertain Jak ktoś mnie "przestrzega" to zazwyczaj mówię, że
      ja w zabobony nie wierzę. Najgorzej denerwuje mnie kiedy wyskakuje mi z jakimś
      zabobonem osoba uznająca się za gorliwego chrześcijanina. Sprawa jest dla mnie
      jasna, albo wierzymy w Boga, albo w magię, nie ma nic pośrodku.
      Z drugiej strony nie myślcie, że od razu napadam na kogoś kto sobie żartuje
      mówiąc np. "odpukać w niemalowane", nie wink Denerwuje mnie to tylko, kiedy ktoś
      zupełnie na serio traktuje zabobon jako realną moc, która coś tam może nam
      wyrządzić (czy złego, czy dobrego).
      Przeżyłam już trochę lat, ale ciągle ludziska zaskakują mnie nowymi przesądami:
      np. nie wolno stawiać butów na stole, nie wolno nie mieć w domu soli, nie wolno
      oddawać/pożyczać pieniędzy w Wigilię, nie wolno chwalić urody dziecka, bo się
      je zauroczy (???), nie wolno patrzeć niemowlęciu i małemu dziecku w lustro, bo
      będzie niemową, a w najleszym wypadku, będzie miało problemy z mową, no i ta
      nieszczęsna matka chrzestna w ciąży (wrrr). To moja top lista na gorąco.
      A kysz!!!
    • pysio8 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:16
      " nie witaj się przez próg"
      "rozsypałam sól, źle to wróży, na pewno z kimś się pokłócę"

      bardzo kiedyś byłąm zabobonna, teraz tego wszystkiego oduczam się, sobie i
      innym mówiąc wprost, że to nieprawda. Niestety pewne rzeczy mam mocno
      zakodowanesad((więc pewnie potrzeba czasu na dojście do normalnosci.

      Z moich obserwacji wynika, że panie pracujące w kuchni ( te które poznałam )są
      niezwykle przesądne, łakome nie tylko na jedzenie, ale na rozrywki
      typu "powróżmy sobie u cyganki"
      Bardzo kiedyś byłam uzależniona od kart i od tego, co powie "mądra osoba"sad((
      • kulinka3 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:24
        Moja babcia jest strasznie zabobonna i siłą rzeczy mieszkając z nią nasłuchałam
        się, oj nasłuchałam.
        A to o zakonnicach z torbą lub bez, o świętych obrazkach, których się nie daruje
        tylko kupuje, torbach na podłodze,pożyczaniu chusteczek do nosa, rozsypanej
        soli,zbitym lustrze,wizytach w wigilię.
        Oduczałam się tego metodycznie i rozumowo.
        Pozostały mi tylko symboliczne, prorocze sny wink)).Na nie nie mam wpływu i
        zawsze mi się sprawdzają, przeważnie źle.sad(((
        • aka21 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:36
          Właśnie, powiedzcie jak to jest! Ludzie starsi, często naprawdę bardzo wierzący
          w Boga, praktykujący (i to tak gorliwiej), często dorzucają ten ogarek "bo
          przecież nie zaszkodzi". Dla mnie to bardzo przykre, też mam taki "przypadek" w
          rodzinie i nie wiem jak przekonać, że to nie jest w porządku wobec Boga, bo czy
          naprawdę jest to tylko zabawa, czy gdzieś tam głębiej nie siedzi jakiś cień
          wiary?
          A te sny to już całkowity koszmar! Jakby wierzyć pewnemu sennikowi to wokół
          mnie już wszyscy bliscy, by wymrzeć musieliwink)
          • isma Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 16:19
            Hehe. A mnie sie nic nie sni (tzn., naukowo rzecz ujmujac, pewnie sni mi sie,
            ale nic nie pamietam) - na palcach jednej reki moge policzyc sny, ktore mialam,
            a i te przy goraczce powyzej 39 stopni wink)).
            Znajomy psychiatra twierdzi, ze twarda racjonalna sztuka jestem (hipnozie tez
            sie nie poddaje, probowal, a jest fachowcem z doktoratem "w tym temacie" wink))
            i mechanizmy samokontroli mam perfekcyjnie wytrenowane (jakim cudem, nmie wiem,
            swiadomie nigdy nie trenowalam).
            • kulinka3 Re: Spluń przez lewe ramię..... 07.06.06, 08:25
              Chciałabym nie pamiętać mych snów,szczególnie, że prorocze wink)
              Może poproszę św.Józefa, on chyba specjalista w tej dziedzinie? Mam okazję,bo
              jadę na rekolekcje.
      • verdana Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:28
        Ja jestem całkiem niewierząca - w zabobony absolutnie nie wierzę. Ale o ile
        szanuję ludzi wierzacych, ci zabobonni wzbudzają we mnie wręcz agresję.
        Okropnie denerwuje mnie np. zwracanie mi uwagi, bym nie stawiała torebki na
        podłodze. Dlaczego? Czy ktoś w to naprawdę wierzy? Jeśli tak, to biorąc pod
        uwagę ilość przesądów w różnorodnych społeczeństwach wlasciwie nie powinno sie
        robić nic absolutnie.
        A jeśli chodzi o czarnego kota - syn ma czarna jak noc kotkę, ktora przebiega
        nam wszystkim droge nieustannie. Powinniśmy już co najmniej nie żyć od paru
        lat...
    • brucha Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 11:29
      jak to jest z tymi torbami bo pierwszy raz słyszę?
      u mnie wszystkie torby zawsze na podłodze, a jeśli dotyczy to też takich
      plastikowych reklamówek, to po prostu walają się po kątach bo 2,5-latek jest
      fanem takich toreb, wszystko w nie pakuje a potem porzuca. to ja już rozumiem
      czemu u nas z kasą tak a nie inacej ;o)
      a wczoraj moja rodzicielka w markecie zajęta oglądaniem czegoś tam postawiła
      torebkę na podłodze. potem torebkę znaleźli ochroniarze w kibelku - pustą. wiec
      zdecydowanie nie na podłodze i niech mi ktoś teraz powie, że to przesąd a nie
      świta prawda ;o)

      z domowych przesądów - nie obcinaj dziecku włosów przed ukończnim roku bo na
      głupie wyrośnie. mój mąż własną piersią bronił tych włosów do pierwszych
      urodzin.
    • mama_kasia torby 06.06.06, 11:50
      Na szczęśćie sprawa nie dotyczy plecaków wink))))))
      A ja w zasadzie tylko z plecaczkiem chodzę smile))

      A może te zabobony to namiastka wiary, tak się zastanawiam.
      Moja mama od niedawna o zabobonach mówi wprost i raczy nas
      łuską od karpia do portfela. Odmawiam też wprost. Ale zdaje się, że
      ona rzeczywiście w to wierzy. Może brak wiary... Chociaż w Boga też
      wierzy, ale odrzuca Kościół. Trudne to i smutne sad
      • pawlinka Re: torby 06.06.06, 15:16
        Moich uczniów proszę, żeby plecaki wieszali na haczykach pod ławkami, bo ja
        biegam po klasie jak wykład jakiś prowadzę. Boję się, że do którejś torby
        wpadnę i mnie nie znajdą!
    • nordynka1 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 12:28
      no, ale temat..
      nie znoszę przesądów, nie cierpię, nie rozumiem i tępię je ilekroć się mi
      jakiś nawinie.
      W ostatnią sobotę maja moja kolezanka miała ślub. Kupowałam kwiaty. Mówię żeby
      ładnie przystroić bo to na ślub, a pani na to - ojej to są takie odważne pary
      co w maju się pobierają? Ja na to - są i całe szczęście bo to tylko głupi
      przesąd. Pani - no tak no tak..rzeczywiście, to tylko przesąd..
      Moja mama podnosi mi torebkę z podłogi, plecaczek też, Kasiu smile (często noszę) -
      ja cierpliwie odkładam z powrotem.
      Moja teściowa nigdzie nie wychodzi z domu w piątki 13. Ma dowody na pechowośc
      tej daty - dwa razy złamała sobie rękę. No i planuje sobie robotę tak, żeby w
      piątek nie iść nawet po chleb, nigdzie. Rozumiecie - podporządkowuje sobie temu
      cały rozkład dnia.
      Ilekroć ktoś mi coś mówi żeby powiesić dziecku w wózku coś tam, zeby podnieść
      torebkę, żeby...mówię - "nie wierzę w przesądy, wierzę w Boga i Bogu".
      Niektórzy próbują mnie uświadamiać, niektórym to wystarcza, różnie bywa.
      Gdyby ilość pieniędzy w mojej torbie/zdrowie mojego dziecka/szczęście
      małżeństwa zależało od powieszenia mu czegoś w wózku/nie stawiania jej na
      odłodze/miesiąca ślubu to byłoby to o wiele za proste. Nie?
      • nordynka1 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 12:48
        no i ta łuska od karpia..też mnie nią moja mama raczy, zawsze, co roku, choć
        wie że nie wezmę

        wiecie, jest taka dyscyplina, bynajmniej nie naukowa, która ma zajmować się
        urządzaniem wnętrz, a naprawdę chodzi w niej o to, by tak zorganizować
        przestrzeń w mieszkaniu/domu i wyposażyć ją w takie sprzęty (tez odpowiednio
        ustawione) by panowała w niej "dobra energia" - ludzie tam mieszkający mają zyć
        w zgodzie pokoju zdrowiu i dobrobycie. To się nazywa feng shui. Jest
        pochodzenia chińskiego? nie wiem, na pewno wschodniego. Moja mama naczytała się
        o tym w jakiejś gazecie i dawaj kombinować jak tu poprzestawiać meble, by dało
        się zawiesić lustro odp wielkości i w miejscu, gdzie ma przyciągać do domu
        pieniądze. Na szczęście zachwyt był chwilowy, ale dla mnie to kolejny worek z
        zabobonami. Nie sprawdziłam tego ale słyszałam - jak chcecie to sprawdzę - że
        ponoć na niektórych wydziałach architektury tego się uczy.
        • isma Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 12:52
          Uczy sie, uczy. Ba - byly dyrektor wydzialu edukacji i kultury w moim urzedzie,
          profesor akademii sztuk pieknych, ksiazke o tym napisal. To znaczy,
          przepraszam - nie napisal: plagiat z jakiegos anglojezycznego opracowania
          popelnil wink)).
        • mama_kasia Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 14:32
          Nordynko, toż to poważna nauka, niestety wink)) Całe programy TV o tym są
          i zawodowi architekci jak najbardziej wierzą i projektują.
          Myślę, że jest też cała masa chętnych.
          Tak się zastanawiam - czy student może odmówić udziału w zajęciach
          ze względu na poglądy?
          Inna sprawa, że część z tych zasad jest jak najbardziej uzasadniona.
          Szczegółów nie pamiętam, ale parę rzeczy było ze względu na organizowanie
          przestrzeni całkiem logicznych.
          • nordynka1 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 14:58
            Logicznego i racjonalnego wykorzystania przestrzeni uczą zwykłe szkoły
            architektury. Ludzie nie na to się łapią, nawet jeśli część zasad jest poprawna
            pod tym względem, bo do tego wystarczy dobry architekt. Ludzie łapią się na
            to , że w mieszkanu/domu zaprojektowanym wg feng shui będzie im sie lepiej
            żyło, będa mieli mniej problemów, więcej pieniedzy, spokoju, będa zdrowsi..itd
            itp. Odpowiedzialność za kłopoty/brak pieniędzy/niezgodę w rodzinie można
            zrzucić na...niewłaściwie zaprojektowaną przestrzeń, w której "dobra energia"
            nie może swobodnie przepływać.
            Tylko że moje zycie nie zalezy od żadnej energii.
            • mama_kasia Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 15:41
              > Tylko że moje zycie nie zalezy od żadnej energii.

              Amen.
    • pawlinka znalezisko znad Wisły XX/XXI:-) 06.06.06, 12:46
      Miałam przeprawę z babcią mojego męża, kiedy próbowała mi udowodnić, że ktoś
      tam ma w życiu tak czy inaczej, bo jest spod znaku bliźniąt. Powoływała się na
      jakies autorytety i bardzo denerwowała się, kiedy mówiłam, że do mnei to nie
      przemawia. Wolę, żebyśmy mówili o sobie, że jesteśmy spod znaku Jezusasmile
      Babcia stwierdziła, że jedno drugiemu nie przeszkadza (sic!!!!)
      Proszę popatrzeć na ilustracjęsmile))
      goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1118181657&dzi=1104798052&katg=
      • nordynka1 Re: znalezisko znad Wisły XX/XXI:-) 06.06.06, 15:00
        świetne, świetne, baardzo mi się podoba

        doskonale komentuje to o czym my tu sobie dyskutujemy...
    • rycerzowa Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 12:51
      Słynny fizyk-noblista Niels Bohrn zawiesił sobie ponoć kiedyś na scianie podkowę.
      Na pytanie znajomych, po co to robi, przecież chyba nie wierzy w takie głupstwa,
      odparł,że oczywiście absolutnie nie wierzy, ale słyszał, że podkowa przynosi
      szczęście nawet temu, kto w to nie wierzy wink).
      Chyba wiekszość ludzi myśli w ten sposób,z przymrużeniem oka, "nie wierzę, ale
      tak na wszelki wypadek lepiej nałozyć te czerwone majtki, idąc na maturę......"

      Niektóre przesądy są niebezpieczne, np. te z przelewaniem wosku nad
      niemowlęciem, niektóre tylko śmieszne.
      My z dziećmi mamy taki domowy sport, jak wyjaśnić niektóre przesądy, spróbować
      zrozumieć, skąd się wzięły.

      Torba na podłodze - aby się nikt nie potknął.
      Piątek zły początek - poważniejszych spraw nie zaczyna się pod koniec
      tygodnia, bo zaraz weekend.
      Gdy się wrócisz po coś domu, że niby trzeba przysiąść na chwilę - skoroś taki
      roztargniony, to być może zapomniałeś jeszcze o czymś.
      Nie oddaje się pożyczonej od sąsiadki soli - nie przesadzajmy ze skropulatnością.
      Nie żegnać się przez próg - bo czemu tak zdawkowo, niby od niechcenia?
      Itd.

      Kiedys na wsi spotkaliśmy się z przesądem,że kobieta, której dziecko nie jest
      jeszcze ochrzczone, nie powinna odwiedzać sąsiadów , bo w tych domach zalęgną
      się wszy!
      Moze o to chodziło, by matka młodego niemowlaczka, nie zostawiała go samego?

      A te wszystkie trzymanie kciuków, spluwanie przez lewe ramię, to może dla
      rozładowania napięcia psychicznego?

      Wszystko jest fajne, dopóki traktuje się przesądy jako żart.

      Co mnie zastanawia, to przesądy kościelne.
      Babcia mówi,że zioła poświęcone na 15 sierpnia, chronią dom przed pożarem.
      Kierowcy jeżdżą z obrazkiem św. Jerzego, dla ochrony przed wypadkiem.
      Może ten wizerunek świętego jest wezwaniem do skupienia, modlitwy, ostrożnej
      jazdy, kto wie.
      • nordynka1 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 12:55
        To chyba o św Krzysztofa chodzi Rycerzowo smile
        Mam przy kluczykach samochodowych breloczek z jego wizerunkiem. Pomaga mi
        pamiętać o modlitwie za jego wstawiennictwem przed podróżą.
        • rycerzowa Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 14:09
          Św. Krzysztof, oczywiście,ze Krzysztof.
          Mam nadzieję, że traktujesz ten breloczek jako przypomnienie o modlitwie, a nie
          jako talizman...
          • nordynka1 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 14:45
            no to właśnie napisałam wyżej

            talizman to przedmiot co niby ma - w tym przypadku - zapewnić mi ochronę przed
            wypadkiem - a mój breloczek jest przypomnieniem mi o modlitwie do osoby Boga

            Swoją drogą mnie bardziej smuci traktowanie sakramentów jak talizmanów czy
            odczynów na złe uroki - ochrzcij dziecko będzie lepiej spało, Ochrzcij jak
            najszybciej bo go zły dopadnie i takie tam.
            Niedawno mojej mamie śnił się zmarły dwa lata temu brat taty.
            Budziła się, pomodliła za niego, zasypiała - a tu znowu on. I tak trzy razy.
            Stryj przez wiele lat żył bez sakramentów. Dzień przed śmiercią wyspowiadał się
            i przyjął Eucharystię. W ost. niedzielę mieliśmy imprezę rodzinną - słyszałam
            jak mama opowiada ten swój sen cioci: "Ja zasypiam a tu znowu on, coraz
            straszniejszy. To się pomodliłam za niego. No wiesz jak on żył, WPRAWDZIE PRZED
            ŚMIERCIĄ SIĘ WYSPOWIADAŁ I PRZYJĄŁ KOMUNIĘ, ALE PRZECIEŻ TYLE LAT..". Bogu
            wystarcza jedna spowiedź człowieka, ludziom nie...trudno uwierzyć że Łotr z
            sąsiedniego do Jezusowego krzyża za jedno słowo otrzymał niebo...
            • rycerzowa Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 16:09
              > Swoją drogą mnie bardziej smuci traktowanie sakramentów jak talizmanów czy
              > odczynów na złe uroki - ochrzcij dziecko będzie lepiej spało, Ochrzcij jak

              No właśnie, mnie też to boli. Czerwona kokardka przy wózku dzieciątka ma
              odganiać złe duchy, przypięty medalik z Matką Boską - dokładnie to samo. Chyba
              to grzech przeciwko drugiemu przykazaniu. Takie traktowanie dewocjonaliów jako
              talizmanów, a nie znaków mojej wiary.

              Z chrztem sprawa ma się inaczej. Pamietam ten problem z wykładów z demografii.
              Ogromny nacisk Kościoła na jak najwcześniejszy chrzest dziecka, miał swoje
              uzasadnienie. Dziecko ochrzczone, to dziecko "zapisane"; istniało wreszcie jako
              obywatel.Trudniej było mu juz wtedy wyrządzić krzywdę. Wiemy, o co chodzi,
              takie były czasy. Stad straszenie rodziców groźnymi konsekwencjami
              nieochrzczenia dziecka. I stad m.in. te wszystkie przesądy.

              Pewnie jakby tak dobrze poszukać, to kazdy przesąd można jakoś "uzasadnić".
              Prostych ludzi łatwiej nastraszyć, niż wytłumaczyć,że np. należy byc ostrożnym i
              nie tłuc beztrosko lusterek, bo szkło jest (było kiedyś)bardzo drogie. A jak
              się powie panience, że to "siedem lat niepowodzeń", to będzie ostrożna ,że hej!
    • fiamma75 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 13:47
      Nie znoszę przesądów. Na szczęśie moje otoczenie, rodzinne też, nie należy do
      przesądnych.
    • mader1 Re: ależ błędów narobiłam :((( 06.06.06, 14:21
      przebaczcie, przepraszam. Jakiś zły dzień sad
    • audita Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 15:47
      O zakonicy z torbą nie słyszałamsmile))) W "moich okolicach" za to pech lub
      szczęście zależało od liczby zakonnic (parzysta/nieparzysta). Podobnie z
      czarnym kotem - jak z lewej do prawej przebiega, to pech, a jak z prawej do
      lewej -nie. Lub odwrotnie. No właśnie, nigdy nie byłam w stanie zapamiętać - co
      sprawiło, że nawet jako dziecko w pechowego kota nie wierzyłam, bo nie
      wiedziałam, czy mam się w danym przypadku bać, czy cieszyćwink))))
      A serio mówiąc, na temat wielu przesądów czytałam racjonalne wyjaśnienia
      natury, powiedzmy, BHP-owskiej smile - tak jak z tą torbą na ziemi, ja tu bym
      jeszcze dodała, że stawiana raz na ziemi, a raz na stole, przenosi brud i
      zarazki wink. Na przykład kapelusza nie można kłaść - nie pamiętam już, na stole
      czy na łóżku, bo... (znów nie pamiętam, chyba ktoś w rodzinie ciężko
      zachoruje) - a tak naprawdę dlatego, że w czasach, gdy higiena była mniej
      przestrzegana niż obecnie, łatwo było w ten sposób roznosić wszy (no tak, to
      chyba jednak na łóżku?). Itepe, itede. Pod drabiną sama z siebie nigdy nie
      przechodzę, bo się boję, że mi na łeb zleci smile)))
      W każdym razie grożba śmierci, ubóstwa czy siedmiu lat nieszczęścia pewnie
      bardziej do ludzi przemawiała niż zwykłe "bo to niehigieniczne".
      A moje dziecko starsze już zostało przeze mnie na temat przesądów odpowiednio
      zaindoktrynowane i manifestacyjnie wykrzykuje z zachwytu na widok czarnych
      kotów smile
      PS. A moja babcia twierdziła, że jak się wyjdzie z domu i wróci, bo się czegoś
      zapomniało, to trzeba przysiąść na chwilę. Podobnie przed podróżą. Drążyłam i
      drążyłam "dlaczego" - aż w końcu, dużo później, dowiedziałam się: bo domowe
      skrzaty nie lubią same zostawać w domu i jak widzą, że ktoś wychodzi,
      korzystają z okazji, żeby się z nim wymknąć, a potem się biedaki gubią (i
      pożytku do domu nie przynosząsmile)))). Dlatego trzeba usiąść, zeby je w błąd
      wprowadzić smile))))))
      PSPS. A gdzie Waszym zdaniem jest granica między przesądem a ludową tradycją?
      Byłam kiedyś z dziećmi na przedstawieniu o, najogólniej, zwyczajach wigilijnych
      na "kresach" - i wtedy mi się pojawił problem: jak wytłumaczyć, że dużo w tym
      przesądów, nie sugerując przy tym negatywnej oceny ludzi, którzy te obyczaje
      kultywowali/kultywują, a szerzej - tradycji?
    • magdalaena1977 Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 19:27
      Ja nie wierzę w żadne zabobony i przesądy - Moja mama jest tak przesądna i tak
      mnie tego uczyła, że jak uświadomiłam sobie, że to nieprawda - moje życie stało
      się prostsze. Ale do tej pory pamiętam jak w szkole pojechałam na zimowisko na
      narty i mama kazała mi dbać o siebie i uważać - w związku z tym tłumaczyłam
      instruktorce, że nie mogę mieć butów narciarskich nr 13 (ja nie jestem
      przesądna , ale moja mama), bo już widziałam jak łamię nogę a mama pyta "czy
      zrobiłaś wszystko co mogłaś ? czy uważałaś ?"

      Nie mam nic przeciwko nieszkodliwym tradycjom i zwyczajom miałam czerwone majtki
      na maturze, miewam w portfelu łuskę w wigilijnego karpia i pewnie nie
      protestowałabym przeciwko czerwonej kokardce na wózku. Przecież to nie działa ,
      więc czemu nie ?
      • pawlinka Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 20:22
        "Przecież to nie działa, więc czemu nie?"
        Skoro nie działa, to czemu tak?smile))
        • rycerzowa Re: Spluń przez lewe ramię..... 06.06.06, 22:15
          No przecież sam Bohr powiedział, że to pomaga, nawet jeśli się nie wierzy wink))))
        • magdalaena1977 Re: Spluń przez lewe ramię..... 07.06.06, 20:51

          magdalaena:
          > "Przecież to nie działa, więc czemu nie?"

          pawlinka napisała:
          > Skoro nie działa, to czemu tak?smile))
          Dla zwyczaju, tradycji, zabawy.
          Dla mnie np. czerwone majtki na maturę to coś takiego jak choinka na Boże
          Narodzenie.
          • nordynka1 Re: Spluń przez lewe ramię..... 08.06.06, 09:22
            tylko ze choinka nie ma zapewnic jakiegos dobra, a te majtki tak. Nawet jeśli
            sa osoby co zakładają je dla czystej tradycji, to jestem przekonana że jest
            wiele takich co wierzą, że dzięki tym majtkom zdadzą egzamin. A to już czysty
            zabobon.
    • mary_ann Re: Spluń przez lewe ramię..... 08.06.06, 08:30
      Tu akurat sprawa jest prosta: w kwestii przesądów tego typu jestem "niewierząca
      niepraktykująca". Ba, świadomie, z przekory i dla żartu, wybieram często nr 13
      (moja starsza córka urodziła się zresztą 13-go i nie był to żadną miarą dzień
      pechowy!), a także z rozmysłem wybrałam przed laty czarnego, a nie innego,
      kota, żeby codziennie do upojenia przebiegał nam drogęsmile

      Nie przestaje mnie zastanawiać, dlaczego rozsądni skądinąd ludzie (tj. rozsądni
      na wielu innych polach) wierzą w takie bzdury. W moim otoczeniu w sól i
      wstążeczki chyba akurat nikt, ale już w horoskopy czy wróżki - owszem, zdarza
      sięsad
    • a_weasley Mam dysonans poznawczy 08.06.06, 20:28
      Mianowicie robię różne rzeczy, a właściwie to nie wiem, dlaczego. A już całkiem
      nie wiem, dlaczego:
      - nie zmieniam kursu, gdy mi przebiegnie drogę czarny kot
      - nie przejmuję się piątkiem czy trzynastym
      - ani mi w głowie nie postało przejmować się jakże licznymi przesądami
      związanymi ze ślubem czy weselem, wziąłem ślub w piątek, mieliśmy świadkową w
      ciąży i widywałem Minerwę przy przymiarkach sukni (o co nietrudno, zważywszy żem
      ją woził do krawcowej),
      a równocześnie:
      Siadam przed drogą. No dobra, to akurat ma racjonalny sens, można sobie coś
      przypomnieć (jakoż często tak się dzieje).
      Nigdy się nie goliłem w dniu egzaminu (żeby więc jakoś wyglądać, goliłem się
      poprzedniego dnia o 23:50). I to jedyny przesąd okołoegzaminacyjny, jakiemu
      hołdowałem.
      Odpukuję. Bardzo sumiennie. Na biurku mam deseczkę półcalową, z jednej strony
      niemalowaną, w portfelu patyczek od lodów (też niemalowany).
      Nie podaję ręki przez próg (co też ma sens, nikt mi jej nie przytnie drzwiami)
      ani "na krzyż".
      Nie wiem, dlaczego. Możliwe, że dla tradycji. Robiąc coś, co ludzie robili od
      dawna, może od pogańskiego czasu, czuję się bardziej częścią wspólnoty
      wielowielowielopokoleniowej.
      Nie wiem, skąd mi się to wzięło, rodzice nie są przesądni, choć "na psa urok" to
      mi się zdarzało słyszeć.

      A tak a propos:

      > W ciąży nie " zapatruj się" na ludzi kalekich, nie przechodź na sznurami,
      > pod sznurami (duże wyzwanie z tym odkurzaczem,

      Łatwo się potknąć. To bardzo dobry pomysł, żeby w ciąży raczej przeszkody na
      ziemi omijać niż pokonywać.
    • mamaemilii Re: Spluń przez lewe ramię..... 09.06.06, 09:37
      > znacie zabobony ? I jak na nie reagujecie ? Traktujecie z przymróżeniem oka,
      > jako odwieczny zwyczaj, czy uważacie, że jako chrześcijanie jesteście od tego
      > wolni i manifestujecie to. Co mówicie dzieciakom na ten temat ?

      Jako nastolatka, po nawróceniu, manifestowałam swoją niechęć do zabobonów.
      Potem po prostu lekceważyłam gadanie znajomych, pań w sklepach (torebka!) i
      rodziny, robiąc to, co uważałam za słuszne.

      I tym samym chyba moja mama (ona bardzo przesądna bywa) przestaje wierzyć w
      zabobony. Bo jakoś mi te pieniądze nie uciekają, a jak się wracam do domu, to
      bez chwilowego przysiadu też załatwiam wszystkie sprawy. Ale to już na zasadzie
      racjonalnego podejścia, a nie odejścia od wiary w magiczną moc powyższych.

      Dziecku nie tłumaczę, bo nie mam potrzeby. Ono też mnie obserwuje, i męża,
      pewnie nie będzie widziało sensu praktykować. A jak będzie, to sobie
      porozmawiamy.

      Nie miałam jednak siły rozmawiać z teściową, którą uznawałam za wzór
      chrześcijanina, a która w pierwszy dzień po przybyciu z małą do domu, wpadła do
      nas obdarowując nas czerwoną wstążeczką i medalikiem z Matką Bożą. A jakże wink
      Teściowa niestety usłyszała dosadne słowa i została wyproszona z domu przez
      mojego męża. Musieliśmy być bardzo zdenerwowani, bo nigdy wcześniej, ani potem
      coś takiego się nie zdarzyło.
      • a_weasley Re: Spluń przez lewe ramię..... 09.06.06, 12:23
        mamaemilii napisała:

        > Nie miałam jednak siły rozmawiać z teściową, którą uznawałam za wzór
        > chrześcijanina, a która w pierwszy dzień po przybyciu z małą do domu, wpadła
        > do nas obdarowując nas czerwoną wstążeczką i medalikiem z Matką Bożą.
        > Teściowa niestety usłyszała dosadne słowa i została wyproszona z domu przez
        > mojego męża.

        I po cholerę?!
        • gosza26 Re: Spluń przez lewe ramię..... 15.06.06, 19:50
          Dzięki za wątek!

          Dał mi dużo do myślenia, bo "moje" zabobony zaczęły ewaluować w złym kieunku.
          Jak nastolatka nigdy nie dałam wciągnąc się mamie i koleżankom: w przesądzy horoskopy(nie dałam zaciągnąć się do wróżki, czy tak jak z księdzem, który jesli się przyśni, przynosi pecha;trudno,żeby się nie śnili skoro wiekszośc moich kolegów była w seminarium i latała w sutannach, smile

          Potem zaczęły się kłopoty w moim życiu: z rodzicami, osobiste, w końcu ze zdrowiem i pracą. I w ten sposób zaczęłam sie bać. Do tego stopnia,że przez kilka lat budziłam się z lękiem. Zaczęłam być coraz bardziej przewrażliwiona i tak sie potoczyło....
          Wniosek z tego taki, że wiara w zabobony bierze się z lęku.

          Staram się usilnie teraz z tym walczyć. A nasz ślub w czerwcu(który odbył sie kilka dni temusmile wiązał się z moimi urodzino-imieninami. Odbył się co prawda w imieniny, bo myślałam,że nie ma ślubów w piątki-tak urzędowo(a skąd to mi sie wzięło to nie mam pojęciasmileNo był jeszce maj w planach(bo urodziny męża), ale widział o moim marzeniu i sam zaproponował czerwiec.
    • orvokki Re: Spluń przez lewe ramię..... 16.06.06, 11:02
      Przed byciem przesądną ratuje mnie w pierwszym rzędzie wielka sympatia do
      czarnych kotów :o)))
      Kiedyś w odstępie dwóch dni stłukłam dwa lustra, z czego jedno zrzuciłam sobie
      w sklepie na głowę z półki. Nie kazali mi za nie zapłacić i nie odnotowałam
      wzmożonej ilości nieszczęść od tamtej pory :o)))

      Co do feng shui, to w gruncie rzeczy bazuje ono na prostej magii sympatycznej:
      jak zrobimy porządek w kącie mieszkania odpowiedzialnym za finanse, to zaraz z
      finansami u nas będzie cacy. Generalnie uważałam to wszystko za nieszkodliwy, a
      czasem nawet dość zdroworozsądkowy (np. w kwestii nie gromadzenia tysiąca
      szpargałów) przesąd, dopóki nie zaczęłam pracować w biurze, którego
      kierowniczka była wielce gorliwą adeptką tej sztuki. Wszystkie meble w biurze
      musiały stać fengszujowo, każdy drobiazg na biurko też miał być fengszujowy,
      chociaż na przykład wszyscy przechodząc zawadzali ustawicznie o taki
      fengszujowy kwiatek. Szczytem wszystkiego było, jak do feng szui dołączył
      jeszcze inny absurdalny przesąd, mianowicie, że należy zawiesić przy drzwiach
      obraz Żyda liczącego pieniądze, to zatrzyma pieniądze w biurze. Pierwszy raz
      widziałam wtedy osobę, która nie tylko sama podporządkowała swoje życie
      zabobonom, ale jeszcze pośrednio zmuszała do tego całe grono podległych soie
      pracowników i na tym przykładzie doszło do mnie, że w skrajnej formie przesądy
      potrafią też być groźne.
      • minerwamcg Feng shui i strefa bogactwa :)))) 17.06.06, 00:31
        Jest grupa ludzi, którzy powinni wielbić fengszujowców na kolanach -
        złodzieje smile)) Od razu wiadomo, gdzie należy szukać czegoś cennego smile
        • mader1 Re: Feng shui i strefa bogactwa :)))) 18.06.06, 00:41
          smile))
    • kwirynia Re: Spluń przez lewe ramię..... 17.06.06, 22:32
      Nie jestem zabobonna i trochę denerwuje mnie np. jak ktoś mi każe przyczepić do
      wózka dziecięcego czerwoną wstążkę. Ale wydaje mi się, że czasami te zabobony
      traktujemy po prostu jak zabawę, nie przykładając do tego większej wagi.

      Kiedyś miałam taki przypadek: Będąc jeszcze panną uczestniczyłam w parafii w
      Radzie Parafialnej i usiadłam na pierwszym wolnym krześle, okazało się, że było
      ono na rogu. Wtedy ksiądz proboszcz mówi: "Nie siadaj na rogu, bo zostaniesz
      starą panna". A ja na to: "Ksiądz proboszcz jest przesądny? Bo ja nie!"
      Oczywiście jak to już wcześniej pisałam było to wszystko traktowane z
      przymrużeniem oka.

      Ale napiszę Wam jeszcze o innym przypadku, który mnie spotkał. Gdy byłam w
      ciąży z córką, koleżanki z pracy za żadne skarby nie chciały usiąść na moim
      krześle bojąc się, że zajdą w ciążę. Na początku mnie to bawiło, alke później
      stało się męczące

      Pozdrawiam
      Ania
      • gosza26 Re: Po kilku dniach 19.06.06, 09:36
        z przerażeniem stwierdziałam, że ja chyba przez ostanie parę lat oszalałamuncertain Obraz Żydem oczywiście miałam, choć z feng szui nic nie mam wspólnego.Ale jakby pogrzebać to też ma związek z lękiem.
        Czasami nie potrafię pogodzić się z tym przez co przeszliśmy.Pewnie stąd to zagubienie....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka