Dodaj do ulubionych

Klimat Bożego Ciała

16.06.06, 02:26
Ciekawa jestem, jak w Waszych parafiach obchodzi sie te uroczystosc?
Musze przyznac (i moge sobie pozwolic na napisanie tego w zaufaniu tylko na
tym forum), ze dzis w mojej parafii procesja "bozocielna" to byl kabaret i
zenadasad.Malo uroczysta, zepsute mikrofony, spiew na kilka glosow, ksiadz
daleko -tak wiec szlam w dlugim pochodzie z dziecmi chcac nie chcac
wysluchujac wielu rozmow towarzyskich i...chcialam uciec czym predzej, by nie
stracic resztki wiary...
Z jednej strony to dla mnie wzruszajace, ze Jezus w postaci Hostii wychodzi na
nasze ulice, patrzy na nasza codzinnosc (chociaz wiem, ze nie o to w tym
swięcie chodzi), ale z drugiej...To sypanie kwiatow, boguojczyzniane oltarze,
rozgadana procesja z mijajacymi nas w przeciwna strone rowerzystami,
otwartymi sklepami...wszytsko jakies takie egzotyczne...Czy da sie cos zrobic,
by to zmienic? Jak to wyglada u Was?
K
A tu fragment z portalu "opoka":

Zgodnie ze wspomnianymi dokumentami główną procesję należało odprawić w święto
Bożego Ciała. Ma się ona odbyć „jak najuroczyściej, powinna zachwycić
wiernych, a zawstydzić przeciwników" — czytamy u Powodowskiego. Zdawano sobie
jednak sprawę z niebezpieczeństwa przerostu formy i nadmiernego eksponowania
problemu obrony wiary, dlatego niektórzy biskupi zwracali uwagę, że ta
procesja symbolizuje triumf Chrystusa nad śmiercią i szatanem. Należy ją więc
odprawiać w nastroju podniosłym i religijnym, dbając o przygotowanie wiernych
do obchodu święta przez post, spowiedź i komunię.


PS. Jak dzieciom opowiedziec o tym swiecie?

Obserwuj wątek
    • pawlinka Re: Klimat Bożego Ciała 16.06.06, 09:05
      Może zacznę od końcasmile
      Kupiłam kilka miesięcy temu książeczki z serii "Dzieci odkrywają..."
      wydawnictwa WAM. Jest tam między innymi taka:
      www.merikom.pl/cgibin/shop?info=REDZIEBOZCPolecam.
      Ozdobiliśmy okna na uroczystość (symbole kupujemy w sklepie Ars Christiana,
      może kiedyś zrobię sama, ale brak na razie zdolnoscismile). Kilka dni zajęło nam
      zbieranie płatków, bo moja córeczka już drugi rok sypiesmile i praktycznie przez
      cała trasę miała koszyczek na bieżąco uzupelniany. Po procesji powiedziała, że
      dziewczyki zrobiły Panu Jezusowi dywan z kwiatów.
      Z synkiem jest kłopot, bo kilka lat temu przeżywaliśmy uroczystość w Rabce i
      tam widział małych chłopców dzwoniących dzwonkami. U nas niestety, przywilej
      tylko dla ministrantów. Ale za rok będzie być może jako dziecię
      wczesnokomunijne niósł sztandarek.
      A teraz dalejsmile
      w mojej parafii ludzie raczej angażują się w przygotowanie procesji, budowanie
      ołtarzy, dekoracje okien, to jest. Jasne, nie w 100%, ale zawsze.
      Nie przepadam za orkiestrą górniczą, ale wczoraj nawet mi nie przeszkadzała, a
      nawet wprost przeciwnie - pomogła śpiewać. Z kościoła można było wziąć
      śpiewniki i jakoś śpiewanosmile
      Oczywiście, ktoś tam rozmawia, ktoś tam "na loda wyskoczył", ktoś tam na
      balkonie ogląda "widowisko". Ale to jakieś pojedyncze przypadki, i to nie wina
      Kościoła smile Powiem tylko tak, w pewnym momencie szliśmy bezpośredno za
      chłopcami niosącymi figurę Matki Boskiej Fatimskiej. Gadali z jakimś
      przechodzącym kuplem, narzekali (ha, dzieci rodziców baaaardzo zaangażowanych w
      życie Kościołasad((). Ofuknęłam ich porządnie i koniec. Zawstydzili się, a ze
      mnie taki belfer wyszedł. Jak pani z drugą będzie rajcować, tez zwrócę uwagę.
      Ostatnio taka bojowo nastawiona jestemsmile Ale tak to jest, ja mogę uważać na
      siebie i na moje dzieci przede wszystkim, mąż sam się pilnujesmile
      Ołtarze skromne, estetyczne, same hasła eucharystyczne, nawiązujące do
      ostatniej pielgrzymki papieskiej. Mieszkańcy-budowniczowie ołtarzy mają
      któregoś wikarego do pomocy zawsze. Sklepy zamknięte, w większości.
      A zmienić? Od czasów Kitowicza trochę się już zmieniłosmile bądżmy dobrej myślismile
      • sion2 Re: Klimat Bożego Ciała 16.06.06, 10:28
        Boze Ciało to moje "ulubione" swięto smile)))). Dlatego że mam szcególne
        nabożenstwo do Jezusa w eucharystycznej postaci, że uwielbiam przesiadywać na
        adoracjach Najśw. Sakramentu gdyż nie zdarzyło mi się nie wyjść z takiej
        modlitwy nieumocnioną... nie w sensie emocji bo te juz wygasły dawno ale takiego
        wewnętrznego ukojenia, pokoju głęboko w sercu.

        Z tego powodu bardzo lubię procesje eucharytsyczne z Jezusem, od 14 roku życia
        zawsze, zawsze pchałam się miedzy ludzi tak aby iść tuż za księdzem, żeby miec
        cały czas kontakt wzrokowy z Jezusem. Zawsze wtedy mam przed oczyma Ewangelię że
        idziemy tak za Nim jak tłumy chodziły 2000 lat temu.

        No i od 3 lat nie mogłam w zadnej procesji uczestniczyć bo zachorowałam na nogi
        sad. Teraz to dla mnie wyrzeczenie i przykrośc nie móc iść na procesję. Więc z
        kolei doceniałm że po Bożym Ciele jest oktawa, podczas której się obchodzi z
        Jezusem kościół dookoła a to już dla nie wykonalne więc to moje "małe procesje".

        Ja to bym wszystkich zachęcała: adorujcie Jezusa w Eucharystii! On żyje, On tam
        jest naprawdę smile)))).

        a czy było miło na procesji czy nie - pal licho, ja za to nie odpowiem przed
        Bogiem, odpowiem za swoją realcję z Nim

        żyła taka mistyczka Gabriela Bossis, do której Jezus w czasie proesji na Boze
        Ciało powiedział "widzisz, te baldachimy, choragwie, kwiaty... a Ja jestem z
        nich wszystkich najmniejszy". Kilkanaście lat temu bardzo mnie uderzyły te
        słowa, urzekły... Boze Ciało to tez pokora Boga.
    • mary_ann Re: Klimat Bożego Ciała 16.06.06, 11:03
      Cha, wbrew pozorom trudny temat wrzuciłaś, Kamilkosmile
      Zmusił mnie do uporządkowania sobie różnych rzeczy w głowie.

      No, bo u nas w jakimś sensie było podobnie - też mikrofon się zacinał (ale może
      z powodu ulewy? W zeszłym roku działał, a bracia dzielnie dźwigali głośniki na
      własnych plecachsmile, też czoło procesji śpiewało inny wers, niż końcówka (ale
      to norma, jak w skeczu "praw fizyki Pan nie zmienisz, i nie bądź Pan rura!"),
      uroczyście co prawda było, orkiestra dęta, te klimatysmile - no, ale ja akurat
      średnio za tą estetyką przepadam, a co więcej Boże Ciało nie jest
      moim "ulubionym" święto. Ale z drugiej strony już się przyzwyczaiłam do tego
      kolorytu i traktuję go z szacunkiem i sympatią, jako część pewnej tradycji. I
      wczoraj nie byłam rozczarowana.

      Rozmów na tematy codzienne w tłumie nie było, wszyscy raczej skupieni, ale może
      z powodu deszczu lud się ogólnie kulił w sobiesmile


      I u nas też był taki jakby zgrzyt - idzie procesja w deszczu ulewnym, część
      osób pod parasolami, ale sporo przemoczonych do suchej nitki, smaganych
      podmuchami porywistego wiatru, z wodą ściakającą z włosów - a tu mijamy
      otwarty MarcPol, rodzinki w pośpiechu ładują wielgachne zakupy do bagażników,
      na chwilę przystają i gapią się z rozdziawionymi ustami na tych, co, jak idioci
      zdawałoby się, na własne życzenie w tym pochodzie idą, a potem jeszcze klękają
      (ołtarz przy samym prawie sklepie), a w tle podniośle grające tuby i trąby... I
      widać było zażenowanie, takie prawie wzruszające niezdecydowanie, jak się
      zachować... I wiesz - z jednej strony to był zgrzyt, z drugiej jakiś taki fajny
      moment. Bo między innymi po to chyba jest ta procesja - dajemy jakieś
      świadectwo (nie, bez cienia pychy!). I dlatego uśmiechałam się przemoczona do
      mijających nas rowerzystów, a niektórzy uśmiechali się do nas. Mimo wszystko -
      fajny moment.

      Czyli - udana nieudana procesjasmile

      P.S. Zabawny incydent, wpisujący się treściowo w wątek o przesądach: w pewnym
      momencie rzuciłam do dzieci: "Oho, już pada!", na co staruszka przede mną
      odwróciła się zgorszona i wysyczała "Co też Pani, w złą godzinę Pani wymówi!".
      Coś tam mi się cisnęło na usta na temat "bycia chrześcijaninem", ale ugryzłam
      się w język. Szkoda było świętasmile

    • mader1 Re: Klimat Bożego Ciała 16.06.06, 12:40
      W Boże Ciało prawie zawsze po południu jest burza lub deszcz smile))
      Lubię sypiące kwiatki dziewczynki. Do samego święta odnoszę się podobnie jak
      Mary_ann smile)) Nie do końca przeszkadza mi w związku z tym " kiczowatość" jego
      niektórych elementów. Nawet trochę wzrusza, że ludzie tak nieporadnie starają
      się Boga zaspokoić wink Wzruszają mnie " niedoróbki", które są jakimś symbolem
      tej naszej niedoskonałości, małości.
      W tym roku wyjątkowo nie byłam w parafii, choć udekorowałam okno. I pierwszy
      raz od wielu , wielu lat moje córki nie sypały kwiatów. Było inaczej -
      najstarsza szła ze sztandarem szkoły w procesji centralnej. Była przejęta - to
      ostatni raz reprezentuje swoją szkołę. Byli szalenie dzielni - wiele godzin na
      słońcu, gorącu... Bardzo piękne pożegnanie ze szkołą...
      No ale dla mnie ta procesja była bardziej technicznym przeżyciem niż
      religijnym. Słabo uczestniczyliśmy w samej mszy, nie do pomyślenia w parafii, z
      powodu braku miejsca w środku i kiepskiego nagłośnienia z zewnątrz, wielu
      uczestników. Musieliśmy iść obok na przedzie, podawać napoje. Młodsza od lat
      nie zajęta niczym konkretnym, nudziła się wyraźnie. Pierwszy raz w życiu trochę
      odpowiadałam mamie chłopca z klasy, która zagadywała do mnie...
      Nawet... skończyła się woda...bo niektórzy rodzice nie pomyśleli o daniu
      napojów... zobaczyłam otwarty kiosk... dokupiłam dwie butelki.
      Całe szczęście, że słyszałam Pismo Św. Że słyszalam pięknie śpiewający chór.
      Taka to była procesja zaplecza technicznego...
      W każdym bądź razie Prymas pobłogosławił mi smile
      • kulinka3 Re: Klimat Bożego Ciała 16.06.06, 13:13
        A ja pomimo mankamentów: gorąca i nie do końca działającego nagłośnienia lubię
        tę uroczystość.Z biegiem lat coraz bardziej.Jakoś nie mogłabym usiedzieć w domu
        kiedy Pan wychodzi na ulice, po których codziennie biegam, przechodzi koło
        sklepów,szkół , miejsc gdzie codziennie tętni życie i gdzie żyją Jego
        dzieci.Traktuję to, jak odświętne odwiedziny.Chcę Pana przywitać, chcę Mu
        towarzyszyć....
        W tym roku były bardzo ciekawe rozważania dotyczące parafii i nas w niej żyjących.
        A po procesji, już naszym zwyczajem wszysycy dostali po po bochenku chleba.
        Bo tak, jak chleb jest symbolem podtrzymywania życia cielesnego tak chleb
        eucharystyczny jest dla nas pokarmem duchowym.
        Lubię ten widok, kiedy cale rodziny idą i dzielą się chlebem już po drodze, bo
        wszyscy zgłodniali.
        A dzieciaki w nagrodę za wytrwałość dostają lizaki.
    • minerwamcg Procesja w dyrdki :)))) 17.06.06, 00:10
      Aaaale w Warszawie lało. Byłam na Solcu, tam procesja zaczynała się o 17, po
      mszy. Pomiedzy pierwszym a drugim ołtarzem zaczęło padać, przy drugim lało
      zdrowo, a trzeciego i czwartego nie było, tzn. były, ale ksiądz minął je z
      wizgiem, pędząc kurcgalopkiem w strugach deszczu. Fajnie w takim kontekście
      brzmiała pieśń "Cóż Ci Jezu damy za Twych łask STRUMIENIE..."
      najbardziej żal mi końcowego Te Deum. Zapomnieli, czy co? Dostałam za to
      błogosławieństwo prymicyjne smile
      • mader1 Re: Procesja w dyrdki :)))) 17.06.06, 12:38
        smile)))) Pamiętam jeszcze procesje na Chłodnej, odbywały się po mszy o 17.00 lub
        18.00. To wtedy zauważyliśmy, że tego dnia wieczorami na ogół pada.
        Któregoś razu była taka burza, że częśc procesji rozproszyła się ze strachu,
        część wpadła do kościoła w popłochu, ustępując li tylko Bożemu Ciału.
        Moja mama , która miała pilnować starszej wnuczki, dziwnym trafem znalazła się
        w domu, zaś ja z maleństwem w wózku, widząc, że nam ucieka, popędziłam za
        bielankami. Odnalazłam starszą zaryczaną, pocieszną przez siostrę zakonną,
        myślącą, że się zgubiła. W Domu Pana ? wink))))
    • rycerzowa Re: Klimat Bożego Ciała 17.06.06, 14:45
      Moja córeczka powiedziała kiedyś, że "w Boze Ciało Pan Jezus chce nas sobie
      pooglądać".
      Pan Jezus dobrze wie, jak wyglądamy, ale my sami mamy okazję przyjrzeć się sobie.
      Muszę się w tajemnicy przyznać, że ja lubię te klimaty. Te trąby jerychońskie
      (orkiestra dęta), zacinające się głośniki, obserwatorzy na balkonach,
      udekorowane okna,w tym roku flagi mundialowe, przechodnie mijający nas w
      milczeniu ale zdejmujacy czapki (przeciwsłoneczne) z głów. Lubię patrzeć na
      młode rodziny, gdy mama pcha wózeczek a tata niesie starszaka na ramionach, na
      młode pary "za rękę" i starsze "pod rękę". Towarzystwo trochę rozgadane, ale
      przecież podążające za Chrystusem.
      Czuję się u siebie, w mojej "parafialnej" Polsce, cokolwiek się przez to rozumie.

      Jeśli o Bożym Ciele mowa, to coś mi się przypomniało. Miałam kilka latek i
      sypałam kwiatki. Już po pierwszej próbie siostra zakonna powiedziała, że ja będę
      w pierwszej parze. Pęczniałam z dumy, bo do pierwszej pary wybierano dziewczynki
      najgrzeczniejsze i najładniejsze. I oto przychodzę wystrojona na Boże Ciało -
      i dają mnie do ostatniej pary. Przez całą uroczystość ledwo powstrzymywałam łzy.
      A na koniec uświadomiono mnie, że ta ostatnia para to znaczy właśnie pierwsza
      para, bo to przed baldachimem, przez samym Ciałem Eucharystycznym.
      Tak to "ostatni będą pierwszymi..."
      Staram się pamiętać o tym wydarzeniu, gdy czasem wydaje mi się,że jestem
      "ostatnia", albo "pierwsza", bo to może oznaczać brak rozeznania.
    • pysio8 Re: Klimat Bożego Ciała 18.06.06, 14:22
      Nie wiem, czy tak powinna wyglądać procesja, i czy były jakieś niedociągnięcia.
      Byłam zachwycona, bo pierwszy raz uczestniczyłam i to z opóźnieniem, mało nóg
      nie połamałam, żeby dogonić początek. Jak juz dobiegłam to pełnia
      szczęściasmile)), wepchałam się dość blisko, ale nie za blisko.
      Wszystko mi się podobało, próbowałam śpiewać piesni, które znam nadal słabo.
      Maszerowanie i klęczenie w strugach deszczu nie przeszkadzało,a kiedyś
      popukałabym się zapewne w głowę na widok przemoczonych i modlących się ludzi...
      Jakaś pani wzięła mnie pod swój parasol, kiedy rozpadało się na dobre i
      opowiedziała mi bardzo osobiste fragmenty z jej życia. Starałam się nie tracić
      z oczu Najświętszego Sakramentu. Wsród parafian była też grupa osób
      głuchoniemych i ksiądz ociekający wodą dzielnie tłumaczył wszystko na język
      migowy.
      • kamilla14 Re: Klimat Bożego Ciała 18.06.06, 23:41
        Po Waszych budujacych odczuciach przyhamowalam swoj sceptycyzm i jednostronne
        spojrzenie - od strony "technicznej" - to pewnie moja wina, ze skupilam sie gl.
        na tym... Mialam dobre checi, ale nie az tyle, by przepychac sie z dziecmi na
        poczatek...A z tylu nic nie slyszac latwo sie poddac wszelkim rozproszeniom...
        dzieki, K
    • justyna.ada Re: Klimat Bożego Ciała 19.06.06, 09:46
      Byliśmy z dziećmi i zauważyliśmy, jak zawsze, wysoką średnią wieku uczestników.
      Ciekawe, czy jak ich zabraknie, to nasze pokolenie się zestarzeje i
      zacznie "chadzać?"
      (kiedyś ponoć pielgrzymka do Częstochowy budziła takie obawy, że same
      dziadki... a potem nadszedł boom pielgrzymkowy smile

      U nas jest element folkloru pt. dom Matysiaków, (spokojnej starości) na trasie
      procesji, i tam jest zawsze I ołtarz. I bardzo wzruszające są śpiewy które oni
      przygotowują na tę stację, ale zawsze powstrzymuję się od śmiechu, bo oprawa
      muzyczna jest zgoła niesamowita (dziadek przy keyboardzie, babcie przy
      mikrofonach, wykonawstwo adekwatne, playback z perkusją i rytmy tanga lub
      walca, a treść nabożna wink

      Ale w tym roku na Saskiej Kępie padało litościwie, a mnie udało się dopchać tak
      że szłam tuż za księdzem. I tak sobie patrzyłam w tę monstrancję, i tak mi było
      dobrze, iść sobie "pod rękę z Panem Bogiem". Bo On wie doskonale, co tam we
      mnie siedzi, a i tak pozwala mi tak iść koło siebie. I ten psujący się mikrofon
      i zachrypnięty ksiądz, jakoś mniej mi przeszkadzał.
      My tacy nieudolni, żałośni czasem, ze wszystkiego potrafimy zrobić "wioskę" - a
      Chrystus wciąż ten sam. I dało mi to wielki spokój, że chwilowo nie muszę nic
      mówić, On i tak wszystko wie, a mogę sobie koło Niego iść, ulicą, jakby na
      spacer. Miałam wrażenie, że się spoufalam... wink))))
      • jol5.po Re: Klimat Bożego Ciała 19.06.06, 12:09
        >dziadek przy keyboardzie, babcie przy
        > mikrofonach, wykonawstwo adekwatne, playback z perkusją i rytmy tanga lub
        >walca, a treść nabożna wink

        no własnie niby to była "wioska", a takie wzruszające. Czegoś takiego doświadczyłam w tym roku. Nie wiem, moze to wiek (już nie durma, chmurna młodośc, która daży do doskonałości, a stateczna trzydziestka+. U nas jest mała parafia, obserwowałam sobie znajome twarze (mieszkam na osiedlu 9 lat) i zdalam sobie sprawę, że znam dużo trochę te osoby - temu dzieci rozrabiają w kościele, ten chłopak chodził z dziewczyną zza płotu, ale zerwali ze sobą. Takie poczucie małej wspólnoty. niektórzy śpiewali, niektórzy gadali faktycznie, koło dziewczynek sypiących kwiatki tłum mam większy niż grupa dziewczynek, ale ta mała wspólnota idzie za monstrancją, wyszła na ulice osiedla.
        Taki inny wymiar - nie odwaga wyjścia, a wyjście małej wspólnoty, niech i te zepsute głośniki bedą i cała reszta.
        No i jeszcze przy jednej ze stacji jest modlitwa - od powietrza, głodu, ognia i wojny. Czyli od tych strachów co niesie codzienność. Myśli się o tym, ptasia grypa itd., taki życiowy wymiar, a dodatkowy kontekst, ze osiedle na terenie zalewowym i w 97 r. dwa metry pod wodą leżało.
        tak sobie myślałam w czasie procesji, zamiast kurcze śpiewacwink
        • justyna.ada Re: Klimat Bożego Ciała 19.06.06, 12:56
          > No i jeszcze przy jednej ze stacji jest modlitwa - od powietrza, głodu, ognia
          i
          > wojny.

          Tak, po kolei przy każdym ołtarzu suplikacje, podzielone na części. Mnie to
          bardziej rusza niż najlepsze śpiewy (a u nas chór dobry, nie chwalę się wink
          Taka prosta melodia, tekst jeszcze prostszy. Jak pomyślę że te same suplikacje
          śpiewają ludzie od tak dawna.
          W ogóle te śpiewy które są takie stare, zawsze robią na mnie wielkie wrażenie
          przez sam fakt że już kolejne pokolenia, przez ileś tam set lat, używają tych
          samych słów, modlą się tak samo. Siła tradycji? nie, chyba Kościół jakoś
          transcendentny wobec czasu wink
    • nordynka1 Re: Klimat Bożego Ciała 19.06.06, 13:05
      A my w tym roku zwialiśmy z procesji na pierwszym skrzyżowaniu które w stronę
      naszego domu prowadzi... Mała w środę wieczorem była szczepiona a w czwartek
      rano obudziła się z gorączką kaszlem i katarem. Było dość zimno i - choć bolało
      że nie mogę iść dalej - poszliśmy z nią do domu. Słyszałam tylko jak procesja
      idzie po osiedlu, takie echo..A teraz widzę że okna wciąż przystrojone, wiele
      okien całą oktawę ma ozdoby. Lubię to. Takie "wiwatowanie" na cześć Chrystusa.
      • kamilla14 Re: Klimat Bożego Ciała 19.06.06, 23:13
        >>justyna.ada
        "Byliśmy z dziećmi i zauważyliśmy, jak zawsze, wysoką średnią wieku uczestników.
        Ciekawe, czy jak ich zabraknie, to nasze pokolenie się zestarzeje i
        zacznie "chadzać?"


        U nas calkiem sporo mlodych (ale nie mlodziezy, tylko rodzin z dziecmi) - moze
        to specyfika rozwijajacej sie dzielnicy?
        Za to w oktawie B.C. tylko garstka ludzi, a dziewczynek sypiacych kwiaty 2-3...
        Ale procentowo to moze tyle samo co za moich czasow (tylko pokolenie bylo
        liczniejsze), wiec nie ma co grzmiec na alarm?
        k
        • truskaweczki Re: Klimat Bożego Ciała 24.06.06, 00:57
          Święto Bożego Ciała spędziłam na wsi u tesciów.Nie lubię tego wiejskiego chodzenia na procesję bo jak sie nie pójdzie to ludzie będą gadać crying
          Szłam w procesji i chcąc niechcąc musiałam słuchac rozmów ludzi. Nie modlitw ale zwykłych pogaduszek.
          W następny dzień było już na mszy tylko garstka ludzi.Około 30 osób. I wtedy czułam,że idę z Jezusem a nie z ludźmi pełnymi obłudy i plot. Było naprawde bardzo rodzinnie i uroczyście.
          Zakończenie oktawy Bożego Ciała już w mojej domowej parafii i też głównie ci,którzy chcą a nie tłumy,które nie wiedzą nawet po co jest to święto. Ludzie,którzy sie modlą a nie idą na procesję jak na plotki ze starymi znajomymi.

          > >>justyna.ada
          > "Byliśmy z dziećmi i zauważyliśmy, jak zawsze, wysoką średnią wieku uczestników
          > .
          > Ciekawe, czy jak ich zabraknie, to nasze pokolenie się zestarzeje i
          > zacznie "chadzać?"
          >
          U nas też niestety taka sama skłonnośćsad Młodych bardzo , bardzo mało...
          • pysio8 Re: Klimat Bożego Ciała 24.06.06, 10:20
            "a nie z ludźmi pełnymi obłudy i plot"

            właśnie tacy czasem jesteśmy...obłudni, plotkujący. Dobrze, że chociaż Jezus
            się nie gorszy, nie oburza i nie omija nas szerokim łukiem, kocha plotkarzy i
            obłudników, a nawet tych, którzy pobłądzili i odłączyli się.

            Nie wiem czy można iść z Jezusem nie będąc jednocześnie w drodze razem z
            tymi "ułomnymi" i nie znajdując również w sobie samej tej "ułomności" -
            przynajmniej od czasu do czasu smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka