minerwamcg
11.07.06, 11:51
Jest nam źle. Oboje z Arthurem byliśmy przyjaciółmi ks. Czajkowskiego. Zrobił
on wiele dla nas i dla tak dla nas ważnej sprawy ekumenizmu. Dzięki niemu
nasz ślub odbył się tak, jak chcieliśmy - a nie tak, jak chcieli nam
podyktować urzędnicy w Kurii.
Kiedy wybuchła sprawa oskarżenia, nie uwierzyliśmy. Strzępiliśmy języki na
prawo i lewo, powtarzając, że nie wolno nikogo oskarżać bez dowodów, że to
mogła być prowokacja, że być może ktoś wykorzystał naiwność i gadatliwość
księdza, że notatki służbowe mogły być fabrykowane.
Zachowywaliśmy się jak przyjaciele. Spotkaliśmy się z ks. Czajkowskim, kiedy
był w Warszawie, cieszyliśmy się, że się nie załamuje. Powtarzaliśmy, że
wolimy żałować, że wierzyliśmy komuś niewiarygodnemu, niż że uwierzyliśmy
nieudowodnionym oskarżeniom.
Teraz jest nam cholernie głupio, i źle, i wstyd. Wiem - to nie my powinniśmy
się wstydzić. I co z tego? Został nam lęk o sprawy, które były i są dla nas
ważne, a które teraz stoją w mocno podejrzanym świetle, wystawione na
szyderstwo wszystkich, którym idea Kościoła mądrego i otwartego była nie w
smak.
--
Osoby mrowie a mrowie