Jadę się gościć

)))
Pamiętam taką sytucję... Do moich przyjaciół przyjechali goście. Z dziećmi.
Znali się wszyscy dość dobrze. Po wielu dniach gospodyni - dziewczyna trafiła
do mnie. Wzrok miała mętny, podwyższoną temperaturę i na pytania o stan
zdrowia przebąkiwała cos o dziwnym przeziębieniu... Ogrzana herbatką i
usadowiona w fotelu zaczęła mówić... komplenie niewyspana, już myslała o
zakupach, daniach, sprzątnięciu kuchni i zorganizowaniu czasu... Po zaleconym
przeze mnie dwudniowym odpoczynku i snie objawy chorobowe minęły " jak ręką
odjął".
Jak to jest, że niektórzy goście są szalenie sympatyczni i czeka sie na nich
z utęsknieniem, inni przewracają zycie i dom...