tytuł trochę prowokacyjny mi wyszedł, a i problem ogólnowychowawczy, ale Was
znam więc proszę o radę
w szkole jest sklepik, dziecko ma oszczędności w śwince skarbonce...
i wpadło na pomysł, że to są jego pieniądze, więc sobie weźmie i wyda w
sklepiku...
oczywiście na to nie chcę pozwolić, skarbonka 'nie ma dna' bo dziadkowie
systematycznie zapełniają (małymi kwotami, ale wystaczy...), sklepik też nie
ma dna, bo wiadomo...

do tej pory ze świnki wyciągaliśmy raz na pól roku i
szliśmy kupić ekstra zabawkę, taka nauka oszczędności...
no i moje pytanie - zastanawaim się czy dać mu wyciągać ze świnki, ale jakąś
konkretną kwotę, np. raz na tydzień, czy dawać drobne kieszonkowe a świnka
będzie 'od dużych marzeń'?...