Nie znam się na polityce. Nie interesuje mnie do tego stopnia, aby
wiedzieć, jak to działa. Interesuje mnie natomiast, czy chrześcijanin
ma szansę być politykiem. Czy w ten zawód wpisane jest oszukiwanie,
które jest może tylko (według polityków) "zabiegiem dyplomatycznym"
albo koniecznością?
Czy można być politykiem, dobrym, skutecznym politykiem i zachować
czyste sumienie (wiadomo, każdy popełnia grzech, ale wiecie, mam nadzieję,
o co mi chodzi)?
A może takim chrześcijańskim, uczciwym politykiem można być tylko na
skalę samorządową?
Tak mi się nasunęło przed wyborami
Generalnie wierzę, że są dobrzy politycy, tylko może tak, jak inne
dobro, nie są tak głośni; choć mam nadzieję skuteczni...