Przeczytałam ostatnio kilka książek związanych z edukacją seksualną i
chciałabym Was zapytać o stronę praktyczną tego zagadnienia. Mój synek ma
dopiero 2 latka ale ja już staram się wychowywać go w sposób, który pozwoli
mu ukształtować swoją tożsamość płciową. Dla nas oznacza to, że staramy się
aby Jerzyk miał zabawki kojarzone z obiema płciami, unikamy stwierdzeń
typu "chłopcy nie płaczą/nie bawią się lalkami/...". Zdarza się, że Jerzyk
widzi nas nago i jest to dla nas naturalne. Wie, gdzie ma penis i wie, że
dziewczynki mają srom (ale wie też, że penis można nazywać siusiakiem).
Gdy dziecko ma 2 lata to sprawa jest dosyć prosta. Chciałabym Was zapytać,
jak w Waszych rodzinach traktuje się edukację seksualną. Jak tłumaczycie
dzieciom zakaz masturbacji? Czy w przypadku masturbacji dziecięcej
występującej około 3 roku życia próbujecie dziecko przekonać do zaniechania
tych praktyk? Zastanawiam się nad tym problemem, ponieważ badania wyraźnie
wykazują, że masturbacja, która nie jest nałogiem i nie przybiera form
patologicznych nie jest szkodliwa dla zdrowia fizycznego ani psychicznego.
Jak więc wytłumaczyć dziecku ten zakaz skoro nie ma właściwie innych
argumentów niż grzech?
Wychowujecie dziecko wedle tradycyjnego podziału ról na kobiece i męskie czy
raczej staracie się przekazywać dzieciom egalitarny model świata? Wiele tu
pytań i nieco chaotycznie to wszystko ujęłam ale mam z tym problem i cały
czas się nad tym zastanawiam.
Prosiłabym o wymianę poglądów

Wasze wypowiedzi zawsze są dla mnie
wskazówka lub natchnieniem