audita
22.02.07, 10:29
... pomódlcie się za mnie i moją rodzinę. Wiem, jest oddzielny wątek
modlitewny, ale tak bardzo chciałabym poczuć, że konkretne osoby są teraz ze
mną.
Opóźniona miesiączka, słabo pozytywny wynik testu ciążowego, podwyższony
poziom HCG. Czyli... albo ciąża, której w zasadzie nie powinno być ("to
jednak twoje NPR jest zawodne!), albo rak jajnika. Idę na dalsze badania.
Prawdę mówiąc, modlę się, żeby to był rak, nie ciąża. Bo raka się leczy. A
trzeciej ciąży mój mąż ABSOLUTNIE nie akceptuje. Więc presja na mnie, żebym
wykorzystała pretekst zdrowotny do wiadomo jakiego rozwiązania... Albo -
jednak rozpad rodziny. Długo już chodzimy na terapię rodzinną, żeby wyjść z
kryzysu, jaki nas dotknął. Efekty... hmmm. Na pewno na dzień dzisiejszy
niewystarczające.
Boję się potwornie. Nawet nie wiem, co musiałoby się stać, żeby - po ludzku
biorąc - "było dobrze". Zdaję się na Boga. Ale nie czuję się wystarczająco
silna na taką próbę. W ogóle nie czuję się silna...
Bardzo potrzebuję dobrego słowa od Was.