Dodaj do ulubionych

Urzedy Jezusa

03.07.07, 19:00
Witajcie,

wszyscy (tak mysle) zgadzamy sie co do tego, ze Jezus po swojej smierci, po
wzbudzeniu go od umarlych i po wniebowstapieniu powrocil do nieba, do swego
Ojca. Od tego czasu dokonuje on wielu rzeczy lub tez bedzie jeszcze
dokonywal, i to nie tylko wzgl. wierzacych. W Biblii jest on czasem nazwany
Arcykaplanem, czasem Krolem Krolow, czasem Panem Panow, czasem Sedzia itd.
Jak odczuwacie osobiscie jego urzedy, w ktorych dziala on bezposrednio w
Waszym zyciu? Czy jest on Waszym Wodzem, Waszym Lekarzem, Nauczycielem,
Oredownikiem itp.?
Jak rozumiecie stosowne do tego teksty Pisma Sw.?

Pozdrawiam Anton
Obserwuj wątek
    • anies821 Re: Urzedy Jezusa 04.07.07, 00:25
      Chyba najbardziej czuje Jego potęge jak mnie uwalnia od złego, albo moich
      znajomych, jak uzdrawia.
    • otryt Re: Urzedy Jezusa 05.07.07, 09:49
      anton1 napisał:

      >Czy jest on Waszym Wodzem, Waszym Lekarzem, Nauczycielem,
      >Oredownikiem itp.?

      Wiesz, ja nie myślę w tych kategoriach. Określenia Wódz, Pan, Ojciec,
      Nauczyciel, Lekarz, Orędownik są określeniami ludzi, których znamy. Niosą albo
      dobre albo złe skojarzenia. Typowo ludzkie. Weźmy takiego Wodza. Dziś
      określenie wyjątkowo pejoratywne: partia wodzowska, dyktatura, zamordyzm, ślepe
      poddaństwo z drugiej strony. Trudno opisywać moją osobistą relację do
      Chrystusa. Raczej nie używałbym słów, które zaproponowałeś. Poza tym to sprawa
      bardzo osobista, intymna. Nie lubię słowa "królestwo", bo od razu widzę tych
      satrapów noszonych w lektykach i całe te historyczne zaszłości, albo skandale
      rodziny królewskiej w Anglii. Demokrację jednak uważam za lepszą formę rządów w
      państwie. Wolałby, aby inne słowa to opisywały. Wiem, nasz język jest ułomny.
      Trudno wyrazić, co by dusza chciała.




      • dorotkak Re: Urzedy Jezusa 05.07.07, 10:03
        otryt napisał:
        > Trudno wyrazić, co by dusza chciała.

        "co dla zmysłów niepojete, niech dopełni wiara w nas..."

        bo i jak sobie wyobrazić to królestwo lub demokrację Bożąsmile
        • otryt Re: Urzedy Jezusa 05.07.07, 10:16
          dorotkak napisała:

          >"co dla zmysłów niepojete, niech dopełni wiara w nas..."

          Pięknie dobrałaś ten cytat z pieśni.smile

      • anton1 Re: Urzedy Jezusa 06.07.07, 21:27
        otryt napisał:

        > anton1 napisał:
        >
        > >Czy jest on Waszym Wodzem, Waszym Lekarzem, Nauczycielem,
        > >Oredownikiem itp.?
        >
        > Wiesz, ja nie myślę w tych kategoriach. Określenia Wódz, Pan, Ojciec,
        > Nauczyciel, Lekarz, Orędownik są określeniami ludzi, których znamy. Niosą
        albo
        > dobre albo złe skojarzenia. Typowo ludzkie. Weźmy takiego Wodza. Dziś
        > określenie wyjątkowo pejoratywne: partia wodzowska, dyktatura, zamordyzm,
        ślepe
        >
        > poddaństwo z drugiej strony. Trudno opisywać moją osobistą relację do
        > Chrystusa. Raczej nie używałbym słów, które zaproponowałeś. Poza tym to
        sprawa
        > bardzo osobista, intymna. Nie lubię słowa "królestwo", bo od razu widzę tych
        > satrapów noszonych w lektykach i całe te historyczne zaszłości, albo skandale
        > rodziny królewskiej w Anglii. Demokrację jednak uważam za lepszą formę rządów
        w
        >
        > państwie. Wolałby, aby inne słowa to opisywały. Wiem, nasz język jest ułomny.
        > Trudno wyrazić, co by dusza chciała.
        >
        >

        Witaj,
        szkoda ze nie myslisz takimi kategoriami, ale rozumie Twoja opinie i
        Twoje "uprzedzenia", co do niektorych slow.
        Wszystkie te pojecia sa pojeciami, ktore wystepuja w Pismie Swietym. Nauka o
        Krolestwie Bozym przewija sie przez caly NT i nie tylko. Jezus nazywany jest
        Panem. Gdy modle sie zwracam sie czasem do niego "Panie Jezu" itp. Jezus
        nazywany jest rowniez w tym kontekscie "Krolem".
        Mozna sie upierac i stwarzac wlasne slownictowo, wliminujac krok po kroku
        slownictwo wystepujace w Biblii. Jaki bedzie jedank tego skutek???
        Osobiscie sklaniam sie do okreslen Biblii, choc zgadzam sie z tym, ze czasem
        dobrze jest uzyc i innych slow, aby lepiej lub wyrazniej oddac jakas mysl.

        Pozdrawiam Anton
        • otryt Re: Urzedy Jezusa 07.07.07, 11:04
          anton1 napisał:

          >Mozna sie upierac i stwarzac wlasne slownictwo, wliminujac krok po kroku
          >slownictwo wystepujace w Biblii. Jaki bedzie jedank tego skutek???

          Wiadomo. Zanegowanie całej Biblii. Nie znasz mnie, skoro tak piszesz.

          Ja nie eliminuję słów "Wódz" albo "Król" z Biblii, ale akcent kładę na Miłość,
          którą Chrystus - Mój Bóg, mnie oraz innych ludzi ukochał. Miłość, która
          poprowadziła Go na krzyż za moje grzechy. Nie wyparł się mnie, nie zostawił
          pomimo mojej niewdzięczności. Jest dla mnie kimś bliskim, kochanym, który
          mieszka w moim domu z moimi najbliższymi. Zwierzam Mu się z moich trudnych
          spraw, proszę o pomoc, radę. Chcę być zawsze blisko Niego i słuchać Jego słów.
          Ufam, że posiada bezgraniczną mądrość, że prawa, jakie ustanowił są najlepsze z
          możliwych, że pragnie naszego dobra. Dlatego warto spełniać Jego wolę i być Mu
          posłusznym, być w Kościele przez Niego ustanowionym.

          Widzisz, że nie używając tych słów zużytych i zepsutych przez ludzi, można
          wyrazić tego rodzaju relację w inny sposób.
          Pozdrawiam serdecznie.

    • isma Re: Urzedy Jezusa 05.07.07, 10:06
      Antonie,
      sporo tu tytulow padlo. Nie padlo wszakze jedno wazne slowo (domyslam sie,
      dlaczego wink)).

      Otoz dla mnie Jezus jest moim Panem i Bogiem. A w tym zawiera sie wszystko.

      (i nie bede pisac referatow na temat boskosci Jezusa wink))
      • otryt Re: Urzedy Jezusa 05.07.07, 10:14
        No właśnie, Ismo. Pan Mój i Bóg Mój. Pod tym bym się podpisał.
        • skrzynka3 Re: Urzedy Jezusa 05.07.07, 11:18
          Pan i Bog. Reszta ucieka slowom ktore tylko ograniczaja i zaklamuja. Jest po za
          slowami w doswiadczeniu modlitwy i Jego dzialania w moim zyciu.
      • anton1 Re: Urzedy Jezusa 06.07.07, 21:52
        isma napisała:

        > Antonie,
        > sporo tu tytulow padlo. Nie padlo wszakze jedno wazne slowo (domyslam sie,
        > dlaczego wink)).

        Witaj Isma,

        rozpoczynajac ten watek podalem tylko kilka z conajmniej 21 urzedow naszego
        Pana. Konczac wymienianie napisalem "itd", co swiadczy o tym, ze te wymienione
        nie sa wszystkimi. Moge Cie uspokoic, ze Twoje domyslanie sie w tym przypadku
        nie jest bezpodstawne.

        > Otoz dla mnie Jezus jest moim Panem i Bogiem. A w tym zawiera sie wszystko.

        Aby podkreslic moje zdanie o tym, ze nasz Pan Jezus okreslany jest w Biblii
        bardzo roznymi pojeciami podam tylko tyle: "Pan Panow i Krol Krolow" czy
        tez "Slowo" ("... a BOGIEM bylo SLOWO/Logos").

        Rozumie Twoj sposob myslenia. Ale spojrz prosze tez szerzej na ten watek.
        Jezeli nasz Pan nazywany jest "Nauczycielem", a mozna to latwo sprawdzic, to
        osobiscie wychodze z zalozenia, ze ten "tytul" lub "urzad" ma mi cos dac do
        zrozumienia. Inaczej takowe okrslenie nie znajdowalo by sie w Biblii. Wyciagam
        wiec wniosek, ze Jezus chce nas uczyc i uczy nas jego drog, jezeli tego chcemy
        i jezeli aktceptujemy jego Slowo oraz jego wole.
        Jezeli nasz Pan nazywany jest "Oredownikiem", a mozna to latwo sprawdzic, to
        osobiscie wychodze z zalozenia, ze ten "tytul" lub "urzad" ma mi cos dac do
        zrozumienia. Inaczej i takowe okreslenie nie znajdowalo by sie w Biblii.
        Wyciagam wiec wniosek, ze Jezus wstawia sie za mna u swego Ojca, gdy mi powija
        noga. Jezeli on widzi moj smutek z tego powodu, jezeli widzi zal za ten grzech
        i chec poprawy, to jako moj adwokat reczy za mna przed Ojcem i przedstawia mnie
        w dobrym swietle. Mam nadzieje przez to na usprawiedliwienie, choc nie jestem
        rzeczywiscie sprawiedliwy moj Oredowniek wstawia sie za mna i mowi do
        Ojca "dobre slowo" o mnie.
        Rowniez i jako Lekarz Jezus czyni pewne starania aby wyzwolic mnie z choroby
        grzechu, glownie z grzechu samolubstwa i swiatowosci.

        Jezeli natomiast uogulnimy wszystkie urzedy Jezus w jeden albo w dwa, to moim
        osobistym zdaniem stracimy nieco wgladu w cudowna osobe naszego Zbawiciela
        Jezusa Chrystusa.


        > (i nie bede pisac referatow na temat boskosci Jezusa wink))

        Nie musisz takowych pisac, poniewaz ten watek tego nie dotyczy. On traktuje o
        urzedach, funkcjach czy tez tytulach naszego Pana oraz o tym, w jaki sposob my
        je odczuwamy na codzien, lub co one nam daja na codzien. Temat natury Jezusa
        nie zostal przeze mnie poruszony w tym watku.

        Pozdrawiam Cie Anton
        Ps. Mysle, ze te wyjasnienia rozwieja Twoje niepotrzebne domysly.
        • isma Re: Urzedy Jezusa 06.07.07, 22:12
          Alez ja wlasnie spogladam szerzej wink)).
          To tak jak z nami - mozemy miec dowolna ilosc nickow, byc nazywanymi niejednym
          imieniem czy zdrobnieniem. Jesli ktos lubi, moze sobie przeprowadzac egzegeze
          tej czy innej nazwy, byc moze nawet bardzo owocna. Znasz moj nick - czyzbys
          sadzil, ze dzieki temu znasz mnie lepiej? Co Ci po wiedzy o moich urzedach
          (chi, chi, nomen omen: magistratach wink)), jesli nie wiesz, kim naprawde jestem?
          Bo to, kim jestesmy, zawiera sie tak naprawde w jednym: ze jestesmy dziecmi
          Bozymi, ktore kiedys Bog wezwie do siebie po imieniu, tym, ktore On zna. To
          jest nasz poczatek i nasz koniec, bez ktorego uznania nie rozumiemy nic z tego,
          co wydaje sie nam, ze rozumiemy.
          Proste?

          No wiec zacznijmy od poczatku, a nie od srodka.
          Anton, Jezus jest Bogiem, tak?
    • sion2 Re: Urzedy Jezusa 05.07.07, 15:29
      Podobnie jak inni uczetsnicy forum, moja relacje do Jezusa moglabym okreslic
      jako "Pan moj i Bog mój". A wlasciwie "Bog moj" bo w tym zawiera sie przeciez
      wszystko i wszystko czego On dokonuje dzieje sie mocą Bożą.
      To ze jest Arcykaplanem rozumiem tak jak jest to wytlumczone w Pismie sw,
      szczegolnie w liscie do Hebrajczykow. Jezus jest zarazem Kaplanem skladajacym
      Ofiare i skladana Ofiara. Arcykaplanem gdyz kaplanstwo chrzescijan zarowno to
      powszchne jak i to urzedowe jest tylko i wylacznie zanurzeniem i czerpaniem z
      Kaplanstwa Jezusa.
      Poza tym w codziennej relacji do Boga unikam nadmiernego tytulowania, moja
      relacje z Nim ksztaltuje doswiadczanie Jego milosci, Jego chęci ciaglego
      obdarowywania mnie przebaczeniem i łaską.
      • isma Re: Urzedy Jezusa 06.07.07, 01:08
        Przy czym kaplanstwo ma rowniez wymiar sluzebny wink)).
      • anton1 Re: Urzedy Jezusa 06.07.07, 22:23
        sion2 napisała:

        > Podobnie jak inni uczetsnicy forum, moja relacje do Jezusa moglabym okreslic
        > jako "Pan moj i Bog mój". A wlasciwie "Bog moj" bo w tym zawiera sie przeciez
        > wszystko i wszystko czego On dokonuje dzieje sie mocą Bożą.

        Witaj Sion,

        nie wszyscy uczestnicy formu (tego forum) wyrazili sie tutaj na tym watku, a
        nawet Ci, z posrod wielu, ktorzy "odpisali", tez tego tak nie wyrazili. To
        tylko gwoli wyjasnienia i sprostowania. Nie lubimy przeciez ogolnikowania, a Ty
        jak wiem nie masz upowaznienia wypowiadania sie w imieniu wszyskich. Nie ma
        wiec potrzeby tego poglebiac.


        > To ze jest Arcykaplanem rozumiem tak jak jest to wytlumczone w Pismie sw,
        > szczegolnie w liscie do Hebrajczykow. Jezus jest zarazem Kaplanem skladajacym
        > Ofiare i skladana Ofiara. Arcykaplanem gdyz kaplanstwo chrzescijan zarowno to
        > powszchne jak i to urzedowe jest tylko i wylacznie zanurzeniem i czerpaniem z
        > Kaplanstwa Jezusa.

        Tak jak odpisalem na post Ismy, wszystkie z podanych przeze mnie okreslen sa
        pojeciami Pisma Sw. Ono mowi nie tylko o nim jako o Arcykaplanie, czyli o
        Najwyzszym z posrod wszystkich innych kaplanow, ale nazywa go rowniez
        Odkupicielem, Oredownikiem, Oblubiencem, Glowa, Nauczycielem, Lekarzem itp.
        Wszystkie te funkcje maja swoje biblijne uzasadnienie, tak jak i Arcykaplan.
        Podobnie jak Ty rozumie, ze jako Arcykaplan przedstawiony jest on w Aaronie,
        ktory skladal w Dniu Pojednania ofiary (3. Moj. 16). Rozumie tez, ze bylo on
        rowniez "cielcem" zlozonym przez Aarona, w ktorym pokazane jest jego doskonale
        czlowieczenstwo zlozone w ofierze. Krwia cielca pokropiony zostal wierzch Arki
        znajdujacej sie w Swiatnicy Najswietszej przybytku. Rozumie, ze kropienie tego
        wieka (tzw. ublagalni) przedstawia zdoscuczynienie lub zadowolenie
        sprawiedliwosci Bozej, jako tej, ktora skazywala grzesznego czlowieka na
        smierc.
        Podobnie jedank jak ta funkcja naszego Pana pokazana jest w Pismie, jako pewien
        wybrany aspekt ogolnej dzialalnosci Jezusa, tak i inne (a jest ich conajmniej
        21) pokazuja dalsze aspekty jego czynnosci. Czy mozna pominac tutaj Jezusa jako
        Krola?!? Przeciez prawie we wszystkich swoich mowach podkreslal Jezus mysli o
        Krolestwie! Czy jako Krol sklada on ofiare? Nie! Jako Krol panuje on juz
        poczesci, i jeszcze bedzie panowal w szerszym tego slowa znaczeniu, bedzie
        panowal w Pokoju, zaprowadzi lad i porzadek. A czy jako Lekarz sklada on
        ofiare? Nie! Ale jako taki leczy ludzi z chorob moralnych i religijne oraz
        doprowadza ich serca do pokuty i wiary. Calkowite uleczenie z tych chorob oraz
        chorob fizycznych i umyslowych jest jego praca na przyszlosc.


        > Poza tym w codziennej relacji do Boga unikam nadmiernego tytulowania, moja
        > relacje z Nim ksztaltuje doswiadczanie Jego milosci, Jego chęci ciaglego
        > obdarowywania mnie przebaczeniem i łaską.

        Nie mysl prosze, ze ja kiedy rozpoczynam modlitwe tytuluje Jezusa wszystkimi
        jego honorowymi i zaszczytnymi nazwami. Zdaje sobie jednak sprawe z tego, ze
        przystep do Ojca mam tylko i wylacznie przez Jego Syna, przez Syna Bozego,
        przez Jednorodzonego, przez Jezusa zrodzonego w Betlejem przez Marie a
        umeczonego na wzgorzu Golgocie/Kalwarii na krzyzu. Zdaje sobie sprawe z tego,
        ze tylko dzieki niemu mam mozliwosc dostapienia laski oraz przebaczenia.
        Moje zycie nie polega jedank tylko i wylacznie na tym, ze musze dostepowac
        przebaczania. Owszem jestem niedoskonaly, ale dzieki zasludze Jezusa,
        Bog "poczytuje" mi przez wiare doskonalosc czlowieczenstwa Jezusowego.
        W moim zyciu ja potrzebuje Nauczyciela, abym dobrze rozumial Pismo Sw, drogi
        Boze, jego Plan i zamiary, potrzebuje Wodza, abym mogl bojowac dobrze on dobry
        boj wiary, potrzebuje Glowy, aby sterowala/kierowala moja Wola, potrzebuje
        Lekarza itd.

        Pozdrawiam Anton
        • otryt My - żołnierze w armii Wodza 07.07.07, 11:27
          anton1 napisał:

          >potrzebuje Wodza, abym mogl bojowac dobrze on dobry boj wiary,

          Dobrze jest sobie przypomnieć te wszystkie tytuły Chrystusa. Wiele z nich
          szczegółowo opisałeś w odpowiedziach do Ismy i Sion. Najbardziej czekałem na
          tego "Wodza". Taki konkretny opis znaczenia tytułu pozwala oczyścić świadomość
          z naleciałosci, współczesnych skojarzeń. Wódz stoi na czele armii, wierzący są
          jego żołnierzami, jest wróg, którego trzeba pokonać. Wychowany w duchu
          pacyfistycznym być może dlatego na to właśnie okreslenie reaguję alergicznie.
          Momen omen, nawet moje imię sławi raczej pokój, a nie walkę. Jednak wiadomo
          walczyć trzeba, o zagrożeniach nowocześni chrześcijanie raczej nie mówią,
          traktując to jako wyraz oszołomstwa, za to ci moherowi nadmiernie się na tym
          skupiają, na każdym kroku widząc czyhające zagrożenie. A rzecz trzeba widzieć w
          prawdzie, bez naiwności, odpowiedzialnie i z rozsądkiem. Czy mógłbyś opisać
          wroga i współczesne zagrożenia z którymi mamy pod sztandarem wiary i Chrystusa
          dziś walczyć? Czy mógłbyś określić metody tej walki, by były zgodne z nauką
          Chrytusa?

          • otryt Króluj nam Chryste! 07.07.07, 13:20
            1. Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie,
            To nasze rycerskie hasło.
            Ono nas zawsze prowadzić będzie
            I świecić jak słońce jasno.

            2. Naprzód przebojem młodzi rycerze,
            Do walki z grzechem swej duszy.
            Wodzem nam Jezus w Hostii ukryty,
            Z nim bój nasz zastęp wyruszy.

            3. Pójdziemy naprzód, naprzód radośnie,
            Podnosząc w górę swe czoła.
            Przed nami życie rozkwita w wiośnie,
            Odważnie, bo Jezus woła.

            Ten hymn to jedna z pierwszych pieśni religijnych jaką poznałem. Gdy miałem 7-8
            lat na mszach dla dzieci ją śpiewaliśmy. Mówi się tutaj o walce z własnym
            grzechem. Czy jest to jedyna walka jaką mamy prowadzić, czy jest coś jeszcze,
            Anton?
          • anton1 Re: My - żołnierze w armii Wodza 07.07.07, 20:43
            Witaj,
            ciesze sie ze przynajmniej po czesci zrozumiales moje intencje. Jak ja widze
            nasza walke jako chrzescijan, jak postrzegam naszego wodza i wroga napisze
            jutro. W niedziele mam troche wiecej czasu.
            Pozdrawiam Anton
          • kudyn Re: My - żołnierze w armii Wodza 07.07.07, 23:48
            W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą,
            byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem
            walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom,
            przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na
            wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w
            dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc
            [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest
            sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W
            każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić
            wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to
            jest słowo Boże6 - wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności
            módlcie się w Duchu!
            Ef 6,10-18
            • otryt Dziękuję /ntx 08.07.07, 00:14
              • anton1 Re: Dziekuje/odpowiedz 08.07.07, 20:22
                Witaj,
                dlaczego kojarze Jezusa z wodzem? Jest wiele takich przykladow i podobienstw.
                Podobnie jak Mojzesz wyprowadzil Izraela z Egiptu i panowania Faraona, tak
                Jezus wyprowadza nas z ciemnosci tego swiata i wyzwala z panowania szatana. Tak
                jak Jozue wprowadzil Izraela do Ziemi Obiecanej, tak Jezus prowadzi nas do
                sfery prawdy i jej ducha.

                Urzad Wodza zaklada z gory zakłada, ze jest wojna. Wojna trwa pomiedzy dobrem i
                zlem, pomiedzy Bogiem a szatanem. Po stronie szatana walczy grzech, bład,
                samolubstwo i swiatowosc. Po stronie Boga jest Jezus, jako jego Jego Generał,
                prowadzi walke w jego imieniu. Jest on naszym Wodzem i uczy nas zasad
                zwyciestwa, jakimi sa np. prawda, sprawiedliwosc czy swietosc. Roznymi pokusmi
                szatan probuje nas usidlic i uwiklac w jakies formy zla, i to w jak najwieksza
                ilosc. Jako nasz Wodz, Jezus prowadzi nas i walczy z nami w walce przeciwko
                zasadom
                Szatana. Jego i nasza bronia sa zasady prawdy, sprawiedliwosci i milosci. Jesli
                w tym boju okazemy sie poslusznymi i odwaznymi zolnierzami (czego wymaga sie w
                kazdej armii), zawsze mozemy liczyc na wlasciwe wskazowki naszego Wodza i na
                Jego kierownictwo w czasie potrzeby. On niezawodnie troszczy sie o Swoich
                zolnierzy, a szczegolnie o tych, ktorzy sa w szczegolnych niebezpieczenstwach i
                opresjach. Ostatecznie doprowadzi nas do pelnego zwyciestwa nad zasadami
                reprezentowanymi przez imperium przeciwnika. Zasady Krolestwa Bozego stana sie
                wtedy naszymi wlasnymi.
                Rozumie, ze tak mozemy „bojowac on dobry boj wiary”. Znosimy w tym boju trudy
                jako dobrzy zolnierze Jezusa Chrystusa. Przy tym nakladamy na siebie „zupelna
                zbroje Boza“ (Ef. 6:11-12) Przy pomocy tej zbroii przeciwstawiamy sie „onemu
                złemu”. Gdy tak wiernie poddajemy sie rozkazom Jezusa=Wodza, prowadzi nas od
                malego zwyciestwa do wielkiego ostatecznego zwyciestwa w calej wojnie.
                Zbroja o jakiej pisze Pawel nie jest zbroja fizyczna, czyli literalna. Takze
                nasza walka nie jest walka cielesna, ani nasza sila fizyczny czy tez bron
                literalna jest ta, o ktorej pisze Apostol. Wszelkie krucjaty i wojny (mniejsze
                czy wieksze) na tym swiecie, ktore byly prowadzone w imieniu Boga i pod
                sztandarem krzyza, byly wielkimi omylkami i chybieniem celu. A wszystko
                dlatego, ze sluchano glosu innego „wodza“ lub innych „wodzow“.
                „Przepasanie bioder“ to przygotowanie sie do sluzby, to poswiecenie sie lub
                oddanie sie do sluzby. Sluzba ta jest na rzecz prawdy. Przepasany zolnierz
                Chrystusa to sluga Prawdy, a nie sluga bledu. Oczywiscie mamy rozne formy
                prawdy, jest wiele swieckich prawd np. fizycznych, matematycznych itp. Wydaje
                mi sie, ze chodzi tutaj o prawdy religijne.
                „Pancerz sprawiedliwosci“ to nasza ochrona w postaci usprawiedliwienia przez
                wiare, to nasze przyjmowanie zasad sprawiedliwosci. Kazdy, kto chce byc
                prawdziwym zolnierzem Chrystusa musi uwierzyc w jego kosztowna krew i jej
                oczyszczajaca i uswiecajaca moc. Usprawiedliwienie jakie otrzymujemy to nasz
                pancerz. Pragniemy przebywac pod jego ochrona, czyniac dobrze, czyniac to co
                sprawiedliwe.
                „Obuwie pokoju“ zakladane sa na nogi, czyli nasze postepowanie ma byc zgodne z
                zasadami pokoju. Jezli to jest mozliwe mamy wszystkim czynic dobrze i wszystko
                czynic w harmonii i w pokoju. Pokoj ten nie jest tylko forma zewnetrzna. Pokoj
                Bozy to pokoj wewnetrzy, to zaleta serca i umyslu zolnierza Chrystusowego. Jest
                on niezalezny od warunkow zewnetrzych (czy to pomyslnych, czy niepomyslnych) i
                nic go nie moze wzroszych.
                „Tarcza wiary“ pomaga nam w odparciu ognistych atakow naszych
                przeciwnkiow. „Bez wiary nie mozna podobac sie Bogu“. Pociski wraga sa bardzo
                rozne, np. Teoria ewolucji, niewiara, ateizm itp.
                „Przylbica zabwienia“ chroni nasza glowe, czyli nasza intelektualna sfere zycia
                chrzescijanskiego. Chodzi tutaj moim zdaniem o dobre wyrozumienie Boskich
                zamiarow, celow, jego postepowania i dzialanosci wzgledem roznych jednostek,
                wzgledem niektorych narodow czy tez wzgledem calego swiata. Kiedy bedziemy
                dobrze rozumiec „Boski Plan“ to nie damy sie tak szybko zbalamucic bledom.
                „Miecz ducha“ to oczywiscie Slowo Boze, a nie miecz literalny. To nie armaty,
                to nie bomby, to nie przelew krwi. „Tak napisano“ odpowiadal Jezus na zarzuty i
                pokusy przeciwnika, kiedy po swoim chrzcie udal sie na pustkowie. Slowo Boze to
                jedyna bron chrzescijanina, to bron obronna i bron zaczepna (miecz obusieczny).
                Nim zwalczamy bledy, nim sie bronimy, ale i nim przechodzimy do ofensywy i do
                ataku.

                Troche sie rozpisalem, ale mysle ze narazie poprzestane tutaj. Sa jeszcze inne
                aspekty zolnierza w Armii, ktorej jedynym Wodzem jest Jezus, np. czujnosc, czy
                tez agresywnosc, wojowniczosc itp.

                Pozdrawiam Anton
        • mader1 Re: Urzedy Jezusa 07.07.07, 16:00
          A... to ja jeszcze Pan mój i Bog mój .
        • sion2 Re: Urzedy Jezusa 07.07.07, 16:59
          Zupelnie bezpodstawnie przuypisujesz mi znowu chec wypowiadania sie w imieniu
          wszystkich, nigdzie tak sie nie wypowiedzialam. Uzylam skrotu
          myslowego "podobnie jak inni uczestnicy forum" majac na mysli tych ktorzy sie
          wypowiedzieli w watku choc gwoli prawdy 99,9% uczestnikow forum nie neguje
          bostwa Jezusa Chrystusa RÓWNEGO bostwu Boga Ojca, Jahwe, bo doskonale wiesz ze
          to rozumieja chrzescijanie pod pojeciem "bostwa Jezusa Chrystusa". Ty sie znowu
          starasz przekonac nas ze niby myslisz tak samo jak my, ale starzy uczestnicy
          forum pamietaja na pewno twoje i niejakiego "levine" wywody o bostwie Jezusa,
          ze niby Bog ale jednak nie ten sam co Jahwe itp.

          Nie wiem po co tlumaczysz nam rzeczy oczywiste. Nikt z nas nie neguje tytulow
          Jezusa zawartych w Biblii, ale zwracamy jedynie uwage ze wazniejsza jest ich
          tresc przyswojona sercem niz wymawianie ich ustami.
          Wlasciwie swoja wypowiedz o tytulach Jezusa ja moglam zaczac od pytania "A Kim
          jest dla mnie Bóg?" to oczywiste ze Bóg jest moim Nauczycielem, Panem, Zbawcą,
          Królem, Wodzem itd. I dlatego oczywiste ze tym wszystkim jest dla mnie Jezus
          Chrystus, Bog prawdziwy i odwieczny.
          Oczywiste jest tez ze moja relacja z Nim nie ogranicza sie wylacznie do wiary w
          przebaczenie choc przyznaje ze jest to fundament. Bo Jezus jest przede
          wszystkim Zbawicielem - od czego? - od smierci wiecznej spowodowanej grzechami,
          umarl osobiscie ZA MNIE i ten fakt jest dla mnie najwazniejszy. Co wcale a
          wcale nie przeczy temu ze Jezus jest moim Nauczycielem, Panem, Królem itd. On
          po prostu jest moim wszystkim. Punktem odniesienia kazdego drgnienia mojej
          duszy.
          • anton1 Re: Urzedy Jezusa 07.07.07, 21:29
            sion2 napisała:

            > Zupelnie bezpodstawnie przuypisujesz mi znowu chec wypowiadania sie w imieniu
            > wszystkich, nigdzie tak sie nie wypowiedzialam. Uzylam skrotu
            > myslowego "podobnie jak inni uczestnicy forum" majac na mysli tych ktorzy sie
            > wypowiedzieli w watku choc gwoli prawdy 99,9% uczestnikow forum nie neguje
            > bostwa Jezusa Chrystusa RÓWNEGO bostwu Boga Ojca, Jahwe, bo doskonale wiesz
            ze
            > to rozumieja chrzescijanie pod pojeciem "bostwa Jezusa Chrystusa". Ty sie
            znowu
            >
            > starasz przekonac nas ze niby myslisz tak samo jak my, ale starzy uczestnicy
            > forum pamietaja na pewno twoje i niejakiego "levine" wywody o bostwie Jezusa,
            > ze niby Bog ale jednak nie ten sam co Jahwe itp.


            Witaj Sion, nikogo nie staram sie przekonac o tym, ze niby mysle tak samo
            jak "Wy". "Wy" to niby kto? Na pewno nie mysle tak jak "Ty" w temacie przz
            Ciebie poruszonym, choc nie nalezacym do tego watku. Na pewno tez nie staram
            sie przekonywac "Ciebie", ze mysle tak jak "Ty". Bylby w tym przypadku wielkim
            hipokryta.


            > Nie wiem po co tlumaczysz nam rzeczy oczywiste.

            Jezli nie wiesz, to tez nie musisz wiedziec, a jezeli chcesz sie dowiedziec, to
            mozesz sie w prosty sposob zapytac.
            Bardzo wiele watkow na tym forum dotyczy rzeczy oczywistych. Sama nie raz
            rozpoczynasz watki, ktore sa "madrosciami zyciowymi", ktore pokazuja wszystkim
            jasnosc danych kwestii.
            Widzisz Sion, ja czasem lubie pozastanawiac sie w gronie chrzescijan nad
            rzeczami prostymi. Przepraszam, ze moze moj poziom nie odpowiada Twojemu
            wyksztalceniu, ale nic juz na to nie poradze. Przeciez mozesz milczec!
            Np. Swiatlo! Wchodzac wieczorem do mieszkania naciskamy na wlacznik i juz jest
            jasno. Prawie w ogole sie na tym nie zastanawiamy. Ale czy nie warto siegnac
            czasem pamiecia wstecz, kiedy to np. M. Luther tlumaczyl Pismo Sw. z jezykow
            oryginalnych na niemiecki przy swietle swiecy, czy innych pomocnych swiatel
            tamtych czasow?

            Nikt z nas nie neguje tytulow
            > Jezusa zawartych w Biblii, ale zwracamy jedynie uwage ze wazniejsza jest ich
            > tresc przyswojona sercem niz wymawianie ich ustami.

            Czy ja rozpoczynajac ten watek mowilem cos o wymawianie tytulow ustami? Czy ja
            pisalem np. cos na temat mojej modlitwy i jej inwokacji, ze rozpoczynam ja
            wszelkimi tytulami Jezua jakie tylko znam i ze przy kazdej innej sposobnosci je
            wymieniam?
            Moja mysla bylo raczej zastanowic sie wspolnie nad tym, w jaki sposob my
            odczuwam dzialalnosc naszego Pana w jego roznych urzedach.

            > Wlasciwie swoja wypowiedz o tytulach Jezusa ja moglam zaczac od pytania "A
            Kim
            > jest dla mnie Bóg?" to oczywiste ze Bóg jest moim Nauczycielem, Panem,
            Zbawcą,
            > Królem, Wodzem itd. I dlatego oczywiste ze tym wszystkim jest dla mnie Jezus
            > Chrystus, Bog prawdziwy i odwieczny.

            Masz wspaniala sposobnosc rozpoczac nowy watek. Ja tak nie zaczalem mojego.
            Zadalem inne pytania do wspolnego rozpatrzenia.
            Te rzeczy, o ktorych piszesz powyzej wcale nie sa takie oczywiste. Jest to
            tylko subiektywne odczucie.

            > Oczywiste jest tez ze moja relacja z Nim nie ogranicza sie wylacznie do wiary
            w
            >
            > przebaczenie choc przyznaje ze jest to fundament. Bo Jezus jest przede
            > wszystkim Zbawicielem - od czego? - od smierci wiecznej spowodowanej
            grzechami,
            >
            > umarl osobiscie ZA MNIE i ten fakt jest dla mnie najwazniejszy. Co wcale a
            > wcale nie przeczy temu ze Jezus jest moim Nauczycielem, Panem, Królem itd. On
            > po prostu jest moim wszystkim.

            No chyba nie wrogiem?

            Punktem odniesienia kazdego drgnienia mojej
            > duszy.

            Widzisz sama przeciez, ze piszac o jednej osobie, ktora jest Jezus Chrystus,
            mozna pisac, i pisac i pisac. Osobiscie jestem tego zdania, ze zastanawiajac
            sie nad jego roznymi funkcjami mozna o wiele wiecej dostrzec, a to bardziej
            poglebia nasze uczucia (wdziecznosc, milosci itp.) wzgledem niego. On jest
            Barankiem Bozym, Barankiem Paschalnym, ktory zostal zabity 14 Nisan. Stal sie
            ofiara. Bardzo przy tym cierpial. Umarl na krzyzu i byl az do czasu swego
            zmartwychwzbudzenia nie zywym. On modlil sie z krzyza do swego Ojca, on wolal
            do niego "Boze moj, Boze moj, czemus mnie opuscil".
            Kiedy to wszystko przywoluja sobie na pamiec, wzbudza to we mnie wiekszy
            szacunek i czesc.
            Podobie jest z reszta innych urzedow, ktore co prawda dotycza jednej i tej
            samej osoby, ale pokazuja jego przerozne czynnosci, dzialanosci.

            Byc moze wszyskie te rzeczy sa dla Ciebie tak oczywiste, ze nie masz potrzeby o
            tym mowic lub pisac w gronie chrzescijan.
            Ja osobiscie mam inne zdanie i mam prawo je miec. I nawet "Wy" (=Sion) nie
            mozecie mi odebrac tej wolnosci!
            Wiem tez, ze Ty nie traktujesz mnie jako chrzescijanina, a jezeli sprawy
            poruszane tutaj sa dla Ciebie "oczywiste" i nie masz potrzeby aby w tym temacie
            cos powiedziec, pozostaw prosze ten watek w spokoju.

            Anton
            • mader1 Re: Urzedy Jezusa 08.07.07, 08:28
              Bardzo dobrze porozmawiać czasem na tematy bardzo oczywiste, zwłaszcza
              jezeli dotyczą naszego Pana, naszego Boga.
              Do forum należą różni uczestnicy. Dobrze jest też uczciwie określić
              swoje stanowisko w tych oczywistych sprawach.Tak robią uczestnicy tego
              forum bardzo często. Sion wyraziła swoją obawę, która nie jest
              zupełnie bezpodstawna,zważywszy na wątki historyczne. Na ich podstawie
              sądzi, że rozmawiając o Osobie Jezusa mamy myślimy o Nim odmiennie.
              Dlatego wiele osób wpisanych tu na początku rozmowy zaznacza, ze Jezus
              jest Bogiem. To jest bardzo ważne, bo lezy u podstawy tej
              dyskusji,zmienia optykę myślenia o szelkich tytułach Jezusa Chrystusa.
              • anton1 Re: Urzedy Jezusa 08.07.07, 20:40
                mader1 napisała:

                > Bardzo dobrze porozmawiać czasem na tematy bardzo oczywiste, zwłaszcza
                > jezeli dotyczą naszego Pana, naszego Boga.
                > Do forum należą różni uczestnicy. Dobrze jest też uczciwie określić
                > swoje stanowisko w tych oczywistych sprawach.Tak robią uczestnicy tego
                > forum bardzo często. Sion wyraziła swoją obawę, która nie jest
                > zupełnie bezpodstawna,zważywszy na wątki historyczne. Na ich podstawie
                > sądzi, że rozmawiając o Osobie Jezusa mamy myślimy o Nim odmiennie.
                > Dlatego wiele osób wpisanych tu na początku rozmowy zaznacza, ze Jezus
                > jest Bogiem. To jest bardzo ważne, bo lezy u podstawy tej
                > dyskusji,zmienia optykę myślenia o szelkich tytułach Jezusa Chrystusa.

                Witaj Mader

                Sion uwaza mnie za wroga i nie uznaje mnie za chrzescijanina. Takie jest jej
                dobitne stanowisko, czego tez dowodza historyczne watki. Juz dawno temu
                stwierdzila, ze dyskusja ze mna nie ma sensu, a tak i tak caly czas dyskutuje.
                Powodem tego jest jej nadmatczynosc i chec ostrzegania innych przed "groznym
                psem".
                I tak w tym watku nie chodzi o nature naszego Pana Jezusa, ale o jego urzedy.
                Ja nie chce tutaj rozmawiac o tym czy byl czy jest czlowiekiem z krwi i kosci,
                ale o tym, jakie piastowal, jakie piastuje lub jakie bedzie piastowal urzedy i
                jak one wpywaja na nasze zycie codzienne.
                "Pani teolog" oczywiscie wlaczyla sie do tej rozmowy, min. chcac zdemaskowac
                mnie i moje inne poglady. Ja osobiscie nie mam nic do ukrycia, choc nie zawsze
                przy wszystkich okazjach mowie wszystko. Niektorzy ludzie mowia wszystko co
                wiedza, ja naleze do tych, ktorzy staraja sie wiedzic, co mowic, jak mowic i
                komu mowic.
                Sion nie rozroznila natury naszego Pana od jego urzedow, ktore sa tematem tego
                watku. To jest tak jak ja bym nie rozroznil jej natury jako czlowieka od jest
                wyksztalcenia lub funkcji jakie ona posiada i wykonuje. A roznica moim zdaniem
                jest wielka. Kiedy chce rozmawiac o moich nauczycielach ze szkoly, ktorych
                chetnie wspominam, i chce podkeslic ich zaangozowanie, trud i wklad, to
                niestety nie roztrzasam przy tym tego, czy byli oni ludzmi, a moze nie, a moze
                byli zwierzetami, a moze aniolami itp.
                Kiedy rozmawiamy o urzedach naszego Pana, to przeciez w tylu rzeczach mozna sie
                zgodzic, majac nawet i inne poglady. Czy zaprzeczasz temu, ze Jezus jest
                Krolem, czy zaprzeczasz ze jest Nauczycielem, czy zaprzeczasz ze jest Wodzem
                itp. Jezeli tak, to rzeczywiscie nie mamy o czym rozmawiac, ale wiem ze jest
                inaczej. Prawda?
                Mowiac o osobie Jezusa mamy te sama osobe na mysli. Byl tylko jeden Jezus,
                ktory narodzil sie w Betlejem, ktory umarl na Golgocie na krzyzu i ktory
                powstal z martwych. Czy znasz jeszcze inna osobe Jezusa, ktora tego
                doswiadczyla? Nie bylo przeciez 3, 4 albo 5 takich Jezusow.


                Mysle, ze zrozumials o co mi chodzi i prosze o wyrozumienia
                Anton
                Pozdrawiam

                • mader1 Re: Urzedy Jezusa 08.07.07, 21:54
                  Ależ ja jestem wyrozumiała smile, albo tak mi się wydaje wink Teraz moderatorów na
                  forum jest wielu i nie trzeba zdawać się na wyrozumialosć jednego. Mam
                  wrażenie, że jest to bardziej sprawiedliwe i zapewne mniej zależy od
                  subiektywnej oceny omylnego człowieka.
                  Nie jest to także wątek o Sion.
                  Nie wydaje mi się, aby uważała Cię za wroga.
                  Nawet jeżeli nie uważa się kogoś za chrześcijanina, nie oznacza to wcale, że
                  staje się on automatycznie wrogiem.
                  Znam historię Waszych rozmów.
                  Trudno mi wyrokować , co rozróżniła lub nie Kasia, nie chcę zresztą , by wątek
                  ten był o Kasi wink
                  Ja rozróżniam naturę od urzędów czy tytułów. Sęk w tym, że niekiedy, a uważam,
                  że tak dzieje się w tym przypadku ( wybacz, teologię ledwo liznęłam przy okazji
                  innych studiów) z natury mogą wynikać pewne tytuły bądź urzędy. Bóg ma prawo do
                  wszystkiego. Człowiek do tego, co Bóg dlań przeznaczy.
                  Napisałeś :

                  > Ja nie chce tutaj rozmawiac o tym czy byl czy jest czlowiekiem z krwi i
                  kosci,
                  > ale o tym, jakie piastowal, jakie piastuje lub jakie bedzie piastowal urzedy
                  i
                  > jak one wpywaja na nasze zycie codzienne.

                  To jest forum. Nie zawsze dyskusje toczą się według wymyślonego przez autorów
                  schematu. Sugerujesz, że powinnam skreślać wszystkie wypowiedzi, które nie
                  dotyczą tego, o czym chcesz rozmawiać ?
                  Nie rozumiem, czemu tak bardzo przykre są dla Ciebie pytania o to, czy uważasz
                  Jezusa za Boga czy też nie.
                  Przecież nikt nie napisał Ci, że skresla Cię to jako rozmówcę. Gdybyś szczerze
                  i prosto odpowiadał na nie, rozmowa mogłaby się potoczyć przyjaźnie.
                  Są tu osoby, które są ateistami i rozmawiają na forum, choć otwarcie to
                  przyznają.
                  Umówilismy się, że osoby, które nie " nawracają" współforumowiczów , mogą
                  swobodnie rozmawiać. Nie mają one problemów z podaniem swojej denominacji
                  odpowiedzi na konkretne pytania.

                  > Mowiac o osobie Jezusa mamy te sama osobe na mysli. Byl tylko jeden Jezus,
                  > ktory narodzil sie w Betlejem, ktory umarl na Golgocie na krzyzu i ktory
                  > powstal z martwych. Czy znasz jeszcze inna osobe Jezusa, ktora tego
                  > doswiadczyla? Nie bylo przeciez 3, 4 albo 5 takich Jezusow.

                  Odczuwam w tym fragmencie poirytowanie... Nie irytuj się na mnie. Miej dla nas
                  i naszych naiwnych pytań wyrozumiałość. Nie jesteśmy tak uczeni , jak Ty wink
                  Po prostu czytamy Słowo Boże .
                  • anton1 Re: Urzedy Jezusa 10.07.07, 17:16
                    mader1 napisała:

                    Witaj Mader

                    > Nie jest to także wątek o Sion.

                    Podzielem Twoje zdanie i tez tak uwazam (i nie jest to rowniez watek o mnie).

                    > Nie wydaje mi się, aby uważała Cię za wroga.

                    Ona sama musi wiedziec co czuje w sercu. Jej stanowisko wyrazila nie raz w
                    postach przy roznych okazjach. Rowniez taraz napisal cos nie co na ten temat,
                    wiec na razie musze przyjac do wiadomosci to co pisze. Dlatego tez musze sie
                    teraz wycofac z tego "zarzutu".

                    > Ja rozróżniam naturę od urzędów czy tytułów. Sęk w tym, że niekiedy, a
                    uważam,
                    > że tak dzieje się w tym przypadku ( wybacz, teologię ledwo liznęłam przy
                    okazji
                    >
                    > innych studiów) z natury mogą wynikać pewne tytuły bądź urzędy. Bóg ma prawo
                    do
                    >
                    > wszystkiego. Człowiek do tego, co Bóg dlań przeznaczy.

                    Widzisz droga Mader nie kazdy czlowiek jest krolem, nie kazdy czlowiek jest
                    lekarzem. Tak samo nie kazda istota duchowa jest nazwana w Biblii krolem czy
                    lekarzem.
                    Jezeli tez przyjmniemy, ze jest ktos taki jak "Posrednik", to musimy tez
                    zalozyc, ze istnieja jeszcze do tego dwie powasnione strony, ktore sobie nie
                    ufaja. Wszechmogocy Bog moim zdaniem nie moze posiadac urzedu Posrednika,
                    chociaz jest Najwyzszym, Wszechmogacym Bogiem. Dlatego w tym przypadku urzad
                    nie wynika z natury. Wrzechmogacy Bog nalezy do jednej ze stron, druga strona
                    jest upadly rodzaj ludzki. Jest jednak tez ktos, kto stoi w posrodku i
                    posredniczy. To wlasnie jest Posrednik (1 Tym. 2:5,6).
                    Wszechomogacy Bog nie jest rowniez Oredownikiem, poniewaz Oredownik jako dobry
                    adwokat wstawia sie za grzesznymi ale pokutujacymi i zalujacymi ludzmi wlsanie
                    przed obliczem tego Najwyzszego Boga. Rowniez wiec i w tym przypadku urzad nie
                    wynika z natury.

                    Moze tylko gwoli poszerzenia intencji tego watku i usprawiedliwienia, dlaczego
                    w tym momencie nie uwazam za stosowne zastanawiac sie nad naturami. Jest to za
                    bardzo rozlegly, a zarazem inny, temat.


                    > To jest forum. Nie zawsze dyskusje toczą się według wymyślonego przez autorów
                    > schematu.

                    Podzielam Twoj poglad. Zycie pokazuje, ze tak jest. Ale staramy sie.


                    > Nie rozumiem, czemu tak bardzo przykre są dla Ciebie pytania o to, czy
                    uważasz
                    > Jezusa za Boga czy też nie.

                    Nie jest to dla mnie przykre. Juz niejednokrotnie na tym forum podawalem w tym
                    temacie mysli. Sion wie o tym, ze nie podzielam jej pogladu. Widzisz, czasem i
                    proste pytanie (np. to ktore zadajesz powyzej) wymaga wielu wyjasnien i jeszcze
                    czasem na dodatek tego, aby pytajacy sprecyzowal sowje pytanie. Odpowiadajacy
                    moze nieraz odpowiadc w innym kierunku lub malo precyzyjnie.
                    Pojecie "BOG" w Biblii stosowane jest bardzo obszernie. Szatan nazywany jest
                    BOGIEM, aniolowie nazywani sa BOGAMI, a nawet Mojszez nazwany jest BOGIEM.
                    Uwazam, ze temat ten jest zbyt szeroki, aby go tutaj poruszac, przy okazji
                    innego watku. Chcac byc dobrze zrozumianym nie odpowiadam czasem na pytania. Na
                    Twoje pytanie moge odpowiedziec tak:
                    Uwazam Jezusa za BOGA i nie uwazam Jezusa za BOGA.

                    Czy taka odpowiedz satysfakcjonuje Cie/Was? Mysle, ze nie. I w tym wlasnie lezy
                    sek.


                    Gdybyś szczerze
                    > i prosto odpowiadał na nie, rozmowa mogłaby się potoczyć przyjaźnie.

                    Moglaby, ale nie musialaby. Historia niektorych watkow pokazala.

                    > Nie mają one problemów z podaniem swojej denominacji

                    I na ten temat juz pisalem niejednokrotnie. Problem jedynie lezy w tym, ze
                    czasem chcialoby sie pewne rzeczy poszufladkowac. A nie zawsze sie tak da,
                    jakby sie chcialo.

                    > Nie irytuj się na mnie.

                    Nie irytuje sie, ale chcialem pokazac przez to, ze naprawde kiedy mowimy o
                    Jezusie, mowimy o tym samym Jezusie z Nazaretu, synu Marii.

                    > Nie jesteśmy tak uczeni , jak Ty wink

                    Ja tez nie mam ukonczonych fakultetow teologicznych uczeli tego swiata.

                    > Po prostu czytamy Słowo Boże.

                    Dobra rzecza jest czytac Biblie, cieszy mnie to, ze ciagle jeszcze sa na tym
                    swieci tacy ludzie.
                    Pozwol, ze przy tej okazji zadam i Tobie kilka pytan (na ktore jedank nie
                    musisz odpowiadac). Czy oprocz Slowa Bozego niczego innego nie czytasz? Pod
                    pojeciem "niczego innego" mam na mysli materialy pomocnicze w zrozumieniu
                    niektorych zagadnien biblijnych. Czy nie sluchasz osob wyjasniajacych tematy
                    biblijne, czy nie rozmawiasz z nimi, po to aby sie czegos wiecej nauczyc?
                    Czy jedynie czytasz Biblie i czekasz na objawienie Boze przez Ducha Sw.?

                    Pozdrawiam Anton
                    • mader1 Re: Urzedy Jezusa 10.07.07, 18:11
                      > Dobra rzecza jest czytac Biblie, cieszy mnie to, ze ciagle jeszcze sa na tym
                      > swieci tacy ludzie.
                      > Pozwol, ze przy tej okazji zadam i Tobie kilka pytan (na ktore jedank nie
                      > musisz odpowiadac). Czy oprocz Slowa Bozego niczego innego nie czytasz? Pod
                      > pojeciem "niczego innego" mam na mysli materialy pomocnicze w zrozumieniu
                      > niektorych zagadnien biblijnych. Czy nie sluchasz osob wyjasniajacych tematy
                      > biblijne, czy nie rozmawiasz z nimi, po to aby sie czegos wiecej nauczyc?
                      > Czy jedynie czytasz Biblie i czekasz na objawienie Boze przez Ducha Sw.?

                      całkiem sporo osób na tym świecie czyta Biblię. Albo przynajmniej Jej słucha.
                      Nikt tu nie musi odpowiadać na żadne pytania, jednak odpowiada się na nie
                      zapewne z szacunku dla pytającego.
                      W trakcie rozmowy z Tobą, na co decyduję się dość rzadko, przynam, mam
                      nieodparte wrażenie ogromnego dystansu. Zapewne mnie wyśmiejesz, ale boję się
                      Tobą rozmawiać. Ton bowiem ( o ile w postach można wyczytać ton) jest pełen
                      wyższości.Zwykła rozmowa polega na wzajemnym ubagacaniu się dwóch stron. Ja mam
                      wrażenie, że Ty nie spodziewasz się usłyszeć ode mnie czegoś odkrywczego -
                      chcesz mi tylko wytłumaczyć, chcesz mnie pouczyć. Przynajmniej dwóm osobom
                      podziękowałeś za udział w tym wątku, na mnie zirytowałeś się, piszesz, że nie
                      teraz coś będziesz pisał, albo teraz. Że to za bardzo dla mnie skomplikowane.
                      Jezus Chrystus umarł za wszystkich, nawet za tak głupich, jak ja.
                      Wygląda mi to... ja wiem... nie na rozmowę... Nie lubię rozmów, w ktorych nie
                      jestem uważana za partnera.

                      Rozmawiam z ludźmi o Bogu, czytam różne rzeczy - i te o Biblii i zupełnie (
                      pozornie zupełnie) z nią niezwiązaną beletrystykę, słucham.Robię to wszstko w
                      stopniu nie powodującym zaniedbania moich codziennych spraw.
                      To moje życie
                      • anton1 Re: Urzedy Jezusa 10.07.07, 22:49
                        mader1 napisała:


                        > całkiem sporo osób na tym świecie czyta Biblię. Albo przynajmniej Jej słucha.

                        Witaj,

                        osobiscie zdaje mi sie, ze dosc malo osob czyta lub slucha Biblii, a jeszcze
                        mniej czyni zgodnie z nia. Gdyby bylo inaczej, to swiat wygladalby inaczej.
                        Chiny i Indie to 1/3 ludzkosci. Nie mowiac juz o innych. Nie bez powodu nasz
                        Pan uzyl takiego zwrotu "Maluczka trzodka" (maluczkie stadko).
                        Nie tylko sluchanie jest wazne, ale i wykonywanie, o czym tez sama wiesz.


                        > Nikt tu nie musi odpowiadać na żadne pytania, jednak odpowiada się na nie
                        > zapewne z szacunku dla pytającego.

                        A co Jezus odpowiedzial Pilatowi na zadane mu pytania?
                        Dobrze umiesz sobie przypomniec te przerazajace sceny i wiesz rowniez, ze
                        przewaznie Jezus ... milczal. Czasem tez odpowiadal pytaniem na pytanie, a
                        czasem dawal odpowiedz, odpowiedz w prost, albo odpowiedz nie w prost.
                        Czy Jezus mial szacunek do pytajacego?

                        Nie chce byc zle zrozumiany, ze przyrownuje sie do swietosci i bezgrzesznosci
                        Jezusa. Natomiast konfrontacja czlowieka z czlowiekiem moze byc bardzo rozna,
                        czego dobrym przykladem (albo nawet najlepszym) jest nasz Pan Jezus.

                        Zapewne mnie wyśmiejesz, ale boję się
                        > Tobą rozmawiać.

                        Nie wysmialem Cie. Skad ta pewnosc? Wydaje mi sie, ze sie nie znamy i to jest
                        powodem, dlaczego byc moze istnieje miedzy nami pewna bariera.

                        Ton bowiem ( o ile w postach można wyczytać ton) jest pełen
                        > wyższości.Zwykła rozmowa polega na wzajemnym ubagacaniu się dwóch stron. Ja
                        mam
                        >
                        > wrażenie, że Ty nie spodziewasz się usłyszeć ode mnie czegoś odkrywczego -
                        > chcesz mi tylko wytłumaczyć, chcesz mnie pouczyć.

                        Kazdy z nas ma pewne cele w zyci, i pewne cele zwiazane z tym forum. To forum
                        to nie moje zycie. Obserwuje nie raz wytki i widze jakie sa tematy. Nie
                        jestem "z rodziny" tego forum, jestem raczej "gosciem" i czasem punkam do drzwi
                        lub czasem zapraszam na rozmowe. Niestety moje zycie "prywatne" zwiazane jest
                        oprocz pracy zawodowej z wieloma innymi sprawami. Czas nie pozwala mi na to,
                        aby stac sie czlonkiem rodziny tego forum. Jezli pamietasz jeszcze taka osobe
                        jak Levine to moge Cie zapewnic, ze po wielu wielu dyskusjach, choc nie raz
                        dosc glebokich i "konkretnych" bardzo wiele sie od niego nauczylem. Ucze sie i
                        od Ciebie.
                        Niestety mam wrazenie, moze sie myle, ze jestem tutaj nie mile widzianym
                        gosciem. Przy kazdej sposobnosci stawiane mi sa pytania i pytania az do bolu i
                        to czesto na inny temat, niz dotyczy tego watek.
                        Poniewaz moje wyrozumienie Biblii rozni sie od wielu z Was czuje sie atakowany
                        i prowokowany. Czasem mialem wrazenie, co tez juz pisalem, ze niektore osoby
                        spalilyby mnie na stosie, jezeli bysmy znajdowali sie w innym czasie. Mysle, ze
                        tak by bylo. Ale to tylko moje mysli, moze sie myle (mam nadzieje, ze sie
                        myle). Byc moze jest to tylko wrazenie i odczucie, ale kiedy przesledzi sie
                        nawet ten watek, to widac i prowokacje, i ataki, i chec zdemaskowania itp.

                        Dzieki Bogu zyjemy w czasach, kiedy Europa wyzwolona zostala juz z rak
                        tzw. "Wielkich Inkwizytorow".
                        Jak zachowac sie w takiej sytuacji? Czasem sie "bronie" pasywnie, a czasem sie
                        bronie ofensywnie. Dlatego to tez tak roznie wyglada.

                        Ale czy inni nie stwarzaja tego dystansu rowniez? Kiedy czytam niektore posty,
                        lub sam biore udzial w dyskusji i osoby mi odpisuja, to czy tam nie ma tonu
                        wyzszosci? Nie bede tutaj wymienial "imion", ale chce powiedzic, ze jestesmy
                        tylko ludzcy i kazdy z nas ma wiele slabosci, rowniez i ja.

                        Byc moze jest to tylko wrazenie i odczucie, ale kiedy przesledzi sie nawet ten
                        watek, to widac i prowokacje, i ataki, i chec zdemaskowania itp.


                        Przynajmniej dwóm osobom
                        > podziękowałeś za udział w tym wątku, na mnie zirytowałeś się, piszesz, że nie
                        > teraz coś będziesz pisał, albo teraz. Że to za bardzo dla mnie skomplikowane.

                        Juz raz napisalem, ze nie byla to zirytowanie sie. O odpowiadaniu na pytania
                        lub nie odpowiadaniu na pytania napisalem tez innym (patrz np. Isma). Nie
                        chodzi mi tez, ze dany temat lub kwestia jest dla Ciebie tak skapilikowana, ze
                        jej nie bedziesz mogla pojac. Chodzi mi o wtracanie niektorych podtematow do
                        rozmowy, bez mozliwosci dalszego wyjasnienia. Czasem jest tak, ze ten podtemat
                        bedzie zle zrozumiany, jezeli nie zostanie dobrze wyjasniony.
                        Zauwazylas przeciez, ze uzywamy czasem roznego slownictwa. Czasem uzywamy tych
                        samych slow na okreslwnie roznych rzeczy. Dlatego nie raz k o n i e c z n a
                        jest glebsza analiza poddtematu. Nie mozna przeciez od nas wszystkich wymagac,
                        ze wszyscy mamy taka sama znajomosc Pisma Sw. (litery i jego wykladni) oraz ze
                        mamy taka sama znajomosc historii kosciola. Rzucajac pewne hasla lub slogany
                        mozna latwo wprowadzic rozmowce w blad.
                        Moj watek z zasady byl bardzo prosty i dla kazdego wierzacego chrzescijanina
                        przystepny. Jestem pewien, ze kazdy z nas moglby powiedziec bardzo duzo. Takze
                        i Ty. Wiec dlaczego nie ma tej rozmowy?
                        Czy rzeczywiscie przyczyna lezy tylko po mojej stronie?


                        > Jezus Chrystus umarł za wszystkich, nawet za tak głupich, jak ja.

                        Nie jestes glupia, a juz na pewno ja nie patrze tak na Ciebie.
                        Z innego punktu widzenia "wszyscy zbladzilismy i kazdy z nas na wlasna zboczyl
                        droge", dlatego wszystkim nam niedostaje do madrosci Bozej i dlatego wszyscy
                        potrzebujemy Jezusa w jego urzedzie Zbawiciela, Wyzwoliciela, Odkupiciela,
                        Oredownika, Lekarza, Nauczyciela itp., co bylo tematem mojego watku.

                        Pozdrawiam
                        Anton

                        Ps. Dziekuje i Tobie za udzial i za pilna uwage jako admin.
                        (Lepiej pozno niz wcale)
                        • mader1 Re: Urzedy Jezusa 11.07.07, 09:59
                          Tak, mam właśnie wrażenie, że uczyłeś się jedynie od Levine. Ode mnie się
                          nie " uczysz"... nie odczuwam tak tego.
                          Ponieważ jestem szczera , otwarcie piszę, że się Ciebie boję i rozmow z Tobą
                          się boję.
                          Ty piszesz o " stosach" - a kto kiedykolwiek mówił o stosie ? Nie znam tu na
                          forum osoby, która komukolwiek robiłaby krzywdę. Jest tu sporo osób ofiarnych,
                          pomagających innym, także tym, co nie podzielają ich wiary.
                          Jesteś między osobami - wchodzisz jako gość - ktore, jak uważasz chciałyby Ci
                          zrobić krzywdę ???
                          Zobacz, jeżeli ja się Ciebie boję, co to oznacza ? Czy to oznacza, że byłbyś w
                          stanie mnie skrzywdzić ? Wierzę ( choć Cię nie znam), że nie. Czy to oznacza,że
                          powinnam założyć, że chcesz mnie spalic na stosie ?
                          Pytania o ważne dla nas rzeczy, to nie jest demaskowanie.
                          To jest rozmowa. Ty zadajesz pytania, czasem do bólu konkretne i nie jest to
                          przecież demaskowanie. Potem często poprawiasz, czy pouczasz.
                          Czasem wystarczy określić swoje pozycje na poczatku i wtedy nikt już się nie
                          dziwi, nie zadaje co do tego pytań. Jeżeli chce, włącza sę do dyskusji.

                          > Ps. Dziekuje i Tobie za udzial i za pilna uwage jako admin.
                          > (Lepiej pozno niz wcale)

                          Wiele osób czuje się poszkodowanych w dyskusjach na forum. Takze po rozmowach z
                          Tobą to się zdarzało. Rozumiem, że nie czujesz się usatysfakcjonowany poziomem
                          administracji. Tak bywa. Uwagi można zgłaszać na skrzynkę www - adres na górze.
                          Rzeczywiscie nie byłam najlepszą administratorką, w związku z tym przestałam
                          być już ciałem jednoosobowym. Zażaleniom tam złożonym przypatrzy się większa
                          ilość osób, co będzie zapewne bardziej obiektywne.
                          Tę prywatną rozmowę, ale uważałam, że po części związaną z sytuacją, na którą
                          się skarżysz, poprowadziłam w wątku nie jako administrator , ale jako uczetnik
                          forum. Moje obawy, które wyraziłam, a które mogłyby może pomóc w przełamaniu
                          jakiejś bariery i bardziej bezpośredniej i szczerej rozmowie także wyraziłam
                          jako uczestnik.
                          Dziękuję za rozmowę.
                          • anton1 Re: Urzedy Jezusa 11.07.07, 21:02
                            >Dziekuje za rozmowe.

                            Ja tez. Mozna by wiele mowic i pisac, ale ...

                            Pozdrawiam Anton
                • isma Slon i sprawa... 09.07.07, 09:38
                  anton1 napisał:

                  > I tak w tym watku nie chodzi o nature naszego Pana Jezusa, ale o jego urzedy.
                  > Ja nie chce tutaj rozmawiac o tym czy byl czy jest czlowiekiem z krwi i
                  kosci,
                  > ale o tym, jakie piastowal, jakie piastuje lub jakie bedzie piastowal urzedy
                  i
                  > jak one wpywaja na nasze zycie codzienne.

                  Czyzbys sugerowal, ze jezeli dyskutujemy o sloniu, ktory jest zbyt duzy, aby go
                  objac wzrokiem, wystarczy przepilowac go na pol, i otrzymamy wtedy dwa male
                  slonie, ktore mozemy skutecznie analizowac z osobna..?

                  Antonie - musze Cie rozczarowac: wynikiem tego rodzaju podzialu beda wylacznie
                  dwa krawawe ochlapy ;-(((.


                  Ja osobiscie nie mam nic do ukrycia, choc nie zawsze
                  > przy wszystkich okazjach mowie wszystko. Niektorzy ludzie mowia wszystko co
                  > wiedza, ja naleze do tych, ktorzy staraja sie wiedzic, co mowic, jak mowic i
                  > komu mowic.

                  Alez swiatla nie nalezy trzymac pod korcem wink))

                  > Sion nie rozroznila natury naszego Pana od jego urzedow, ktore sa tematem
                  tego
                  > watku. To jest tak jak ja bym nie rozroznil jej natury jako czlowieka od jest
                  > wyksztalcenia lub funkcji jakie ona posiada i wykonuje. A roznica moim
                  zdaniem
                  > jest wielka.

                  A konkretnie jaka? Taka, ze z "pania teolog" nie warto rozmawiac?
                  • anton1 Re: Slon i sprawa... 09.07.07, 22:50
                    isma napisała:

                    > Czyzbys sugerowal, ze jezeli dyskutujemy o sloniu, ktory jest zbyt duzy, aby
                    go
                    >
                    > objac wzrokiem, wystarczy przepilowac go na pol, i otrzymamy wtedy dwa male
                    > slonie, ktore mozemy skutecznie analizowac z osobna..?
                    >
                    > Antonie - musze Cie rozczarowac: wynikiem tego rodzaju podzialu beda
                    wylacznie
                    > dwa krawawe ochlapy ;-(((.

                    Niczego takiego nie sugeruje. Przedzielony slon nie wykona juz zadnej funkcji.
                    Sprawa jasna. Ja patrze na jednego slonia, ktory wykonuje rozne funkcje, czasem
                    ciezko pracuje i zwozi drzewo na haldy, czasem wystepuje w cyrku, a czasem
                    sluzy krolowi jako jego srodek lokomocji. Czy jasno wyrazam swoje intencje?

                    > Alez swiatla nie nalezy trzymac pod korcem wink))

                    Nie chce absolutnie byc zle rozumiany. Ale czy Bog, bedac zrodlem swiatla,
                    zawsze, wszedzie i wszystkim objawial to swiatlo? Czy Pan Jezus bedac na ziemi
                    podczas swego pierwszego adwentu mowil wszystko swoim uczniom? Albo inaczej,
                    czy Jezus jako Syn wiedzial wszystko, to co wie jego Ojciec?
                    Czy matki tego forum mowia wszystko swoim dzieciom? Czy Ty zawsze mowisz
                    wszystko, wszedzie i wszystkim?

                    To z tym swiatlem i z korcem ma troche inne zastosowanie, ale to nie temat na
                    ten watek.

                    >
                    > > Sion nie rozroznila natury naszego Pana od jego urzedow, ktore sa tematem
                    >
                    > tego
                    > > watku. To jest tak jak ja bym nie rozroznil jej natury jako czlowieka od
                    > jest
                    > > wyksztalcenia lub funkcji jakie ona posiada i wykonuje. A roznica moim
                    > zdaniem
                    > > jest wielka.
                    >
                    > A konkretnie jaka? Taka, ze z "pania teolog" nie warto rozmawiac?

                    Nie to nie jest ta roznica. Juz nie raz udowodnilem, ze i z teologiem warto
                    rozmawiac. Juz czesto wyrazalem moje korzysci z niejednaj rozmowy z nia. Ta
                    roznica jest, ze Sion z natury jest czlowiekiem, a z wyksztalcenia teologiem.
                    Jej funcji nie znam, choc byc moze pewne posiada. Jedno odnosi sie do jej
                    ludzkosci do jej czlowieczenstwa, a to drugie do tego jaka dzialasnosc moze
                    wykonywac lub wykonuje.
                    Jezus obecnie znajduje sie w niebie, posiada takze niesmiertelnosc, jako
                    nieodlaczny przymiot natury boskiej. Jako taki Jezus sprawuje lub bedzie
                    sprawowal rozne urzedy, funkcje, ktore maja na nas pewnien wplyw. I wlasnie te
                    jego urzedy byly moim tematem.

                    Tak tylko na marginesie prosze o sprawdzenie niektorych historychnych watkow.
                    To Kasia stwierdzila juz nie raz, ze dyskusja ze mna nie ma sensu.

                    Pozdrawiam Anton
                    • isma Re: Slon i sprawa... 10.07.07, 07:58
                      No tak. Nie wiem, co robia "matki tego forum". Sam, zdaje sie, prosiles, zeby
                      sie nie wypowiadac w cudzym imieniu.

                      Mojemu dziecku odpowiadam zawsze na kazde zadane przez nie pytanie. Uczciwie.
                      Wprost. Nie za pomoca peryfraz. I nie komentuje, czy pytanie przyszlo w pore,
                      czy nie.

                      Bardzo pouczajacy jest tu drugi list do Tymoteusza: unikaj glupich i
                      niedouczonych dociekan, wiedzac, iz prowadza one do klotni. Nie walcz o same
                      slowa (tytuly... wink))? Ale Krolestwo glos w pore i nie w pore (jak sadze,
                      znasz ten cytat znakomicie, tyle tylko, ze poczekasz troche z zasadnicza
                      egzegeza jego sensu wink)).

                      Nie ma zlej pory, Anton.
                      Sa tylko, czasem, niezbyt dobre intencje.
                      Odpowiesz wprost na moje wczesniejsze pytanie - pogadamy. Na razie stosujesz
                      dosyc naiwna metode chowania glowy w piach, ktora nawet dla prostej matki
                      dzieciom ( nie podejmuje sie okreslic, czy dla chrzescijanina tez, ale
                      niewykluczone) jest w swych konsekwencjach, zapewniam Cie, zgubna ;-(((.

                      Dzieci bywaja bardziej przenikliwe, niz sadzimy... smile)).
                      • anton1 Re: Slon i sprawa... 10.07.07, 16:24
                        isma napisała:

                        > No tak. Nie wiem, co robia "matki tego forum". Sam, zdaje sie, prosiles, zeby
                        > sie nie wypowiadac w cudzym imieniu.
                        >
                        > Mojemu dziecku odpowiadam zawsze na kazde zadane przez nie pytanie. Uczciwie.
                        > Wprost. Nie za pomoca peryfraz. I nie komentuje, czy pytanie przyszlo w pore,
                        > czy nie.
                        >
                        > Bardzo pouczajacy jest tu drugi list do Tymoteusza: unikaj glupich i
                        > niedouczonych dociekan, wiedzac, iz prowadza one do klotni. Nie walcz o same
                        > slowa (tytuly... wink))? Ale Krolestwo glos w pore i nie w pore (jak sadze,
                        > znasz ten cytat znakomicie, tyle tylko, ze poczekasz troche z zasadnicza
                        > egzegeza jego sensu wink)).

                        Witaj,

                        zauwazylem, ze juz wielokrotnie stosujesz wersety Pisma Sw. w stosunku do mnie
                        w dowolny sposob, bez glebszej analizy.
                        Ja nie walcze o tytuly. Ja chcialem porozmawiac na temat tytulow Jezusa, a to
                        nie sa glupie i niedouczone dociekania. Jezeli ten temat jest dla Ciebie glupi,
                        to nie ma potrzeby abys brala w tym watku udzial.

                        > Nie ma zlej pory, Anton.
                        > Sa tylko, czasem, niezbyt dobre intencje.

                        Nie podzielam Twojego zdania.
                        Nie glosimy 8 godzin w pracy Krolestwa Bozego slowem i pismem. Jezus nie glosil
                        Ewangelii calemu swiatu. Uczniom nakazal, aby nie chodzili do pogan itp.
                        Bog nie objawil calemu swiatu jego Planu. Nawet swemu Synowil podczas jego
                        pierwszego adwentu objawial stopniowo pewne prawdy.
                        Nie mamy tez rzucac perel przed wieprze.
                        Jest wiec wiele ograniczen dla mowiacych. Rowniez szczerosc nie wymaga tego,
                        aby mowic wszysto wszystkim i zawsze i wszedzie.

                        > Odpowiesz wprost na moje wczesniejsze pytanie - pogadamy.

                        Czy chcesz rozmawiac na temat tego watku? To przeczytaj prosze jeszcze raz jego
                        poczatek. Moje intencje zalozenia go juz znasz. Osobiscie nie czuje sie
                        zobligowany do niektorych odpowiedzi. Nie musisz brac udzialu w tym watka. Nie
                        ma potrzeby stosowac "szantazykow".

                        Na razie stosujesz
                        > dosyc naiwna metode chowania glowy w piach, ktora nawet dla prostej matki
                        > dzieciom ( nie podejmuje sie okreslic, czy dla chrzescijanina tez, ale
                        > niewykluczone) jest w swych konsekwencjach, zapewniam Cie, zgubna ;-(((.
                        >
                        > Dzieci bywaja bardziej przenikliwe, niz sadzimy... smile)).

                        Dziekuje za uwagi. Widzisz tak to juz jest w zyciu. Ty masz taka metode, Sion
                        taka, a ja taka. No coz, jestesmy ludzmi z krwi i kosci. Roznimy sie, i chwala
                        Bogu, ze on miluje sie w roznorodnosci.
                        Pozdrawiam
                        >
                        • isma Maska i szata 11.07.07, 09:07
                          Krotko:
                          pouczajacy przyklad Twojej metody nadinterpretacji widac w momencie, kiedy
                          wkladasz mi w usta opinie, ze temat tej dyskusji jest glupi. Tymczasem
                          przywolane przeze mnie wersety Pisma sw,. mowia wyraznie o unikaniu glupich
                          dociekan, a nie dociekan na glupie TEMATY - a wiec trzeba sporo zlej woli,
                          zeby zinterpretowac przywolanie przez mnie tego cytatu tak, jak Ty to zrobiles.
                          Temat watku jest znakomity i wazny - tyle tylko, ze aby nie dociekac glupio,
                          warto wyjasnic sobie podstawowe (jak widac z lektury watku, nie tylko dla mnie)
                          zalozenia. Nie skupiac sie na samych slowach, tytulach wyrwanych z kontekstu.
                          Ale oczywiscie ja zapewne rozumiem Pismo sw. w dowolny sposob, bez glebszej
                          analizy wink)).

                          Owszem, w tym watku - i nie tylko w tym, i nie tylko w necie, ale przede
                          wszystkim w realu - bywamy poddawani demaskowaniu. A wiesz dlaczego? Bo jesli
                          ktos czuje sie demaskowany (i, co wiecej, odczuwa to jako dyskomfort), to
                          znaczy, ze jest jakas maska, za ktora sie ukrywa. Ukrywa to, co powinno byc
                          wlasciwa kondycja chrzescijanina: nagosc grzesznika, ktorego jedyna szata moze
                          byc Chrystus. Przez 24 godziny na dobe.

                          Jesli jednak Ty wolisz maske, ja wiecej Cie demaskowac nie bede... wink)).
                          • anton1 Re: Maska i szata 11.07.07, 20:59
                            Witaj Isma,

                            jak sama widzisz, to wszystko nic nie zmienia. Twoje przyklady ze sloniem,
                            Twoja "szczerosc" mowienia wszystko wszystkim, zawsze i wszedzie itp. sa byc
                            moze dobre Twojego sposobu myslenia. Podalem przyklady Pana Jezusa, ktory w
                            niektorych sytuacjach np. przed Pilatem zachowywal sie inaczej, byc moze
                            dziwnie i niezrozumiale.
                            Jezeli chcesz porozmawiac o "podstawach" i o "zalozeniach" to zaproponuj inny
                            watek i pisz posty z osobami, ktore chca brac w nim udzial. To przeciez takie
                            proste.

                            Piszac o "demaskowaniu" mialem cos bardzo konkretnego na mysli, a mianowicie
                            to, ze obojetnie jaki temat nie bylby poruszony, pewne osoby czuja sie
                            zobowiazane od razu pisac: "A ten to nie wierzy ... w to i to."
                            W ten to sposob probuja "ochronic" rzekomo "slabe" owieczki lub "nierozwiniete"
                            niemowleta chrzescijanskie przed okropnym i groznym wilkiem w owczej skorze.

                            I tyle.

                            Pozdrawiam i do napisania byc moze na innym watku. Jezeli czujes sie
                            usposobiona brac udzial w rozmowie na zaproponowany przeze mnie temat, to nie
                            przeszkadzam.

                            Anton

                        • a_weasley Re: Slon i sprawa... 14.07.07, 22:46
                          anton1 napisał:

                          > zauwazylem, ze juz wielokrotnie stosujesz wersety Pisma Sw. w stosunku do mnie
                          > w dowolny sposob, bez glebszej analizy.

                          Jeśli ktoś źle powiedział, wykaż w czym źle, a jeśli dobrze, to co to za insynuacje?

                          > Nie glosimy 8 godzin w pracy Krolestwa Bozego slowem i pismem.

                          Nie. Natomiast powinniśmy je głosić swoim życiem. Zawsze i wszędzie.
                          Nie tak jest w praktyce, oczywiście, albowiem słudzy nieużyteczni jesteśmy.

                          > Jezus nie glosil Ewangelii calemu swiatu. Uczniom nakazal,
                          > aby nie chodzili do pogan itp.

                          Docelowo atoli mówił, że ma być Ewangelia głoszona wszystkim narodom.
                          • anton1 Re: Slon i sprawa... 19.07.07, 19:40
                            a_weasley napisał:


                            > Jeśli ktoś źle powiedział, wykaż w czym źle, a jeśli dobrze, to co to za
                            insynu
                            > acje?

                            Witaj, proponuje zobaczyc jeden post wyzej.

                            > > Nie glosimy 8 godzin w pracy Krolestwa Bozego slowem i pismem.
                            >
                            > Nie. Natomiast powinniśmy je głosić swoim życiem. Zawsze i wszędzie.
                            > Nie tak jest w praktyce, oczywiście, albowiem słudzy nieużyteczni jesteśmy.

                            A wiec wniosek jest wspolny i zgodny, ze nie glosimy 8 godzin w pracy slowem i
                            pismem. I o tym tylko, i tylko o tym, pisalem.

                            > > Jezus nie glosil Ewangelii calemu swiatu. Uczniom nakazal,
                            > > aby nie chodzili do pogan itp.
                            >
                            > Docelowo atoli mówił, że ma być Ewangelia głoszona wszystkim narodom.

                            A i owszem, i takie slowa powiedzial przy innej okazji nasz Pan.

                            Czy przy kazdym napisanym zdaniu wymagasz ode mnie tekstu Pisma Sw.? Czy Ty tak
                            robisz?
                            Ale juz spiesze z pomoca: np. Mt. 10:5.

                            Jezeli sie nie myle, to posty powyzsze dotyczyly tego, ze nie zawsze i wszedzie
                            mowimy wszystko i wszystkim, i nie trzeba tez tego wymagac od innych. Ten jeden
                            wyjatek Pisma Sw. (jeden z wielu)potwierdza te prawde zyciowa. I tylko tyle, i
                            tyle tylko, chcialem przez to powiedziec.
                  • sion2 ojej, ale egocentryk jestem :D... 21.07.07, 10:14
                    no coz.... w pewnym momencie w tym wątku dyskusja dotyczyla takze mnie

                    otwieram watki jak sie cos w nich pojawi nowego, i musze ze wstydem przyznac ze
                    az do dzis!!! czytalam czesc wypowiedzi pt tytulem "Słoń i sprawa" jako "Sion i
                    sprawa" .... bo isma nie uzywa polskich liter i jakos tak zalozylam ze to o
                    mnie musi byc mowa, dopiero dzis swiezym okiem dojrzalam ze chodzi o SŁONIA a
                    nie Siona smile))))))

                    jak czytam isme najbardziej lubie wszelkie formy wyrazu "laska" [łaska] smile)))
                    • pawlinka Re: ojej, ale egocentryk jestem :D... 21.07.07, 10:54
                      Kasiu, myślę, że to słowo ismowe "laska" możemy tutaj, na forum, odczytywać
                      także z czeska "MIŁOŚĆ" i to jest piękne, nieprawdaż?smile
                    • isma Czesc wypowiedzi! 21.07.07, 14:43
                      He, he, musze sie zmobilizowac do tych polskich liter w sieci - to wynika z
                      faktu, ze swego czasu duzo sieciowo pisalam w jezykach, w ktorych uzywac
                      takowych nie ma potrzeby.

                      Ongi jednen z moich wspolpracownikow nieswiadomie pominal ogonek w
                      slowie "czesc", co spotkalo sie z pisemnym komentarzem szefa, ze czesc to
                      kobiety... miewaja wink)).

                      A teraz zmykam, zmykam, bo urzedy Jezusa wazna rzecz.
                      • anton1 Re: Czesc wypowiedzi! 21.07.07, 16:36
                        isma napisała:

                        > A teraz zmykam, zmykam, bo urzedy Jezusa wazna rzecz.

                        Ano wazna, nawet powiedzialbym bardzo wazna.

                        "Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas
                        mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem
                        (wybawicielem)" 1.Kor. 1:30

                        Jak widac jednak nie dla wszystkich.
                        • pawlinka Re: Czesc wypowiedzi! 21.07.07, 17:27
                          " Jak widac jednak nie dla wszystkich." Dlaczego tak napisałeś?
                          • anton1 Re: Czesc wypowiedzi! 22.07.07, 16:57
                            pawlinka napisała:

                            > " Jak widac jednak nie dla wszystkich." Dlaczego tak napisałeś?

                            Poniewaz taki nasuwa mi sie wniosek z niektorych krytyk, jakobym spieral sie o
                            slowa, jakobym prowadzil niepotrzebny spor, jakobym "dzielil" Jezusa na kawalki
                            itp. Niektore wypowiedzi sa ironiczne i doszukujace sie dziury w calym, przy
                            czym w ogole nie odnosza sie do tematu przeze mnie zaproponowanego.
                            Moze jestem zbyt uczulony, jezeli tak jest, to sama poczytaj prosze posty
                            (chyba ze juz to uczynilas).
    • sion2 My, wy, oni 09.07.07, 10:58
      Nie bede odpowiadac na zarzuty bo nie ma sensu sie kłócic. Nie ja pierwsza
      napisalam w wątku "Pan mój i Bóg mój" ale tylko do mnie anton postawil zarzut
      nierozróżniania natury Jezusa do Jego urzędów.
      Nie jestem teologiem, jestem absolwentka teologii katolickiej, to roznica. Poza
      tym pisząc, kieruje sie przede wszystkim wiarą, wiedza jest na drugim miejscu.

      ty anton masz alergie na wszelkiego rodzaju "my chrzescijanie" "my katolicy" w
      ogole wypowiadanie sie jakiekolwiek poza pisaniem o osobistych przekonaniach i
      doswiadczeniu i w dodtaku chyba nie miesci ci sie w glowie ze prytwatne
      doswiadczenie dzialania Jezusa w zyciu moze byc calkowicie zgodne z powszechną
      o Nim nauką w kosciele katolickim

      tymczasem mam pelne prawo pisac i mowic "my", bo wiara chrzescijanska nie jest
      zbiorem prywatnych osobistych przekonan ani prywatnych interpretacji Pisma Św.,
      wiara chrzescijanska jest wiara wspolna w to co przekazali nam swiadkowie zycia
      i nauczania Jezusa
      co niedziele razem z calym kosciolem powszechnym wypowiadam wyznanie wiary,
      wypowiadam je rozumnie i z wewnetrznym zaanagazowaniem, nie obchodzi mnie ile
      procent ludzi w kosciele czyni tak samo jak ja, bo bazuje nie na procentach i
      wiekszosci/mniejszosci ale obecnosci Pana Jezusa w tym zgormadzeniu
      On jest gwarancja prawdziwosci mojej wiary, a nie godzinych mohego prywatnego
      rozwazania Pisma - choc są one cenne ale nie polegam na sobie, czytajac Pismo
      Mam pelne prawo, bedac czlonkinia KK, mowic i pisac "my wierzacy" "my
      chrzescijanie" "my katolicy" gdyz powszechnosc jest jednym z
      charakterystycznych znamiom mojej wiary

      nie jestes moim wrogiem, nie twierdze ze jestes zlym czlowiekiem, wrecz
      przeciwnie podziwiam twoje zaangazowanie w szukanie Prawdy, wcale bym sie
      zdziwila gdyby sie okazalo ze odznaczasz sie prawdziwa miloscia blizniego

      musisz jednak zrozumiec ze jak tobie wolno - w imie tak rozumianego przez
      ciebie dobra - pytac nas o rozne rzeczy (zauwaz przy tym ze zawsze startujesz z
      pozycji nauczyciela, ktory odpytuje zeby potem łaskawie dopowiadac do kazdej
      naszej wypowiedzi swoje racje), tak samo mnie wolno zwracac uwage ze mowiac o
      tym samym masz zupelnie co innego na mysli

      wiesz o tym ze dla chrzescijan sprawa bóstwa Jezusa, równego Bogu Ojcu,
      odwiecznego i prawdziwego jest sprawa fundamentalna ale ciagle sie starasz
      wmowic nam ze to nie ma znaczenia ze mozna o Jezusie rozmawiac pomijajac te
      drazliwą kwestie
      oczywiscie ze mozna nie rozmawiac o bostwie Jezusa ale trzeba jednak zaznaczyc
      i zdeklarowac kim sie jest
      po prostu ja nie ide do lekarza z anginą czy zapaleniem płuc jesli nie umial
      mnie z przeziebienia wyleczyc
      podobnie inaczej sie slucha kogos kto owszem moze i odznacza sie heroiczna
      miloscia blizniego, studiuje Pismo kilka godzin dziennie ale ktory nie pozwolil
      sie Duchowi Św. doprowadzic do odkrycia Kim jest Jezus w swojej naturze
      a inaczej osoby ktora wcale katolikiem nie musi byc ale fundament wiary, jej
      najwazniejszy artykuł czyli bostwo Syna Bozego, wyznaje ten sam
      • alex05012000 Re: urzędy Pana Jezusa??? jakie urzędy? 10.07.07, 11:06
        nie miałam czasu ostatnio czytać i pisać, wiec dopiero teraz wtrącam swoje 3
        grosze, bo intrygują mnie te urzędy...
        "I tak w tym watku nie chodzi o nature naszego Pana Jezusa, ale o jego urzedy.
        > Ja nie chce tutaj rozmawiac o tym czy byl czy jest czlowiekiem z krwi i
        kosci, ale o tym, jakie piastowal, jakie piastuje lub jakie bedzie piastowal
        urzedy i jak one wpywaja na nasze zycie codzienne. "
        a tak de facto to co to są te urzędy? bo ja nie rozumiem???, Jezus Chrystus
        jest Synem Boga Ojca, 1/3 trójcy świętej i tyle... i niby jakie urzędy miałby
        piastować? jakimś wójtem czy marszałkiem byłby??? dla mnie nie piastuje żadnych
        urzędów...
        • isma Re: urzędy Pana Jezusa??? jakie urzędy? 10.07.07, 14:15
          Ze Lekarzem Jezus jest np.

          Na ten temat pyszne rozwazanie w najnowszym Tygodniku Powszechnym napisal o.
          Wieslaw Dawidowski, tkroego Wam nieustannie, z powodow nie tylko osobistych,
          polecam.
          Tekst ma tytul "Lekarze i pielegniarki", zapewne nieprzypadkowo wink)).

          "Termin ten - pisze o. Wiesiek - stanowi synteze nie tylko chrystologii, ale
          rozniez calej antropologii chrzescijanskiej. Mowi nam, kim jest Jezus i kim
          jest czlowiek. Jesli Jezus jest lekarzem, to logiczne byłoby uznć, że człowiek
          jest bytem chorym lub zranionym. Jakiz inny sens posylania lekarza z misja do
          ludzi? Nie potrzebuja wszak lekarza zdrowi, lecz ci, ktorzy sie zle maja. No
          dobrze, ale - przerwie mi ktos - co to ma wspolnego z przypwoiescia o Dobrym
          Samarytaninie?

          Wsrod wielu interpretacji tej przypowiesci, a kazda z nich jest uzasadniona,
          natrafilem na jedno zdanie sw. Augustyna, w ktorym przyrownuje on swoja dusze
          (biskup!) do czlowieka napadnietego przez zbojow na pielgrzymiej drodze. Dobrym
          Samarytaninem jest Chrystus, a Kosciol owa gospoda, w ktorej lezy dusza
          biskupa, na wpol zywa od ran zadanych przez zbojcow: grzech pierworodny, grzech
          osobisty, liczne rany zadane przez innych lub siebie samego. Ludzie Kosciola
          ukrywaja sie pod figura wlasciciela gospoday, ktoremu Dobry Samarytanin zlecil
          dalsza troske o poranionego czlowieka.

          Faryzeusz pytajacy Jezusa, kto jest jego bliznim, mial glowe pelna akademickich
          rozwazan. Naczelna cecha jego religii bylo dyskutowanie.Znal pisma i wiedzial,
          ze Mesjasz, gdy pryjdzie, nie tylko bedzie Synem Dwida, ale tez "bedzie leczyl
          rany serc zlamanych". Nie wiedzial tylko jednego: ze do owego leczenia ludzi
          zostanie zaproszony takze on sam.

          Niewiedza faryzeusza to dobra wskazowka dla nas. Kosciol, swieccy i duchowni,
          zostal powolany, aby byc partnerem Boga w leczeniu zranionych ludzi. Jedni z
          nas maja byc lekarzami, inni pielegniarkami. Terapia, jaka mozemy zaoferowac,
          nie moze sie ograniczac jedynie do prostej dystrybucji sakramentow, podawanych
          niczym tabletki przeciw bolowi glowy. Kazda terapia zaczyna sie od wysluchania
          pacjenta, mimo, ze zostal on juz osobiscie wysluchany przez Ordynatora.

          Zgadzam sie, ze to czasochlonne: mozna wtedy nie dokonczyc remontu plebanii,
          nie wybudowac kosciola, nie napisac doktoratu, nie zostac ministrem. Coz jednak
          znaczy te kilka minut w porownaniu z wiecznoscia?
          Poza tym w tak krotkim czasie mozna wybielic niejedna dusze..."

          Wazne wiec jest, oprocz tego, ze Jezus jest Ordynatorem wink)), jak sie nazywa
          gospoda, i kto w niej gospodarzy wink)).
          I wazne, zeby naczelna cecha naszej religii nie bylo dyskutowanie, nawet jesli
          ma sie ono tyczyc znajomosci Pism wink)).
        • anton1 Re: urzędy Pana Jezusa??? jakie urzędy? 10.07.07, 16:33
          Witaj,

          a czy Krol Krolestwa to urzad? Czy Arcykaplan (Najwyzszy Kaplan) to urzad? Czy
          Oredownik to urzad? Czy Posrednik Nowego Przymierza to urzad?
          Sa to kwestie, ktore porusza Biblia.
          Moim zdaniem Jezus wstapil do nieba nie po to aby odpoczywac na tapczanie
          niebianskim po wieki wieczne przy dzwiekach harf, ale po to aby wykonywac dalej
          pewne czynnosci i funkcje wzgl. jego ludu lub tez wzgl. calego swiata.
          Rodzaj ludzki jest jeszcze niedoskonaly, Ziemia znajduje sie w oplakanym
          stanie. Upadle istoty duchowe ciagle jeszcze maja wplyw. Czy to wszystko bedzie
          trwac wiecznie?
          Mysle, ze nie, a moja nadzieje na lepszy czas opieram na obietnicach i
          zapewnieniach Slowa Bozego.
          Pozdrawiam
      • anton1 Re: Ty i ja 10.07.07, 18:06
        Witaj Sion,

        juz do Mader napisalem, ze wycofuje sie z zarzutu odnosnie Twojej wrogosci
        wzgl. mnie. Tutaj to jeszcze raz czynie, poniewaz sama piszesz, ze nie jestes
        moim wrogiem. Przyjmuje to stwierdzenie jako fakt, natomiast i tak i tak,
        kwestia kolejnej definicji sie klania.

        Piszesz, ze klotnia nie ma sensu i ze nie bedziesz odpowiadac na zarzuty.
        Ale ... niestety czynisz to.

        Slusznie zauwazyla Mader, ze ten watek nie jest o Tobie. Nie jest on tez o
        mnie.

        Zdaje sie, ze mozna pozostawic reszte, kto jaki ma styl, dlaczego to jest tak a
        to inaczej itp. Jezli chcesz cos konstruktywnego wniesc do tego watku to mozesz
        to uczynic, ja sie bede cieszyl a Mader z pewnoscia nie skasuje Twojego postu.

        Anton
    • a_weasley Urzędy na końcu szpilki 14.07.07, 22:35
      anton1 napisał:

      > Arcykaplanem, czasem Krolem Krolow, czasem Panem Panow, czasem Sedzia
      <ciach>
      > Waszym Wodzem, Waszym Lekarzem, Nauczycielem, Oredownikiem itp.?

      ...Wielkim Księciem Litewskim, RUskim, Pruskim, Mazowieckim, Podlaskim,
      Podolskim, Inflackim, Siewierskim i Czernihowskim, księciem Rugii, panem Ingrii,
      hrabią Palatynu Reńskiego, wchodźcie wszyscy, a ostatni niech zamknie drzwi.
      Do jasnej polędwicy, Jezus jest Synem Bożym współistotnym Ojcu. To nie jest
      urząd, tylko Jego natura. Równie jak to, że jest moim Zbawicielem. I w tym
      wszystko się zamyka. Reszta to ozdobniki.
      Tak samo jak Minerwa jest moją drugą połową, czego wyrazem prawnym było
      założenie spółki prawa cywilnego sui generis zwanej potocznie związkiem
      małżeńskim, a religijnym zawarcie małżeństwa kościelnego. I nie ma sensu się
      spierać, jakie znaczenie ma to, czy jest najdroższym ze ssaków, szczytowym
      osiągnięciem Szefa w dziedzinie stwarzania rozumnych form życia, zarazą moją
      najsłodszą, promyczkiem światła rozświetlającym ponure mroki mej jałowej
      egzystencji czy jak mi się tam jeszcze przy jakiejś okazji powiedziało.
      • sion2 Re: Urzędy na końcu szpilki - :)))))) n/t 15.07.07, 08:41

      • anton1 Re: Urzędy na końcu szpilki 19.07.07, 20:02
        a_weasley napisał:

        > anton1 napisał:
        >
        > > Arcykaplanem, czasem Krolem Krolow, czasem Panem Panow, czasem Sedzia
        > <ciach>
        > > Waszym Wodzem, Waszym Lekarzem, Nauczycielem, Oredownikiem itp.?
        >
        > ...Wielkim Księciem Litewskim, RUskim, Pruskim, Mazowieckim, Podlaskim,
        > Podolskim, Inflackim, Siewierskim i Czernihowskim, księciem Rugii, panem
        Ingrii
        > ,
        > hrabią Palatynu Reńskiego, wchodźcie wszyscy, a ostatni niech zamknie drzwi.
        > Do jasnej polędwicy, Jezus jest Synem Bożym współistotnym Ojcu. To nie jest
        > urząd, tylko Jego natura. Równie jak to, że jest moim Zbawicielem. I w tym
        > wszystko się zamyka. Reszta to ozdobniki.

        Jak to dobrze, ze jest to tylko subiektywne spostrzezenie i Twoje osobiste
        zdanie.
        Tak sie tez czasem zastanawiam, czy ludzie siedzac w swieta przed choinka
        zawsze mowia tylko o tej choince. Czy zdarza sie tez, ze mowia o "ozdobach" tej
        choinki? Przeciez i one tak duzo wnosza jezeli chodzi o wyglad calej choinki.
        Czy sie myle?
        "Ozdobniki" to takze pojecie, ktore uzywa sie w muzyce. Sa ozdobniki takie,
        takie i inne. Jedne gra sie tak, a inne inaczej. Takze i epoka danej sztuki
        jest wazna, poniewaz i w danej epoce, dany ozdobnik inaczej sie wykonywalo.
        Oczywiscie moznaby melodie zagrac i bez tych ozdobnikow. Ale czy takie bylo
        zyczenie kompozytora? Czy kompozytor mial cos na celu, aby tego czy innego typu
        uzyc ozdobniki? Czy to wlasnie nie ozdobniki upiekszaja dana melodie?

        > Tak samo jak Minerwa jest moją drugą połową, czego wyrazem prawnym było
        > założenie spółki prawa cywilnego sui generis zwanej potocznie związkiem
        > małżeńskim, a religijnym zawarcie małżeństwa kościelnego. I nie ma sensu się
        > spierać, jakie znaczenie ma to, czy jest najdroższym ze ssaków, szczytowym
        > osiągnięciem Szefa w dziedzinie stwarzania rozumnych form życia, zarazą moją
        > najsłodszą, promyczkiem światła rozświetlającym ponure mroki mej jałowej
        > egzystencji czy jak mi się tam jeszcze przy jakiejś okazji powiedziało.

        Takze i to traktuje jako osobiste i subjektywne przemyslenia. Jezeli ktos sie
        chce spierac na temat podany w tym watku zalozonym przeze mnie, to jest to jego
        osobisty problem, a zdaje sie niektore osoby takowy maja.
        Czy nie warto porozmawiac o "Baranku Bozym" (zauwaz prosze roznice nie
        o "Baranku Bogu"), ktory cierpial, ktory byl bity, umeczony, ktory wolal: "Boze
        moj, Boze moj, czemus mnie opuscil" i ktory zostal ostatecznie usmiercony, za
        mnie i za Ciebie? Czy nie warto tez widziec i porozmawiac o drugiej stronie
        medalu, o uwielbionym i zmartwychwstalym Jezusie, ktory zostal zaszczycony
        przez swego Ojca i usiadl po jego prawicy?

        Czasem wiec i na meza mozna spojrzec z roznych punktow widzenia: czasem mowi
        sie o nim jako o "glowie" rodziny, czasem jest "druga polowa", czasem jest
        ojcem, czasem dziadkiem a czasem i pradziadkiem, sam jest tez synem i wnukiem.
        Jest on z zawodu czasem nauczycielem, czasem jest rybakiem i ogrodnikiem,
        poniewaz takie sa jego hobby, czasem jest skarbnikiem w kolku rybackim, czasem
        posiada tez i legitymacje partyjna itd. itd.

        Dla kazdego gleboko wierzacego i praktykujacego chrzescijanina temat o roznych
        urzedach Jezusa ma bardzo wielkie znaczenie!!!
        • a_weasley Jezu teologią szarpany,zmiłuj się nad nami! (x.T.) 20.07.07, 09:33
          anton1 napisał:

          > Jak to dobrze, ze jest to tylko subiektywne spostrzezenie i Twoje osobiste
          > zdanie.

          Podobnie jak osobistym zdaniem są poglądy mojego szanownego skądinąd przedmówcy.

          > Takze i to traktuje jako osobiste i subjektywne przemyslenia.
          > Jezeli ktos sie chce spierac na temat podany w tym watku zalozonym
          > przeze mnie, to jest to jego osobisty problem, a zdaje sie niektore
          > osoby takowy maja.

          Nie zaobserwowałem, acz oczywiście nie odbiera Ci to prawa do mówienia o tym.
          Główny nurt sporu dotyczył sensu lub bezsensu prób wlania Jezusa do menzurki.
          Jak onego czasu napisał rabin Kushner:
          "Jeśli wezmę żabę i pokroję na plasterki, obejrzę tkanki pod mikroskopem,
          przeprowadzę analizy chemiczne płynów ustrojowych, będę miał mnóstwo informacji
          o żabie, ale nie będę miał żaby".
          • anton1 Re: Jezu teologią szarpany,zmiłuj się nad nami! ( 20.07.07, 22:37
            a_weasley napisał:


            > Nie zaobserwowałem, acz oczywiście nie odbiera Ci to prawa do mówienia o tym.
            > Główny nurt sporu dotyczył sensu lub bezsensu prób wlania Jezusa do menzurki.

            A to nie byl temat tego watku.

            > Jak onego czasu napisał rabin Kushner:
            > "Jeśli wezmę żabę i pokroję na plasterki, obejrzę tkanki pod mikroskopem,
            > przeprowadzę analizy chemiczne płynów ustrojowych, będę miał mnóstwo
            informacji
            > o żabie, ale nie będę miał żaby".

            Rabin dobrze napisal, gdy mial na mysli cos bardzo konkretnego. Maja jednak oni
            inny problem (moze nie wszyscy), a mianowicie, aby dobrze rozumiec, wykladac i
            rozbierac Slowo Boze.

            Pawel napisal kiedys tak:
            2 Tym. 2:15
            "Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i
            nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy." (BW)

            Koncowka tego tekstu z greckiego moze byc tez tlumaczona na "dobrze rozbierac"
            "prosto kroic" lub "dobrze dzielic" Slowo Prawdy.

            Biblia nie jest podrecznikiem szkolnym, ktory uporzadkowany jest tematycznie od
            latwiejszych do trudniejszych zadan. Tematy jej pisane sa "troche tu, troche
            tu", aczkolwiek jej historie opisnych wydarzen sa opisane w miare (choc nie
            zawsze) chronologicznie.

        • a_weasley Re: Urzędy na końcu szpilki 20.07.07, 14:50
          anton1 napisał:

          > Jak to dobrze, że to jest tylko twoje osobiste i subiektywne zdanie.

          <ciach>

          > Dla kazdego gleboko wierzacego i praktykujacego chrzescijanina temat o roznych
          > urzedach Jezusa ma bardzo wielkie znaczenie!!!

          I to, że osoba, która uważa to za bicie piany nie jest głęboko wierzącym i
          praktykującym chrześcijaninem, wcale nie jest Twoim czysto osobistym,
          subiektywnym zdaniem. A już koło grzechu pychy to nawet nie leżało.
          • anton1 Re: Urzędy na końcu szpilki 20.07.07, 22:45
            a_weasley napisał:

            > I to, że osoba, która uważa to za bicie piany nie jest głęboko wierzącym i
            > praktykującym chrześcijaninem, wcale nie jest Twoim czysto osobistym,
            > subiektywnym zdaniem. A już koło grzechu pychy to nawet nie leżało.

            Widze, ze jestes bardzo zainteresowany tematem czyli sama osoba Jezusa oraz
            jego urzedami, ktore albo piastowal i piastuje, albo tez jeszcze bedzie
            pistowal. Jest to fakt, i pozostanie to faktem, niezaleznie od tego, czy to sie
            komus podoba czy nie.
            Watek mial na celu zachecenie do rozmowy, ja odczuwamy Jezusa w jego roznych
            urzedach na codzien. Jezeli ktos ich nie odczuwa i jezeli nie ma potrzeby o tym
            rozmawiac z innymi, to nie jest przeciez obligowany do brania udzialu w
            dyskusji. Bardzo proste!
            • a_weasley Re: Urzędy na końcu szpilki 21.07.07, 02:16
              anton1 napisał:

              > jego urzedami, ktore albo piastowal i piastuje, albo tez jeszcze bedzie
              > piastowal.

              Bóg stworzył ludzi na swoje podobieństwo, a ludzie odpłacają Mu pięknym za nadobne.
              • anton1 Re: Urzędy na końcu szpilki 21.07.07, 16:31
                Widze, ze nadal jestes w temacie ...

                Tylko tak na marginesie: Wrzechmogacy Bog stworzyl jako pierwsze ze wszystkich
                stworzen swego Syna. Byl on Jego jedynym bezposrednim stworzeniem. Natomiast
                Syn stal sie nastepnie prawa reka Boga w procesie stwarzania. Wszystkie inne
                stworzone rzeczy lub istoty byly juz wynikiem posrednictwa Syna (Kol.1:15, 16.)
                Ojciec przekazal Synowi wladze i moc, z ktorej to Syn korzystal, korzysta i
                jeszcze bedzie korzystal, i to w zaleznosci od czasu, potrzeby i okolicznosci,
                w rozny sposob. Dla jednych juz byl Nauczycielem, a dla innych jeszcze bedzie.
                • mamalgosia Re: Urzędy na końcu szpilki 21.07.07, 20:36
                  anton1 napisał:
                  Wrzechmogacy Bog stworzyl jako pierwsze ze wszystkich
                  > stworzen swego Syna. Byl on Jego jedynym bezposrednim stworzeniem.

                  "Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu..."
                  • anton1 Re: Urzędy na końcu szpilki 22.07.07, 16:29
                    mamalgosia napisała:

                    > anton1 napisał:
                    > Wrzechmogacy Bog stworzyl jako pierwsze ze wszystkich
                    > > stworzen swego Syna. Byl on Jego jedynym bezposrednim stworzeniem.
                    >
                    > "Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu..."

                    Witaj, czy jest to cytat natchnionego Slowa Bozego?

                    Oto co np. mowi Biblia:

                    Kol. 1:15
                    "On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia,"

                    Obj. 3:14
                    "A do anioła zboru w Laodycei napisz: To mówi ten, który jest Amen, świadek
                    wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego"

                    Chyba zgodzimy sie do tego, ze wersety te i ich konterksty, ktorych tutaj nie
                    podalem, mowia o Synu Boga, o naszym Panu Jezusie Chrystusie.

                • mamalgosia Re: Urzędy na końcu szpilki 21.07.07, 20:37
                  Uważasz, że Bóg potrzebował jakiejś dodatkowej "prawej ręki", żeby stwarzać
                  dalej?smile
                  • anton1 Re: Urzędy na końcu szpilki 22.07.07, 16:48
                    mamalgosia napisała:

                    > Uważasz, że Bóg potrzebował jakiejś dodatkowej "prawej ręki", żeby stwarzać
                    > dalej?smile

                    Nie, tak nie uwazam. Po pierwsze mysla moja jest, ze jednym z atrybutow istoty
                    Najwyzszego Boga jest samowystrarczalnosc. On nie potrzebuje nikogo do swej
                    egzystencji i do swego dzialania. Rowniez zwiazana z tym jest jego
                    niesmiertelnosc, ktora wskazuje na stan istnienia nie podlegajacy smierci. Bog
                    nie musi spozywac pokarmow i nie musi pic napojow aby utrzymac sie przy zyciu.
                    On posiada zycie samo w sobie, on jest zyciem.
                    Po drugie Bog nie musial stwarzac innych istot. On nie musial stworzyc
                    czlowieka, przewidujac jeszcze i tym, ze on kiedy zgrzeszy. On nie musial dac
                    nadziei wyzwolenia, on nie musial przygotowac Zbawiciela.
                    Po trzecie Bog nie potrzebowal ani Mojzesza by wyprowadzic Izraela z Egiptu on
                    nie potrzebowal Abrahama, aby przez niego wywiesc obiecane nasienie, on nie
                    potrzebowal Izajasza i innych prorokow. On nie potrzebowal Piotra ani Pawla.
                    Po czwarte on nie potrzebuje mnie do gloszenia jego Slowa.

                    Wniosek jaki mi sie jednak nasuwa to to, ze Bogu sie tak upodobalo. On miluje
                    sie w roznorodnosci, on kocha sie w udzielaniu zycia i dzieleniu sie swoim
                    dobrem z innymi. On z laski dal mi przywilej gloszenia jego Slowa. Ani Mojzesz,
                    ani Pawel sobie na ich role wsrod ludu Bozego nie zasluzyli.

                    Bogu upodobalo sie rowniez, aby to jego Syn byl tym, przez ktorego mial byc
                    stwarzyny wszechswiat lacznie z istotami zyjacymi, oprocz niego samego.
                    Jan pisze tak:
                    Jan1:3
                    "Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało."
                    Pawel pisze tak:
                    Kol. 1:16, 17
                    "Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi,
                    rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie
                    władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.
                    On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane"
                    Hebr.1:2
                    "Ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił
                    dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył"

                    Bog nie czul sie zmuszony do takiej decyzji, on tak to sobie to upodobal i dal
                    przywilej swemu Jednorodzonemu Synowi, ktory czasem w Biblii nazywany jest
                    wlasnie jego ramieniem:

                    "Wykrzykujcie! Śpiewajcie radośnie razem, gruzy Jeruzalemu, gdyż Pan pociesza
                    swój lud, wykupuje Jeruzalem! Pan obnażył swoje święte ramię na oczach
                    wszystkich narodów i oglądają wszystkie krańce ziemi zbawienie naszego Boga."
                    Izaj.52:9, 10

                    Pozdrawiam
    • mamalgosia Re: Urzedy Jezusa 20.07.07, 13:20
      Jest trochę więcej tych tytułów chrystologicznych w Biblii, ale oczywiście nie
      chodzi o wymienianie ich.
      Zadałam sobie Twoje pytanie wczoraj i nie potrafiłam na nie odpowiedzieć. Kim
      jest dla mnie Jezus? W jaki sposób On miałby być dla mnie Arcykapłanem? W taki,
      że Jego ofiara stała sie przebłaganiem za moje grzechy - ale czy to czuję w
      życiu codziennym? pamiętam o tym - owszem. Ale czy czuję... No i tak sobie
      przeszłam po kolei te tytuły, które by ewentualnie tak bezpośrednio działały na
      mnie. Może "Pan Panów" pasowałby najbardziej.
      Nigdy nie zastanawiałam się nad rolą Chrystusa w moim życiu pod tym kątem. Dla
      mnie On jest Bogiem. Tylko tyle. To znaczy: aż.
      A "Baranek Boży" nie wyklucza "Baranka Boga". Tak jak syn człowieka też może
      być człowiekiem, prawda?
      • mamalgosia Re: Urzedy Jezusa 20.07.07, 13:22
        Najpierw napisałam, potem poczytałam. I widzę, że już całkiem niepotrzebnie
        napisałamsmile
        • anton1 Re: Urzedy Jezusa 20.07.07, 22:20
          Witaj,

          dlaczego niepotrzebnie?

          Wlasnie o to chodzilo w tym watku, aby porozmawiac, czy to w jaki sposob
          opisywany jest nasz Pan w Pismie Sw. ma na nas wplyw w zyciu, jak to odczuwamy
          itd. Napisalas tak, jak jest w Twoim zyciu. To, ze postrzegasz Jezusa jako
          Najwyzszego Boga, nie jest zjawiskiem zaskakujacym, jezeli tak wierzysz. Dowod
          tego dalo tutaj wiele osob. Osobiscie postrzegam nature Jezusa inaczej.
          Poniewaz nie to bylo celem tego watku, niezaleznie od tego wlasnie nacisk
          polozylem w tym watku na czyms innym, na czyms co takze wyplywa bezposrednio z
          natchnionego Slowa Bozego.

          Pozdrawiam Anton
          • mamalgosia Re: Urzedy Jezusa 21.07.07, 11:38
            Niepotrzebnie - bo nie wniosłam nic nowego. Ale masz rację - przecież nie jest
            nic złego w tym, że na pytanie otrzymuje się kilka podobnych odpowiedzi.

            A jak Ty odpowiedziałbyś na pytanie, które postawiłeś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka