Co to jest odwaga?
Gdzie przebiega granica między nią a np. brawurą? Głupotą? Agresją?
Czy tchórzostwo zawsze jest złe? Gdzie przebiega granica między nim a
uległością? Pokorą? Posłuszeństwem?
Czy jesteście odważni?
W Trzęsaczu jest niesamowity ksiądz. Wygląda jak prorok i mówi jak prorok,
sam prowadzi parafię i nie wyjeżdża nawet na urlop. Nie sposób go zapomnieć -
choć miałam okazję spotkać go raz 3 lata temu, 2 razy rok temu i 3 razy w
bieżącym roku - wywiera niezatarte wspomnienie. Moim zdaniem jest atrakcją,
którą można porównać ze znajdującymi się tam ruinami kościółka zmytego przez
morze.
W ubiegłą niedzielę mówił na homilii o odwadze. Takie swoje przemyślenia,
które sprawiły, że i we mnie temat zakiełkował. Mówił porywająco i słuchałam
go naprawdę uważnie - jakoś i jemu i mnie się to udało, pomimo tego, że Młody
już wtedy miał kupę w pampersie i śmierdział

No więc ów ksiądz powiedział, że trzeba odważnych ludzi. I trzeba odważnych
rodziców.
Slogan?
Co rozumiecie pod tymi pojęciami?
Czy jesteście odważnymi ludźmi i rodzicami?
Ja nie jestem odważnym człowiekiem na pewno. Ale rodzicem chyba czasem tak.
Czasem.
Ciekawe jest na przykład to, że jak mam w domu wielką ćmę, to wzywam Męża
żeby ją zatłukł, a jak jej nie ma, to mamę (tak, tak). A jak nie ma nikogo,
to zamykam pomieszczenie z ową ćmą do czasu gdy przyjdzie ktoś odważny. Boję
się i tyle. Ale jeśli ta ćma byłaby w pokoju Synków i oni by się jej bali, to
biorę lacza i ćma nie żyje. Oczywiście wątek raczej ma na celu rozmowę o
innym typie odwagi, ale tak sobie myślę, że może być różnie, w zależy, o
jakie interesy walczymy, prawda?
Piszcie