Dodaj do ulubionych

"miłosc nie zazdrosci..."

07.08.07, 14:22
A ja zazdroszczę mężowi, że on może sobie poleżeć a ja w tym czasie
prasuje.... Zazdroszczę mu, że nie musi się martwić o to co zjedzą dzieci na
obiad, że może jeździć na szkolenia bez strachu o to co się dzieje w domu bo
ja jak wyjeżdżam to ciągle myślę i dzwonię....nie potrafię się oderwać...Czy
to znaczy, ze nie kocham? Czy znów coś źle interpretuję?
Obserwuj wątek
    • imbirka Re: "miłosc nie zazdrosci..." 07.08.07, 15:35
      Wiesz co, ja co prawda nie mam dzieci, ale też się zawsze denerwuję i zamartwiam
      o różne rzeczy, a mój mąż akurat o te nie, ale za to innymi sie przejmuje smile
      więc ten spokój u niego bywa dość pozorny. A jeśli chodzi o prasowanie i
      martwienie o obiad, to chyba nie Twoja zazdrość jest problemem, a podział
      obowiązków miedzy Wami? Może masz poczucie, że wszystko jest na Twojej głowie, i
      warto byłoby o tym porozmawiać z mężem?
    • marta_nie_martka Re: "miłosc nie zazdrosci..." 07.08.07, 16:03
      Spotkałam się z piękną interpretacją na naukach przedmałżeńskich, niestety,
      dawno to było, a ja zajęta bardziej narzeczonym niż naukami, nie zapisałam sobie sad

      Mogę odpowiedzieć przykładem? Mam przyjaciółkę, jeszcze z liceum. I na początku
      naszej przyjaźni byłam o nią bardzo zazdrosna, o uwagę, którą kierowała na
      innych,itd. Dużo o tym myślałam, męczyło, mnie to uczucie. I zaczęłam inaczej
      myśleć o tej sytuacji, był to powolny i trudny proces. Zaczęłam cieszyć się z
      tego, że inni też dostrzegają jak ona jest fajna. Cieszyły mnie jej nowe
      koleżanki, i każdy kto ją doceniał. Jednocześnie, przy wszystkich swoich
      nastoletnich kompleksach, zrozumiałam, że mi nic nie ubywa, mimo, że nie zawsze
      miałam jej uwagę tylko dla siebie.

      Do Twojego przykładu bardziej mi pasuje "miłość nie szuka swego" wink
      • loya2005 Re: "miłosc nie zazdrosci..." 10.08.07, 23:01
        marto_nie_martko!!!
        Bardzo Ci dziękuję za przytoczenie przykładu. Twój post powinnam
        była przeczytać wiele, wiele lat wcześniej-myslę, że zaoszczędziłoby
        mi to przykrych sytuacji, których do dziś się wstydzę. Teraz już mi
        łatwiej "pogodzić się" z tym, że bliskie mi osoby oprócz mnie mają
        też innych przyjaciół, przyjaciółki. Nie mniej zdarzają się
        (niestetycrying sytuacje, w których gryzę się z powodu TAKIEJ właśnie
        zazdrości. (a wydawałoby się, że jako dorosła kobieta jestem osobą
        emocjonalnie dojrzałą)
        skąd się bierze taka zazdrość o czyjąś uwagę? kompleksy, zła
        samoocena?

        pozdrawiam,
        • mamalgosia Re: "miłosc nie zazdrosci..." 11.08.07, 09:52
          loya2005 napisała:
          Nie mniej zdarzają się
          > (niestetycrying sytuacje, w których gryzę się z powodu TAKIEJ właśnie
          > zazdrości. (a wydawałoby się, że jako dorosła kobieta jestem osobą
          > emocjonalnie dojrzałą)
          > skąd się bierze taka zazdrość o czyjąś uwagę? kompleksy, zła
          > samoocena?


          U mnie to na pewno kompleksy i niska samoocena. No,ale ja nie jestem
          dojrzałasmile (pomimo tego, że dorosła już od dłuższego zcasu)
          • loya2005 Re: "miłosc nie zazdrosci..." 11.08.07, 16:01
            U mnie to na pewno kompleksy i niska samoocena. No,ale ja nie
            jestem
            > dojrzałasmile (pomimo tego, że dorosła już od dłuższego zcasu)

            no to zupełnie tak jak u mnie. mamałgosiu jak sobie z tym radzisz?
            • mamalgosia Re: "miłosc nie zazdrosci..." 12.08.07, 18:24
              "jak sobie z tym radzisz"...
              No więc powiem prawdę: nie radzę sobie. Zupełnie. Każdy dzień jest
              zmaganiem się ze sobą, ludźmi i światem wokół, każdy dzień jest
              próbą wędrówki ku dojrzałości, w każdym dniu jest udawanie
              dojrzałości.
              Ale efekty moim zdaniem mizerne.
              • loya2005 Re: "miłosc nie zazdrosci..." 13.08.07, 14:20
                a jak sprawić; jak wychować dzieci, żeby wierzyły (też) w siebie,
                dobrze myślały o sobie i żeby nie musiały takich wątków zakładać?
                • mama_kasia Re: "miłosc nie zazdrosci..." 13.08.07, 16:14
                  Może okazywać miłość. Nie tylko wiedzieć samemu, że się je kocha,
                  nie tylko kochać, ale o tej miłości im mówić.
                  • mamalgosia mamo_kasiu ! 15.08.07, 09:09
                    Jak tylko przeczytałam Twój post, to poczułam jaki jest dla mnie
                    ważny. Chciałam Ci to napisać, ale mi umknęło. I wczoraj znowu mi
                    umknęło. Jak to dobrze, że teraz sobie o tym przypomniałam! Wczoraj
                    byłam z Młodym na placu zabaw, droga daleka, on siedział w wózku i
                    podziwiał barany na niebie, więc mogłam dużo przemyśleć. I właśnie
                    myślałam o tym, co napisałaś.
                    Jest taka tendencja w postmodernistycznym świecie, że słowa ulegają
                    dewaluacji, wyrażenia stają się wyświechtane, obietnice czcze i
                    wszystko w ogóle rzucane na wiatr. Wtedy trzeba podkreślać, że
                    miłości nie udowadnia się słowami, że trzeba czynów itp. I tak jest.
                    Że nie wystarczy gdy słodki młodzieniec pod pachnącym jaśminem wyzna
                    słodkiej pannie, że ją miłuje - musi jeszcze dać jej siebie i
                    przyjąc ją dla siebie.
                    Ale kto wie, czy nie ma również tendencji odwrotnej. To znaczy:
                    wiem, że ona jest. Czyny mówią same za siebie, skoro to robię, to
                    wiadomo, że z miłości, no bo z czego. A jednak te słowa... Na pewno
                    nie "zamiast", ale oprócz są bardzo ważne. Dla mnie życiodajne.
                    Od czasu gdy pobraliśmy się z moim Mężem nie było dnia, by nie
                    powiedział mi, że mnie kocha. I nie nudzi mi się to. Za każdym razem
                    jest dla mnie świeże i nowe, za każdym razem daje siły.
                    Idę powiedzieć wszystkim moim Chłopcom, że ich kochamsmile
                    A Tobie, Kasiu: dziekuję
                    • mama_kasia Re: mamo_kasiu ! 16.08.07, 09:00
                      Słowa mogą mieć wielką moc smile
                      Pamiętam, jak kiedys tata powiedział nam, że nie potrafi
                      okazywać nam miłości ani o niej mówić (tak był wychowany,
                      taka była jego mama, że o tym się nie mówiło). Ale czyż
                      właśnie w tych słowach (nie potrafię) nie powiedział, że
                      kocha? smile) To "nie potrafię" tkwi we mnie jak wielkie wyznanie,
                      że kocha smile Tak też można smile
                      Najtrudniej powiedzieć mi o tym, że go kocham, najstarszemu.
                      I zawsze jestem zaskoczona, jak go pogłaszczę, a on nie ucieka,
                      on, który nie znosi takiego okazywania uczuć wink
                      • loya2005 Re: mamo_kasiu ! 16.08.07, 10:19
                        Nie pamiętam żebym jako dziecko słyszała od rodziców, że mnie
                        kochają. Wiem, że się wtedy o tym nie mówiło, poza tym preferowany
                        był "zimny chów". Choć z drugiej strony wiem, że ich troska o
                        zapewnienie "normalności" była kierowana miłością i troską.
                        Dzieci mam b.młode i nie szczędzę im wyznań i przytulań; jak sądzę
                        nie zaprzestanę, dopóki młode będą większe i zaczną uciekać od
                        głaskaniawink
                        Martwię się o co innego: ponieważ należę do ludzi o niskiej
                        samoocenie i kompleksach mniej lub bardziej uzasadnionych, nie
                        chciałabym tego jakoś (podświadomie może) przenieść na dzieci.
                        • mamalgosia loya 16.08.07, 20:50
                          może zainteresuje Cię ten wątek?:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=55156517&a=55156517
                          • loya2005 Re: loya 16.08.07, 23:48
                            zainteresował!
                            bardzo Ci dziękujęwink
                            pozdrawiam,
        • marta_nie_martka Re: "miłosc nie zazdrosci..." 14.08.07, 09:11
          To u mnie było tak samo jak u Ciebie, a właściwie u Was smile Niska samoocena, plus
          nieśmiałość i brak jakichkolwiek talentów towarzyskich. Bardzo trudno nawiązuję
          znajomości, nie umiem ich podtrzymywać, z przyjaźniami jest jeszcze gorzej, i
          bałam się, że stracę tą naj, naj lepszą przyjaciółkę. Rozkwit naszej przyjaźni
          przypadł na pierwsze lata studiów, czyli nie byłam już nastoletnią kozą, a
          jednak poddawałam się emocjom.
    • mamalgosia Re: "miłosc nie zazdrosci..." 07.08.07, 22:11
      Myślę, że gdyby po kolei wziąć pod lupę określenia św. Pawła na
      miłość, to na niejednym noga by nam się powinęła. A to dlatego, że
      nasza ludzka miłość nie jest doskonała. Ale i tak nazywam ją
      miłościąsmile

      A co do zazdrości to chyba jest to moja największa wada,
      wychodziłoby więc na to, że nie potrafię kochać w ogólesad Wierzę
      jednak, że tak nie jest
      • mamalgosia Re: "miłosc nie zazdrosci..." 09.08.07, 06:36
        Miłość nie zazdrości - to my zazdrościmy. Miłość nie szuka swego -
        to my szukamy. Miłość nie pamięta złego - to my pamiętamy.

        A teraz "tylko" przemieniać nas w miłośćsmile
    • mader1 Re: "miłosc nie zazdrosci..." 08.08.07, 22:38
      A nie jesteś czasem zmęczona ? No bo... jak taki człowiek ( nawet
      kobieta) jest mocno zmęczony, powieki się kleją, a jeszcze " musi"
      coś przeprasować, a drugi też zmęczony przecież ( chociaż
      mężczyzna), ale już sobie leży przyjemnie wyciągnięty, to ten
      pierwszy zmęczony trochę się ( spoglądając sporadycznie znad deski,
      sporadycznie, bo fałdki się robią) buzuje. Tak kocha tego drugiego
      zmęczonego, że wyciągnąłby się cieplutko i przyjemnie obok. A nie
      stał z dala ! Odgrodzony deską !
      A na tych wyjazdach... tęsknisz za nimi bardzo. On też tęskni, ale
      mu pewnie " nie wypada" dzwonić jak ta baba. Kochacie.
      Porozmawiajcie tylko na temat podziału obowiązków.
      • ula27121 Re: "miłosc nie zazdrosci..." 14.08.07, 07:59
        Myślę, że jest dokładnie tak jak piszesz....a ja to ogólnie przyznam, że
        nienawidzę prowadzenia domu i strasznie sie przeciwko temu buntuję. I mimo, że
        mam bardzo duża pomoc od męża to wkurzam się że niektóre rzeczy po prostu muszę
        zrobić ja...Bo on pracuje na dwóch etatach a ja na jednym zatem automatycznie
        ten drugi domowy jest dla mnie. Ale widzę też, że jak jestem wyspana to już mi
        wiele rzeczy mniej przeszkadza.
        Tylko, że często rzeczywiście "szukam swego", zazdroszczę i stąd moje
        wątpliwości. A spotykam kobiety, które jak opowiadają o sobie w małżeństwie, o
        tym jak są zakochane, jak gotują z uśmiechem na ustach i jak wstają w nocy do
        dzieci z radością że mogą z nimi więcej czasu spędzić.....mam ich co raz więcej.
        Nie mam wątpliwości, że kocham ale mam wrażenie....może jakoś powierzchownie?
        Ale niedługo zacznę się wysypiaćsmile
        • mamalgosia Re: "miłosc nie zazdrosci..." 16.08.07, 20:47
          ula27121 napisała:

          A spotykam kobiety, które jak wstają w nocy do
          > dzieci z radością że mogą z nimi więcej czasu spędzić.....mam ich
          co raz więcej

          ??? Naprawdę? Nie znam ani jednej takiej
          • ula27121 Re: "miłosc nie zazdrosci..." 17.08.07, 09:41
            To chyba muszę zmienić towarzystwo......
            • mamalgosia Re: "miłosc nie zazdrosci..." 17.08.07, 13:28
              nie wiem, nie namawiam. Ale naprawdę nie znam takich
          • fiamma75 Re: "miłosc nie zazdrosci..." 17.08.07, 09:57
            mamalgosia napisała:

            > ula27121 napisała:
            >
            > A spotykam kobiety, które jak wstają w nocy do
            > > dzieci z radością że mogą z nimi więcej czasu spędzić.....mam
            ich
            > co raz więcej
            >
            > ??? Naprawdę? Nie znam ani jednej takiej
            >
            Ja też smile
            Do naszej generalnie wstaje maż, ale też nie czyni tego z radością :-
            )
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka