23.08.07, 21:58
Szlismy sobie dzisiaj na Maciejowa, pogladajac co chwile na M.,
puszczona, zgodnie z zasadami ludzi gor, jako najslabsza, przodem -
czy jeszcze lezie, i rozmawialismy o czujnosci.

O tym, ze chyba najwieksza zaleta czlowieka w kontakcie z drugim
czlowiekiem jest, jesli potrafi bez slow odgadnac jego nastroje,
potrzeby, oczekiwania. Czesto tego brakuje, zwlaszcza miedzy
doroslymi ludzmi, partnerami (wobec dziecka altwiej o taka kchajaca
czujnosc) - czesto zakladamy, ze ten drugi sam sobie poradzi. Albo,
jesli sobie mialby nie poradzic, to od nas czegos zazada.

Czujnosc. Nasluchiwanie. Wychylenie ku drugiemu.
Tak, jak w tym fragmencie "Potopu":


"Kmicic coraz był bledszy i resztkami sit trzymał na wodzy wybuch
szaleństwa; ale książę, cały zatopiony w swej mowie, upajał się
własnymi słowami, własnym rozumem, i nie zważając na słuchacza tak
dalej mówił:

- Jest, panie kawalerze, zwyczaj w tym kraju, iż gdy kto kona, to mu
krewni w ostatniej chwili poduszkę spod głowy wyszarpują, ażeby się
zaś dłużej nie męczył. Ja i książę wojewoda wileński postanowiliśmy
tę właśnie przysługę oddać Rzyczypospolitej. Ale że siła
drapieżników czyha na spadek i wszystkiego zagarnąć nie zdołamy,
przeto chcemy, aby choć część, i to nie lada jaka, dla nas
przypadła. Jako krewni, mamy do tego prawo. Jeśli zaś nie
przemówiłem ci tym porównaniem do głowy i nie zdołałem w sedno
utrafić, tedy powiem inaczej. Rzeczpospolita to postaw czerwonego
sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie,
Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą
wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle
zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie
przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy. Niechaj Chmielnicki
przy Ukrainie się ostaje, niech Szwedzi z Brandenburczykiem o Prusy
i wielkopolskie kraje się rozprawiają, niech Małopolskę bierze
Rakoczy czy kto bliższy. Litwa musi być dla księcia Janusza, a z
jego córką dla mnie!

Kmicic wstał nagle.

- Dziękuję waszej książęcej mości, to tylko chciałem wiedzieć!

- Odchodzisz, panie kawalerze?

- Tak jest.

Książę spojrzał uważniej na Kmicica i w tej chwili dopiero
spostrzegł jego bladość i wzburzenie.

- Co ci jest, panie Kmicic? - spytał. - Wyglądasz jak Piotrowin...

- Fatygi z nóg mnie obaliły i w głowie mi się kręci. Żegnam waszą
książęcą mość, przed odjazdem przyjdę się jeszcze pokłonić.
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Czujnosc 24.08.07, 10:07
      > Szlismy sobie dzisiaj na Maciejowa...

      Tylko pozazdrościć smile

      > O tym, ze chyba najwieksza zaleta czlowieka w kontakcie z drugim
      > czlowiekiem jest, jesli potrafi bez slow odgadnac jego nastroje,
      > potrzeby, oczekiwania. Czesto tego brakuje, zwlaszcza miedzy
      > doroslymi ludzmi, partnerami (wobec dziecka altwiej o taka kchajaca
      > czujnosc) - czesto zakladamy, ze ten drugi sam sobie poradzi.

      Chciałoby się, aby ten drugi rozpoznał, co się w nas dzieje,
      czego oczekujemy, ale wydaje mi się właśnie tego nie należy
      z tej drugiej strony oczekiwać. Takie oczekiwanie może
      zniszczyć ludzi. Mam na myśli bierne oczekiwanie, bez
      dawania sygnałów - bo przecież on powinien to wiedzieć.
      A właśnie, że nie powinien. Czasami trzeba mu powiedzieć.

      Inną sprawą jest założenie, że ten ktoś sam sobie poradzi.
      Zgadzam się, nie zawsze sobie poradzi, nawet ten najtwardszy.

      Albo,
      > jesli sobie mialby nie poradzic, to od nas czegos zazada.

      Nie znoszę, kiedy ktoś czegoś ode mnie oczekuje, a nie mówi
      tego wprost. Nie znoszę. Dosyć dużo widzę. Często wiem,
      czego chciałby ten drugi, ale właśnie w takich sytuacjach rodzi
      się we mnie obrzydliwa przekora - niech powie, o co chodzi...
      Wcale nie uważam, że robię dobrze. To taka pycha we mnie sad
      Najgorzej jest wtedy, gdy ten drugi ma pretensje, że pomocy
      nie otrzymał sad
      A słabi, niepewni, zakompleksieni często nie mówią sad I ja
      (czuję to) wcale ich nie "wychowam" swoim uporem. Tylko
      miłością można coś polepszyć... Wiem to i ...próbuję inaczej.
      Wiem, bo sama jestem momentami taka "okropna" wink
      ich
      • isma Re: Czujnosc 24.08.07, 15:08
        mama_kasia napisała:

        > > Szlismy sobie dzisiaj na Maciejowa...
        >
        > Tylko pozazdrościć smile
        >

        Hm, no, ujme to tak: atrakcja byla to specyficzna, my ze slubnym
        smigamy te trase tajemna sciezka poza szlakiem w godzine, a tu sie
        trzeba bylo wlec prawie dwie, i powsciagac zapedy w rodzaju "a jak
        ja bym te zmije zlapala i wydusila z niej ten jad, to co by bylo..."
        Ale Przyslop jak zawsze cudna...
        Dzisiaj byla przymiarka do Starych Wierchow, ale jednak to juz z
        noszeniem na barana, niestety, wiec tata z progenitura musial wrocic
        do schroniska. Zreszta zle sie szlo, polomy po nocnej trabie
        powietrznej ogrone.
        Za to jutro w przeciwna strone, na Lubon wink)).

        > > O tym, ze chyba najwieksza zaleta czlowieka w kontakcie z drugim
        > > czlowiekiem jest, jesli potrafi bez slow odgadnac jego nastroje,
        > > potrzeby, oczekiwania. Czesto tego brakuje, zwlaszcza miedzy
        > > doroslymi ludzmi, partnerami (wobec dziecka altwiej o taka
        kchajaca
        > > czujnosc) - czesto zakladamy, ze ten drugi sam sobie poradzi.
        >
        > Chciałoby się, aby ten drugi rozpoznał, co się w nas dzieje,
        > czego oczekujemy, ale wydaje mi się właśnie tego nie należy
        > z tej drugiej strony oczekiwać. Takie oczekiwanie może
        > zniszczyć ludzi. Mam na myśli bierne oczekiwanie, bez
        > dawania sygnałów - bo przecież on powinien to wiedzieć.
        > A właśnie, że nie powinien. Czasami trzeba mu powiedzieć.

        No! Wiec, zgadzam sie, od strony "biorcy" patrzac, on niczego
        wymagac nie ma prawa. To niszczy niejedno malzenstwo, jak ona liczy
        na to, ze on sie domysli, ze ona ma PMS wink)). Natomiast niewatpliwa
        zaleta jest, jesli "dawca" ma te wlasnie ceche.


        > Nie znoszę, kiedy ktoś czegoś ode mnie oczekuje, a nie mówi
        > tego wprost. Nie znoszę. Dosyć dużo widzę. Często wiem,
        > czego chciałby ten drugi, ale właśnie w takich sytuacjach rodzi
        > się we mnie obrzydliwa przekora - niech powie, o co chodzi...
        > Wcale nie uważam, że robię dobrze. To taka pycha we mnie sad
        > Najgorzej jest wtedy, gdy ten drugi ma pretensje, że pomocy
        > nie otrzymał sad

        Ach, wlasnie. Przeklenstwo tych, ktorzy nie umieja prosic! Ja
        pretensji nie miewam, ale brak "czujnosci" rejestruje. I wplywa to
        na moje relacje z ta osoba.

        > A słabi, niepewni, zakompleksieni często nie mówią sad

        Hmmm... Ja to bym sie raczej zaliczyla do tych, co zawze mocni. Ale
        moze masz racje?
        • mamalgosia i jak na Luboniu? 24.08.07, 15:38
          Tam jest takie prześmieszne schronisko - wysokie, ale chudesmile,
          miałam wrażenie, że tam mają jeden pokój.
          Piękne piargi przy zejściu (lub przy wejściu - zależy, jakim
          szlakiem się wchodzi/schodzi, rzecz jasna)
          • isma Re: i jak na Luboniu? 24.08.07, 22:10
            A, jak na Luboniu, to napisze jutro, chyba ze BRAK CZUJNOSCI w moim
            malzenstwie zaowocuje tym, ze nie dogadamy sie co do szlaku
            wejsciowego. Ja sie nie lubie wloczyc oplotkami, moze byc ostro po
            poziomicach, a slubny wprost przeciwnie. Uzgodnilismy na razie co do
            zejscia, ze niebieskim wink)).
        • mama_kasia Re: Czujnosc 24.08.07, 16:20
          Stare Wierchy wspominam z rozrzewnieniem... zima, brak wody,
          sylwester i mój pierwszy (opłakany) kontakt z nartami wink.
          Ach... i wycieczka na Turbacz i widok na Tatry smile
    • justyna.ada Re: Czujnosc 24.08.07, 10:29
      A żołnierze tymczasem bez rozkazu ładowali wiuki i siodłali konie.

      Soroka mówił im :

      - Nie zawadzi to, trzeba być na wszystko gotowym.

      - My też gotowi! - odpowiadali starzy zabijakowie ruszając wąsami.

      Jakoż pokazało się wkrótce, że Soroka dobrze znał swego pułkownika,
      bo nagle Kmicic ukazał się w sieni, bez czapki, w koszuli tylko i
      hajdawerach.

      - Konie siodłać! - krzyknął.

      - Posiodłane.

      - Wiuki ładować!

      - Spakowane.

      - Dukat na głowę! - krzyknął młody pułkownik, który pomimo całej
      gorączki i wzburzenia spostrzegł, że ci żołnierze w lot odgadują
      jego myśli.



      Taaaaak. Pamiętam parę takich "pożarowych" sytuacji w pracy, gdzie
      razem z drugim człowiekiem jest sie skupionym na tym samym, nawet
      mówić za dużo nie trzeba. I dooooooobrze jest tak się zgrać z
      ukochaną osobą, że nie tylko odgadnie się, czego może potrzebować,
      ale i odgadnie się, jaki ma nastrój, i co należy powiedzieć. Czasem
      to wygląda, jakby druga strona kończyła myśl pierwszej, która nie
      została powiedziana.

      Co nie przeszkadza, że informacja to cenna rzecz smile
    • mamalgosia Re: Czujnosc 24.08.07, 15:36
      Znam tę czujność. Która niestety potrafi się przerodzić w lęk i
      paranoję - czujność do bólu - nie mówię co myślę, nie mówię co
      czuję, nie mówię co we mnie - z obawy przed reakcją drugiej osoby.
      Czujność nad każdym swoim słowem czy milczeniem.
    • mader1 Re: Czujnosc 09.08.08, 13:12
      pogladajac co chwile na M.,
      > puszczona, zgodnie z zasadami ludzi gor, jako najslabsza, przodem -

      > czy jeszcze lezie,

      Nie chodziłam po górach - może dwa razy na wycieczce szkolnej, ale
      co to było za chodzenie. Ledwo wlazłam na jakis pagórek, a już
      radość mnie przepełniała, że weszłam tak wysoko wink))))
      Zastanawia mnie, jak często tę zasadę - najsłabszy przodem -
      stosujemy ?
      A jak często bacikiem, bacikiem smagamy, żeby gonić najlepszych (
      siebie czy innych - mniejsza)...

      Isma ostatnio mało pisze, to jakoś się trzeba przeszłością
      ratować smile))))
      • mamalgosia Re: Czujnosc 13.07.09, 14:57
        Przypomniała mi się myśl, którą gdzieś przeczytałam - jesli idziesz
        przed przyjacielem, nie musisz się obawiać, że wbije ci nóż w plecy.
        Jesli idziesz za przyjacielem, nie musisz się obawiać, że ci
        ucieknie.
        Nie na temat, ale cenne

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka