Powroty

27.09.07, 13:42
Powracam na forum smile Powracam do czynnego uczestnictwa, bo czytałam
Was pilnie codziennie smile Nie taki ze mnie jednak egocentryk, żebym
miała od razu na cześć mojego powrotu o nim wątek zakładać - wątek
będzie o powrotach trudnych.

Zainspirowała mnie mary_ann, która napisała w ramach wyjaśnień: "A
sami wiecie, że im więcej czasu upływa, tym trudniej
wrócić." Doświadczyliście takich trudnych powrotów? Powrotów, na
które w zasadzie nie ma się ochoty? Albo ochotę ma się, ale bilans
zysków i strat pokazuje, że lepiej zachować istniejące status quo...
Czasem powrót jest jednoznaczny z przyznaniem się do porażki. Co
powoduje, że człowiek jednak potrafi wyjśc z bezpiecznego dla siebie
miejsca, zaryzykować odrzucenie i jednak powrócić?

Temat trudnych powrotów to z jednej strony problem powracającego a z
drugiej - tego, do którego się powraca. Czasem burzy mu się
istniejący porządek świata. Czasem ma on ochotę powiedzieć: teraz
jest już za późno na powrót, teraz już Ciebie nie chcę. A czasem
wyciąga z radością ręce, jak ojciec syna marnotrawnego - Jezus uczy
nas, jak powinniśmy przyjmować powracających.

Podzielicie się refleksją? smile
    • mamalgosia Re: Powroty 27.09.07, 14:03
      warszawianka51 napisała:

      > Powracam na forum smile
      Wiesz, jak mnie ucieszyłaś! nie wiem, czy to nie będzie jedyna
      radość w dzisiejszym dniu, ale Ty wiesz, dlaczego...
      Jak dobrze, że wróciłaś...
    • mamalgosia Re: Powroty 27.09.07, 14:04
      Bardzo bym chciała móc się wypowiedzieć w Twoim wątku. Ale nie mogęsad
      Chętnie poczytam, co napiszą inni...
    • kulinka3 Re: Powroty 27.09.07, 14:29
      Może w tym czasie naszych wspólnych rozważań jeszcze ktoś odważy się powrócić;-?
      Bardzo lubię takie powroty,bo to znaczy,że bez forum czegoś brakwink)).
      Witaj ponownie!
      To kto następny.....
      • mader1 Re: Powroty 27.09.07, 15:50
        > Bardzo lubię takie powroty,bo to znaczy,że bez forum czegoś brak;-
        ))).

        O nie ! To bez nich czegoś brak na forum smile bez tych powrotów smile))
        Bardzo się cieszę.
        Wiem, że to forum, takie forum jest dziwnym miejscem. Czasem
        wypowiedź kosztuje wiele, bo dotyczy najistotniejszych dla
        człowieka spraw. Czasem napisze się zbyt dużo, niedokładnie albo
        przeciwnie zbyt osobiście...
        Niekiedy nie jest się zrozumianym...
        Nieraz nie miałam siły, a kiedyś musiałam być reanimowana wink))
        Odejścia
        Są tak samo istotne , jak powroty... Odejścia... trudne, bolesne...
        wyjścia z domu z trzaskaniem drzwiami... Wyjścia ciche, z walizką,
        na zawsze - z blizną w sercu...
        Pozwolić odejść, pozwolić ochłonąć... Przeprosić i wiedzieć, że
        oprócz tego nie można zrobić nic. Powiedzieć swoje zdanie - bo nie
        mozna zmilczeć, gdy jest się przyjacielem, żoną, matką, córką...
        Powiedzieć narażając się na gniew... Nie móc wytłumaczyć do końca.
        Drzwi zamknięte, walizka zabrana.
        Przeżyłam to. Człowieka się nie zatrzyma. Można pozwolić Mu wyjść,
        pozwolić przeżyć, pozwolić się pozbierać. Albo wyjdzie bez
        pozwolenia. Im więcej dostanie wolności... tym szybciej wróci ?
        Jeżeli pozwolisz dziecku rosnąć, dorastać,odchodzić powoli, wyjść...
        Będzie wracało ...
        Sym marnotrawny wcale nie wrócił z pustymi rękami... smile))
        On wrócił bogatszy niż wyszedł...
        • kulinka3 Re: Powroty 27.09.07, 16:28
          mader1 napisała:

          > > Bardzo lubię takie powroty,bo to znaczy,że bez forum czegoś brak;-
          > ))).
          >
          > O nie ! To bez nich czegoś brak na forum smile bez tych powrotów smile))
          > Bardzo się cieszę.

          Tak, Mader, tylko ludzie zazwyczaj wracają, bo im czegoś brakuje, a nie dlatego,
          że czują się nieodzowni wink)).
          Z punktu widzenia forum oczywiście każdy jest cenny i dlatego ja nie lubię
          odchodzenia, ani tego cichego, ani tego z hukiem i może stąd uwielbiam
          powroty.Bo wraca się rzeczywiście innym, bogatszym w doświadczenie,głodnym....
          Kurczę, to może pora wyjść żeby znowu wejść, co?
          • mader1 Re: Powroty 27.09.07, 16:43
            nawet nie próbuj !!! smile))) ja już Cię serdecznie witam z
            powrotem smile))
            i mamalgosię smile)), żeby Jej też to nie przyszło do głowy smile))
            • kulinka3 Re: Powroty 27.09.07, 17:20
              wink)))
              Czekajmy więc na radosne powroty, a Mamalgosi po prostu zabierz klucz od drzwi,
              żeby nigdzie nie wyszławink))
              • mamalgosia Re: Powroty 27.09.07, 21:45
                Niestety brednie.
                Ale miłe bredniesmile
        • warszawianka51 Re: Powroty 27.09.07, 21:32
          > Sym marnotrawny wcale nie wrócił z pustymi rękami... smile))
          > On wrócił bogatszy niż wyszedł...
          >

          Jezus nas uczy, że również ojciec stał się bogatszy po powrocie
          syna. Odzyskał go. Gdyby nie przyjął go z otwartymi ramionami, to
          być może syn znów by odszedł.
          Trudno powracać ale chyba trudniej przyjmować powracających. Kiedyś
          w "Wysokich obcasach" był artykuł o zdradzie. Pani psycholog
          stwierdziła, że zawsze trudniej jest tej stronie, która przebacza -
          bo to ona bierze na siebie większą odpowiedzialnośc za związek. Poza
          tym ten, kto powraca chce i zazwyczaj potrafi jak najszybciej o
          swojej zdradzie zapomnieć. Osoba zdradzona pamięta dłużej...

          Są takie pary, które lubią efektowne kłótnie, po nich burzliwe
          wyprowadzki a następnie radosne powroty. Mają taki model życia. Ale
          przy każdym odejściu jest przecież cień ryzyka, że powrotu już nie
          będzie...

          Są pary, które odchodzą od siebie latami - odchodzą w książki, w
          telewizję, w niewspólnych znajomych, w pasje... Niby każdy w
          rodzinie powinien mieć przestrzeń tylko dla siebie - jasne, to jest
          oczywiste. Tylko czasem umyka nam, że odeszliśmy już za daleko. Że
          trudno powrócić, że nawet nie chce się powracać.

          Przyznam szczerze, że ja mam tendencję do uciekania i muszę się
          pilnować żeby wracać o czasie smile I żeby nikt nawet nie zauważył, że
          mnie chwilowo nie było smile
          • mamalgosia Re: Powroty 27.09.07, 21:36
            napisz coś więcej na temat tego ostatniego akapitu...
            • warszawianka51 Re: Powroty 27.09.07, 21:55
              Jeśli chcesz to napiszę na priv. Ale nie wiem, czy na pewno chcesz.
              • mamalgosia Re: Powroty 29.09.07, 13:57
                Tak. Chcę
          • mader1 Re: Powroty 28.09.07, 08:10
            > Jezus nas uczy, że również ojciec stał się bogatszy po powrocie
            > syna. Odzyskał go. Gdyby nie przyjął go z otwartymi ramionami, to
            > być może syn znów by odszedł

            O...a ja mam wrażenie, że ojciec godząc się na odejście syna, godząc
            się na oddzielenie jego części majątku jeszcze przed swoją śmiercią
            ( syn jakby pochował ojca, " uśmiercił go", odzielił się
            definitywnie) bez szemrania, bez jednej skargi - otworzył tak
            szeroko ramiona, że pozostały one otwarte aż do powrotu.
            Czasem, żeby pozwolić odejść, pozwolić na niewdzieczność czy swoją
            krzywdę bez skargi, ze zrozumieniem dla niesprawiedliwej po ludzku
            decyzji, zdobywamy się na milość ponad nasze siły.

            > przy każdym odejściu jest przecież cień ryzyka, że powrotu już nie
            > będzie...

            Tak. Właśnie dlatego.
            Ale mam wrażenie, ze w " głośnym odejściu" jest większa szansa
            powrotu. Poprzez głośne odejście nierzadko ktoś chce powiedzieć - "
            muszę poczuć, że jestem jeszcze wolnym człowiekiem" , coś chce
            zamanifestować.

            > tym ten, kto powraca chce i zazwyczaj potrafi jak najszybciej o
            > swojej zdradzie zapomnieć. Osoba zdradzona pamięta dłużej...

            No tak. Jak to jedna ze znanych mi zdradzonych kobiet powiedziała "
            on się pokajał, przeprosił, wyspowaidał się... dla niego to
            przeszłość, a ja... ja ciągle myślę" Ale udało się im.
            • isma Prawda 28.09.07, 08:23
              mader1 napisała:

              >
              > > tym ten, kto powraca chce i zazwyczaj potrafi jak najszybciej o
              > > swojej zdradzie zapomnieć. Osoba zdradzona pamięta dłużej...
              >
              > No tak. Jak to jedna ze znanych mi zdradzonych kobiet
              powiedziała "
              > on się pokajał, przeprosił, wyspowaidał się... dla niego to
              > przeszłość, a ja... ja ciągle myślę" Ale udało się im.

              A, bo to chyba jest kwestia prawa czlowieka do prawdy (mam na tym
              punkcie szmergla, przepraszam).
              Ten, kto zdradzil, WIE, jaka byla prawda o odejsciu. Osoba
              zdradzona, nawet jesli o okolicznosciach zdrady dowiedziala sie duzo
              (od osob trzecich badz od skruszonego), i tak musi ostatecznie
              ZAUFAC. Nie tylko co do przyszlsoci - co do przeszlsoci tez. Nigdy
              sie nie dowie, co naprawde dzialo sie wtedy, kiedy tamten ktos
              (mentalnie czy fizycznie) od niej "odszedl".

              Uch, jak ja nie znosze niedomowien ;-(((.
        • mamalgosia mader... 27.09.07, 21:47
          Wierz mi, że zastanowiłam się 16 razy, czy zadać to pytanie...
          jesli nie prosić, to skąd on będzie wiedział, że marzę o jego
          powrocie?
          • mader1 mamalgosiu 28.09.07, 07:57
            jeżeli odszedł, musi zaryzykować... zaryzykować czy go przyjmiesz.
            Ten strach, poczucie, ze jednak może się nie udać, niepewność i W
            TAKIEJ sytuacji podjęcie tego ryzyka dopiero gwarantuje, że nie
            odejdzie drugi raz zbyt pochopnie. Taka jest kolej rzeczy sad
            Dzieciaki to głupiutkie są... przeież się na nie zawsze czeka, co ?
    • anuteczek Re: Powroty 07.10.07, 23:03
      Nie wiem, czy jestem gotowa na powrot. czytam pilnie, trudno mi
      pisac.
      Kiedy dolaczylam do Waszego grona bylam szczesilwa zona, mama
      dzieciatka, ktorego nie dane mi bylo przytulic. Potem przyszedl czas
      proby.Dzieki Bogu przetrwalam, ale ciagle sie gryze, ze jest nie
      tak - jestem niesakramentalna zona niesakramentalnego meza. Staram
      sie wychowywac nasze dzieci w wierze, ale wiem, ze za kilka lat syn
      czy corka zapytaja - mamo, a dlaczego ty i tata nie chodzicie do
      Komunii...

      Kolejny powrót - to powrót do Polski. Póki co niemozliwy. Wracamy co
      jakis czas na chwilé i przekonujemy sié, ze jeszcze za wczesnie, by
      wracac.

      • isma Re: Powroty 08.10.07, 00:58
        Dobrze, Anuteczku, ze jestes.
        Wiesz - my wszyscy tutaj, chociaz pewnie kazdy w innej
        sferze "ciagle sie gryziemy, ze jest nie tak". My wszyscy kazda Msze
        sw. zaczynamy od wypowiedzenia we wlasnym imieniu "Kyrie, eleison".

        Rzecz cala w tym, zeby pomimo tego sie nie bac: "nie dal nam Bog
        ducha bojazni, ale mocy i milosci, i trzezwego myslenia" wink)).
        Wiec, myslac trzezwo i kierujac sie miloscia - trzeba ze wszystkich
        sil zabiegac o to, co mozliwe. I Ty to wlasnie robisz wink)).
      • mamalgosia Re: Powroty 08.10.07, 15:22
        anuteczku... co Ty piszesz...
        Nawet nie masz pojęcia, ile ja mam za uszamisad
        Pisz, bądź
    • mamalgosia Re: Powroty 12.10.07, 18:43
      A ja dzisiaj sobie rano słuchałam w samochodzie Mozarta. To też dla
      mnie pewien powrót
    • mader1 ciekawe 11.09.08, 23:42
      kiedy Warszawianka, Kulinka i inni, których baaardzo brakuje,
      powrócą do odzywania się ? smile
      Im starsza jestem, tym bardziej przywiązuję się do ludzi smile
      • isma Re: ciekawe 11.09.08, 23:54
        Maadzik nie ma ;-(((.
      • mama_kasia Re: ciekawe 12.09.08, 08:33
        Wiem, że Alex nas podczytuje, tylko ciągle w biegu na początku roku
        szkolnego. Ale napisała, że wszystkich pozdrawia smile
    • mamalgosia Re: Powroty 12.09.08, 16:13
      Czasem pisac się nie da z przyczyn czysto technicznych (brak czasu,
      brak netu), a czasem nie da się, bo głowa zaprzątnięta czym innym
      (my np. mamy w domu teraz istny kołowrót, a ostatnio znowu wyniknęła
      chorobasad).
      Ale czasem jest to coś bardzo głębokiego. I po czymś takim albo
      patrzy się już na wszystko innymi oczami i nie jest już tak samo,
      albo nie wraca się w ogóle.

      Jak to mówią moi uczniowie: "Nigdy dwa razy nie wejdziesz do tej
      samej wody: za drugim razem będzie już brudna"smile
    • mamalgosia co do... 12.09.08, 17:33
      Warszawianki, to rozumiem Ją, że nie pisze

      A co z kulinką?
Pełna wersja