Witam serdecznie

Na forum znalazłam się dzięki uprzejmości
Mader1, która zaprosiła mnie do Waszego szacownego Grona po tym ,
jak zwróciłam się do niej z pewnym problemem. Poniżej pozwoliłam
sobie zacytować oba moje maile z nadzieją, że zechcą Państwo
podzielić się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem w wierze.
Pozdrawiam serdecznie.
"Od dawna poczytuję sobie Wasze forum, a że ostatnio zdarzył się
moim znajomym pewien, hm...wypadek - nie wiem jak to nazwać,
postanowiłam napisać i zapytać Was o zdanie, być może już
zetknęliście się z podobnym problemem. Otóż córeczka moich
znajomych przystępuje w tym roku szkolnym do Pierwszej Komunii
Świętej, więc tym samym uczestniczy we wszystkich przygotowaniach
i zajęciach organizowanych przez proboszcza. W parafii jest
zwyczaj, że na mszy podczas komunii małe, przed komunijne dzieci
mogą podejść z paluszkiem na ustach po błogosławieństwo.
Dziewczynka parę razy podczas różnych mszy tak podeszła. Niestety,
jakieś dwa tygodnie temu(nie wiem dokładnie)mała się zagapiła,
podeszła w grupie różnych wiekowo dzieci i przyjęła podany jej
przez księdza opłatek, hostię(przepraszam, ale jestem niewierząca
i nie bardzo znam się na tej terminologii). Moja znajoma mówi, że
mało nie dostała zawału kiedy to zobaczyła . Niestety, była za
daleko, żeby zareagować odpowiednio wcześniej. Dziecko wróciło do
ławki kompletnie nie świadome tego co się stało. Dopiero w drodze
do domu zostało uświadomione w tej materii. Nie muszę dodawać, że
mała się strasznie tym przejęła. Sugerowałam znajomej udanie się
do proboszcza i rozmowę na ww. temat - niestety, z tego co wiem
(przynajmniej do wczoraj tak było) nikt z dorosłych nie
pofatygował się do księdza. W sumie nie moja sprawa, ale
wydarzenie jest ciekawe samo w sobie - jakie są konsekwencje
opisywanej sytuacji dla dziecka? Będę bardzo wdzięczna za
odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie"
W odpowiedzi moja respondentka poleciła mi lekture tego linku
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=60598516&a=60638741
"Witam ponownie

Mam nadzieję, że za bardzo się Pani nie narzucam?
Przeczytałam cały wątek, a dzisiaj zaprosiłam znajomą i ją
posadziłam przed komputerem. Sprawy, o których piszą forumki są
bardzo ważne i dla mnie ,laika, ciekawe, ale po przeczytaniu
odniosłam wrażenie(jak się dzisiaj okazało, moja koleżanka też),
że ten wątek nie dotyczył tego konkretnego problemu. Możliwe jest
też, że obie nie zrozumiałyśmy zawartych w nim treści

Otóż podczas czytania odniosłyśmy wrażenie, że rodzicom, z różnych
względów, nie odpowiada obecny sposób przystępowania do Pierwszej
Komunii Św, niemniej byli zdecydowani przygotować dziecko pod
względem ogólnych wiadomości, jakie powinno mieć na tym etapie
oraz dopełnić wszelkich obowiązków poprzedzających przystąpienie
dziecka do pierwszej w życiu komunii. Dziecko też wydało nam się
dojrzałe i świadome tego faktu. Tymczasem przypadek znajomej jest,
hm.... przypadkowy

. W ogóle nie byli przygotowani do takiego
obrotu sprawy. Dziecko chodzi normalnie w szkole na katechezę, a
poza tym ma zajęcia przygotowujące do Pierwszej Komunii Świętej w
parafii, w której miało do niej przystąpić. Do niedawna wszystko
biegło swoim utartym , normalnym torem i tak miało być do maja.
Nie wiem dlaczego oni nie idą porozmawiać z księdzem, dlaczego tak
się wzbraniają przez wzięciem odpowiedzialności za to co się stało
na siebie. Tzn. wiem, domyślam się, że powoduje nimi strach o to,
że dziecko nie zostanie dopuszczone do uroczystego przyjęcia
pierwszej(?) komunii. Samo dziecko jest przerażone na samo
wspomnienie tego. Niestety, sama im powiedziałam, że dziecko u
pierwszej komunii już było

Czy mam rację? Co Pani o tym sądzi?
Pozdrawiam serdecznie."