Dodaj do ulubionych

Wyrażanie szacunku

20.12.07, 12:26
Bardzo się zdziwiłam, gdy moja teściowa widząc mnie baraszkującą po
dywanie z małą wtedy jeszcze Najstarszą, powiedziała, że tak się
spoufalając z dzieckiem, stracę cały autorytet. Teraz też patrzy,
choć nic już nie mówi, z dezaprobatą, gdy dzieci prowadzą z nami
polemikę wink
Dziecko ma nie dyskutować - tak okazuje dorosłemu szacunek sad
Ale jakiś czas temu zdziwiłam się jeszcze bardziej, gdy rówieśnik
mojej Najstarszej też powiedział, że On z rodzcami nie dyskutuje. Bo
Oni wtedy mają niezmienny argument - że widocznie nie ma do nich
szacunku, skoro polemizuje..... Wydawało mi się, że teraz inaczej
się dzieci wychowuje...
To jak jest ? Zawsze uważałam, że wystarczy swoje racje przedstawić
kulturalnie.
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 12:48
      To dla odmiany moja córka dyskutuje do upadłego nad każdą
      drobnostką. Nawet codzienny strój lub zawartość śnaidania jest
      powodem do półgodzinnej dyskusji. A na moje stwierdzenie, ze pewne
      rzeczy są decyzją rodziców i nie podlegają dyskusji wogóle nie
      reaguje.

      Ja tez oczywiście uważam, że o pewnych sprawach można podyskutować,
      a nawet trzeba dziecku przynajmniej wytłumaczyć. Ale uwierz mi, że
      dyskusja na 250 tematów w ciagu dnia wykończy każdego. smile))

      Marzyło by mi się, by moje dziecko choć co drugie polecenie
      wykonywało od reki ze słowami: dobrze mamusiu. A usłyszałam coś
      takiego może ze dwa razy w życiu. Przeważnie jest : ale mamo........

      smile))))))))
      • mader1 Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 18:42
        Marzyło by mi się, by moje dziecko choć co drugie polecenie
        wykonywało od reki ze słowami: dobrze mamusiu. A usłyszałam coś
        takiego może ze dwa razy w życiu. Przeważnie jest : ale mamo........

        Ale myślisz, że to z powodu braku szacunku ?
    • a_weasley Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 17:06
      mader1 napisała:

      > Bardzo się zdziwiłam, gdy moja teściowa widząc mnie
      > baraszkującą po dywanie z małą wtedy jeszcze
      > Najstarszą, powiedziała, że tak się spoufalając
      > z dzieckiem, stracę cały autorytet.

      Przypomina mi to nieco siostry mojego dziadka, które były bardzo zbulwersowane,
      że ich bratankowie - nie byle kto, bo synowie kierownika szkoły! - bawią się z
      wioskowymi chłopakami.
      Po czym wybuchła wojna i Nie Byle Kto Starszy, czyli mój ojciec, razem z owymi
      chłopakami zasuwał na folwarku, bo z czegoś trzeba było żyć.

      > Teraz też patrzy, choć nic już nie mówi,

      To bardzo dobrze o niej świadczy, że nie mówi. W ten sposób daje wnukom dobry
      przykład: że w rodzinie najważniejsza jest mama i tata i w sprawach dotyczących
      rodziny nie należy z nimi dyskutować, nawet jak się jest babcią.

      > z dezaprobatą, gdy dzieci prowadzą z nami
      > polemikę wink

      A to już jest zupełnie inna historia. Dzieci jednocyfrowe polemiki prowadzić nie
      powinny.

      > To jak jest ? Zawsze uważałam, że wystarczy swoje
      > racje przedstawić kulturalnie.

      Owszem, należy przedstawić kulturalnie i uzasadnić. Ale polecenie z
      uzasadnieniem pozostaje poleceniem, a nie punktem wyjścia do dyskusji. Dziecko
      nie jest partnerem dla rodziców ani rodzice nie są partnerem dla dziecka.
      W moim rodzinnym domu wiadomo było, że kiedy zabawa, to zabawa, a kiedy
      tata/mama mówi, co trzeba zrobić, to się robi (a jak się nie zrobiło, to nie ma
      się co dziwić konsekwencjom). I to, że się do ojca mówi "Kłapouszku, jesteś
      najbardziej kochanym osłem na świecie" (jako że u nas takim wentylem był podział
      na role z Qbusia Puchatka), nie znaczy, że ten Kłapouszek jest przez to mniej
      głową rodziny.
      Z biegiem lat zrobił się problem, bo ojciec nie odróżniał nieznacznego
      podśmiewania się z jego przywar od braku szacunku (tak samo zresztą jak
      pokpiwania - za oczy - z sympatią z nieznacznej typowo babcinej sklerozy jego
      śp. matki), ale w końcu dojrzał umysłowo dzięki kontaktom z kotami i teraz można
      mu nawet powiedzieć, że dojrzał umysłowo, i się nie obraża.
      • isma Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 18:06
        a_weasley napisał:
        >
        > A to już jest zupełnie inna historia. Dzieci jednocyfrowe polemiki
        prowadzić ni
        > e
        > powinny.

        Tak, a z chwila wejscia w strefe drugiego krzyzyka nabywaja tej
        umiejetnosci za natchnieniem Ducha sw...
        Obawiam sie, ze dziesieciolatek, ktoremu zamykano buzie przez
        poprzednie lat dziewiec (nie licze wieku niemowlecego), moze miec
        powazne klopoty z umiejetnoscia prowadzenia sensownej polemiki.

        No, ale skoro mowisz, ze tak ma byc...
        • a_weasley Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 18:22
          isma napisała:

          > Tak, a z chwila wejscia w strefe drugiego krzyzyka
          > nabywaja tej umiejetnosci za natchnieniem Ducha sw...

          Gdybym Cię nie znał, przypuszczałbym, że naprawdę nie rozumiesz, o co mi chodzi.
          Albo że naprawdę sądzisz, że uważam, jakoby tego typu zmiany w świadomości (i,
          co za tym idzie, zmiany zakresu tego, co dopuszczalne) dokonywały się skokowo.
          Powiem więcej, w tym przypadku przypuszczałbym, czytając

          > Obawiam sie, ze dziesieciolatek, ktoremu zamykano
          > buzie przez poprzednie lat dziewiec (nie licze
          > wieku niemowlecego), moze miec powazne klopoty
          > z umiejetnoscia prowadzenia sensownej polemiki.

          że naprawdę nie widzisz trzeciego wyjścia pomiędzy dyskutowaniem poleceń
          rodziców przez małe dziecko a całkowitą niemożnością wypowiadania się w
          sprawach, które delikwenta dotyczą.
          Ja jakoś tej umiejętności polemiki nabrałem (być może wprawiając się w relacjach
          z równymi sobie). Powiem więcej, śmiem twierdzić, że z wiekiem osiągnąłem w tej
          dziedzinie niejaką wprawę.
          • isma Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 19:40
            Wlasnie, eeeeee, specyfika tej wprawy, rozwazana w kontekscie Twojej
            wypowiedzi w tym watku, mi bardzo daje do myslenia wink)).
            I na tym poprzestanmy.

            Nasze dziecko z kolei polemizuje z nami od kiedy mowi, i ja to
            uwielbiam - co ewentualnie, oczywiscie, moze zaowocowac
            bezpardonowym oddaniem mnie do domu starcow w stosownym czasie. Ale
            Kann mowi, ze u Helclow da sie wytrzymac, to moze konsekwencje tych
            bledow wychowaczych nie beda az tak dotkliwe wink)).
            • anndelumester Re: Wyrażanie szacunku 21.12.07, 09:30
              > Nasze dziecko z kolei polemizuje z nami od kiedy mowi, i ja to
              > uwielbiam - co ewentualnie, oczywiscie, moze zaowocowac
              > bezpardonowym oddaniem mnie do domu starcow w stosownym czasie.
              No to u nas podobnie bedzie. big_grinDDDDD i o zgrozo my tez to
              uwielbiamy, btw zauwazam zadziwiajaca zdolnośc mojego dziecka do
              bezblednego rozrozniania osob doroslych budzacych szacunek od
              takich, ktore muszą sobie tego autorytetu dodmuchć. Ale to pewnie
              wynik naszych błedoww i wywrotowej pedagogiki w przedszkolu big_grinD


              -
      • mader1 Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 18:40
        > Owszem, należy przedstawić kulturalnie i uzasadnić. Ale polecenie z
        > uzasadnieniem pozostaje poleceniem, a nie punktem wyjścia do
        dyskusji. Dziecko
        > nie jest partnerem dla rodziców ani rodzice nie są partnerem dla
        dziecka.
        > W moim rodzinnym domu wiadomo było, że kiedy zabawa, to zabawa, a
        kiedy
        > tata/mama mówi, co trzeba zrobić, to się robi (a jak się nie
        zrobiło, to nie ma
        > się co dziwić konsekwencjom).

        A tam... zaraz partnerem. Nie, u nas w domu są rodzice i dzieci.
        Nie udajemy nikogo innego. Odróżniamy polecenia " nie do dyskusji" -
        typu : "umyj zęby, odnieś talerz..." itd od poleceń- prośb, które
        uzasadniamy, choć też chcemy by były bezwzględnie wykonane ( np "
        Proszę, wróć dziś zaraz po lekcjach, ponieważ muszę wyjść do babci i
        popilnujesz przez ten czas brata" itd). Ale jest szereg sytuacji,
        które ja (mąż) jakoś sobie wyobrażamy, ale rozegrać mogą się
        inaczej. Po uwzględnieniu zasadnych wniosków wink
        U naszych dzieci te "polemiki" rozkładają się w czasie mniej więcej
        tak :
        jak są zupełnie małe co chwilę dopytują "dlaczego" tudzież " nie
        chcą" czegoś smile albo zapominają - na przykład po drodze do łazienki,
        że poszły tam w celu umycia rąk smile)) Trzeba je pilnować,
        przypominac, doprowadzać i tłumaczyć 10 raz - czasem już
        poirytowanym tonem, przyznam.
        Potem uczą się - mając jeszcze wiek jednocyfrowy smile- że część
        poleceń i tak będą musiały wykonać, więc nie dyskutują smile
        Jest wtedy spokojniej.
        Potem nie trzeba co do części tematów nawet wydawać poleceń, bo już
        wiedzą, czego oczekujemy i " jak się w domu to robi".
        Ale polemiki i dyskusje są podejmowane, ponieważ wzrasta stopień
        niezależności - część sytuacji dzieci już same mogą kreować,
        rozwiązywać po swojemu czy mieć trochę inną koncepcję na ich
        rozwiązanie.
        Mogą mieć też swoje zdanie, odrębne od naszego o wielu osobach,
        wydarzeniach.

        > Z biegiem lat zrobił się problem, bo ojciec nie odróżniał
        nieznacznego
        > podśmiewania się z jego przywar od braku szacunku (tak samo
        zresztą jak
        > pokpiwania - za oczy - z sympatią z nieznacznej typowo babcinej
        sklerozy jego
        > śp. matki), ale w końcu dojrzał umysłowo dzięki kontaktom z kotami
        i teraz możn
        > a
        > mu nawet powiedzieć, że dojrzał umysłowo, i się nie obraża.

        Jesteś szczęściarzem. Mój tato sam zartując z wielu osób, żartów na
        swój temat nie uznawał. Pokpiwanie uważał za skandaliczny brak
        szacunku. Do mojej mamy łatwiej trafić żartem niż poważnymi
        argumentami surprised i pokpiwania się nie boi smile Ale moja teściowa
        mogłaby się śmiertelnie obrazić. To też w Jej oczach brak szacunku
        dla rodzica.
        • isma Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 19:46
          mader1 napisała:
          Odróżniamy polecenia " nie do dyskusji" -
          > typu : "umyj zęby, odnieś talerz..."

          O, to, to wlasnie. Nie zalezy to od wieku dziecka, tylko od wagi
          nakazu/zakazu.

          "Nie wolno zjadac pinezek" - i to sie bezwglednie egzekwuje. Ale jak
          to sie robi zasada odnoszona do wszystkich dzialan wobec dziecka,
          to... jest ryzyko, ze w jakims momencie dziecina nie odrozni
          polecenia bezdyskusyjnie waznego od malo waznego i dyskutowalnego -
          i bedzie nieszczescie, otworzy buzie szerzej niz w ciup i zezre te
          pinezke. Majac przepisowo raczki w maldrzyk, bo to akurat w jego
          przeladowanej lepetynie sie ostalo.

          Mader, jak noga?
          • a_weasley Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 20:20
            isma napisała:

            > "Nie wolno zjadac pinezek" - i to sie bezwglednie
            > egzekwuje.

            Co oczywiście nie znaczy, bym miał coś przeciwko uzasadnieniu takiego zakazu,
            np. plastycznemu przedstawieniu ubocznych skutków takiej diety (znakomity opis
            psa, który zeżarł sprężynę, jest w "Rzeźni nr 5" Vonneguta).
            • isma Re: Wyrażanie szacunku 21.12.07, 08:15
              Nie mowilismy o uzasadnianiu przez rodzicow, tylko o tym, czy
              dziecko ma prawo z zakazem (lub jego uzasadnieniem) polemizowac z
              nadzieja na skutek po swojej mysli.

              Otoz NAWET w tym przypadku, MSZ, polemizowac moze (chociaz
              zazwyczaj, jak napisala Mader, szybko chywta, ze szkoda czasu), to
              jego sprawa, zabraniac dyskusji nie zamierzam - ale raczej mnie nie
              przekona.
          • mader1 OT Wyrażanie szacunku 20.12.07, 20:29
            pan doktor był baaardzo wyrozumiały ...I sympatyczny. Na razie nie
            założył mi gipsu - jeżeli NIE BĘDĘ CHODZIŁA przez TYDZIEŃ ( TEN) i
            będę polegiwać z lodem na nodze, będzie się goić. Bardzo boli, i to
            podobno dlatego, że drugi raz w tym samym miejscu sad
            Radził, żebym polecenia dla dzieci spisała na kartce DRUKOWANYMI i
            pokazywała co jakiś czas palcem smile))), żeby sobie strun głosowych
            nie zedrzeć przed świętami. Praktyk wink
            Zepsułam wszystkim dzień sad Nie byłam na Wigilii w przedszkolu ( a
            bylismy tam umówieni z pewną Bliską naszej rodzinie osobą), nie
            bylismy ( przeze mnie) na mszy...
            Ale jak siedziałam na Dyżurze, spotkałam samotną kobietę - okropne
            złamanie otwarte... bardzo cierpiała... I jak tak razem
            posiedziałysmy, mój ból nabrał rzeczywistych rozmiarów.
            • kulinka3 Re: OT Wyrażanie szacunku 20.12.07, 21:34
              Łączymy się w bólu, z Tobą Mader, bo mamy taką samą sytuację już 2
              tydzień.Zastosuj się do rad pana dr, bo inaczej czeka Cię to samo co nas, czyli
              kolejna 3 wizyta u lekarza. Leż i uśmiechaj się miło do zarobionych
              domownikówwink)), ale jakby nie skutkowalo przeistocz się we włoską matkę!
              • mader1 Re: OT Wyrażanie szacunku 20.12.07, 21:45
                no nie ! To Ty też postanowiłas przed Świętami wić się na łożu
                boleści zamiast ciężko pracować ?
                Doktor polecił internet do robienia zakupów smile)) Powiedziałam Mu, że
                kupiłam wszystko... Wszystko ! jak dla osoby ze zdrową nogą smile))
                zaraz okazało się, że po parę małych rzeczy trzebaby wyjść smile))
                • kulinka3 Re: OT Wyrażanie szacunku 20.12.07, 23:52
                  Nie ja, nasze najstarszo- najmłodsze.Ja latam, jak kot z pęcherzemwink)), ale Ty
                  musisz się ograniczyćwink))i z serca Ci współczuję, bo już nie wiem co gorsze,
                  łoże boleści czy unieruchomienie w łóżku.Ściskam.
            • mama_kasia Re: OT Wyrażanie szacunku 21.12.07, 07:41
              Ależ Maderku, leż sobie i pomyśl, jakie to szczęście, że
              nie musisz wszystkiego przygotowywać, bo lekarz Ci zabronił.
              Masz usprawiedliwiony luz smile)) A rodzina sobie poradzi smile
              No, gorzej, że boli, ale to też minie...

              nie
              > bylismy ( przeze mnie) na mszy...

              No jakie przez Ciebie? Specjalnie sobie tę nogę skręciłaś?!
              • alex05012000 Re: do mader PILNE o kostce!!! 21.12.07, 11:01
                maderku, na skręconą nogę:
                3 x dziennie okłady z lodówki z altacetu, tzn rozpuścić altacet,
                zmrozić, namoczyć szmatkę i położyć na nodze takie lodowate
                psikadło "Lipo-hepp" (nie pamiętam jak sie pisze dokładnie), psikać
                3 razy dziennie
                maść jeszcze była, ale musiałabym po powrocie do domu zobaczyć na
                kartce od lekarza...
                do łykania było też, z kasztana chyba, na krążenie, i coś
                przeciwzapalnego, przeciwobrzękowego, prezciwzakrzepowego, 2
                preparaty do łykania, mam zapisane w domu...
                w maju sobie załatwiłam kostkę, była fioletowo-sina, chodziłam o
                kuli - po tygodniu zeszło, ortopeda mi to wszystko nadawał, podam ci
                nazwy leków telefonicznie wieczorem...wszystko bez recepty...
                będę myśleć intensywnie!!! aha, może ci przywieźć takie
                usztywnienie-unieruchomienie kostkowe, z materiału, z rzepami, na
                suwak? nie mówił lekarz żeby coś takeigo nosić??? odezwij sie
                maderku mailowo, jutro mogę ci podwieźć!!!
                • mader1 Re: do mader PILNE o kostce!!! 21.12.07, 11:23
                  kochana, już piszę, piszę, dzięki
                  • isma Re: do mader PILNE o kostce!!! 21.12.07, 11:32
                    Altacet mozna kupic w zelu, w tubce. Bardzo wygodny w uzyciu.
                    • alex05012000 Re: do mader PILNE o kostce!!! 21.12.07, 15:07
                      można kupić żel, z początku w owym czasie sama kupiłam, ale ortopeda
                      właśnie kazał okładać takim rozpuszczonym i zmrożonym,
        • a_weasley Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 20:18
          mader1 napisała:

          > Odróżniamy polecenia " nie do dyskusji" -
          > typu : "umyj zęby, odnieś talerz..." itd
          > od poleceń- prośb, które uzasadniamy, choć też
          > chcemy by były bezwzględnie wykonane

          I pewnie jeszcze obu tych kategorii od próśb dotyczących czegoś, co jest do
          swobodnej decyzji dziecka. Owóż właśnie tego odróżnienia mi zabrakło, a też
          bliższego zdefiniowania "polemiki", bo czym innym jest pojedynczy protest (np.
          prośba o przesunięcie godziny zakończenia zabawy), który zostaje załatwiony
          pozytywnie lub odmownie i to już jest koniec, a czym innym dyskusja i
          negocjowanie, bo jak dziecko się nie da przekonać to rodziców załatwi odmownie
          (a wystarczy przejść na sąsiednie "Wychowanie", żeby spotkać apostołki takiej
          postawy).

          > wzrasta stopień niezależności -

          Pewnie, że wzrasta i chociaż nie zmienia się skokowo, to stopniowo zmiany
          ilościowe przechodzą w jakościowe. To się nazywa dialektyka wink

          > Jesteś szczęściarzem. Mój tato sam zartując z wielu
          > osób, żartów na swój temat nie uznawał.

          Mój tak gdzieś do siedemdziesiątki też nie (teraz ma 80).
          • mader1 Re: Wyrażanie szacunku 20.12.07, 20:55
            to mój umarł zbyt młodo sad Już się nie zastanawiam nawet, jaki byłby
            koło 70-tki czy 80-tki. Z pewnością by mnie czymś zaskoczył.
    • mama_kasia Re: Wyrażanie szacunku 21.12.07, 07:46
      U mnie te sytuacje ciągle są takie niepewne. Bo z jednej
      strony pokutuje wychowanie, wzięte z domu, gdzie z rodzicami się
      nie dyskutowało, a tym samym ...nie rozmawiało sad A z drugiej
      strony taka radość, że dzieci chcą wyrażać własne zdanie.
      Staramy się zachować postawę rodzica, któremu dziecko ma być
      posłuszne, ale pamiętamy też o Miłości słuchającej, dopuszczającej,
      przytulającej. Ten fragment z Pisma Świętego przychodzi mi do głowy
      o szacunku dla ojca i matki i jednocześnie o nierozdrażnianiu
      dzieci.
    • minerwamcg Re: Wyrażanie szacunku 21.12.07, 11:08
      Myślę, że spora część nieporozumień w tym temacie bierze się z braku uściślenia.
      Co to mianowicie znaczy "dyskutować z rodzicami".
      Będę szczęśliwa, kiedy dziecko powie mi "mama, ja wcale tak nie uważam. Kaśka
      powinna zrobić tak, bo tak byłoby mądrzej". Wtedy ja zapytam dlaczego mądrzej i
      wywiązuje się dyskusja, przy okazji której mogę dziecku coś wyjaśnić, czegoś się
      o nim dowiedzieć, poruszyć jakiś problem.
      Nie sprzeciwię się, kiedy dziecko powie "nie chcę tych niebieskich spodni. Są
      okropne, nie lubię ich. Pójdę w czarnych" (chyba, że czarne spodnie będą
      ukochanymi obszarpanymi bojówkami, a strój będzie dotyczył imienin babci).
      Gwałtownie zaprotestuję natomiast, kiedy na moje "wynieś śmieci" dziecko odpowie
      "A dlaczego ja? W tym tygodniu już dwa razy wynosiłem".
      • isma Re: Wyrażanie szacunku 21.12.07, 11:47
        Minerwa, Arthur napisal w tonie kategorycznym, cytuje: "dzieci
        jednocyfrowe polemiki prowadzic nie powinny".

        Ty go znasz, my go troche znamy, i mozemy zakladac, ze to byl, nooo,
        zart, figura retoryczna. Ale wez pod uwage, ze nie wszyscy, co to
        czytaja (i uczestnicy tego forum, i przypadkowi czytacze), to
        wiedza. I potem czlowiek przeglada rozne fora, z ktorych sie
        dowiaduje, ze wierzacy to by najchetniej dziecko zakneblowali, bo,
        no wlasnie, niepolemizowanie jest dowodem szacunku.

        A co do smieci - po pierwsze, jest na to prosty sposob, zwany
        harmonogramem wynoszenia. Zeby sie nie uzerac z domownikami, u nas
        mniej wiecej zostalo ustalone, co do kogo ze spraw przewidywalnych
        nalezy, i tyle. Zostaje kwestia nieprzewidywalnych.

        Po drugie - a dlaczegoz by nie mialo protestowac? Zwlaszcza, ze moze
        miec racje (w moim wlasnym domu np. moja rodzicielka "niczyje"
        obowiazki domowe chetniej cedowala na mnie niz na kogokolwiek
        innego, a jak mi sie czasem zdarzylo zapytac, czemuz to moj
        rodziciel - skadinad oczywiscie nie do spelaniania wszystkich z
        racji choroby fizycznie zdolny - nie bywa adresatem tego rodzaju
        prosbopolecen, to twierdzila, ze skoro sam sie za nie nie bierze, to
        widocznie nie moze, a dziecku zlecic zawsze mozna. No to teraz, jak
        amja oboje dobrze po szescdziesiatce, zaistniala koniecznosc
        proszenia rodziciela go o wykonanie roznych, ciagle jeszcze niezbyt
        forsownych, czynnosci - tyle ze ta prosba trafia w proznie... A
        gdyby ktos kiedys - w tej akurat sprawie - dziecka jednocyfrowego
        posluchal...) ?
        • minerwamcg Re: Wyrażanie szacunku 21.12.07, 14:39
          Jeżeli chce się jakąś opinię sprowadzić do absurdu, nic prostszego,
          jak potraktować ją literalnie i zastosować do wszelkich mozliwych i
          niemozliwych sytuacji. W ten sposób nawet niewinna konieczność mycia
          zębów rano i wieczorem może zostać przedstawiona jako narzędzie
          ponurego terroru smile))
          Nie mam dzieci. Mam jednak nadzieję, że jak już one będą, będę się
          starała dzielić obowiązki sprawiedliwie. I wykręcania się od
          wynoszenia śmieci nie odnoszę do sytuacji przeciążania pracą jednego
          członka rodziny, lecz do migania się od obowiązku kogoś, kto zgodnie
          z wcześniejszymi ustaleniami ten obowiązek miał wypełnić.
          • verdana Re: Wyrażanie szacunku 21.12.07, 22:10
            Mój syn, lat trzynaście, na większość polecań odpowiada "tak, mamo". W związku z
            tym automatycznie zwalamy wszystko na jedynego, najmłodszego nieszczęśnika,
            który sie nie broni.
            Bardzo mnie i resztę rodziny to niepokoi. Goście odwiedzający nasz dom też juz
            zauważyli, ze dziecko coś dziwne jest.
            To skutek wychowania przez czworo dorosłych, którzy przyjęli, ze dziecko ma
            wykonywać polecenia (może polemizować, ale wykonać ma i tak).
            Teraz ja oraz przyjaciółka-psycholog wymyślamy strategię "Jak zbuntować własne
            dziecko przeciw sobie". Problem rzadki ale wcale niebłahy. Odmawianie jest jedną
            z najważniejszych życiowych umiejętności.
            Dobrze, ze własnego pokoju nie sprząta, inaczej byłby to już przypadek
            psychiatryczny.
          • mader1 Re: Wyrażanie szacunku 22.12.07, 11:07
            No tak. Wyszło, że rozmawiamy o wszystkim naraz, bo trochę tak był
            zbudowany post założycielski - zamiast opisać konkretną sytuację,
            napisałam ogólnie. Bo też i tak to wygląda - babcia uważa , że
            dziecko powinno cały czas mówić tylko " tak mamo" i nasiąkać
            mądrością rodzica, który nigdy się nie myli i zawsze chce dobrze.

            > Nie mam dzieci. Mam jednak nadzieję, że jak już one będą, będę się
            > starała dzielić obowiązki sprawiedliwie.

            Każdy tak chce. Niewiele osób chce dla swoich dzieci być
            niesprawiedliwym. W dodatku je kocha bardzo mocno. Ale tak, jak
            można się i niesprawiedliwie zachować wobec innych osób, tak samo w
            dobrej nawet wierze, można niesprawiedliwie traktować swoje własne
            dziecko. I tu nie chodzi o sytuacje absurdalne. Nagle w zalataniu, w
            zmęczeniu czy zwykłej nieuwadze, zwala się jakąś czynność na jednego
            czy częściej zauważa się błędy jednego z dzieci... Dlatego dla mnie
            ważnym jest WYSŁUCHAĆ i choć czasem psuje to moje plany, przyznać
            rację smile
            Ale w głębi duszy uważam, że jestem sprawiedliwa smile)))
    • rycerzowa Re: Wyrażanie szacunku 22.12.07, 13:54
      Każdy człowiek, niezależnie od wieku, powinien mieć swoją "przestrzeń wolności".
      Współczesne dziecko ma z tym problem, gdyż jest stale w centrum uwagi.

      W domu mojego ojca obowiązywała zasada "tak, ojcze, tak matko", ale dzieci wyrosły samodzielne, bo było ich aż sześcioro. Poza tym świat dzieci i świat dorosłych to były dwa odrębne światy. Kontakty z "panem ojcem" były siłą rzeczy rzadkie, dzieci miały sporo swobody.

      Jeśli w domu jest jedno, dwoje dzieci, i sporo dorosłych dookoła, to ten mały człowiek jest stale na cenzurowanym, jest ciągle kontrolowany, no i wchodzi w liczne relacje z dorosłymi, zbyt liczne. Gdyby chcieć się zawsze trzymać zasady "tak, tatusiu, mamusiu" to musiałby być pozbawionym własnej woli.
      A jak się mu pozwala na własne zdanie, to mamy pajdokrację.
      No, nie jest łatwo.
      • jol5.po Re: Wyrażanie szacunku 23.12.07, 00:24
        >>To skutek wychowania przez czworo dorosłych, którzy przyjęli, ze dziecko ma
        wykonywać polecenia (może polemizować, ale wykonać ma i tak).
        Teraz ja oraz przyjaciółka-psycholog wymyślamy strategię "Jak zbuntować własne
        dziecko przeciw sobie". Problem rzadki ale wcale niebłahy. Odmawianie jest jedną
        z najważniejszych życiowych umiejętności.<<

        a jak to dziecko ma po prostu taki charakter??
        Znaczy się może jest spokojny, i jeszcze do tego introwertyk.
        Zresztą mam wrażenie, że bunt to sprawa jeszcze trochę późniejsza, ok 14 lat.
        Może mu się jeszcze pojawi. Ale czy jest sens uczenia buntu?
        Przepraszam, może to nie całkiem na temat wątku, ale tak mnie to uderzyło w
        wypowiedzi. Także w kontekście tego, ze sama mam dziecko bardzo zbuntowane, to
        znaczy mające problem ze współpracą, własnie 14-latkę.
        Właśnie takiemu zbuntowanemu mam wrażenie, że jest ciężej mieć własne zdanie, bo
        nie dość, że mu sie wydaje, że to jego zdanie jest wiecznie zagrożone, to
        jeszcze zanim wyrobi sobie to zdanie, to już buduje sobie jakieś przeciwne
        zdanie do tego, które ma rodzic, czasami w bardzo nieprzemyślany sposób.
        Właśnie "tak mamo" może być wyrazem asertywności.
        Choć przed 13-latkiem jeszcze całe nastolatkowanie i nie wiadomo, czy z dnia na
        dzień nie zbudzi się w nim jeszcze lew i to bez pomocy pani psycholog.
        • verdana Re: Wyrażanie szacunku 23.12.07, 10:12
          E, nie - mój wcale grzeczny i spokojny nie jest, dyskutuje i kłóci się - owszem.
          od zarania swego życia. Czyli zadnie przeciwne ma, ale jest nazbyt posłuszny.
          Tylko nie potrafi, nawet gdy widzi, ze jest wykorzystywany, przeciwstawić się i
          powiedzieć "nie". Póki my go wykorzystujemy, to jest jeszcze OK smile. Ale nie
          można założyć, ze inni tego nie wykorzystają - już widzę, ze w szkole często
          robi coś za innych.
          Ja raczej stawiam na bezradność - nie wygra z czwórka dorosłych. Mnie
          zaniepokoiło, jak kazałam zgasić telewizor - i on wyłącza w środku filmu.
          Ja mam może nietypowe doświadczenie z dwójką całkowicie nie buntujących się
          nastolatków i uważam, ze troszkę buntu dobrze by im jednak wtedy zrobiło.
          • jol5.po Re: Wyrażanie szacunku 23.12.07, 13:29
            to ciekawe co piszesz
            czyli wszystko w normie, kłóci się, dyskutuje, ale jest grzeczny, za bardzo
            i co ciekawe to trzecie dziecko, które się nie buntuje
            a powiedz, Ty się buntowałaś jako nastolatka??
            Ja ciężko przechodziłam nastolatkowanie i mam wrażenie, że moja córka dokłądnie
            zachowuje sie w ten sam deseń, tylko mi się wydawało, że ja wysuwałam jakieś
            propozycje współpracy, ona często tego nie robi.
            A dyskusje syna i kłótnie obejmują tez dorosłych?
            I jeszcze tak sobie myslę, ze naprawdę grzeczność, jesli jest spokojna, do tego
            dziecko jest pogodne może być oznaką asertywności. Mam wrażenie, ze bunt mojej
            córki tak samo mocno ją boli, jak mnie, ale ona nie umie inaczej. ona ma przymus
            wewnętrzny kwestionowania, ale jest jej przez to bardzo trudno.
            Kiedyś myślałam, ze bunt jest twórczy, to znaczy, że wykluwa się w ten sposób
            dojrzałość, do któej inaczej dojść jest bardzo trudno. Ale teraz sobie myślę, że
            może jest trzecia droga, niebuntujące dziecko dochodzi tez do dojrzałości pod
            warunkiem, że nie jest tłamszone przez dorosłych. Że dają mu wolność dorastania,
            a nie wykorzytuje grzeczności do przywiązywania dziecka do siebie - nie opuścisz
            mamusi, prawda??
            ale to chyba całkiem nie Twój przypadek
            • isma Re: Wyrażanie szacunku 23.12.07, 14:33
              Jest pytanie, co to jest bunt wink)).
              Jak mialam 16 lat, to sie wyprowadzilam z domu (w ktorym skadinad
              bardzo mi bylo dobrze) pod cudzy dach, bo sie uwazalam za TAAAAKA
              samodzielna. Wiec niby wysokie C - malo kto sie w moim otoczeniu tak
              buntowal, raczej poprzestawalo sie na bojach o glosnosc sluchania
              muzyki.
              Ale moja rodzina przyjela ten fakt ze stoickim spokojem, zakladajac,
              ze jak mi sie znudzi, to powroce na rodzicielskie lono. No i tak
              bylo wink)).

              Mysle sobie, ze dojrzalosc MOZE sie wykluc z buntu, o ile rodzice
              umieja ten bunt z dzieckiem madrze przezyc (wlasnie w jakiejs
              obustronnej wolnosci). Bo jesli jest permanentna walka o wplywy, i
              to walka czasem nieczysta, to po okresie buntu, jak juz czlowiek sie
              usamodzielni, wcale nie przychodzi madra dojrzalosc, tylko raczej
              cos na ksztalt zyciowego sobkostwa: "wreszcie nikt mi nie bedzie
              mowil, co mam robic".
              • verdana Re: Wyrażanie szacunku 23.12.07, 14:47
                No właśnie - ja się nie buntowałam, i do dziś ponoszę tego konsekwencje. Moi
                rodzice byli liberalni, dawali mi dużo wolności, ale mama np. musi wiedzieć,
                gdzie jestem i jakie mam plany. Do dziś nie mogę wyjść wieczorem z MOJEGO domu,
                bez dyskusji "czy musisz?" , a "o której wrócisz". A ojciec kontroluje moje
                życie zawodowe, przyjaźnie, ale jednak jest to nacisk, od którego nie mogę sie
                wyzwolić.
                I życzę dzieciom więcej zdrowego dystansu do rodziców. A do tego potrzebna jest
                umiejętność odmawiania.
                • jol5.po Re: Wyrażanie szacunku 29.12.07, 01:17
                  słuszne pytanie Ismo
                  co to jest bunt?
                  może być, że odpowiedź będzie zależała od punktu siedzenia - w skórze dziecka,
                  czy w skórze rodzicawink

                  Verdano, a myślisz, że rodzice już dorosłego zbuntowanego dziecka nie próbują go
                  kontrolowaćwink
                  różnica może być w tym, jak dziecko to odbiera, były buntownik ma komfort
                  nieprzejmowania się tym
                  a rodzic może być tak zmęczony wczesniejszą walką, z ulgą przyjmie poluzowanie
                  kontaktów z dzieckiem

                  niby zdrowsze relacje, ale też poranione. Ja nie znam takich spokojnych reakcji,
                  o jakich pisze Isma, u mojej córki zaś nie widze tak dalekosiężnych planów,
                  raczej: na złość odmrożę sobie uszy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka