Mam pytanie. Nie wiem Czy tutaj można ale w sumie to o wychowaniu i w wierze
też jakby się uprzeć
Moja babcia kończy w tym roku 90 lat. Do tej pory była bardzo sprawna. Mieszka
w mieście( na 4 piętrze w sporym mieszkaniu), ma ogródek, który utrzymywała do
tej pory na całkiem niezłym poziomie, jest samodzielna ( zakupy, opłaty). Ale
od jakiegoś czasu zaczęła mówić o tym, że z ogródka chyba zrezygnuje,
poprosiła mamę, żeby raz w tygodniu do niej wpadła i pomogła z opłatami.
Jednak mamy wrażenie, że u mojej babci jest co raz gorzej pamięcią. Mama
zauważa, że babcia ma takie „depresyjne” dni. O czymś mówi za chwilę nie
pamięta i zdziwiona o co chodzi.
Moja mama chciałaby ją wziąć do siebie ale sama babcia raz mówi, że chce za
chwilę już nie pamięta i jest oburzona takim pomysłem.
Nikt nie chciałby robić niczego wbrew niej ale martwimy się o nią i obawiamy,
ze nie wyłapiemy momentu, w którym trzeba by wkroczyć jej życie. Chciałabym
zapytać, czy nie wiecie może o jakiejś możliwości stwierdzenia „czy to już”?
Chodzi mi o to czy można się gdzieś poradzić np.: psychiatra, psycholog?
Dodam, że moja babcia jest osobą, która nie lubi wsi a moja mama ma dom
właśnie na wsi i choć warunki wymarzone dla starszej pani ( własny pokój z
kuchnią i łazienką dla siebie, ogród, sad i las w około

to wiemy, że nie
jest to dla niej szczęście. A zamieszkać z nią nikt nie może , pomijam, że
ona pewnie też by się niechętnie zgodziła.
No i tak jak już napisałam, problem w tym, że nie wiemy czy już mamy się tym
martwić czy jeszcze nie. Nie wiemy jak rozeznać ten moment. Bardzo proszę o
radę ( jeśli można oczywiście).