Dodaj do ulubionych

Pokazywanie zła

14.05.08, 22:53
Na innym forum jest wątek, o wycieczce z dzieckiem do Oświęcimia. Ja
mam powazne wątpliwości. Dla mnie to bedzie albo zbyt wstrząsające,
zaburzy poczucie bezpieczeństwa, albo co gorsza (i jak się
spodziewam) w ogole wstrząsające nie będzie. Niedzielna wycieczka, a
potem dla odstresowania lody. Tak źle i tak niedobrze.
Ja nie pojechałabym z dzieckiem na pewno. Ale fakt, moja sytuacja
nie jest zupełnie typowa. A co Wy o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • magdalaena1977 Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 01:11
      jak miałam 10 lat przy okazji wczasów w NRD byłam z rodzicami w obozie w
      Ravensbruck. Niby jakoś przesadnie strasznie nie było, większość okropieństw
      jeszcze nie rozumiałam, a muzeum z racji położenia było mało antyniemieckie.

      Ale efekt jest taki, że jako osoba dorosła nie byłam w żadnym innym obozie. I
      zdecydowanie się nie wybieram. Zwiedzam dla przyjemności a nie wyobrażam sobie
      jakichkolwiek pozytywnych uczuć z takiego miejsca. Nie mam też żadnych powodów,
      żeby tam jechać.

      Tak samo nie wybieram się na sekcję zwłok. Słyszałam przejmujące relacje
      koleżanek, które to widziały i nie mam potrzeby sprawdzania osobiście.
      • pawlinka Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 06:47
        Z racji tego, że mieszkamy bardzo blisko Oświęcimia, moje dzieci
        wiedzą, że takie straszne miejsce jest. Przejeżdzały obok. Do środka
        pójdziemy raczej dopiero ok. ostatniej klasy gimnazjum.
        Spotkały się już z historią Anny Frank (w szkole mnielismy wystawę o
        niej), słuchały opowiadania cioci o tym, jak obok jej domu (i
        niedaleko naszego) przez kilka dni przechodził Marsz Śmierci.
        Ponieważ ja jestem z racji zainteresowań i zawodowo też związana z
        ochroną zabytków żydowskich, były na cmentarzu żydowskim i spotkały
        się już (minimalnie) z problemem Shoa. Ostatnio, kiedy usłyszał syn
        o śmierci Sendlerowej, zapytał mnie, co to getto i dlaczego ta
        kobieta z niego wyprowadzial 2,5 tysiaca dzieci? I przeliczył ile to
        klas jestsmile
        Ale komiks o holocauście, który obecnie w szkole testujemy,
        schowałam przed tym małym moim komiksowżercą.
    • nati1011 Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 09:45
      ja wychowałam się na literaturze obozowej. Sam opis mi w zupełności
      wystarczył. Nie zniosłabym chyba widoku tego w realu. Zwłaszcza
      teraz - jak sama jestem matką.

      Małego dziecka bym nie zawiozła. Ale nastolatka w liceum? Mamy
      zamiar zawieśc starsze dzieci. Żeby pamiętały. Żeby nie myślały, że
      życie to tylko taki miły prosty mcdonalds. No i nie należy
      zapomicnać, że te okropieństwa nadal sie dzieją. Trochę dalej, ale
      jednak nadal ludzie są okrótnie meczeni i zabijani. Powinno nas to
      choć trochę uwierać.
    • justyna.ada Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 10:00
      ja byłam w Stutthof będąc na wakacjach na Mierzei. Zabrałam
      Juniora, bo już chyba jest w stanie przetwarzać informacje o tym,
      że istnieje tak wielkie zło na świecie, i to nie jest kreskówka.
      Byliśmy bez lodów wink i z dodaniem stosownego komentarza.

      Ale oczywiście dziecka mniejszego niż nastolatek bym nie zabierała,
      bo zgadzam się z Verdaną że się albo przerazi (ja mam od dziecka
      koszmary na tle wojennym i gdyby mnnie rodzice zabrali to strach
      się bać) albo nic nie zrozumie.
    • anndelumester Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 10:04
      Napisze tak - nie wiem.
      Byłam w KL A-B z wycieczka szkolną w 8 klasie. Z powodów rodzinnych
      historią interesowałam sie od zawsze, czasami okupacji tak
      intensywnie mw. od 6 klasy. Do tej wycieczki byłam przygotowana
      lepiej niz nasza wychowawczyni (ale ona była generalnie do niczego
      nie przygotowana to osobny temat), btw częsc ksiazek z domowej
      biblioteki po wycieczce jej pozyczyłam...pamietam jej przerazenie po
      lekturze Anus Mundi (przerazenie , ze to czytałam). Nie wiem czy
      takie lektury w tym wieku były dobre, faktem jest ze zainteresowania
      przekształciły sie u mnie w pewnym momencie w sciezke zawodową.
      A teraz przy opcji zupełnie inny zawód, pozostaje to nadal w sferze
      zainteresowań - tzn, staram sie byc na biezaco z lekturami.
      I tu wracam do pytnia Verdany - co , kiedy z własnym dzieckiem.
      Jeszcze nie wiem. Temat sie pojawia w kontekscie rodzinnym - rozmowy
      o przodkach, bo przodkowie licznie i chetnie szli do powstań, na
      wojny, na zesłania, etc, byli wsród ofiar powszechnie znanych
      egzekucji, obozów itd. itd. W domu sa obrazy, fotografie, listy sa
      tez tablice pamiatkowe, groby ...Wiec w jego przypadku, podobnie z
      resztą jak w moim, ten temat nie jest tylko lekcją ze szkoły, ale
      czyms zywym. W przypadku Auschwitz Birkenau na pewno najpierw pojawi
      sie temat pradziadka, który tam zginał i jego nazwisko sie pojawia
      przy okazji wspomnien, publikacji itd., i czesci mojej rodziny,
      która tez tam zgineła. Kiedy przyjdzie czas na podróz tam - nie wiem.
    • otryt Pokazywanie prawdy 15.05.08, 10:13
      Ja bym przełożył nieco akcenty. Zamiast pokazywać zło może lepiej
      pokazywać prawdę? Już sama nazwa obozu bywa przedmiotem sporu.
      Myślę, że ani Polacy ani inni nie powinni używać nazwy Oświęcim, gdy
      mówią o obozie koncentracyjnym. Powinniśmy mówić Auschwitz, aby
      chociaż ta nazwa mówiła kto wybudował to piekło. Nie ułatwiajmy tym
      wszystkim na świecie mówiących o polskich obozach koncentracyjnych w
      przeinaczaniu historii. Trzy lata temu były wielkie uroczystości w
      Auschwitz z okazji 60 rocznicy wyzwolenia obozu. Były wtedy głowy
      wielu państw w tym miejscu. Zajrzałem z ciekawości do amerykańskiej
      prasy, co o tym piszą i ze zdziwieniem zauważyłem, ze konsekwentnie
      używają nazwy Oswiecim.

      W zeszłym roku władze polskie starały się załatwić w UNESCO zmianę
      nazwy obozu dodając słowo "niemiecki". Sprzeciwiały się środowiska z
      USA, Niemiec, innych państw. Na szczęście rząd Izraela w końcu
      poparł ten pomysł. Trzeba było dołożyć jeszcze jeden
      przymiotnik "nazistowski". Walka o prawdę jest bardzo trudna.

      Były kłopoty z prawdą, kim były ofiary obozu. Zdarzały się takie
      skandaliczne publikacje wymieniające po kolei: Żydów, Romów, gejów i
      Rosjan. Ani słowem nie wspominając o Polakach. Polacy stanowili
      drugą po Żydach narodowość, a jeśli licząc obywatelstwo ofiar to
      większość była obywatelami Polski. Hitler na naradach sztabowych
      mówił, aby zabijać Polaków bez litości, szczególnie tych, którzy
      stanowili elitę narodu. Taka dezinformacja oczywiście jest
      wykonywana w złej wierze, bo trudniej uwierzyć w głoszoną tezę, że
      Polacy mordowali w Auschwitz, gdy jednocześnie słyszymy, że obok
      Żydów najwięcej ginęło tam Polaków. Aby uprawdopodobnić tezę o
      polskim współudziale próbuje się robić z nas naród antysemitów. Nie
      przeczę, że są gorszące przypadki ale wiele spraw jest
      nieprawdziwych, rozdętych, krzywdzących. Jako przykład podam, ze
      antysemityzm zarzucano Zofii Kossak Szczuckiej.

      Myślę, że te podstawowe rzeczy powinny znać nasze dzieci zanim
      przejdą przez bramę obozu. Ja byłem tam w drugiej klasie liceum, gdy
      miałem 17 lat. Myślę, że to dobry wiek. Miałem już za sobą wiele
      przeczytanych książek o obozach, był film reżyserki i więźniarki
      tego obozu Wandy Jakubowskiej "Ostatni etap", były inne filmy. Mimo
      tego przygotowania sam pobyt w obozie był dla mnie wielkim
      przeżyciem. Z własnej inicjatywy pewno bym tam nie poszedł, nie
      jestem miłośnikiem mocnych wrażeń.

      >Niedzielna wycieczka, a potem dla odstresowania lody.

      To dobrze, że przyjeżdżają wycieczki młodzieży z Izraela. Niech
      poznają naszą wspólną historię. Niedobrze, że nie poznają
      współczesnej Polski z innych stron, nie spotykają się z naszą
      wspaniałą młodzieżą. To niedobrze, że nie mogą na własne oczy
      zobaczyć, że Polacy to zwykły europejski naród, a nie jacyś
      zwierzęcy antysemici.

    • alex05012000 Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 10:20
      z własnej woli bym dziecka, jako weekendowa wycieczka ?!, nie
      zabrała do Oswięcimia ani podobnego miejsca... historią interesujemy
      się średnio, jeśli już to wolę średniowiecze niż ekterminację Żydów
      w 2 wojnie św., nie uważam, aby pokazywanie obozów koncentracyjnych
      dziecku/nastolatkowi było dobrym pomysłem edukacyjno-
      wychowawczym, "zło" zdąży poznać w dorosłym życiu, jeszcze się
      naczyta i naogląda...
      ja osobiście czuję się nieco przekarmiona pewnymi dyżurnymi od lat
      tematami wojennymi....
      • a_weasley Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 21:24
        alex05012000 napisała:

        > z własnej woli bym dziecka, jako weekendowa
        > wycieczka ?!, nie zabrała do Oswięcimia

        To jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Uzasadnienia nie.

        > historią interesujemy się średnio, jeśli już
        > to wolę średniowiecze niż ekterminację Żydów
        > w 2 wojnie św.,

        Żydzi też pewnie to, co się zdarzyło sześćset lat temu i siłą rzeczy zdarzyło
        się nie im, i kacetowcy-goje, mój cioteczny wuj w tej liczbie, toż samo.
        Nie można zrozumieć sporej części tego, co się dzieje dzisiaj i co się stanie
        jutro, jeśli się nie spróbuje zrozumieć tego, co się działo wczoraj. Nawet - a
        może zwłaszcza - wtedy, gdy wiadomo, że się tego zrozumieć nie da.
    • minerwamcg Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 11:02
      Po pierwsze nie z dzieckiem. Jeśli już, to z nastolatkiem.
      Po drugie, mnie pomogło, że moja pierwsza wizyta w Oświęcimiu była
      bardzo mocno osadzona w kontekście religijnym. Byłam tam z oazą,
      modliliśmy się przed Ścianą Śmierci, idąc długą aleją przez
      Brzezinkę odmawialiśmy różaniec.
      Pewnych rzeczy nie da się bez Krzyża. Bez świadomości, że Bóg też
      cierpiał i został zabity. Świadomość Męki Pańskiej pozwala zanurzyć
      się w rzeczywistość męki ludzkiej z mniejszym wstrząsem, mniej
      traumatycznie - a zarazem spojrzeć na wszystko z właściwej
      perspektywy. Z perspektywy Krzyża.
    • maika7 Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 12:04
      Myślę, że warto dzieco przygotowywać na przyjęcie tego, że "świat taki cudny nie
      jest". Że mamy i mroczne karty w historii, że sami doświadczaliśmy zła i
      okrucieństwa i sami je zadawaliśmy innym. I śladów tego mamy w kraju sporo.
      Warto przysiąść koło cerkwi na Podkarpaciu i porozmawiać o Łemkach, warto
      przysiąśc na śladach cmentarza żydowskiego i opowiedzieć o tym dlaczego taki
      cmentarz tak wygląda itd., itp.. I, gdy uznamy, że dziecko jest gotowe na
      obejrzenie obozu koncentracyjnego (raczej nastolatek) warto iśc z nim i
      porozmawiać lub pomilczeć razem.

      Absolutnie nie jako atrakcja niedzielnej wycieczki.
      • samboraga Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 12:21
        > Warto przysiąść koło cerkwi na Podkarpaciu i porozmawiać o Łemkach, warto
        > przysiąśc na śladach cmentarza żydowskiego i opowiedzieć o tym dlaczego taki
        > cmentarz tak wygląda itd., itp.. I, gdy uznamy, że dziecko jest gotowe na
        > obejrzenie obozu koncentracyjnego (raczej nastolatek) warto iśc z nim i
        > porozmawiać lub pomilczeć razem.

        Tak, byliśmy i w takich miejscach, maleńka wieś wśród bagien Biebrzy, gdzie za
        sprzyjanie mieszkańców partyzantom zabito wszystkich, cała wieś zniknęła i teraz
        jest tam wielka polana pośród bagien, jeszcze rosną bzy tam, gdzie były chaty,
        inna wieś, w Beskidzie Niskim, gdzie widać jeszce miedze porośnięte trawą i
        zielskiem, ciągną się wysoko w górę, i też bez przyogródkowy.
        • luccio1 Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 22:49
          samboraga napisała:
          > inna wieś, w Beskidzie Niskim, gdzie widać jeszce miedze porośnięte
          > trawą i zielskiem, ciągną się wysoko w górę, i też bez przyogródkowy.

          Te wszystkie ślady oglądałem 40 lat temu, gdy były znacznie wyraźniejsze.

          Mój pierwszy obóz harcerski w r. 1970 mieścił się na terenie wysiedlonej wsi
          Wisłoczek (na pd. od Rymanowa-Zdroju).
          Na śladach Łemków usiłowali tam wtedy budować nowe życie inni przesiedleńcy:
          Polacy z Końskiej k. Trzyńca na Zaolziu - władzom czechosłowackim udało się
          zmusić ich do podpisania "dobrowolnie" podań o wyjazd do PRL...
          • samboraga Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 23:03
            tych śladów jest tam dużo, ja byłam w okolicach Gorlic
    • samboraga Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 12:24
      Zachodzę z dzieckiem, bez lodów. W Oświęcimiu nie byliśmy, i do środka, do
      muzeum, z dzieckiem bym nie zaszła, ale na sam teren obozu tak. Byliśmy w
      Stutthof i w Sobiborze przy okazji wakacji w tamtych okolicach, jakoś to dla nas
      naturalny element zwiedzania, poznawania kraju, historii. Zgadzam się z Otrytem,
      że to nie pokazywanie zła, ale prawdy.
      Ja sama byłam w Oświecimiu pod koniec podstawówki ze szkołą, potem z rodzicami,
      to już był dobry wiek, ale teraz dzieci są inne, myślę, że liceum jest lepszym
      czasem na takie wycieczki szkolne, a z rodzicami wcześniej. My nie opowiadamy
      zupełnie wszystkiego dziecku. Z drugiej strony sama pamiętam podręcznik
      histrorii, chyba z czwartej kl. podstawówki, z dziećmi z Głogowa
      zawieszonymi na machinach wojennych...i jak to przeżywałam...
    • luccio1 Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 22:37
      Byłem dwa razy:
      raz na początku kl. I liceum,
      drugi raz po I roku studiów - wtedy jako opiekun i przewodnik gościa
      z Francji...

      Wtedy zniosłem (a podczas wycieczki licealnej kilkoro koleżanek i kolegów nie
      wytrzymało - zwrócili śniadanie).

      Dziś sam, z własnej woli - już bym nie pojechał.
    • mader1 Re: Pokazywanie zła 15.05.08, 23:41
      Małych dzieci nie zabrałam dotąd i nie zamierzam. Rozmawiamy o
      zagładzie, o wojnie , o powstaniach. Czytamy , oglądamy filmy.
      Ale... obóz koncentracyjny... rozmowy, same rozmowy o tym są
      przepełnione emocjami, co dopiero obóz... Nie dałabym rady. I one
      chyba też.
    • otryt Irena Sendlerowa 21.05.08, 12:37
      Kolejny wątek związany z Auschwitz. Niedawno żegnaliśmy Irenę
      Sendlerową. Media przypomniały tę wspaniałą postać, która uratowała
      2500 żydowskich dzieci. Czy ktoś zastanawiał się, gdzie ona ukryła
      te wszystkie dzieci? Może w swoim mieszkaniu? Szkoda, że w licznych
      komentarzach, nie pokazano, jak wielu anonimowych Polaków jej
      pomagało, jak pomagały klasztory katolickie, duchowieństwo.
      Olbrzymia rzesza uczciwych i porządnych ludzi u których te dzieci
      mieszkały. Katolickie i polskie rodziny spełniały swój ludzki i
      chrześcijański obowiązek nie bacząc na to, że narażają siebie i
      swoje dzieci na pewny wyrok śmierci, gdyby się rzecz wydała. W
      innych krajach nie karano śmiercią za pomoc Żydom, nie stosowano
      odpowiedzialności zbiorowej. Zachód i Ameryka były obojętne na los
      Żydów w Polsce i w Auschwitz. Rotmistrz Witold Pilecki dał się
      zamknąć w tym obozie a potem z niego uciekł. Zdał szczegółową i
      obszerną relację o piekle narodu żydowskiego. Przyjeżdżali inni
      kurierzy, mówili to samo. Mówili w Londynie, mówili w Nowym Jorku.
      Nikt nie chciał ich słuchać. Udawali, że nie wierzą. Nawet bogaci
      Żydzi w Ameryce nie chcieli pomóc swoim biednym rodakom ze Wschodu.
      Bo musieliby coś robić. Gazety nie chciały o tym pisać, radio mówić.
      W proteście przeciwko tej obojętności bojownik żydowski z Warszawy
      Szmul Zygelbojm popełnił w Londynie samobójstwo, po wielu dniach
      bezskutecznego chodzenia po gabinetach polityków i redakcjach
      dzienników, aby poruszyć sumienie świata i uzyskać pomoc. Z tamtych
      stron dziś płyną najgorsze i najbardziej krzywdzące Polaków
      oskarżenia o rzekomy antysemityzm, chyba po to, aby zagłuszyć swoje
      nieczyste sumienia, gdy byli obojętni i bezczynni.
      • samboraga Re: Irena Sendlerowa 21.05.08, 13:37
        to są i moje myśli, Otrycie
        system forum Gazety nie pozwolił mi na zacytowanie większej części postu, więc
        dopiszę, że zgadzam się z całą Twoją wypowiedzią
        • otryt Zmaganie się z prawdą 21.05.08, 14:09
          Znów może się wydać komuś, że piszę obok tematu. Jednak im więcej
          myślę o Auschwitz, tym coraz ostrzej staje problem prawdy. Krzysztof
          Zanussi zrobił piękny film o św. Maksymilianie Kolbe. Nie ma tam
          epatowania złem, nie ma nudnej hagiografii, jest problem zmagania
          się z prawdą. Prosta prawda, że jeden człowiek oddaje życie za
          drugiego ma olbrzymie trudności z wyjściem na szersze wody.
          Bohaterów filmu można podzielić na dwie grupy: tych, którzy szukają,
          odkrywają i głoszą prawdę i tych, którzy ją zakłamują, zacierają,
          nie dopuszczają do tego, aby ujrzała światło dzienne. Ci ostatni
          mają bardzo różne motywacje. Osobiste, psychologiczne, nieraz zwykły
          interes. Ludzie z tych dwóch grup są we wszystkich środowiskach,
          także w Kościele i Watykanie. Jeden z wątków filmu dotyczył
          problemów z beatyfikacją o. Maksymiliana Kolbego już na poziomie
          watykańskim. Prawda o świętości też nie jest łatwą prawdą.

          Mamy tu olbrzymi problem filozoficzny i teologiczny, który jak
          słusznie zauważyła Minerwa nie sposób zrozumieć bez Krzyża
          Chrystusa.
          Problemem jest różne postrzeganie Krzyża przez katolików i Żydów.
          Dla pierwszych jest symbolem Chrystusa i zbawienia, dla drugich jest
          symbolem hańby. Wokół klasztoru karmelitanek i krzyża
          oświęcimskiego, stojących nawet nie w obozie, ale poza drutami
          obozu, toczy się od ponad 20 lat gorszący konflikt, którego jeszcze
          do końca nie rozumiem. Bez Krzyża Auschwitz przypomina tę straszną
          dolinę w Izraelu, gdzie powiesił się Judasz i gdzie oddawano
          Molochowi ofiary. Zło jawi się w swojej najgorszej, porażającej
          postaci, bez cienia nadziei. Totalna rozpacz. To miejsce po wsze
          czasy przeklęte. Tak widzą to Żydzi.
          • a_weasley Re: Zmaganie się z prawdą 21.05.08, 14:16
            otryt napisał:

            > Dla pierwszych jest symbolem Chrystusa i zbawienia,
            > dla drugich jest symbolem hańby.

            I w tej sytuacji w miejscu, które jest przede wszystkim cmentarzem tych drugich,
            nam powinien wystarczyć Krzyż w sercu.

            > toczy się od ponad 20 lat gorszący konflikt,
            > którego jeszcze do końca nie rozumiem.

            Ja też nie. Ten krzyż powinien zniknąć.

            > To miejsce po wsze czasy przeklęte. Tak widzą
            > to Żydzi.

            Dla nas to jest miejsce, gdzie realizowano okupacyjny terror.
            Dla Żydów to jest miejsce, gdzie zamordowano naród.
          • kudyn Re: Zmaganie się z prawdą 21.05.08, 14:22
            otryt napisał:

            > Problemem jest różne postrzeganie Krzyża przez katolików i Żydów.
            > Dla pierwszych jest symbolem Chrystusa i zbawienia, dla drugich jest
            > symbolem hańby.

            Jak również symbolem śmierci której doświadczali od tych, dla których jest symbolem miłości do człowieka.
      • a_weasley Re: Irena Sendlerowa 21.05.08, 14:05
        otryt napisał:

        > w innych krajach nie karano śmiercią za pomoc Żydom,

        Proponowałbym nie używać mitów w charakterze argumentów. A to jest właśnie mit.
        Bardzo popularny, istny miód na nasze kompleksy, ale jak to zwykle bywa z mitami
        nieprawdziwy.

        > Z tamtych stron dziś płyną najgorsze i
        > najbardziej krzywdzące Polaków oskarżenia
        > o rzekomy antysemityzm,

        Znałem faceta, który tłumaczył mojemu ojcu "Jeszcze pan obrączkę odda na pomnik
        dla Hitlera, że Żydów załatwił!".
        Znałem prokuratora, który w obecności dwojga innych prokuratorów oświadczył, że
        nie wszystko, co robił Hitler w Polsce było złe, a w szczególności Holocaust był
        dobry.
        Moja rodzona babcia z pełnym przekonaniem twierdziła, że przed wojną tylko Żydzi
        mogli studiować, a Polacy nie.
        Ale oczywiście w Polsce nie ma antysemityzmu. To wszystko są pewnie moje
        halucynacje. Tak samo Bender też nie wygadywał publicznie bzdur o Oświęcimiu, to
        tylko kłamstwa wrogich ośrodków.
        • otryt Re: Irena Sendlerowa 21.05.08, 14:18
          a_weasley napisał:

          >Proponowałbym nie używać mitów w charakterze argumentów.

          A ja była w takim razie prawda? Chętnie posłuchan. Jak to wyglądało
          na Zachodzie Europy pod okupacją? Jaka była kara za ukrywanie Żydów?
          Czy cała rodzina i sąsiedzi pod ścianę?

          >Ale oczywiście w Polsce nie ma antysemityzmu. To wszystko są pewnie
          >moje halucynacje.

          Norman Davies w swojej książce o historii Europy pisze, że polski
          nacjonalizm na tle innych nacjonalizmów miał charakter łagodny i
          tylk werbalny. Podobnie było z antysemityzmem. Polak może czasem
          wygadywał głupoty, ale jak przyszło co do czego to ratował Żydów.
          • a_weasley Re: Irena Sendlerowa 21.05.08, 19:41
            otryt napisał:

            > a_weasley napisał:
            >
            > >Proponowałbym nie używać mitów w charakterze argumentów.
            >
            > A ja była w takim razie prawda?

            Prawda była taka, że tam również ludzie za ukrywanie Zydów ginęli. Ci, co
            ukrywali Annę Frank i jej rodzinę, żeby daleko nie szukać.
            Było ich mniej, było mniej ukrywania Żydów i w ogóle, od tego zacznijmy, było
            mniej Żydów.

            > Norman Davies w swojej książce o historii Europy pisze, że polski
            > nacjonalizm na tle innych nacjonalizmów miał charakter łagodny i
            > tylk werbalny. Podobnie było z antysemityzmem. Polak może czasem
            > wygadywał głupoty, ale jak przyszło co do czego to ratował Żydów.

            Ach prawda, zapomniałem, szmalcowników też nie było. I wrażliwych polskich
            inteligentów dostrzegających dobre strony tego, co spotyka Żydów, też nie było.
            Ani postulatu numerus clausus, ani pikiet "dzień bez Żyda" na uczelniach,
            dziwnym trafem akurat w czasie sesji egzaminacyjnej. To wszystko wymysły wrogiej
            propagandy.
            • otryt Re: Irena Sendlerowa 21.05.08, 20:22
              a_weasley napisał:

              >Ach prawda, zapomniałem, szmalcowników też nie było.

              Wszędzie są ludzie i ludziska.

              >Ani postulatu numerus clausus, ani pikiet "dzień bez Żyda" na
              >uczelniach,

              Afera Dreyfusa też była. Antysemityzm był wszędzie. W Polsce jakimś
              trafem jednak najwięcej Żydów znalazło spokojną przystań.

              • a_weasley Re: Irena Sendlerowa 21.05.08, 20:44
                otryt napisał:

                > Afera Dreyfusa też była. Antysemityzm był wszędzie.

                Wiesz, mnie to jakoś nie cieszy...

                > W Polsce jakimś trafem jednak najwięcej Żydów znalazło
                > spokojną przystań.

                I, co za tym idzie, wszystkiego, co dotyczy Źydów, miało prawo być naj. Dobrego
                i złego.
            • pawlinka Anna Frank 24.05.08, 10:41
              Zgadzam się z Weasley'em, jednak pozwolę sobie sprostować.
              Ukrywający Rodzinę Anny Frank i ich przyjaciół (jeszcze 4 osoby) -
              Miep Gies, Bep Voskuijl, Victor Kugler i Johannes Kleiman nie
              zginęli. Mężczyźni zostali aresztowani, po pewnym czasie wrócili do
              domów. Kobiety (Miep i Bep) nie zostały aresztowane. Jednak bardziej
              chyba przez przypadek. Anna i inni ukrywajacy się zostali wydani
              przez swoich, Holendrów. W ubiegłym roku w mojej szkole mieliśmy
              wystawę o Annie, przyjechała też przewodniczka - Polka z Holandii.
              Dużo rozmawiałyśmy, między innymi o tym, że praktyka denuncjowania
              była plagąsad Natomiast warto sobie uświadomić, że Duńczycy swoich
              Żydów w prawie stu procentach uratowali od pogromu.
      • a_weasley Czasem trudno pokazać dobro nie pokazując zła 21.05.08, 14:12
        otryt napisał:

        > Niedawno żegnaliśmy Irenę Sendlerową. Media
        > przypomniały tę wspaniałą postać, która uratowała
        > 2500 żydowskich dzieci.
        <ciach komentarz zdecydowanie poniżej zwykłego poziomu autora>

        Czasem, owszem bardzo często, zdarza się, że dobro polega na przeciwstawieniu
        się złu, względnie na udaremnieniu jego wysiłków. To jest właśnie modelowy przykład.
        Owóż nie da się pokazać takiego dobra, nie przedstawiwszy odnośnego zła. Nie da
        się powiedzieć dzieciom - a nie mam wątpliwości, że powiedzieć należy! - co
        zrobiła Sendlerowa, Schindler, Dobraczyński i grube tysiące innych, nie mówiąc,
        co tym Żydom groziło i dlaczego.
        Tak samo jak moja mama chcąc nam powiedzieć, co zrobił o. Kolbe, musiała
        powiedzieć, dlaczego i jak miał zginąć p. Gajowniczek. Miałem wtedy, OIP, sześć
        lat, a mój brat cztery.
        • otryt Re: Czasem trudno pokazać dobro nie pokazując zła 21.05.08, 14:26
          a_weasley napisał:

          ><ciach komentarz zdecydowanie poniżej zwykłego poziomu autora>

          Co jest nieprawdziwe? Proszę konkrety. Może rozpaczliwa podróż
          Szmula Zygelbojma do Londynu? Na szczęście Warszawa uhorowała tę
          bohaterską postać tablicą pamiątkową. A więc nie tylko ja uważam, że
          warto o nim pamiętać.

          • a_weasley Re: Czasem trudno pokazać dobro nie pokazując zła 21.05.08, 19:36
            otryt napisał:

            > a_weasley napisał:
            >
            > ><ciach komentarz zdecydowanie poniżej zwykłego poziomu autora>

            > Co jest nieprawdziwe?

            Ani przez chwilę nie twierdziłem, że cokolwiek jest nieprawdziwe (poza
            twierdzeniem, że tylko w Polsce za pomaganie Żydom groziła śmierć). Twierdziłem
            jedynie, że poniżej Twojego zwykłego poziomu jest komentarz na temat p.
            Sendlerowej, co podtrzymuję.
            • otryt Re: Czasem trudno pokazać dobro nie pokazując zła 21.05.08, 20:14
              a_weasley napisał:

              >Twierdziłem jedynie, że poniżej Twojego zwykłego poziomu jest
              >komentarz na temat p. Sendlerowej, co podtrzymuję.

              W niczym nie umniejszyłem temu co dokonała Irena Sendlerowa. Skąd
              taki wniosek, Arturze? To prawdziwa bohaterka, postać niezwykła na
              skalę światową. Napisałem, że logicznym wnioskiem z 2500 uratowanych
              istnień przez p. Irenę jest to, że oprócz niej musiało być w tę
              pomoc zaangażowanych tysiące innych ludzi, którzy jej pomogli i te
              dzieci gdzieś przechowali. Ludzi dziś często bezimiennych.

              Bardzo żałowałem, że nie dostała ona pokojowego Nobla, bo w pełni
              jej się nalezał. W porównaniu z Al Gorem, który dostał tę nagrodę
              ona jest olbrzymem, a on karzełkiem. Wiedziałem jednak z góry, że
              Nobla dla Sendlerowej nie będzie, bo to przeczyłoby rozgłaszanej od
              lat tezie o wrodzonym polskim antysemityźmie i utrudniłoby
              zdejmowanie części odpowiedzialności za wojnę z Niemców i
              przerzucaniu jej na Polaków. Niestety nie mamy dobrej prasy w
              świecie i nigdy jej nie mieliśmy. Już Wolter, tak bardzo szanowany w
              Europie, wypisywał o Polsce jak najgorsze rzeczy.

              Czy możesz mi wyjaśnić paradoks, jak to jest możliwe, to właśnie
              Polacy spośród wszystkich nacji posiadają najwięcej
              tytułów "Sprawiedliwy wśród narodów świata" przy jednoczesnym
              posiadaniu w swiecie opinii największych antysemitów?

              • a_weasley Re: Czasem trudno pokazać dobro nie pokazując zła 21.05.08, 20:33
                Cieszę się w takim razie, że źle zrozumiałem.

                Otryt napisał:

                > Napisałem, że logicznym wnioskiem z 2500 uratowanych
                > istnień przez p. Irenę jest to, że oprócz niej musiało być
                > w tę pomoc zaangażowanych tysiące innych ludzi,

                To jest akurat oczywiste dla każdego. Gdyby dodać do siebie osiągnięcia
                wszystkich, którzy uratowali ... Żydów, toby w Polsce Żydów do ratowania
                zabrakło, to oczywiste.

                > Bardzo żałowałem, że nie dostała ona pokojowego Nobla, bo w pełni
                > jej się nalezał. W porównaniu z Al Gorem, który dostał tę nagrodę
                > ona jest olbrzymem, a on karzełkiem.

                Ja akurat mam w tej kwestii pogląd radykalniejszy i uważam, że ona jest
                bohaterką, a on szarlatanem, ale to inna historia.

                > Nobla dla Sendlerowej nie będzie, bo to przeczyłoby rozgłaszanej od
                > lat tezie o wrodzonym polskim antysemityźmie i utrudniłoby
                > zdejmowanie części odpowiedzialności za wojnę z Niemców

                A to już zaczyna niebezpiecznie pachnieć, oględnie mówiąc, spiskową teorią dziejów.

                > Już Wolter, tak bardzo szanowany w
                > Europie, wypisywał o Polsce jak najgorsze rzeczy.

                Wolter wygadywał różne osielstwa na wiele tematów.

                > Czy możesz mi wyjaśnić paradoks, jak to jest możliwe, to właśnie
                > Polacy spośród wszystkich nacji posiadają najwięcej
                > tytułów "Sprawiedliwy wśród narodów świata" przy jednoczesnym
                > posiadaniu w swiecie opinii największych antysemitów?

                Nie wypowiadając się, czy rzeczywiście taką opinię w świecie mamy, stwierdzę
                jedynie, że w Polsce wymordowano najwięcej Żydów (mówię: wymordowano, a nie:
                Polacy wymordowali, mając na myśli, że głównie tu dokonał się Holocaust),
                uratowano z narażeniem życia najwięcej Żydów (co robili w lwiej części Polacy) i
                wcale bym się nie zdziwił, gdyby równocześnie najwięcej aktów antysemityzmu
                niemorderczego się zdarzyło w Polsce, a wszystko z tego samego powodu: po prostu
                w Polsce było najwięcej Żydów.
                Wypieranie się tego, że różne antysemickie ekscesy były, a antysemickie
                resentymenty są do dziś, jest takim samym obrażaniem się na lustro jak w drugą
                stronę jeżenie się na wzmiankę o radykalnej nadreprezentacji Żydów w UB albo o
                żydowskim pochodzeniu niektórych polityków.
              • verdana Re: Czasem trudno pokazać dobro nie pokazując zła 21.05.08, 20:45
                Nobla dla Sendlerowej nie bedzie, bo umarła. Nie na skutek knowań
                antypolskich...
                Polacy maja najwiecej "Sprawiedliwych" bowiem mieli najwiecej Żydów.
                Mnie wrecz dziwi, ze tak duzo, biorac pod uwagę, jak w okresie
                miedzywojennym pisma katolickie przedstawiały Żydow:
                "Nad narodem zydowskim ciąży ciężko karząca reka boska" Dusza
                zydowska, dusza talmudyczna, z uporem odtraca kazde ramie, ktore
                przyjaźnie sie do niej wyciaga. Narodom chrzescijańskim pozostaje
                jedynie walka obronna przeciw zacieklemmu zydostwu." "Ruch
                Katolicki" 1936
                "Z zainteresowaniem patrza teraz wszyscy na Niemcy, ktore
                bezwzglednie, ale skutecznie i na ogół sprawiedliwie, w w wielu
                szczegółach nawet zgodnie z konstytucjami apostolskimi oraz
                oredziami biskupów i postanowieniami synodów, likwiduja u siebie
                sprawę zydowska." ks. J. Prądzyński 1935
                "Nie wszystko w hitlerowcach potepiamy, a już najmniej ich
                energiczna samoobronę przeciwko zarazie zydowskiej." ks. M.
                Wisniewski 1934
                "Cały swiat obserwuje walke kultury germanskiej z bakcylem
                semickim" "Mały Dziennik" 1935
                "Przewodnik Katolicki" w 1939 akcje palenia książek żydowskich
                nazwał "świeżym, dobrym powiewem przechodzacym przez ziemie
                niemiecka" i ubolewał, ze nie jest kontynuowana.
                Gdybyktos sadził, że sa to tendencyjnie dobrane cytaty, a naprawde
                bylo lepiej, spiesze zawiadomic, ze książka, z ktorej zostały
                zaczerpniete została ocniona przez naczelnego antysemite RP Jerzego
                Ryszarda Nowaka, jako niezwykle obiektywna i przychylna dla Kościoła.
                • a_weasley Re: Czasem trudno pokazać dobro nie pokazując zła 21.05.08, 21:03
                  verdana napisała:

                  > Polacy maja najwiecej "Sprawiedliwych" bowiem mieli
                  > najwiecej Żydów.

                  Dokładnie.
                  I w drugą stronę - najwięcej Żydów, więc i najwięcej konfliktów z Żydami.

                  > Mnie wrecz dziwi, ze tak duzo, biorac pod uwagę, jak w okresie
                  > miedzywojennym pisma katolickie przedstawiały Żydow:

                  W wielu przypadkach to mogło być tak jak z Dobraczyńskim, który był antysemitą
                  przed wojną, był po wojnie, a w czasie wojny wykazał się nieprawdopodobną odwagą
                  ratując żydowskie dzieci.
                  Był taki rysunek, na którym dwóch elegancko ubranych panów stoi po aryjskiej
                  stronie przy murze getta i jeden mówi do drugiego:
                  - No i powiedz pan, antysemityzm, taka piękna idea, a co oni z tego zrobili!
                  • verdana Re: Czasem trudno pokazać dobro nie pokazując zła 21.05.08, 21:41
                    A ksiądz Trzeciak, patologiczny wręcz żydozerca, wystawiał falszywe
                    metryki zydowskim dzieciom.
                • otryt Żydzi i chrześcijanie 26.05.08, 10:12
                  verdana napisała:

                  >Nobla dla Sendlerowej nie bedzie, bo umarła. Nie na skutek knowań
                  >antypolskich...

                  O Noblu dla Sendlerowej decydowano w 2007 roku, gdy jeszcze żyła.
                  Dostał go w 2007 Al Gore za wybitny wkład w ochronę środowiska.
                  Przypomnę, że Al Gore był w latach 1993-2001 wiceprezydentem USA. W
                  tym czasie uchwalono protokół z Kioto o ograniczaniu emisji gazów
                  cieplarnianych. USA cały czas była temu przeciwne i do dziś dnia nie
                  podpisały protokołu. Al. Gore dopiero po odejściu ze stanowiska
                  napisał książkę, robi koncerty i akcje medialne na rzecz redukcji
                  emisji gazów cieplarnianych. Ten Nobel jest z łapanki. Usilnie
                  szukano, komu by go dać? Nie zdziwiłbym się gdyby w 2007 roku dostał
                  go Kowalski z naprzeciwka.

                  >Polacy maja najwiecej "Sprawiedliwych" bowiem mieli najwiecej
                  Żydów.

                  Turcy mieli za sąsiadów sporo Ormian. Nic nie wiem o tym, by jacyś
                  Turcy ratowali jakichś Ormian. Twoje tłumaczenie tylko częściowo
                  wyjaśnia dlaczego Polacy mają najwięcej "Sprawiedliwych." Drugą
                  odpowiedzią jest to, że poważnie potraktowali nauczanie swojego
                  Kościoła o miłości bliźniego.

                  >Mnie wrecz dziwi, ze tak duzo, biorac pod uwagę, jak w okresie
                  >miedzywojennym pisma katolickie przedstawiały Żydow:

                  A mnie dziwi Twoje zdziwienie. Zdziwienie, bo coś nie pasuje do
                  koncepcji. Może warto jakoś wyjaśnić ten dysonans? Już ktoś w tym
                  wątku próbował to robić i doszedł do bardzo logicznego
                  wniosku: "Nienawidził i ratował Żydów." Św. Tomasz z Akwinu na taką
                  ekwilibrystykę myślową by sobie nie pozwolił. W światłym wieku XXI
                  jest to nagminne. Nawet beznadziejnie głupie zdanie, ale tysiąc razy
                  powtórzone staje się prawdziwe logicznie, a miliony powtarzają to
                  bezmyślnie.

                  Nie wiem, czy zbiór cytatów, który zamieściłaś jest reprezentatywny
                  dla polskiego katolicyzmu z lat 30-tych. Nie znałem tamtego
                  Kościoła, nie znał go też nikt z tego forum. Może jeszcze jacyś 80-
                  latkowie mogą coś powiedzieć. Mój Kościół jest inny. Podam inny
                  zbiór cytatów z książki Jana Pawła II z roku 1994 "Przekroczyć próg
                  nadziei":


                  "Oświęcim, będący chyba najbardziej wymownym symbolem holocaustu
                  narodu żydowskiego, mówi, jak daleko może posunąć się system
                  zbudowany na przesłankach nienawiści rasowej i żądzy panowania
                  jednego narodu. Oświęcim nie przestaje ostrzegać także i dzisiaj.
                  Oświęcim mówi, iż antysemityzm jest wielkim grzechem przeciw
                  ludzkości. Mówi, że wielkim grzechem przeciw ludzkości jest wszelka
                  nienawiść rasowa, która niechybnie prowadzi do podeptania
                  człowieczeństwa."

                  "Dane mi było w czasie tych pamiętnych odwiedzin [w synagodze
                  rzymskiej – mój dopisek] wypowiedzieć słowa o starszych braciach w
                  wierze. Te słowa streszczają zresztą wszystko, co powiedział Sobór i
                  co nie może nie być dogłębnym przekonaniem Kościoła."

                  Musimy pamiętać, że licząca prawie 2000 lat bardzo trudna i bolesna
                  historia wzajemnych stosunków chrześcijan i żydów została w jakiś
                  sposób odmieniona podczas Vaticanum II, a szczególnie za
                  pontyfikatu JP2. Nadano nowy kierunek, dokonała się rewolucja na
                  miarę przewrotu kopernikańskiego. Kościół zmienił swoje nauczanie,
                  zmienił liturgię, prowadzi od lat dialog z Żydami. Kto tego
                  wszystkiego nie widzi, ten popełnia ciężki grzech przeciwko
                  pojednaniu, wpychając relacje w dawne koleiny.

                  Dobrze wiesz jako specjalista, że wszystko co dzieje się w
                  społeczeństwie nie zmienia się momentalnie, jak za naciśnięciem
                  resetu. Potrzeba czasu, aby zmieniła się mentalność, by dotarło to
                  do najdalszej wioski, do najbardziej zapuszczonych środowisk. Czasem
                  trzeba wymiany pokoleń, bo niektórzy są niereformowalni. To przecież
                  nie kto inny, jak Ty pisałaś, jak to w latach 30-tych dzieci w
                  szkołach modliły się o zdrowie prezydenta Mościckiego. Bardzo
                  podobną formę miało uwielbienie dla Stalina kilkanaście lat później.
                  Wokół zmieniło się tak wiele, a dawna mentalność pozostała. Proszę o
                  więcej rzetelności w dyskusji i niestosowanie takich chwytów jak
                  ośmieszanie adwersarza, jeśli mamy dojść do jakiejś prawdy.

    • magdalaena1977 Re: Pokazywanie zła 22.05.08, 21:15
      A jeśli zaczynamy mówić o Żydach, to mnie osobiście przeszkadza współczesne
      negowanie ich odrębności, tak jakby w ogóle zaprzeczanie tego że są Żydami.
      Nie ma osób, które otwarcie przyznają się do żydowskiego pochodzenia (a do babki
      Francuzki przyznałyby się bez problemu).
      Nie wymienia się tego w biografiach osób zmarłych - pamiętam kiedyś notkę
      biograficzną Allerhanda na żółtych (prawniczych) stronach Rzeczpospolitej:
      urodził się ... gimnazjum ... studia ... doktorat ... profesor ... kodeks
      handlowy ... i nagle: w 1942 zamknięty w getcie , w 1943 zamordowany w Treblince
      (cytuję z pamięci).
      Nazwanie kogoś Żydem jest traktowane jako obelga - szczególnie kuriozalne w
      przypadku Maryi.

      A ja uważam, że istniała przed wojną odrębna kultura żydowska wykraczająca poza
      te oczywiste menory i chałaty, ale dotycząca np. stosunku do pieniędzy, do
      wykształcenia, do patriotyzmu. Bardzo dobrze to widać w książce Ronikierowej,
      tej nagrodzonej Nike.
      I ta kultura istnieje nadal mimo braku menor i chałatów. Polecam wszystkim tekst
      Konstantego Geberta w ostatnim dodatku do Polityki.

      I dla mnie np. jako czytelnika ważna jest informacja czy twórca należał do tej
      kultury, bo to wpływa na jego opis rzeczywistości.
      • minerwamcg Re: Pokazywanie zła 22.05.08, 22:31
        > Nie ma osób, które otwarcie przyznają się do żydowskiego
        > pochodzenia.

        Iii tam. Są, są, przyznają się, tylko się z tym nie obnoszą, tak
        samo, jak nie obnosiliby się z francuską babcią.
        Np. taki Arthur wszem i wobec opowiada o swojej żydowskiej prababci -
        ech, gdyby tak jeszcze głowę do interesów po Narodzie Wybranym
        odziedziczył... smile))
        • verdana Re: Pokazywanie zła 22.05.08, 22:51
          No ja i moje dzieci jestesmy z pochodzenia Żydami o czym wiedza
          absolutnie wszyscy krewni i znajomi - z tym, że termin "przyznanie
          się" uwazam za idiotyczny do czego tu się przyznawać.
          Z drugiej strony nikogo nie interesuje babcia Czeszka, nie uwaza się
          stosowne podkreslać tejze babci w biografiach, to w ogole nie jest
          informacja, nikomu nie przychodzi do glowy że wnuk czeszki jest
          Czechem.
          Z babcią Żydowka rzecz się ma diamietralnie inaczej - wnuk Zydowki
          jest Żydem i tyle.
          • verdana Re: Pokazywanie zła 22.05.08, 22:55
            I jeszcze jedno - chciałabym wyraźnie podkreslić , ze bycie Żydem
            naprawde nie przesadza o niczym. Juz przed wojną istniała ogroman
            rzesza asymilowanych Żydow, majacych z kultura żydowska tyle
            wspólnego, co ja z baletem klasycznym. Zainteresowanych odsylam -
            nie bez autoreklamy - do ksiązki "Syn będzie Lech".
            I naprawde , informacja, ze ktos wywodzi się z rodziny chasydow jest
            istotna. fakt, ze wywodzi się z asymilowanej zydowskiej rodziny -
            nic nie wnosi do biografii. Ostatecznie, co do biografii mojego
            pradziadka, szefa sądownictwa I brygady moze wnieść informacja, ze
            jego przodkowie byli Żydami?
            • isma Re: Pokazywanie zła 23.05.08, 08:05
              verdana napisała:

              Zainteresowanych odsylam -
              > nie bez autoreklamy - do ksiązki "Syn będzie Lech".

              wink))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • rycerzowa Irena Sendlerowa. 22.05.08, 23:11
        Nienawiść jest złem. Nienawiść z powodu wyznawania różnych religii jest
        dodatkowo tragedią.
        Przykre, że p. Irena Sendlerowa nie otrzymała Nobla. O wiele bardziej przykre,
        że tak długo w żaden sposób nie uhonorowano jej we własnym kraju. Zbyt późno
        przyszły "zaszczyty".
        Fakt, że przez lata wstyd i strach było się przyznać do tego , że się ratowało
        żydowskie dzieci, jest tragedią.
        Dotyczy to nie tylko p. Sendlerowej.

        Antysemityzm nie jest polskim wynalazkiem. Zło nie ma narodowości.
        Ale zacofanie i ciemnota rodzi upiory: chyba tylko u nas, na krańcach
        cywilizowanej Europy wierzono w rytualne mordy na chrześcijańskich dzieciach. Z
        wiadomym skutkiem w sferze społecznej moralności.

        Porównywanie z innymi krajami Europy to opisy różnych światów, różnych
        rzeczywistości.
        Na przykład Dania. Oni nie mieli nawet okupacji, tylko "stan wojenny". Między
        odpowiednią agendą hitlerowską a rządem duńskim krążyły noty dyplomatyczne na
        temat Żydów.
        Rząd duński kategorycznie sprzeciwiał się niepokojeniu swoich żydowskich
        obywateli. Kiedy wreszcie wyznaczono datę deportacji, znana była z
        kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Feralną noc prawie wszyscy duńscy Żydzi spędzili
        u sąsiadów. Acha, niemieckim żandarmom wolno było wejść tylko do tych domostw,
        gdzie otworzono im drzwi.
        W ciągu kilku następnych tygodni wszystkich Żydów bezpiecznie przewieziono do
        Szwecji, legalnie , w biały dzień, pod nosem niemieckich strażników.
        Duńczycy są dumni ze sprawnie przeprowadzonej akcji.
        Po wojnie wszyscy powrócili do kraju.
        I - uwaga! - "niektórzy mieli kłopoty z odzyskaniem swojej własności".
        Zabrzmiało mi to znajomo.
        • a_weasley Re: Irena Sendlerowa. 22.05.08, 23:17
          rycerzowa napisała:

          > chyba tylko u nas, na krańcach cywilizowanej
          > Europy wierzono w rytualne mordy na
          > chrześcijańskich dzieciach.

          Znowu te polskie kompleksy na temat Europy. Jak coś świadczy o ciemnocie, to na
          pewno specyficznie nasze, gdzież by coś takiego miało się dziać na przykład we
          wspaniałych renesansowych Włoszech...
          Prawda?
          • verdana Re: Irena Sendlerowa. 22.05.08, 23:27
            E, nie. Mord rytualny to legenda całej chrzescijanskiej Europy,
            podobnie jak zatruwanie studzien. Ale, niestety, chyba tylko w
            Polsce parę lat temu biskup mogł oświadczyc, ze musi zbadac tą
            sprawe - czy mordy były, czy tez nie...
            I tak naprawde, kiedy w Zachodniej Europie był antysemityzm, w
            Polsce działal Sejm zydowski, a uczeni pisali w XIV w. o starszych
            braciach w wierze.
          • rycerzowa Re: Irena Sendlerowa. 22.05.08, 23:44
            W renesansowych - tak,
            Ale w XX wieku?
            • a_weasley Re: Irena Sendlerowa. 23.05.08, 11:06
              rycerzowa napisała:

              > W renesansowych - tak,
              > Ale w XX wieku?

              W XX wieku w tych kulturalnych krajach problem zwartej społeczności żydowskiej
              nie istniał, bo się już dawno wzmiankowanych Izraelitów byli kulturalnie
              pozbyli, przeganiając ich do sąsiadów, aż się zatrzymali w Polsce.
              A w najkulturalniejszym kraju wynaleziono komory gazowe.
              • rycerzowa Re: Irena Sendlerowa. 23.05.08, 13:02
                a_weasley napisał:

                >
                > W XX wieku w tych kulturalnych krajach problem zwartej społeczności żydowskiej
                > nie istniał, bo się już dawno wzmiankowanych Izraelitów byli kulturalnie
                > pozbyli, przeganiając ich do sąsiadów, aż się zatrzymali w Polsce.
                > A w najkulturalniejszym kraju wynaleziono komory gazowe.

                No, za bardzo to się ich nie pozbyli, skoro było kogo zwozić do Auschwitz.

                Że antysemityzm nie jest wynalazkiem polskim, już pisałam, że zło nie ma
                narodowości - też.
                Ale boli mnie, że to właśnie u nas ciągle pokutują średniowieczne przesądy, że
                "oni naszego Chrystusa zamordowali" i że "mordują nasze dzieci", bo to u nas
                całkiem niedawno były one przyczyną pogromów.
                Tak, wiem, mam kompleks.
                • a_weasley Re: Irena Sendlerowa. 23.05.08, 14:46
                  Mnie boli, jak coś jest u nas źle niezależnie od tego, czy w innych krajach jest
                  lepiej, gorzej czy tak samo.
                  Czytałem swego czasu opis pogromu w Algierze dokonanego pół wieku temu przez
                  obywateli ojczyzny Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. Co prawda nie gromiono
                  Żydów, tylko Arabów, ale zawsze...

                  Rycerzowa napisała:

                  > No, za bardzo to się ich nie pozbyli, skoro było kogo zwozić
                  > do Auschwitz.

                  Było kogo, ale dlaczego akurat do Auschwitz? Nie można było gdzieś w Ruhrze
                  takich placówek umieścić? Obozy zagłady zbudowano w takich miejscach, żeby nie
                  trzeba było daleko jeździć. Tam, gdzie Żydów było dużo.

                  > bo to u nas całkiem niedawno były one przyczyną pogromów.

                  Akurat co do pogromów, to przypuszczam, że w czasie Kristallnacht Żydzi wcale
                  nie czuli się lepiej wiedząc, że nie chodzi o bogobójstwo, tylko o coś innego.
    • mader1 Pokazywanie dobra 23.05.08, 14:31
      Z dużym zainteresowaniem śledzę Waszą dyskusję. Właściwie na
      początku Verdana napisała o tym, jak , kiedy i czy pokazywać zło.
      Ale zawęziła ten problem do konkretnego przypadku, rzeczywiśie dla
      mnie dość szególnego, trudnego ... a potem dyskusja potoczyła się
      trochę inaczej - jak to często na forum bywa - czy pokazywać dobro,
      które się w czasach tego ogromnego zła także się wydarzało. No tak.
      Jeżeli już powiemy o tragedii Żydów , musimy też powiedzieć o
      osobach, które miały odwagę zachować się tak, jak na ludzi
      przystało, ryzykując wiele, ryzykując życie.
      Padła teza, że ciągle mówi się o tym za mało - o tym, jak można się
      zachować, gdy wokół panuje zło.
      10.10.2007 w Teatrze Wielkim odbyła się piękna uroczystość
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4530954.html
      50 osobom - Sprawiedliwym -zostały wtedy wręczone odznaczenia.
      Interesujące jest, co działo się przy okazji tej uroczystości.
      Dziecięco - młodziezowy chór z Izraela przyjechał już kilka dni
      wcześniej.Oprócz zwiedzania Warszawy, spotykal się z chórem z
      Polski - w czasie prób i czasu wolnego.Dzieciaki dogadywały się
      wspaniale - na początku nieśmiało formułując pytania po angielsku,
      potem żartując już na różne tematy. Uczyli się nawzajem - z wlasnej
      dziecięcej inicjatywy - niektórych słow w swoich językach smile)))
      Polubili się.
      To było dla nich bardzo cenne doświadczenie.
      Każde dziecko z jednego i drugiego chóru opiekowało się jednym
      spośród Sprawiedliwych. Taka para miała po niego wyjść przed
      koncertem , przywitać się i towarzyszyć podczas całej uroczystości.
      Dostali informację na temat swojego bohatera, by wiedzieli, kto to i
      dlaczego się tu znajduje. Dla dzieci izraelskich bardzo zaskakujące
      było, że niektórzy z podopiecznych ucieszeni zagadywali ich w ich
      języku smile Ci starsi ludzie byli bardzo rozmowni i chętnie
      odpowiadali na pytania, a nawet i niezachęcani opowiadali o
      wojnie.Wiem, że dla dzieci było to bardzo duże przeżycie.
      Sprawiedliwi byli wywoływani po odznaczenia pojedynczo, po imieniu i
      za każdym razem padało o nich kilka zdań.
      Do teatru na uroczystość byli zaproszeni uczniowie i ich opiekunowie
      z gimnazjów i liceów.
      Tu mamy sylwetkę Bogdana Jastrzębskiego
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4530954.html
      A... uroczystość była transmitowana.
      Nie jest więc tak źle z tym pokazywaniem dobrych ludzi smile
    • ewa_anna2 Re: Pokazywanie zła 23.05.08, 15:50
      Trudno jest usrzec dziecko od zła. Myślę, że tu należy każdy
      przypadek oddzielnie rozpatrywać. Wiek dziecka, jego wrażliwość.
      Gry komupterowe, telewizja często są bardziej brutalne, niż
      wycieczka po obozie koncentracyjnym.
      • verdana Re: Pokazywanie zła 23.05.08, 15:53
        Nie.
        • isma Re: Pokazywanie zła 23.05.08, 15:58
          To znaczy, pewnie zalezy od wieku dziecka.
          Ale dla takiego, powiedzmy od osmiolatka wzwyz (a, rozumiem, raczej
          o takich, a nawet sporo starszych, rozmawiamy), to, zgadzam sie z
          Verdana, zdecydowanie nie to samo.
        • ewa_anna2 Re: Pokazywanie zła 24.05.08, 11:40
          co nie??
          • verdana Re: Pokazywanie zła 24.05.08, 12:59
            Nie wobec porównywania okrucienstwa widzianego przez dziecko w grze
            komputerowej i Oswiecimiu. To po prostu absurd.
            • ewa_anna2 Re: Pokazywanie zła 24.05.08, 15:22
              verdana napisała:

              > Nie wobec porównywania okrucienstwa widzianego przez dziecko w
              grze
              > komputerowej i Oswiecimiu. To po prostu absurd.

              Pewnie jestem wielką ignorantką, ale nie widzę absurdu.
              Moja mama nauczycielka była z LICEALISTAMI!!! na Pianiście.
              Jest tam scena, w której żołnierz niemiecki strzela człowiekowi w
              twarz. Jak się zachowuje niemal 18-letnia młodzież??
              - ha,ha,ha
              Wiem, że na tym forum są z reguły dobrzy rodzice, którzy interesują
              się tym, co robią ich dzieci.
              Ale nie każdy rodzic jest taki. Dla wielu telewizor, komputer jest
              pewnego rodzaju niańką. Nie chcę potępiać, dochodzić dlaczego tak
              jest. Pełno jest 10, czy 11 latków oglądających horrory, czy inne
              brutalne filmy (dzieci same się chwalą).
              Wiem, że filmy, gry komputerowe są fikcją. Ale to znieczula trochę.
    • a_weasley Przykro i wstyd 24.05.08, 12:27
      Tak a propos robienia z nas, niewinnych owieczek, antysemitów przez wrogie
      ośrodki: Boże Ciało wWarce.
      • verdana Re: Przykro i wstyd 24.05.08, 13:01
        A facet na zdjęciu wygląda jak bliźniak mojego najstarszego, tyle ze
        w czapce i z pejsami.
        Człowiek skręca się ze wstydu, jak to czyta, a jeszcze bardziej, jak
        lokalne władze zapewniaja, że nie ma u nich problemu antysemityzmu.
        • magdalaena1977 Re: Przykro i wstyd 24.05.08, 14:41
          verdana napisała:
          > A facet na zdjęciu wygląda jak bliźniak mojego najstarszego, tyle
          ze
          > w czapce i z pejsami.
          O tym, że wygląd o niczym nie świadczy przekonałam się kiedyś
          oglądając zdjęcia u koleżanki mojej mamy, która jest żydowskiego
          pochodzenia. Zdjęcia były różne, w tym jej znajomych, osób których
          nigdy nie znalazłam. I było tam zdjecie chłopaka, który wyglądał
          jeszcze bardziej żydowsko od tego na zdjęciu - no po prostu
          brakowało mu tylko jamułki. Nic nie powiedziałam i dobrze, bo zarz
          się dowiedziała, że to czyjś powinowaty - potomek wielu pokoleń
          polskich katolickich chłopów.

          W ogóle zresztą zastanawiam sie czy okreslenie Żyd jest obraźliwe ?
          jako okreslenie przynależności etnicznej ?
          - wiesz mamo, zaparkowałam ale był straszny tłok, bo cały chodnik
          zajmowała grupa Żydów.
          - a skąd wiesz, że to byli Żydzi ?
          - mieli ciemniejszą skórę, włosy, takie żydowskie nosy ... i
          niebieskie kurtki z napisami po hebrajsku.

          Czy w tej sytuacji może powinno się powiedzieć Izraelczycy ?
          • verdana Re: Przykro i wstyd 24.05.08, 19:29
            ????
            Dlaczego okreslenie "Żyd" ma byc obrażliwe? To przeciez paranoje -
            "Żyd" jest okresleniem narodowosci,m "żyd" religii - tak samo jak
            okreslienie Polak czy Czech obraxliwe nie jest.
            Jest obrazliwe tylko, gdy jest używane w formie wyzwiska. Podobnie
            jak okreslenie "Polaczek" czy na widok pijanego okrzyk Niemca "O ,
            pewnie Polak".
            Mam wrazenie jakiegoś totalnego chaosu.
            A w przypadku mijego syna wyglad akurat jest akurat do pochodzenia.
            I podobienstwo jest wrecz zadziwiajace - wystarczy zakryć na zdjęciu
            brodę (moj ma na szczęście krótsza) i zobaczycie dokladnie jak
            wyglada moj syn. Brwi, oczy, nos i okulary - te same.
            • a_weasley Re: Przykro i wstyd 24.05.08, 20:55
              verdana napisała:

              > Dlaczego okreslenie "Żyd" ma byc obrażliwe? To przeciez paranoje -
              > "Żyd" jest okresleniem narodowosci,m "żyd" religii - tak samo jak
              > okreslienie Polak czy Czech obraxliwe nie jest.
              > Jest obrazliwe tylko, gdy jest używane w formie wyzwiska.

              Dokładnie.
              Do dziś, choć minęło przeszło trzydzieści lat, jak w epoce środkowego Gierka na
              środkowym Pomorzu słyszałem miejscowych czternastolatków - Polaków - dla których
              najgorszym wyzwiskiem, ostatnim słowem do bicia, było "Ty Ukraińcu!"
          • a_weasley Re: Przykro i wstyd 24.05.08, 20:47
            magdalaena1977 napisała:

            > Czy w tej sytuacji może powinno się powiedzieć Izraelczycy ?

            A co by to zmieniło? Jak w Sowietach ich przemianowali na Jewrejów, to się coś
            poprawiło?
            Pamiętam dżentelmena *1916, powstańca warszawskiego, przedwojennego inteligenta
            z korzeniami ziemiańskimi, mówiącego:
            - ...szefem biura, w którym pracowałem, był wtedy taki IZRAELITA...
            To "Izraelita" wymawiał tonem tak bezbrzeżnej pogardy, że żadne parchy i gudłaje
            do niczego nie były potrzebne.
            • verdana Re: Przykro i wstyd 24.05.08, 20:50
              No i nie kady Żyd jest Izraelczykiem, co tez nalezy brac pod uwagę.
              przedwojną funkcjonowalo 'starozakonny", jako "grzeczna" forma.
              natychmiast przestała byc "grzeczna".
              • magdalaena1977 Re: Przykro i wstyd 24.05.08, 23:21
                verdana napisała:

                > No i nie kady Żyd jest Izraelczykiem, co tez nalezy brac pod uwagę.
                No tak, ale może ta młodzież w niebieskich kurtkach to byli przybysze z Izraela,
                ale nie wszyscy byli etnicznymi Żydami ?
                • verdana Re: Przykro i wstyd 24.05.08, 23:30
                  W Izraelu mieszkają Żydzi i Arabowie - jakos nie sądze, aby brano na
                  te wycieczki Arabów.
                  Zresztą gdy wysiada wycieczka z autokaru wiozącego Hiszpanów -
                  zastanawiasz sie, zanim powiesz "O, Hiszpanie", czy aby nie jest
                  któryś Baskiem? A w tym wypadku - mam takie wrazenie - uwazasz, ze
                  nazwanie nie-Żyda - Żydem to jakis nietakt.
                  I to chyba wlasnie jest smutne.
                  • magdalaena1977 Re: Przykro i wstyd 25.05.08, 01:50
                    verdana napisała:
                    > A w tym wypadku - mam takie wrazenie - uwazasz, ze
                    > nazwanie nie-Żyda - Żydem to jakis nietakt.
                    > I to chyba wlasnie jest smutne.
                    Właśnie za bardzo nie wiem, jak to widzi druga strona.

                    Bo jakiś czas temu dowiedziałam się, że neutralne dla mnie słowo "Murzyn" jest
                    odbierane przez osoby rasy czarnej jako obraźliwe.
                    • minerwamcg Re: Przykro i wstyd 25.05.08, 12:43
                      No cóż, czekają nas dalsze lata radosnego słowotwórstwa.
                      Pederaści nie chcąc być nazywani pederastami wylansowali
                      słowo "gej", które już teraz gdzieniegdzie funkcjonuje jako
                      wyzwisko. Przed laty w Rosji, by nie obrażać Żydów,
                      wymyślono "Jewreja". Również i to jest dzisiaj wyzwisko. "Sprawni
                      inaczej" jako określenie niepełnosprawnych zrobili wręcz
                      słowotwórczą karierę, obecnie "inaczej" z przymiotnikiem dość jasno
                      oznacza tegoż przymiotnika zaprzeczenie.
                      I można się tak bawić w nieskończoność, wpisując coraz to nowe słowa
                      na listę prohibitów - tylko po co? Skoro wiadomo, że rzecz nie w
                      słowach. Niechęć do desygnatu z najbardziej neutralnego określenia
                      może uczynić obelgę (i należy się spodziewać, że niebawem uczyni), a
                      swoje dołoży przesadna drażliwość samych nazywanych, którym w końcu
                      przestanie dogadzać jakakolwiek nazwa.
                      Btw, nie wiem, czy opowiadałam historię mego czarnoskórego kumpla z
                      Orleanu, który oświadczył, że nazwany pewnego dnia "afrofrancuzem"
                      umrze ze śmiechu.
                      W Afryce zaś nigdy nie był i chwilowo się nie wybiera smile))
                      -
                    • paszczakowna1 Re: Przykro i wstyd 26.05.08, 11:08
                      > Właśnie za bardzo nie wiem, jak to widzi druga strona.

                      Pomijając na chwilę sprawę Murzynów (nb, na "afroamerykanów" jestem b. uczulona
                      - kiedyś ktoś tak przy mnie nazwał czarnoskórego Papuasa, który zarówno z
                      czarnoskórymi mieszkańcami Afryki jak i z Ameryki miał tyle wspólnego, co i ja,
                      a raczej - genetycznie - znacznie mniej), jak to "nie wiesz, jak to widzi druga
                      strona"? Żydzi słowa "Żyd", "żydowski" powszechnie używają - weź chociażby nazwy
                      organizacji (zarówno historycznych np ŻOB jak i współczesnych np TSKŻ).

                      Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby osoba pochodzenia żydowskiego władająca
                      językiem polskim uznała słowo Żyd za obraźliwe. Natomiast owszem, zdarza się to
                      osobom polskiego nie znającym, ale to z czystej ignorancji (mylą z rosyjskim).
                • a_weasley Re: Przykro i wstyd 25.05.08, 13:37
                  magdalaena1977 napisała:

                  > verdana napisała:

                  > ale nie wszyscy byli etnicznymi Żydami ?

                  Ci obywatele, co mówią językiem takim jakby kto kluski przeżuwał i robią bydło
                  na Rynku Głównym, też nie wszyscy są Anglikami. Być może są tam też Szkoci, a
                  nawet Walijczycy. Na pewno więcej niż nie-Żydów w opisanej sytuacji. Ktoś się
                  tym przejmuje?
      • mader1 Re: Przykro i wstyd 24.05.08, 18:03
        Gdy czytam coś takiego w takich ustach :
        "Komisarz Mariusz Świątkowski z Warki :.... To był wybryk,
        gówniarska głupota." jestem wściekła. " Wybryk" - bicie, popychanie,
        wkładanie rąk do kieszeni ( próba kradzieży ?) to jedynie " wybryk".
        Jakiś czas temu " wybrykiem" nazwano molestowanie przez bandę
        gówniarzy koleżanki z klasy. To tylko taki " wybryk" - w następnej
        notatce prasowej " wygłup" a potem właściwie tylko " żart"sad
        No to jeżeli tak oceniają to dorośli, i to komisarz, który ma
        pilnować przestrzegania prawa, to jak to ma się stać, żeby ta
        młodzież wiedziała, jak się zachować ?
        ------------
        Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą. św. Augustyn
        Wychowanie w wierze
    • rycerzowa Re: Pokazywanie zła 29.05.08, 11:54
      Nie chciałabym być posądzona o jakikolwiek rodzaj kryptoreklamy (czyt.
      kumoterstwa), ale polecam książkę Anny Landau-Czajki "Synowi będzie Lech". Jak
      najbardziej "w temacie".

      Książka wygląda na naukową cegłę, ale napisana jest naprawdę ciekawie, i z
      pewnym rodzajem ciepła, o które trudno byłoby Autorkę podejrzewać.
      Dobrze się czyta.
      Rzecz jest o asymilacji Żydów do społeczeństwa polskiego.

      Ale dla mnie jest to książka o OBCOŚCI.
      O WZAJEMNEJ obcości.
      My nie znamy tamtych czasów, większość z nas nie zna żadnego Żyda. Ale dramat
      chyba nie polega na tym, że Żyd,że Polak.
      Znamy teraz Polaków, którzy aspirują do innych społeczeństw, np. angielskiego.
      I są w podobny sposób odrzucani.

      Swoi stali się już obcymi, ci obcy nie stali się swoimi, nie chcą nas jako swoich.

      U nas w kraju podobnie traktowani są przybysze ze wsi.
      Mogą zdobyć najwyższe tytuły, ale zawsze patrzy się, czy im słoma z butów nie
      wygląda. Mogą być z dziada pradziada warszawiakami, ale w razie potrzeby
      wyciągnie się, że prapradziad krowy pasał.

      Nie zapominajmy więc, że każdy z nas może być "Żydem".
      I że nasze dziecko dla wielu jest "Żydem", czyli OBCYM.
    • otryt Kto z Was zna nazwisko Norman Conard ??? 29.05.08, 14:28
      W filmie Zanussiego o św. Maksymilianie bohaterowie dzielili się na
      dwie grupy: ci, którzy szukają prawdy i dają świadectwo prawdzie i
      ci, którzy kłamią, zamazują, zniekształcają i ukrywają prawdę.

      Pisanie o kłamcach często wprowadza jakiś ferment, nie zawsze warto.
      Jednak pisanie o ludziach głoszacych prawdę jest samą przyjemnością.
      Trochę zainspirawany tekstem Rycerzowej postanowiłem wyśledzić, kto
      jako pierwszy zaczął mówić o Irenie Sendlerowej? Gdy odkryłem moje
      zdumienie nie miało granic. To Norman Conard - zwykły nauczyciel
      historii w amerykańskim gimnazjum na prowincji i jego 4 uczennice.
      To dzięki nim wiemy o Irenie Sendlerowej. Wszystko zaczęło się w
      roku 1999.

      Cytat z polonijnej gazety:


      www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_16302.shtml

      "Uniontown to małe miasteczko w amerykańskim stanie Kansas. Oddalone
      o tysiące kilometrów i lat świetlnych od horroru gett i komór
      gazowych.

      A jednak... W szkole średniej w owym amerykańskim miasteczku grupka
      uczniów odkryła pewnego dnia bezcenny skarb.

      Wszystko zaczęło się w 1999 roku od projektu z historii, którym
      uczący w tej szkole nauczyciel Norman Conard zainteresował cztery
      uczennice. Roczny projekt dla uczczenia National History Day miał
      wykroczyć poza mury szkoły, skorzystać z wiedzy lokalnej
      społeczności i nieść ze sobą idee tolerancji i szacunku.

      Trzy uczennice 9 klasy Megan Stewart, Elizabeth Cambers, Jessica
      Shelton i ich koleżanka z klasy 11 Sabrina Coons przeczytały
      pokazany przez nauczyciela wycinek z News and World Report z 1994
      roku pt. "Irena Sendler saved 2,500 children from the Warsaw Ghetto
      in 1942-43". Sam Conard nie znał sprawy i nie słyszał o niej nigdy
      ani przedtem ani potem. Więc może był to błąd...

      Cały rok cztery uczennice szperały w źródłach. Krok po kroku
      poznawały niezwykłą historię heroizmu pełnej poświęcenia kobiety,
      która wydobyła z warszawskiego getta prawie 2500 żydowskich dzieci -
      gdyby nie ona czekała je pewna śmierć."
      • anndelumester ????????????????? 29.05.08, 15:01
        > Trochę zainspirawany tekstem Rycerzowej postanowiłem wyśledzić,
        kto
        > jako pierwszy zaczął mówić o Irenie Sendlerowej? Gdy odkryłem moje
        > zdumienie nie miało granic. To Norman Conard - zwykły nauczyciel
        > historii w amerykańskim gimnazjum na prowincji i jego 4 uczennice.
        > To dzięki nim wiemy o Irenie Sendlerowej. Wszystko zaczęło się w
        > roku 1999.
        >
        ????????????
        w Ten jest z ojczyzny mojej - wydanie z 1966 r. - o Sendlerowej jest
        na stronach 27, 83, 90. Z tego co pamietam, a nie moge w tej chwili
        sprawdzic - to przed 1999 r. jej nazwisko tez sie przewija przez
        inne publikacje, wiec przesadą jest stwierdzenie, ze wszystko sie
        zaczeło w Ameryce smile
        • otryt Re: ????????????????? 29.05.08, 15:14
          anndelumester napisała:

          >w Ten jest z ojczyzny mojej - wydanie z 1966 r. - o Sendlerowej
          >jest na stronach 27, 83, 90.

          Dziękuję. Ta książka Władysława Bartoszewskiego nie miała jednak
          takiej siły przebicia. W PRL-u mieli jakieś powody, aby tego nie
          nagłasniać.

          Myślałem początkowo, że dzisiejszy rozgłos bohaterstwu pani Ireny
          nadała Elżbieta Ficowska z organizacji "Dzieci Holocaustu". Bardzo
          dużo i ładnie wypowiadała się w mediach. Jednak moje przewidywania
          nie potwierdziły się.

          • anndelumester Re: ????????????????? 29.05.08, 15:27
            Mnie juz pamiec zawodzi, a dopoki sie nie przeprowadze - nie bede
            miała mozliwosci siegniecia do swoich ksiazek, kser, wycinków itd.
            itp. uncertain// ale na pewno o niej było coś wiecej w wydaniu popularnym
            (mam na mysli nie publikacje stricte naukowe) po 1989 r. i przed
            1989 r. (Tygodnik? Znak? Więz?)
            Pewnie kolezanki wiedzą na ten temat wiecej, bo mnie sie tylko cos
            tam miga w łepetynie...
            • elwinga Re: ????????????????? 29.05.08, 17:40
              "Ten jest z ojczyzny mojej" miało w PRL 2 wydania. Sendlerowa pojawia się też, o
              ile pamiętam, w książce Prekerowej o Żegocie.
              • mader1 Re: ????????????????? 29.05.08, 18:27
                Z pewnością wiem o Niej dużo wcześniej niż od 1999, ale nie
                pamiętam już, skąd..... więc źródeł musiało być kilka ? skoro stało
                się to oczywistością ? Pamiętam jedynie, że gdzieś jakiś czas temu
                czytałam, że są osoby , które podważają ilość uratowanych dzieci -
                ale znowu " gdzieś", " kiedyś" sad
    • sunday Nie byłem. Nie będę. Nie zabiorę. /nt 29.05.08, 14:39
    • sion2 Re: Pokazywanie zła 29.05.08, 22:03
      Jak widze i slysze w TV Baraka Obame - kandydata na prezydenta USA i
      absolwenta Harvardu (sic!!!) - ktory mowi ze wojska amerykanskie
      wyzwolily Auschwitz oraz chce sie spotkac z prezydentem Kanady (ten
      kraj prezydenta nie ma) to mysle sobie ze aby nastepne pokolenia
      Polakow nie byly takimi ignorantami, powinni znac historie i prawde,
      powinni WIEDZIEC co sie dzialo w przeszlosci.
      Nie musi to byc osobiste zwiedzenie obozu koncenytracyjnego. Ale juz
      przeczytanie kilku pozycji na ten temat najpozniej w liceum - wedlug
      mnie obowiazkowe.
      Przeciez to oczywiste ze obozy koncentracyjne byly konsekwencja
      pewnej ideologii i polityki, ze nie zostaly zbudowanie nagle i ot
      bez zwiazku z niczym. A poznawanie zaleznosci przycznowo-skutkowych
      takze w historii swiata moim zdaniem ma kluczowe znaczenie dla
      przetrwania ludzkosci.
      • isma Re: Pokazywanie zła 29.05.08, 23:55
        No, ale tu wlasnie chodzi o POKAZANIE.
        To jest jednak zdecydowanie inna sila oddzialywania, niz czytanie w
        ksiazkach. Co do czytania chyba tu nikt watpliwosci nie ma.
      • otryt Re: Pokazywanie zła 30.05.08, 18:42
        sion2 napisała:

        >Jak widze i slysze w TV Baraka Obame -kandydata na prezydenta USA i
        >absolwenta Harvardu (sic!!!) - ktory mowi ze wojska amerykanskie
        >wyzwolily Auschwitz oraz chce sie spotkac z prezydentem Kanady.

        Bałbym się takich rządów. Na kłamstwie i ignorancji nic dobrego się
        nie wybuduje. Przypomnę, że jako pretekst do rozpoczęcia wojny w
        Iraku, było kłamstwo o posiadaniu broni jądrowej przez Saddama.

        >Nie musi to być osobiste zwiedzenie obozu koncentracyjnego.

        Też tak uważam. To zależy od osobistej wrażliwości. Myślę, że
        lektura lub film w zupełności wystarczą.

        >Przeciez to oczywiste ze obozy koncentracyjne byly konsekwencja
        >pewnej ideologii i polityki, ze nie zostaly zbudowanie nagle i ot
        >bez zwiazku z niczym.

        No właśnie. O tym trzeba wciąż mówić. Tłumaczyć zależności.
        Rozumieć. Oddziaływać raczej na rozum niż emocje. Wizyta w obozie to
        olbrzymi ładunek emocji, które trzeba właściwie ukierunkować. Samo
        pokazanie zła niczemu dobremu nie służy. Możemy zwątpić wtedy w
        Boga, w ludzi, w wartości. Musimy dać właściwy komentarz. Aby być w
        pełni w prawdzie, trzeba pokazać również dobro, które też istniało w
        tym piekle, stworzonym przez ludzi. Pokazać postać św. Maksymiliana
        oraz Służebnicy Bożej Stanisławy Leszczyńskiej – położnej w
        Auschwitz, ratującej noworodki. Wielu ludzi zwątpiło wtedy w
        istnienie Boga. Pytali gdzie On był, jak zabijali miliony? A Bóg był
        i działał poprzez takich ludzi, jak Irena Sendlerowa, Maksymilian
        Kolbe, Stanisława Leszczyńska i wielu innych bezimiennych. Bóg
        cierpiał razem z umierającymi. Nie rozumiem, dlaczego ta ważna
        prawda o dokonaniach tych ludzi z tak wielkim trudem musi
        przedzierać się do świadomości ogółu?


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka