Rozwód może być fajny

07.09.08, 21:51
Wypróżniałam zmywarkę i aż zastygłam z wrażenia zerkając na
TVNowskie Fakty. Rozwód nie musi być straszny.
Rozpoczęły się targi rozwodowe, czy coś w tym stylu (zaraz troszkę
rozejrzę się po necie). Moda (naprawdę ładne sukienki dla kobiet w
różnym wieku), radość, wspólne zdjęcia, wszyscy uśmiechnięci. Bo
rozwód zwykło się traktować jako smutne wydarzenie, porażkę,
nieszczęscie.
No a przecież czymś takim wcale nie musi być.
Można np zorganizowac wspaniałą imprezę (nb organizatorem jest ten
sam, który podejmuje się imprez weselnych). W programie m.in.
antyprzysięga małżeńska, rzucanie strzałkami do zdjęcia eks,
topienie obrączek w trumnie.

Znam kilka rozwiedzionych osób i pewnie będzie ich jeszcze więcej.
Przyczyny rozwodów są różne. Ale żadna z tych osób nie stwierdza, że
było to "fajne".
Czy taka impreza to zmieni?

Dalszy ciąg relacji: Kościół jednak jest przeciwny takim imprezom
(ciekawe dlaczego, prawda?). No i dobrze. Ale potem wypowiada się
ksiądz, który mówi coś mniej-więcej takiego: To może zorganizujmy
targi, na których będzie się promować wytrychy, żeby złodziejom było
łatwiej.

I jestem jak ten rodzic z wątku mader: "wiecznie niezadowolona". Bo
nie podoba mi się ani ta impreza, ani ten ksiądz

A co Wy na to wszystko?
    • mamalgosia więcej: 07.09.08, 22:00
      Prawnicy, mediatorzy, psycholodzy, agencje nieruchomości, biura
      detektywistyczne i turystyczne - wszyscy oni pomogą parom, które
      przeżywają kryzys, pogodzić się lub definitywnie zakończyć
      małżeństwo. Są też mniej standardowe usługi jak organizacja imprez
      rozwodowych, podczas których obrączki spuszcza się w ubikacji, a
      fotografie ślubne pali. Firmy cateringowe już czekają, by na tę
      okoliczność przygotować specjalne menu, a branża odzieżowa
      zaprezentuje pokaz mody rozwodowej pod tytułem "Nowy i szczęśliwy
      początek".

      Targi odbędą się 7 września na Wzgórzu Partyzantów w klubie
      Prowokacja we Wrocławiu. Organizatorem jest Centrum Ślubne Barti,
      które zajmowało się dotychczas organizowaniem targów ślubnych. -
      Nasze targi nastawione są przede wszystkim na mediację. Pary będą
      mogły konsultować się z psychologami i mediatorami. Staramy się, aby
      wystrój zapewniał komfortową atmosferę, a ochrona została specjalnie
      przeszkolona na wypadek poważniejszych konfliktów między małżonkami.
      Do tej pory obecność potwierdziło 25 firm - powiedział organizator
      imprezy, Mariusz Trzebniak.

      Nic dziwnego, że w dobie lawinowo wzrastającej liczby rozwodów
      oprócz wystawiania złotych obrączek i cukierkowych dekoracji warto
      wzbogacić swój asortyment o usługi rozwodowe. Pomysł podpatrzony
      został w Austrii. W październiku 2007 roku w Wiedniu odbyły się
      targi rozwodowe "Nowy początek", które cieszyły się dużym
      zainteresowaniem przyszłych rozwodników. Podobnie może być w Polsce,
      gdzie liczba rozwodów przekroczyła 70 tys. rocznie.
      • mader1 Re: więcej: 07.09.08, 22:07
        (oglądam sobie zdjecie z sygnaturki... śliczny chłopiec. i tam jest -
        oceń. klikam na szóstkę i wyświetla mi się napis " jeżeli chcesz
        dawać szóstki, musisz sobie założyć konto itd...)

        Taaa... jakbym się rozwodziła z moim mężem, rzucanie lotkami do jego
        podobizny wcale by mnie nie bawiło... Ale ja taka bardziej ponura
        jestem ....
        Ty mi Mamalgosiu pasujesz na takiego " wiecznie niezadowolonego"
        rodzica smile)))
        • mamalgosia Re: więcej: 08.09.08, 16:02
          No więc własnie mnie też by nie bawiło. Przecież to boli! Rozstanie
          z osobą, którą się kochało/kocha, z którą się spędziło wiele czasu,
          pokładało nadzieje...Nie wiem, czy w ogóle mogłabym patrzeć na
          zdjęcia, ale rzutki zupełnie odpadająsmile

          Co dosygnaturki, to dziękuję. Tekst jednego Chłopca, a fotka
          Drugiegosmile
    • mader1 Reklamy... 07.09.08, 22:16
      Jak kliknęłam na temat rozwodowy Mamalgosi, wskoczyły mi na górze
      następujące reklamy " opieka nad starszymi" ( i słusznie, już
      starsza jestem i potrzebna byłaby mi opieka", " szukasz partnerki" (
      no tak, bo skoro moj najlepszy z mężow by mi nie odpowiadał, to
      jedynie pozostaje mi partnerka)i coś o randce z
      cudzoziemcem smile)))))))
      • dominikjandomin Re: Reklamy... 07.09.08, 23:24
        Jakie reklamy? U mnie nie ma nic. smile

        A co do imprez rozwodowych - ja się tylko zastanawiałem, kiedy do nas przyjdzie.
        W USA było, gdy byłem dzieckiem - pamiętam dotąd artykuł na ten temat.

        Ciekawe tylko, ze opisywali tylko imprezy dla pań. Czyżby facetów to nie kręciło
        i nie było rynku? A może tylko tak przypadkiem wyszło redaktorowi?
        • mader1 Re: Reklamy... 07.09.08, 23:31
          nie oferują Ci nic ? smile))) Między dużym napisem Gazeta.plForum a
          Wychowanie w wierze taki pasek. Jak czytałam Twój post zerknęłam
          zaciekawiona " Google chrome" ( czy jakoś tak, bo teraz pasek znów
          się zmienił), potem " single w twojej okolicy " tongue_out, a na końcu "
          randkuj z cudzoziemcem" smile)))

          Znowu jestem nietypową kobietą :0
          • magdalaena1977 Re: Reklamy... 08.09.08, 08:10
            mader1 napisała:

            > nie oferują Ci nic ? smile)))
            Ja mam Firefoxa z ablockiem i nie oferują mi nic.
            Nie udaje mi się tylko wywalić tej reklamy strony zaginieni.pl, bo jest
            połączona z logiem forum.
            • dominikjandomin Re: Reklamy... 08.09.08, 13:18
              Otóż to. Mam tak samo smile

              Niedawno próbowałem wejść na gazetę w IE i... tego się nie da wytrzymać! Ciągle
              jakieś barachło wyskakuje. I z tego powodu przeglądarka google idzie do kosza.
              Nie ma blokady reklam.
      • mamalgosia Re: Reklamy... 08.09.08, 16:03
        A można wszystko? Przydałaby mi się i opieka, i partnerka, i
        cudzoziemiecsmile)
        • mader1 Re: Reklamy... 08.09.08, 18:11
          ( chyba straszne głupoty piszę, bo teraz mam "test IQ- spróbuj
          teraz" smile))))

          > A można wszystko?

          Z pewnością smile))) Tylko kliknij, a one Ci wszystko załatwią smile)))
          • mamalgosia Re: Reklamy... 08.09.08, 21:57
            mader1 napisała:

            > ( chyba straszne głupoty piszę, bo teraz mam "test IQ- spróbuj
            > teraz" smile))))

            A może mi wyskoczy: "test IQ - dla zdrowia psychicznego nie próbuj"
            >
            • mader1 Re: Reklamy... 08.09.08, 22:20
              to co Ty napisałaś wydało im się w porządku, bo znowu pojawiło mi
              się z tym cudzoziemcem i resztą, jak czytałam smile))), ale jak
              zaczęłam Ci odpowiadać, test IQ wskoczył na swoje miejsce smile no
              głupia jestem jak nic !
              To już zamilknę.
    • nati1011 Re: Rozwód może być fajny 07.09.08, 22:37
      mnie też się nie podoba.

      Mnie też mozesz wpisać na listę wiecznie niezadowolonych wink

      A chłopczyk (synek?) śliczny smile))
      • mamalgosia Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 16:04
        smile
    • godiva1 Re: Rozwód może być fajny 07.09.08, 23:04
      Pierwszy raz slysze o takich targach, nawet u nas w Stanach to by
      bylo curiosum. Ale generalnie fakt, ze uslugi dla rozwiedzionych
      ludzi sa reklamowane i pakowane wspolnie wydaje mi sie dobry - w
      koncu skad osoba rozowdzaca sie ma wiedziec jaki prawnik, agent
      nieuchomosci itp specjalizuje sie w takich sprawach.
      • verdana Re: Rozwód może być fajny 07.09.08, 23:12
        Mogę sobie wyobrazic potrzebe, aby rozwod był jakims spektakularnym,
        dramatycznym i uczczonym wydarzeniem, kończacym małżenstwo. Myslę,
        ze sa osoby, ktrym to by dobrze zrobilo, łatwiej by im bylo
        rozpocząć nowe zycie - taki "rytuał przejscia" - tylko to nie moze
        byc wyrzucanie obraczek do ubikacji.
        Znam natomiast kilka par, ktore po orzeczeniu rozwodu poszły na
        uroczysta kolację - razem. I chyba to nie bylo głupie.
        • dominikjandomin Re: Rozwód może być fajny 07.09.08, 23:27
          verdana napisała:

          > Mogę sobie wyobrazic potrzebe, aby rozwod był jakims spektakularnym,
          > dramatycznym i uczczonym wydarzeniem, kończacym małżenstwo. Myslę,
          > ze sa osoby, ktrym to by dobrze zrobilo, łatwiej by im bylo
          > rozpocząć nowe zycie - taki "rytuał przejscia" - tylko to nie moze
          > byc wyrzucanie obraczek do ubikacji.
          > Znam natomiast kilka par, ktore po orzeczeniu rozwodu poszły na
          > uroczysta kolację - razem. I chyba to nie bylo głupie.

          Biorąc pod uwagę, ze w Polsce bierze się i tymczasowe śluby, i "fikcyjne"
          rozwody dla kasy - to wcale głupie nie jest.

          A obrączki w toalecie to faktycznie głupota. Tych paru gram złota jednak szkoda...
          • minerwamcg Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 11:06
            > A obrączki w toalecie to faktycznie głupota. Tych paru gram złota
            > jednak szkoda...

            Pomijając już taki "drobiazg", że jest to przedmiot poświęcony.
            • verdana Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 11:59
              Nie zawsze - nie kady slub jest kościelny.
              • minerwamcg Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 18:25
                Tym niemniej - znaczna większość. Wbrew niepobożnym
                życzeniom "jasnogrodu" religia wciąż jest w Polsce zjawiskiem
                masowym - nie marginalnym światopolądem wyznawanym przez garstkę
                osób, jednym z wielu równoprawnych.
                • verdana Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 22:31
                  Ale jak wynika ze statystyki, nawet wśrod znacznej wiekszosci bardzo
                  spada procent zawieranych małzeństw koscielnych. czytalam o tym
                  chyba w "Tygodniku Powszechnym". Z wielu wzgledow, w tym także
                  finansowych (siostra Malgorzata napisała bardzo interesujący artykul
                  o tym, ze nie zawsze można powiedzieć "nie robcie wesela" i że to
                  powoduje, ze wielu udzi rezygnuje z koscielnego ślubu).
              • a_weasley Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 20:05
                verdana napisała:

                > Nie zawsze - nie kady slub jest kościelny.

                Oczywiście, że nie każdy, ale mnie w tym geście bulwersuje co innego. Obrączki
                symbolizują to, co ludzi łączy, w tym przypadku łączyło. Czy to coś jest warte
                tylko wrzucenia do klozetu i spuszczenia za tym wody?
                Doprawdy, jeśli ktoś nie szanuje Boga lub w Niego po prostu nie wierzy, niech
                chociaż szanuje siebie.
                • dominikjandomin Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 20:59
                  a_weasley napisał:


                  > Doprawdy, jeśli ktoś nie szanuje Boga lub w Niego po prostu nie wierzy, niech
                  > chociaż szanuje siebie.

                  Myślisz, ze osoby, które robią takie imprezy, wiedza co to znaczy szacunek do
                  samego siebie?
          • mamalgosia Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 16:07
            dominikjandomin napisał:

            >>
            > A obrączki w toalecie to faktycznie głupota. Tych paru gram złota
            jednak szkoda
            > ...
            Z drugiej strony stoi organizator i łapie
        • mader1 Re: Rozwód może być fajny 07.09.08, 23:36
          > Znam natomiast kilka par, ktore po orzeczeniu rozwodu poszły na
          > uroczysta kolację - razem. I chyba to nie bylo głupie.

          Na pewno lepsze niż rzucanie lotkami w zdjęcie. Na szczęście aż
          kilku par po rowodzie nie znam. Natomiat równy tydzień temu
          gościliśmy jedną taką, żyją całkiem zgodnie, przed rozwodem było im
          trudno... małżonek nawet ze stresu przestał pracować, a po rozwodzie
          wszystkie kłopoty minęły jak ręką odjął. Na tyle, że większość
          znajomych i rodziny nic o rozwodzie nie wie. Zjedli razem ptasie
          mleczko, pokręcili się po okolicy i pojechali, dziwacy wink)))
      • dominikjandomin Re: Rozwód może być fajny 07.09.08, 23:26
        godiva1 napisała:

        > Pierwszy raz slysze o takich targach, nawet u nas w Stanach to by
        > bylo curiosum.

        No, artykuł z USA pamiętam sprzed lat. Ale może mieszkasz w innym stanie?
        • godiva1 Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 02:46
          E tam, artykuly to mozna znalezc na kazdy temat, ale realiow zycia w
          Stanach nie oddaja, co najwyzej kuriozalne wymysly jakiejs
          subkultury.
      • mamalgosia godiva 08.09.08, 16:05
        A wiesz, że w Polsce często stawia się jako wzór tolerancję w
        Stanach, postęp, zepsucie... Myślę, że wyprzedzamy Stany pod wieloma
        względami - i niekoniecznie jest to chlubne
        • dominikjandomin Re: godiva 08.09.08, 19:49
          mamalgosia napisała:

          > A wiesz, że w Polsce często stawia się jako wzór tolerancję w
          > Stanach, postęp, zepsucie... Myślę, że wyprzedzamy Stany pod wieloma
          > względami - i niekoniecznie jest to chlubne

          A mnie się ciągle wydaje, ze to zależy od stanu... tam co stan, to inne prawo...
          tu jest aborcja i związki gejów, gdzie indziej jest to nie do pomyślenia.

          Ot, demokracja na niższym poziomie...
    • kukulka11 Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 07:53
      Dla mnie niesmaczne. jakaś próba zalania robaka tak jakby
      • mamalgosia Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 16:08
        Tak. I o ile zalewanie robaka rozumiem, to nie wiem, czy przypadkiem
        nie osiągniemy stanu, że robak to nie robak, a np motylek?
    • magdalaena1977 Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 08:29
      A mnie się strasznie nie podoba traktowanie w mediach rozwodu jako czegoś
      dopuszczalnego i normalnego - tak jak np. zmiany pracy.
      Szczególnie rażą mnie wszelkie porady dla rozwodzących się matek, jak uczynić to
      wydarzenie najmniej dotkliwym dla dzieci - "nie nastawiaj ich przeciwko ojcu",
      "to , że X przestanie być Twoim mężem, nie oznacza, że przestanie być ojcem",
      "najlepiej załatwić to bez awantur, na spokojnie". I utożsamianie wszelkich
      kryzysów z powodami do rozwodu.
      Zupełnie nie biorą pod uwagę sytuacji, kiedy żona (napiszę z puntu widzenia
      zdradzanej żony, ale do męża też się dotyczy) była przekonana, że małżeństwo
      sakramentalne jest NA ZAWSZE tak samo jak więź między rodzicami, a dzieckiem. I
      że żadne nieporozumienia czy gorsze okresy nie zwalniają z małżeńskiej przysięgi
      - tak jak przez młodzieńczy bunt nastolatek nie przestaje być dzieckiem swoich
      rodziców.
      I dlaczego ta matka ma powiedzieć dzieciom , że "rozstajemy się z tatusiem",
      zamiast "tatuś jest świnią, bo nas zostawił". I to zostawił całą rodzinę, bo
      przecież od dzieci też się wyprowadza.
      I dlaczego ma wierzyć, że ex ma szansę nadal być dobrym ojcem, skoro nie był
      dobrym mężem.

      Moje rozważania są na szczęście teoretyczne, ale taka postawa mnie drażni.
      • nati1011 Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 08:34
        ja osobiście nie wierzę, że ktoś może być dobrym ojcem, skoro nie
        potrafił być dobrym mężem. Jednego nie da się oddzielić od drugiego.
        Najlepszą rzeczą jaką może zrobić ojciec dla swoich dzieci, to
        kochać ich matkę.
        • verdana Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 11:13
          Znam rewelacyjnych ojców, ktorzy nie byli dobrymi mężami. I
          naprawde , mowienie dziecku, ze tata jest świnia, jest najgorsza
          rzeczą, jaka można mu zrobic. Bo dziecko traci zaufanie nie tylko do
          ojca, ale i do matki (skoro ukochany tata nagle okazuje się świnia,
          o jutro moze się okazać nia mama), w dodatku tata ma równe prawo
          mowic to samo o mamie.
          W rezultacie dziecko wie jedno - ma "złe geny", jego rodzice sa
          zlymi ludxmi, wiec on tez nie moze być dobry.
          I rzadko darza sie, aby rozwodowi w 100% byla winna jedna strona.
          • magdalaena1977 Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 11:48
            verdana napisała:
            > I rzadko darza sie, aby rozwodowi w 100% byla winna jedna strona.
            Ale co to znaczy winna ?
            Dla mnie żadne trudności w małżeństwie nie unieważniają złożonej drugiej stronie
            przysięgi. I nie dają prawa do szukania nowego partnera.

            Jeśli żona zrobiła się marudna, przestała dbać o siebie tak jak przed ślubem i
            nie poświęca mężowi tyle uwagi, ile by chciał, to czy jest winna rozwodu ?
            • verdana Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 11:58
              Żona, ktora ma do męża nieustanne pretensje, wymawia mu, zeza malo
              się stara, za mało zarabia, za alo pomaga w domu , a w łóżku jest do
              niczego jest zdecydowanie winna rozwodu. Poczytaj sobie emamę,
              zastanawiam się, jak część facetów w ogóle wytrzymuje.
              • magdalaena1977 Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 12:48
                verdana napisała:

                > Żona, ktora ma do męża nieustanne pretensje, wymawia mu, zeza malo
                > się stara, za mało zarabia, za alo pomaga w domu , a w łóżku jest do
                > niczego jest zdecydowanie winna rozwodu.
                Dla mnie nie.
                W końcu przysięga małżeńska zakłada bycie ze sobą także w złych chwilach, a nie
                oczekiwanie, że po ślubie będą żyli długo i szczęśliwie. Oczywiście jeśli są
                problemy, trzeba je rozwiązywać, ale nie rozwodzić się.
                Jeśli facet zostawił żonę, która była marudna itp. to dlaczego ma nie zostawić
                dzieci, jeśli będą sprawiać trudności wychowawcze.

                Zdaję sobie sprawę, że są sytuacje nie do uratowania (alkoholizm, choroba
                psychiczna), ale taki rozwód jest tylko pewnym rozdzieleniem majątku i opieki
                nad dziećmi, taką cywilną separacją.
                • kim5 Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 14:00
                  Rozwód nie jest fajny. Nawet, jeśli niesie ze sobą lepsze czasy,
                  jakiś rodzaj wyzwolenia to fajny nie jest. Ja w każdym razie nie
                  byłam w nastroju do imprezowania. Bo to jest ZAWSZE porażka,
                  świadomość, że przynajmniej w aspekcie wyboru partnera na życie
                  popełniło się błąd. A najczęściej tych błędów jest więcej.
                  Ja poszłam z bym na kawę, żeby ochłonąć po wyroku. Było mi lekko,
                  ale nie nazwałabym tej rozprawy czymś przyjemnym.
                  • monibiel Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 14:47
                    Ja niestety znam wiele par po rozwodach i patrzę na wiele dzieci
                    takich par. I chyba właśnie tych dzieci mi najbardziej szkoda, bo
                    nawet najlepszy tatuś ( czy mamusia ) na przychodne nie zastąpi
                    obojga rodziców razem, w domu.
                    Kilka lat temu spotkałam się z klasą z liceum na zjeździe
                    absolwentów i przeraziłam się. Byłam w ogromnej
                    mniejszości. "Szczęściary" - to było powiedziane o nas, tych kilku
                    dziewczynach z klasy, które się nie rozwiodły. Mam wrażenie, że
                    rozwód traktuje się teraz jak coś najnormalniejszego w świecie i
                    sposób na wszystkie problemy. "Coś nie tak? Najwyżej się rozwiodę!" -
                    coraz częściej słyszę to od młodych zwłaszcza ludzi. Nie myślą o
                    tym, że budować związek jest często bardzo trudno i trzeba przetrwać
                    różne dołki, próbować znależź wyjście. Oczywiście są sytuacje bez
                    tekiego wyjścia i one mogą skończyć się tylko rozwodem. Nie chodzi
                    mi o to, żeby je negować, ale nie podoba mi się to, że rozwód
                    propagowany jest jako najprostsze wyjście i pierwsze o którym trzeba
                    myśleć.
                    A znam też ludzi, którzy prowadzili naprawdę ciężkie walki o swoje
                    małżeństwa, rodziny, o słowo dane przed ołtarzem. Mam kolegę
                    alkoholika, który nie wiem gdzie byłby dziś, gdyby jego żona zamiast
                    rozwodu nie wybrała terapii. A on poszedł za nią. Dziś jest
                    wspaniałym ojcem. Poznałam wielu jego przyjaciół.Wiem jak trudno
                    jest im żyć z tą chorobą, ale walczą o swoje związki. Bardzo ich za
                    to sznuje. Zwłaszcze te strony nieuzależnione. Czy raczej
                    współuzależnione.
                    Monibiel
                    • mamalgosia lekkość 08.09.08, 16:17
                      Właśnie znam małżeństwo, które już w dniu ślubu mówiło "najwyżej się
                      rozwiedziemy" A poneiważ jedna z tych osób była mi dobrze znana,
                      wiem że to nie była poza, naprawdę tak myśleli. Acha - ślub brali
                      koscielny.
                      Ale znam też parę, której rozwód jest dla mnie nie do pojęcia.
                      Wszystko przemyślane, poukładane, zakochani, oboje głęboko wierzący
                      (byli nawet w Oazie Rodzin), po prostu wszystkie przesłanki, by się
                      udało... I po 3 latach rozwód będący dramtem dla obojga.
                      Teraz już wiem, że to nie jest tak, że ludziom się nie chce chcieć.
                      Nie zawsze
                  • mamalgosia Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 16:11
                    Dziękuję, że się podzieliłaś.
                    A powiedz mi jeszcze - czy w tamtym czasie byłąbyś w stanie urządzić
                    taką imprezę? Czy ona by Cię pocieszyła, rozweseliła?
                    • kim5 Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 19:51
                      Nie, to zbyt poważna decyzja i zbyt smutny fakt, żeby to świętować. Zupełnie
                      obce mi są takie uczucia, choć po rozwodzie zaczął się dobry czas w moim życiu.
                      • mamalgosia Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 21:59
                        Właśnei. Myślę, że dobro, które z tego może wyniknąć, wyniknie po
                        czasie.
                        A te imprezy to chyba zaraz po - tak jak wesele po ślubie.
      • mamalgosia Re: Rozwód może być fajny 08.09.08, 16:10
        Moje rozważania też są raczej teoretyczne, ale wierzę, że zły mąż
        może być dobrym ojcem
    • mamalgosia efekt 08.09.08, 16:06
      Rozumiem to tak, że ponieważ jest to ciężkie przeżycie, można je
      trochę spłycić, oswoić, sprawić, żeby mniej bolało.
      Ale czy to nie spowoduje tego, że rozwód przestanie być czymś
      smutnym? Taka - mimo wszystko - wręcz promocja ?
      • madziaq Re: efekt 08.09.08, 16:23
        Ja myślę, że to nie jest promocja rozwodów. Media narobiły szumu wokół "imprez
        rozwodowych", podczas gdy głównie przedmiotem tych targów były usługi prawników,
        detektywów, a także... doradców rodzinnych i psychologów, którzy ewentualnie
        mieli pomóc parze w pogodzeniu się.

        Hipotetycznie, gdybym sie rozwiodla, myślę, że byłoby to dla mnie ciężkie
        przeżycie. A w chwilach ciężkich przeżyć szukam wsparcia przyjaciół, więc
        niewykluczone, że babski wieczór by się odbył. Oczywiście bez topienia obrączek
        w WC i strzelania do zdjęcia męża, raczej z duzą ilością winka i wypłakiwaniem
        się na ramieniu wink No i nie potrzebowałabym raczej do zorganizowania tego
        profesjonalnej firmy.
        • minerwamcg Re: efekt 08.09.08, 18:21
          madziaq napisała:
          >No i nie potrzebowałabym raczej do zorganizowania tego
          > profesjonalnej firmy.

          A bo to tak teraz jest. Coraz więcej rzeczy ludzie zlecają
          profesjonalnym firmom: wesele, chrzciny, komunię, pogrzeb i stypę...
          I tylko wspomnianych przez Lisa sklepów z przyjaciółmi wciąż nie ma.
          • mamalgosia Re: efekt 08.09.08, 21:59
            A dlaczego nie zrobić na czymś interesu? Trzeba wyczuć rynek
        • a_weasley Re: efekt 08.09.08, 20:16
          madziaq napisała:

          > Hipotetycznie, gdybym sie rozwiodla, myślę, że
          > byłoby to dla mnie ciężkie przeżycie. A w chwilach
          > ciężkich przeżyć szukam wsparcia przyjaciół,
          > więc niewykluczone, że babski wieczór by się odbył.
          > Oczywiście bez topienia obrączek w WC i strzelania
          > do zdjęcia męża, raczej z duzą ilością winka
          > i wypłakiwaniem się na ramieniu wink
          > No i nie potrzebowałabym raczej do zorganizowania
          > tego profesjonalnej firmy.

          Bba. Pamiętając, kto się onego czasu napierał mnie poślubić, i nie mając
          zbytnich złudzeń co do trwałości takiego mariażu, wyobrażam sobie, że i w moim
          wykonaniu wyglądałoby to podobnie, tyle że pewnie mocniejsze napoje by się
          polały, a wyspecjalizowana firma... cóż, w sumie knajpę można chyba tak nazwać?
          Tyle, że w obu przypadkach to ma tyle wspólnego z tym, nad czym się tu
          wytrząsamy, co stypa po bliskiej osobie, niechby i mocno zakrapiana, z balangą w
          halloween.

          nawet fiołek na odczepnego
          jeszcze jest ale świata już nie ma

          Aniele Boży stróżu mój
          zmówmy pacierz
          bo miłość nie żyje
          • 27agnes72 rozwód 08.09.08, 23:31
            Wszystkie najbliższe mi koleżanki są rozwiedzione.....Cały czas mam
            odczucie, że rozwód w przypadku picia, bicia i zdrady jest dla mnie
            zjawiskiem bardziej zrozumiałym choć równie bolesnym...Ale zdarza mi
            się obserwować w małżeństwach latami ciągnące się nieporozumienia z
            żadnego powodu gdzie nie ma po co pozostać w małżeństwie i nie ma
            właściwie powodu by odejść. Oboje są zmęczeni i rozgoryczeni. Nikt
            nie umie pomóc ani nie wiadomo jak zacząć powrót do normalności i
            tych mi żal najbardziej...
    • mamalgosia a dzieci? 09.09.08, 09:17
      Z targów zbaczam na sam rozwód (ale to nie tylko ja, powyżej jest
      też parę postów na ten temat - zresztą wcale to nie dziwne).
      Pytanie brzmi tak: czy z innym ciężarem traktujecie rozwód
      małżeństwa bezdzietnego, a dzietnego?
      I: czy dobro dzieci powinno być decydujące - nawet gdy jest JEDYNYM
      co łączy małżonków?
      • kim5 Re: a dzieci? 09.09.08, 10:09
        Myślę, że warto zastanowić się nad innym aspektem rozwodu. Bo teraz stawiamy
        sprawę mniej więcej tak "Rozwód jest złem". A to nie tylko rozwód jest złem.
        Jeśli rodzice są razem JEDYNIE ze względu na dobro dzieci, to jest to za mało.
        Nie wystarczy przeciwstawić sobie dobrych rodziców, bo się nie rozwiedli i
        złych, bo się rozwiedli. Dobrzy rodzice powinni stworzyć dzieciom ciepły,
        kochający dom, a nie tylko "trwać" razem, bo uważają, że rozwód jest grzechem.
        Przecież na ślubie kościelnym ludzie ślubują sobie miłość, a nie tylko, że się
        nie opuszczą aż do śmierci. Miłość, czyli coś więcej niż tolerowanie się. To
        żadna chluba żyć razem i na siebie warczeć. Znam takie małżeństwo, gdzie dziecko
        wielokrotnie mówiło, że lepiej by było, gdyby rodzice się rozwiedli.
        • mamalgosia Re: a dzieci? 09.09.08, 21:27
          Otóż to.
          Mam wrażenie, że bywają sytuacje, w których nei można wybrać dobra,
          a tylko mneijsze zło. Chrześcijanin nigdy jednak nie może wybierać
          świadomie zła - mniejszego, czy większego. Trudne
    • nordynka1 Re: Rozwód może być fajny 09.09.08, 12:25
      o tych targach GN pisał, parę tygodni temu

      łatwość podejmowania decyzji o rozwodzie wśród młodych małżeństwo
      przeraża mnie, łatwość z jaką to mówią,

      Zasłyszane:

      - "babcia pytała mnie czy jestem pewna, że z tym mężczyzna chcę żyć
      do starości, a ja jej na to: babciu, nie te czasy, jak się nam nie
      uda to trudno, są rozwody"

      - na spotkaniu klasowym "'a ja wiecie własnie sie rozwodzę..[ze
      smutkiem w oczach]' 'nie przejmuj się, dzisaj rozwód normalna
      rzecz, jestem żoną rozwodnika, sama rozbiłam to małżeństwo [ moje
      oczy musiały być baaardzo wielkie]' ' a ja tez się rozwiodłam, a
      teraz zyję z ojcem dziewczyny mojego brata i jest super, dużo lepiej
      niż z męzem' 'wiecie co, ja też jestem rozwiedziona, ale dla mnie
      to nie jest normalne, nam się po prostu nie udało, nie znałam go
      dorze przed ślubem, potem było za późno..żałuję..cięzko mi bo dla
      mnie ślub kościelny to nie papierek' [odetchnęłam i pomyślałam, że
      jedni traktują to jak furtkę i jeszcze jeden ułatwiacz życia, a inni
      jednak jak porażkę ]

      Drażni mnie pomieszanie z poplątaniem które - zdarza się - że temu
      towarzyszy. Przykład: mąż wdał się w romans, wyprowadził się,
      rozwiódł się z żoną, wziął slub cywilny z kochanką, na zdjęciach
      widzę, że ona ma białą suknię [ jeszcze jakoś wytłumaczę] i...biały
      welon. Ja od zawsze wiedziałam, że biały welon to symbol czystości.
      Może dziś to już tylko symbol...hmm...ślubu? chocby cywilnego?
      • aka21 Re: Rozwód może być fajny 09.09.08, 12:39
        Też zasłyszane, na ulicy
        "masz jeszcze jedno wyjście, możesz się rozwieść. U nas w rodzinie
        to juz prawie norma" - rozmowa przez komórkęsad
        Zatkało mnie i zastanowiłam się..
        Wokół mnie na szczęście to nie norma. Jest kilka rozwodów wśród
        znajomych szkolnych, ale nikt tego jako normę nie traktuje,
        zdecydowanie jako porażkę.
        • mamalgosia Re: Rozwód może być fajny 09.09.08, 12:46
          - Co u ciebie nowego?
          - rozwidołam się
          - O! Gratuluję!!
      • madziaq Re: Rozwód może być fajny 09.09.08, 12:49
        Tak na boku - welon nie jest symbolem czystości. Symbolem czystości panny młodej
        jest/był wianek. Welon wywodzi się z czasów pogańskich i symbolizuję ochronę
        przed urokami i "złym spojrzeniem". Twarz panny młodej zasłonięta welonem w
        drodze do ołtarza miała ją chronić przed nieżyczliwymi, zanim maż wziął ją pod
        opiekę
        • verdana Re: Rozwód może być fajny 09.09.08, 21:51
          Chyba \nNie sam rozwód jest złem, ale to, co do niego doprowadziło.
        • mader1 Re: Rozwód może być fajny 09.09.08, 22:18
          Twarz panny młodej zasłonięta welonem w
          > drodze do ołtarza miała ją chronić przed nieżyczliwymi, zanim maż
          wziął ją pod
          > opiekę

          Nie wiedziałam. Wtedy to nawet do cywilnego i powtórnego małżeństwa
          lepiej pasuje
    • mader1 Apetyt na dożywocie 19.10.08, 16:00
      z " Gościa Niedzielnego" dowiedziałam się, że odbyły się Targi
      wierności wink
      www.sds.pl/?d=start,apostolaty,1413,165&s=
      Najbardziej zaskoczył mnie gość specjalny wink
      ekai.pl/serwis/?MID=16099
      • mamalgosia Re: Apetyt na dożywocie 19.10.08, 16:16
        ja to jakaś do niczego jestem, bo i ten pomysł mi się nie podoba.
      • minerwamcg Re: Apetyt na dożywocie 19.10.08, 19:31
        Czemu zaskoczył Cię gość specjalny? O ile w ostatnich latach nic się
        nie zmieniło, Jerzy Stuhr jest "mężem jednej żony" (poznanej jeszcze
        na pierwszych studiach) i o żadnych jego ekscesach w tej materii nie
        słyszano. Czyżby on też ostatnio poddał się ogólnym "tryndom"?
        • mader1 Re: Apetyt na dożywocie 19.10.08, 21:56
          nie, nie nie... nic nie wiem.
          • minerwamcg Re: Apetyt na dożywocie 19.10.08, 22:16
            Tak mi się wydaje, z tego, co Stuhr mówi i pisze o żonie (a żona o
            nim) wygląda, że są dobrym małżeństwem. Co na tle środowiska
            artystycznego nie powiem, odznacza się na plus, nie stanowi jednak
            zwłaszcza w średnim i starszym pokoleniu aż takiego ewenementu jakby
            wynikało z plotkarskiej prasy.
    • luccio1 Re: Rozwód może być fajny 19.10.08, 21:05
      Rozwód nie musi być straszny.
      Można go przeprowadzić kulturalnie, bez szarpania się, bez ciągnięcia dzieci to
      w jedną, to w drugą stronę.
      Można pozostać w przyjaźni.
      Mogą dwaj kolejni mężowie jednej żony zaprzyjaźnić się i w tej przyjaźni
      pozostać, wspierając się nawzajem.

      Tylko - to nie będzie miało nic wspólnego z "fajnością" w wersji TVN.
    • zebra12 Rozwód to koszmar 20.10.08, 06:11
      Dlatego jak już będzie za mną, to zapraszam koleżanki na ciacho i kawę. Nie
      dziwią mnie takie imprezy. Jeśli się ktoś wyzwoli z toksycznego związku, w końcu
      jest wolny od męża sadysty itp to jest co świętować i z czego się cieszyć. No i
      zaczyna się nowe życie przecież. Życie w nowym stanie cywilnym. Oczywiście
      organizowanie wielkich imprez rozwodowych jest tak samo bez sensu jak wielkie
      wesela i huczne chrzty czy komunie. Wszystko ma swój umiar.
      Ktoś tu napisał o miłości, która łączyła kiedyś małżonków. Zwykle w dniu rozwodu
      w najlepszym razie nie łączy ich już nic, a w najgorszym nienawiść.
      Mój mąż jest dla mnie obcym człowiekiem. Staram się go nie znienawidzić, bardzo
      się staram, naprawdę...
      Ale nie umiem być obiektywna. Z pewnoscią bardzo, bardzo mu nie ufam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja