Dodaj do ulubionych

wspólnota

26.09.08, 08:55
Potrzebuję ogólnie i szczegółowo, co kto myśli, co komu
do głowy przychodzi.
Po co jest wspólnota? Chodzi mi o wspólnoty, małe grupy ludzi,
przykościelne. Co ją powinno łączyć? Po co ludzie mają się
w takiej wspólnocie spotykać?
Czy trudności we wspólnocie są naturalną sprawą?
Co jest na zewnątrz (dla innych ludzi) oznaką, że oto
chrześcijnaie, wspólnota, która przynosi dobre owoce? To
ostatnie pytanie szczególnie do tych, którzy nie są we wspólnocie.
Czy jakoś dostrzegacie "wychodzące" z niej dobro, czy widzicie
w tym twarz Jezusa?
Mile widziane też cytaty biblijne, wypowiedzi o wspólnocie
mądrych ludzi.
Szeroko, ale bardzo potrzebuję Waszych myśli smile
Obserwuj wątek
    • nordynka1 Re: wspólnota 26.09.08, 12:29
      we wspólnocie spotykają się ludzie, którzy chcą 'wierzyć na serio'
      swiadomie, iść głębiej i dalej,łączy ich to samo pragnienie pójścia
      w głąb i wspólne pokonywanie trudów drogi - razem jest owocniej (nie
      raźniej nie łatwiej, mysle ze owocniej to najwłaściwsze słowo -
      owoce moga być rózne tej wspólnej drogi - wzajemne niesienie się,
      ubogacanie, wspólne wzrastanie)
      sa dze ze to iz we wspólnocie sa trduności jest papierkiem
      lakmusowym prawdy o jej drodze i osobach - jak sa to dobrze, jak ich
      nie ma to trzeba się niepokoić że sobie mił egniazdko uwiliśmy. Jka
      Bóg prowadzi wspólnotę i ona się Mu poddaje to ją tez oczyszcza i to
      zwykle boli. Wspólnoty które dają największe owoce przeszły
      wcześniej pustynię - niezrozumienie, odrzucenie, konflikty,
      opuszczenia - różen rzeczy.
      Nie wiem co jest oznaka na zewnątrz. Nie umiem na to odpowiedzieć.
      Czasem nic nie widać na zewnątrz, a jak się zajrzy do środka to
      pulsuje zycie. Czasem wspólnota jest w trkacie kształotwania się
      charyzmatu i tez nie za wiele widac na zewnątrz. Ogólnie myślę ze im
      bardziej atrakcyjnie to z zewnątrz wygląda tym...gorzej. Do
      wspólnoty prowadzi Bóg i nie jej członkom sie starać o to
      by 'wyglądac dobrze' na zewnątrz.
      Im mniej działania ludzkiego tym wyraźniej widać we wspólnoicie
      Twarz Jezusa. Im bardzoej oddana prowadzeniu przez Boga tym Jego
      twarz lepiej widoczna.

      Luźno i szeroko..to co mi do głowy przychodzi. Może wspólnie to
      uszczegółowimy smile
      • mama_kasia Re: wspólnota 26.09.08, 12:57
        Szczerze Ci powiem, Nordynko, że aż się wzruszyłam...

        Wydaje mi się czasami, że niemożliwe jest, aby
        Bóg poprowadził oczyszczenie wspólnoty, nie gubiąc przy tym ludzi.
        No, wiem, brak wiary, ale to czasami. Wspólnota jest zbiorem
        ludzi, jednostek, z różnym doświadczeniem życia, wiary.
        Jak przychodzi to oczyszczenie, to jest wrażenie, że wszystko się
        zaraz rozpadnie.
        • nordynka1 Re: wspólnota 26.09.08, 13:09
          smile

          > Wydaje mi się czasami, że niemożliwe jest, aby
          > Bóg poprowadził oczyszczenie wspólnoty, nie gubiąc przy tym ludzi.

          nie wiem czy chodzi Ci o wykruszenie sie kogoś ze wspólnoty, czy o
          odejście od wiary, Kościoła?
          widziałam i to i to...

          żal w obu przypadkach, ale sadzę, że jeśli jest nam żal odejścia
          kogoś ze wspólnoty to nie ufamy Bogu - jak piszesz smile - i usiłujemy
          budować tę wspólnotę po swojemu
          ludzie są tak rózni i tak rózne sa ich drogi do Niego..
          jeśli w wyniku trudności we wspólnocie ktoś odchodzi z Kościoła to
          jest trduniej, ale i tak i tak nam pozostaje jedynie (aż smile)
          modlitwa

          może nam się zdawać, że się ktoś 'zgubił' ale może to będzie
          początkiem jego dalszej drogi?

          tylko zadaje pytanie, nie oczekuję odpowiedzi

          smile
          • mama_kasia Re: wspólnota 26.09.08, 13:23
            I jeszcze mi przyszło do głowy. Jeśli w wyniku takiego
            oczyszczania, dochodzi do rozpadu, odejść, ale jednak ktoś
            zostaje, to z zewnątrz wydaje się - o, popatrzcie, coś z nimi
            było nie tak; miałem rację, to nie może być z Boga. To burzenie i
            tchnienie nowego strasznie wygląda i od środka, i od zewnątrz.
            Właśnie, wygląda, jakby miało się rozpaść, bo nie powinno było
            istnieć. Ciężko wtedy dostrzec pierwotne dobro.
            Choć jestem przekonana, że oczyszczanie jest potrzebne smile
            • nordynka1 Re: wspólnota 29.09.08, 09:43
              chciałam Ci jeszcze napisać (ale nie zdążyłam przed weekendem smile),
              że jak się robi porzadki to z poczatku wygląda to na totalny
              bałagan.
              Czytając i słuchając w kościele wczorajszych czytań przyszłaś mi do
              głowy Ty i Twoja wspólnota...smile
              • mama_kasia Re: wspólnota 29.09.08, 09:57
                > Czytając i słuchając w kościele wczorajszych czytań przyszłaś mi do
                > głowy Ty i Twoja wspólnota...smile

                O tak, bardzo na czasie smile
      • dominikjandomin Re: wspólnota 26.09.08, 13:18
        Dla mnie, jak nie widać na zewnątrz, to wspólnota jest martwa. Wiara jest jak
        świeca, albo stawia ją się, by świeciła, albo gasi, nie kryje pod korcem.
        • mama_kasia Re: wspólnota 26.09.08, 13:25
          Ale czy wystarczy, aby było widać w poszczególnych osobach, czy
          musi to być jakieś dzieło (czy co innego; może masz na myśli jakieś
          kokretny, będę wdzięczna za przykłady smile wspólnoty jako całości.
          A może to zalezy od tzw. charyzmatu wspólnoty.
          • dominikjandomin Re: wspólnota 29.09.08, 13:13
            Różnie, zależy od wspólnoty. Choćby msza św. wspólnotowa, ale otwarta dla innych.

            Możliwe dzieła podejmowane w miarę możliwości.

            Coś, aby aktywny parafianin nie dowiadywał się o wspólnocie li tylko raz do roku
            z raportu o działalności parafii - albo z wykazu na stronie parafialnej, ze coś
            takiego działa.
        • nordynka1 Re: wspólnota 29.09.08, 09:51
          z życia zakonów kontemlacyjnych nie widac wiele na zewnątrz, a
          jednak to tam jest serce Kościoła.

          znam wspólnotę która odkryła/-ywa , że jej charyzmnatem jest zycie
          kontemplacyjne. Jej członkowie są osobami świeckimi więc pozostają w
          świecie; mają rodziny pracę prowadza domy. Często spotykali się z
          zarzutem że sa "za mało aktywni' żadnego dzieła nie podejmują.
          Nie podejmują bo nie robią nic na siłę, ani na pokaz. Jestem
          przekonana, ze gdyby nie był to pomysł Bozy, to daawno rozeszliby
          się.
    • aka21 Re: wspólnota 26.09.08, 14:47
      Jestem w konkretnej wsolnocie, bo tam znajduję wsparcie w drodze,
      którą chciałam (chcieliśmy) realizować. Sami na to jestesmy
      zdecydowanie za słabi. To jest mobilizacja i wzajemne niesienie się.
      Po co? Chyba po to by choć trochę zbliżyć (a przynajmniej nie odejść
      za daleko) od Boga. By spróbować odpowiedzieć na Jego miłość, by tym
      doświadczeniem podzielić się z innymi. Dla mnie to pragnienie
      dzielenia się jest chyba kluczowe. Nie potrafię ukrywać radości z
      Tego spotkania i nią się nie dzielić. Samej może byłoby mi trudno,
      razem łatwiejsmile Każdy daje tyle ile może: odwagi czasu, zdolności.
      Wszystko na miarę możliwości, w pełnej wolności i pozostali to
      szanują (nie ma krytykowania we wspólnocie - trudne sprawe załatwia
      się między zainteresowanymi, mamy wypracowaną taka drogęwink).
      Dla mnie wspólnota jest jak rodzina. Poszczególnych osób się nie
      wybiera, ale przyjmuje. Wspólnota jest bardzo duża (w wielu krajach
      na całym świeciesmile) Wspaniałe są takie wielkie zjazdy w Paray le
      Monial we Francji, gdzie się spotykaja ludzie z różnych krajów,
      kultur, ale mimo to potrafią się wspólnie modlić, jest to
      braterstwo, to jest niesamowite doświadczenie (raz byłam na takim
      spotkaniusmile) W obrębie lokalnym jest zwyczajnie jedni się lubią,
      przyjaźnią inni niesmile Jedni mają takie poglądy polityczne inni inne,
      ale to nie przeszkadza wspólnie spotykać się na modlitwie i
      dzieleniu, choć po spotkaniu bywają burzliwe dyskusjewink). Wiemy co
      nas łączy i chcemy się wspierać w tej drodze. Owoce są wielkiesmile,
      takie osobiste, ale i takie na zewnątrzsmile Na naszym małopolskim
      podwórku widzimy to szczególnie po organizowanych przez nas
      rekolekcjach dla małżeństw "Miłość i Prawda". To nasza główna
      działalność "na zewnątrz". Dajemy tak mało, a Bóg tak cudownie
      przemienia i to nie tylko tych co przyjechali "na rekolekcje", ale i
      nassmile
      Nasza Wspólnota rodziła się długo, kiedyś się podzieliła, jedni
      chcieli ewangelizować i modlić się tak jak umieją inni chcieli się
      do tego najpierw przygotować. Ostała się ta pierwsza odnoga. Może
      dlatego, że skoro żyjemy w tym świecie nie będąc z tego swiata to
      jeśli choć troszkę (na miarę możliwoścsmile) zaufamy Bogu to On nas
      poprowadzi i nami się posłuży. Chcemy byś narzędziami w Jego rękach.
      Jeszcze może pytanie skąd wiedzieć, że to ta wspólnota? My sobie
      żartujemy, że skoro tu czuję radość, to to jest to miejsce. Chyba
      coś w tym jestsmile
      A to, że niektórzy odchodzą, czasem po latach to jest normalne,
      szukają swojej drogi. Ważne jednak, by nie być takim wiecznym
      poszukiwaczem, by zdobyć się na odwagę podjęcia decyzji i przyjęcia
      jej konsekwencjismile
      To tak chaotycznie i w skrócie, bo z pracy.
      Pzdr
      aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka