Dodaj do ulubionych

Samotnosc i komunia

16.10.08, 17:43
Wypis z JPII bedzie:

"Obrazem i podobienstwem Boga stal sie czlowiek nie tylko przez samo
czlowieczenstwo, ale takze przez komunie osob, ktora stanowia od poczatku
mezczyzna i niewiasta. Funkcja obrazu jest odzwierciedlac tego, czym jest
obrazem - odzwierciedlac swoj pierwowzor. Czlowiek staje sie odzwierciedleniem
Boga nie tyle w akcie samotnosci, ile w akcie komunii. Jest wszakze "od
poczatku" nie tylko obrazem, w ktorym odzwierciedla sie samotnosc panujacej
nad swiatem osoby, ale niezglebiona, istotowo Boska komunia osob."

Dzieki Wam za to, ze jestescie, jestesmy, wzajemnie ze soba, dla siebie.
Na rozny sposob.
Obserwuj wątek
    • mader1 Re: Samotnosc i komunia 16.10.08, 19:04
      ojej... dziękuję i za wpis i za słowa smile
    • mader1 "Obawiałem się..." 16.10.08, 19:29
      Zwykle pamiętajmy powiedziane poźniej " Nie lękajcie się..."
      A On, ten papież też się bał...

      " Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
      Najdrożsi Bracia i Siostry!

      Jeszcze przeżywamy wielki smutek z powodu śmierci naszego ukochanego papieża
      Jana Pawła I, a oto Najdostojniejsi Kardynałowie już powołali nowego biskupa
      Rzymu. Powołali go z dalekiego kraju, z dalekiego, lecz zawsze tak bliskiego
      przez łączność w wierze i tradycji chrześcijańskiej.

      Obawiałem się przyjąć ten wybór, jednak przyjąłem go w duchu posłuszeństwa dla
      Pana naszego Jezusa Chrystusa i w duchu całkowitego zaufania Jego Matce,
      Najświętszej Maryi Pannie.

      Nie wiem, czy potrafię rozmawiać waszym... naszym językiem włoskim. Jeżeli się
      pomylę, to mnie poprawcie. Przedstawiam się wam wszystkim dzisiaj, by wyznać
      naszą wspólną wiarę, naszą nadzieję, naszą ufność pokładaną w Matce Chrystusa i
      Kościoła z pomocą Pana Boga i z pomocą ludzi.
      • mamalgosia Re: "Obawiałem się..." 17.10.08, 10:33
        Wiesz, mader, myślę, że ten Człowiek obawiał się i bał częściej niż
        przypuszczamy. To nie był zwykły twardziel - owszem, był silny, ale
        Jego dusza była tak wrażliwa (zapewne nadal jestsmile), ze pewne sprawy
        odczuwał silniej i głębiej niż inni.
        Myślę, że jest większym Bohaterem niż przypuszczamy.
        I jaki cudowny przykład walki z lękiem - poprzez działanie
    • mama_kasia Re: Samotnosc i komunia 16.10.08, 21:08
      Nie mogę znaleźć skąd te słowa, ale z wielu dzisiaj usłyszanych
      od JPII, te najbardziej mi utkwiły - skierowane do młodzieży:
      "rozmawiajcie z rodzicami" smile
    • mamalgosia iloczyn życia ludzkiego 17.10.08, 10:24
      "Ach, ciężar własny człowieka, ciężar właściwy człowieka!
      Czy może być uciążliwszy, a zarazem bardziej nieuchwytny?
      Jest to cieżar ciągłego ciążenia przykutegoo do krótkiego lotu.
      Lot ma formę spirali, elipsy - i formę serca...
      Ach, ciężar właściwy człowieka!
      Te pęknięcia, ten gąszcz i to dno -
      te przylgnięcia, keidy tak trudno odkleić serce i myśl.
      A wśród tego wszystkiego wolność (...)
      I wśród tego wszystkiego miłość, która wytryska z wolności
      jak źródło z gleby przeciętej na ukos.
      Oto człowiek! Nie jest przejrzysty i nie jest monumentalny,
      i nie jest prosty,
      raczej biedny.
      To jeden człowiek - a dwoje, a czworo, a sto, a milion. -
      Pomnóż to wszystko przez siebie (pomnóż ową wielkość przez słabość),
      a otrzymasz iloczyn ludzkości, iloczyn życia ludzkiego"
    • alex05012000 Re: Samotnosc i komunia 17.10.08, 11:34
      przyznaje, że nie za bardzo rozumiem do końa sens owego
      wypisu ...zwłaszcza, ze jedno zdanie jest chyba źle przepisane...
      ale jeśli ma być o samotnosci i komunii ludzi, to według mnie, tak
      ogólnie, i z mojego doświadczenia, człowiek, tak jakby dogłębnie się
      zastanowić i odwołać do sytuacji, doświadczeń... jest bardzo, ale to
      bardzo samotny, nawet w wielkim tłumie, nawet otoczony niby bliskimi
      w momencie wielkich i małych kluczowych dezycji, zakrętów, na któych
      musimy wybrać w prawo czy w lewo, w sytuacjach "podbramkowych" (nie
      miałam na myśli żadnych sportowych konotacji) JEST SAM i SAMOTNY ...
      nieważne jak liczną ma rodzinę i przyjaciół JEST SAM... a Bóg, dla
      mnie, też jest samotny ... to taki moj, może skrzywiony punkt
      widzenia,ale tak to doświadczam, Boga też jeśli doświadczam to tylko
      w samotności, w pustym kościele, w samotnej wedrówce lasem.... nigdy
      wśród wielu...
      • mamalgosia Re: Samotnosc i komunia 17.10.08, 13:43
        Tak. Człowiek jest sam i samotny. szczególnie odczułam do w
        krańcowych sytuacjach
    • isma Re: Samotnosc i komunia 20.11.08, 09:21
      A tak sobie dopisze, bo akurat czytam, a mi sie (daleko) skojarzylo:

      "Modlitwa nie powinna byc czyms odrebnym od naszego zycia, ale wlasnie nasze
      ludzkie zycie ma byc forma naszej modlitwy.
      Nie powinien istniec przedzial pomiedzy swiatem konkretnego zycia a swiatem
      modlitwy. Prawda, ze okresy odpoczywania w Bogu daja nam w ciagu dnia okazje
      zakosztowania spokoju, jakiego swiat dac nie moze. Cieszyc sie tym odpoczynkiem
      i pokojem jest rownie sluszne, jak odpoczywac z dala od halasu, jak spedzac mily
      wieczor z przyjaciolmi lub wylegiwac sie rano w lozku, gdy jest do tego okazja.
      Zycie duchowe tworzy czesc naszego zycia, jak wszystkie inne nasze aktywnosci i
      nie trzeba czuc sie winnym, ze udajemy sie "odzyskiwac" w modlitwie energie
      potrzebna do wykonywania naszych ludzkich zadan.

      Nalezy unikac jednego, odciecia naszej modlitwy od zycia. To bowiem
      doprowadziloby nas do spogladania na nasze istnienie jak na ocean cierpien,
      ktory trzeba jednak przebyc. Nasze istnienie zostalo nam dane, abysmy przezyli
      je takim, jakim jest w rzeczywistosci, z jego radosciami i smutkami. Nasze
      istnienie w calej jego pelni powinno stac sie osnowa, podlozem i trescia naszej
      modlitwy. Zreszta nie bedziemy sadzeni z liczby modlitw, ktore dorzucilismy do
      naszego zycia, ale ze sposobu, w jaki przezylismy nasz zwiazek z Bogiem. Jezeli
      moja modlitwa jest wyrazem mojego stosunku z Bogiem, w czymze moglaby lepiej
      wyrazic sie niz wlasnie w moim zyciu?

      Moja ludzka sytuacja jest relacja do Boga, nawet jezeli dostrzegam ja konkretnie
      tylko jako relacje do innych ludzi i do swiata, ktory jest mi dany. W istocie
      mojego bytu zyje w relacji. Gdy zaczynam odkrywac, kim jestem, nie wiem, skad
      pochodze, i musze przyjac siebie samego jako istniejacego w trelacji do czegos,
      czego nie moge dosiegnac. Odkrywam mojego ojca, odkrywam moja matke, odkrywam
      moja rodzine i maly swiat, w ktorym sie rozwijam. Przyjmujac siebie takim, jaki
      jestem i sluchajac mojej matki mowiacej mi o Bogu, pojmuje, ze moja
      fundamentalna postawa moze byc tylko postawa zaleznosci. Jesli przyjme siebie
      takim, jak jestem, poczucie zaleznosci przestanie mi ciazyc i moge stac sie
      ponownie soba.
      Pozostane jakby w trwalej ekstazie mojego bytu w obliczu sil, ktore obdarzyly
      mnie istnieniem. Moja sytacja czlowiecza, jesli zgodze sie na nia, rozkwita w
      modlitwe. To ta pierwsza ekstaza stanie sie pozniej, jezeli moje zycie
      wewnetrzne sie rozwinie, swiadoma ekstaza mojej istoty wobec Boga, powrotem do
      mojego zrodla."
      • mama_kasia Re: Samotnosc i komunia 20.11.08, 09:36
        Gdy zaczynam odkrywac, kim jestem, nie wiem, skad
        > pochodze, i musze przyjac siebie samego jako istniejacego w trelacji do czegos,
        > czego nie moge dosiegnac. Odkrywam mojego ojca, odkrywam moja matke, odkrywam
        > moja rodzine i maly swiat, w ktorym sie rozwijam. Przyjmujac siebie takim, jaki
        > jestem i sluchajac mojej matki mowiacej mi o Bogu, pojmuje, ze moja
        > fundamentalna postawa moze byc tylko postawa zaleznosci. Jesli przyjme siebie
        > takim, jak jestem, poczucie zaleznosci przestanie mi ciazyc i moge stac sie
        > ponownie soba.

        Jakże cenne słowa, gdy ma się w domu nastolatka. Dziękuję smile
    • minerwamcg Re: Samotnosc i komunia 20.11.08, 16:24
      Jakże się mam narodzić?
      Czy pójdę światłem płynącym jak górski nurt,
      a będę mówił: wyschło, wyschło, wyschło łożysko potoku
      i nagle się potknę, (nagle), jak dziecko o przeciągnięty sznurek,
      o myśl się potknę, o próg,
      uderzy mnie w serce ta woda, nagle odbierze mi spokój.
      Więc muszę pytać o źródło – chyba że starczy pójść
      z nurtem, a nigdy nie stanąć, nigdy nie oprzeć się fali
      czy oprzeć się znaczy już wyznać?
      Może naprzód kształtuje się myśl, może naprzód rodzi się znój
      (jakbyś drzwi otwierał pod prąd
      i pod prąd przywiązujesz łódź – wystarczy niewielki palik)
      Czy muszę być myślą we wszystkim i zawsze do końca
      Czy nie wolno mi myśleć dla siebie i tylko na swój użytek?
      Czy nie wolno mi nigdy pomyśleć, że jestem "ciekawym zjawiskiem"
      A ciągle musze pamiętać, że jestem "przygodnym bytem"?
      Jeśli jednak prawda jest we mnie, musi wybuchnąć,
      Nie mogę jej odepchnąć, bo bym odepchnął sam siebie.

      /Myśli człowieka przyjmującego sakrament bierzmowania w pewnej podgórskiej wsi/
    • mader1 Re: Samotnosc i komunia 03.05.09, 23:35
      przypomniało mi się smile

      > Dzieki Wam za to, ze jestescie, jestesmy, wzajemnie ze soba, dla siebie.
      > Na rozny sposob.
    • sylwia0405 Re: Samotnosc i komunia 04.05.09, 07:19
      Dziękuję za ten wątek i za komentarze do głównego wpisu. Dają
      porządnie do myślenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka