kann2
28.10.08, 23:08
Czytam sobie takie tam. I jedni piszą, że nie, bo przecież sam
Chrystus zapytany czyją żoną będzie po zmartwychwstaniu kobieta,
która prawnie zawierała związek z kilkoma mężami, odpowiada: "ci,
którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w
powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić".
Małżonkowie ślubują sobie "aż do śmierci". Nie dalej...
Z drugiej strony problem praktyczny z wdow(c)ami na drugim świecie
jest jakiś. Kiedyś to nawet z niechęcią patrzono na powtórne
małżeństwa. Taka wdowa już nie mogła otrzymać uroczystego
błogosławieństwa, a wdowiec, który kolejny raz się ożenił i
owodowiał, nie mógł przyjąć święceń. O wdowieństwie mówi się, że to
przedłużenie małżeńskiego powołania (a propos, wdowa, która wyjdzie
za mąż, nadal jest wdową?), a porzucenie tego stanu było "gorszym"
wyborem.
I biskup miał być mężem tylko "jednej żony" (nie chodziło o bigamię
przecież).
Przy tym przecież Kościół nie zabrania(ł) zawierania małżeństwa w
niebezpieczeństwie śmierci, a zatem tylko na krótki czas, może nawet
na godzinę...
A jednak myślę, że małżonkowie tam się odnajdą, by dalej okazywać
sobie wzajemną miłość...