Łacina

06.11.08, 10:36
Zdarza się, że podczas dyskusji na naszym forum pojawiają się zdania
po łacinie. Tytuły postów, wstawki w wątku. Niektóre rozumiem,
większości nie. Przez to też nie do końca mogę zrozumieć "co autor
miał na myśli". Nie znam języka łacińskiego, najwyżej jakieś
wyjatkowo popularne zdania. Nie jestem humanistką. Pewnie nie
jestem jedyna. Ale co najważniejsze - sądzę, że są osoby, które może
to zniechęcać do czynnego udziału w forum. Które mogą - czytając
takie uczone sformułowania - poczuć się "nie na miejscu" ze swoją
nieumiejętnością i wycofują się.
Apeluję do osób stosujących łacińskie wstawki - czy moglibyście
tłumaczyć użyte zdania po łacinie? Ze względu na innych,
nieumiejętnych i ze względu na pełne zrozumienie Waszej wypowiedzi.
    • nati1011 Re: Łacina 06.11.08, 10:49
      dołączam się. Moja łacina ogranicza się do: carpe diem, memento
      mori, amen, no i może jeszcze kilku słów.

      ja też po technikum jestem wink
      • kudyn Re: Łacina 06.11.08, 11:39
        nati1011 napisała:

        > dołączam się. Moja łacina ogranicza się do: carpe diem, memento
        > mori, amen, no i może jeszcze kilku słów.
        >
        > ja też po technikum jestem wink

        Amen to hebrajski wink
    • mama_kasia Re: Łacina 06.11.08, 11:15
      > Apeluję do osób stosujących łacińskie wstawki - czy moglibyście
      > tłumaczyć użyte zdania po łacinie? Ze względu na innych,
      > nieumiejętnych i ze względu na pełne zrozumienie Waszej wypowiedzi.

      Szczególnie ze względu na pełne zrozumienie wypowiedzi smile))
      Też nie znam łaciny. ...No chyba, że właśnie chcecie coś zataić wink
    • capriglione Re: Łacina 06.11.08, 11:20
      Popieram!!! Moja łacina ogranicza się co najwyżej do kilku nazw taksonomicznych
      i może kilku powszechnie znanych zwrotów (mimo ukończenia ogólniakasmile)
      I w tym zakresie nie mam jakiś aspiracji poszukiwawczych, więc tłumaczenia
      byłyby bardzo sympatyczne!
    • mader1 Moja wina 06.11.08, 11:22
      Już tłumaczę

      omnia mea mecum porto łac., wszystko, co posiadam, noszę z sobą.


      Etym. - wg Cycerona (Paradoksy stoickie, 1, 1, 8) cytowane rzekome słowa gr.
      filozofa Biasa z Prieny (VI-V w. p.n.e., jednego z siedmiu mędrców gr.)
      opuszczającego kraj ojczysty.

      Cytat jest o tyle zabawny, że jest często używany jako ćwiczenie gramatyczne ,
      wiec taki nawet nie oklepany, a " wyklepany" przez uczniów czy studentów smile
      Czyli omnia mea mecum porto , omnia tua tecum portas ( wszystko twoje nosisz z
      tobą ) itd...
      Tutaj pewnie powinnam napisać omnia tua mecum porto ( czyli wszystko twoje noszę
      ze sobą ) wink))))))), bo w rekach miała naprawdę dużo rzeczy.
      • nordynka1 Re: Moja wina 06.11.08, 11:46
        mea culpa znaczy? wink)

        dzięki Mader smile)

        proszę jak można się dokształcić nawet na moherowym forum...wink)

        nie wiedziałam, że amen to hebrajski.
        • mamalgosia amen 06.11.08, 12:21
          Obecnie tłumaczy się jako "niech się stanie", czyli zgodę. Dawniej
          jednak był to kołek, którym pzrytwierdzano namiot. Dla ludów
          koczowniczych taki amen był ostatnim elementem ustawiania obozu,
          taką kropką nad i
    • isma Re: Łacina 06.11.08, 12:18
      Ale wiecie...
      To nie jest takie proste. Bo wlasnie czasem "co autor chcial przez
      to powiedziec" nie ogranicza sie do literalnego przekladu jakiejs
      frazy czy terminu.

      Wczoraj czytalam tego Meisnera. I m.in. on opowiada, jak zostal
      wybrany do jakiegos watykanskiego gremium zajmujacego sie finansami.
      Pierwsze spotkanie, w ktorym uczestniczyl (a obrady zapewne toczyly
      sie po wlosku),zakonczylo sie zartem papieza adresowanym wobec
      zebranych do Meisnera: "No, to mielismy okazje przyjrzec sie
      finansom Watykanu. I coz, kardynale - nie panuje w nich Polnische
      Wirtschaft, prawda?".
      No i otoz, mozna by przetlumaczyc nieznajacym niemieckiego, ze
      chodzi o "polskie porzadki" - tylko wtedy caly dowcip jest polozony.
      Bo wazne jest wlasnie to, ze owego terminu, majacego okreslone
      kulturowe zaplecze:
      pl.wikipedia.org/wiki/Polnische_Wirtschaft
      - uzyl papiez-Polak, do kardynala-Niemca wink)).


      No i teraz moze ja sie moze wytlumacze z tej mojej laciny.
      Po pierwsze, zapomnijcie o tym, ze to mialaby byc kwestia
      jakiejs "uczonosci". Ja znam lacine wylacznie biernie, znaczy sporo
      rozumiem (czasem z wydatna pomoca slownika), ale gdybym miala
      samodzielnie sformulowac jakies bardziej zlozone zdanie, to
      wymiekam wink)).
      Fakt, czesto lacinskich zwrotów uzywam. Bo, przy raczej marnej
      znajomosci jezyka z filologicznego punktu widzenia, mam, chyba,
      dosyc silna swiadomosc kontekstu kulturowego poszczegolnych fraz,
      ktorymi sie posluguje, i czasem wlasnie dlatego ich w brzmieniu
      lacinskim uzywam. Ten kontekst najczesciej bezpowrotnie znika w
      tlumaczeniu (a jasnosci wypowiedzi by na pewno nie sluzylo, gdyby go
      obszernie relacjonowac). Natomiast ona ma szanse byc wlasnie
      OCALONY, kiedy czytelnik wrzuci niezrozumiala fraze w google wink)).

      Wiec, jak Arthur pisze "Volenti non fit iniuria", to ja nie tylko
      rozumiem, ze to jest przyslowiowe "chcacemu nie dzieje sie krzywda",
      ale takze, ze jest to zasada prawa, ktora mowi, ze zezwolenie
      pokrzywdzonego wylacza przestepczosc czynu. No i jednoczesnie
      odbieram sygnal, ze wypowiadajacy sie wskazuje na to, iz jest to
      zasada prawa rzymskiego, rowna wiekiem chrzescijanstwu, a znacznie
      szacowniejsza, niz rozne nowomodne, np. "rownosciowe", prawnicze
      wymysly. I tego wszystkiego sie przetlumaczyc nie da, no.

      Jak sama pisze: "ubi est, mors, victoria tua", to nie tylko dlatego,
      zeby zapytac za Apostolem: "gdzie jest, o smierci, Twoj oscien" -
      ale tez dlatego, ze to jest fraza z lacinskiej Mszy za zmarlych (co
      guglajacemu niechybnie wyskoczy). A watek byl wlasnie o takim
      miejscu, gdzie juz nic ludzi roznic nie bedzie - takze (nie)
      znajomosc jezykow wink)). Gdzie bedzie komunia swietych, bez
      nieporozumien.

      No i tu wlasnie dochodzimy do mojej prywatnej obsesji wink)). Wroce
      do tego kard. Meisnera (to cienka ksiazka jest, wcale sie nie
      chwale, ze przeczytalam ;-P). On powiada, ze zawsze przed wspolnym
      posilkiem z Papiezem odmawiali modlitwe po lacinie. Mozna by
      zapytac, po co - przeciez Papiez znal niemiecki. A dla mnie to jest
      wlasnie taki piekny wyraz jednosci Kosciola: ktora nie konczy sie na
      zrozumieniu przez slowa, ale ktora, wlasnie, ma wspolny jezyk,
      ktorym sie komuni-kuje wink)). Wspolny jezyk, wspolna przestrzen
      znaczen. Ja lubie, jak sie taka przestrzen (nie bez zaciec, jak to w
      zyciu) buduje.

      Wiec, reasumujac. Ja mysle, ze w komunikacji miedzyludziej jakies
      zaklocenia zawsze sa. Ale ja lubie wlasnie taka komunikacje, ktora
      zostawia miejsce na interpretacje, na sieganie w glab. Na
      zindywidualizowanie przekazu. Bo, mysle, komunikacja miedzy ludzmi
      niekoniecznie musi byc rownie doraznie "skuteczna" jak doskonale
      zrozumiala instrukcja obslugi sokowirowki.

      Aha, i wszyscy jestesmy jakos tam - zwlaszcza wobec drugiego
      czlowieka - nieumiejetni wink)).
      • mamalgosia Re: Łacina 06.11.08, 12:22
        isma, Ty to jesteś na takich szczytach intelektualnych, że jak
        cytujesz (w dowolnym języku) to jeszcze najwięcej z tego rozumiemsmile
      • mader1 Z omnia mea jest podobnie 06.11.08, 12:33
        bo i wszystko swoje noszę ze sobą i "wyklepana fraza" i
        ( za google
        portalwiedzy.onet.pl/30342,,,,omnia_mea_mecum_porto,haslo.html
        , więc nie sama to tu werbalizuję)

        Omnia mea mecum porto

        Filozofia

        Omnia mea mecum porto, "wszystko, co mam, noszę z sobą", łacińska formuła
        wyrażająca pogląd przypisywany greckiemu mędrcowi Biasowi. Oznacza, że
        prawdziwym bogactwem człowieka jest on sam lub też jego wartość wewnętrzna.

        smile))))
      • alex05012000 Re: Łacina 06.11.08, 13:06
        też miałam już nie raz na końcu języka z tą łaciną, ja miałam w
        liceum łacinę ale nauczycielka była fatalna i niczego nie pamiętam,
        pojedyńcze słowa... i czasami rozumiem, takie np omnia mea.... ale
        czasami wcale,
        po drugie nie każdy ma czas i możliwość... czytać forum, wyjąć frazę
        wrzucić w google, przeczytać wyjaśnienie, wrócić na forum... dla
        mnie przyznam jest to denerwujące, nie dość, że często waszych
        teologicznych wywodów nie rozumiem to jeszcze po łacinie...
        co do dowcipu - No i otoz, mozna by przetlumaczyc nieznajacym
        niemieckiego, ze chodzi o "polskie porzadki" - tylko wtedy caly
        dowcip jest polozony. Bo wazne jest wlasnie to, ze owego terminu,
        majacego okreslone ulturowe zaplecze> - być może ale bez tłumaczenia
        dowcipu w ogóle nie ma bo delikwent nie wie kompletnie o co chodzi,
        ja niemieckiego to zucker bitte i keine benzina ....
        Wiec, jak Arthur pisze "Volenti non fit iniuria", to ja nie tylko
        > rozumiem, ze to jest przyslowiowe "chcacemu nie dzieje sie
        krzywda", ale takze, ze jest to zasada prawa, ktora mowi, ze
        zezwolenie pokrzywdzonego wylacza przestepczosc czynu. No i
        jednoczesnie odbieram sygnal, ze wypowiadajacy sie wskazuje na to,
        iz jest to zasada prawa rzymskiego, rowna wiekiem chrzescijanstwu, a
        znacznie szacowniejsza, niz rozne nowomodne, np. "rownosciowe",
        prawnicze wymysly. I tego wszystkiego sie przetlumaczyc nie da, no...
        no, a ja niczego nie rozumiem...mogę jedynie podziwiać erudycję....
      • nordynka1 Re: Łacina 06.11.08, 13:21
        niestety nie poguglam w poszukiwaniach, zwyczajnie nie mam na to
        czasu
        i tak jakimś cudem znajduję urwane minuty na poczytanie i czasem
        popisanie na forum, często kosztem np porzadków w domu.

        czytam zwykle pospiesznie i pobieznie bo - nie mam czasu, jak się
        zaangażuję w jakiś temat to czytam uwazniej, ale wtedy np przeczytam
        "Volenti non fit iniuria" i miast spozytkowac czas i energię na
        dalsze wejście w temat, zastanawiam się co to znaczy i próbuję się
        domyślać. albo rezygnuję i..idę sprzątać smile). Niektórzy mogliby
        wysnuć znaczenie zwrotu z kontekstu i dalszej wypowiedzi, ja w
        pośpiechu tego nie umiem. Teraz - napisałaś co to znaczy i
        rozjaśniło mi się co Artur napisał i co miał na myśli i dlaczego
        użył tego zwrotu. Pojęłam jego zamiar i jego mysl do końca, nie w
        domyśle i przypuszczeniu jak do tej chwili. Dla mnie wystarczyłoby
        dopisać "jak mówi rzymska zasada prawna 'chcącemu nie dzieje się
        krzywda'." I już.

        Na jednym ze spotkań kursu w którym właśnie biorę udział były
        wyjaśniane zasady działania prawa między RP i UE. Pani tłumaczyła
        kiedy do kogo i na jakich warunkach mozna zasądzić RP o szkodę. Mnie
        się nasunął znany przykład - i chciałam to głośno powiedzieć - "vide
        casus Alicji Tysiąc". Ugryzłam się jednak w język. Wokoło grupka
        starych wyg inzynierów i bywalców wieelu budów, z błotem budowalnym
        na butach i z włosami odgniecionymi od budowlanego kasku. Raczej nie
        wiedzą co znaczy vide casus. Więc powiedziałam "jak sprawa AT" "o
        dokładnie" - odpowiedziała pani prowadzaca. Wszyscyśmy zrozumieli.

        Rozumiem Ismo to co piszesz o sobie, rozumiem indywidualizację
        przekazu i interpretację...ale będe się upierać przy swoim, bo czuję
        ze takie mocno zintelektualizowane treści odstraszają wielu,
        zwłaszcza nieśmiałych, zwłaszcza niepewnych... Musze tez przyznać,
        że w tym co Ty piszesz widze chęć dzielenia się nie świecenia i
        lubię to czytać, nawet jeśli długaśne i pozornie zawile. Piszesz
        ciekawie, cytujesz świetne teksty, komentujesz je czasem - tez
        świetnie. Świetnie - tzn tak , ze niosą treść ale Ty jakby chowasz
        się za nimi. O.

        • nordynka1 Re: Łacina 06.11.08, 13:24
          Piszesz
          > ciekawie, cytujesz świetne teksty, komentujesz je czasem - tez
          > świetnie.

          żebym jeszcze miała czas poczytać to na spokojnie i pomyśleć nad
          tym...
        • isma Re: Łacina 06.11.08, 13:45
          smile)).
          Ja tez nie mam za wiele czasu wink)).
          Wiec teraz tylko krociutko, ale musze, bo wazne: ja odrozniam taka
          komunikacje zorientowana na dorazna skutecznosc (moj przyklad z
          sokowirowka, Twoj przyklad ze szkoleniem), czysto utylitarna - od
          komunikacji sluzacej, powiedzmy grubo, nawiazywaniu wiezi z osobami.

          Tej drugiej pospiech bardzo szkodzi. Ona jest wlasnie po to, zeby ja
          celebrowac, w tym caly jej smak. Jak rozmawiaja ze soba zakochani,
          to tez mogliby prosciej, jasniej, konkretnie - a jednak oni tworza
          jakis wspolny jezyk, czasem tylko dla nich zrozumialy.
          Dla mnie to jest jeden z wyznacznikow bliskosci, ten
          proces "dogadywania sie".
          Masz racje, jest niepewnosc. Zawsze miedzy ludzmi jest. Wlasnie
          dlatego, ze sie spotykamy jako ludzie, a nie jak dyspozycja wyplaty
          z wyciagiem z konta wink)).
          • alex05012000 Re: Łacina 06.11.08, 14:52
            myślę, że zbaczamy z tematu ... łaciny w tekstach
            "Wlasnie dlatego, ze sie spotykamy jako ludzie, a nie jak dyspozycja
            wyplaty z wyciagiem z konta"
            ja mam wrazenie, że przez ostatnie kilka lat, a nawet wiecej żyję
            coraz bardziej w świecie dyspozycji wypłaty z konta, a ostatnio
            nawet najlepiej o 24.00 i przez intenet... ludzi coraz mniej i czasu
            coraz mniej... to tak na marginesie i tylko taka moja refleksja...
        • a_weasley Re: Łacina 06.11.08, 15:10
          Maluczko, a trzeba będzie tłumaczyć, co to znaczy nomen omen... Żebym ja,
          protestant, katolikom się musiał tłumaczyć z używania łaciny?
          Gdybym był złośliwy, dałbym tytuł notki "jakie tempora, takie mores".

          > "Volenti non fit iniuria" i miast spozytkowac
          > czas i energię na dalsze wejście w temat,
          > zastanawiam się co to znaczy

          Ja do takich celów używam słownika wyrazów obcych.

          > Niektórzy mogliby wysnuć znaczenie zwrotu
          > z kontekstu i dalszej wypowiedzi,

          lub uznać tytuł za nic nie mówiący, zupełnie jak w przypadku standardowego
          tytułu "Re: <tytuł pierwszej notki>".

          Nie wiem, może jestem staroświecki, ale wydaje mi się, że dobrze jest wiedzieć,
          co to znaczy nullum crimen sine lege, co in saecula saeculorum, a co veni vidi
          vici, podobnie jak należy znać podstawowe zwroty grzecznościowe w innych
          językach, jak np. Haende hoch albo paszoł won.
        • ruda_kasia Re: Łacina 06.11.08, 15:10
          No i kulą w płot, bo sprawa Alicji Tysiąc nie ma nic wspólnego z
          pozywaniem RP przed sąd unijny zwany popularnie ETS, a stanowiła
          skargę przed Eurpejski Trybunał Praw Człowieka, który jest poza
          strukturami UE i opiera się na konwencji jako umowie międzynarodowej.

          A vide casus znaczy "patrz casus", zwrot w kontekście w jakim go
          chciałaś uzyć (w sensie pytania) byłby chyba trochę nietrafiony. To
          tak w kontekście tłumaczenia wypowiedzi łacińskich.

          wiecie, ja pamiętam, że to był rodzaj nauki, kiedy domyślałam się
          np. w takim potopie, co tam po łacinie mruczą bohaterowie. Jako
          dziecko naturalnie. Łaciny uczyłam się intensywnie przez miesiac, by
          ją zaliczyć na 1 roku studiów, głównie gramatyki i słownictwa
          prawniczego, ale staram się nie posługiwać nią, choć wiele rozumiem,
          właśnie ze względu na specyfikę forum. Uważam, że prośba o
          tłumaczenie jak najbardziej słuszna, nawet gdy łamie kontekst,
          aczkolwiek przypomina mi się inscenizacja, która na podstawie "Pana
          Twardowskiego" robiliśmy w 4 klasie podstawówki.
          I tam jest taki fragment (miałam napisac passus :-d):
          "a gdzie jest nobile verbum..." i obok tego w nawiasie było
          napisane "szlachckie słowo" (zamiast w przypisie).I otóż nasz
          grający poleciał całym tekstem poza rymem i rytmem:
          "a gdzie jest nobile vebum szlacheckie słowo"
          Głupio wyszło, bo tylko ja się śmiałam, a dzieci się na mnie
          obraziły, ja zaś nie pomyślałam, że oni nie wiedzą, że to
          tłumaczenie.
          • a_weasley Re: Łacina 06.11.08, 15:37
            ruda_kasia napisała:

            > kiedy domyślałam się np. w takim potopie,
            > co tam po łacinie mruczą bohaterowie.

            I, OIW, Sienkiewicz nie dał ani pół przypisu. W wydaniu, które było w rodzinnym
            moim domu, też nie było.
            Aczkolwiek w latach 50-tych dawano przypisy do każdego renesansu czy barona.

            > staram się nie posługiwać nią, choć wiele
            > rozumiem, właśnie ze względu na specyfikę forum.

            A ja właśnie ze względu na specyfikę forum, gdzie są prawie sami chrześcijanie,
            a z nich przygniatająca większość to katolicy, akurat na tym forum oporów nie mam.
            Encykliki, deklaracje, bulle itp. też mają łacińskie tytuły i nikt ich nie tłumaczy.

            > "a gdzie jest nobile verbum szlacheckie słowo"

            A różni niedouczeńcy mniemają, że żeby zerwać sejmik, mówiło się "Liberum veto".
          • a_weasley Re: Łacina 06.11.08, 15:39
            ruda_kasia napisała:

            > tam jest taki fragment (miałam napisac passus :-d)

            Może lepiej "odcinek" albo coś takiego? Jeszcze się znajdzie ktoś, kto nie wie,
            co to fragment, i poczuje się niezręcznie...
            • ruda_kasia Re: Łacina 07.11.08, 12:02
              Eeee, Arturze, teraz to się czepiasz. No dobra powinnam napisać
              wers, bo to chyba własnie był cały wers.

              Co do stwierdzenia "specyfika forum" miałam na myśli forumowanie w
              ogóle, nie zaś tylko tu.
              Z anegdot dodam, że sprawiona w bojach jako dziecko na Potopie i
              innych takich połknełam Imię róży nie wiedząc, że z tyłu są obszerne
              tłumaczenia. Oczywiście tekstów po całej stronie (bo i takie były)
              nie rozumiałam, ale uznałam, że oto taką konwencję Eco zastosował (i
              tu powinna być taka turlająca się ikonka).
              Potem czytałam drugi raz.
          • isma Re: Łacina 06.11.08, 15:42
            Nie no, to ja tez sie krzywie, jak koloratkowy na ambonie
            ciagle "perykopa" i "perykopa", jak gdyby nie mogl powiedziec w
            sposob zrozumialy dla wszystkich, od trzylatka po stuletnia babcie .
            Ale wlasnie akurat forum - w odroznieniu od rozmowy kawiarnianej czy
            kazania, gdzie nikt ze slownikiem pod pacha nie bywa - ma te
            specyfike, ze wystarczy jedno klikniecie i mozna temat poglebic.
            Internet ma wiele zlych stron, ale ta akurat jest dobra.

            I jeszcze raz mowie - ja absolutnie jestem przeciwna popisywaniu sie
            lacina (i nie tylko lacina, ale takze greka, hebrajskim i
            czymkolwiek innym wink)) dla samego popisywania. Dla mnie to jest po
            prostu dodatkowa - wazna! - warstwa komunikatu, niosaca inne
            znaczenia. No np., niby Msza sw. i Eucharystia to to samo. Ale jak
            mam powiedziec, ze, dajmy na to, celebrans pospiesznie odklepal,
            to "odklepal Msze sw.", a nie "odklepal Eucharystie" wink)).
            • a_weasley Re: Isma 06.11.08, 16:13
              No więc właśnie, kto wiedział, to wie, a kto nie wiedział, to się dowie i będzie
              wiedział. Na pewno lepiej mu się utrwali niż gdyby miał podany na talerzu przypis.
              To w końcu forum ludzi myślących jest (i za to je lubię).

              Isma napisała:

              > ciagle "perykopa" i "perykopa", jak
              > gdyby nie mogl powiedziec w
              > sposob zrozumialy dla wszystkich,
              > od trzylatka po stuletnia babcie.

              W przypadku perykopy postulat słuszny, ogólnie atoli wątpliwy, bo jeśli będzie
              mówił w sposób zrozumiały dla wzmiankowanego trzylatka i dla jego praprababci
              (pomijając dla dobra dyskusji fakt, że praprababcia może mieć 24 klasy gimnazjum
              klasycznego, serce jak dzwon, uszy jak nietoperz i mózg że daj nam Boże połowę),
              osób w pełni sił umysłowych, za przeproszeniem, nie ubogaci.

              > niby Msza sw. i Eucharystia to to samo.
              > Ale jak mam powiedziec, ze, dajmy na to,
              > celebrans pospiesznie odklepal, to
              > "odklepal Msze sw.", a nie "odklepal
              > Eucharystie" wink)).

              "Co się robi w mamrze, czyli kryminale? W mamrze się siedzi.
              Co się robi w prezydium? W prezydium się zasiada.
              Nigdy na odwrót! Proszę się nie pomylić!"
          • nordynka1 Re: Łacina 06.11.08, 16:34
            > A vide casus znaczy "patrz casus", zwrot w kontekście w jakim go
            > chciałaś uzyć (w sensie pytania) byłby chyba trochę nietrafiony.
            To
            > tak w kontekście tłumaczenia wypowiedzi łacińskich.

            w sensie potwierdzenia, nie pytania
    • minerwamcg Disce, puella... ad mortem defecatam :) 06.11.08, 15:43
      Szanowni P.T. Erudyci! Rozumiem Was doskonale, bo tak jak Wy mam
      kota na punkcie łaciny, i jak np. liturgii trydenckiej nie lubię,
      tak za psalmami i wszelkimi modlitwami w języku dawnego Kościoła
      przepadam. Doceniam też użyteczność i precyzję łacińskich maksym,
      zwrotów i powiedzeń, a także wspomniany przez Ismę szlachetny
      kontekst, jaki im towarzyszy. Zgadzam się i podpisuję obiema rękami.
      Zwracam jednak Waszą uwagę na nieprzytoczony w tej rozmowie cytat,
      który przytoczyć by koniecznie należało, mianowicie "vox populi -
      vox Dei"*. Dla wygody prowadzonych tu dyskusji lepiej będzie, jeśli
      ci z nas, którzy domagają się tłumaczeń, nie będą musieli w nich
      uczestniczyć ze słownikiem wyrazów obcych w garści czy "Łaciną na
      codzień" (gorąco polecam!). Zbieramy się tu, żeby rozmawiać.
      Dyskutować, spierać się, przekonywać. Nie każdy robi to w zaciszu
      doskonale zaopatrzonej biblioteki - częściej pomiędzy jednym
      naleśnikiem a dugim, w czasie wyrwanym obowiązkom gospodyni domowej
      czy ukradzionym z przerwy na herbatę. Więc choć nieznajomości
      podstawowych łacińskich zwrotów nie pochwalam, rozumiem jednak, że
      nie na korepetycje z łaciny tu przychodzimy. Dlatego ze swej strony
      obiecuję wszelkie łacińskie cytaty w swoich postach tłumaczyć, być
      może ze szkodą dla kontekstu, lecz z pożytkiem czytających. Do
      wszystkich zaś, z sobą na czele, kieruję wezwanie zawarte w tytule
      ni niejszego postu, z gorącą prośbą, aby wolno mi bylo go - ostatni
      raz i wyjątkowo - nie tłumaczyć smile))

      -----
      *Głos ludu głosem Boga.
      • mader1 Re: Disce, puella... ad mortem defecatam :) 06.11.08, 16:26
        ja też smile
      • nordynka1 Re: Disce, puella... ad mortem defecatam :) 07.11.08, 08:54
        dzięki Minerwasmile)
        za wyrozumiałość, trafność i - co by nie mówić - delikatność
        wypowiedzi oraz szacunek wobec innych wspołdyskutantów nieznających
        łaciny

        [nawet wiem co znaczy P.T. ...]
        • sulla Re: Disce, puella... ad mortem defecatam :) 07.11.08, 09:41
          apeluję jedynie o dodanie jakże ważnego w tym zdaniu "usque"

          "usque ad mortem defecatam", jak po łacinie, to najlepiej klasycznie smile

          ja ze swej strony popieram apel o tłumaczenie i się dostosuję chętnie, bo czasy
          klasycznych gimnazjów się skończyły i nie każdy już teraz zna łacinę. pewnie, ze
          wołałabym, żeby było inaczej wink ale nie jest to winą żadnego forumowicza, więc
          ja przypisy będę robić, jeśli mi się jakiś łaciński wtręt zaplącze.
    • nati1011 Re: Łacina 06.11.08, 19:30
      ja wiem, zę w tłumaczeniu traci. Piszcze tą łaciną, ale w nawiasie
      dajcie tłumaczenie, choćby naj[prostsze. Resztę dogramy sobie sami.
      A moze i trochę przez to mądrzejsi bedziemy wink))
    • magdalaena1977 Re: Łacina 06.11.08, 22:47
      A ja myślę, że czasami rzucający łaciną na forum nie jest świadom hermetyczności
      swojej wypowiedzi. Ja owszem uczyłam się łaciny w szkole (1,5 roku) w tym
      gramatyki i słownictwa. W dodatku jako prawnik pewnymi wyrażeniami łacińskimi
      posługuję się na co dzień.
      Jeśli piszę vacatio legis, to nie znam polskiego odpowiednika tych słów. Owszem
      można opisowo wytłumaczyć o co chodzi (okres od opublikowania do wejścia w życie
      danego aktu prawnego) , ale jest to długie i nieporęczne. Tak samo słowo lex
      (prawo) czy ius (prawo) mają w paremiach rzymskich tyle znaczeń, że tłumaczenie
      tego nie oddaje.
      A już takie określenia jak "vide", "quorum" są dla mnie jasne , oczywiste i
      zrozumiałe, tak jakby stały się częścią języka polskiego (np. "quorum" ).

      A co do tłumaczeń, to na studiach na zajęciach z doktryn politycznych i prawnych
      mieliśmy ćwiczenia o katolickiej nauce społecznej. Pan doktor powołał się na
      dokument o nazwie "Gaudium et spes" i zapytał o polskie tłumaczenie. Ja dumna ze
      swojej łaciny powiedziałam "Radość i nadzieja". A pan doktor: Nie ! "O Kościele
      w świecie współczesnym"
      • isma Re: Łacina 06.11.08, 23:35
        magdalaena1977 napisała:


        > A co do tłumaczeń, to na studiach na zajęciach z doktryn politycznych i prawnyc
        > h
        > mieliśmy ćwiczenia o katolickiej nauce społecznej. Pan doktor powołał się na
        > dokument o nazwie "Gaudium et spes" i zapytał o polskie tłumaczenie. Ja dumna z
        > e
        > swojej łaciny powiedziałam "Radość i nadzieja". A pan doktor: Nie ! "O Kościele
        > w świecie współczesnym"

        Piekne!!!

        Z serii anegdot o dumie ze znajomosci laciny.

        A wiec, moje dziecko, ekhm, troche lacinskich fraz odtwarza z pamieci. Poczatek
        tego byl mniej wiecej taki, ze nieletnia byla podejrzewana o dysleksje, i
        powiedziano nam, ze dyslektyk nie potrafi pamieciowo opanowac ciagow, ktorych
        znaczenia nie umie logicznie sobie zlozyc - czyli, nauczy sie wprawdzie
        wierszyka, bo kojarzy sens, ale juz alfabetu to nie, bo tam kolejnosc liter nie
        ma zadnej logiki. Wymyslilismy, ze sprobujemy zdiagnozowac na podstawie proby
        wkucia tekstu w jezyku calkiem obcym, czyli po lacinie - padlo na Pater noster,
        Ojcze nasz znaczy sie - bo M. juz troche byla osluchana (na jednej Mszy sw. u
        nas w parafii sie spiewa w tym kszalcie, no i umilowanego ojca sw. sobie z
        plytki czasem odtwarzamy). Okazalo sie, ku naszemu zdumieniu, ze dziecko bez
        wiekszego wysilku wkulo. Nastepnie zazadalo nauczenia go po lacinie zdrowaski,
        co bylo tym latwiejsze, ze zwykle Aniol Panski w niedziele z Watykanu jest u nas
        sluchany. W miedzyczasie bylo kilkanascie paremii, na czele z "non omnia
        possumus omnes" ("nie wszyscy moga wszystko" - baaaardzo przydatne w sytuacji,
        gdy M. sie chce od wykonania jakiegos polecenia wykrecic ;-(((). We wkuwaniu
        "Gloria" dziecko nieco wymieklo na "Domine Deus, Agnus Dei", ale jeszcze walczy.

        No i ona, nie da sie ukryc, popisuje sie ta lacina. Podczas ostatniej wizyty
        duszpasterskiej zwanej koleda zapytana, czy potrafi powiedziec jakas modlitwe,
        machnela zdrowaske po lacinie (i nie byl to, niestety, pierwszy przypadek
        takiego popisu). Koloratkowy wszakze znalazl sie bardzo przytomnie, i
        zaproponowal dziecieciu nowa lacinska fraze do jego kolekcji. Dziecie przystalo
        z ochota.

        - Cracre mia, tullis manore nostre - wyrzekl tresciwie koloratkowy.
        Dziecko popadlo w lekki stupor. Ale przyswoilo. Rozbroilismy dowcip po oddaleniu
        sie koloratkowego. Uciecha byla ogromna.

        Niestety moja zlosliwa corka postanowila nastepnie sprawdzic dowcip na naszym
        znajomym, ktorego znajomosc laciny wprawia nas nieodmiennie w kompleksy...
        - Ty znasz jakies obce jezyki, prawda? - zagaila niewinnie podczas spaceru.
        Odpowiedz byla wymijajaco-twierdzaca.
        - Lacine znasz. - kontynuowala nielitosciwie M. - To mi powiedz, co to znaczy
        "Cracre mia, tullis manore nostre"!
        No a kiedy odpowiedz zdezorientowanego (udanie lub rzeczywiscie) rozmowcy nie
        padla, M. z satysfakcja wlasciwa szesciolatkowi, ktory przylapal doroslego na
        niewiedzy, z przekasem wylozyla:
        - Kra krę (wiesz, taki kawal lodu) mija, lis ma norę tutaj, a ja trę nos, bo mam
        uczulenie! To wcale nie jest po lacinie, aha!

        Niestety, zaraza sie szerzy. Kilka dni temu na glosy mi tych dwoje w twarz "nec
        Hercules contra plures" ("I Herkules dupa, kiedy luda kupa") powiedzialo ;-(((.
        • minerwamcg Re: Łacina 06.11.08, 23:56
          > Niestety, zaraza sie szerzy. Kilka dni temu na glosy mi tych dwoje
          >w twarz "nec Hercules contra plures" ("I Herkules dupa, kiedy luda
          >kupa") powiedzialo ;-(((.

          No ba smile Przy czym zaznaczyć wypada, że "I Herkules dupa" to wobec
          łacińskiego oryginału przekład, a nie tłumaczenie smile)) Nawiasem
          mówiąc doskonale oddające kontekst, sens i tradycję cytatu.
        • nati1011 Re: Łacina 07.11.08, 05:27
          Isma

          gratuluję córki smile) Ty się już bój co z niej wyrośnie wink))
      • nordynka1 Re: Łacina 07.11.08, 12:24
        > Jeśli piszę vacatio legis, to nie znam polskiego odpowiednika tych
        słów.

        Magdaleno, no jak to "wakacje prawne" przecież

        wink))
Pełna wersja