Dodaj do ulubionych

wiara - argumenty bezużyteczne

19.11.08, 13:33
Tak sobie myślę... że coraz częściej argumenty rozumowe w
kwestiach religijnych jakby nie były warte dla mnie, aby
je przedstawiać. Ktoś ma problem moralny, zastanawia się,
co Kościół (w moim przyapdku KK) na to, próbuje zrozumieć,
przełożyć dla siebie, a ja wyskakuję z ...wiarą, zawierzeniem.
A ja daję odpowiedź: bo tak wierzę, bo tak mówi mi Kościół.
...Wynika to chyba z tego, że rzeczywiście mam wrażenie,
że każdy argument rozumowy druga strona jest w stanie
obalić, dostosować do siebie.
...I tak sobie dalej myślę: może ja już w ogóle nie nadaję się
do dyskutowania, skoro do przekazania mam z reguły tylko
takie słowa.
Obserwuj wątek
    • sulla Re: wiara - argumenty bezużyteczne 19.11.08, 13:57
      Tertulian stwierdził "Credo quia absurdum est"- Wierzę, bo to niemożliwe.
      Wiara moim zdaniem nie potrzebuje rozumowych argumentów.
      A może więcej - wiara jest ponad to. Rozum ludzki zawsze napotyka w końcu
      barierę, poza którą staje bezradny. Ten obszar może objąć tylko wiara.
    • mader1 Re: wiara - argumenty bezużyteczne 19.11.08, 14:27
      > ...I tak sobie dalej myślę: może ja już w ogóle nie nadaję się
      > do dyskutowania, skoro do przekazania mam z reguły tylko
      > takie słowa.

      No taaak... toś zadała... aż żeśmy zamilkli...
      Skąd wiesz, że Bóg jest ? Bo to czuję. To też podobny argument. Nie
      da się nic zrobić. Straceni.
    • mamalgosia Re: wiara - argumenty bezużyteczne 19.11.08, 15:12
      Jedno nie wyklucza drugiego.
      Przeciwnie: dopełniają się i unoszą nas ku lepszemu poznaniu
      rzeczywistości i prawdy, jak - posłużę się słowami Jana Pawła II -
      jak dwa skrzydła.
      Z jednym skrzydłem (dowolnym) lot jest kulawy (co nie ozancza, że
      nie może zaprowadzic do celusmile ).
      To tak ogólnie. A szczegółowo? Piszesz o "sprawach religijnych", a
      ponieżej zaraz o moralnych. Jeśli dogmat Kościoła mówi o tym, że Bóg
      jest w 3 Osobach, to muszę to przyjąć tylko wiarą, bo argumentu
      rozumowego nie ma, a umysł tego i tak pojąć nie może. Polemizowanie
      jest bezsensowne - albo się z tym zgadzam, albo nie. Ale jeśli sam
      Kościół używa argumentów rozumowych (jak np w kwestii nieszczęsnej
      antykoncepcji), to można rozmawiać na tym samym poziomie. I nawet
      nie chodzi o efekt końcowy tych dociekań (bo można się nie zgadzać,
      ale w duchu posłuszeństwa stosować się do danej "wytycznej"), ale
      samo szukanie, zgłębianie przedstawia wielką wartość.
      Uważam, że nie tylko można rozmawiać, ale i trzeba rozmawiać.
      Otwartość na nawet trudne i niewygodne tematy jest wymogiem
      powszechności Kościoła. Szczególnie ważne w przypadku rozmów z
      osobami niewierzącymi - przecież to muszą być rozmowy na poziomie
      umysłowym, a nie na poziomie wiary - bo przecież wiary niewierzący
      nie mają.
    • isma Re: wiara - argumenty bezużyteczne 19.11.08, 15:16
      Nnnnno, ale laska buduje na naturze.
      Stworca dal rozum po to, zeby uzywac, wiec ja jednak czasem uzywam wink)), na
      miare moich skromnych mozliwosci.
      Jakkolwiek, zgadzam sie - ostatecznie i tak rozstrzyga co innego.

      Co do "dyskutowania". Mysle sobie, ze jesli sie pojmuje dyskusje jako jakas
      wymiane mierzalnych racji, to to rzeczywiscie moze sie wydawac bezowocne. Ale
      mnie sie wydaje, ze nie trzeba patrzec na skutecznosc tego swiadczenia (!),
      tylko na to, ze sie jest do niego, po prostu zobowiazanym. To wynika i z natury
      czlowieka, ktory jest stworzony do komunikowania, i z nakazu ewangelicznego, no.

      A jak w szczegolach ta komunikacja bedzie przebiegac - bo przeciez moze byc
      nawet bezslowna (choc raczej nie na forum dyskusyjnym wink)) - to juz dalsza
      sprawa...
      "Nie martwcie sie przedtem, co macie mowic" wink)).
      • magdalaena1977 Re: wiara - argumenty bezużyteczne 20.11.08, 17:46
        isma napisała:
        > "Nie martwcie sie przedtem, co macie mowic" wink)).
        Na mnie też ten fragment robi ogromne wrażenie. Bo ja jako prawnik WIEM, że
        podstawą udanego wystąpienia jest dobre przygotowanie i ta pewność, że Duch
        Święty w razie czego będzie mówił moimi ustami jest takim niesamowitym
        działaniem WIARY właśnie wbrew rozumowi.
        • isma Re: wiara - argumenty bezużyteczne 20.11.08, 18:17
          A, nie, nie, to jasne, ze przygotowanym byc trzeba. Tyle, ze nie do WYSTAPIENIA,
          lecz W OGOLE.
          Jak ktos czyms naprawde ZYJE (a ja do tego "zycia" zaliczam takze zdobywanie
          wiedzy - to naturalne, ze sie chce wiedziec wiecej o tym, co wazne), to i
          powiedziec powie, bez specjalnego przygotowania.
          A jesli nie - to moze, owszem, zgrabny referacik z kartki odczytac...
    • lucasa Re: wiara - argumenty bezużyteczne 20.11.08, 23:27
      mama_kasia napisała:

      > ...I tak sobie dalej myślę: może ja już w ogóle nie nadaję się
      > do dyskutowania, skoro do przekazania mam z reguły tylko
      > takie słowa.

      Mamo-Kasiu, a ja ciekawa jestem jakby mi sie z Toba dyskutowalo smile.

      Jezeli mowisz: bo tak wierze, a za tym ida czyny, postawa, i zycie,
      to jest to bardzo duzy argument (i chyba nie do obalenia). i pewnie
      dlatego masz tych Ktosiów zwracajacych sie do Ciebie w sprawach
      moralnych.
      Jezeli mowisz: tak wierze, bo tak mowi Biblia, to jest to bardzo
      duzy argument dla chrzescijanina i pewnie sprzeczal sie z Toba nie
      bedzie. a nie-chrzescijanin moze sie zainteresowac co ta Biblia mowi
      i dlaczego.
      Jezeli mowisz: tak wierze, bo tak mowi mi Kosciol, to taki katolik
      jak ja juz bedzie z Toba dyskutowac. chocby dlatego, ze nie wszystko
      co glosi Kosciol to dogmaty.

      a w ogole to rozmawiaj i dyskutuj smile To, ze wydaje sie, ze ktos w
      rozmowie moze obalic Twoje argumenty nie swiadczy o tym, ze ziarno
      nie zostalo posiane. A juz sam fakt, ze ktos sie zwraca do Ciebie,
      aby porozmawiac w sprawie wiary/na tematy moralne to chyba duzo.
      bardzo duzo.
      A
      • mama_kasia Re: wiara - argumenty bezużyteczne 21.11.08, 09:53
        > Jezeli mowisz: tak wierze, bo tak mowi mi Kosciol, to taki katolik
        > jak ja juz bedzie z Toba dyskutowac. chocby dlatego, ze nie wszystko
        > co glosi Kosciol to dogmaty.

        I to jest najtrudniejsze, bo w takich sytuacjach zaczynam szukać
        potwierdzenia w dokumentach KK, a że nie mam takiej
        zdolności zapamiętywania, to za każdym razem szukam od nowa smile
        Właśnie nie jest u mnie tak, jak pisze Isma: "Jak ktos
        czyms naprawde ZYJE (a ja do tego "zycia" zaliczam takze
        zdobywanie wiedzy - to naturalne, ze sie chce wiedziec
        wiecej o tym, co wazne), to i powiedziec powie, bez
        specjalnego przygotowania." Owszem, wiedzę zdobędę na czas danej
        dyskusji, ale potem, po jakimś czasie muszę ją zdobyć na nowo wink
        Taki umysł smile Nie chcę z głowy przytaczać argumentów KK, bo
        nie chcę czegoś przeinaczyć.

        To, ze wydaje sie, ze ktos w
        > rozmowie moze obalic Twoje argumenty nie swiadczy o tym, ze ziarno
        > nie zostalo posiane. A juz sam fakt, ze ktos sie zwraca do Ciebie,
        > aby porozmawiac w sprawie wiary/na tematy moralne to chyba duzo.
        > bardzo duzo.

        Tak smile ...Tylko że ja naprawdę w tym przypadku opisanym powyżej
        mam tylko moje zaufanie Kościołowi w danym momencie jego i mojej
        historii, w danym czasie. A taki argument kiepski jest dla wielu
        (niektórych?)
        • ekan13 Re: wiara - argumenty bezużyteczne 21.11.08, 11:21
          Bo jak się już ma tę wiarę, to czasem wbrew wszystkim argumentom przeciw, ma się siłe by ją nadal mieć i ta siła włąsniejest łaską wiary.
          Gdy mama leżała w stanie krytycznym na OIT i lekarze przynosili nam coraz to gorsze wiadomości, ja uparcie wierdziłam, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i lekarz stwierdził "i co do tego nikt tu się nie bedzie z panią sprzeczał" nie patrzył z przymrużeniem oka - szanował tę wiarę. Wtedy przyszła mi do głowy piosenka Jacka kaczmarskiego "Hiob" i słowa:
          "Nie znał chyba tenczłowiek łaski swego Boga
          Lecz wielbił Go nadal, choć nieludzkim głosem
          Stalismy milcząc, dobić chciał go ktoś z litości
          Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary"

          Im konsekwentniejsza postawa człowieka wiary, tym mniejsza śmiałość rozmówców by z tą jego wiarą polemizowaćsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka