Dodaj do ulubionych

cichy post czy głośny protest

03.12.08, 20:11
Taka jedna myśl drazy mnie od tego wątku abstynenckiego. I chodzi mi
nie o intencje (te są oczywiste i chwalebne) ale o sposób
realizacji. I nie odnosze się do autora poprzedniego wątku, tylko
ogólnie.

Jaka jest rola postu i jałmużny (pozwolę sobie to razem umieścić).
Biblia mówi nam o poszczeniu w tajemnicy, w skrytości serca, o
dawaniu jałmużny po kryjomu. Czy więc post i abstynencja (wszelkiego
typu) powinna być jawna, publiczna, atakująca?

Czy dając jałmużnę mam prawo zabierać coś swojej rodzinie? Czy tez
wolno mi dać tylko to, co było dla mnie przeznaczone (rodzinie
ugotuję obiad z 2 dań a sama oddam zaoszczędzone pieniądze i zjem
suchy chleb)? Czy też w imię wyższości jałmużny nad innymi formami
powinna pościć cała radzina? Czy w piątek zachowując post wolno mi
poczestować gości mięsem, jeżeli oni tego postu nie zamierzają
zachowywać, czy też powinnam ich posilić rybą - której nie lubią
jeść?

Śluby absytnenckie, które dotąd znałąm oznaczały osobistą
abstynencję. Nie słyszałam o zakazie - mimo ślubowania - częstowania
alkoholem (choćby w niewielkich ilościach), zakazu trzymania go w
domu czy przyjmowania w podarunku. Wydaje mi się, ze to rodzaj postu
siłą narzuconego otoczeniu. Ja poszczę, wiec i wy musicie.

Osobiście poszczac w piątek bez wyrzutó sumienia robię obiad mięsny,
bo reszta rodziny pościć nie zamierza. A podejmując post sierpniowy
kupuję mężowi piwo, bo przecież poszczę ja a nie on.

A może się mylę?
Obserwuj wątek
    • isma Re: cichy post czy głośny protest 03.12.08, 20:25
      No, teoretycznie moze byc publiczny post. Czyli protest w formie glodowki wink)).

      Pare lat temu pewien jezuicki diakon obwiescil, ze jak ordynariusz sie nie
      zajmie doniesieniami o nieporzadkach w jednej warszawskiej parafii, to on bedzie
      prowadzil taki wlasnie "chrzescijanski post" "pod kuria na Miodowej. A ze byl
      eksdzialaczem ruchu Wolnosc i Pokoj, to bylby to zapewne czynil nader
      profesjonalnie ;-O.
      No, ale wladze zakonne w pore tej glodowce zapobiegly wink)).

      A powaznie - mysle sobie, ze jesli taka forma staje sie publiczna, to
      faktycznie powinna byc zarezerwowana dla przypadkow skrajnych.

      Aaaa... na piatek gosci zazwyczaj nie zapraszam, chyba ze ktos wpadnie
      niezapowiedziany, albo z "robocza wizyta". To dostaje to, co akurat jest w
      lodowce. Niby jakas wedlina zawsze jest, ze wzgledu na dziecko, ale jakos
      wszyscy sery wola. Jesli ktos mnie poprosi o ugotowanie czegos na wynos (co sie
      czasem zdarza, i bywa to czesto mieso, bo ciast piec nie umiem) to nie wnikam,
      czy to bedzie jadl albo podawal w piatek, czy nie.
    • a_weasley Re: cichy post czy głośny protest 03.12.08, 21:18
      nati1011 napisała:

      > Biblia mówi nam o poszczeniu w tajemnicy,
      > w skrytości serca, o dawaniu jałmużny po kryjomu.

      Lecz jest też napisane o mieście na górze, są też w Biblii wyraźne instrukcje co
      do umieszczania punktów oświetleniowych.

      > Czy więc post i abstynencja (wszelkiego
      > typu) powinna być jawna, publiczna, atakująca?

      Jawna tak, atakująca nie.

      > Czy w piątek zachowując post wolno mi
      > poczestować gości mięsem,

      Wolno, ale MSZ nie ma obowiązku.
      Podobnie jakkolwiek ja też nie słyszałem

      > o zakazie - mimo ślubowania -
      > częstowania alkoholem (choćby w niewielkich
      > ilościach),

      nie uważam tego za

      > rodzaj postu siłą narzuconego otoczeniu.

      ponieważ taki człowiek nie odmawia otoczeniu czegoś, co by się owemu otoczeniu
      należało jak sowie mysz. Co innego, gdybym komuś trwale narzucał dietę
      wegetariańską, osobliwie komuś, komu ona wyraźnie szkodzi (np. kotu).
      • atama Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 08:48
        a_weasley napisał:

        > nati1011 napisała:
        >
        > > Biblia mówi nam o poszczeniu w tajemnicy,
        > > w skrytości serca, o dawaniu jałmużny po kryjomu.
        > Lecz jest też napisane o mieście na górze, są też w Biblii wyraźne
        instrukcje co
        > do umieszczania punktów oświetleniowych.
        Mi się wydaje, że góra i punkty oświetleniowe czego innego dotyczą.
        Bynajmniej nie faktu poszczenia.
        Poszcząc (w cichości) mam czym świecić na tym świeczniku -
        taki "skutek uboczny" postu.
      • nati1011 Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 09:33
        1. jest dla mnie oczywiste, ze w swoim domu częstuję tym czym chcę.

        2. czy powinno się jednak - dajmy na to abstynencję - narzucać
        gościom? Czy to wchodzi w skłąd tej całej misji i krucjaty
        abstynenckiej?

        Ostatnio zaniosłam w prezencie znajomym butelkę dobrego wina. NIe
        wiedziałam czy piją czy nie. Nawet nie zastanawiałam się nad tym
        (oczywiście nie było mi nic wiadomo o chorobie alkoholowej w
        rodzinie). I tak sobie myślę, że poczułabym się strasznie głupio i
        jakoś pokrzywdzona, gdyby gospodarze odmówili przyjęcia daru, bo sa
        zadeklarowanymi abstynentami.

        Dalej mając znajomego - wielbiciela win - i wiedząc, ze do obiadu
        pija małą lampkę wina, nawet bedąc abstynentem, a goszczac go u
        siebie chyba bym tą lampkę postawiła bez oporu i dyskomfortu. smile
    • ese1 Re: cichy post czy głośny protest 03.12.08, 21:25
      mam znajomego, ktory podpisal krucjate o abstynencji. Dobry czlowiek, wierny
      krucjacie, tylko...
      na kazdej imprezie firmowej dla VIPow oczywiscie alkohol to podstawa. On, jako
      kierownik wyzszego szczebla zawsze tam uczestniczyl. Nie pil (do kielisza wlewal
      sobie wode) ale udawal ze pije, udawal wstawionego, aby inni mysleli, ze jest
      'jednym z nich'
      I to mnie troszeczke denerwowalo. Bo w koncu krucjate sie podpisuje aby dawac
      swiadectwo, ze mozna na trzezwo i bez alkoholu, a jego zachowanie bynajmniej nie
      mialo z tym nic wspolnego
      • a_weasley Re: cichy post czy głośny protest 03.12.08, 21:33
        ese1 napisała:

        > Nie pil (do kieliszka wlewal
        > sobie wode) ale udawal ze pije,
        > udawal wstawionego,

        Krótko mówiąc, konsekwentnie stosował zasadę, że takie uczynki się robi w ukryciu.

        > Bo w koncu krucjate sie podpisuje aby dawac
        > swiadectwo, ze mozna na trzezwo i bez alkoholu,

        Myślałem, że krucjata to jest zobowiązanie do niepicia alkoholu. Czyżby to była
        definicja wadliwa (np. za wąska)?
        • ese1 Re: cichy post czy głośny protest 03.12.08, 21:36
          a_weasley napisał:

          > Myślałem, że krucjata to jest zobowiązanie do niepicia alkoholu. Czyżby to była
          > definicja wadliwa (np. za wąska)?
          >

          nie wiem wlasciwie, jednak to tak jak nasza wiara. Nie chodze i nie bebnie na
          okolo, ze jestem wierzaca, ale staram sie postepowac zgodnie z zasadami.
          Tu to samo, nie pije, odmawiam, nie musze trabic o krucjacie itp... ale nie
          udaje, ze pije tylko po to, aby spodobac sie srodowisku w ktorym przebywam.
        • minerwamcg Krucjata Wyzwolenia Człowieka - czym się to je? 03.12.08, 23:28
          Żeby nie było wątpliwości, na czym polega Krucjata - oto ich strona
          ze szczegółowym wykładem o co im chodzi i jak działają. Voila!

          Credo Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.
      • mamalgosia Re: cichy post czy głośny protest 03.12.08, 21:35
        A po co się podpisuje krucjatę? Albo piję albo nie piję - czy
        papierek coś zmienia? W czymś pomaga? czy to coś więcje niż papierek?
        • a_weasley Re: cichy post czy głośny protest 03.12.08, 21:42
          Mamalgosia zadała popularne pytanie zwolenników konkubinatu (tak, wiem, że gdy
          dwóch mówi to samo, to nie jest to samo):

          > papierek coś zmienia? W czymś pomaga?

          W sumie nie powinien, ale zmienia. Człowiek jakoś mocniej się czuje związany
          tym, co podpisał, niż co powiedział, zwłaszcza sobie.
          Być może nie każdy.
          • mamalgosia Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 09:27
            a, ta, jak to pisałam, to miałąm te same skorjarzeniasmile

            No, ale wiesz: jednak małżeństwo jest Sakramentem, krucjata zaś nie
      • nati1011 Re: cichy post czy głośny protest 03.12.08, 22:10
        ese1 napisała:

        > mam znajomego, ktory podpisal krucjate o abstynencji. Dobry
        czlowiek, wierny
        > krucjacie, tylko...
        > na kazdej imprezie firmowej dla VIPow oczywiscie alkohol to
        podstawa. On, jako
        > kierownik wyzszego szczebla zawsze tam uczestniczyl

        No tak. Ktoś kto pisał o problemach z alkoholem na wiejskich
        weselach chyba nigdy nie był na "szkoleniu" korporacyjnym lub
        imprezie dla VIP-ów. wink Choć mnie osobiscie zdarzało się bywac na
        imprezach VIP-owskich z pełną kulturą - tu duży ukłon dla firmy
        Polkomtel, która jeżlei serwowała alkohol to tylko dobre wino lub
        naprawde w sposób wysoce kulturalny - a moze my byliśmy te VIPY
        niższej klasy wink

        Ale już "szkolenia-konfferencje itp w korporacjach to w zasadzie
        ograniczają sie do morza wódki.I tam taki zwyczajowy abstynent jak
        ja czuł się jak ufoludek w centrum Warszawy. chyba było mi moje
        niepicie wybaczone jedynie z racji płci (choć koleżanki nie żałowały
        sobie), ale faktycznie trzeba niesamowitego hartu ducha by się
        oprzeć PRZYMUSOWI picia na takiej imprezie. Ja powiem krótko - na
        pewnych stanowiskach nie można być abstynentem, albo nalezy zmienić
        prace. Niestety.

        Metoda, którą przyjął Twój znajomy była jedynie pozorem. Choć
        osobiście mu sie nie dziewię sad
        • magdalaena1977 Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 00:08
          nati1011 napisała:
          > No tak. Ktoś kto pisał o problemach z alkoholem na wiejskich
          > weselach chyba nigdy nie był na "szkoleniu" korporacyjnym lub
          > imprezie dla VIP-ów. wink
          U mnie na szkoleniach nie jest źle, bo należę do grupy zawodowej, która pije
          niewiele i dyskretnie. A na szkoleniach trzeba pić za swoje, bo z budżetu nie
          płaci się za alkohol (tak jak za ogniska, dyskoteki itp.).
          Zresztą zupełnie nie rozumiem idei upijania się ze współpracownikami - przecież
          po alkoholu można coś głupio powiedzieć, kogoś urazić ... Jeśli pić, to tylko w
          gronie przyjaciół.
        • mamalgosia :(((( 04.12.08, 09:32
          na tym samym polegają wyjazdowe "Dnie Nauczyciela"sad(
          • nati1011 Re: :(((( 04.12.08, 09:38
            sad((

      • thorper Re: cichy post czy głośny protest 03.12.08, 23:30
        zgadzam się, bo też do tejże krucjaty należę. Jest to niezgodne z duchem
        abstynencji, którą ten człowiek zobowiązał się podjąć. Ona jest również
        świadectwem. Poprzez niepicie ten człowiek ma dać świadectwo, że można inaczej
        się bawić - a jak widać, on się tego wstydzi.
    • mama_kasia Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 07:45
      Poszczę w piątki i pości cała moja rodzina, tzn. mąż
      pości sam z siebie. Natomiast dzieci, bo uczą się postu przy nas.
      Mają więc ten post jednak narzucony. To zmienia się z wiekiem
      dziecka. Im starsze, tym bardziej samodzielne. I chcę, aby samo
      decydowało, czy pości czy nie.
      Jeśli gość zawita w dom w piątek, zostanie nakarmiony tym, co
      mamy. Jeśli gość pości, dostaje danie postne. Jeśli nie, pytam,
      na co ma ochotę. Nie ukrywam wówczas, że mam kiełbasę w lodówce wink
      • nati1011 Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 09:15
        ale nie masz wyrzutów sumienia dając gościom w piątek kiełbasę?

        Dzieciom to siłą rzeczy parę spraw narzucamy. A gdyby mąż był
        oporny, to gotowałabyś dla niego dania postne, czy mięsiste jak lubi?
        • mamalgosia Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 09:29
          Uważam, że trzeba dać gościom w piątek kiełbasę. Wędliny teraz robią
          takie podłe, szybko się psują, maźglacą z powodu nadmiaru
          wpompowanej w nie wody... doba przetrzymywania więcej może sprawić,
          że wędlina nadaje się do wyrzucenia. A po co wyrzucać, skoro można
          dac gościomsmile No i przy okazji nie zmarnuje się na gości rybysmile)

          A tak serio: Kasia nie napisała, że daje gościom kiełbasę wbrew ich
          sumieniusmile
        • mama_kasia Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 09:48
          > ale nie masz wyrzutów sumienia dając gościom w piątek kiełbasę?

          Tylko, że oni mogą nie mieć obowiązku piątkowego postu albo mogą
          mieć, ale uważają, że ich to nie dotyczy. Jeżeli jest na to czas
          i okazja, to mogę z nimi porozmawiać na temat postu piątkowego smile

          Ale jeszcze sobie wyobraziłam gości, którzy przyjadą w piątek,
          są zapowiedziani, nie poszczą i wiem o tym. Ich, tak jak resztę
          rodziny, uraczyłabym daniem postnym - które przecież pyszne może
          być smile Nie szykowałabym dla nich specjalnie dania mięsnego. Tak
          jak dla siebie nie wymagam dania postnego w piątek, gdy jestem u
          kogoś w gościach. Jem to, co mi podadzą.


          A gdyby mąż był
          > oporny, to gotowałabyś dla niego dania postne, czy mięsiste jak lubi?

          Nie, tak jak nie gotuję każdemu dziecku z osobna tego, co lubi smile
          Wiedzą, że na obiad może zdarzyć się coś, czego nie lubią, ale
          np. bardzo lubią rodzice. W zastępstwię dla nich zawsze można
          szybko kaszę na mleku ugotować wink
          • mamalgosia Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 09:50
            mama_kasia napisała:
            , że ich to nie dotyczy. Jeżeli jest na to czas
            Tak
            > jak dla siebie nie wymagam dania postnego w piątek, gdy jestem u
            > kogoś w gościach. Jem to, co mi podadzą.
            > No ale nie uważasz, ze powinno sie odmówić? Nie chodzi mi o to,
            żeby kazać sobie zamiast kotleta robić rybę, ale jednak tego kotleta
            nie zjeść
            >
            • nati1011 Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 10:00
              Nie - bo post nie dotyczy gdy stołujemy się poza domem (np na
              stołówce) możemy zjeść kotlet jeżlei nie ma w karcie nic innego co
              można by zjeść (tzn, nie muszę ograiczyć sie do zupy rezygnując z
              drugiego) Tak samo w gościach. Gospodarze podali, należałoby zjeść a
              nie grymasić i sprawiać im przykrość i kłopot. W zamian za tego
              kotleta mozna np nowennę zmówić czy koronkę - zgodnie z zaleceniami
              KK. smile
              • mamalgosia Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 10:22
                Rozumiem stołówkę, ale w takiej sytuacji na pewno ograniczyłabym się
                do zjedzenia rzeczy bezmięsnych.
            • mama_kasia Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 12:01
              mamalgosia napisała:

              > mama_kasia napisała:
              > , że ich to nie dotyczy. Jeżeli jest na to czas
              > Tak
              > > jak dla siebie nie wymagam dania postnego w piątek, gdy jestem u
              > > kogoś w gościach. Jem to, co mi podadzą.
              > > No ale nie uważasz, ze powinno sie odmówić? Nie chodzi mi o to,
              > żeby kazać sobie zamiast kotleta robić rybę, ale jednak tego kotleta
              > nie zjeść
              > >

              Każdy przypadek pewnie trzeba rozpatrywać indywidulanie.
              Pomyślałam o konkretnej sytuacji, o cioci, która
              zrobiła przepyszne zrazy specjalnie dla mojej rodziny smile
              Tak po ludzku, nie chcialam zrobić jej przykrości, więc mięso
              zjadłam, korzystając z dyspensy, o ktorej pisze Nati.
              • mama_kasia Re: cichy post czy głośny protest 07.12.08, 16:42
                KPK

                DNI POKUTY

                Kan. 1249 - Wszyscy wierni, każdy na swój sposób, obowiązani są
                na podstawie prawa Bożego czynić pokutę. Żeby jednak wszyscy
                przez jakieś wspólne zachowanie pokuty złączyli się między
                sobą, zostają nakazane dni pokuty, w które wierni powinni
                modlić się w sposób szczególny, wykonywać uczynki pobożności
                i miłości, podejmować akty umartwienia siebie przez
                wierniejsze wypełnianie własnych obowiązków, zwłaszcza
                zaś zachowywać post i wstrzemięźliwość, zgodnie z
                postanowieniami zamieszczonych poniżej kanonów.

                Kan. 1250 - W Kościele powszechnym dniami i okresami pokutnymi
                są poszczególne piątki całego roku i czas wielkiego
                postu.

                Kan. 1251 - Wstrzemięźliwość od spożywania mięsa lub
                innych pokarmów, zgodnie z zarządzeniem Konferencji
                Episkopatu, należy zachowywać we wszystkie piątki całego roku,
                chyba że w danym dniu przypada jakaś uroczystość.
                Natomiast wstrzemięźliwość i post obowiązują w środę
                popielcową oraz w piątek Męki i Śmierci Pana naszego
                Jezusa Chrystusa.

                Kan. 1252 - Prawem o wstrzemięźliwości są związane osoby,
                które ukończyły czternasty rok życia, prawem zaś o poście
                są związane wszystkie osoby pełnoletnie, aż do
                rozpoczęcia sześćdziesiątego roku życia. Duszpasterze oraz
                rodzice winni zatroszczyć się o to, ażeby również ci, którzy
                z racji młodszego wieku nie związani jeszcze prawem postu
                i wstrzemięźliwości, byli wprowadzeni w autentyczny duch
                pokuty.

                Kan. 1253 - Konferencja Episkopatu może dokładniej określić
                sposób zachowania postu i wstrzemięźliwości, jak również w
                całości lub części zastąpić post i wstrzemięźliwość innymi
                formami pokuty, zwłaszcza uczynkami miłości i pobożności.


                Wedłud Dekrety Prymasa Polski z dn.30.11.1966 roku:
                1. Od zachowywania powyższych przepisów są zwolnione osoby
                stołujące się w zakładach zbiorowego żywienia, w których nie
                są przestrzegane kościelne przepisy postne.
                2. Zwolnieni są również ci, którzy nie mają możliwości
                czynienia wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne.
                Dyspensy nie dotyczą Wielkiego Piątku i Środy Popielcowej
                oraz wigilii Bożego Narodzenia. Wierni korzystający z dyspensy
                winni zastępczo pomodlić się w intencjach Ojca Świętego i
                złożyć ofiarę do skarbonki "Jałmużna postna" lub spełnić
                inny uczynek miłosierdzia.

                ---------------
                • nati1011 Re: cichy post czy głośny protest 07.12.08, 17:23
                  smile

                  Jest nowy dokument - sprzed kilku lat. Zmiana najważniejsza: wigilia
                  nie jest już dniem postnym ani z wyłaczeniem mięsa.
                  • mama_kasia Re: cichy post czy głośny protest 08.12.08, 07:13
                    A tak, z tym że jest zalecenie naszego Episkopatu, aby jednak
                    ten post bezmięsny zachować w wigilię Narodzenia Pańskiego:

                    "zachęcamy, zgodnie z postanowieniem II Polskiego Synodu
                    Plenarnego, do zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych
                    w wigilię Bożego Narodzenia, ze względu na wyjątkowy charakter
                    tego dnia w Polsce."
                    • minerwamcg Re: cichy post czy głośny protest 08.12.08, 15:31
                      No ba. Tradiszen! Tradiszeeen!!! smile
                      A czy wiecie, że wigilijny post jest tradycją nie tylko u katolików?
                      Opowiadał kiedyś pastor od metodystów, że kiedy (samemu będąc z
                      Mazur) trafił na Wigilię do teściów (też metodystów!) w Krakowie i
                      przyznał się, że u nich na Mazurach na Wigilii je się mięso,
                      spojrzeli na niego jak na poganina smile
                      Bo to, panie dzieju, doktryna jedno, a tradycja drugie. Póki
                      tradycja nie sprzeciwia się doktrynie, tylko jeszcze trochę zaostrza
                      to, na co doktryna pozwala - nie warto się z nią kłócić.
        • dominikjandomin Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 10:11
          nati1011 napisała:

          > ale nie masz wyrzutów sumienia dając gościom w piątek kiełbasę?
          >
          > Dzieciom to siłą rzeczy parę spraw narzucamy. A gdyby mąż był
          > oporny, to gotowałabyś dla niego dania postne, czy mięsiste jak lubi?

          Ja bym dawał postne. A jak chce mięso, to niech se sam w piątek ugotuje.

          Ale ja męza miec nie będę...
    • nati1011 i jeszcze o abstynencji 04.12.08, 09:13
      Czy to nie jest przypadkiem tak, że łatwiej urzadzić imprezę z
      morzem wódki, bo goście się upiją i nic im nie bedzie przeszkadzań?
      Robiąc imprezę na trzeźwo trzeba staranniej ją zaplanować, włożyć
      więcej wysiłku no i zapewnić miłą atmosferę przy stole bez
      chemicznych wspomagaczy.
      • mamalgosia Re: i jeszcze o abstynencji 04.12.08, 09:31
        to nie ten wątek, ale skoro uznajemy, że wszystkie drogi prowadzą do
        alkoholu...

        Spotkałąm się z takim stwierdzeniem, że niepijący wśród pijących
        jest niemile widziany, bo potem może donieść to co usłyszał lub
        zobaczył
        • thorper Re: i jeszcze o abstynencji 04.12.08, 10:17
          Ja to wezmę z drugiego końca-alkohol w zbyt dużej ilości sprawia, że puszczają
          wszelkie hamulce. I gość może powiedzieć o jedno słowo za dużo. Więc albo
          wstrzemięźliwość na imprezie, albo picie w samotności bez lęku, że się coś
          głupiego chlapnie...
    • katriel Re: cichy post czy głośny protest 04.12.08, 11:47
      nati1011 napisała:
      > Czy dając jałmużnę mam prawo zabierać coś swojej rodzinie? Czy tez
      > wolno mi dać tylko to, co było dla mnie przeznaczone (rodzinie
      > ugotuję obiad z 2 dań a sama oddam zaoszczędzone pieniądze i zjem
      > suchy chleb)?

      Tak z ciekawości - a umiałabyś w ogóle policzyć, ile zaoszczędziłaś gotując obiad na jedną osobę mniej? Bo ja nie. Wiele razy zresztą słyszałam takie zalecenie, aby w ramach postu wyrzec się czegoś (np. alkoholu, czekolady...) a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na jakiś szlachetny cel. Zawsze mnie to pozostawiało w stanie głębokiego zakłopotania: a skąd ja, u licha, mam wiedzieć, ile bym wydała na czekoladę przez cały Wielki Post, gdybym ją w tym czasie jadła? To zależy np. od tego, ile bym jej kupowała (co z kolei zależy od tego, jak często miałabym na nią ochotę, a to - m.in. od poziomu stresów w pracy i w domu oraz od poziomu hormonów, ktore u mnie wariują jak chcą) i pewnie jeszcze od paru innych rzeczy.

      A tak serio - no, suchym chlebem bym rodziny w imię jałmużny nie karmiła, a już na pewno nie bez pytania. Mielonkę zamiast polędwicy zaserwowałabym bez mrugnięcia okiem - jeśli ja gotuję, to ja decyduję, jak wykwintny, kosztowny i pracochłonny ma byc posiłek. Oczywiście w ramach jakiegoś ogólnie przyjętego (w danej rodzinie) konsensusu. (Np. u nas to znaczy, że raz dziennie ma być gorący posiłek, a do chleba należy się ser i herbata.)

      > Czy w piątek zachowując post wolno mi
      > poczestować gości mięsem, jeżeli oni tego postu nie zamierzają
      > zachowywać, czy też powinnam ich posilić rybą - której nie lubią
      > jeść?

      No, są jeszcze inne możliwości. smile Na przykład ser smażony. smile

      Wiesz - ja tu robię różnicę między gośćmi, którzy postu nie mają powodu zachowywać, bo nie są katolikami, a gośćmi, o których skądinąd wiem, że deklarują się jako katolicy, a nie poszczą, bo mają to w nosie. Tym ostatnim mięsa staram się nie podawać. (Ewentualnie: talerz z wędliną, serami, łososiem itd. - każdy bierze, co chce.)

      Miałam kiedyś sytuację taką, że siedzieliśmy w pracy w pięć osób późnym piątkowym popołudniem sprawdzając egzamin. Towarzystwo zgłodniało i oddelegowało mnie do zamówienia pizzy. Znałam wszystkich obecnych, więc wiedziałam, że jest wśród nich jeden ateista (a przy tym miłośnik dobrego jedzenia w dużych ilościach), czwórka pozostałych to katolicy, z czego dwoje pości w piątek na pewno, jeden prawie na pewno nie, o czwartym nie wiem. Spytałam ateistę, czy zależy mu, żeby na tej pizzy było jakieś mięso. Potwierdził. Pozostałych o nic nie pytałam. Zamówiłam dwie pizze - jedną serową, drugą z tuńczykiem na jednej połówce a wołowiną na drugiej (i jeszcze jakimiś dodatkami). Wszyscy byli zadowoleni.

      > Śluby absytnenckie, które dotąd znałąm oznaczały osobistą
      > abstynencję. Nie słyszałam o zakazie - mimo ślubowania - częstowania
      > alkoholem (choćby w niewielkich ilościach), zakazu trzymania go w
      > domu czy przyjmowania w podarunku.

      W deklaracji Krucjaty Wyzwolenia Człowieka ( www.kwc.oaza.pl/pliki/deklaracja.pdf ) jest zobowiązanie do całkowitej abstynencji od napojów alkoholowych, ale także postanowienie nieczęstowania nikogo alkoholem, niewydawania pieniędzy na zakup napojów alkoholowych oraz uczestnictwa w ichnich akcjach i spotkaniach. O trzymaniu w domu bądź przyjmowaniu w podarunku nic nie ma.

      Z tego, co mówią znani mi krucjatowicze, oni walczą nie z alkoholem, ale z obyczajem alkoholowym. Wznoszenie toastów czy towarzyski przymus częstowania są częścią tego obyczaju. Jeśli ktoś - sam nie pijąc - stawia gościom na stole wódkę "bo głupio nie postawić", to faktycznie przyczynia się do podtrzymania w społeczeństwie przekonania, że bez alkoholu to się nie da. Z drugiej strony, można postawić wódkę, bo się wie, że gość lubi - tak samo, jak np. moja mama częstuje gości śledziami, których sama nie znosi. To trochę co innego. Ale zobowiązanie jest sformułowane tak, jak jest, i każdy krucjatowicz jakoś to sobie w sumieniu rozstrzyga.

      Wiem, że niektórzy z nich mają różne wątpliwości. Znałam dziewczynę z podpisaną krucjatą, której z okazji magisterium ktoś podarował butelkę dobrego szampana. Przyjęła (bo co miała zrobić?), nie wylała za okno (bo to grzech dary Boże marnować), przeszła się po całym piętrze w akademiku nalewając każdemu chętnemu po pół kubka. Formalnie rzecz biorąc złamała zobowiązanie (bo częstowała), ale mówiła mi potem, że ma wewnętrzny spokój i przekonanie, że dobrze zrobiła.

      Inna znowu miała kłopot z ponczem do tortu. Zdaniem krucjatowiczów (przynajmniej niektórych, w tym owej dziewczyny), alkohol w jedzeniu nie łamie przyrzeczenia abstynencji od napojów alkoholowych (bo to nie napój, skoro się go nie pije, tylko je). Ale żeby coś takiego przyrządzić, to trzeba najpierw kupić alkohol - a tego miała nie robić (nie mówiąc już o ryzyku zgorszenia, jeśli ktoś wiedzący o jej zobowiązaniu zobaczy ją kupującą alkohol).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka