Dodaj do ulubionych

Jugdendamt po polsku?

29.01.09, 12:38
Nowy pomysł rządu - żeby pracownicy socjalni mogli odbierać dzieci rodzicom.
Oczywiście tylko w sytuacjach nie cierpiących zwłoki. JUŻ w ciągu doby
musieliby o tej czynności powiadomić sąd.
Szczegóły w →dzisiejszejRzepie.
Obserwuj wątek
    • sion2 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 15:19
      Jestem za tym aby zmienic ustawe o tzw opiece pracownikow
      socjalnych. Poznalam dobrze az za dobrze jak ta "opieka" nad dziecmi
      z rodzin patologicznych wyglada - panie z MOPSow wszelakich są
      naiwne, slepe, głuche i po prostu głupie. I nie odpowiadaja za
      krzywde dziecka w rodzinie ktora od lat byla pod opieka MOPSu jako
      patologia, gdzie rodzina ma niebieska karte na policji, gdzie szkola
      alarmuje. Ale MOPS siedzi cicho. A jak sie regularnie tragedie
      zdarzaja to zauwazcie jaki jest refren we wszelkich doniesieniach
      medialnych "rodzina byla regularnie odwiedzana przez naszego
      pracownika ale nie zauwazylismy zadnych nieprawidlowosci" - mowi do
      kamery kierowniczka MOPSu.
      Mnie to krew zalewa do tego stopnia iz zaprzestalam walki z
      wszelkimi instytucjami o dobro dziecka. Bo to walka z wiatrakami i
      porywanie sie z motyka na slonce. Taka paniusia jedna z druga karmi
      sie pozorami ktore patologiczna mamusia im zaserwuje i ma czyste
      sumienie ze "nic zlego nie zauwazyla". Dom czysty a ubranka dzieci w
      szafie leża w kostke ulozone. A ze dziecko obok brudne i ma infekcje
      od 2 mcy nieleczona, ze obok lezy niemowle ktore paskudnie kaszle i
      jest nieszczepione w ogole - a co to ich obchodzi, przeciez
      musialaby kazac matce pokazac ksiazeczke zdrowia dziecka zeby cos
      udowodnic, nie? a juz zeby przejsc sie do szkoly i dowiedziec ze
      dziecko ma 50% absencji to juz nikomu do glowy nie przyjdzie...

      Kiedys mi chodzil po glowie pomysl zrobienia pospolitego ruszenia i
      nagrania w mediach inicjatywy obywatelskiej aby zreformowac opieke
      spoleczna takze w tym kierunku ze za tragedie dziecka w podlegajacej
      MOPSowi rodzinie odpowie pracownik socjalny - wiezieniem.
    • godiva1 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 15:44
      A ja nie wiem, male mam doswiadczenie w tych sprawach, ale wydaje mi
      sie, ze pracownicy spoleczni powinni moc odbierac dzieci w
      sytuacjach drastycznych. Nawet sie dziwie, ze teraz nie maja takiej
      mozliwosci - no bo co robia jak zaobserwuja, ze rodzice sa pijani,
      albo dzieci zaglodzone albo co? Zostawiaja je tak jak znalezli?
      • paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 15:51
        > A ja nie wiem, male mam doswiadczenie w tych sprawach, ale wydaje mi
        > sie, ze pracownicy spoleczni powinni moc odbierac dzieci w
        > sytuacjach drastycznych. Nawet sie dziwie, ze teraz nie maja takiej
        > mozliwosci - no bo co robia jak zaobserwuja, ze rodzice sa pijani,
        > albo dzieci zaglodzone albo co? Zostawiaja je tak jak znalezli?

        Maja mozliwosc - zglaszaja sprawe do sadu rodzinnego, a ten podejmuje decyzje. I
        tak powinno byc - o wszelkim ograniczeniu praw obywatela powinien decydowac sad,
        a nie pracownik MOPS, straz miejska, czy pani na poczcie.

        A wyobrazam sobie, ze gdy zachodzi bezposrednie i natychmiastowe zagrozenie
        zycia dziecka, moga wezwac policje, ktora ma za zadanie chronic zycie obywateli
        bez wzgledu na wiek, a pewne dzialania moze podjac natychmiast i bez wyroku
        sadowego.
        • minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 16:07
          Powinno być dokładnie tak jak mówisz. Na dłuższą metę - sąd.
          Natychmiastowo - policja.
          • nati1011 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 17:12
            ale nie pani z mops!
    • nati1011 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 15:47
      tak jak napisała Sion - moze niech najpierw korzystają z praw które
      już mają i zajmą sie dziećmi pod ich opieką. Śmiem twierdzić, że
      obecnie mają to wszystko gdzieś - sama wielokrotnie zgłaszałam
      patologię do MOPR i NIGDY nie doczekałam się interwencji.
    • paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 17:22
      Podejrzewam, że jakiś, excuse le mot, cwaniaczek chcial sie popisac po serii
      doniesien prasowych o zaniedbywanych dzieciach. Ja nie prawnik, ale cos mi sie
      wydaje, ze ustawa cedujaca uprawnienia sadu na jakies tam sluzby bylaby
      niekonstytucyjna.

      A wypowiedzi 'Marzeny Bartosiewicz, ekspert Ministerstwa Pracy' (tej
      szczególnie!) tudzież rzecznika praw dziecka kuriozalne.
      • minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 18:32
        > mi sie wydaje, ze ustawa cedujaca uprawnienia sadu na jakies tam
        > sluzby bylaby niekonstytucyjna.

        O, widzisz, to jest dobry trop. Trzeba zapytać Magdalaenę jak się
        pojawi, albo Arthura jak wróci.
        • maadzik3 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 21:22
          No coz, od wielu lat to co w Polsce najbardziej kuleje to etap wykonywania
          prawa. A rozbrajajaca jest (czasem chyba nawet szczera a nie tylko gloszona)
          wiara politykow ze zmiana jakiegos prawa wplynie w jakikolwiek sposob na
          sytuacje faktyczna. Polecam eseje o dobrym prawie prof. Nowackiego.
          Sztandarowym przykladem sa sytuacje w ktorych po - takich czy innych - groznych
          pogryzieniach gro ludzi proponuje... zaostrzenie prawa zeby wlasciciel
          odpowiadal. Eeee, ok. 430 art. kodeksu cywilnego jest wpis "kto zwierze chowa
          lub sie nim posluguje odpowiada za nie chocby sie zablakalo lub ucieklo". Co
          wiecej, jest to odpowiedzialnosc na zasadzie ryzyka. I choc studia skonczylam
          dawno a w praktyce z tym akurat sie nie zetknelam to publiczne wypowiedzi o
          koniecznosci zmiany prawa bo obecnie wlasciciele nie odpowiadaja zawsze powoduja
          u mnie opad szczeki. I to ma byc "racjonalny prawodawca"?
          • nati1011 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 21:48
            to samo jest z pobitymi dziećmi - jakby obecne prawo zezwalało na
            znecanie się nad maluchami sad

            może po prostu zacząć obecne prawo egzekwować?
        • isma Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 22:16
          No generalnie prawo rodzicow do wychowywania wlasnego dziecka jest definiowane
          jako bardzo mocne. I calkowite pozbawienie praw rodzicielskich to jest
          ostateczna ostatecznosc. Natomiast kuleje, niestety, caly system rozwiazan
          posrednich - np. kuratorzy...
    • minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 22:42
      Podopieczni MOPSu to na ogół nie są aniołki. Robią mnóstwo rzeczy,
      które w cywilizowanym społeczeństwie uchodzą za nietakt, a w dodatku
      bardzo nie lubią, kiedy ktoś im ten nietakt wytyka.
      Toteż może się zdarzyć, że przychodzącego na nawet najsłuszniejszą
      kontrolę pracownika MOPSu zrzucą ze schodów lub choćby znieważą
      słownie. Będzie to z ich strony czyn niewątpliwie karygodny,
      niejedyny zresztą, jaki miewają na sumieniu, szczególnie w stanie
      nietrzeźwym.
      A pracownik MOPSu jest tylko człowiekiem. I pewnego razu,
      potraktowany źle, może oświadczyć "a ja ci za to, sukinsynu, zabiorę
      dziecko". I co wtedy?
      Oczywiście broń Boże nie zakładam złej woli ani chęci odwetu ze
      strony pracownika MOPSu. Wiem jednak, że władza deprawuje równie
      skutecznie, jak ciężka, niewdzięczna i fatalnie opłacana praca.
      • atama Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 07:00
        A czym, Waszym zdaniem, policjant różni się od pracownika MOPS?
        Dlaczego uważacie, że policjant będzie bardziej
        obiektywny/zrównoważony/inteligentny/itd. i lepiej oceni, czy
        dziecko należy w danej sytuacji zabrać od rodziców? Jednego i
        drugiego obowiązuje to samo prawo. Jeden i drugi człowiekiem jest,
        więc i omylny i emocjonalny. W czym policjant lepszy?

        • minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 12:26
          A w tym, że jeżeli daliśmy jakiejś instytucji, w tym wypadku
          policji, poważne, bardzo ingerujące w życie prywatne obywateli
          uprawnienia - to niech ona je ma, ale tylko ona. Nie straż miejska,
          nie pani z poczty, nie komitet blokowy. Mnożenie podmiotów
          uprawnionych do wkraczania i to ostrego w życie rodziny jest
          szkodliwe.
          To raz. A po drugie, policjanta nie tak łatwo zelżyć/zrzucić ze
          schodów... Podopieczni MOPS na widok munduru na ogół szybciej
          przypominają sobie, że takie zachowanie jest nietaktem, niż na widok
          pani "z opieki".
    • rycerzowa Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 10:20
      Akurat w tym temacie polegałabym na opinii Sion,zatem niech się do końca
      wypowie w tej sprawie.

      Każdy zgodzi się, że CZASEM trzeba natychmiast odebrać dziecko rodzicom.
      Kto ma to czynić? Policja?
      Wyobraźcie sobie uczucia dziecka, po które przyjeżdżają umundurowani i uzbrojeni
      funkcjonariusze.
      Więc może jednak znana, oswojona chociaż nie zawsze kompetentna pani z opieki
      społecznej byłaby lepszym rozwiązaniem?
      • minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 12:32
        Do tej pory w takich razach interweniowała policja, i jakoś nie
        słyszało się o "traumie mundurowej" u dzieci. A i same dzieci na
        ogół wiedziały, że jeśli przyjeżdżają panowie w mundurach, to tatuś
        przestaje bić mamę, mama stara się trzymać na nogach a czasem nawet
        sprząta ze stołu butelki i brudne pampersy, a tłukący
        wszystkich "wujek" znika po takiej wizycie jak sen jaki złoty.
        • atama Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 12:58
          Przyznam, że w rodzinach patologicznych na moje wyczucie faktycznie
          może działać jeszcze autorytet policjanta. Ale czy tym bardziej nie
          zaciemnia to obrazu, skoro taka chora rodzina z miejsca się przed
          policją pręży i prostuje?? Na jakiej podstawie policjant ma odebrać
          dziecko?
          Wydaje mi się, że ustawodawcy chodzi o możliwie maksymalne skrócenie
          czasu reakcji w sytuacjach zagrażających życiu i zdrowiu dziecka. W
          takim razie:
          a. na wniosek opiekuna MOPS? Nie ominiemy w ten sposób subiektywnych
          ocen z wcześniej wspomnianą domniemaną mściwością onych.
          b. sąd? Ile się czeka w praktyce na taką decyzję?
          c. policjant? Ano właśnie wszyscy już pięknie się prezentują przed
          panem władzą. Wszystko jest w porządeczku. Tak też było u naszych
          sąsiadów. Żadna z licznych interwencji policji niczego nie zmieniła,
          poza krótką odmianą na czas wizyty dzielnicowego.
          • paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 13:56
            Zaraz, bo my chyba zupełnie nie o tym... Jeśli chodzi o samą egzekucję
            rozdzielenia dzieci z rodzicami, nic przecież się nie zmienia. Nie wyobrażam
            sobie, by zarówno teraz, jak i hipotetycznym przypadku przyjęcia tej ustawy (i
            jeszcze bardziej hipotetycznym przypadku nie zakwestionowania gniota przez
            Trybunał Konstytucyjny), pracownik MOPS by sam osobiście i bez wsparcia
            interweniował, gdy dziecko byłoby bezpośrednio zagrożone utratą życia w wyniku
            przemocy (typu 'wujek' w delirium lata z siekierą po mieszkaniu). Tego wymagać
            od 'cywila' nie możemy, i policjantów w momencie istnienia bezpośredniego
            zagrożenia tak czy tak nie unikniemy.

            A kiedy bezpośredniego zagrożenia nie ma, można chyba zaczekać na decyzję sądu
            rodzinnego? Jeśli pracują za wolno, trzeba właśnie ich działanie usprawnić, a
            nie tworzyć specsłużby ze specjalnymi uprawnieniami. Pomysł, żeby o ograniczeniu
            praw rodzicielskich (czy innych praw zagwarantowanych konstytucją) decydował kto
            inny niż sąd jest atakiem na wolność obywatelską.
          • minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 14:42
            Atama napisała:
            > Ano właśnie wszyscy już pięknie się prezentują przed
            > panem władzą. Wszystko jest w porządeczku.

            Naprawdę sądzisz, że pijany w drebiezgi facet na widok gliniarzy na
            trzy cztery wytrzeźwieje, jego pobitej konkubinie znikną sińce, a
            przerażone i zapłakane dziecko wyjdzie spod łóżka i będzie się
            ślicznie uśmiechać? Do tego zasyfione mieszkanie zacznie błyszczeć
            jak przed wizytą teściowej??? Ee.
            • atama Re: Jugdendamt po polsku? 02.02.09, 08:15
              Ano alkoholik z 2 promilami we krwi wsiada za kierownicę i jedzie,
              co dla normalnego człowieka jest niewykonalne! Nie byłby w stanie
              nawet dojść do tego samochodu.
              Sińce to przecież wina schodów - każdemu może się zdarzyć, prawda?
              itd.
              Ale to sprawa drugorzędna i chyba nie o tym ta dyskusja. Ja po
              prostu nie mogę dopatrzeć przewagi policjanta. No może tyle, że jest
              uzbrojony i w razie czego umie się bić, czyli obroni się...
              Natomiast obiektywizmu do całego zajścia nie dodaje to za grosz.
              Pozdrawiam!
              • minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 02.02.09, 12:50
                Pomijając sprawę uzbrojenia i i ewentualnej samo- i cudzoobrony,
                która też nie jest bez znaczenia, gigantyczną przewagą policjanta
                jest, że on te uprawnienia już ma. Nie trzeba mu ich nadawać, nie
                trzeba rozszerzać jego uprawnień na inne osoby. Im mniej podmiotów
                ma prawo tak ostro wkraczać w życie obywateli - tym lepiej. Bo okaże
                się, że dziś może dziecko odebrać pani z MOPSu, jutro strażnik
                miejski, pojutrze listonosz a popojutrze samozwańczy opiekun z
                ramienia Towarzystwa Obrony Dzieci Przed Rodzicami.
              • a_weasley Re: Jugdendamt po polsku? 16.07.09, 21:59
                Atama napisała, a jam zauważył dopiero teraz i oczy przetarł:

                > Ano alkoholik z 2 promilami we krwi wsiada za kierownicę i jedzie,
                > co dla normalnego człowieka jest niewykonalne! Nie byłby w stanie
                > nawet dojść do tego samochodu.

                Z dwoma promilami? Dwa promile to jest człowiek porządnie wstawiony.
                Przy trzech chwieje się na nogach, ale pojedzie - to, jak daleko, to
                inna sprawa.
                • minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 16.07.09, 22:23
                  Poza tym wcale nie musi to być alkoholik, może być zwykły, pospolity
                  pijak. Mam wrażenie, że jesli chodzi o pijanych kierowców, to więcej
                  wśród nich zdarza się pijaków niż alkoholików. Niekonieczne zresztą
                  dlatego, że alkoholik na ogół samochodu nie ma, bo go przepił. Po
                  prostu pijaków jest więcej.
      • a_weasley Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 14:44
        Rycerzowa napisała:

        > Kto ma to czynić? Policja?

        Policja. Od tego jest.

        > Wyobraźcie sobie uczucia dziecka, po
        > które przyjeżdżają umundurowani i
        > uzbrojeni funkcjonariusze.

        Jedno z dwojga, albo mamy sytuację wybitnie skrajną i wtedy cokolwiek poczuje na
        ich widok, to i tak pikuś przy tym, przed czym je chronią, a pani z MOPSu to
        rodzice powiedzą, że może im skoczyć z rozbiegu na plecy obunóż w podskokach z
        podestu (mniej elegancko to powiedzą, ale równie kwieciście), albo sytuacja nie
        przerasta możliwości pani (ewentualnie pana, gdyby się jakiś trafił) z MOPSu i
        wtedy tym bardziej nie przerasta możliwości policjanta w cywilu. Przy czym
        policjant w cywilu, w odróżnieniu od mopsa, z reguły jest uzbrojony, choć się z
        tym nie obnosi. Element to wie.

        Razem wziąwszy, w moim odczuciu nie o element tu chodzi i nie o sytuacje
        skrajne. Po prostu kolejny ruch w kierunku upaństwowienia wychowania.
    • rycerzowa Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 10:32
      sion2 napisała:

      > Jestem za tym aby zmienic ustawe o tzw opiece pracownikow
      > socjalnych. Poznalam dobrze az za dobrze jak ta "opieka" nad dziecmi
      > z rodzin patologicznych wyglada - panie z MOPSow wszelakich są
      > naiwne, slepe, głuche i po prostu głupie.

      Czy sama zmiana ustawy cokolwiek zmieni, jeśli w dalszym ciągu trwać będzie
      selekcja negatywna do zawodu? Naprawdę , trzeba już nie mieć innego wyjścia, by
      się zdecydować na tę pracę, trudną, "śmierdzącą", za niewielkie pieniądze.
      Owszem, słyszałam o mądrych i z powołaniem, ale to cud, a cud jak to cud -
      jest czymś wyjątkowym.
      • sion2 Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 14:23
        Dokladnie jest jak piszesz Rycerzowo - podobnie jak kiedys na
        nauczyciela szlo sie w ostatecznosci i wynikiem tego sa dwa
        pokolenia calkowicie do szkoly zniechecone i traktujace od razu jak
        wroga - podobnie na pracownika socjalnego ida kobiety (jak zyje nie
        widzialam w tym zawodzie faceta) ktore nie znalazly lepszej pracy.
        Oczywiscie robia kursy, szkolenia, maja studia i nieliczne wyjatki z
        nich to ludzie z glowa na karku.

        Reformy wymaga caly system opieki i kontroli nad rodzina
        dysfunkcyjna. oczywiscie taki Judengamt to przegiecie w druga strone.
        Ale u nas jest tak ze jeszcze pracownikowi socjalnemu sie zmienia
        tzw rejon raz na 6-10 mcy i dostaje rodziny ktorych w ogole nie zna.
        nie wiem czemu ma to sluzyc ale nie ma ciaglosci sprawy ani opieki.
        co jedna bardziej rozsadna opiekunka jakas rodzine "ustawi" to zaraz
        nastepna zepsuje i wiecznie jest na etapie "zapoznawania sie z
        dokumentami" sad

        poza tym narazie te pracownice maja usta i rece powiazane przepisami
        prawa ktore owszem chronia podstawowe prawo naturalne rodzicow do
        opieki i wychowywania dzieci ale jednoczesnie msci sie to na samych
        dzieciach i dziala przeciwko nim
        na przyklad gdy moja podopieczna zaszla w szosta ciąże to rozne
        osoby probowaly dac jej do zrozumienia ze moze by dziecko do adopcji
        oddala bo naprawde bedzie dla niego lepiej, nie chodzi bynajmniej
        tylko o biede ale ta pani jest uposledzona umyslowo, miekszaja zas
        wszyscy w 1 pokoju z kuchnia a dzieci sa nakarmione i mieszkaja w
        czystym domu i to wszystko dobrego co mozna powiedziec o nich
        pani z opieki mowila mi ze musi tak formulowac wypowiedzi aby nie
        padlo sformulowanie swiadczace o tym ze MOPS namawia pania X do
        oddania dziecka do adopcji - ze oni nie maja prawa nawet sugerowac
        cos takiego, nawet jesli matka ma sprawe w sadzie o zaniedbywanie
        starszych dzieci

        a juz grozic odebraniem dzieci - w zyciu, za cos takiego moja
        podopieczna moglaby podac do sadu pracownika socjalnego, ze grozi
        odebraniem dzieci

        instytucja kuratora tez w naszym kraju mocno kuleje, kurator to jest
        pro forma i daje sie nabierac rownie naiwnie jak opieka socjalna

        nawet gdy Emilka trafila do szpitala zawieziona prostu z domu przez
        wolontariuszke, chora od 1,5 mca, brudna i zaniedbana a szpital
        wystosowal pismo oficjalne do MOPSu o zaniedbywanie dziecka -
        wystarczylo ze matka sie wszystkiego w zywe oczy wyparla i
        powiedziala ze to spisek pielgeniarek - i MOPS jej uwierzyl!!!

        po tym wlasnie incydencie sprzed roku wycofalam sie z walki sad
      • a_weasley Selekcja negatywna 03.02.09, 16:47
        Rycerzowa napisała rozsądnie:

        > Czy sama zmiana ustawy cokolwiek zmieni,
        > jeśli w dalszym ciągu trwać będzie
        > selekcja negatywna do zawodu?

        Oczywiście, że zmieni. Na gorsze. Rak samo źle opłacani ludzie o tak samo
        marnych kwalifikacjach będą mieli większe uprawnienia, a poniekąd i zakres zadań.

        Obawiam się też, że jak rzeczywiście będzie potrzeba interwencji i człowiek
        zadzwoni na policję, to go odeślą do mopsów.
    • rycerzowa Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 17:47
      minerwamcg napisała:

      > Do tej pory w takich razach interweniowała policja, i jakoś nie
      > słyszało się o "traumie mundurowej" u dzieci.

      I słyszało się, i czytało się.

      Policja może być dobra na dorosłych, nie na dziecko,
      które ma być niejako "aresztowane".
      Pamiętajmy,że chodzi o malutkie dzieci, zwykle chowane w nienawiści i strachu przed mundurem.

      Dowiem się, jak dokładnie problem wygląda w Danii, gdzie opieka społeczna jest dobrze rozwinięta, ale jednocześnie bardzo trudno jest całkiem odebrać dziecko rodzicom. Jest to ponoć naprawdę ostateczność; najpierw dysfunkcyjna rodzina otrzymuje wszechstronną pomoc.
      • a_weasley Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 17:59
        Rycerzowa napisała:

        >> nie słyszało się o "traumie mundurowej"
        >> u dzieci.

        > I słyszało się, i czytało się.

        A jakby się jeszcze przy tym czytaniu i pisaniu trochę pomyślało, toby się
        wiedziało, że tam, gdzie

        > malutkie dzieci, zwykle chowane w
        > nienawiści i strachu przed mundurem.

        tam ktoś, kto bez broni idzie zabierać dziecko z domu, postąpi rozsądnie
        wpłacając przedtem zadatek na trumnę.

        P.S. A moją notkę o policjantach w cywilu też się czytało?
      • minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 18:00
        Tak, tak. A dobra ciocia z MOPSu jest przez rodzinę otaczana
        miłością i szacunkiem, i jeśli zechce odebrać dziecko, to rodzice
        oddadzą jej wręczając na pożegnanie bukiet nasturcji.

        W rodzinach patologicznych (a wszak z takich mają być odbierane
        dzieci, nieprawdaż? Czy może się mylę i będzie to mogło dotyczyć
        także innych rodzin, gdzie np. dziadek ma aż 59 lat albo mama
        objawienia religijne) odebranie dziecka I TAK będzie musiało się
        odbywać przy pomocy policji.
      • a_weasley Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 18:18
        Rycerzowa napisała:

        > Dowiem się, jak dokładnie problem
        > wygląda w Danii, gdzie opieka społeczna
        > jest dobrze rozwinięta,

        Pisałaś już w →innym wątku, jak wygląda system nadzoru nad rodziną w Danii. To mi na razie wystarczy.

        > ale jednocześnie bardzo trudno jest
        > całkiem odebrać dziecko rodzicom.

        Ale tak troszkę odebrać to można. To przecież nie powoduje traumy, jeśli tylko odbierający nie jest w mundurze.

        > najpierw dysfunkcyjna rodzina

        Przy czym nie ma rodzin niedysfunkcyjnych, są tylko niedokładnie zdiagnozowane.
        Na przykład rodzina, w której dziecko byłoby wychowywane homofobicznie, we Wielkiej Brytanii jest na tyle dysfunkcyjna, że niewskazane jest powierzenie tam dziecka do adopcji.

        > otrzymuje wszechstronną pomoc.

        Taką jak →w Szwecji?
    • a_weasley Rząd przy swoim 03.02.09, 16:44
      Jest przyjęty →projekt rządowy.
      Oczywiście jest nadzieja, że to się jakoś rozwodni...
      • paszczakowna1 Re: Rząd przy swoim 04.02.09, 17:56
        'Projekt nowelizacji przewiduje ponadto m.in. możliwość odebrania dziecka przez
        pracownika socjalnego, gdy rodzic jest nietrzeźwy lub pod wpływem środka
        odurzającego.'

        To to jest? Rzepa sie nie popisala, mogliby sie jakos odniesc do poprzedniego
        artykulu i napisac, czy cos zmienili, czy nie. Tyle dobrego, ze precyzuje (zdaje
        sie) warunki, ale i tak sliska sprawa nadzwyczaj. Jak niby pani z MOPS ma
        stwierdzic rzeczony wplyw, i jak rodzic sie moze od decyzji odwolac? Z alkomatem
        albo testem na narkotyki chodzic nie beda? (czy beda?)

        Moze te zapisy o izolacji sprawcy przemocy maja sens, bo reszta mi sie bzdura
        wydaje. A co z tego wyjdzie w Sejmie, lepiej nie myslec..
        • minerwamcg Re: Rząd przy swoim 05.02.09, 17:46
          W przedwczorajszym "Dzienniku Polskim" (taka sympatyczna gazeta
          codzienna w Krakowie) jest na ten temat dyskusja, i pan Waldemar
          Żurek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie twierdzi, że
          przyznanie opiece społecznej takiego uprawnienia podniosłoby rangę i
          prestiż zawodu.
          Zdecydowanie wolałabym, żeby ta sfrustrowana i źle opłacana grupa
          zawodowa nie podnosiła sobie rangi i prestiżu w taki sposób.
          Możliwość odbierania ludziom dzieci nie powinna być lekarstwem na
          niczyje zawodowe kompleksy.
          • a_weasley Re: Rząd przy swoim 05.02.09, 17:52
            Światło rozjaśniające mroki mej jałowej egzystencji napisało, ale cenię je nie
            tylko za to:

            > twierdzi, że przyznanie opiece
            > społecznej takiego uprawnienia
            > podniosłoby rangę i
            > prestiż zawodu.
            <ciach>
            > > Możliwość odbierania ludziom dzieci
            > nie powinna być lekarstwem na
            > niczyje zawodowe kompleksy.

            I to lekarstwem zawodnym, jak o tym świadczą wyniki starań innej grupy
            zawodowej, mianowicie strażników miejskich.
            Granatowi wywojowują sobie kolejne uprawnienia, a prestiż społeczny mają jaki
            mieli, to znaczy optymistycznie licząc gdzieś w okolicach kanara.
            • ruda_kasia Re: Rząd przy swoim 17.07.09, 08:55
              A ja w tonie chyba Maadzik3 smile (art. 430 kc)
              Przecież odebranie dziecka pijanym rodzicom to nic innego, jak stan wyższej
              konieczności. Zatem nie czułabym, że popełniam przestępstwo (fakt, nie mam
              gwarancji, że konkretny sąd nie uzna inaczej, ale znam lenistwo prokuratorów smile
              z autopsji); wystarczy zielone światło z Ministerstwa Sprawiedliwości, jakaś
              opinia czy interpretacja (jakby nie było biblia dla prokuratorów), iż tego typu
              działanie mieści się w kontratypie stanu wyższej konieczności (a jak wy
              uważacie? mieści się?). I wtedy sąd ocenia, czy dziecko było zabrane, bo rodzic
              był nietrzeźwy (i tu jednak policja niezbędna, by zbadać), czy Pani z MOPS-u
              chciała komuś dokuczyć. Jak będzie świadomość prawna, to i istniejące przepisy
              wystarczą. Klasyczny przykład, pani odstrzeliła złodziejowi kawałek zadu - zdaje
              się uznano, że przekroczyła granice obrony koniecznej. Ewentualnie więc sąd
              będzie badał przekroczenie granic SWK, ale pomyślmy, czy naprawdę uzna, iż
              pracownica MOPSU chciała "porwać" dziecko? Tylko ludziom brakuje odwagi w
              gruncie rzeczy, a urzędnik tradycyjnie chce mieć, jak mówi mój mąż, były
              urzędnik "d.pochron" - przepraszam za wyrażenie. Jak przepis będzie mówił, może,
              o ile zawiadomi Sąd Rodzinny, urzędnicy przestaną się bać. Ale czy są nam
              potrzebni "tacy" urzędnicy. Zwłaszcza, ze wg słów Sion - i tak zwykle im się nie
              chce.....
    • atama Dzieci zbyt łatwo odbierane? 17.11.09, 11:50
      Prawie 100 tysięcy dzieci wychowuje się w Polsce poza rodziną – o
      blisko 10 proc. więcej niż w 2004 roku.

      Według rozmówców "Rz" główną przyczyną tego wzrostu nie jest
      demografia, choć od kilku lat dzieci rodzi się coraz więcej.
      Szukając wytłumaczenia, przypominają historię małej Róży, którą w
      lipcu tego roku zabrano rodzicom, bo kurator orzekł, że są
      niezaradni, a w domu panuje bałagan.

      Sędzia, który dostaje ze szkoły sygnał, że uczeń przyszedł na lekcje
      głodny, zabiera go do domu dziecka, bo tam dostanie jeść. A czasem
      lepiej, żeby to dziecko trochę gorzej zjadło, ale miało miłość,
      która umożliwi rozwój – tłumaczy Polkowski.

      Marcin Łochowski z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga tłumaczy, że prawo
      daje sędziom rodzinnym ograniczony wybór. – Możemy albo zabrać
      dziecko, albo zostawić je w rodzinie. Ale kurator, którego nadzór
      można ustanowić, nie będzie w stanie codziennie czuwać nad tym, co
      się dzieje w rodzinie. Ma za dużo podopiecznych.

      Terapeuta rodzinny Marek Liciński wylicza, że pracowników socjalnych
      jest tak mało, iż średnio mogą poświęcić jednej rodzinie 30 minut
      miesięcznie. A i to, gdyby cały czas przeznaczali na pracę w
      terenie.

      Więcej w dzisiejszej Rz:
      www.rp.pl/artykul/392943_Dzieci_zbyt_latwo_odbierane.html
      • stukotek Re: Dzieci zbyt łatwo odbierane? 20.11.09, 13:51
        może off topic, ale nie mogę się powstrzymać.
        Nadmienię tylko, że do obierania dzieci rodzicom faktycznie muszą
        być solidne podsatwy.
        Ale chcialam sie podzielić swoimi spostrzeżeniami z własnego
        podwórka. Mam w sąsiedztwie rodzinę będącą pod opieką MOPSu i mająca
        kuratora. Pani chora psychicznie, jej mąż - opiekun całej rodziny
        i czwórka małych dzieci. Pan miał załatwioną pracę, a do domu miała
        przyjść opiekunka, żeby mama sama nie zostawała z dziećmi (zapewne z
        powodu jej choroby). Ale pan się na podjęcie pracy nie zgodził, bo
        on sam będzie wychowywał swoje dzieci i na tym stanęło.
        Lenistwo tegoż pana objawia się np, tym również, że jak moja Mama
        zaproponowala mu, że załaci mu 30 zl za skrzynkę jabłek, które rosną
        w jego ogródku (nie on sadził to drzewo, bo wprowadzili się nie
        dawno) to najpierw powiedzial, że zerwie, a następnego dnia
        stwierdził, że nie będzie jabłek zrywał, bo mu się to nie opłaca smile
        a za kilka kolejnych dni jego żona przyszła do nas pożyczyć 12 zł na
        mleko dla dziecka.
        Byłam o krok od pójścia do tego pana i wygarnięcia mu co o tym
        myślę, ale odpuściłam. Pani pieniądze pożyczylam.
    • paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 11:49
      Bubel ustawowy, niestety, został potraktowany poważnie (choć nadal uważam, że
      jest jawnie sprzeczny z pkt 2 art 48 Konstytucji RP, który mówi explicite:
      "Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w
      przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia
      sądu"). Można zaprotestować tutaj:

      www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php
      • mary_ann Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 15:22
        paszczakowna1 napisała:

        > Bubel ustawowy, niestety, został potraktowany poważnie (choć nadal uważam, że
        > jest jawnie sprzeczny z pkt 2 art 48 Konstytucji RP, który mówi explicite:
        > "Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w
        > przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia
        > sądu"). Można zaprotestować tutaj:
        >
        > www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php

        Do mnie tez zwrócono się o poparcie protestu i właśnie miałam zamiar zasięgnąć
        języka na forum. Czy ktoś z obecnych tu prawników (paszczakówna - help!) lub
        osób z innych powodów bliżej zorientowanych w temacie i rzeczywistym kształcie
        projektu mógłby mnie oświecić, jakie są plusy projektu, a jakie zagrożenia?
        (wiem, ze cały wątek jest na ten temat, ale nie wiem, jak ostateczny kształt
        projektu ma się do tego, co komentowaliście wyżej)
        • verdana Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 16:08
          Po długich wahaniach podpisałam. Nie jestem zwolenniczka całkowitego
          nie wtrącania się pańswa w życie rodziny, przeciwnie - uwazam, ze
          dziecko powinno mieć zapewniona ochrone także przed własnymi
          rodzicami.
          Ale ta ustawa pozwala praktycznie odebrać dziecko kazdemu.
          Sformulowania sa tak ogólne (klapsy, przemoc psychiczna,
          izolowanie), ze niemal kazdy pod nie podpada. Świetnie wyobrazam
          sobie roczny szlaban dla dziecka, ktore wpadlo w złe towarzystwo i
          jest zagrożone narkomania - i co wtedy?
          Tak myslałam i myslałam, az dobila mnie wypowiedź pewnej tworczyni i
          obrończyni reformy - przecież jak dziecko się zabierze, to i tak nie
          jest to decyzja ostateczna - o odebraniu dziecka i jego dalszych
          losach decyduje sad... To oznacza, ze twórcy reformy mają zerowe
          pojecie o dziecku i nie widza jakim nieszczęściem jest odseparowanie
          od rodziców i pobyt w DD nawet na krótki czas. I że poczucia
          bezpieczeństwa nie da się juz nigdy odzyskać.
          A na katowanie dzieci nie bedzie to miało żadnego wplywu, niestety.
          • paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 22:52
            > Nie jestem zwolenniczka całkowitego
            > nie wtrącania się pańswa w życie rodziny, przeciwnie - uwazam, ze
            > dziecko powinno mieć zapewniona ochrone także przed własnymi
            > rodzicami.

            Ja też nie. Ale ochrona należy się zarówno dzieciom przed przemocą ze strony
            opiekunków (też rodziców), jak i dzieciom i rodzicom przed głupotą bądź złą wolą
            urzędników. I w państwie prawa prawa obywatelskie (też rodzicielskie) ograniczać
            powinien jedynie sąd, który ma od lat sprawdzone procedury, też odwoławcze, a
            nie jakiś urzędnik.

            > Tak myslałam i myslałam, az dobila mnie wypowiedź pewnej tworczyni i
            > obrończyni reformy - przecież jak dziecko się zabierze, to i tak nie
            > jest to decyzja ostateczna - o odebraniu dziecka i jego dalszych
            > losach decyduje sad...

            Mnie ostatecznie zdopingowała wypowiedź jakiejś pani (może zresztą tej samej),
            że ludzie którzy się należycie zajmują swoimi dziećmi nie mają czego się
            obawiać. Nie wiedzieć czemu, natychmiast nóż mi się w kieszeni otworzył.
            • wiesia140 Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 23:04
              A sprecyzowała chociaż co znaczy należycie, bo to można różnie
              zinterpretować . Z drugiej strony obawiam się ,że niektórzy urzędnicy
              zechcą stosować takie oddzielenie na wyrost ze strachu, bo za
              rozszerzeniem uprawnień pójdzie też na pewno rozszerzenie konsekwencji
              wyciąganych wobec tych urzędników. Dojdzie do tego jeszcze nagonka
              medialna i efekt gotowy.
        • paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 23:12
          Nie jestem prawniczką, ależ skąd. W podanym linku jest chyba dość rzetelne
          omówienie zagrożeń, z powołaniem się na odpowiednie punkty projektu, jest też
          link do pełnego tekstu obecnej postaci projektu. Trudno powiedzieć, czy i jak
          się różni od tego, co omawialiśmy rok temu, bo wtedy opieraliśmy się na
          doniesieniach prasowych (nie zawsze przecież kompetentnych), bez dostępnego tekstu.
          • mary_ann Re: Jugdendamt po polsku? 04.03.10, 19:35
            paszczakowna1 napisała:

            > Nie jestem prawniczką, ależ skąd.

            A, to przepraszamsmile))

            W podanym linku jest chyba dość rzetelne
            > omówienie zagrożeń, z powołaniem się na odpowiednie punkty projektu, jest też
            > link do pełnego tekstu obecnej postaci projektu.

            Rzecz w tym, że tonę w pracy i nie mam czasu tego studiować (w dodatku bez
            gwarancji, że lektura dokumentów coś mi rozjaśni). A bez takiego rozeznania
            protestu - z zasady - nie podpiszę. "Niepokój" Episkopatu to dla mnie,
            wybaczcie, za mało. Chciałam pójść nieco na skróty i oprzeć się na opinii
            zaufanych i kompetentnych "w temacie" współforumowiczów. Verdano, Paszczakówno -
            dzięki za już.

            Verdano - ja też bardzo się boję niemądrych, gorliwych urzędników. Szczególnie w
            naszym kraju. Nie mam pojęcia, jak w praktyce znaleźć rozwiązanie wyważające
            prawidłowo ochronę dziecka przed "złymi" opiekunami i tę przed "złymi" urzędnikami.
            • andrzej585858 Re: Jugdendamt po polsku? 04.03.10, 20:23
              mary_ann napisała:

              Nie mam pojęcia, jak w praktyce znaleźć rozwiązanie wyważające
              > prawidłowo ochronę dziecka przed "złymi" opiekunami i tę przed "złymi" urzędnik
              > ami.

              Teoretycznie - podejrzewam że da się znależć takie rozwiązanie. I na tej
              teoretycznej pewności, tak podejrzewam bazują autorzy powyższego projektu.
              Natomiast praktycznie - moim zdaniem nie istnieją uniwersalne rozwiązania.
              Oddanie zaś tak poważnych decyzji jak odebranie dziecka w ręce urzędników
              samorządowych, to zwłaszcza w małych gminach, jest pomysłem zahaczającym
              dosłownie o kafkowski świat absurdu. Kłania się tutaj lektura "Procesu" Kafki.
              W tym przypadku akurat opinia Episkopatu jest dla mnie bardzo miarodajna i
              podpisałem się pod protestem znajdującym się na linkowanej stronie.

              • skrzynka-3 Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 08:21

                Po dlugich wahaniach podpisalismy.Juz obecnie obowiazujace prawo
                pozwala odebrac dziecko w przypadku prawdziwej przemocy ale system
                nie dziala. Czesciowo bo prawdziwej patologii wszyscy sie boja-
                sasiedzi ale rowniez urzednicy z opieki spolecznej. Wszyscy siedza
                cicho a szum sie podnosi dopiero jak dziecko ginie albo trafia do
                szpitala w ciezkim stanie.

                Moje obawy budzi oddanie spraw w rece urzednikow,oraz niejasne i
                nieprecyzyjne sformuowania. Mam watpliwosci czy nowa ustawa zmieni
                cos w sytuacji dzieci naprawde podlegajacych przemocy.

                W moim odczuciu to nie jest pomoc rodzinie ale jej oslabianie. Jak
                dosc rzadko mi sie zdarza tym razem zgadzam sie z opinia Episkopatu.
                • atama Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 08:26
                  Zastanawiam się, czy mam prawo podpisać protest.
                  Główne argumenty przeciwne projektowi są zgłaszane od strony rodzin
                  normalnych, które obawiają się, że stworzone przepisy zaszkodzą
                  rodzinie. Tym samym wytrącamy narzędzie, które mogłoby pomóc nieść
                  szybką pomoc tym, którzy naprawdę tej pomocy potrzebują. Dzieciom
                  maltretowanym.

                  Wiem, że nie jest sztuką wprowadzić kolejny legislacyjny bubel. Że
                  to nie miejsce na kompromisy. Ale czy nie boimy się na wyrost?

                  Jestem skołowana.
                  • marzek2 Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 08:46
                    Atamo - masz trochę racji. To jest po prostu bubel ustawowy i straszna szkoda,
                    że w tym samym projekcie znajdują się bardzo mądre i potrzebne propozycje (nakaz
                    opuszczenie mieszkania przez krzywdziciela; zakaz zbliżania się do tych których
                    krzywdzi itp) jak i te bzdurne definicje przemocy.

                    Tylko ja się zastanawiam - co wybrać - możliwość szybkiego zabrania dziecka od
                    rodziców w patologicznej sytuacji (która i teraz istnieje) czy możliwość
                    zabrania moich dzieci na 24 godziny (na początek) przez urzędnika, bo powiedzmy
                    trafię na urzędnika-ateistę albo urzędnika który uzna, że rodzina protestancka
                    jest sektą i wychowywanie w niej zagraża zdrowiu psychicznemu dzieci???

                    Uważam, że te rozwiązania naprawdę krzywdzonym dzieciom nie pomogą, bo
                    wystarczyłoby zmienić co nieco w istniejącym stanie rzeczy. Dać inne godziny
                    pracy urzędników socjalnych, dać im lepsze wynagrodzenie, lepsze wykształcenie
                    itp. Obowiązkowe szkolenia i kursy dla rodziców niewydolnych wychowawczo. Czy
                    zabranie - nawet tymczasowe dziecka z rodziny, które potem może tam wrócić -
                    jest dla niego rozwiązaniem? Czy rodzice zmienią się z dnia na dzień po zabraniu
                    im dziecka? Bez pomocy, bez konkretnych narzędzi, sposobów, pokazania, że można
                    żyć inaczej - niestety chyba nie... Nie wystarczy powiedzieć "źle wychowujecie
                    swoje dzieci" - trzeba pokazać JAK można wychowywać inaczej.

                    Czytam w wypowiedziach pań z rządu, zwolenniczek ustawy, że ma ona na celu
                    chronić dobro tych krzywdzonych i dotyczy rodzin patologicznych. Tylko że w
                    samej ustawie nie ma zaznaczone, że dotyczy kogoś konkretnego, więc niby
                    dlaczego nie ma być stosowana wobec wszystkich?
                    • mary_ann Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 08:53
                      Po wahaniach podpisałam. Przeważyła nieufność do polskich urzędników (ich
                      "profil"+ nieprecyzyjność stosowanych w projekcie pojęć to dla mnie potencjalnie
                      mieszanka wybuchowa.
                    • atama Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 09:04
                      Widzisz Marzek - tego mi właśnie brakowało. Tego: co w zamian?
                      Jeśli nie ta ustawa, to co?
                      Krytykować jest łatwo, gorzej stworzyć sensowną alternatywę.
                      Dlatego dziękuję, bo jestem ignorantką w temacie pracy pomocy
                      społecznej uncertain
                    • sunday Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 09:46
                      > [...] czy możliwość zabrania moich dzieci na 24 godziny
                      > (na początek) przez urzędnika, bo powiedzmy trafię na urzędnika-
                      > ateistę albo urzędnika który uzna, że rodzina protestancka
                      > jest sektą i wychowywanie w niej zagraża zdrowiu psychicznemu
                      > dzieci???

                      Na sporo dłużej, niż 24 godziny. Zgodnie z projektem ustawy, 24 godziny to
                      miałby ten urzędnik na powiadomienie sądu o fakcie odebrania dziecka. A ile
                      czasu by potem ten sąd weryfikował tę decyzję, to projekt już nie precyzuje.

                      > To jest po prostu bubel ustawowy i straszna szkoda, że w tym
                      > samym projekcie znajdują się bardzo mądre i potrzebne propozycje,
                      > jak i te bzdurne definicje przemocy.

                      No właśnie...
                      • marzek2 Re: Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 10:10
                        Mnie się wydaje, że normalnie funkcjonującym rodzinom takiej "pomocy" nie
                        trzeba. Natomiast tym, które mają problemy trzeba pomóc inaczej. I większe
                        rekstrykcje wiele nie zmienią. Bo jak to jest, że w naprawdę drastycznych
                        przypadkach (śmierć dziecka, katowanie, pobyt w szpitalu) najczęściej te rodziny
                        SĄ pod opieką MOPSU czy innych organizacji społecznych i nikt jakoś problemu nie
                        dostrzegał? Albo udawał, że nie dostrzega sad Dopiero gdy dzieje się tragedia
                        wtedy jest alarm.

                        Czytam gdzieś, że pracownicy socjalni mają ustalone godziny pracy. Łatwo
                        przewidzieć przecież, że gdy taka pani jedna czy druga będzie wiedzieć o wizycie
                        pani z MOPSU, posprząta mieszkanie, umyje dziecko, przechowa pijanego męża u
                        sąsiadów... i już problemów nie widać tak bardzo. I myślę, że zabranie dziecka
                        takiej rodzinie jej standardów wychowawczych nie zmieni. Bo na przykład są
                        pozostałe dzieci, które powiedzmy są starsze, umieją się obronić, ale są nadal
                        "wychowywane" w ten sam sposób. Trzeba - mówiąc górnolotnie -zacząć od podstaw...

                        Ja wiem, że jeśli moje dziecko w końcu samo się nie przekona, że warto coś tam
                        robić, to ja mogę wyciągać konsekwencje, błagać, grozić wręcz.. i co z tego?
                        Jesli samo w środku nie będzie miało odpowiedniej postawy i tak zrobi to co
                        zechce - na przykład gdy ja nie będę miała możliwości sprawdzenia, czy mnie przy
                        nim po prostu nie będzie. Powierzchowne zmiany starczają na krótko sad

                        I podobnie jest z takimi rodzinami, jeśli ci rodzice nie zmianą patrzenia na to,
                        czym jest rodzina, czy jest wychowanie dzieci, to takie powierzchowne zmiany
                        (choć czasem potrzebne, choćby w celu chronienia dzieci) nie wystarczą na
                        dłuższą metę.
                        • sulla Re: Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 10:27
                          No właśnie, właśnie, jeżeli opieka społeczna nie jest w stanie zauważyć u swej
                          podopiecznej kilku ciąż i zniknięcia kilku noworodków, które potem zostają
                          odkryte w beczkach, to nagle po nowelizacji zacznie zauważać?
                          Chcemy dac większe uprawnienia, ale nie zastawiamy się komu chcemy je dać. To
                          jest tak, jak napisała Marzek - najpierw trzeba
                          zastanowić się, co zrobić, żeby opieka społeczna w ogóle wypełniała swoje
                          zadania, a dopiero potem zwiększać uprawnienia.
                          • atama Re: Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 10:30
                            zdaje się, że ktoś wyżej pisał już o tym. chyba jest tak, że te
                            panie są wysoce zdemotywowane brakiem skuteczności swojej pracy.
                            proponowane zmiany miały by na tę motywację być może jakiś wpływ...
                            • sulla Re: Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 10:47
                              atama napisała:

                              > zdaje się, że ktoś wyżej pisał już o tym. chyba jest tak, że te
                              > panie są wysoce zdemotywowane brakiem skuteczności swojej pracy.
                              > proponowane zmiany miały by na tę motywację być może jakiś wpływ...


                              Tak sądzisz? Ja raczej w to wątpię. No nie mam zaufania po prostu. Wolałabym
                              projekt, który zabezpieczałby w jakikolwiek sposób dzieci przed nadużyciami ze
                              strony urzędników. Bo i takie mogą się niestety zdarzyć, ba, już się zdarzają.
                        • atama Re: Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 10:33
                          > I podobnie jest z takimi rodzinami, jeśli ci rodzice nie zmianą
                          patrzenia na to
                          > ,
                          > czym jest rodzina, czy jest wychowanie dzieci, to takie
                          powierzchowne zmiany
                          > (choć czasem potrzebne, choćby w celu chronienia dzieci) nie
                          wystarczą na
                          > dłuższą metę.

                          No nie przesadzajmy. Nie wierzę w jakiekolwiek zewnętrznie narzucone
                          systemy, które miałyby wyeliminować patologie ze społeczeństwa.
                          Edukacja jak najbardziej tak, ale tu chodzi w pierwszej kolejności o
                          zabezpieczenie podstawowych potrzeb dzieci: życia i zdrowia.
                    • paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 11:40
                      > Atamo - masz trochę racji. To jest po prostu bubel ustawowy i straszna szkoda,
                      > że w tym samym projekcie znajdują się bardzo mądre i potrzebne propozycje (naka
                      > z
                      > opuszczenie mieszkania przez krzywdziciela; zakaz zbliżania się do tych których
                      > krzywdzi itp) jak i te bzdurne definicje przemocy.

                      Dokładnie - są w tej ustawie rzeczy sensowne i potrzebne. Ale są bzdury, i to
                      groźne bzdury.

                      > Tylko ja się zastanawiam - co wybrać - możliwość szybkiego zabrania dziecka od
                      > rodziców w patologicznej sytuacji (która i teraz istnieje) czy możliwość
                      > zabrania moich dzieci na 24 godziny (na początek) przez urzędnika, bo powiedzmy
                      > trafię na urzędnika-ateistę albo urzędnika który uzna, że rodzina protestancka
                      > jest sektą i wychowywanie w niej zagraża zdrowiu psychicznemu dzieci???

                      Tobie, Marzek, pewnie nie. Ale komuś, kto zwrócił się kiedyś do opieki
                      społecznej w jakiejkolwiek sprawie (o wsparcie finansowe, o ochronę przed
                      przemocą), jak najbardziej. Pozwolę sobie przekopiować post kobiety (z innego
                      forum gazetowego), która miała założoną niebieską kartę z powodu przemocy ze
                      strony męża:

                      "
                      Przy pierwszej wizycie chciała [kuratorka] zabrać
                      dzieci tymczasowo, bo cała podłoga w pokoju zasłana była zabawkami
                      różnej maści, a na fotelu piętrzył się stos prania świeżo
                      przyniesionego z podwórka. Wczoraj stwierdziła, że nie przez to,
                      tylko "widok dzieci zimą w samych majtkach i koszulkach z krótkim
                      rękawkiem nie jest widokiem normalnym". Jak widać, nie tylko za
                      bałagan mogą dzieci zabrać, ale też za nietypowe ubranie w MIESZKANIU
                      zimą....

                      ŻADNA z
                      kuratorek nie wpadła na pomysł, aby obejrzeć sobie dziecko choćby
                      przez podniesienie koszulki czy nogawek aby sprawdzić, czy dzieci nie
                      są bite. [...] Kuratorki nie sprawdziły tego, co
                      najważniejsze - śladów na ciele, zachowania dzieci (czy nie boją się
                      przy nas rozmawiać na trudne tematy). Sprawdziły za to ilość pokoi,
                      obecność pralki, zawartość lodówki i porządek (czysto mam zawsze, ale
                      bałagan często).
                      "

                      Moim zdaniem, efekt tej ustawy byłby taki, ze rodzice potrzebujący pomocy baliby
                      się o nią zwrócić (już robią to niechętnie, bo ryzykują znaczne naruszenie
                      prywatności), ze strachu przed utratą dzieci. Aczkolwiek mam na tyle zaufania do
                      naszego systemu legislacyjnego, że mam nadzieję, że ustawa w obecnym kształcie i
                      tak przepadłaby w Trybunale Konstytucyjnym.
        • atama Re: Jugdendamt po polsku? 04.03.10, 09:26
          Czy projekt nowej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy spowoduje, że
          będzie się odbierać rodzicom dzieci za klapsa? Co na temat projektu
          mówią politycy koalicji, opozycji, i działacze społeczni? >>

          tygodnik.onet.pl/30,0,42252,artykul.html
          • sunday Tygodnik chyba nie do końca pisze prawdę... 04.03.10, 10:03
            Tygodnik pisze: "Weryfikacja sądowa nastąpi w ciągu 24 godzin od decyzji
            pracownika socjalnego."

            To chyba nieprawda - pracownik odbierający dziecko rodzinie, według projektu,
            będzie miał obowiązek powiadomić sąd w ciągu 24 godzin. A ile to potem będzie
            trwała weryfikacja, to inna sprawa.
    • atama oświadczenie Rady Episkopatu 04.03.10, 11:38
      Pełen tekst oświadczenia Rady Konferencji Episkopatu Polski do spraw
      Rodziny:

      Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny z niepokojem odbiera
      informacje związane z przygotowaniem ustawy o przeciwdziałaniu
      przemocy w rodzinie. Budzi ona uzasadnione obawy rodziców, wielu
      środowisk społecznych, a zwłaszcza organizacji rodzinnych. W trakcie
      prac nad ustawą nie zostały uwzględnione postulaty Zespołu ds.
      Rodziny działającego w ramach Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu
      Rzeczpospolitej Polskiej i Konferencji Episkopatu Polski oraz wielu
      reprezentantów organizacji katolickich.

      Uznając potrzebę przeciwdziałania przemocy w każdym środowisku, w
      tym także środowisku rodzinnym, uważamy, że należy zawsze dbać o to,
      aby proponowane rozwiązania były proporcjonalne do problemu,
      racjonalne i sprawiedliwe. Niestety, wiele rozwiązań wspomnianej
      nowelizacji narusza wolność jednostki i autonomię rodziny. Skutkiem
      uchwalenia takich przepisów może być masowe kontrolowanie rodzin,
      nawet wbrew ich woli i bez wystarczającego uzasadnienia, utrudnianie
      wychowania dzieci i dalsze osłabienie więzi rodzinnych.

      Apelujemy do parlamentarzystów, aby nie godzili się na rozwiązania,
      godzące w niezbywalne wartości, takie jak prawo rodziców do
      wychowania dzieci według wyznawanych zasad, prawo dziecka do opieki
      ze strony biologicznych rodziców oraz prawo do autonomii i
      intymności życia rodzinnego.

      Rodzinom przeżywającym trudności potrzebne jest wielorakie wsparcie
      państwa, instytucji społecznych i ludzkiej życzliwości, a wszystkim
      niezbędna jest dalekowzroczna strategia polityki prorodzinnej.
      Istotną pomocą w wychowaniu dzieci i młodzieży do życia rodzinnego
      będzie także kształtowanie pozytywnego obrazu rodziny w ramach
      edukacji i w środkach społecznego przekazu.


      W imieniu Rady KEP ds. Rodziny

      bp Kazimierz Górny, Przewodniczący Rady
    • otryt Podpisałem sprzeciw przeciwko nowelacji ustawy 08.03.10, 11:16
      Podpisałem już dawno ten protest. Jestem zdecydowanie przeciw
      nowelizacji ustawy z 29 lipca 2005 roku. W tym czasie nastąpił
      pewien spadek ilości prawomocnych wyroków za przemoc domową. Można
      zapytać, dlaczego tak nagle chcą zmieniać całkiem nową ustawę, w
      czasie gdy liczba przypadków przemocy spada? Miernikiem są tu dane o
      ilości prawomocnych wyroków za przemoc domową (rok 2001 – 24200, rok
      2007 – 15233).

      Moim zdaniem diagnoza o skali przemocy jest nierzetelna. Zamiast
      liczyć skazujące wyroki, liczby interwencji policji, szpitali,
      szkół, niebieskiej linii, itp., posłużono się badaniami SONDAŻOWYMI,
      zadając jedno pytanie: Czy znasz przypadki przemocy domowej?
      Większość odpowiedziała, że zna. Na tej podstawie oszacowano, że
      problem dotyczy 50-60 procent rodzin.

      Myślę, że wiele można poprawić, aby pomóc rodzinom, gdzie jest
      prawdziwa przemoc, gdzie osoby bite i poniewierane zgłaszają to na
      policji lub do innych służb. Ich zgłoszenia są lekceważone. Nie
      dostają realnej pomocy. Te wszystkie głośne przypadki, które
      oglądaliśmy w telewizji, gdzie zakatowano dzieci. Tam różne MOPSy,
      policja, kuratorzy byli od lat w tych domach i żadnej pomocy nie
      potrafili udzielić, a co gorsza nie potrafili zaradzić nieszczęściu.
      Zamiast więc ingerować w życie polowy rodzin w Polsce, lepiej
      realnie pomóc tym naprawdę zagrożonym.

      Wiele problemów w rodzinach wynika z biedy, chorób w rodzinie i
      bezrobocia. To generuje kolejne poważne problemy społeczne z
      alkoholizmem jako zjawiskiem wtórnym. Gdzie alkohol jest przejawem
      rozpaczy i beznadziei (alkoholizm bywa też pierwotną przyczyną
      bezrobocia, chorób i biedy, czasem trudno dojść, co było najpierw).
      Wg badań w Polsce co trzecie dziecko, szczególnie na terenach po
      dawnym PGR-ach cierpi biedę i głodne idzie do szkoły. Czy te
      wszystkie dzieci nasze państwo chce umieścić w domach dziecka? Tak
      jak umieszczono 11-letnigo Sebastiana, dlatego, że matka nie miała
      pieniędzy by leczyć się z depresji, a ojcu amputowano nogę z powodu
      cukrzycy. Nasze państwo woli płacić 4000 PLN za utrzymanie dziecka w
      placówce, niż dać tej rodzinie w ramach zapomogi 2000 PLN, by mogli
      sobie kupić leki i proszek do prania. Już słyszę ten chór
      oburzonych, że nie godzą się na to, by z ich podatków utrzymywać
      darmozjadów i nieudaczników. O skali problemów społecznych świadczy
      ciągle rosnąca liczba samobójstw. Ta liczba jest jednak ukrywana,
      popsułaby propagandę sukcesu, głoszoną od 20 lat. Państwo jest tak
      słabe, że nie potrafi nawet zadbać o to, by ludziom pracującym
      wypłacali pensję na czas, od lat nie może nic zrobić z szarą strefą.
      Olbrzymie rzesze ludzi pracują, nie płacąc na ZUS. Pojawią się
      miliony ludzi chorych, których nikt nie chce leczyć i nie mają
      wypracowanej żadnej emerytury. Państwo, w swoim cyniźmie, przerzuca
      za to wszystko odpowiedzialność na rodziny. Państwo nie potrafi
      sobie poradzić z przemocą w szkole, nie reaguje na przemoc w
      mediach. Dzieci jako najsłabsze ogniwo systemu, odczuwają problemy
      społeczne najmocniej. Wielu ludzi, w tym bardzo młodych, jedyną
      szansę na lepsze życie widzi w emigracji.

      Kuriozalna jest definicja rodziny zapisana w ustawie, gdzie
      rozszerza się rodzinę o osoby wspólnie zamieszkujące LUB wspólnie
      gospodarujące. Rodzina jest więc chłopcem do bicia, za to wszystko
      co dzieje się w konkubinatach i innego typu związkach. Wprowadza się
      zamęt w głowach, podyktowany ideologią nowego wspaniałego świata,
      który nowi postępowcy chcą budować, lecz tradycyjnie rozumiana
      rodzina stoi im na przeszkodzie.







Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka