a_weasley 29.01.09, 12:38 Nowy pomysł rządu - żeby pracownicy socjalni mogli odbierać dzieci rodzicom. Oczywiście tylko w sytuacjach nie cierpiących zwłoki. JUŻ w ciągu doby musieliby o tej czynności powiadomić sąd. Szczegóły w →dzisiejszejRzepie. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sion2 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 15:19 Jestem za tym aby zmienic ustawe o tzw opiece pracownikow socjalnych. Poznalam dobrze az za dobrze jak ta "opieka" nad dziecmi z rodzin patologicznych wyglada - panie z MOPSow wszelakich są naiwne, slepe, głuche i po prostu głupie. I nie odpowiadaja za krzywde dziecka w rodzinie ktora od lat byla pod opieka MOPSu jako patologia, gdzie rodzina ma niebieska karte na policji, gdzie szkola alarmuje. Ale MOPS siedzi cicho. A jak sie regularnie tragedie zdarzaja to zauwazcie jaki jest refren we wszelkich doniesieniach medialnych "rodzina byla regularnie odwiedzana przez naszego pracownika ale nie zauwazylismy zadnych nieprawidlowosci" - mowi do kamery kierowniczka MOPSu. Mnie to krew zalewa do tego stopnia iz zaprzestalam walki z wszelkimi instytucjami o dobro dziecka. Bo to walka z wiatrakami i porywanie sie z motyka na slonce. Taka paniusia jedna z druga karmi sie pozorami ktore patologiczna mamusia im zaserwuje i ma czyste sumienie ze "nic zlego nie zauwazyla". Dom czysty a ubranka dzieci w szafie leża w kostke ulozone. A ze dziecko obok brudne i ma infekcje od 2 mcy nieleczona, ze obok lezy niemowle ktore paskudnie kaszle i jest nieszczepione w ogole - a co to ich obchodzi, przeciez musialaby kazac matce pokazac ksiazeczke zdrowia dziecka zeby cos udowodnic, nie? a juz zeby przejsc sie do szkoly i dowiedziec ze dziecko ma 50% absencji to juz nikomu do glowy nie przyjdzie... Kiedys mi chodzil po glowie pomysl zrobienia pospolitego ruszenia i nagrania w mediach inicjatywy obywatelskiej aby zreformowac opieke spoleczna takze w tym kierunku ze za tragedie dziecka w podlegajacej MOPSowi rodzinie odpowie pracownik socjalny - wiezieniem. Odpowiedz Link
godiva1 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 15:44 A ja nie wiem, male mam doswiadczenie w tych sprawach, ale wydaje mi sie, ze pracownicy spoleczni powinni moc odbierac dzieci w sytuacjach drastycznych. Nawet sie dziwie, ze teraz nie maja takiej mozliwosci - no bo co robia jak zaobserwuja, ze rodzice sa pijani, albo dzieci zaglodzone albo co? Zostawiaja je tak jak znalezli? Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 15:51 > A ja nie wiem, male mam doswiadczenie w tych sprawach, ale wydaje mi > sie, ze pracownicy spoleczni powinni moc odbierac dzieci w > sytuacjach drastycznych. Nawet sie dziwie, ze teraz nie maja takiej > mozliwosci - no bo co robia jak zaobserwuja, ze rodzice sa pijani, > albo dzieci zaglodzone albo co? Zostawiaja je tak jak znalezli? Maja mozliwosc - zglaszaja sprawe do sadu rodzinnego, a ten podejmuje decyzje. I tak powinno byc - o wszelkim ograniczeniu praw obywatela powinien decydowac sad, a nie pracownik MOPS, straz miejska, czy pani na poczcie. A wyobrazam sobie, ze gdy zachodzi bezposrednie i natychmiastowe zagrozenie zycia dziecka, moga wezwac policje, ktora ma za zadanie chronic zycie obywateli bez wzgledu na wiek, a pewne dzialania moze podjac natychmiast i bez wyroku sadowego. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 16:07 Powinno być dokładnie tak jak mówisz. Na dłuższą metę - sąd. Natychmiastowo - policja. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 15:47 tak jak napisała Sion - moze niech najpierw korzystają z praw które już mają i zajmą sie dziećmi pod ich opieką. Śmiem twierdzić, że obecnie mają to wszystko gdzieś - sama wielokrotnie zgłaszałam patologię do MOPR i NIGDY nie doczekałam się interwencji. Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 17:22 Podejrzewam, że jakiś, excuse le mot, cwaniaczek chcial sie popisac po serii doniesien prasowych o zaniedbywanych dzieciach. Ja nie prawnik, ale cos mi sie wydaje, ze ustawa cedujaca uprawnienia sadu na jakies tam sluzby bylaby niekonstytucyjna. A wypowiedzi 'Marzeny Bartosiewicz, ekspert Ministerstwa Pracy' (tej szczególnie!) tudzież rzecznika praw dziecka kuriozalne. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 18:32 > mi sie wydaje, ze ustawa cedujaca uprawnienia sadu na jakies tam > sluzby bylaby niekonstytucyjna. O, widzisz, to jest dobry trop. Trzeba zapytać Magdalaenę jak się pojawi, albo Arthura jak wróci. Odpowiedz Link
maadzik3 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 21:22 No coz, od wielu lat to co w Polsce najbardziej kuleje to etap wykonywania prawa. A rozbrajajaca jest (czasem chyba nawet szczera a nie tylko gloszona) wiara politykow ze zmiana jakiegos prawa wplynie w jakikolwiek sposob na sytuacje faktyczna. Polecam eseje o dobrym prawie prof. Nowackiego. Sztandarowym przykladem sa sytuacje w ktorych po - takich czy innych - groznych pogryzieniach gro ludzi proponuje... zaostrzenie prawa zeby wlasciciel odpowiadal. Eeee, ok. 430 art. kodeksu cywilnego jest wpis "kto zwierze chowa lub sie nim posluguje odpowiada za nie chocby sie zablakalo lub ucieklo". Co wiecej, jest to odpowiedzialnosc na zasadzie ryzyka. I choc studia skonczylam dawno a w praktyce z tym akurat sie nie zetknelam to publiczne wypowiedzi o koniecznosci zmiany prawa bo obecnie wlasciciele nie odpowiadaja zawsze powoduja u mnie opad szczeki. I to ma byc "racjonalny prawodawca"? Odpowiedz Link
nati1011 Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 21:48 to samo jest z pobitymi dziećmi - jakby obecne prawo zezwalało na znecanie się nad maluchami może po prostu zacząć obecne prawo egzekwować? Odpowiedz Link
isma Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 22:16 No generalnie prawo rodzicow do wychowywania wlasnego dziecka jest definiowane jako bardzo mocne. I calkowite pozbawienie praw rodzicielskich to jest ostateczna ostatecznosc. Natomiast kuleje, niestety, caly system rozwiazan posrednich - np. kuratorzy... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 29.01.09, 22:42 Podopieczni MOPSu to na ogół nie są aniołki. Robią mnóstwo rzeczy, które w cywilizowanym społeczeństwie uchodzą za nietakt, a w dodatku bardzo nie lubią, kiedy ktoś im ten nietakt wytyka. Toteż może się zdarzyć, że przychodzącego na nawet najsłuszniejszą kontrolę pracownika MOPSu zrzucą ze schodów lub choćby znieważą słownie. Będzie to z ich strony czyn niewątpliwie karygodny, niejedyny zresztą, jaki miewają na sumieniu, szczególnie w stanie nietrzeźwym. A pracownik MOPSu jest tylko człowiekiem. I pewnego razu, potraktowany źle, może oświadczyć "a ja ci za to, sukinsynu, zabiorę dziecko". I co wtedy? Oczywiście broń Boże nie zakładam złej woli ani chęci odwetu ze strony pracownika MOPSu. Wiem jednak, że władza deprawuje równie skutecznie, jak ciężka, niewdzięczna i fatalnie opłacana praca. Odpowiedz Link
atama Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 07:00 A czym, Waszym zdaniem, policjant różni się od pracownika MOPS? Dlaczego uważacie, że policjant będzie bardziej obiektywny/zrównoważony/inteligentny/itd. i lepiej oceni, czy dziecko należy w danej sytuacji zabrać od rodziców? Jednego i drugiego obowiązuje to samo prawo. Jeden i drugi człowiekiem jest, więc i omylny i emocjonalny. W czym policjant lepszy? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 12:26 A w tym, że jeżeli daliśmy jakiejś instytucji, w tym wypadku policji, poważne, bardzo ingerujące w życie prywatne obywateli uprawnienia - to niech ona je ma, ale tylko ona. Nie straż miejska, nie pani z poczty, nie komitet blokowy. Mnożenie podmiotów uprawnionych do wkraczania i to ostrego w życie rodziny jest szkodliwe. To raz. A po drugie, policjanta nie tak łatwo zelżyć/zrzucić ze schodów... Podopieczni MOPS na widok munduru na ogół szybciej przypominają sobie, że takie zachowanie jest nietaktem, niż na widok pani "z opieki". Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 10:20 Akurat w tym temacie polegałabym na opinii Sion,zatem niech się do końca wypowie w tej sprawie. Każdy zgodzi się, że CZASEM trzeba natychmiast odebrać dziecko rodzicom. Kto ma to czynić? Policja? Wyobraźcie sobie uczucia dziecka, po które przyjeżdżają umundurowani i uzbrojeni funkcjonariusze. Więc może jednak znana, oswojona chociaż nie zawsze kompetentna pani z opieki społecznej byłaby lepszym rozwiązaniem? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 12:32 Do tej pory w takich razach interweniowała policja, i jakoś nie słyszało się o "traumie mundurowej" u dzieci. A i same dzieci na ogół wiedziały, że jeśli przyjeżdżają panowie w mundurach, to tatuś przestaje bić mamę, mama stara się trzymać na nogach a czasem nawet sprząta ze stołu butelki i brudne pampersy, a tłukący wszystkich "wujek" znika po takiej wizycie jak sen jaki złoty. Odpowiedz Link
atama Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 12:58 Przyznam, że w rodzinach patologicznych na moje wyczucie faktycznie może działać jeszcze autorytet policjanta. Ale czy tym bardziej nie zaciemnia to obrazu, skoro taka chora rodzina z miejsca się przed policją pręży i prostuje?? Na jakiej podstawie policjant ma odebrać dziecko? Wydaje mi się, że ustawodawcy chodzi o możliwie maksymalne skrócenie czasu reakcji w sytuacjach zagrażających życiu i zdrowiu dziecka. W takim razie: a. na wniosek opiekuna MOPS? Nie ominiemy w ten sposób subiektywnych ocen z wcześniej wspomnianą domniemaną mściwością onych. b. sąd? Ile się czeka w praktyce na taką decyzję? c. policjant? Ano właśnie wszyscy już pięknie się prezentują przed panem władzą. Wszystko jest w porządeczku. Tak też było u naszych sąsiadów. Żadna z licznych interwencji policji niczego nie zmieniła, poza krótką odmianą na czas wizyty dzielnicowego. Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 13:56 Zaraz, bo my chyba zupełnie nie o tym... Jeśli chodzi o samą egzekucję rozdzielenia dzieci z rodzicami, nic przecież się nie zmienia. Nie wyobrażam sobie, by zarówno teraz, jak i hipotetycznym przypadku przyjęcia tej ustawy (i jeszcze bardziej hipotetycznym przypadku nie zakwestionowania gniota przez Trybunał Konstytucyjny), pracownik MOPS by sam osobiście i bez wsparcia interweniował, gdy dziecko byłoby bezpośrednio zagrożone utratą życia w wyniku przemocy (typu 'wujek' w delirium lata z siekierą po mieszkaniu). Tego wymagać od 'cywila' nie możemy, i policjantów w momencie istnienia bezpośredniego zagrożenia tak czy tak nie unikniemy. A kiedy bezpośredniego zagrożenia nie ma, można chyba zaczekać na decyzję sądu rodzinnego? Jeśli pracują za wolno, trzeba właśnie ich działanie usprawnić, a nie tworzyć specsłużby ze specjalnymi uprawnieniami. Pomysł, żeby o ograniczeniu praw rodzicielskich (czy innych praw zagwarantowanych konstytucją) decydował kto inny niż sąd jest atakiem na wolność obywatelską. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 14:42 Atama napisała: > Ano właśnie wszyscy już pięknie się prezentują przed > panem władzą. Wszystko jest w porządeczku. Naprawdę sądzisz, że pijany w drebiezgi facet na widok gliniarzy na trzy cztery wytrzeźwieje, jego pobitej konkubinie znikną sińce, a przerażone i zapłakane dziecko wyjdzie spod łóżka i będzie się ślicznie uśmiechać? Do tego zasyfione mieszkanie zacznie błyszczeć jak przed wizytą teściowej??? Ee. Odpowiedz Link
atama Re: Jugdendamt po polsku? 02.02.09, 08:15 Ano alkoholik z 2 promilami we krwi wsiada za kierownicę i jedzie, co dla normalnego człowieka jest niewykonalne! Nie byłby w stanie nawet dojść do tego samochodu. Sińce to przecież wina schodów - każdemu może się zdarzyć, prawda? itd. Ale to sprawa drugorzędna i chyba nie o tym ta dyskusja. Ja po prostu nie mogę dopatrzeć przewagi policjanta. No może tyle, że jest uzbrojony i w razie czego umie się bić, czyli obroni się... Natomiast obiektywizmu do całego zajścia nie dodaje to za grosz. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 02.02.09, 12:50 Pomijając sprawę uzbrojenia i i ewentualnej samo- i cudzoobrony, która też nie jest bez znaczenia, gigantyczną przewagą policjanta jest, że on te uprawnienia już ma. Nie trzeba mu ich nadawać, nie trzeba rozszerzać jego uprawnień na inne osoby. Im mniej podmiotów ma prawo tak ostro wkraczać w życie obywateli - tym lepiej. Bo okaże się, że dziś może dziecko odebrać pani z MOPSu, jutro strażnik miejski, pojutrze listonosz a popojutrze samozwańczy opiekun z ramienia Towarzystwa Obrony Dzieci Przed Rodzicami. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Jugdendamt po polsku? 16.07.09, 21:59 Atama napisała, a jam zauważył dopiero teraz i oczy przetarł: > Ano alkoholik z 2 promilami we krwi wsiada za kierownicę i jedzie, > co dla normalnego człowieka jest niewykonalne! Nie byłby w stanie > nawet dojść do tego samochodu. Z dwoma promilami? Dwa promile to jest człowiek porządnie wstawiony. Przy trzech chwieje się na nogach, ale pojedzie - to, jak daleko, to inna sprawa. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 16.07.09, 22:23 Poza tym wcale nie musi to być alkoholik, może być zwykły, pospolity pijak. Mam wrażenie, że jesli chodzi o pijanych kierowców, to więcej wśród nich zdarza się pijaków niż alkoholików. Niekonieczne zresztą dlatego, że alkoholik na ogół samochodu nie ma, bo go przepił. Po prostu pijaków jest więcej. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 14:44 Rycerzowa napisała: > Kto ma to czynić? Policja? Policja. Od tego jest. > Wyobraźcie sobie uczucia dziecka, po > które przyjeżdżają umundurowani i > uzbrojeni funkcjonariusze. Jedno z dwojga, albo mamy sytuację wybitnie skrajną i wtedy cokolwiek poczuje na ich widok, to i tak pikuś przy tym, przed czym je chronią, a pani z MOPSu to rodzice powiedzą, że może im skoczyć z rozbiegu na plecy obunóż w podskokach z podestu (mniej elegancko to powiedzą, ale równie kwieciście), albo sytuacja nie przerasta możliwości pani (ewentualnie pana, gdyby się jakiś trafił) z MOPSu i wtedy tym bardziej nie przerasta możliwości policjanta w cywilu. Przy czym policjant w cywilu, w odróżnieniu od mopsa, z reguły jest uzbrojony, choć się z tym nie obnosi. Element to wie. Razem wziąwszy, w moim odczuciu nie o element tu chodzi i nie o sytuacje skrajne. Po prostu kolejny ruch w kierunku upaństwowienia wychowania. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 10:32 sion2 napisała: > Jestem za tym aby zmienic ustawe o tzw opiece pracownikow > socjalnych. Poznalam dobrze az za dobrze jak ta "opieka" nad dziecmi > z rodzin patologicznych wyglada - panie z MOPSow wszelakich są > naiwne, slepe, głuche i po prostu głupie. Czy sama zmiana ustawy cokolwiek zmieni, jeśli w dalszym ciągu trwać będzie selekcja negatywna do zawodu? Naprawdę , trzeba już nie mieć innego wyjścia, by się zdecydować na tę pracę, trudną, "śmierdzącą", za niewielkie pieniądze. Owszem, słyszałam o mądrych i z powołaniem, ale to cud, a cud jak to cud - jest czymś wyjątkowym. Odpowiedz Link
sion2 Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 14:23 Dokladnie jest jak piszesz Rycerzowo - podobnie jak kiedys na nauczyciela szlo sie w ostatecznosci i wynikiem tego sa dwa pokolenia calkowicie do szkoly zniechecone i traktujace od razu jak wroga - podobnie na pracownika socjalnego ida kobiety (jak zyje nie widzialam w tym zawodzie faceta) ktore nie znalazly lepszej pracy. Oczywiscie robia kursy, szkolenia, maja studia i nieliczne wyjatki z nich to ludzie z glowa na karku. Reformy wymaga caly system opieki i kontroli nad rodzina dysfunkcyjna. oczywiscie taki Judengamt to przegiecie w druga strone. Ale u nas jest tak ze jeszcze pracownikowi socjalnemu sie zmienia tzw rejon raz na 6-10 mcy i dostaje rodziny ktorych w ogole nie zna. nie wiem czemu ma to sluzyc ale nie ma ciaglosci sprawy ani opieki. co jedna bardziej rozsadna opiekunka jakas rodzine "ustawi" to zaraz nastepna zepsuje i wiecznie jest na etapie "zapoznawania sie z dokumentami" poza tym narazie te pracownice maja usta i rece powiazane przepisami prawa ktore owszem chronia podstawowe prawo naturalne rodzicow do opieki i wychowywania dzieci ale jednoczesnie msci sie to na samych dzieciach i dziala przeciwko nim na przyklad gdy moja podopieczna zaszla w szosta ciąże to rozne osoby probowaly dac jej do zrozumienia ze moze by dziecko do adopcji oddala bo naprawde bedzie dla niego lepiej, nie chodzi bynajmniej tylko o biede ale ta pani jest uposledzona umyslowo, miekszaja zas wszyscy w 1 pokoju z kuchnia a dzieci sa nakarmione i mieszkaja w czystym domu i to wszystko dobrego co mozna powiedziec o nich pani z opieki mowila mi ze musi tak formulowac wypowiedzi aby nie padlo sformulowanie swiadczace o tym ze MOPS namawia pania X do oddania dziecka do adopcji - ze oni nie maja prawa nawet sugerowac cos takiego, nawet jesli matka ma sprawe w sadzie o zaniedbywanie starszych dzieci a juz grozic odebraniem dzieci - w zyciu, za cos takiego moja podopieczna moglaby podac do sadu pracownika socjalnego, ze grozi odebraniem dzieci instytucja kuratora tez w naszym kraju mocno kuleje, kurator to jest pro forma i daje sie nabierac rownie naiwnie jak opieka socjalna nawet gdy Emilka trafila do szpitala zawieziona prostu z domu przez wolontariuszke, chora od 1,5 mca, brudna i zaniedbana a szpital wystosowal pismo oficjalne do MOPSu o zaniedbywanie dziecka - wystarczylo ze matka sie wszystkiego w zywe oczy wyparla i powiedziala ze to spisek pielgeniarek - i MOPS jej uwierzyl!!! po tym wlasnie incydencie sprzed roku wycofalam sie z walki Odpowiedz Link
a_weasley Selekcja negatywna 03.02.09, 16:47 Rycerzowa napisała rozsądnie: > Czy sama zmiana ustawy cokolwiek zmieni, > jeśli w dalszym ciągu trwać będzie > selekcja negatywna do zawodu? Oczywiście, że zmieni. Na gorsze. Rak samo źle opłacani ludzie o tak samo marnych kwalifikacjach będą mieli większe uprawnienia, a poniekąd i zakres zadań. Obawiam się też, że jak rzeczywiście będzie potrzeba interwencji i człowiek zadzwoni na policję, to go odeślą do mopsów. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 17:47 minerwamcg napisała: > Do tej pory w takich razach interweniowała policja, i jakoś nie > słyszało się o "traumie mundurowej" u dzieci. I słyszało się, i czytało się. Policja może być dobra na dorosłych, nie na dziecko, które ma być niejako "aresztowane". Pamiętajmy,że chodzi o malutkie dzieci, zwykle chowane w nienawiści i strachu przed mundurem. Dowiem się, jak dokładnie problem wygląda w Danii, gdzie opieka społeczna jest dobrze rozwinięta, ale jednocześnie bardzo trudno jest całkiem odebrać dziecko rodzicom. Jest to ponoć naprawdę ostateczność; najpierw dysfunkcyjna rodzina otrzymuje wszechstronną pomoc. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 17:59 Rycerzowa napisała: >> nie słyszało się o "traumie mundurowej" >> u dzieci. > I słyszało się, i czytało się. A jakby się jeszcze przy tym czytaniu i pisaniu trochę pomyślało, toby się wiedziało, że tam, gdzie > malutkie dzieci, zwykle chowane w > nienawiści i strachu przed mundurem. tam ktoś, kto bez broni idzie zabierać dziecko z domu, postąpi rozsądnie wpłacając przedtem zadatek na trumnę. P.S. A moją notkę o policjantach w cywilu też się czytało? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 18:00 Tak, tak. A dobra ciocia z MOPSu jest przez rodzinę otaczana miłością i szacunkiem, i jeśli zechce odebrać dziecko, to rodzice oddadzą jej wręczając na pożegnanie bukiet nasturcji. W rodzinach patologicznych (a wszak z takich mają być odbierane dzieci, nieprawdaż? Czy może się mylę i będzie to mogło dotyczyć także innych rodzin, gdzie np. dziadek ma aż 59 lat albo mama objawienia religijne) odebranie dziecka I TAK będzie musiało się odbywać przy pomocy policji. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Jugdendamt po polsku? 30.01.09, 18:18 Rycerzowa napisała: > Dowiem się, jak dokładnie problem > wygląda w Danii, gdzie opieka społeczna > jest dobrze rozwinięta, Pisałaś już w →innym wątku, jak wygląda system nadzoru nad rodziną w Danii. To mi na razie wystarczy. > ale jednocześnie bardzo trudno jest > całkiem odebrać dziecko rodzicom. Ale tak troszkę odebrać to można. To przecież nie powoduje traumy, jeśli tylko odbierający nie jest w mundurze. > najpierw dysfunkcyjna rodzina Przy czym nie ma rodzin niedysfunkcyjnych, są tylko niedokładnie zdiagnozowane. Na przykład rodzina, w której dziecko byłoby wychowywane homofobicznie, we Wielkiej Brytanii jest na tyle dysfunkcyjna, że niewskazane jest powierzenie tam dziecka do adopcji. > otrzymuje wszechstronną pomoc. Taką jak →w Szwecji? Odpowiedz Link
a_weasley Rząd przy swoim 03.02.09, 16:44 Jest przyjęty →projekt rządowy. Oczywiście jest nadzieja, że to się jakoś rozwodni... Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: Rząd przy swoim 04.02.09, 17:56 'Projekt nowelizacji przewiduje ponadto m.in. możliwość odebrania dziecka przez pracownika socjalnego, gdy rodzic jest nietrzeźwy lub pod wpływem środka odurzającego.' To to jest? Rzepa sie nie popisala, mogliby sie jakos odniesc do poprzedniego artykulu i napisac, czy cos zmienili, czy nie. Tyle dobrego, ze precyzuje (zdaje sie) warunki, ale i tak sliska sprawa nadzwyczaj. Jak niby pani z MOPS ma stwierdzic rzeczony wplyw, i jak rodzic sie moze od decyzji odwolac? Z alkomatem albo testem na narkotyki chodzic nie beda? (czy beda?) Moze te zapisy o izolacji sprawcy przemocy maja sens, bo reszta mi sie bzdura wydaje. A co z tego wyjdzie w Sejmie, lepiej nie myslec.. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Rząd przy swoim 05.02.09, 17:46 W przedwczorajszym "Dzienniku Polskim" (taka sympatyczna gazeta codzienna w Krakowie) jest na ten temat dyskusja, i pan Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie twierdzi, że przyznanie opiece społecznej takiego uprawnienia podniosłoby rangę i prestiż zawodu. Zdecydowanie wolałabym, żeby ta sfrustrowana i źle opłacana grupa zawodowa nie podnosiła sobie rangi i prestiżu w taki sposób. Możliwość odbierania ludziom dzieci nie powinna być lekarstwem na niczyje zawodowe kompleksy. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Rząd przy swoim 05.02.09, 17:52 Światło rozjaśniające mroki mej jałowej egzystencji napisało, ale cenię je nie tylko za to: > twierdzi, że przyznanie opiece > społecznej takiego uprawnienia > podniosłoby rangę i > prestiż zawodu. <ciach> > > Możliwość odbierania ludziom dzieci > nie powinna być lekarstwem na > niczyje zawodowe kompleksy. I to lekarstwem zawodnym, jak o tym świadczą wyniki starań innej grupy zawodowej, mianowicie strażników miejskich. Granatowi wywojowują sobie kolejne uprawnienia, a prestiż społeczny mają jaki mieli, to znaczy optymistycznie licząc gdzieś w okolicach kanara. Odpowiedz Link
ruda_kasia Re: Rząd przy swoim 17.07.09, 08:55 A ja w tonie chyba Maadzik3 (art. 430 kc) Przecież odebranie dziecka pijanym rodzicom to nic innego, jak stan wyższej konieczności. Zatem nie czułabym, że popełniam przestępstwo (fakt, nie mam gwarancji, że konkretny sąd nie uzna inaczej, ale znam lenistwo prokuratorów z autopsji); wystarczy zielone światło z Ministerstwa Sprawiedliwości, jakaś opinia czy interpretacja (jakby nie było biblia dla prokuratorów), iż tego typu działanie mieści się w kontratypie stanu wyższej konieczności (a jak wy uważacie? mieści się?). I wtedy sąd ocenia, czy dziecko było zabrane, bo rodzic był nietrzeźwy (i tu jednak policja niezbędna, by zbadać), czy Pani z MOPS-u chciała komuś dokuczyć. Jak będzie świadomość prawna, to i istniejące przepisy wystarczą. Klasyczny przykład, pani odstrzeliła złodziejowi kawałek zadu - zdaje się uznano, że przekroczyła granice obrony koniecznej. Ewentualnie więc sąd będzie badał przekroczenie granic SWK, ale pomyślmy, czy naprawdę uzna, iż pracownica MOPSU chciała "porwać" dziecko? Tylko ludziom brakuje odwagi w gruncie rzeczy, a urzędnik tradycyjnie chce mieć, jak mówi mój mąż, były urzędnik "d.pochron" - przepraszam za wyrażenie. Jak przepis będzie mówił, może, o ile zawiadomi Sąd Rodzinny, urzędnicy przestaną się bać. Ale czy są nam potrzebni "tacy" urzędnicy. Zwłaszcza, ze wg słów Sion - i tak zwykle im się nie chce..... Odpowiedz Link
atama Dzieci zbyt łatwo odbierane? 17.11.09, 11:50 Prawie 100 tysięcy dzieci wychowuje się w Polsce poza rodziną – o blisko 10 proc. więcej niż w 2004 roku. Według rozmówców "Rz" główną przyczyną tego wzrostu nie jest demografia, choć od kilku lat dzieci rodzi się coraz więcej. Szukając wytłumaczenia, przypominają historię małej Róży, którą w lipcu tego roku zabrano rodzicom, bo kurator orzekł, że są niezaradni, a w domu panuje bałagan. Sędzia, który dostaje ze szkoły sygnał, że uczeń przyszedł na lekcje głodny, zabiera go do domu dziecka, bo tam dostanie jeść. A czasem lepiej, żeby to dziecko trochę gorzej zjadło, ale miało miłość, która umożliwi rozwój – tłumaczy Polkowski. Marcin Łochowski z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga tłumaczy, że prawo daje sędziom rodzinnym ograniczony wybór. – Możemy albo zabrać dziecko, albo zostawić je w rodzinie. Ale kurator, którego nadzór można ustanowić, nie będzie w stanie codziennie czuwać nad tym, co się dzieje w rodzinie. Ma za dużo podopiecznych. Terapeuta rodzinny Marek Liciński wylicza, że pracowników socjalnych jest tak mało, iż średnio mogą poświęcić jednej rodzinie 30 minut miesięcznie. A i to, gdyby cały czas przeznaczali na pracę w terenie. Więcej w dzisiejszej Rz: www.rp.pl/artykul/392943_Dzieci_zbyt_latwo_odbierane.html Odpowiedz Link
stukotek Re: Dzieci zbyt łatwo odbierane? 20.11.09, 13:51 może off topic, ale nie mogę się powstrzymać. Nadmienię tylko, że do obierania dzieci rodzicom faktycznie muszą być solidne podsatwy. Ale chcialam sie podzielić swoimi spostrzeżeniami z własnego podwórka. Mam w sąsiedztwie rodzinę będącą pod opieką MOPSu i mająca kuratora. Pani chora psychicznie, jej mąż - opiekun całej rodziny i czwórka małych dzieci. Pan miał załatwioną pracę, a do domu miała przyjść opiekunka, żeby mama sama nie zostawała z dziećmi (zapewne z powodu jej choroby). Ale pan się na podjęcie pracy nie zgodził, bo on sam będzie wychowywał swoje dzieci i na tym stanęło. Lenistwo tegoż pana objawia się np, tym również, że jak moja Mama zaproponowala mu, że załaci mu 30 zl za skrzynkę jabłek, które rosną w jego ogródku (nie on sadził to drzewo, bo wprowadzili się nie dawno) to najpierw powiedzial, że zerwie, a następnego dnia stwierdził, że nie będzie jabłek zrywał, bo mu się to nie opłaca a za kilka kolejnych dni jego żona przyszła do nas pożyczyć 12 zł na mleko dla dziecka. Byłam o krok od pójścia do tego pana i wygarnięcia mu co o tym myślę, ale odpuściłam. Pani pieniądze pożyczylam. Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 11:49 Bubel ustawowy, niestety, został potraktowany poważnie (choć nadal uważam, że jest jawnie sprzeczny z pkt 2 art 48 Konstytucji RP, który mówi explicite: "Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu"). Można zaprotestować tutaj: www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php Odpowiedz Link
mary_ann Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 15:22 paszczakowna1 napisała: > Bubel ustawowy, niestety, został potraktowany poważnie (choć nadal uważam, że > jest jawnie sprzeczny z pkt 2 art 48 Konstytucji RP, który mówi explicite: > "Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w > przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia > sądu"). Można zaprotestować tutaj: > > www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php Do mnie tez zwrócono się o poparcie protestu i właśnie miałam zamiar zasięgnąć języka na forum. Czy ktoś z obecnych tu prawników (paszczakówna - help!) lub osób z innych powodów bliżej zorientowanych w temacie i rzeczywistym kształcie projektu mógłby mnie oświecić, jakie są plusy projektu, a jakie zagrożenia? (wiem, ze cały wątek jest na ten temat, ale nie wiem, jak ostateczny kształt projektu ma się do tego, co komentowaliście wyżej) Odpowiedz Link
verdana Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 16:08 Po długich wahaniach podpisałam. Nie jestem zwolenniczka całkowitego nie wtrącania się pańswa w życie rodziny, przeciwnie - uwazam, ze dziecko powinno mieć zapewniona ochrone także przed własnymi rodzicami. Ale ta ustawa pozwala praktycznie odebrać dziecko kazdemu. Sformulowania sa tak ogólne (klapsy, przemoc psychiczna, izolowanie), ze niemal kazdy pod nie podpada. Świetnie wyobrazam sobie roczny szlaban dla dziecka, ktore wpadlo w złe towarzystwo i jest zagrożone narkomania - i co wtedy? Tak myslałam i myslałam, az dobila mnie wypowiedź pewnej tworczyni i obrończyni reformy - przecież jak dziecko się zabierze, to i tak nie jest to decyzja ostateczna - o odebraniu dziecka i jego dalszych losach decyduje sad... To oznacza, ze twórcy reformy mają zerowe pojecie o dziecku i nie widza jakim nieszczęściem jest odseparowanie od rodziców i pobyt w DD nawet na krótki czas. I że poczucia bezpieczeństwa nie da się juz nigdy odzyskać. A na katowanie dzieci nie bedzie to miało żadnego wplywu, niestety. Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 22:52 > Nie jestem zwolenniczka całkowitego > nie wtrącania się pańswa w życie rodziny, przeciwnie - uwazam, ze > dziecko powinno mieć zapewniona ochrone także przed własnymi > rodzicami. Ja też nie. Ale ochrona należy się zarówno dzieciom przed przemocą ze strony opiekunków (też rodziców), jak i dzieciom i rodzicom przed głupotą bądź złą wolą urzędników. I w państwie prawa prawa obywatelskie (też rodzicielskie) ograniczać powinien jedynie sąd, który ma od lat sprawdzone procedury, też odwoławcze, a nie jakiś urzędnik. > Tak myslałam i myslałam, az dobila mnie wypowiedź pewnej tworczyni i > obrończyni reformy - przecież jak dziecko się zabierze, to i tak nie > jest to decyzja ostateczna - o odebraniu dziecka i jego dalszych > losach decyduje sad... Mnie ostatecznie zdopingowała wypowiedź jakiejś pani (może zresztą tej samej), że ludzie którzy się należycie zajmują swoimi dziećmi nie mają czego się obawiać. Nie wiedzieć czemu, natychmiast nóż mi się w kieszeni otworzył. Odpowiedz Link
wiesia140 Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 23:04 A sprecyzowała chociaż co znaczy należycie, bo to można różnie zinterpretować . Z drugiej strony obawiam się ,że niektórzy urzędnicy zechcą stosować takie oddzielenie na wyrost ze strachu, bo za rozszerzeniem uprawnień pójdzie też na pewno rozszerzenie konsekwencji wyciąganych wobec tych urzędników. Dojdzie do tego jeszcze nagonka medialna i efekt gotowy. Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 03.03.10, 23:12 Nie jestem prawniczką, ależ skąd. W podanym linku jest chyba dość rzetelne omówienie zagrożeń, z powołaniem się na odpowiednie punkty projektu, jest też link do pełnego tekstu obecnej postaci projektu. Trudno powiedzieć, czy i jak się różni od tego, co omawialiśmy rok temu, bo wtedy opieraliśmy się na doniesieniach prasowych (nie zawsze przecież kompetentnych), bez dostępnego tekstu. Odpowiedz Link
mary_ann Re: Jugdendamt po polsku? 04.03.10, 19:35 paszczakowna1 napisała: > Nie jestem prawniczką, ależ skąd. A, to przepraszam)) W podanym linku jest chyba dość rzetelne > omówienie zagrożeń, z powołaniem się na odpowiednie punkty projektu, jest też > link do pełnego tekstu obecnej postaci projektu. Rzecz w tym, że tonę w pracy i nie mam czasu tego studiować (w dodatku bez gwarancji, że lektura dokumentów coś mi rozjaśni). A bez takiego rozeznania protestu - z zasady - nie podpiszę. "Niepokój" Episkopatu to dla mnie, wybaczcie, za mało. Chciałam pójść nieco na skróty i oprzeć się na opinii zaufanych i kompetentnych "w temacie" współforumowiczów. Verdano, Paszczakówno - dzięki za już. Verdano - ja też bardzo się boję niemądrych, gorliwych urzędników. Szczególnie w naszym kraju. Nie mam pojęcia, jak w praktyce znaleźć rozwiązanie wyważające prawidłowo ochronę dziecka przed "złymi" opiekunami i tę przed "złymi" urzędnikami. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Jugdendamt po polsku? 04.03.10, 20:23 mary_ann napisała: Nie mam pojęcia, jak w praktyce znaleźć rozwiązanie wyważające > prawidłowo ochronę dziecka przed "złymi" opiekunami i tę przed "złymi" urzędnik > ami. Teoretycznie - podejrzewam że da się znależć takie rozwiązanie. I na tej teoretycznej pewności, tak podejrzewam bazują autorzy powyższego projektu. Natomiast praktycznie - moim zdaniem nie istnieją uniwersalne rozwiązania. Oddanie zaś tak poważnych decyzji jak odebranie dziecka w ręce urzędników samorządowych, to zwłaszcza w małych gminach, jest pomysłem zahaczającym dosłownie o kafkowski świat absurdu. Kłania się tutaj lektura "Procesu" Kafki. W tym przypadku akurat opinia Episkopatu jest dla mnie bardzo miarodajna i podpisałem się pod protestem znajdującym się na linkowanej stronie. Odpowiedz Link
skrzynka-3 Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 08:21 Po dlugich wahaniach podpisalismy.Juz obecnie obowiazujace prawo pozwala odebrac dziecko w przypadku prawdziwej przemocy ale system nie dziala. Czesciowo bo prawdziwej patologii wszyscy sie boja- sasiedzi ale rowniez urzednicy z opieki spolecznej. Wszyscy siedza cicho a szum sie podnosi dopiero jak dziecko ginie albo trafia do szpitala w ciezkim stanie. Moje obawy budzi oddanie spraw w rece urzednikow,oraz niejasne i nieprecyzyjne sformuowania. Mam watpliwosci czy nowa ustawa zmieni cos w sytuacji dzieci naprawde podlegajacych przemocy. W moim odczuciu to nie jest pomoc rodzinie ale jej oslabianie. Jak dosc rzadko mi sie zdarza tym razem zgadzam sie z opinia Episkopatu. Odpowiedz Link
atama Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 08:26 Zastanawiam się, czy mam prawo podpisać protest. Główne argumenty przeciwne projektowi są zgłaszane od strony rodzin normalnych, które obawiają się, że stworzone przepisy zaszkodzą rodzinie. Tym samym wytrącamy narzędzie, które mogłoby pomóc nieść szybką pomoc tym, którzy naprawdę tej pomocy potrzebują. Dzieciom maltretowanym. Wiem, że nie jest sztuką wprowadzić kolejny legislacyjny bubel. Że to nie miejsce na kompromisy. Ale czy nie boimy się na wyrost? Jestem skołowana. Odpowiedz Link
marzek2 Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 08:46 Atamo - masz trochę racji. To jest po prostu bubel ustawowy i straszna szkoda, że w tym samym projekcie znajdują się bardzo mądre i potrzebne propozycje (nakaz opuszczenie mieszkania przez krzywdziciela; zakaz zbliżania się do tych których krzywdzi itp) jak i te bzdurne definicje przemocy. Tylko ja się zastanawiam - co wybrać - możliwość szybkiego zabrania dziecka od rodziców w patologicznej sytuacji (która i teraz istnieje) czy możliwość zabrania moich dzieci na 24 godziny (na początek) przez urzędnika, bo powiedzmy trafię na urzędnika-ateistę albo urzędnika który uzna, że rodzina protestancka jest sektą i wychowywanie w niej zagraża zdrowiu psychicznemu dzieci??? Uważam, że te rozwiązania naprawdę krzywdzonym dzieciom nie pomogą, bo wystarczyłoby zmienić co nieco w istniejącym stanie rzeczy. Dać inne godziny pracy urzędników socjalnych, dać im lepsze wynagrodzenie, lepsze wykształcenie itp. Obowiązkowe szkolenia i kursy dla rodziców niewydolnych wychowawczo. Czy zabranie - nawet tymczasowe dziecka z rodziny, które potem może tam wrócić - jest dla niego rozwiązaniem? Czy rodzice zmienią się z dnia na dzień po zabraniu im dziecka? Bez pomocy, bez konkretnych narzędzi, sposobów, pokazania, że można żyć inaczej - niestety chyba nie... Nie wystarczy powiedzieć "źle wychowujecie swoje dzieci" - trzeba pokazać JAK można wychowywać inaczej. Czytam w wypowiedziach pań z rządu, zwolenniczek ustawy, że ma ona na celu chronić dobro tych krzywdzonych i dotyczy rodzin patologicznych. Tylko że w samej ustawie nie ma zaznaczone, że dotyczy kogoś konkretnego, więc niby dlaczego nie ma być stosowana wobec wszystkich? Odpowiedz Link
mary_ann Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 08:53 Po wahaniach podpisałam. Przeważyła nieufność do polskich urzędników (ich "profil"+ nieprecyzyjność stosowanych w projekcie pojęć to dla mnie potencjalnie mieszanka wybuchowa. Odpowiedz Link
atama Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 09:04 Widzisz Marzek - tego mi właśnie brakowało. Tego: co w zamian? Jeśli nie ta ustawa, to co? Krytykować jest łatwo, gorzej stworzyć sensowną alternatywę. Dlatego dziękuję, bo jestem ignorantką w temacie pracy pomocy społecznej Odpowiedz Link
sunday Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 09:46 > [...] czy możliwość zabrania moich dzieci na 24 godziny > (na początek) przez urzędnika, bo powiedzmy trafię na urzędnika- > ateistę albo urzędnika który uzna, że rodzina protestancka > jest sektą i wychowywanie w niej zagraża zdrowiu psychicznemu > dzieci??? Na sporo dłużej, niż 24 godziny. Zgodnie z projektem ustawy, 24 godziny to miałby ten urzędnik na powiadomienie sądu o fakcie odebrania dziecka. A ile czasu by potem ten sąd weryfikował tę decyzję, to projekt już nie precyzuje. > To jest po prostu bubel ustawowy i straszna szkoda, że w tym > samym projekcie znajdują się bardzo mądre i potrzebne propozycje, > jak i te bzdurne definicje przemocy. No właśnie... Odpowiedz Link
marzek2 Re: Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 10:10 Mnie się wydaje, że normalnie funkcjonującym rodzinom takiej "pomocy" nie trzeba. Natomiast tym, które mają problemy trzeba pomóc inaczej. I większe rekstrykcje wiele nie zmienią. Bo jak to jest, że w naprawdę drastycznych przypadkach (śmierć dziecka, katowanie, pobyt w szpitalu) najczęściej te rodziny SĄ pod opieką MOPSU czy innych organizacji społecznych i nikt jakoś problemu nie dostrzegał? Albo udawał, że nie dostrzega Dopiero gdy dzieje się tragedia wtedy jest alarm. Czytam gdzieś, że pracownicy socjalni mają ustalone godziny pracy. Łatwo przewidzieć przecież, że gdy taka pani jedna czy druga będzie wiedzieć o wizycie pani z MOPSU, posprząta mieszkanie, umyje dziecko, przechowa pijanego męża u sąsiadów... i już problemów nie widać tak bardzo. I myślę, że zabranie dziecka takiej rodzinie jej standardów wychowawczych nie zmieni. Bo na przykład są pozostałe dzieci, które powiedzmy są starsze, umieją się obronić, ale są nadal "wychowywane" w ten sam sposób. Trzeba - mówiąc górnolotnie -zacząć od podstaw... Ja wiem, że jeśli moje dziecko w końcu samo się nie przekona, że warto coś tam robić, to ja mogę wyciągać konsekwencje, błagać, grozić wręcz.. i co z tego? Jesli samo w środku nie będzie miało odpowiedniej postawy i tak zrobi to co zechce - na przykład gdy ja nie będę miała możliwości sprawdzenia, czy mnie przy nim po prostu nie będzie. Powierzchowne zmiany starczają na krótko I podobnie jest z takimi rodzinami, jeśli ci rodzice nie zmianą patrzenia na to, czym jest rodzina, czy jest wychowanie dzieci, to takie powierzchowne zmiany (choć czasem potrzebne, choćby w celu chronienia dzieci) nie wystarczą na dłuższą metę. Odpowiedz Link
sulla Re: Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 10:27 No właśnie, właśnie, jeżeli opieka społeczna nie jest w stanie zauważyć u swej podopiecznej kilku ciąż i zniknięcia kilku noworodków, które potem zostają odkryte w beczkach, to nagle po nowelizacji zacznie zauważać? Chcemy dac większe uprawnienia, ale nie zastawiamy się komu chcemy je dać. To jest tak, jak napisała Marzek - najpierw trzeba zastanowić się, co zrobić, żeby opieka społeczna w ogóle wypełniała swoje zadania, a dopiero potem zwiększać uprawnienia. Odpowiedz Link
atama Re: Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 10:30 zdaje się, że ktoś wyżej pisał już o tym. chyba jest tak, że te panie są wysoce zdemotywowane brakiem skuteczności swojej pracy. proponowane zmiany miały by na tę motywację być może jakiś wpływ... Odpowiedz Link
sulla Re: Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 10:47 atama napisała: > zdaje się, że ktoś wyżej pisał już o tym. chyba jest tak, że te > panie są wysoce zdemotywowane brakiem skuteczności swojej pracy. > proponowane zmiany miały by na tę motywację być może jakiś wpływ... Tak sądzisz? Ja raczej w to wątpię. No nie mam zaufania po prostu. Wolałabym projekt, który zabezpieczałby w jakikolwiek sposób dzieci przed nadużyciami ze strony urzędników. Bo i takie mogą się niestety zdarzyć, ba, już się zdarzają. Odpowiedz Link
atama Re: Na sporo dłużej, niż 24 godziny... 05.03.10, 10:33 > I podobnie jest z takimi rodzinami, jeśli ci rodzice nie zmianą patrzenia na to > , > czym jest rodzina, czy jest wychowanie dzieci, to takie powierzchowne zmiany > (choć czasem potrzebne, choćby w celu chronienia dzieci) nie wystarczą na > dłuższą metę. No nie przesadzajmy. Nie wierzę w jakiekolwiek zewnętrznie narzucone systemy, które miałyby wyeliminować patologie ze społeczeństwa. Edukacja jak najbardziej tak, ale tu chodzi w pierwszej kolejności o zabezpieczenie podstawowych potrzeb dzieci: życia i zdrowia. Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: Jugdendamt po polsku? 05.03.10, 11:40 > Atamo - masz trochę racji. To jest po prostu bubel ustawowy i straszna szkoda, > że w tym samym projekcie znajdują się bardzo mądre i potrzebne propozycje (naka > z > opuszczenie mieszkania przez krzywdziciela; zakaz zbliżania się do tych których > krzywdzi itp) jak i te bzdurne definicje przemocy. Dokładnie - są w tej ustawie rzeczy sensowne i potrzebne. Ale są bzdury, i to groźne bzdury. > Tylko ja się zastanawiam - co wybrać - możliwość szybkiego zabrania dziecka od > rodziców w patologicznej sytuacji (która i teraz istnieje) czy możliwość > zabrania moich dzieci na 24 godziny (na początek) przez urzędnika, bo powiedzmy > trafię na urzędnika-ateistę albo urzędnika który uzna, że rodzina protestancka > jest sektą i wychowywanie w niej zagraża zdrowiu psychicznemu dzieci??? Tobie, Marzek, pewnie nie. Ale komuś, kto zwrócił się kiedyś do opieki społecznej w jakiejkolwiek sprawie (o wsparcie finansowe, o ochronę przed przemocą), jak najbardziej. Pozwolę sobie przekopiować post kobiety (z innego forum gazetowego), która miała założoną niebieską kartę z powodu przemocy ze strony męża: " Przy pierwszej wizycie chciała [kuratorka] zabrać dzieci tymczasowo, bo cała podłoga w pokoju zasłana była zabawkami różnej maści, a na fotelu piętrzył się stos prania świeżo przyniesionego z podwórka. Wczoraj stwierdziła, że nie przez to, tylko "widok dzieci zimą w samych majtkach i koszulkach z krótkim rękawkiem nie jest widokiem normalnym". Jak widać, nie tylko za bałagan mogą dzieci zabrać, ale też za nietypowe ubranie w MIESZKANIU zimą.... ŻADNA z kuratorek nie wpadła na pomysł, aby obejrzeć sobie dziecko choćby przez podniesienie koszulki czy nogawek aby sprawdzić, czy dzieci nie są bite. [...] Kuratorki nie sprawdziły tego, co najważniejsze - śladów na ciele, zachowania dzieci (czy nie boją się przy nas rozmawiać na trudne tematy). Sprawdziły za to ilość pokoi, obecność pralki, zawartość lodówki i porządek (czysto mam zawsze, ale bałagan często). " Moim zdaniem, efekt tej ustawy byłby taki, ze rodzice potrzebujący pomocy baliby się o nią zwrócić (już robią to niechętnie, bo ryzykują znaczne naruszenie prywatności), ze strachu przed utratą dzieci. Aczkolwiek mam na tyle zaufania do naszego systemu legislacyjnego, że mam nadzieję, że ustawa w obecnym kształcie i tak przepadłaby w Trybunale Konstytucyjnym. Odpowiedz Link
atama Re: Jugdendamt po polsku? 04.03.10, 09:26 Czy projekt nowej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy spowoduje, że będzie się odbierać rodzicom dzieci za klapsa? Co na temat projektu mówią politycy koalicji, opozycji, i działacze społeczni? >> tygodnik.onet.pl/30,0,42252,artykul.html Odpowiedz Link
sunday Tygodnik chyba nie do końca pisze prawdę... 04.03.10, 10:03 Tygodnik pisze: "Weryfikacja sądowa nastąpi w ciągu 24 godzin od decyzji pracownika socjalnego." To chyba nieprawda - pracownik odbierający dziecko rodzinie, według projektu, będzie miał obowiązek powiadomić sąd w ciągu 24 godzin. A ile to potem będzie trwała weryfikacja, to inna sprawa. Odpowiedz Link
atama oświadczenie Rady Episkopatu 04.03.10, 11:38 Pełen tekst oświadczenia Rady Konferencji Episkopatu Polski do spraw Rodziny: Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny z niepokojem odbiera informacje związane z przygotowaniem ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Budzi ona uzasadnione obawy rodziców, wielu środowisk społecznych, a zwłaszcza organizacji rodzinnych. W trakcie prac nad ustawą nie zostały uwzględnione postulaty Zespołu ds. Rodziny działającego w ramach Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu Rzeczpospolitej Polskiej i Konferencji Episkopatu Polski oraz wielu reprezentantów organizacji katolickich. Uznając potrzebę przeciwdziałania przemocy w każdym środowisku, w tym także środowisku rodzinnym, uważamy, że należy zawsze dbać o to, aby proponowane rozwiązania były proporcjonalne do problemu, racjonalne i sprawiedliwe. Niestety, wiele rozwiązań wspomnianej nowelizacji narusza wolność jednostki i autonomię rodziny. Skutkiem uchwalenia takich przepisów może być masowe kontrolowanie rodzin, nawet wbrew ich woli i bez wystarczającego uzasadnienia, utrudnianie wychowania dzieci i dalsze osłabienie więzi rodzinnych. Apelujemy do parlamentarzystów, aby nie godzili się na rozwiązania, godzące w niezbywalne wartości, takie jak prawo rodziców do wychowania dzieci według wyznawanych zasad, prawo dziecka do opieki ze strony biologicznych rodziców oraz prawo do autonomii i intymności życia rodzinnego. Rodzinom przeżywającym trudności potrzebne jest wielorakie wsparcie państwa, instytucji społecznych i ludzkiej życzliwości, a wszystkim niezbędna jest dalekowzroczna strategia polityki prorodzinnej. Istotną pomocą w wychowaniu dzieci i młodzieży do życia rodzinnego będzie także kształtowanie pozytywnego obrazu rodziny w ramach edukacji i w środkach społecznego przekazu. W imieniu Rady KEP ds. Rodziny bp Kazimierz Górny, Przewodniczący Rady Odpowiedz Link
otryt Podpisałem sprzeciw przeciwko nowelacji ustawy 08.03.10, 11:16 Podpisałem już dawno ten protest. Jestem zdecydowanie przeciw nowelizacji ustawy z 29 lipca 2005 roku. W tym czasie nastąpił pewien spadek ilości prawomocnych wyroków za przemoc domową. Można zapytać, dlaczego tak nagle chcą zmieniać całkiem nową ustawę, w czasie gdy liczba przypadków przemocy spada? Miernikiem są tu dane o ilości prawomocnych wyroków za przemoc domową (rok 2001 – 24200, rok 2007 – 15233). Moim zdaniem diagnoza o skali przemocy jest nierzetelna. Zamiast liczyć skazujące wyroki, liczby interwencji policji, szpitali, szkół, niebieskiej linii, itp., posłużono się badaniami SONDAŻOWYMI, zadając jedno pytanie: Czy znasz przypadki przemocy domowej? Większość odpowiedziała, że zna. Na tej podstawie oszacowano, że problem dotyczy 50-60 procent rodzin. Myślę, że wiele można poprawić, aby pomóc rodzinom, gdzie jest prawdziwa przemoc, gdzie osoby bite i poniewierane zgłaszają to na policji lub do innych służb. Ich zgłoszenia są lekceważone. Nie dostają realnej pomocy. Te wszystkie głośne przypadki, które oglądaliśmy w telewizji, gdzie zakatowano dzieci. Tam różne MOPSy, policja, kuratorzy byli od lat w tych domach i żadnej pomocy nie potrafili udzielić, a co gorsza nie potrafili zaradzić nieszczęściu. Zamiast więc ingerować w życie polowy rodzin w Polsce, lepiej realnie pomóc tym naprawdę zagrożonym. Wiele problemów w rodzinach wynika z biedy, chorób w rodzinie i bezrobocia. To generuje kolejne poważne problemy społeczne z alkoholizmem jako zjawiskiem wtórnym. Gdzie alkohol jest przejawem rozpaczy i beznadziei (alkoholizm bywa też pierwotną przyczyną bezrobocia, chorób i biedy, czasem trudno dojść, co było najpierw). Wg badań w Polsce co trzecie dziecko, szczególnie na terenach po dawnym PGR-ach cierpi biedę i głodne idzie do szkoły. Czy te wszystkie dzieci nasze państwo chce umieścić w domach dziecka? Tak jak umieszczono 11-letnigo Sebastiana, dlatego, że matka nie miała pieniędzy by leczyć się z depresji, a ojcu amputowano nogę z powodu cukrzycy. Nasze państwo woli płacić 4000 PLN za utrzymanie dziecka w placówce, niż dać tej rodzinie w ramach zapomogi 2000 PLN, by mogli sobie kupić leki i proszek do prania. Już słyszę ten chór oburzonych, że nie godzą się na to, by z ich podatków utrzymywać darmozjadów i nieudaczników. O skali problemów społecznych świadczy ciągle rosnąca liczba samobójstw. Ta liczba jest jednak ukrywana, popsułaby propagandę sukcesu, głoszoną od 20 lat. Państwo jest tak słabe, że nie potrafi nawet zadbać o to, by ludziom pracującym wypłacali pensję na czas, od lat nie może nic zrobić z szarą strefą. Olbrzymie rzesze ludzi pracują, nie płacąc na ZUS. Pojawią się miliony ludzi chorych, których nikt nie chce leczyć i nie mają wypracowanej żadnej emerytury. Państwo, w swoim cyniźmie, przerzuca za to wszystko odpowiedzialność na rodziny. Państwo nie potrafi sobie poradzić z przemocą w szkole, nie reaguje na przemoc w mediach. Dzieci jako najsłabsze ogniwo systemu, odczuwają problemy społeczne najmocniej. Wielu ludzi, w tym bardzo młodych, jedyną szansę na lepsze życie widzi w emigracji. Kuriozalna jest definicja rodziny zapisana w ustawie, gdzie rozszerza się rodzinę o osoby wspólnie zamieszkujące LUB wspólnie gospodarujące. Rodzina jest więc chłopcem do bicia, za to wszystko co dzieje się w konkubinatach i innego typu związkach. Wprowadza się zamęt w głowach, podyktowany ideologią nowego wspaniałego świata, który nowi postępowcy chcą budować, lecz tradycyjnie rozumiana rodzina stoi im na przeszkodzie. Odpowiedz Link