Dodaj do ulubionych

oszustwo czy nadzieja?

29.05.09, 21:05
Może pomyslicie, że jestem idiotką i ostatnią naiwniaczką, że w
ogóle takie pytanie stawiam. Ale niech moja choroba mnie
usprawiedliwi - tonący się chwyta brzytwy. W chwili obecnej nikt mi
nic innego nie podaje, a wszystko co dotychczas podano okazało się
nieskutecznesad Myślę, że kto sam jest/był chory, lub ma kogoś
chorego w rodzinie, moje pytanie zrozumie.
No więc moja mama przyniosła mi do poczytania artykuł w
bardzo "naukowej" gazetce (nie pamiętam co to było, jakaś "Chwila
dla Ciebie", "Życie na gorąco" czy coś równie mądrego). Napisany
przez lekarza (ale kto to sprawdzi, czy taki lekarz w ogóle
istnieje?), zachwalający biorezonans. I wypowiedzi osób, które
ozdrowiały po nim.
Mam takie podskórne poczucie, że to coś w rodzaju nic nie wartych
środków na odchudzanie (które odchudzają tylko portfele, a na
reklamie kobieta w ciągu miesiąca schudła 30 kg), czy jakichś łóżek
Seragem, bransoletek magnetycznych i tym podobnych. Ale może ktoś z
Was słyszał? Bo jeśli to daje jakąkolwiek nadzieję...

trochę jest tutaj:
brtbiorezonans.republika.pl/
jeszcze trochę tutaj:
www.odczulanie.pl/aparat.html
Nie wiem, jak niby coś miałoby sprawić, że wyleczą się stawy,
tarczyca, serce, zlikwidują się zwyrodnienia i alergie i jeszcze w
dodatku zwalczy się nałóg - no nie brzmi to przekonujaco.
Napiszcie, co o tym myślicie.
Nic nie wiem na temat kosztów
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: oszustwo czy nadzieja? 29.05.09, 21:10
      chyba jednak oszustwosad

      www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/1011
      • verdana Re: oszustwo czy nadzieja? 29.05.09, 21:14
        Sama nie wiem. Teoretycznie nie wierzę w biorezonans i wszelkie
        alternatywne metody leczenia. No, ale cóż tu ukrywac - kiedy córka
        miała uczulenie poszlam na ten biorezonans, aby wykryli na co (żal
        mi było zaczynac od kłucia dziecka, a testów z krwi jeszcze nie
        robiono).
        Dostalam listę tego, na co dziecko jest uczulone, a nie byla to
        lista typowa (wtedy sprawa bylaby latwa). M.in. była tam soja i
        marchewka. Przestalam dawac na pół roku te produkty.
        Mieli rację. 100%.
        Wiec o ile Cie stać - to o ile wiem zupelnie nieszkodliwa metoda.
        Najwyżej nie pomoze. Natomiast o ile to drogie - to bym się
        zastanowila.
        • minerwamcg Re: oszustwo czy nadzieja? 30.05.09, 05:53
          Jestem tego samego zdania, co Verdana - jeśli niedrogo i
          nieszkodliwie, można spróbować, a nuż pomoże. Jeśli drogo i/lub jest
          jakieś ryzyko zaszkodzenia sobie - nie warto.
          • mamalgosia Re: oszustwo czy nadzieja? 30.05.09, 13:37
            nie wiem, czy nieszkodliwe, to oni piszą, że nie.
        • mamalgosia verdano 30.05.09, 13:34
          Skoro korzystałaś, to czy możesz mi powiedzieć, jakiego rzędu była
          to kwota? Oni podają tylko numery telefonów - sądzę, że po to by się
          umówić na wizytę, a nie zeby podawać cenę. Choć - z drugiej strony -
          podanie ceny ma sens, bo po co rezerwować dla kogoś termin, kto na
          miejscu i tak zrezygnuje, bo go koszt powali?
          • verdana Re: verdano 30.05.09, 16:51
            Wybacz, nie pamietam, to bylo gdy dziecie bylo w pierwszych klasach,
            a teraz studia konczy... Ale na pewno nie bylo to drogie, bo wtedy
            na drogie po prostu nie bylo mnie stać.
    • nati1011 Re: oszustwo czy nadzieja? 29.05.09, 21:48
      Mamalgosiu - ja wypróbowałam już chyba wszystkie metody
      niekonwecjonalne - no, dużo w każdym razie. Jedyną, która mogę
      polecić to zioła. I to tez nie na zasadzie tego co modne, ale
      dobrane przez lekarza.

      NIe wiem na co chorujesz - jeżeli chcesz może napisz na priva, a nuż
      coś uda sie wymyśleć (niestety doświadczenie "medyczne" mam całkiem
      spore - ale tak jeszcze sobie myślę: pod Wrocławiem i gdzieś na
      śląsku są 2 szpitale Bonifratów. Oni - oprócz medycyny
      konwecjonalnej - od wieków uprawiają ziołolecznictwo i bilansują
      zdrową dietę. I to wypróbowałam na sobie, tudzież było praktykowane
      w rodzinie i moge potwierdzić, ze sie sprawdza. Sama wybierałam sie
      na konsultację (z opcją położenia do szpitala) ale pomogło mi samo
      dobranie ziół na podstawie objawów.

      tu masz namiara na ojca Grande, ale tam jest wiecej możliwości. Ty
      nawet nie masz tak daleko.
      www.prometeusze.pl/o_grande.php
      Wszystkie wynalazki: masaże, naświetlania, akupunktura, diety
      oczyszczające, herbalife itp itd w moim przypadku okazały się
      CAŁKOWICIE nieskuteczne. Nie zaobserwowałam nawet efektu placebo -
      a jeżeli - to najwyzej po pierwszym zabiegu sad A do biorezonansu
      zniechęciłą mnie sama pani, kóra się tym w moim mieście zajmowała -
      znałam ją z pracy i ona sama stwierdziła, ze to pic na wode, ale
      ludzie kupują, a przeciez nieszkodliwe sad
      • mamalgosia Re: oszustwo czy nadzieja? 30.05.09, 13:37
        Ale to wszystko o wątrobie, co tam piszą. Ten akurat organ, który
        mam zdrowy (do czasu zapewne, to czym się teraz faszeruję pewnie nie
        pozostanie bez echasad )
        • nati1011 Re: oszustwo czy nadzieja? 30.05.09, 19:55
          podałam ten wątek, bo tam jest adres i telefon.

          Bonifraci leczą wszystko - prowadza normalne szpitale. O. Grande
          jest tylko felczerem - nie lekarzem, ale wśród zakonników są tez
          lekarze. Ja też akurat wątrobę mam zdrową smile chyba... wink

          myślę, ze najlepiej byłoby zadzwonić (lub napisać) - może
          bezpośrednio do szpitala - i zapytać.
        • nati1011 szpital kraków 30.05.09, 19:57
          www.bonifratrzy.krakow.pl/index1.html
        • nati1011 szpital łódz 30.05.09, 19:59
          www.bonifratrzy.lodz.pl/?p=/szpital_bonifratrow/
        • nati1011 Re: oszustwo czy nadzieja? 30.05.09, 20:02
          a podobno niedługo bedzie też w Katowicach smile
    • ula27121 Re: oszustwo czy nadzieja? 30.05.09, 11:25
      Nadzieja na pewno. A czy oszustwo....znam kilka osób, którym takie oszustwa
      pomogły. Nie mam zdania na ten temat. Podejrzewam, że ja w chorobie próbowałabym
      wszystkiego co nie szkodliwe i co nie zakazane.(Próbowałabym bez względu na cenę)
    • rycerzowa Re: oszustwo czy nadzieja? 30.05.09, 14:03
      Przyznam się,że ja też uciekłam się do biorezonansu, w przystępie rozpaczy, nie
      wierząc w pozytywny skutek, na zasadzie " nie zaszkodzi, a nuż pomoże".

      Obie moje córki w wieku nastoletnim dostały makabrycznego uczulenia na pyłki
      traw i drzew.
      Klasyczne odczulanie nie pomagało, leki otumaniały.

      Testy "biorezonasowe" były w zasadzie zgodne z tymi oficjalnymi, tyle, że lista
      czynników uczulających okazała się znacznie dłuższa.
      Ale to mnie nie przekonało - w końcu większość z nas ma uczulenie na to samo.

      Ale już po pierwszym "seansie" starsza córka swobodnie przeszła wśród drzew obok
      uczelni, gdzie "jeszcze wczoraj" ją dusiło.
      W sumie - obu dziewczynom znacznie pomogło.

      Najważniejsze,że wtedy do metody przekonała się sama córka; może to był efekt
      placebo?
      Tak czy owak po latach przywiozła z zagranicy swego 2-letniego synka, by go
      odczulić na mandarynki, bo mały miał wysypkę.
      Biorezonansowy test wykazał,że mandarynki są ok, a dziecko jest uczulone na
      pszenicę (nie na gluten).
      Chłopak wreszcie najadł się mandarynek do syta, i nic mu nie było. Chleb
      pszenny odstawiono na dwa tygodnie plus 3 seanse odczulania. I jest w porządku.
      Szarlataneria czy nie - najważniejsze,że czasem działa.
      Z tego, co wiem, pomaga na alergię wziewną i pokarmową, ponoć łącznie z celiakią.

      Ceny?
      W dużych miastach jest drożej.
      Znajomi wozili dzieci do małego miasteczka, gdzie ceny były dwukrotnie niższe.
      U nas (Poznań) test to sto kilkadziesiąt PLN, ale zdarzają się u nich często
      promocje.
      Trzykrotne odczulanie to razem około 300złotych.



    • maika7 Re: oszustwo czy nadzieja? 30.05.09, 15:46
      > W chwili obecnej nikt mi
      > nic innego nie podaje, a wszystko co dotychczas podano okazało się
      > nieskutecznesad

      Mamalgosiu, a wiadomo co jest przyczyną choroby? wada organizmu?,
      bakterie (lub inne drobnoustroje?), zmiany patologiczne jakiegoś
      narządu? rozrost niekontrolowany komórek?
      Bo od przyczyny zależy chyba skutecznośc róznych "działań
      zastępczych"

      M.
    • iwciab Re: oszustwo czy nadzieja? 30.05.09, 23:58
      może tu znajdziesz coś na ten temat, pozdrawiam i życzę zdrowia
      www.awronka.nazwa.pl/bazya/pseudomedstrona.htm
    • mmb Re: oszustwo czy nadzieja? 01.06.09, 08:14
      Nad biorezonansem i innymi tego typu wynalazkami pastwi sie blog "bedac mlodym
      fizykiem" szczegolnie polecam wpis
      mlodyfizyk.blox.pl/2007/06/Rosja-makabryczne-eksperymenty-na-akademii-1.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka