Wątek jest pokłosiem Bożego Ciała. Przy jednym ołtarzu ksiądz
zagrzmiał (a głos ma mocny

w krótkiej homilii o tym, jak
niektórzy sobie po trochu odejmują duchowego pokarmu, jak
doprowadzają się w ten sposób do duchowej anoreksji. Moim zdaniem
trafne porównanie. Mówił o odchudzaniu, a to z tego
zrezygnuję, to z owego, jeden sakrament, jedno nabożeństwo,
modlitwa i tak krok po kroku... Pytał też, nie gdzie jesteśmy w niedzielę, bo zakłada, że na mszę przychodzimy, ale gdzie
jesteśmy w tygodniu, gdy w kościołach odprawiana jest Eucharystia.
I tak zakończył tubalnym głosem, wołając: gdzie jesteście?
Muszę przyznać, że poruszjące to było.
...I sama wiem, jak łatwo jest odchodzić.