Dodaj do ulubionych

duchowa anoreksja

13.06.09, 11:53
Wątek jest pokłosiem Bożego Ciała. Przy jednym ołtarzu ksiądz
zagrzmiał (a głos ma mocny smile w krótkiej homilii o tym, jak
niektórzy sobie po trochu odejmują duchowego pokarmu, jak
doprowadzają się w ten sposób do duchowej anoreksji. Moim zdaniem
trafne porównanie. Mówił o odchudzaniu, a to z tego
zrezygnuję, to z owego, jeden sakrament, jedno nabożeństwo,
modlitwa i tak krok po kroku... Pytał też, nie gdzie jesteśmy w niedzielę, bo zakłada, że na mszę przychodzimy, ale gdzie
jesteśmy w tygodniu, gdy w kościołach odprawiana jest Eucharystia.
I tak zakończył tubalnym głosem, wołając: gdzie jesteście? smile
Muszę przyznać, że poruszjące to było.
...I sama wiem, jak łatwo jest odchodzić.
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: duchowa anoreksja 13.06.09, 14:03
      bardzo trafne porónanie. Poruszyło mnie.
      • kochmama Re: duchowa anoreksja 14.06.09, 08:47
        Mnie także.
    • atama Re: duchowa anoreksja 14.06.09, 16:13
      Drażnią mnie bardzo tego typu teksty rzucane z ambony. Zawsze
      uważałam, że to okropne niedopasowanie treści do obecnych i
      słuchających. Opowiadanie o kiełbasie w piątek, o zakupach w
      niedzielę, o odwiedzaniu kościoła tylko na pasterkę, nie
      przyjmowaniu kolędy itp. ludziom, którzy akurat w tym kościele SĄ...
      Dlatego zaskoczona przyznam jestem, że jednak takie słowa docierają
      i mogą coś przemienić. Że WAM się spodobało.
      To chyba kwestia wrażliwości. Ja zawsze się w takich momentach boję,
      że ksiądz sam ludzi od kościoła odstrasza.
      I zaznaczam, że nie chodzi mi o to, żeby się proboszcz próbował za
      wszelką cenę przybodobać. Bynajmniej. Nie lubię obniżania
      poprzeczki, szczególnie w Kościele.
      • isma Re: duchowa anoreksja 14.06.09, 18:58
        Eeeee, Atama, to Ty nie wiesz, co to sa tresci niedopasowane do obecnych wink)).
        Jeden biskup, zwracajac sie do zgromadzonych licznie w pewnej krakowskiej
        swiatyni kaplanow, zakonnikow, zakonnic i reprezentacji instytutow zycia
        konsekrowanego, wyglosil kazanie o atakach na rodzine we wspolczesnym swiecie,
        przypominajac, ze rodziny nalezy wspierac, i stwarzac warunki, by mogly one byc
        coraz szczesliwsze i liczniejsze. Zakonczyl zas skierowanym do obecnych gromkim
        wezwaniem: "A teraz BRAC SIE DO ROBOTY!" wink)).

        A powaznie(j).
        Akurat na Boze Cialo to sie pojawia w kosciele spora grupa katolikow, no,
        rytualnych. Takich co to uwazaja procesje za wazniejsza od Mszy sw. i po
        wszystkim obrywaja kwiatki z oltarzy "na szczescie". I dobrze jest dobitnie
        powiedziec, dla Kogo wlasciwie przyszli. To raz.

        Dwa - mysle, glebiej patrzac, ze nikt nie jest wolny od pokusy "plasterkowania".
        To jest to, o czym sie mowilo w czytaniu mszalnym w piatek: jesli patrzysz
        pozadliwie, juz dopuszczasz sie cudzolostwa. Jesli, dajmy na to, tak w ogole to
        czlowiek porzadny katolik jest, ale uwaza, ze wlasciwie z ta spowiedzia uszna
        (zwlaszcza u proboszcza, ktory sam ma to i owo za... uszami) to jednak lekka
        przesada? Ze raz do roku trzeba, ale bez specjalnego przekonania...?

        Trzy. Z ta anoreksja to moze rzeczywiscie furor retoryczny troche kaznodzieje
        poniosl, ale mnie tez zdumiewa, jak mozna np. spedzic pol godziny na
        nabozenstwie blagalno-wynagradzajacym za straszliwe grzechy narodu polskiego
        (wsrod ktorych poczesne miejsce znajduje poddanie sie wplywom masonerii ;-O), po
        czym odwrocic sie na piecie i wyjsc z kosciola, w ktorym wlasnie rozpoczyna sie
        Eucharystia...
        I mysle, ze mowienia o tym, ze to jest najwiekszy skarb, jaki Kosciol ma -
        czasem skarb tak nieefektowny, tak zanurzony w powszedniej rutynie - nigdy dosc.

        Wiec. Nie moge powiedziec, zeby te slowa we mnie wywolaly jakis szczegolny
        wstrzas, zwlaszcza ze my sie staramy rzeczywiscie codziennie na te Msze sw.
        dotrzec. Ale uwazam je za celne. A nawet bardzo celne.
        • nati1011 Re: duchowa anoreksja 15.06.09, 10:30
          isma napisała:


          Zakonczyl zas skierowanym do obecnych gromkim
          > wezwaniem: "A teraz BRAC SIE DO ROBOTY!" wink)).

          Isma, gdzie ty znajdujesz takie perełki? U nas to jakoś strasznie
          nudno wyglada wink


          > Trzy. Z ta anoreksja to moze rzeczywiscie furor retoryczny troche
          kaznodzieje
          > poniosl, ale mnie tez zdumiewa, jak mozna np. spedzic pol godziny
          na
          > nabozenstwie blagalno-wynagradzajacym za straszliwe grzechy narodu
          polskiego
          > (wsrod ktorych poczesne miejsce znajduje poddanie sie wplywom
          masonerii ;-O), p
          > o
          > czym odwrocic sie na piecie i wyjsc z kosciola, w ktorym wlasnie
          rozpoczyna sie
          > Eucharystia...


          coraz cześciej widzę - przynajmniej w niektórych parafiach, ze
          nabożeństwa odbywają sie po mszy, choć oczywiście gro ludzi
          przychodzi na nie w okolicach komunii sad

          Dla mnie osobiście wszelkiej masy nabożeństwa - poza drogą krzyżową -
          jakoś trochę nie takie są. Takie troche pod publiczkę - głównie
          mocno wiekową - wyklepane, bezmyślne, bezrefleksyjne.... Dla mnie za
          mało w tym jest ciszy i skupienia, a za duzo słów.


          a tak OT to gdzie są ci masoni? Po wielu poszukiwaniach paru Żydów w
          Polce znalazłam (u nas to łatwiej o Ukraińców), ale masoni?
      • mama_kasia Re: duchowa anoreksja 14.06.09, 19:09
        > ludziom, którzy akurat w tym kościele SĄ...

        Ale właśnie ksiądz wyraźnie podkreślił, że to nie chodzi o
        mszę niedzielną, czy w uroczystość, bo założył, że słuchacze
        na mszę chodzą. Pisałam o tym. Mówił o bogactwie, które
        jest dostępne codziennie - a jednak w tygodniu na mszy
        grastka kilkunastu, a może 20, 30 tych samych osób.
        O tym było ta homilia i ja, chociaż chadzam w tygodniu na
        mszę również, uznałam, że jest do mnie. No bo jednak nie
        dość doceniam dar Eucharystii.
        • nati1011 Re: duchowa anoreksja 15.06.09, 10:23
          pisałaś. I z opisu to wasze kazanie mi sie podobało.

          Mój proboszcz 3 lata temu zaserwował nam coś odwrotnego. Cąłe
          kazanie przed procesją poświecił na łajanie OBECNYCH, ze jest ich
          tak mało. W kazaniu nie było nic wiecej poza wyliczanką, kiedy to
          jak mało sobób było w kościele. Powiem szczerze, że gdyby nie to, ze
          byłam z dzieckiem to bym wyszła z tej mszy sad
    • mamalgosia Re: duchowa anoreksja 14.06.09, 17:23
      Ciekawa jestem, czy możliwa jest przeciwna sytuacja. Na przykład
      duchowe obżarstwo - że już o niczym więcej się nie myśli, tylko żeby
      jeść i jeść więcej, przestaje się liczyć to, co jedzeniem nie jest?
      I ludzie przestają obchodzić?
      Albo jakaś bulimia - że już innego wyjścia nie ma jak tylko
      zwymiotować? Przypominam sobie, w jakim stanie wracałam z rekolekcji
      oazowych - nawiedzona dosłownie. Nie, to nie był mój normalny stan i
      nie jest to stan, który chciałabym osiągnąć.

      • nati1011 Re: duchowa anoreksja 15.06.09, 10:20
        Duchowe obżarstwo wg mnie jest tez możliwe. Jeżeli ktoś zapomina o
        swoich obowiązkach i tylko na nabożeńśtwa lata. Żeby daleko nie
        szukać, moja córeczka miała taki okres. Jak nie chciało jej się w
        domu pomagać, lub lekcji odrabiać to latała na wszystkei msze i
        litanie wink i oczywiście głoąsno krzyczała, ze rodzice jej sie
        modlic nie pozwalają, bo najpierw każą śmieci wynieść.

        Ja pamietam nawet kazanie na ten temat - chyba czytane - że matka i
        mężatka, to najpierw ma sie o obiad i dzieci zatroszczyć, a dopiero
        potem do kościoła lecieć.
    • rycerzowa Re: duchowa anoreksja 15.06.09, 10:31
      Aluzja w wypowiedzi księdza bardzo czytelna.
      1. Jeśli dla uzyskania zgrabnej sylwetki drastycznie a niemądrze ograniczymy
      odżywianie, to się może okazać,że wpadniemy w chorobę, anoreksję, i przestaniemy
      całkiem jeść. A jeśli się zmusimy (albo ktoś nas zmusi), to i tak nie odczujemy
      żadnego smaku.
      Taki stan jest groźny dla zdrowia, a w dodatku pozbawia nas części radości z życia.

      2. Jeśli więc dla uzyskania "modnej" duchowej sylwetki zrezygnujemy ze
      wszystkich niby dodatkowych elementów duchowego pokarmu, a zostawimy tylko to,
      co konieczne, obowiązkowe, to się może okazać, że to za mało,że poniesiemy
      szkodę na duchowym zdrowiu.
      A w końcu i na to minimum nie będziemy mieć ochoty, okaże się to przykrym
      obowiązkiem.

      Ale z drugiej strony...
      Mamagłosia ma rację - skoro istnieje duchowa anoreksja, to istnieje i bulimia.
      Nazywa się to swojsko dewocja, i wywołuje odruch wymiotny.
      Najczęściej u dzieci, które ganiane do modlitw i na wszystkie możliwe
      nabożeństwa i uroczystości, po uzyskaniu jakiej takiej samodzielności przechodzą
      w stan duchowej anoreksji.
      Bo tak działa ten mechanizm.

      Teraz pytanie - gdzie jest złoty środek?
      • mama_kasia Re: duchowa anoreksja 15.06.09, 10:53
        > Teraz pytanie - gdzie jest złoty środek?

        w zdrowym odżywianiu wink)))

        Tak, słusznie, w bulimię też można popaść.
        • rycerzowa Re: duchowa anoreksja 15.06.09, 12:06
          mama_kasia napisała:

          > > Teraz pytanie - gdzie jest złoty środek?
          >
          > w zdrowym odżywianiu wink)))

          Łe, ale co to za życie bez grilla, lodów, majowego,
          i pielgrzymki... wink
      • nati1011 Re: duchowa anoreksja 15.06.09, 14:22
        rycerzowa napisała:

        > Teraz pytanie - gdzie jest złoty środek?

        W miłości smile)
        • f-olka Re: duchowa anoreksja 16.06.09, 17:24
          Szczerze: BEZNADZIEJNE PORÓWNANIE.
          Anoreksja to straszna choroba i widać ksiądz porównując odchodzenie od kościoła,
          do którego powiedzmy sobie to szczerze także oni sami się przyczyniają do tej
          choroby jest po prostu brakiem smaku, jej zrozumienia.

          Ludzie odchodzą bo czegoś brakuje, bo są zagubieni. Nie potrzebują wszystko
          wiedzących księży a czasu, rozmowy. Nie potrzebują wygłaszania morałów a
          tłumaczenia, drogowskazu. Sama na swej drodze spotkałam może ze 4 takich księży
          a należałam do różnych formacji, do duszpasterstwa. Sama miałam wielki moment
          załamania, odwrócenia się od Kościoła. Nigdy od Boga. Ale nie ma to kompletnie
          nic wspólnego z anoreksją, a te chorobę znam doskonale.

          Tak jak pisałam. Moim zdaniem brak taktu i zrozumienia. Takie rzucanie
          frazesami. Do mnie nie przemawia. Co więcej wkurza niezmiernie i pewnie
          unikałabym kazań tego księdza.
          • nati1011 Re: duchowa anoreksja 17.06.09, 07:45
            chyba zbyt dosłownie potraktowałaś słowa ksiedza. Pewne słowa
            odnoszą sie też bardziej symbolicznie do naszego życia, a nie tylko
            do konkretnej choroby, która oznaczają.

            Mówimy przecież np korupcja toczy jak rak społeczeństwo. I ma to
            trochę inne znaczenie niż sama choroba. Tak samo tu: anoreksja jest
            symbolem - na ogół zrozumiałym - ograniczania jedzenia poniżej
            zdrowego minimum.
            • f-olka Re: duchowa anoreksja 17.06.09, 09:11
              No właśnie tak jest traktowana anoreksja jako ograniczenie jedzenia, a nie jako
              błędne spostrzeganie siebie jako osoby, człowieka. Anoreksja to nie jest jedynie
              ograniczenie jedzenia a błędne odczuwanie zarówno własnej cielesności jak i
              aspektów psychicznych. Człowiek jest tak zagubiony, że choćby ważył i 25 kg w
              lustrze widzi osobę gigantycznych rozmiarów, stąd ciągłe ograniczenie jedzenia.

              Tak jak mówię niezrozumienie tematu. Nadal będę twierdzić, że porównanie
              beznadziejne. Zresztą ja nie lubię takich pompatycznych kazań w ogóle smile. Mam na
              nie ogromną alergię. Ja na kazaniu chcę mieć tłumaczone w sposób przystępny i
              logiczny słowo Boże, chce mieć pokazywaną drogę i możliwości, którymi możemy się
              kierować w życiu. Nie chcę, żeby ktoś mi wyliczał, że nie chodzę w tygodniu do
              kościoła, że nie zawsze przystępuję do sakramentu. To wszystko jest kwestia
              sumienia i wolnej woli, którą Bóg nam po coś dał.

              Takie jest moje zdanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka