Tak sobie ostatnio pomyślałam i chciałam Was prosić o pomoc,
pomysły, zaplecze z zakresu Tradycji i nauki Kościoła, opinie i
wszystko co przyjdzie Wam do głowy w temacie chrztu dzieci
adoptowanych.
Zdarza się, że adoptowane dziecko jest już ochrzczone. Kontaktu z
chrzestnymi nie ma.
Wiem, że rodzicom i tym dzieciom czasem brakuje tego wymiaru życia
chrześcijańskiego, rodzinnego.
Czy słyszeliście o czymś na kształt obrzędu błogosławieństwa dla
rodziców adopcyjnych i quasichrzestnych (możnaby wymyślić dla nich
nawet jakąś miłą nazwę) obejmujący ich zobowiązanie przed Bogiem i
Kościołem do wychowania dziecka w wierze?
Wyobrażam sobie to trochę na podobieństwo np. błogosławieństwa dla
narzeczonych. Wspólna modlitwa, podjęcie zobowiązania (chociażby
własnymi słowami), odpalenie świecy od Paschału...
Pytam, bo cenię sobie Wasze opinie

))