ewa9717
14.08.10, 21:38
Wielkomiastowi to sobie mogli do teatrów i takich tam chodzić, a
nam, pipidówkowym, szkoła raz do roku wyjazd na jakiś spektakl
organizowała. Ale mieliśmy coś fajnego: raz w miesiącu (nie wiem,
czy to trwało przez całą podstawkę, na pewno w starszych klasach i
całe liceum) mieliśmy koncerty, kontakt z muzyką na żywo, czyli tzw.
Artos. Właśnie znalazłam dziś w szpargałach autografy z koncertu z
1970 roku, a tam wśród nazwisk, które już niewiele mi mówią, Józef
Stompel i młodziutka Kaja Danczowska...