default
26.01.11, 09:41
Zabawki, jakich teraz już nie ma - pamiętam kalejdoskop, rurkę z grubego kartonu, rodzaj lunety wyłożonej wewnątrz lusterkami, w jednym końcu były umieszczone pokruszone kawałki szkła, koralików itp. Obracając kalejdoskopem uzyskiwało się przepiękne wzory powstałe z 4-krotnego odbicia w lusterku przesypujących się elementów....
Albo wańka-wstańka - rodzaj lalki, ruskiej, o konstrukcji bałwana (dwie kule jedna na drugiej), myk polegał na tym, że nie dała się przewrócić (kule był jakoś obciążone i popchnięta lala kiwała się na wszystkie strony, ale nie przewracała, tylko z pięknym bim-bom wracała do pozycji pionowej :)
Z zabawek edukacyjnych pamiętam "mózg elektronowy", gruba tekturka z metalowymi dziurkami, połączonymi parami drucikiem od spodu. Do tego były dwie wtyczki i u góry żaróweczka, która zapalała się kiedy odpowiedno dotknęło się dwóch połączonych dziurek (czyli zamknęło obwód). Edukacja w tej zabawce polegała na tym, że na tekturkę z dziurkami nakładało się kartonik podzielony na kwadraciki, z lewej strony w kwadracikach były pytania (np. stolicą jakiego państwa jest Moskwa :)) , a po prawej odpowiedzi - jak się łatwo domyślić te prawidłowe ukryte pod dziurką połączoną z właściwym pytaniem :) Jedną wyczkę przytykało się dziurki z pytaniem, a drugą do dziurki z odpowiedzią - kiedy była właściwa - zapalała się żaróweczka :) Czad!
Natomiast naprawdę edukacyjną zabawką był Junoj chimik, zestaw odczynników i naczyń laboratoryjnych, kupowany w Składnicy Harcerskiej. Do zestawu dołączona była książeczka zawierająca opisy kilkudziesięciu ciekawych i efektownych doświadczeń - przyznam szczerze, że dzięki temu zestawowi początki nauki chemii w podstawówce były dla mnie lekkie, łatwe i przyjemne. A robienie doświadczeń jedną z ulubionych zabaw (wypalona dziura w dywanie i palce poparzone sodą żrącą nie zraziły mnie bynajmniej :))