voxave 04.02.12, 10:46 nastala--weszły tkaniny ze sztucznego włókna. Koszule* non iron* czy tak jakoś---narszscie nie musialam ciagle prasować. Kupilam pare sztuk i woooollllnnnooość. Jak sobie dzisiaj przypomne to byly obrzydliwe....:) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
matylda1001 Re: Era bez żelazka 04.02.12, 17:13 A ja pamietam żelazko z duszą. W całej kamienicy zmieniali instalacje elektryczna i przez cały miesiąc (albo i dłużej) wcale nie było pradu. To był maj i akurat wypadła moja komunia plus cały biały tydzien. No i mama usiłowala prasowac moja komunijną sukienke tym żelazkiem na dusze. Kuchni weglowej przeciez nie było, wiec piekła duszę w piekarniku gazowym. Zdaje sie z mizernym skutkiem, bo potem chodziła z ta sukienka do kolezanki na druga strone ulicy gdzie prad był. Odpowiedz Link
voxave Re: Era bez żelazka 04.02.12, 17:22 U mojej babci na wsi były żelazka na dusze i takie na wegiel----mialam ich kolekcje ale sa teraz u mojego najstarszego syna. Pamietam jak ciotki wybieraly sie a zabawe i takim żelazkiem prasowaly sukienki---wymachiwaly takim zelazkiem na węgle aby sie rozżarzyło i dawały rade nawet takie falbanki fikuśne pieknie wyprasowac. Sztuka sprawności recznych zanika--teraz pukamy w klawiature i mamy mózgi pełne informacji. Cyborgi takie :) Odpowiedz Link
iryska2604 Re: Era bez żelazka 04.02.12, 17:47 No właśnie. Jak ci ludzie funkcjonowali? No weż taką duszę rozgrzej i potem włóż gdzie trzeba.Nie potrafiłabym chyba...Łapy bym sobie poparzyła. Odpowiedz Link
voxave Re: Era bez żelazka 04.02.12, 18:09 Irysko----bo my łapy parzymy sobie czymś innym-----hamburgerem,frytkami,pizzą, tipsami ......................wpisac wlaściwe:) Odpowiedz Link
tymon99 Re: Era bez żelazka 04.02.12, 18:43 dusza na dziurkę na pogrzebacz, nie trzeba jej brać w łapki. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Era bez żelazka 04.02.12, 19:47 Nie tylko męskie nonajrony, ubrania z elany czy krempliny i bistory też się tak nie gniotły, też dawały oddech od wiecznego prasowania. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Era bez żelazka 04.02.12, 22:12 Iryska2604 napisała: > No właśnie. Jak ci ludzie funkcjonowali? Ostrożnie. > No weż taką duszę rozgrzej i potem włóż gdzie trzeba Problem? Łapię duszę szczypcami do węgla i wkładam. Odpowiedz Link
voxave Re: Era bez żelazka 05.02.12, 01:01 Teraz mimo że nie kupuje odzieży sztucznej tez nie prasuję. Podejrzalam młoda mame mojego wnuka i widze ,że wszystko wiesza na wieszaki i rozprostowuje --potem zdejmuje całkiem dobre do użycia czasami cos tam przeprasuje. Teraz ja tez tak robię---i prawie nie prasuje.Trzeba brac czasami przyklad z młodych bo oni lepiej gospodaruja swoim czasem a wydaje mi sie ,że musza więcej pracowac bo czasy takie amerykańskie. Odpowiedz Link
tamsin Re: Era bez żelazka 06.02.12, 21:11 w rodzinnym domu zelazko bylo non stop w ruchu, ale tuz przed wyjsciem. Nie mielismy deski do prasowania, tylko na podlodze w przedpokuju na grubym reczniku mach mach i juz mozna isc w niepogniecionych spodniach/bluzce itd . Nigdy nie bylo u nas stosu recznkow, koszul, czy innej belizny czekajacej na prasowanie. Albo to wracalo z pralni juz uprasowane albo podkoszulki mielismy wygniecione, jakos nie pamietam. U moich kolezanek owszem widzialam, ale byla to tez kara (calodzienne prasowanie) za spozniony powrot z dyskoteki, czy slabe stopnie z klasowki. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Era bez żelazka 12.08.12, 18:37 Tak, tak... moja siostra również miała zwyczaj prasowania tuż przed wyjściem i kilka razy zdarzyło się jej zostawić niewyłączone żelazko. A były to czasy, kiedy żelazka nie miały żadnego termostatu, nie mówiąc o takim bajerze, jak termoregulator. Grzały cały czas i prasowanie było prawdziwą sztuką, bo trzeba było żelazko samemu na przemian włączać i wyłączać stosownie do rodzaju włókna prasowanej tkaniny. Deski do prasowania też nie było, prasowanie odbywało się na stole. Żelazko było odstawiane na podstawkę z drutu. No i możecie sobie wyobrazić, jak wyglądała powierzchnia tego stołu - miała kilka fragmentów mocno zwęglonych, ten najbardziej był nawet nieco wgłębiony. Odpowiedz Link
baska0012 Re: Era bez żelazka 12.08.12, 17:14 ja sie cieszę, że mamy XXI wiek i nie musze z duszą używac. za to pojawia się inny problem: co wybrac spośród wszystkich urządzeń na rynku?! swoją drogą, nie miałam pojęcia, że na takie rzeczy trzeba zwracac uwagę: rtvagd.wp.pl/kat,1032149,title,Zakupy-bez-kantow-doradzamy-jakie-zelazko-kupic,wid,14357373,wiadomosc.html Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Era bez żelazka 12.08.12, 18:29 W piekarniku? Lepiej chyba rozgrzałaby się na fajerce gazowej, bezpośrednio na płomieniu. Odpowiedz Link
aga-kosa Re: Era bez żelazka 12.08.12, 20:54 Co tam żelazko - lubię prasowanie. Dziewczyny pościel i ręczniki składają równo i na dnie stosu wszystko jest gładkie ;) . 4 08 wysiadł sterownik(?) od lodówki. Pan przyszedł dopiero we wtorek. To była tragedia. Przed każdym posiłkiem trzeba było biegnąć do spożywczego sklepu żeby było świeże jedzenie. Poustawiać w kuchni cokolwiek na miejsce - to przechodziło ludzkie pojęcie. Tak niedawno można było żyć bez lodówki. aga Odpowiedz Link
aqua48 Re: Era bez żelazka 12.08.12, 22:58 A ja sobie przypomniałam jak w latach siedemdziesiątych nastała moda na fryzury - na topielice - długie i proste włosy. Ponieważ rodzinnie mamy kręcone, to kuzynka prasowała sobie te loki żelazkiem. Takim normalnym do bielizny. Bałam sie, że jej się stopią. Odpowiedz Link