balamuk
18.12.12, 18:04
Czyli raczej "co nie przetrwało". Bardzo skuteczne lekarstwo, na wyjazdy (zwłaszcza takie bardziej surwiwalowe) absolutnie niezbędne. "Tabletki z krzyżykiem" też. Tussipect bez recepty wszyscy potrzebujący pociągali, bo był skuteczny i w smaku miły, uzależnień jakoś nie zauważyłam.
Teraz nowych lekarstw - takich normalnych, na gorączkę czy, z przeproszeniem, sraczkę - jakieś obłędne ilości, ale wcale nie wydają mi się lepsze. :(