19.10.06, 20:24
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16256&w=39648738
pamiętam "litr Ludwika z dozownika"
w domach centrum (W-wa) był punkt nalewania

zbiórka kartek (wśród sąsiadów, rodziny) żeby kupić worek jugosłowiańskiego
(?) proszku do prania i sumienne rozważanie na małe porcje
Obserwuj wątek
    • mallina Re: a'propos 20.10.06, 01:13
      to ja pamietam proszek jajeczny, nawet nie wiem jak sie to poprawnie nazywalo???
      jajka w proszku?
      w szkole kiedys dostalismy i z duma przynioslam do domu - nie mam pojecie czy
      tego uzyto do jakiejs z potraw;-)
    • luccio1 Re: a'propos 25.10.06, 20:12
      "Pulpa pomidorowa"
      - czyli koncentrat pomidorowy w stanie znacznego rozcieńczenia. W okresie I
      Solidarności, i potem w stanie wojennym, Dział Socjalny UJ rozdawał coś takiego
      pracownikom. Pamiętam, jak wlokłem dwa ciężkie kanistry z budynku
      Straszewskiego 22 (dziś PWST - wówczas budynek ten, w stanie daleko posuniętej
      ruiny, dzieliły między siebie UJ i WSP) na przystanek tramwajowy pod
      Filharmonią; potem cały problem wsiąść z tym do tramwaju, potem znów wysiąść i
      jeszcze dowlec toto do domu...
      W domu dopiero wielogodzinne gotowanie = zagęszczanie tego w wielkim płaskim
      rondlu, ze zużyciem mnóstwa gazu, w końcu część do słoików-twistów jako
      przecier-koncentrat, część, po doprawieniu octem i czymś jeszcze,
      jako "ketchup".
      • babiana Re: a'propos 25.10.06, 23:42
        Ten proszek jajeczny to zoltka w proszku. Uzywa sie tego proszku miedzy innymi
        do produkcji lodow. Lody Carpigiani sa robione z proszku lodowego, ktorego
        skladnikiem sa min.zoltka w proszku. W Kanadzie w spisie zawartosci produktow
        bardzo czesto sa umieszczane te zoltka w proszku. W domu jednak nigdy nie
        spotkalam sie z ich stosowaniem.
        Pulpy pomidorowej nie pamietam. Pamietam jednak jak zadziwily mnie w Warszawie
        dlugie kolejki ludzi ze swoimi pojemnikami, kanistrami po jakas wode
        oligocenska. Jak ci ludzie sie poswiecali aby napelnic sobie i doniesc do domu
        te wode. Jakie to byly ciezary. Ta z kranow nie nadawala sie do picia. Prawda
        bylo, ze nie moglam przelknac warszawskiej herbaty.Prawdziwa ohyda.
        • aankaa po wodę oligoceńską 25.10.06, 23:53
          chadza się nadal

          pojemniki/butelki zarośnięte syfem (mikrobiologicznym, też)
          kolejki nie są długie - coraz więcej źródełek otwartych
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka