maglara 08.12.06, 03:52 W latach 83/84/85 to byl wyjazd laczacy sie na stale z wyjazdem z ojczyzny. Na wycieczke i nigdy wiecej. Ile lez.. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maglara Re: Wyjazd z PRL 08.12.06, 04:02 Sama sobie odpowiadam, prawie kazdy z nas mial sen wtedy, ze wrocil do Polski i powrotu nie ma ... z powrotem na zachod ... to byl dla kazdego z nas starych emigrantow sen upiorny. Dzisiaj ci mlodzi nie przezywaja tego, bo w kazdej chwili moga wrocic, a mysmy nie mogli, by nie dostac sie do wiezienia za zdrade ojczyzny. Odpowiedz Link
tamsin Re: Wyjazd z PRL 08.12.06, 04:46 mialam ten sen :-))) snilo mi sie ze wrocilam po cos do PRL-u, chce "wyjsc" a wokol mnie druty jak w obozie koncentracyjnym, mgla wokol i za nic nie da sie wyjsc, ani znalezc jakiegos otworu w tych drutach kolczastych. Rozpacz okropna, po co wrocilam po jakies glupstwo, jak sie teraz wydostane, cala rodzina jest "po tamtej" stronie....no obudzilam sie zalana potem... Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Wyjazd z PRL 08.12.06, 09:57 Pamiętam masowe wyjazdy zapoczątkowane w roku 1968. Gomułka w atmosferze antyżydowskiej histerii usiłował wypychać z Polski ludzi, którzy mieli żydowskich przodków, chociaż często zupełnie nie identyfikowali się z narodem, z którego się wywodzili. I jak to zwykle bywa, było różnie. Jedni, zwłaszcza młodsi, na siłę doszukiwali się żydowskich przodków, bo paszport w jedną stronę był dla nich szansą na normalne życie, inni nie chcieli wyjeżdżać, chociaż władze próbowały ich do tego zmusić. Dochodziło do tragedii, rozpadały się rodziny. Znałam starsze małżeństwo - żona wyjechała, bo wróciły jej lęki z czasów okupacji, mąż (też żydowskiego pochodzenia) został, bo czuł się stuprocentowym Polakiem i uważał, że jego miejsce jest tutaj. Znam też przypadek taki: dziewczyna omotała chłopaka z żydowskim pochodzeniem i wyszła za niego tylko po to, żeby wyjechać do Szwecji. Na miejscu rzuciła go natychmiast, a on zwariował. Rodzice do niego wyjechali, chociaż nie chcieli opuszczać Polski, ale nie mogli go w tej sytuacji zostawić. Powrotu dla nich też już nie było. Ale wyjazdy,te świadome i dobrowolne, z PRL, to i tak był mały pikuś w porównaniu z wyjazdami z ZSRR. Właściwie jedyną metodą było małżeństwo z inostrancem. I w tym przypadku PRL jawiła się jako wyśniony Zachód, no cóż, wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I jak młodzi naukowcy z PRL wyjeżdżali na praktykę do np. Nowosybirska, to często wracali z żonami. Trudno było się im opędzić, bo dziewczyny na wyścigi startowały do ich łóżek. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Wyjazd z PRL 08.12.06, 19:41 Pamiętam przejazd ekspresem "Chopin" w drodze do Wiednia przez granicę czechosłowacko-austriacką: najpierw zgraja pograniczników w czarnych kombinezonach biega po dachach wagonów, czołga się pod wagonami świecąc latarkami, zagląda w harmonijkowe przejścia... - to było już przed samą granicą, na ostatnim punkcie kontrolnym. Wreszcie pociąg dostaje zielone światło na dalszą drogę, jazda kolejno przez jedną, drugą linię drutów kolczastych, a przeciwległy tor widzę że wysypany miałkim piaseczkiem - to był już dzień. Na koniec, już na zewnątrz drutów, słupek betonowy z napisem pionowo z góry na dół: mir - żebym wiedział, że właśnie wyjechałem z Obozu Pokoju. Podczas powrotu to samo, tyle że wjazd do obozu, w środku nocy: najpierw robi się jasno jak w dzień w świetle reflektorów, w tym świetle przez jeden, drugi pas drutów... To były lata 1980-81. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Wyjazd z PRL 08.12.06, 20:41 A pamiętacie pociągi Warszawa - Zagórz jeżdżące przez Chyrów? Na jednej ze stacji granicznych wsiadali krasnoarmiejcy i przez całą jazdę stali po jednym w każdych uchylonych drzwiach. Pociąg wlókł się, a oni obserwowali, czy nie dzieje się coś podejrzanego. Zdarzało się czasem, że dla jaj ktoś coś rzucił przez okno, zatrzymywali wtedy pociąg i szukali przy torach. Zasieki na granicy czechosłowacko-austriackiej to jeszcze było zrozumiałe, ale polsko-radziecka była przecież między "zaprzyjaźnionymi państwami", he, he... Odpowiedz Link
tamsin Re: Wyjazd z PRL 08.12.06, 21:04 pamietam jak przejezdzalismy z rodzicami granice do ZSRR, w poznych latach 70tych. Kazdy samochod musial wjechac na podjazd do przegladu, a jak nie byl z kraju "zaprzyjaznionego" to wszystko z samochodu wywalali i doslownie do opon zagladali. Kazdy potencjalnie mogl byc poddany rewizji osobistej, ale najczesciej kazali tylko buty sciagac. Jak wracalismy to na granicy polskiej kazali nam wjesc na gabke nasaczona czyms tam, rowniez zamoczyc rece w jakies cieczy przeciwbakeryjnej. Odpowiedz Link
maglara Re: Wyjazd z PRL 08.12.06, 22:13 To chyba chodzilo o ta pryszczyce swinska, na niemiecko- polskiej granicy tez to bylo Odpowiedz Link
ampolion Re: Wyjazd z PRL 20.12.06, 21:03 A ja wyjechałem zaraz po Milenium. Z miejsca, choć języka nie znałem, poczułem się w domu, tutaj należałem. "Serce w Polsce, dom w Ameryce". Odpowiedz Link
mister1 Dworzec Gdanski 19.01.07, 18:48 W latach 60-tych wyjazdy w "Wielki Swiat" - Paryz, Londyn odbywaly sie z warszawskiego Dworca Gdanskiego ktory przypominal dworzec kolejki waskotorowej do Gory Kalwarii. Z Gdanskiego odochodzily tez pociagi podmiejskie np. do Nasielska przez Legionowo... Odpowiedz Link